Konstruktywna krytyka :)

17.01.05, 01:10
Zastrzegam sie na wstepie, ze pojecie "krytyki konstruktywnej" traktuje z
przymruzeniem oka - jestem zdania, ze KAZDA krytyka moze byc lub nie byc
konstryktowna w zaleznosci od tego, co sie dzieje po opisaniu krytykowanego
zjawiska. Tu zas nie bedzie dzialo sie NIC, mozemy sobie tylko
popisac "konstruktywnie" lub nie ;D
Watek o leczeniu psychiatrycznym zboczyl sobie gdzies w las i po raz kolejny
padly stwierdzenia, ze niektorzy z mieszkajacych dluzej w Kanadzie nigdy na
nic nie narzekaja, niczego nie krytykuja i tylko "naskakuja" zlosliwie na
tych, ktorzy powody do skarg maja.
Tak wiec prosze bardzo - zaczynam liste skarg i narzekan smile Mniej lub
bardziej powaznych, najczesciej niestety na rzeczy i sprawy, ktore sa
kompletnie poza moja kontrola crying
* Sypanie sola w zimie - niszczy wszystko, co sie pod te sol dostanie - buty,
drogi, samochody, wody podskorne etc. etc.
* Ceny ubezpieczen samochodowych - szkoda slow !!!!
* Ordynacja wyborcza (temat do dlugiej dyskusji, tu tylko zaznaczam moja
potrzeba krytyki w tym zakresie)
* Krolowa jako glowa panstwa (komentarz podobny jak w powyzszym nawiasie)
* Brak okien w wielu salach wykladowych nowo-wybudowanych campusow, brak
okien w wielu biurowcach i malls jak rowniez niemoznosc otwierania okien w
budynkach publicznych - jak ja tesknie za lufcikami!!!!
* Ceny na bilety VIA - okropnosc!!!! a ja tak kocham pociagi smile
* Brak powszechnej znajomosci francuskiego od Oceanu do Oceanu do Oceanu -
bardzo mnie to personalnie zlosci wink a przede wszystkim brak jakichkolwiek
dzialan ze strony wladz zeby stalo sie to mozliwe.
* Tragiczna sytuacja Natives sad
* Otylosc, zwlaszcza dzieci
i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... smile
Na pewno cos sobie jeszcze przypomne.
Do dziela "Konstruktywni"!
smile Aszar
    • borasca0107 Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 06:30
      hmmm.. to ja tu szybciutko dorzuce swojego grosika

      * otylosc i spaliny i ubezpieczenia samochodowesmile

      Tyle sie wlasnie pisze i mowi o otylosci,
      zanieczyszczaniu srodowiska spalinami i
      wysokimi kosztami ubezpieczen samochodowych...
      ale nic sie w tym kierunku nie robi...
      Po pierwsze kilogramy same nie spadna
      a srodowisko samo sie nie oczysci dopoki
      blachosmrody beda na ulicach - a niektorzy nie
      beda miec mozliwosci zrezygnowania z samochodu
      dopoki nie znajda innych srodkow transportu...

      dla przykladu R O W E R Y smile

      Jezdzilam sobie spokojnie do pracy rowerem -
      w sumie kolko dzienne okolo 72kmsmile
      Kondycja az milo, tluszcz spalal sie az przyjemnie furczalosmile
      Z plucami gorzej bo musialam bezposrednio wdychac
      cokolwiek jakikolwiek blachosmrod na mnie wykichal..

      Jak to sie skonczylo?

      Skonczylo sie tym, ze namowilam nawet na dojazdy kolezanke z pracy ale dlugo
      nie pojezdzilysmy bo mi ja rano murzyn sprzatnal sprzed nosa. Chcial sie
      wlaczyc do ruchu, owszem rzucil okiem czy samochody nie nadjezdzaja, jakos
      roweru nie zarejestrowal i wjechal w nia - tuz przed moim nosem!! Ja cudem
      skrecilam kierownice i wjechalam na srodek ulicy pod prad unikajac tym samym
      zderzenia z tym palantem i mialam duzo szczescia, ze akurat nic nie jechalo z
      przeciwleglej strony i mnie nie rozjechalo... przyjemnego i beztroskiego
      odchudzania, oszczedzania na transporcie i nie zanieczyszczania srodowiskasmile
      odechcialo sie nam natychmiast!!! - nie wspomne juz o wyrzutach sumienia!

      A dlaczego w ogole do tego doszlo?? No wlasnie .. z BRAKU SCIEZEK ROWEROWYCH!!!

      Rowerzysta na drodze jest traktowany jak tredowaty skunks.
      W trakcie mojego 70kilometrowego kolka mialam codziennie okazje poprzeklinac
      sobie koncertowo i miedzynarodowosmile Zawsze znalazl sie jakis idiota, ktory
      prawie ocieral sie o moj rower! Jakies glupie trabienia tuz nad uchem,
      prymitywne zaczepki z okien, czasami jakies wyzwisko aby nie pakowac sie tu z
      rowerem pomiedzy samochody itp!! Na litosc boska - rower jest jednosladowy i
      nawet gdyby wezykiem jechal to i tak zajmuje mniej miejsca od najmniejszego
      samochodu!! Ale nie - kierowcy za kolkiem musza pokazac kto jest panem tej
      spalinowej dzungli. Nikt nawet nie doceni tego, ze jakby nie bylo oszczedzam
      srodowisko bo nie smrodze spalinami - a wrecz przeciwnie jeszcze przytruwam sie
      za darmo! -a wszystko dla zdrowia fizyczno psychicznego - paranoja jakas....
      wiec co robie? Dla swietego spokoju aby mnie chociaz wreszcie cos nie
      rozjechalo zamieniam droge na chodniki - a tu jeszcze bardziej niebezpiecznie
      bo szczegolnie babcie z dzieciakami gotowe sa do linczowania takiego roweru -
      wszyscy panikuja i reaguja na widok roweru jakby rowerzysci byli slepi i nie
      widzieli co lub kto przed nimi sie porusza! Zawalu mozna przez takie nagle
      odskoki czy wrzaski dostac! Nie mowiac juz o tym, ze oczywiscie chodniki sa dla
      pieszych wiec nie musza sie ruszac na bok i ustapic miejsca dla roweru... no i
      nowe hocki klocki - czasami jakies wyzwisko aby delikatnie mowiac, uciekac na
      ulice gdzie moje miejsce! - nastepna paranoja... a ja co? Powinnam sie chyba
      zamienic w Ikara - dorobic sobie jakies skrzydla i robic za ptaka napedowego na
      dwoch pedalach - dlaczego? Bo w tym cywilizowanym miescie w ktorym tyle sie
      mowi, pisze i trabi na temat ochrony srodowiska, potrzeby ruchu w ramach
      odchudzania i oszczedzania na samochodowych ubezpieczeniach - NIE MA SCIEZEK
      ROWEROWYCH jak w kazdym innym normalnym kraju... !!!

      Jako ciekawostke dodam, ze obydwie jechalysmy wolno pod gore po chodniku i
      wjechalysmy na ulice na zielonym swietle - a tu krach... dla scislosci dodam,
      ze moja kolezanka dostala jeszcze mandat od policjanta za to, ze byla na
      rowerze na przejsciu! - mi sie upieklo ale tylko dlatego, ze wjechalam na
      srodek ulicy gdy ja stuknal samochodem - ja w tym momencie nalezalam juz do
      tego prawidlowego ruchu kolowego!!- co z tego, ze pod prad! Dzieki Bogu, ze
      mnie nic nie rozjechalo tam - przynajmniej mandatu nie musialabym placic za
      swoj wypadeksmile - a skad policjant tak precyzyjnie okreslil nasze prawo do
      mandatu? - kiedy ona pojechala karetka do szpitala, ja musialam zostac z
      policja do momentu spisania protokolu... pisanie protokolu trwalo prawie trzy
      godziny!! Facet mierzyl calusienkie skrzyzowanie, wypytywal dokladnie o
      najprzerozniejsze szczegoly... ona wpadla na ulice ale jej rower zostal na
      przejsciu dla pieszych! Stad ten mandat! Wypytywal tez dokladnie gdzie ja bylam
      w tym czasie - nieswiadoma tego, ze on weszy miedzy innymi aby mandaty
      powlepiac powiedzialam, ze na ulicy - on chyba myslal, ze ja jechalam ulica a
      ona chodnikiem, wiec nie dostalam mandatu... ech.. zycie... najlepiej to tu w
      Toronto wychodzi odchudanie portfela.. smile

      Gdyby tutaj teraz w tym momencie cudem powstaly sciezki rowerowe przy kazdej
      drodze Toronto to z miejsca przynajmniej z 7 moich znajomych odstawiloby
      samochody do garazu i poszloby w moje rowerowe slady... a tak?? Ja sobie teraz
      tylko wyjezdzam na wyprawy rowerowe w czasie urlopow - w bezpieczne miejca...
      od urlopu do urlopu pieknie obrastam w tluszcz bo w pracy siedze za biurkiem a
      po pracy wieczorem juz nie chce mi sie za bardzo wyglupiac ze sportami - rower
      byl dla mnie IDEALNY ale jest tutaj niebezpieczny.

      Te wszystkie nawolywania do zdrowego trybu zycia, do aktywnosci fizycznej, do
      finansowania programow odchudzania przyprawia mnie o niekontrolowane toczenie
      piany!

      (Dojazd do pracy komunikacja miejska zajmuje mi prawie poltora godziny...
      rowerem to bylo okolo 45 minut... !! )

      ufff... to na tyle jesli chodzi o moj grosik w temacie krytykismile

      Pozdrawiam serdecznie
    • za_morzem Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 09:48
      "Watek o leczeniu psychiatrycznym zboczyl sobie gdzies w las i po raz kolejny
      padly stwierdzenia, ze niektorzy z mieszkajacych dluzej w Kanadzie nigdy na
      nic nie narzekaja, niczego nie krytykuja i tylko "naskakuja" zlosliwie na
      tych, ktorzy powody do skarg maja"
      zadnych skarg to chyba nie bylo...
      -przyjezdzajac do kanady myslalem ze soli tu nie bedzie, ze radza sobie tutaj
      wladze w jakis bardzo nowoczesny sposob. bylo to dosc naiwne myslenie. soli
      faktycznie jest od cholery.
      -jesli chodzi o ubezpieczenia to w sumie w bc jest calkiem ok. ktos
      paradoksalnie stwierdzil ze to dlatego ze w tej prowincji jest jedna panstwowa
      firma tym sie zajmujaca. czyli ze panstwowe moze byc dobre???
      -z otyloscia dzieci chyba nie jest tak tragicznie. w bc lifestyle polega na
      spedzaniu wolnego czasu na wedrowkach jezdzie na rowerach itp. wiec chyba nie
      jest tak zle. na wschodzie bardziej kroluje styl zycia "couch patato". zawsze
      sie mozna pocieszyc jednak tym ze w usa jest duuuuuzo gorzej. ale czy tak sie
      powinno pocieszac?
      -sytuacja Natives faktycznie jest smutna ale wynika to ze starej polityki wobec
      nich. teraz rzad robi wszystko aby im pomoc i chyba najwiekszy problem tkwi
      obecnie w ich mentalnosci, braku motywacji i wzorcow. gdyz mozliowsci
      samorozwoju maja wiele. moze sie myle ale chyba quebeck ma mniej ustepliwa
      polityke w stosunku do first nations, pamietam ze pare lat temu byly nawet
      jakies powazne stand offs, negocjacje itp. podobno na wschodzie sytuacja jest
      bardziej skomplikowana niz na zachodzie. np. przemyt broni z usa.
      -do bc ostatnio przyjezdza wielu "francuzow" do pracy. to naprawde mile gdy sie
      slucha jak mowia miedzy soba po francusku, ale bez problemu przechodza gdy
      trzeba na angielski. tak powinno byc w calej kanadzie!!!
      swoja droga obserwacje zawarte we wczesniejszym poscie o spoleczenstwie nie
      dotycza frankofonow. troche ze wzgledu ze za dobrze ich nie znam, troche
      dlatego ze ci ktorych poznalem byli zupelnie inni od anglosaskich kanadyjczykow.
      zdecydowanie bardziej "friendly" i na luzie. nie odczuwalo sie tej
      powierzchownosci typowej dla anglosasasow. z frankofonem mozna sie poznac np. w
      pracy, duzo latwiej zostaje twoim kolega. w ten sam dzien mozna isc razem na
      wino czy piwo i szalec do bialego rana. sa chyba po prostu bardziej europejscy
      niz polnocnoamerykanscy.
    • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 11:48
      Dzięki. W końcu mogę przeczytać na co narzekają Kanadyjczycy (nie to, żeby mi
      brakowało narzekania, sam też raczej zrzędą nie jestem).

      A jedzonko jakie tam macie? Zdrowe? Dobre?

      Bo w US niejedną "świerzo" zakupioną w sklepie potrawę wyrzuciłem prosto do
      kosza. Po prostu śmierdziały. Nie mówię o składnikach bo lepiej nie czytać smile
      Ale w restauracjach już dobre było (no przynajmniej smakowało).

      Trzeba przyznać, że jedzonko w Polsce smaczne i zdrowe (niezdrowe proporcje).

      W Quebec pewnie dobre bo francuskie boulangeries i chrupkie pieczywko? smile
      • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 15:14
        kolego pikorpikor na Twoim miejscu ja bym sie bardzo gleboko zastanowil czy
        rzeczywiscie chcesz wyjezdzac z Polski.
        Majac takie podejscie jak to jakie widze u Ciebie zamienisz sie po przyjezdzie w
        koljnego za_morzem czyli sfrustrowwanego emigranta ktoremu jest po prostu zle.
        Emigracja tak na prawde nie polega na ciaglym porownywaniu gdzie jest lepiej a
        gdzie jest gorzej. Ci ktorzy tak robia popelniaja podstawowy blad.
        Emigracja to jest odpowiedz dla samego siebie gdzie jest TWOJE miejsce na swiecie.
        A widzac twoje nastawienie chociazby do jakosci jedzenia widze raczcej negatywne
        podejscie zanim jeszcze przyjechales.

        > Bo w US niejedną "świerzo" zakupioną w sklepie potrawę wyrzuciłem prosto do
        > kosza. Po prostu śmierdziały. Nie mówię o składnikach bo lepiej nie czytać :

        Z jednego musisz sobie zdac sprawe: Kanada i USA sa gospodarczo polaczeni jak
        bracia syjamscy. Dotyczy sie to rowniez rynku zywnosciowego.
        Jesli chodzi o skladniki to musisz sobie zdac sprawe ze chemie dorzuca sie
        wszedzie. Tylko nie wszedzie nakazuje sie o tym pisac. Prawo USA i kanady jest w
        tym dosc ostre i dlatego jest ich tam tak duzo. Prawo Polskie, hmm jesli wogole
        jest cos takiego..., nie wymaga od producenta podobnego oswiecania konsumenta.

        I pamietaj jeszcze o jednym, Kanadyjczycy nie narzekaja, to jest domena Polakow.
        Prosze oczywwiscie nie mylic tutaj nic z krytyka bo to jest zupelnie co innego.

        • za_morzem hehehe ;) 17.01.05, 15:40
          canadian napisał:
          "A widzac twoje nastawienie chociazby do jakosci jedzenia widze raczcej
          negatywne
          podejscie zanim jeszcze przyjechales"

          to jedzenie nie smierdzialo.
          ono pachnialo inaczej.
          i tak musisz do tego podchodzic jak chcesz emigrowac.
          wink
          • canadian Re: hehehe ;) 17.01.05, 16:04
            Bardzo ci wspolczuje, slowo honoru.
            Ale pamietaj o jednym: piekielko w ktorym zyjesz stworzyles sobie sam.
            • za_morzem ;) 17.01.05, 17:46
              dziekuje ci za nie canadian.
              nawet nie wiesz ile twoje wspolczucie dla mnie znaczy wink
          • pikorpikor Re: hehehe ;) 17.01.05, 16:17
            Dokładnie. Jedno tak pachniało, że musiałem iść za porć i od razu do garbecia
            wyrzucićsmile

        • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 16:12
          Zawsze człowiek porównuje. A szczególnie przed podjęciem decyzji o emigracji.
          Zauważ, że napisałem porównuje nie - narzeka. Choć i to czasem robię, choć
          rzadko (zdecydowanie poniżej polskiej przeciętnejsmile )

          Prawo Polskie, hmm jesli wogole
          > jest cos takiego..., nie wymaga od producenta podobnego oswiecania konsumenta.

          Jak wiesz ostatnio weszliśmy do UE i musieliśmy np implementować całe acquis
          communautaire np jeśli chodzi o normy i ochronę konsumenta. W szczególności
          normy żywnościowe. O chronie środowiska nie wspomnę - choć tu mamy długi okres
          przejściowy.

          >Kanada i USA sa gospodarczo polaczeni jak
          > bracia syjamscy. Dotyczy sie to rowniez rynku zywnosciowego.

          Jeżeli tak jest to tu możecie sobie ponarzekać smile
          Nie ma jak nasze Polskie jedzonko smile

          > A widzac twoje nastawienie chociazby do jakosci jedzenia widze raczcej
          negatywn
          > e
          > podejscie zanim jeszcze przyjechales.

          Tak. Jest oczywiście tak jak Ty mówisz. Kanada biała Polska czarna. A jak coś
          nie pasuje to lepiej nie mówić.
          • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 16:24
            Ja nie wiem czy Ty w ogóle rozumiesz, że jakbym nie uważał, że będzie mi w
            Kanadzie dobrze to bym nie siedział na tym forum.
            • aszar.kari Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:04
              Rower - oh, duzo by mowic. Tez jezdze do pracy choc mam zdecydowanie blizej - w
              sumie jakies 15 km w obie strony wiec nawet sie nie bede porownywac smile Co mnie
              najbardziej zlosci to to, ze jak juz chyba kiedys pisalam - jest podejrzany
              popyt na siodelka - swoje zabieram ze soba, bo nauczke juz dostalam. Jest to
              dla mnie zjawisko niepojete warte jakichs bardziej doglebnych badan - w takim,
              w sumie uczciwym kraju, gina siodelka do rowerow, czesto w pozalowania godnym
              stanie - ot zagadka!
              Jedzenie. Przede wszystkim za duze porcje w restauracjach. Tylko w drozszych
              miejscach dostaje sie rozsadne porcje, wszedzie indziej (a juz szczegolnie w
              pubach - zagryzki pod piwo) ilosci sa po prostu konskie zeby nie powiedziec
              sloniowe. Smak? To juz kwestia indywidualnych gustow. Ja polskiego jedzenia nie
              lubie, rodzina czasem kupuje pierogi u Polakow. Mnie bardzo odpowiada to, ze
              mam wybor jedzenia z calego swiata prawie ze na kazdym rogu tuz kolo mojej
              szkolki a procz tego jest cale "fussion food" i w ogole mozna popuscic wodze
              fantazji kulinarnej ile sie tylko da. W Quebecu tradycyjne (mozna powiedziec -
              staro-quebeckie) jedzenie jest najczesciej gorsze niz w Ontario czy Maritimes -
              bardzo duzo "wsiackiego", tlustego jedzenia - juz chocby okropnosc poutine ;P
              Ale sa tacy, co lubia - potem sie lecza z za wysokiego cholesterolu wink
              Do tego, co mnie jeszcze zlosci dodam ceny podrecznikow. Wiem ile moi studenci
              musza wydawac na ksiazki, nawet jezeli kupuja podreczniki uzywane (a nie na
              wszystkie kierunki sie da) - uwazam to za skandaliczny proceder i podpisalam
              juz chyba z setke petycji i listow wysylanych przez pracownikow akademickich do
              wladz roznego szczebla. Poki co, bez skutku sad
              Aszar
              • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:15
                > Jedzenie. Przede wszystkim za duze porcje w restauracjach.

                Przeciez nikt nie zmusza do zostawienia pustego talerza. smile
                • aszar.kari Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:36
                  canadian napisał:

                  > > Jedzenie. Przede wszystkim za duze porcje w restauracjach.
                  >
                  > Przeciez nikt nie zmusza do zostawienia pustego talerza. smile

                  Oczywiscie masz racje ale ja nienawidze marnotrawstwa. Idea "doggy bag" tez sie
                  nie zawsze sprawdza gdy np. idziesz sobie na piwko/winko z przegryzka a potem
                  sie gdzies jeszcze wybierasz. Poza tym ja w ogole mysle, ze jako spoleczenstwo
                  jemy ZA DUZO. Pamietasz kiedy ostatnio byles glodny? Tak naprawde glodny, ze
                  Ci "kiszki marsza graly"? Bardzo mnie zasmucilo gdy kiedys porownywano wielkosc
                  oryginalnych dognouths jakie sprzedawano w Tim Hortons zaraz po otwarciu sieci
                  a jakie sprzedawane sa teraz - niepostrzezenie, po cichutku "zremy" wiecej niz
                  sobie z tego zdajemy sprawe sad
                  Ale to taki moj prywatny bzik z tym jedzeniem, kazdy jakiegos bzika ma wink
                  Aszar
                  • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:46
                    Ja widze ze powoli sie budzi swiadomosc tego ile jemy i ile wazymy.
                    Moze troche za wolno ale poczatek jest.
                    Jesli tak bardzo nie lubisz marnotrastwa mozesz w restauracji zamowic jeden
                    posilek na dwie osoby wink
                    Zakladajac ze lubicie to samo.

              • za_morzem Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:45
                co do jedzenia faktycznie porcje sa dosc duze, szczegolnie gdy odwiedzi sie
                jakies miejsce serwujace steki czy hamburgery. takie jak Milestone czy Cactus
                Club. kawal miesa i kopa frytek, ciezko to zjesc wszystko. mniejsze porcje sa
                serwowane w bardziej ekskluzywnych miejscach gdzie posilki skladaja sie z paru
                dan. w koncu trzeba je gdzies zmiescic. osobiscie wole sushi i tego na
                szczescie jest w vancouver bardzo duzo, i bardzo tanio. to dzieki bardzo duzej
                azjatyckiej spolecznosci w tym miescie. do wyboru do koloru. bardzo dobre.
                jesc "na miescie" mozna w sumie tanio i dobrze, nawet w food courts w mallach
                czasem mozna znalesc cos fajnego. jakis czas temu odkrylem male meksykanskie
                miejsce i milo sie bylo tam stolowac od czasu do czasu.
                spoleczenstwo w vancouver w przeciwienstwie do wschodu, jak juz gdzies pisalem,
                prowadzi bardzo healthy lifestyle, przez co mozna w miescie znalesc cale ulice
                knajp z wegetarianskim jedzeniem. sa to glownie okolice zamieszkane przez
                studentow i bialych emigrantow z duzym income.
                jak mi sie wydaje przecietny kanadyjczyk nie gotuje, pisze o tych ktorzy sie
                urodzili w kanadzie. nie immigrantach. albo jedza "na miescie" albo odgrzewaja
                mrozonki i inne tv dinners. w ogole uderzajaca jest w supermakretach ilosc
                gotowego jedzenia. zamrozone tacki z obiadami, puszki zupek, jakies dania z
                torebek, jest tego duzo duzo wiecej niz w przecietnym polskim supermarkecie.
                jest tez w porownaniu nawet do polski, nie wspomne o europie zach. duzo mniej
                serow, produktow nabialowych typu kefir czy jogurt (choc napewno nie w
                quebeck wink)). byc moze wynika to z faktu ze anglicy nigdy nie slyneli z
                wyrafinowanych podniebien. fish and chips zawsze zalatwialo sprawe.
                czesto szokowalo mnie jak kanadyjska mama pytala dziecko jaka zupke campbells
                cche, czy pomidorowa czy rosolek. dla mnie nie do pomyslenia zeby dzieci czyms
                takim faszerowac. w kanadzie to w sumie norma. je sie bardzo duzo jedzenia zlej
                jakosci.
                kiedys bylem na imprezie z dziewczynami z quebeck, przyniosly ze soba duzo
                dobrego sera i czerwone wino. i to mi sie bardzo podobalo. ich odpowiedniczki z
                ontario czy bc przynioslyby 12pack of molson canadian i czipsy. ble.
                europejskie sklepy maja duze wziecie. w mojej okolicy sa dwa, polski i wloski.
                kupuja tam zwykle immigranci, ich dzieci nauczone jedzenia bardziej
                wyrafinowanych produktow lub tacy troche snobujacy sie kanadyjczycy, z wiekszym
                income. bo jednak wydaje mi sie ze w mentalnosci wiekszosci urodzonych w
                ameryce polnocnej jest pewien kompleks w stosunku do europy.
              • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 00:40
                Co do jedzenia, racja co komu pasuje. Dobrze wiedzieć jak w Kanadzie pod tym
                względem jest. Spytałem po swoich doświdczeniach w supermarketach amerykańskich.

                Tylko w drozszych
                > miejscach dostaje sie rozsadne porcje, wszedzie indziej (a juz szczegolnie w
                > pubach - zagryzki pod piwo) ilosci sa po prostu konskie zeby nie powiedziec
                > sloniowe.

                Nie ma w Kanadzie takiego zwyczaju jak w US (przynajmniej tam gdzie byłem), że
                jak kończysz to kelner pyta czy zapakować Ci resztę na wynos? Pytam bo
                spotkałem się z tym i bardzo mi się to spodobało. Faktycznie człowiek zjadł
                połowę a resztę sobie odgrzał następniego dnia - super.

                • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 02:18
                  Z jednego musisz sobie zdac sprawe ze roznice pomiedzy US a Kanada sa minimalne
                  jesli chodzi o codzienne zycie.

    • molsoncanadian Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 17:55
      watek zabrzmial zachecajaco, w przeciwienstwie do "zdrowia psychicznego", do
      ktorego wlaczylem sie zbyt pozno, wlasnie przez temat.

      ale do rzeczy:

      nie ma rzeczy bialych i czarnych, wszystko jest szare i co ciekawsze jest wiele
      odcieni szaroscismile
      tak przynajmniej ja to widze.
      to samo odnosi sie do CA i do PL.

      wyjechalem z polski nie dlatego ze nie chcialem zyc w polsce, ale dlatego ze
      chcialem zyc w CA! podjalem decyzje, przeprowadzilem caly proces, jestem tu
      gdzie byc chcialem!
      zyjac w PL widzialem ze zycie jest (zeby byc delikatnym) "nielatwe", teraz moge
      porownywac siebie ze znajomymi, moge sluchac ich opowiesci, ale jak ogladam
      wiadomosci z PL, to jest to dla mnie jak wiadomosci z UK, rozumiem slowa
      ktorymi sie posluguja, ale z kontekstem jest juz gorzej, kolejne afery,
      komisje... ja juz dawno sie w tym pogubilem.

      to tyle gwoli wstepu, teraz pozwolcie ze napisze o moim kraju, KANADZIE!

      jestem tu dobrowolnie, lubie ten kraj, lubie zyc tu!. dodam takze ze z natury
      jestem optymista i nawet w trudnych czy ciezkich sytuacjach staram sie widziec
      dobre strony zycia (w przeciwienstwie do tych ktorzy sa
      za_wielka_woda_od_polskismile). Wiem ze CA nie jest wolna od wad, wiem ze wielu
      ludzi widzi mozliwosc zeby je naprawic, i jest to piekne.

      aszar.kari, porusza miedzy innymi sprawe fundamentow naszego kraju, wnioskuje
      ze nie za bardzo jest zwolennikiem monarchii i bezposrednich wyborow
      parlamentarnych, ale aszar, pomysl ze krolwa (God Save the Queen!) nie miesza
      sie do nas, to ze mamy tego samego monarche co UK, AU, NZ....nie oznacza ze
      jestesmy przez to pokrzywdzeni, przeciez wiesz ze Krolowa panuje, premier
      rzadzi! jest poza tym, mozemy byc pewni ze i ta zaleznos sie predzej czy
      pozniej skonczy, mozemy byc takze pewni, ze dla nas sie NIC nie zmieni, czy
      glowa naszego panstwa jest Krolowa, reprezentowana przez GG, czy tez prezydent,
      dalej dal nas, zwyklych ludzi sie nic nie zmieni! druga rzecz to parlament,
      fakt ze glosujac na kogos w wyborach parlamentarnych glosuje na konkrena osobe
      w/g mnie jest bardzo pozytywny, czy zas ta osoba nalezy do partii x, czy y,
      mnie nie obchodzi! oczywiscie jest takze area for improvements, np: Senat!
      aszar, narzekajac na fundamenty, porozmawiaj z australijczykiem, pierwsz rzecz
      o ktorj wspomnie to FLAGA, tak, beda narzekac, wy (canadians) to chociaz flage
      swoja macie, a my (australians) nie.
      nastepna rzecz to jezyk francuski, jestesmy krajem dwujezycznym, ty wymagasz
      (masz zyczenie) zeby from coast to coast wszyscy potrafili sie komunikowac po
      francusku, ja bym chcial tego samego tylko z ta roznica zeby to byl angielski!
      Na polnocy PQ jest naprawde ciezko znalezc osobe ktora choc troche zna
      angielski (a chcac tego czy nie, jest to bardziej popularny jezyk w CA),
      wiecej, wielokrotnie w PQ, spotkalem sie z sytuacja ze osoba w sklepie,
      resteuracji udwala ze nie rozumie angielskiego!!!. wiec moze PQ powinien zaczac
      od wlasnego podworka, moze jak kazdy w PQ bedzie mial pozytywne nastawienie do
      angielskiego, moze wtedy reszta bedzie bardziej wspierala francuski. POza tym
      patrzac na wlasne podworko: miasto w ktorym mieszkam ma okolo 30% mieszkancow
      ktorzy mowia po francusku (mother's tongue) i nie jestem nawet blisko granic z
      PQ, mieszkam na poludniu ON, wielu nie frankofonow, wysyla swoje dzieci do
      French Schools, tylko dlatego zeby znaly drugi jezykn kanady!

      otylosc? tak istnieje, ale jest ona wszedzie, takze w polsce, pisalem juz o tym
      jakis czas temu, polska jest bardzo zasciankowa, co nie jest idealem, nie
      powinno istniec, ale jesli juz istnieje, to nie nalezy tego pokazywac, nie
      nalzy o tym mowic i pisac! z moich skromnych obserwacji wynika ze czegas
      takiego nie ma w CA, ludzie uwazaja, ze sa jacy sa! i tyle, jesli czuja sie w
      swojej skorze wygodnie, jesli sa szczesliwi, pozwolmy im zostac takim jacy sa!
      Jesli komus jest zle, jest cala masa sposobow na odchudzanie, na poprawe
      kondycji, wystarczy chciec!
      i jeszcze jedno, moja uwaga do ludzi innych niz ideal, tyczy sie takze
      niepelnosprawnych, ktorych w PL sie chowa w "gettach", trzyma na 4-tym pietrze
      w bloku bez windy, zeby przypadkiem nie zechcieli wyjsc na spacer!!! to jest
      chore!!!

      sol, jakos trzeba te zime przezyc, jesli nic innego nie zostaje, osobiscie wole
      dojechac w jednym kawalku do celu, tudziez dojsc z calymi koscmi, niz wyladowac
      w szpitalu lub "6ft under", tylko dlatego zeby oszczedzic buty czy opony od
      soli. wychodze z zalozenia, ze buty moge kupic nowe, co wiecej, na 100% kupie
      nowe buty, niestety nie moge wymienic kosci i chyba naprawde mialem pecha, bo
      urodzilem sie bez czesci zamiennychsad

      mam 2 samochody, 2 kierowcow, prawo jazdy od 6 lat i place mniej niz wiekszosc
      moich znajomych, i sasiadow, a dlaczego...... szukam, Internet jest w tym
      bardzo pomocny, polecam bardzo

      taka jest architektura, takie sa wymogi bezpieczenstwa, ze okien sie nie
      otwiera, kwestia przyzwyczajenia, tak samo jak fakt ze do kazdej transakcji
      dokaldam (calkiem nieswiadomie i instynktownie) PST&GST.

      jedzenie jest kolejna kwestia gustu, jak moja babcia mowila: "jeden lubi rurki
      z kremem, a drugi jak mu sie nogi poca", ja uwielbiam roznorodnosc, mozliwosc
      wyboru tego na co mam dzis ochote i to w cenie w ktorej prawie kazdego stac. co
      do wielkosci porcji, aszar, naprawde nie musisz konczyc tego co masz na talezu,
      nikt nie bedzie krzyczal, naprawde w polowie mozesz powiedziec: "mam juz dosc"
      to zalezy tylko od ciebie, nie zwalaj winy na resteuracje czy puby.

      ksiazki, jest to business jak kazdy inny, podreczniki drukuje korporacja,
      ktorej celem jest zarobic pieniadze nie zas oddac swoj profit
      • aszar.kari Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 18:18
        Molson, bardzo fajnie uzasadniles dlaczego nie zlosci Cie to, co zlosci mnie.
        No i cool - byloby conajmniej podejrzane gdybysmy mieli te same powody do
        narzekan wink
        Czy mamy wszyscy rozumiec, ze w otaczajacej Cie rzeczywistosci NIC kompletnie
        Cie nie drazni? NIC nie chcialbys zmienic? poprawic? dodac? ujac? Jesli tak, to
        nawet sobie nie wyobrazasz, Molson, jak ja zazroszcze Twojej zonie ;P
        Pozdrowionka.
        Aszar
        • molsoncanadian Re: Konstruktywna krytyka :) 17.01.05, 20:33
          Aszar,
          to nie jest tak ze nic mnie nie denerwuje, jestem tylko troszke bardziej
          optymistyczny niz wiekszosc ludzismile

          Lubie to co mnie otacza, ale oczywiscie widze miejsce na improvements.
          Np, bardzo nie lubie czekac na lekarza na emergency, ale z drugiej strony jak
          przeciolem sobie reke i "krew strumieniami sie lala", zostalem, przyjety poza
          kolejnoscia i potraktowany jak krolsmile (przez

          narzekam na politykow, ze ich rola ogranicza sie do pobierania pensji i gadania
          o niczym, ale z drugiej strony mialem ostatnio problem i napisalem e-mail do
          mojego MP, i tu mnie naprawde zaskoczyl, bo juz nastepnego dnia mialem
          odpowiedz!!!, niestety jeszcze nie ta ktora oczekiwalem, ale na bierzaco jestem
          informowany o postepachw mojej sprawie.

          poza tym, naprawde uwazam ze ludzie szczesliwi i usmiechnieci maja latwiej,
          wiem ze wiele osob sie ze mna nie zgodzi i powie ze jest falsz, ale idac ulica
          w moim miescie, na spacer z dziecmi, czy na zakupy na najblizszy mall, wszyscy
          sa usmiechnieci, wszyscy maja zadowolony wyraz twarzy, wszyscy mowia: how are
          you i sie usmiechaja, wszyscy czuja sie i sa fine! nawet gdy kasjerka jest
          wyjatkowo zmeczona, to i tak sie usmiechnie i powie ze jeszcze tylko 1h, 2h i
          bedzie over. Idac ulica w polsce widze ludzi ponurych z oczami w chodniku,
          widze ludzi ktorzy na siebie warcza i wcale mi nie do smiechu wtedy.

          ja patrze na zycie, nawet jesli nie jest mi najlepiej w danym momencie i
          miejscu, ze bedzie lepiej, patrze na zycie jak na pogode, dzis jest deszcz,
          dzis moze nawet byc burza, ale za to poranek bedzie piekny, sloneczny i cieply!
          wiem ze jest mozliy odwrotny scenariusz, z pieknego dnia robi sie koszmarna
          noc, ale po tej koszmarnej nocy bedzie kolejny dzien, dzien w ktorym wyjdzie
          (chociaz troszke) slonce!

          usmiechnij siesmile
      • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 00:59
        >wyjechalem z polski nie dlatego ze nie chcialem zyc w polsce, ale dlatego ze
        >chcialem zyc w CA!

        Dokładnie. Też właśnie myślę w ten sposób. Chcę się tylko dowiedzieć jak
        najwięcej żeby się później nie okazało, że podjąłem złą decyzję. Chcę wiedzieć
        co mnie czeka. Przecierz w każdym kraju ludzie mają problemy, i są rzeczy które
        mu się nie podobają mimo, że woli mieszkać w danym miejscu i jest z tego
        generalnie zadowolony. Mi się żcie w PL podoba. Myślę, że mi będzie lepiej np w
        środowisku wielokulturowym.

        Co do otyłości to był niedawno obszerny artykuł w National Geographic odnoszący
        się właśnie do warunków amerykańskich i stwierdzono, że od lat 50tych do dziś
        przeciętnie człowiek zjadał 670kg/rok a teraz 810kg/rok. Proste jak drut.

        Poza tym nie wiem jak w Kanadzie (wątpię, żeby było inaczej po wywodach co do
        rowerów) ale w US jak chciałem pobiegać po parku to były tylko wąskie alejki
        dla... SAMOCHODÓW.

        > otylosc? tak istnieje, ale jest ona wszedzie, takze w polsce,

        Wiesz co w Polsce też jest, przypuszczalnie jest podobny odsetek ludzi z
        nadwagą. Ale takich okazów jak w ameryce się tu nie spotyka - ja byłem w szoku.
        Po prostu jak ktoś z nadwagą z Polski chce się dowartościować (lepiej
        oczywiście w inny sposób) to niech jedzie do ameryki i zobaczy.

        PST&GST - co oznaczają te skróty?

        pozdr.
        • andrew-1 Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 01:39
          pikorpikor napisał:

          > PST&GST - co oznaczają te skróty?

          _______________________________ _______________________________ ______
          PST - provincial sales tax
          GST - goods and services tax

          W Polsce nazywa sie to chyba VAT

          GST obowiazuje w calej Kanadzie i wynosi 7% , prowincyjny zalezy od prowincji i
          tak w Ontario jest to 8% czyli razem 15% np. gdy kupisz buty za $100 w kasie
          placisz $115 .

          P.S. W Albercie i na terytoriach niema podatku prowincyjnego .
          www.taxtips.ca/provincial_sales_tax.htm
          • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 02:37
            Dzięki.

            Tak VAT. Ale to nie z polska niestety smile

            VAT = Value Added Tax = Podatek od Wartości Dodanej

            Czyli ceny podaje się w sklepach bez podatku, jak w US. Uważam, że powinno się
            podawać z podatkiem, który i tak wszyscy płacą przy kasie. Choć to oczywiście
            zwiększa zyski sklepów.
          • dradam1 Re: Konstruktywna krytyka :) 21.01.05, 04:03
            andrew-1 napisał:

            > pikorpikor napisał:
            >
            > > PST&GST - co oznaczają te skróty?
            >
            > _______________________________ _______________________________ ______
            > PST - provincial sales tax
            > GST - goods and services tax


            No, tak dla porzadku to jest jeszcze HST.

            Pozdrawiam

            dradam1
            • borasca0107 Tluste myslenie - czesc 1 :) 21.01.05, 05:43
              Hej Za-Wielkimi-Bajorkami – Ciebie zostawie sobie na koncusmile

              Najpiekniej jest poszczekac jesli samemu nie ma sie problemu... popatrzec,
              powytykac, moze wyzwac, przynajmniej w myslach jesli na glos nie wypada..
              najlepiej zaszczuc...

              Pikorpikor – nie wiesz o co sie czepiam?
              To moze przeczytaj jeszcze raz to co napisalam wczesniej.
              Jesli to nie pomoze to zapraszam do lektury ponizszego tekstu.

              Potrafie zrozumiec dyskusje na temat szkodliwosci braku ruchu, otylosci i tym
              podobnych, ale nie potrafie zrozumiec okreslenia, inteligentnego faceta,
              lekarza badz co badz – pt. tluste Kanadyjki.

              Niechcacy nawet palacze znalezli sie w dyskusji i w biczowaniu? O alkoholikach
              zapomnieliscie, narkomanach, albo chorych psychicznie, ktorzy dla zabawy i
              wlasnej przyjemnosic zostaja seryjnymi mordercami, a potem spedzaja dozywocie w
              wiezieniach na co MOJE podatkowe pieniadze sa wydawane – mam dalej podawac
              przyklady? … a tu sie dowiaduje, ze panstwo najbardziej bankrutuje z powodu
              wydatkow na choroby zwiazane z nadwaga?? Ja chyba snie. Gdybym znalazla sie
              na forum jakiego przedszkola to moze po prostu usmiechnelabym sie pod nosem,
              ale gdy czytam co lekarz ma na ten temat do powiedzenia to juz lekka przesada i
              przejsc obok tego spokojnie nie potrafiesmile

              Ta zniewaga krwi wymagasmile

              Pozostane jednak tylko chwilowo przy palaczach i skupie sie na grubasach.

              Aby nie bylo watpliwosci – nie mam nic przeciwko palaczowi jesli nie dmucha mi
              dymem prosto w oczy. To samo z otylymi – nie mam absolutnie zadnych problemow
              z nimi dopoki nie zaczynaja mi jedzenia z talerza zabierac. To chyba zdrowe
              podejscie, nie uwazacie?

              Pozostane jednak przy temacie ‘tlustosci’ kanadyjskiej I nie tylko.
              Jesli o mnie chodzi to z checia zorganizowalabym gdzies na odludziu obozy dla
              samochodziarzy. Tak – wlasnie. Najchetniej pozbylabym sie ich calkowicie – od
              razu atmosferka oczyscilaby sie w znacznym stopniu. To jednak nie do
              zrealizowania – wiec co? Mam kamieniami rzucac w kazdy przejezdzajacy
              samochod? Na rowni z ‘samochodziarzami’ traktuje pesymistow i maruderow –
              zatruwaja otoczenie w tym samym stopniu. Oczywiscie nie wspomne juz o
              fabrykach i sciekach wypuszczanych do rzek, jezior i morz – zatruwajacych tym
              samym srodowisko naturalne…itd

              Rece opadaja...
              • borasca0107 Tluste myslenie - czesc 2 :) 21.01.05, 05:51
                Napewno zdarzylo sie Wam (jesli nie, to powinno!! ) miec siedzace miejsce w
                samolocie przy oknie... podziwiac z lotu ptaka przepiekne snieznobiale rajskie
                chmury...ale czy zdazylo sie Wam doznac szoku przed ladowaniem? Dlaczego? Np
                widzac z oddali pomiedzy tym snieznobialym puchem czarny syf... czarny!! Ku
                mojemu przerazeniu wlasnie w ten syf moj samolot zanurkowal!! To nie byly
                chmury – to byl smog! Po wyladowaniu i wyjsciu z lotniska - co widze?
                sloneczny dzien, bezchmurny ale jakby taki przytlumiony. Gdybym nie byla pol
                godziny wczesniej w gorze i nie widziala tego w co samolot zanurkowal to
                pomyslalabym, ze jest piekny letni sloneczny dzien. Te wszystkie denne
                dyskusje o palaczach (nie pale tak dla scislosci!), o grubasach, o innych tych
                strasznie nadszarpujacych budzet podatnikow itp. smiech mnie ogarnia...

                Czy Wam, nawet Tobie Dradam, nigdy nie przyszlo do glowy, ze nie wszystkim
                grubasom wystarczy do odchudzenia metoda 'wara od gara' ?? Czy nie przyszlo Wam
                do glowy, ze wszelkie zaburzenia metaboliczne, psychiczne itp.. to takze wynik
                zanieczyszczenia srodowiska miedzy innymi przez tych najglosniej krzyczacych o
                pietnowaniu - ktorzy kopca i zanieczyszczaja powietrze spalinami samochodowymi
                za kazdym razem na chwilke wyskakujac / jadac do sklepu chociazby po zdrowe
                mleczko czy warzywka??? -
                • borasca0107 Re: Tluste myslenie - czesc 3 :) 21.01.05, 05:57
                  Kto z Was opija sie codziennie sokiem marchewkowym? - tak dla zdrowia smile
                  Czy nigdy (przepraszam za wyrazenie, ale inne jakos mi do glowy nie
                  przychodzi) nie odbilo sie Wam czysta chemia po wypiciu takiego zdrowego,
                  swiezutkiego, dopiero co przepuszczonego przez sokowirowke soku??? Jesli o
                  mnie chodzi to chemie czuje nawet po wypiciu soku z marchewki organicznej,
                  ktora przy srodkach chemicznych nie powina nawet stac?
                  Przypuscmy, ze upre sie I bede sobie sama marchewke uprawiac w swoim ogrodku –
                  super extra organiczna az do bolu, ale co mam zrobic z deszczem wraz z ktorym
                  spada na nia caly ten syf spalinowy z powietrza ?? A ja sie potem dziwie, ze
                  ta marchewka ma dziwny smak?? Nie wspomne juz o miesie ktore naszpikowane
                  jest, jak powszechnie wiadomo! wszelakim swinstwem....

                  …wiec dopoki nic nie bedzie zrobione z czystoscia powietrza czy ze 'zdrowa'
                  zywnoscia, jesli dalej beda otwarte fabryki wyrobu coca coli, a McDonaldy beda
                  sie rozmnazac na potege (zamiast zostac rzadowo pozamykanymi) to dajcie sobie
                  na wstrzymanie te wszystkie 'glodne' kawalki o wytykaniu grubasow palcami... i
                  z wyliczaniem kosztow leczenia zwiazanego z tluszczem na kosciach... moze warto
                  byloby pomyslec najpierw do czego tak naprawde ta krystalicznie 'czysciutka'
                  cywilizacja doprowadzila i zastanowic sie nad kosztami z TYM zwiazanymi?? Do
                  ogolnego smietnika, ktorym kazdy musi oddychac i zywic sie... ale nie kazdy ma
                  na tyle odporny na te smieci organizm aby sie poszczycic konskim zdrowiem i np.
                  piekna sylwetka... wiec troche wiecej tolerancji prosze... nie przenoscie tego
                  polskiego zacofania nietolerancji na ta piekna kanadyjska ziemie... i pozwolcie
                  Kanadyjkom hodowac sobie tluszcz jesli tylko maja na to ochote...

                  Nawet sobie nie zdajecie sprawy z tego, (Ty Dradam najwyrazniej tez!) ile
                  szkody moze wyrzadzic od tak sobie beztrosko rzucone slowo krytyki np na temat
                  wygladu!!! Nastepny skrajny przyklad z mojego najblizszego otoczenia. Mam
                  kuzynke ktora kilka lat temu wazyla okolo 70km. Wygladala fajnie, tyle tylko,
                  ze kosci jej nie wystawaly spod skorysmile Gdzies ktos zaczal jej dokuczac, ze
                  jest gruba i najlepiej cos z tym zrobic bo inaczej… i tu padaly wymowne
                  spojrzenia na moja Mame!! Takie zwykle zlosliwosci klepane bezmyslnie – ktore
                  ktos moze uznac za ponizajace! Moja kuzynka nagle przestala to wszystko z
                  wielkim wysilkiem obracac w zart. Tak sobie to wziela do serca, ze ktoregos
                  dnia poprostu przestala jesc. Rodzinka zatarla rece – ale w ktoryms momencie
                  to odchudzanie wyrwalo sie z pod kontroli! Musze Wam opisywac anoreksje???
                  Dzisiaj ta ponad 40 letnia kobieta wazy okolo 30kg!!! Jakies dwa lata temu to
                  bylo okolo 30kg. Biorac pod uwage, ze teraz wyglada jeszcze gorzej nawet nie
                  chce myslec ile ona naprawde wazy! To jest juz skurczony szkielet powleczony
                  odchudzona przezroczysta skora! Najciekawiej wyglada obiad z nia… w ogole
                  przebywanie w jej towarzystwie jest swoistego rodzaju ciekawostka… o niczym
                  innym nie rozmawia tylko o jedzeniu, to jest raczej jej monolog… jej lodowka
                  jest zapchana jedzeniem (w wiekszosci wypadkow przeterminowanym bo zal jej
                  wyrzucic!) po same brzegi…duzo gotuje, zawsze wykarmi gosci po czubek dekielka…
                  ciagle studiuje nowe ksiazki kucharskie! Jak wyglada jej obiad? Po talerzu
                  pelnym jedzenia pojezdzi widelcem, rozgrzebie wszystko, ponarzeka na to jaka
                  jest gruba (!!!) I juz sie najadla!!! Nie biorac do ust prawie nic – uwierzcie
                  mi, to wcale nie jest smieszne!!! - ona dzieli nawet witaminy I bierze je
                  tylko wtedy gdy rodzinka ja przydusi – uwaza, ze od tych tabletek tez przytyje!
                  Ciagle staje na wage I z przerazeniem stwierdza, ze jest strasznie gruba I nic
                  nie schudla!! – ciekawe z czego… nie zycze nikomu takiego przypadku w rodzinie…
                  I obserwacji tego powolnego dobrowolnego glodzenia sie - samodesktrukcji.
                  • borasca0107 Tluste myslenie - czesc 4 :) 21.01.05, 06:03

                    Zlitujcie sie – dajcie sobie siana z tymi (chcialam powiedziec ‘glupimi’ ale
                    zatrzymam sie na..) …’niedojrzalymi’ odzywkami o tlustych Kanadyjkach!
                    Przynajmniej gdy ja tu jeszcze zagladamsmile Gdy sobie stad pojde, albo mnie
                    wyrzucicie to mozecie nawet urzadzic sabat chudych czarownicsmile

                    Podyskutowac o odchudzaniu mozemy, ale odchudzac moze zacznijmy tylko tych
                    ktorzy maja na to ochote? Proponuje rowniez dac sobie spokoj z glupimi
                    dziecinnymi komentarzami i wytykaniem palcami.

                    Poza tym, Dradam, pytanie do Ciebie----powiedz mi co jest bardziej szkodliwe
                    dla zdrowia, nadwaga czy wdychanie spalin przed ktorymi nie ma ucieczki?
                    Przestac jesc jeszcze moge, ale czy mozna sobie pozwolic na to, aby przestac
                    oddychac?? Nie pomyslales, ze jesli sa w tym zakopconym smogu ludzie zupelnie
                    zdrowi bo organizm jakims cudem sie do tego przystosowal, to nie przyszlo Ci do
                    glowy, ze wbrew ogolnym opiniom ta nadwaga taka zupelnie szkodliwa dla
                    wszystkich nie jest? Na cos stan zdrowia spoleczenstwa trzeba zrzucic –
                    przeciez zaden rzad nie poda otwarcie do ogolnej wiadomosci wynikow badan
                    dlugoletniego wplywu spalin na organizm czlowieka bo co doradzi w zwiazku z
                    walka – maski tlenowe?… wiec co lepsze? Uczepic sie grubasow – jesli zawal to
                    przez tluszcz… jesli wylew rowniez… ale jak wytlumaczysz przypadki zupelnie
                    zdrowych ludzi, ktorzy cale swoje zycie nie palili, nie pili, odzywiali sie
                    super zdrowo I nagle umierali w mlodym wieku na raka, zawal I takie tam inne???
                    Zrzucisz wowczas wine na grubasow???

                    Badzcie tak mili I skonczcie ta dziecinade.

                    Slowa naprawde sa czasami ostrzejsze od noza – takze w sprawach wygladu. Skutki
                    takiego bezsensownego gadania sa jeszcze gorsze w niektorych przypadkach jesli
                    trafia w osobe bardzo wrazliwa.

                    Dzieki Bogu, ze chociaz grubasow poczucie humoru nie opuszcza - bo tak
                    szczerze mowiac gdybym byla tu otoczona np. samymi Za-morzamismile to palnelabym
                    sobie w leb juz dawno smile

                    To byloby na tyle – donosze uprzejmie – pisane w stylu karabinu maszynowegosmile
                    na jednym wdechu, wiec przepraszam za swoja ‘polszczyzne' smile

                    Mimo wszystko POZDRAWIAMsmile

                    Aszar – przepraszam, ze temat krytyki konstruktywnej lekko wymknal mi sie z pod
                    kontrolismile - ale to naprawde nie ja.. to sila wyzszasmile
                    • dradam1 alez oczywiscie, ze sie lekarze 21.01.05, 09:36
                      Alez oczywiscie, ze sie wszyscy lekarze uwzieli na tlusciochow (nawet wlaczajac
                      lekarzy-pediatrow !):

                      www.medscape.com/viewarticle/489073_print
                      Pozdrawiam


                      dradam1
                      • za_morzem otylosc w kanadzie 21.01.05, 12:55
                        troche zbyt emocjonalnie reagujesz na to co jest pisane o ludziach otylych.
                        mysle ze dyskusja nie odnosi sie du ludzi chorych ktorych problemy z otyloscia
                        wynikaja z choroby, zlego metabolizmu itp. zdecydowanie wspolczuje tym ludziom.
                        napisalas ze to extra ze kanadyjskie grubasy sa szczesliwe i nie przejmuja sie
                        swoim wygladem (cos w tym stylu).
                        wlasnie!!! temu dobremu samopoczuciu, braku jakichkolwioek kompleksow (spandex
                        na duuuzej pupe albo "gustowne" obcisle rozowe dresiki) jestem zdecydowanie
                        przeciwny. bo tu nie ma byc z czego zadowolonym. poczucie blogostanu przeklada
                        sie na kontynuowane zlych nawykow zywieniowych i brak bodzca aby cos z
                        PROBLEMEM (bo to ejst problem) zrobic!!!. obecne badania wskazuja ze za tycie
                        odpoweidzalne sa produkty z wysokim wskaznikiem glikemicznym (correct me if i
                        am wrong dradam), najwyzszy wskaznik maja produkty ktore sa przerabiane
                        parokrotnie.
                        niestety jedzenie w kanadzie, to ktorym faszeruje sie przecietny kanadyjczyk to
                        wlasnie takie produkty. wysoko rafinowane maki (gumowe tostowe pieczywo, bulki
                        do hamburgerow i hot dogow), wszelkie produkty "miesopochodne", te wszystkie
                        niby miesne hamburgery, wedliny, hot dogi. jedzenie z mrozonek i puszek tak
                        popularne w kanadzie i usa. slodzone napoje owocowe (nawet nie soki, choc soki
                        o dziwo sa dosc tuczace) i to jest problem wynikajacy z DOBREGO SAMOPOCZUCIA
                        grubasow, nie postaraja sie zjesc jablka ale zatrzymaja sie w drive thru na
                        special u macdonalda. bo oni sa special i wygladaja ok i nie musza ze soba nic
                        robic. kiedys odwiedzilem osiedle gdzie mieszkaly cale stada welfare mamas,
                        grubych dziewczyn 19-24 letnich spedzajacych wieksosc czasu na rozmowach w fast
                        foodzie. koszmar.
                        trzeba spojrzec prawdzie w oczy, ani to zdrowe, ani estetyczne.
                        jesc mniej syfu, wiecej owocow i warzyw. mniej tepego bezkrytycznego
                        samozadowolenia bez powodu a wiecej uzywania glowy. nauczyc sie gotowac a nie
                        korzstac z kuponow na przeceny w fastfoodach. nie przyzwyczajac do tego syfnego
                        jedzenia dzieci.
                        jeszcse jedna rzecz. podobno otyl;osc tez wynika ze zbyt wczesnego (12-13 lat)
                        zaczynania stosowania tabletek antykoncepcyjnych. ponoc stad biora sie figuty
                        typu "mega gruszka" (gora i twarz w miare normalna, pupa rozdmuchana do
                        monstrualnych rozmiarow.) ale to mniej stwierdzenie a bardziej pytanie do
                        dradama chyba.
                        ps
                        kiedys jechalem obok pani ktora zajela swoch fotel i polowe mojego. 5 godzin w
                        autobusie. dziekuje bardzo. na przerwach w jezdzie jadla oczywiscie podwojna
                        porce maca.
        • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 02:24
          > Dokładnie. Też właśnie myślę w ten sposób. Chcę się tylko dowiedzieć jak
          > najwięcej żeby się później nie okazało, że podjąłem złą decyzję. Chcę wiedzieć
          > co mnie czeka.

          Mysle ze podchodzisz do tego nie z tej strony.
          Jesli sprawy zarcia itp sa dla Ciebie tak wazne to moze nie powinienes wyjezdzac.

          Ja mysle, ze mnie na Twoim miejscu bardziej by mnie interesowaly takie rzeczy
          jak podatki, miejsce zamieszkania, szkoly, opieka zdrowotna itp.

          Sprawy takie jak zarcie, otylosc sa zupelnie drugorzedne.

          Natomiast ocenianie jakosci zywonosci na podstawie jakiejs tam wizyty w jakims
          tam sklepie jest ciut niepowazne.
          Na ten przyklad bedac jakis czas temu w Polsce czytalem i slyszalem ze w
          supermarketach trzeba uwazac z kupowaniem miesa gdyz jak lezy za dlugo to
          "odswiezaja" bodajze nadmanganianem potasu. Czy to ma znaczyc ze teraz beda w co
          drugim poscie podkreslal jaki tam jest syf i nie da sie jesc???
          • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 02:53
            Sprawy żarcia i prawidłowej wagi (mojej) są dla mnie jak najbardziej ważne. Dla
            Ciebie mogą oczywiście być drugorzędne.

            Kwestie o których piszesz są dla mnie także bardzo ważne. Chcę się dowiedzieć
            jak najwięcej o rozmaitych aspektach życia w Kanadzie.

            > Natomiast ocenianie jakosci zywonosci na podstawie jakiejs tam wizyty w jakims
            > tam sklepie jest ciut niepowazne.

            Znów coś niepoważne...
            Poza tym nie byłem tylko w jednym sklepie i to nie była tygodniowa wizyta.
            Pisałem też tylko o jedzeniu właśnie z supermarketów - właśnie dlatego, że w
            innych aspektach mam za małe porównanie aby się wypowiadać = byłem właśnie
            tylko w kilku przybytkach.

            Co do mięsa w polskich supermarketach - całkowita racja. Próbuje cały czas
            matkę przekonać, żeby tam nie kupowała (ja tego nie robię). W osiedlowych
            sklepach jest już bardzo dobre.

            Czy to ma znaczyc ze teraz beda w c
            > o
            > drugim poscie podkreslal jaki tam jest syf i nie da sie jesc???

            A vous de decider mounsieur canadian smile
            • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 03:20
              pikorpikor napisał:

              > Sprawy żarcia i prawidłowej wagi (mojej) są dla mnie jak najbardziej ważne. Dla
              >
              > Ciebie mogą oczywiście być drugorzędne.

              Przy podejmowaniu decyzji o emigracji??? Nie widze zwiazku szczerze mowiac.

              >
              > Kwestie o których piszesz są dla mnie także bardzo ważne. Chcę się dowiedzieć
              > jak najwięcej o rozmaitych aspektach życia w Kanadzie.

              Jak na razie (moze sie myle) to probujesz sie dowiedziec o raczej malo
              znaczacych aspektach. Ale to moje prywatne zdanie. Ja po prostu inaczej bym
              podchodzil do emigracji.

              >
              > > Natomiast ocenianie jakosci zywonosci na podstawie jakiejs tam wizyty w j
              > akims
              > > tam sklepie jest ciut niepowazne.
              >
              > Znów coś niepoważne...
              > Poza tym nie byłem tylko w jednym sklepie i to nie była tygodniowa wizyta.
              > Pisałem też tylko o jedzeniu właśnie z supermarketów - właśnie dlatego, że w
              > innych aspektach mam za małe porównanie aby się wypowiadać = byłem właśnie
              > tylko w kilku przybytkach.

              Nie tak dawno pisales cos o generalizowaniu. Nie rob tego.

              >
              > A vous de decider mounsieur canadian smile

              Wlasnie ja cie probuje przekonac zebys nie zaczynal emigracji od narzekania bo
              skonczysz jak za_morzem.
              Przyjedziesz, okaze sie ze wszystko musisz zdobywac ciezka praca a dolary nie
              leza na ulicy i tylko sie rozczarujesz a na powrot bedzie juz za pozno.
              • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 11:15
                Dobra. Nie czepiajmy się już.

                Nie jestem malkontentem. Staram się mieć krytyczne podejście.
                Wiem, że jest ciężko na początku. A później jak sobie pościelesz...

                pozdr.
                • za_morzem Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 18:53
                  nie tlumacz sie stary, on i tak nic nie kuma. wink
    • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 18.01.05, 03:28

      > * Sypanie sola w zimie - niszczy wszystko, co sie pod te sol dostanie - buty,
      > drogi, samochody, wody podskorne etc. etc.

      Nie ma innej, lepszej i tanszej metody.

      > * Ceny ubezpieczen samochodowych - szkoda slow !!!!

      Zgadzam sie.

      > * Ordynacja wyborcza (temat do dlugiej dyskusji, tu tylko zaznaczam moja
      > potrzeba krytyki w tym zakresie)

      Co zlego?

      > * Krolowa jako glowa panstwa (komentarz podobny jak w powyzszym nawiasie)

      Koszty sa za wysokie. Pozbyc sie tego.

      > * Brak okien w wielu salach wykladowych nowo-wybudowanych campusow, brak
      > okien w wielu biurowcach i malls jak rowniez niemoznosc otwierania okien w
      > budynkach publicznych - jak ja tesknie za lufcikami!!!!

      Wszedzie masz klimatyzacje. Ja tam wole klimatyzacje jak humid w lecie czy mroz
      w zimie nie wspominajac juz o tym ze jestem alergikiem i przefiltrowane
      powietrze to jest to.

      > * Ceny na bilety VIA - okropnosc!!!! a ja tak kocham pociagi smile

      Wole samolot smile

      > * Brak powszechnej znajomosci francuskiego od Oceanu do Oceanu do Oceanu -
      > bardzo mnie to personalnie zlosci wink a przede wszystkim brak jakichkolwiek
      > dzialan ze strony wladz zeby stalo sie to mozliwe.

      Eeee to jest wogole bez sensu. Koszta dwujezycznosci sa wogole tak ogromne ze
      noz sie kieszeni otwiera na sama mysl.

      > * Tragiczna sytuacja Natives sad

      Jestes poniekad tego przyczyna, jak i kazdy z nas tu mieszkajacych.

      > * Otylosc, zwlaszcza dzieci

      A co robisz w tym kierunku?


      > i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... smile
      > Na pewno cos sobie jeszcze przypomne.
      > Do dziela "Konstruktywni"!
      > smile Aszar
    • za_morzem wrazliwosc... 18.01.05, 18:56
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=16114235&a=19545204
    • dradam1 Re: Konstruktywna krytyka :) 19.01.05, 03:17
      aszar.kari napisała:

      (...)
      > * Sypanie sola w zimie - niszczy wszystko, co sie pod te sol dostanie - buty,
      > drogi, samochody, wody podskorne etc. etc.


      W Albercie nie uzywa sie soli, w kazdym razie czegos takiego nie widzialem.


      > * Ordynacja wyborcza (temat do dlugiej dyskusji, tu tylko zaznaczam moja
      > potrzeba krytyki w tym zakresie)

      czyli "Winner takes all" - zgadzam sie. No i Senat jako instutucja
      niewybieralna. I co Albertanczycy sobie chca kogos wybrac to PM sie nie zgadza.
      Co jest skandalem !

      (...)
      > * Ceny na bilety VIA - okropnosc!!!! a ja tak kocham pociagi smile

      Ja tez...

      > * Brak powszechnej znajomosci francuskiego od Oceanu do Oceanu do Oceanu -
      > bardzo mnie to personalnie zlosci wink a przede wszystkim brak jakichkolwiek
      > dzialan ze strony wladz zeby stalo sie to mozliwe.

      Nie mowiac o tym, ze znajomosc angielskiego w Quebecu jest fatalna !

      > * Tragiczna sytuacja Natives sad

      Tego to sie nie da tak prosto skwitowac. Jakies szczegoly ? Co robic ?

      > * Otylosc, zwlaszcza dzieci
      > i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... smile

      Najgorsze sa te tluste Kanadyjki !

      > Na pewno cos sobie jeszcze przypomne.


      Licze na Ciebie.
      Na siebie juz przestalem liczyc... Bo za duzo mialbym do narzekania .


      Pozdrawiam


      dradam1
      • andrew-1 Re: Konstruktywna krytyka :) 19.01.05, 05:01
        dradam1 napisał:

        > Licze na Ciebie.
        > Na siebie juz przestalem liczyc... Bo za duzo mialbym do narzekania .

        _______________________________ ____________________

        To brzmi jak cytat ze sztuki dramatycznej , usmiechnijcie sie pesymisci .

        ---------------------------
        Pozdrawiam ,
        zadowolony , nienarzekajacy :
        andrew-1
        • za_morzem !!! 19.01.05, 11:42
          jestes bohaterem andrew!!!
          • andrew-1 Re: !!! 20.01.05, 03:20
            za_morzem napisał:

            > jestes bohaterem andrew!!!
            _______________________________ _______________________________ _________________

            Don't Worry , w moim otoczeniu niema wiecznych zrzed , zato Ty mozesz zalozyc
            Towarzystwo pt. " Kanada be , Polska cacy " , juz na tym Forum nazbierasz paru
            kandydatow a sadzac z dyskusji z Polski nadciagnie nowy narybek i wspolnie
            zanucicie piesn ktora was laczy " Uplywa szybko
            zycie ...serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34437,2383979.html
            • za_morzem Kanada be , Polska cacy 20.01.05, 18:12
              na szczescie czarno-biale myslenie jest mi obce.
              twoja sugestia o nazwie towarzystwa swiadczy tylko o zupelnym braku
              elastycznosci myslowej i... byc moze nieumiejetnosci czytania tekstu ze
              zrozumieniem. jakbys posiadal taka umiejetnosc dotarlo by do ciebie ze pisze o
              dobrych i zlych rzeczach w obu krajach. swoja droga masz typowo "polskie"
              podejscie do dyskusji. podobnie jak canadian.
      • borasca0107 Re: Konstruktywna krytyka :) 20.01.05, 16:40
        dradam1 napisał:

        > Najgorsze sa te tluste Kanadyjki !


        Dradam - piszesz jakbys osobiscie musial je
        wszystkie na swoich chudych plecach nosic!
        Nie podobaja Ci sie to kto Ci kaze na nie patrzec???
        W ogole to kwestia gustu i moglabym polemizowac co jest gorsze:
        i mniej zdrowsze - tluste baby, czy faceci z piwnym dodatkiem
        czy zaglodzone i znerwicowane szkielety pociagniete skora? grrr smile

        Pewnie - lepiej wrzeszczec o tlustosci i zaszczuc wszystkich tych, ktorzy
        sa grubi z takich czy innych powodow, lub im sie wydaje - powytykac takich
        palcami, pokrytykowac, posmiac sie na dodatek i doprowadzic do tego, aby z domu
        w ogole nie wychodzili - jak to w Polsce jest praktykowane!

        Moja bardzo gruba Mama nie mogla sie tutaj w Kanadzie nadziwic temu, ze nikt
        sie z niej nie smieje, co wiecej - nikt sie na nia nie gapi ze zgorszeniem, co
        wiecej - nikt sie nie gapi w ogole tylko kazdy zajmuje sie swoim wlasnym
        nosem... wiec moze Ty tez powinienes skoncentrowac sie raczej na swoim?smile

        Moja Mama dopiero tutaj w Kanadzie byla ze mna pierwszy raz w kinie, w teatrze,
        w restauracji itp!! Gdy mieszkalam w Polsce to jakos bylam do tego
        przyzwyczajona, ze ona nigdzie nie chciala wychodzic i nie wychodzila... tutaj
        nabrala wiatru w zagle...!! Po jej wizytach tu, gdy pierwszy raz po kilku
        latach pojechalam do Polski to na sile wyciagnelam ja ze soba do skansenu... w
        koncu w Toronto zwiedzalysmy a tam nie mozemy? Dlugo naprosilam sie aby ze mna
        pojechala... i co? Myslalam, ze mnie cos trafi... akurat przechodzila jakas
        wycieczka szkolna z kilkoma nauczycielkami i juz z dala slyszalam ochydne
        teksty na temat tego jaka ta baba tlusta i jak ona sie toczy - dziwne, ze w
        ogole sie dotoczyla itp!!! Wszyscy w smiech - nauczycielki rowniez!!! Moja Mama
        lzy w oczach ze wstydu i upokorzenia.. ja z bezsilnej wscieklosci i wyrzutow
        sumienia ze ja w ogole na takie cos narazilam - malo apopleksji nie dostalam na
        miejscu...jak w ogole moglam tak zapomniec o polskiej "toleranckiej"
        rzeczywistosci!!?? oczywiscie nie wytrzymalam i wykrzyczalam idiotom co o
        nich mysle... ale co z tego?? Ciekawe jakbys sie poczul gdyby Twoja rodzona
        matke na twoich oczach taka banda rzekomo cywilizowanych ludzi potraktowala???
        Wiec chlopie, troche wiecej delikatnosci w Twoich wypowiedziach.. przynajmniej
        jesli chodzi o wage innych, PLEASEEEE...

        A te tluste Kanadyjki? Sa swietne - zadnych zahamowan, usmiechniete,
        nieskrepowane, robia co chca, nie sa zaszczute - to sie wlasnie nazywa
        cywilizacja... nie przeszkadza im to? To nie nam je osadzac - w koncu na
        plecach ich nie dzwigamy, na litosc boska...
        • za_morzem tluste Kanadyjki 20.01.05, 18:06
          najgorsze nie jest to ze one sa tluste ale to ze one mysla ze sa sexy.
          i ze ich koncepcja diety to diet pepsi do big maca.
          • borasca0107 Re: tluste Kanadyjki 20.01.05, 18:56
            za_morzem napisał:

            > najgorsze nie jest to ze one sa tluste ale to ze one mysla ze sa sexy.
            > i ze ich koncepcja diety to diet pepsi do big maca.


            grrrr... nie zlosc mnie... cokolwiek nie byloby ta koncepcja to nie Twoja
            sprawa.. radze Ci zajac sie swoim ogrodkiem ... nie wiem czy rozmiar Twojego
            mozgu jest w ogole w stanie pojac, ze dla niektorych one sa naprawde sexy...
            • za_morzem tluste Kanadyjki 20.01.05, 22:36
              dla nikogo nie sa sexy.
              wierz mi.
            • pikorpikor Re: tluste Kanadyjki 21.01.05, 01:25
              borasca0107 napisała:

              ze dla niektorych one sa naprawde sexy...

              Ilośc mężczyzn, którzy tak uważają mieści się w granicach błędu statystycznego.

              Co oczywiście nie oznacza, że nie są one kochane, a to chyba najważniejsze.
        • dradam1 Re: Konstruktywna krytyka :) 20.01.05, 18:33
          borasca0107 napisała:

          > dradam1 napisał:
          >
          > > Najgorsze sa te tluste Kanadyjki !
          >
          >
          > Dradam - piszesz jakbys osobiscie musial je
          > wszystkie na swoich chudych plecach nosic!
          > Nie podobaja Ci sie to kto Ci kaze na nie patrzec???


          Wystrzelila, nie nabila.
          Niestety musze na nie patrzec.
          Nie moge sobie pozwolic na wywieszke, ze nie przyjmuje otylych pacjentek.

          Zeby sie nie mowilo, ze pokazujemy "otylosc" jako przyczyne innych
          chorob/zgonow wymyslili obecnie lekarze termin "metabolic syndrome". Ktory
          zaczyna sie od otylosci i wlacza cala mase innych schorzen.

          Otyly/a pacjent/ka to jest "ticking time bomb".
          Leczenie otylego/otylej kosztuje o wiele wiecej niz szczuplego/szczuplej.

          Nie chcialbym sie zajmowac tym problemem w detalach, ale faktem jest, ze
          otylosc jest czynnikiem,ktory komplikuje zycie wspolczesnego spoleczenstwa, w
          tym kanadyjskiego :

          www.cbc.ca/consumers/market/files/travel/fairflying/index2.html
          www.cbc.ca/story/world/national/2004/11/05/obese041105.html
          Jeden z ostatnich wypadkow lotniczych w Ontario wynikl , miedzy innymi, z tego,
          ze grubasy wsiadly do samolotu, ktory po prostu nie mial sily sie uniesc w
          powietrze pod takim to obciazeniem.

          Rozumiem wezwanie do delikatnosci, ale realia sa takie jakie sa.
          Udawanie, ze jest inaczej jest samooszukiwaniem sie.

          Poglady spoleczesntwa zreszta sie zmieniaja. Obecnie nie ma juz takiej
          tolerancji dla palacych jaka byla poprzednio. Obecnie nie ma problemu w
          powiedzeniu pacjentowi "jak nie przestaniesz palic to nie bedziesz mial
          operacji wykonanej ".


          Pozdrawiam


          dradam1
          • aszar.kari Re: Konstruktywna krytyka :) 20.01.05, 18:59
            To, co opisala Borasca to przykre chamstwo, ktore z jakichs powodow w Polsce
            trafia sie czesciej niz w Kanadzie. Mam nadzieje, ze Mama odwiedzi Cie jeszcze
            nie raz i bedzie miala jak najwiecej frajdy smile
            Co do otylosci to ja, bron Boze, nie nawoluje do publicznego pietnowania czy
            wysmiewania osob z nadwaga. Uwazam tez, ze sex czy atrakcyjnosc sexualna maja w
            sumie niewiele wspolnego z iloscia noszonych na sobie kilogramow niezaleznie od
            plci, niemniej dla zdrowia (rowniez finansowego!!!) spoleczenstwa chetnie
            widzialabym obowiazkowy phys-ed przez wszystkich 12 klas szkoly a moze i na
            studiach, chetnie wymusilabym podniesienie cen na fast-food podobnie jak to ma
            miejsce z papierosami i rownie chetnie wymusilabym na urbanistach planujacych
            suburbia uwzglednienie koniecznosci chodzenia i jezdzenia na rowerach w takich
            okolicach. Najwiekszy smutek mnie ogarnia gdy widze tluste dzieci a szczegolnie
            tlustych chlopcow. Ja wiem, ze jestem juz troche "niedzisiejsza" ale wciaz dla
            mnie taki 9-10-11 latek to powinien byc wybiegany jak zrebak, wiecznie-glodny
            chudzielec z nadmiarem energii a nie nadmiarem kilogramow.
            O Natives mysle, Dradam, co i jak napisac zebysmy nie musieli tu wykopywac
            tomahawkow do "konstruktywnej dyskusji" wink Cierpliwosci smile
            Zbiore sie i napisze,
            Aszar
          • canadian Re: Konstruktywna krytyka :) 20.01.05, 19:06
            Dradam zgadzam sie z Toba. W stosunku do otylych powinno sie zaczac stosowac
            takie same metody jak do palacych. Po prostu przestac tolerowac.
            Otylosc jako przyczyna smierci dogania palenie i niedlugo przescignie.
            Otylosc rowniez powoduje ogromna ilosc chorob za ktorych leczenie placimy my czy
            to podatkami czy wyzszymi stawkami ubezpieczeniowymi.

            Uwazam ze grubasow powinno sie zaczac wytykac palcami i utrudniac im zycie tak
            jak robi sie to z palaczami. Dzieki tej metodzie Kanada i USA maja jedna z
            najnizszych ilosci palaczy wsrod rownietych krajow. Czas zaczac cos robic z
            otyloscia.
            • za_morzem tluste kanadyjki 20.01.05, 22:41
              candian, zrobmy dla nich obozy na polnocy kanady.
              moze chcialobys je pilnowac i wytykac palcami?
          • pikorpikor Re: Konstruktywna krytyka :) 21.01.05, 01:18
            Nie wiem o co się borasca czepia. Piszemy tu o otyłości w kategoriach zdrowia a
            nie jakiegoś wytykania.

            To co opisuje jest smutne ale powinno się wszędzie jasno i wyraźnie mówić, że:
            Otyłość w zdecydowanej większości przypadków jest spowodowana:

            - złą dietą,
            - przejadaniem się
            - brakiem ruchu.

            A wszystko to ma podłoże w psychice.
            • dradam1 kilogramy nie biora sie z wody lub powietrza 21.01.05, 02:47
              pikorpikor napisał:

              > Nie wiem o co się borasca czepia. Piszemy tu o otyłości w kategoriach zdrowia
              > a nie jakiegoś wytykania.
              >
              > To co opisuje jest smutne ale powinno się wszędzie jasno i wyraźnie
              > mówić, że:
              > Otyłość w zdecydowanej większości przypadków jest spowodowana:
              >
              > - złą dietą,
              > - przejadaniem się
              > - brakiem ruchu.
              >
              > A wszystko to ma podłoże w psychice.


              Dobra kolacja to okolo 2000 kcal.

              (dalszy ciag wywodow moze byc uwazany za obrazliwy dla niektorych) :

              aby spalic 2000 kcal chlop powinien zaspokoic dwie mlode dziewczyny.Albo
              porabac przez 7 godzin drewno (siekiera).
              Aby 70 kilogramowa kobieta spalila te kalorie to musi przebiec okolo 40 km.

              Takie sa realia, czy sie komus to podoba czy nie...

              Jak przychodzi do mnie pacjentka i opowiada, ze ona wcale (albo wcale ) nie
              je , a mimo to tyje to moja odpowiedz jest prosta i zwiezla "czy zyczysz sobie
              mi wmowic, ze te twoje kilogramy biora sie z wody albo z powietrza ?"

              Istnieja dwa leki w Kanadzie,ktore wcale ladnie obizaja wage. XENICAL i
              MERIDIA. Obydwa czasami zapisuje.

              Ale na przyklad armia kanadyjska nie pozwala na ich uzywanie. Pozycja DND jest
              prosta : "jak nie potrafisz kontrolowac swego ciala, to z ciebie kiepski
              zolnierz". I jak ktos tam utyje za bardzo, zawali test canexpress to po prostu
              wylatuje ze sluzby...

              Pozdrawiam

              dradam1


              • aszar.kari Re: kilogramy nie biora sie z wody lub powietrza 21.01.05, 14:28
                dradam1 napisał:

                > aby spalic 2000 kcal chlop powinien zaspokoic dwie mlode dziewczyny.

                No nawet sobie nie wyobrazasz jak sie czerwienie sama przed soba uruchamiajac
                wyobrazniem celem wymyslenia co taki chlop moze robic z tymi dwiema mlodymi
                dziewczynami zeby stracic 2000 kcal ;D Udowodnione bowiem jest, ze w czasie
                standardowego stosunku plciowego mezczyzna traci jakies 200-300 kcal.
                Dradam - zaloz watek o pozycjach ;D ;D ;D
                Jaki mily poczatek piatku - wyobraznia dziala smile
                Pozdrawiam cieplo z zamarznietego poki co TO,
                Aszar
                • za_morzem statystyczny stosunek 21.01.05, 14:43
                  dwie na raz czy po kolei?
                  i ile trwa taki standartowy, statystyczny stosunek?
                  ciekawe.
                • dradam1 glodnemu chleb na mysli 21.01.05, 16:36
                  aszar.kari napisała:

                  > dradam1 napisał:
                  >
                  > > aby spalic 2000 kcal chlop powinien zaspokoic dwie mlode dziewczyny.
                  >
                  > No nawet sobie nie wyobrazasz jak sie czerwienie sama przed soba uruchamiajac
                  > wyobrazniem celem wymyslenia co taki chlop moze robic z tymi dwiema mlodymi
                  > dziewczynami zeby stracic 2000 kcal ;D Udowodnione bowiem jest, ze w czasie
                  > standardowego stosunku plciowego mezczyzna traci jakies 200-300 kcal.


                  Czy ja napisalem, ze seksualnie ?
                  Na ten temat sie jeszcze wypowiem, ale nie moge sie oprzec wstepnemu wrazeniu,
                  ze ktos tu ma kudlate mysli.

                  Poza tym gdyby nawet to "sex" jest tylko czescia zaspokojenia potrzeb partnerki
                  (partnerek). Skoncentruj sie wiec rowniez i nad tym aspektem.

                  Pozdrawiam

                  dradam1


                  P{S. Napisze , jak wroce z pracy...
                  • za_morzem zaspokojenie 21.01.05, 16:51
                    moze chodzilo o zaspokojenie dwoch kobiet towarzyszac im w zakupach.
                    w takim przypadku trzeby by wiecej niz 2 tys kalorii.
                    • pikorpikor Re: zaspokojenie 22.01.05, 03:53
                      Po imprezie jestem i nie mogę się od śmiechu powstrzymać smile)

                      pozdr. za_morzem
                    • dradam2 Re: zaspokojenie 15.01.06, 00:49
                      za_morzem napisał:

                      > moze chodzilo o zaspokojenie dwoch kobiet towarzyszac im w zakupach.
                      > w takim przypadku trzeby by wiecej niz 2 tys kalorii.

                      No tak, w przypadku WEM , zwlaszcza jak sie ktos wezmie przy okazji na bunji
                      jumping to bedzie swobodnie wiecej.

                      Pozdrawiam


                      dradam2
Pełna wersja