rchram
24.02.05, 23:39
Chcialbym was sprowokowac do dyskusji na temat mozliwej recesji gospodarczej
w Kanadzie. Intryguje mnie to bo mam wielu znajomych, ktorzy przyjechali
tutaj pod koniec lat 80 lub na poczatku 90 i ciagle o tym mowia - wyraznie
boja sie recesji wspominajac poczatek lat 90 jako najgorszy okres ich zycia
tutaj. Ja jestem "swiezsza" emigracja i nie pamietam recesji (nie liczac tej
w POlsce

Tymczasem wielu znajomych popada w skrajnosc polegajaca na tym,
ze kazda zmiane w gospodarce lub nawet w swoim najblizszym otoczeniu
interpretuja jako zwiastun recesji. Wiecie jak to jest: jeden cos powie,
drugi cos dolozy i tak dochodzi do pewnej psychozy. Rozumiem ostroznosc ale
bez przesady. Czy nie sadzicie, ze nie mozna zyc tak jakby kazdy kolejny
dzien byl pierwszym dniem krachu gospodarczego? Moim zdaniem recesja jest
mozliwa zawsze, tyle tylko ze, oczywiscie moim skromnym zdaniem, recesja nam
nie grozi w najblizszych latach. POdsumowujac: czy warto podporzadkowac zycie
oczekiwaniu na recesje? no i czy waszym zdaniem recesja moze zapukac do drzwi
przecietnego Kanadyjczyka w najblizszym czasie?