Pragmatyzm przyczyną sukcesu polonii w Kanadzie ?

11.08.05, 03:14
Witam !

U podstaw pragmatyzmu leży empiryzm, zakładający poznanie jako pełnię
doświadczenia. Dzisiejsza polonia w Kanadzie, to pokolenia poszukujących,
lecz rzec by można - trochę po "omacku".
Brak urynkowionych wzorców moralnych przesuwa krzywą sukcesu raz na lewo, raz
na prawo. Balansowanie nie jest niczym nowym przy formowaniu norm
zachowawczych, dostosowanych do nowych warunków społeczno-politycznych.
Najważniejsze jednak jest to, aby nowe doswiadczenia, jakich doznają Polacy
na emigracji, nie spychały ich na margines światopoglądowy i nie powodowały
samoizolacji kulturowej, gdyż z tego miejsca wiedzie najkrótsza droga do
załamania nerwowego i porażki zawodowej.

Pozdrawiam,

Toro100
    • blotniarka.stawowa Re: Pragmatyzm przyczyną sukcesu polonii w Kanadz 11.08.05, 04:32
      toro100 napisał:
      > Brak urynkowionych wzorców moralnych przesuwa krzywą sukcesu raz na lewo, raz
      > na prawo.

      Toro100, gdyby nie powyzsze zdanie, moglabym sie chwalic, ze twoj wpis
      przeczytalam ze zrozumieniem smile)
      Coz to takiego "urynkowione wzorce moralne"?
      Pozdrowienia,
      B.
    • za_morzem Re: Pragmatyzm przyczyną sukcesu polonii w Kanadz 11.08.05, 07:26
      lepsza jest "krzywa sukcesu przesuwana raz na lewo ran na prawo" wink.
      dobre.
      • blotniarka.stawowa Do Toro 11.08.05, 13:52
        Nie bylo moja intencja "przyczepianie sie" czy zlosliwosc, po prostu nie
        zrozumialam tego wyrazenia (myslalam, ze to jakis termin socjologiczny).
        Pozdrawiam.
        • toro100 Re: Do Toro 12.08.05, 20:52
          Witam !

          Absolutnie nie watpie w Twoje dobre intencje.
          W stwierdzeniu: "Brak urynkowionych wzorcow moralnych przesuwa krzywa sukcesu
          raz na lewo, raz na prawo" pragnalem zilustrowac brak swiadomej wolnosci
          ideologiczno-politycznej u czesci naszej polonii, ktora w ciezkich chwilach na
          emigracji odwoluje sie pamiecia do "starych, dobrych czasow"(typowym
          przypadkiem takiej postawy jest... za morzem), opierajac sie wylacznie na
          pamieci selektywnej.
          Gdy dobre samopoczucie dopisuje (zwykle w czasie wyzu intelektualnego),
          sklonnosc do akceptacji odmiennosci kulturowej bardzo mocno wzrasta, wiec
          zainteresowanie tym co sie wokol nas w danej chwili dzieje odgrywa bardzo duza
          role w procesie decyzyjnym. Nowe wartosci - nierzadko konserwatywne - zastepuja
          stare i poziom akceptacji wchodzi w kolejna faze adaptacji.
          Termin: urynkowione wzorce moralne odnosi sie bardziej do otwartej akceptacji
          znanych nam z Polski przykladow, niz do wolnej interpretacji zachowan
          wolnorynkowych bez akceptacji norm moralnych, do ktorych przywyklismy sie na
          codzien odnosic.
          Lewo i prawo - to zwykle skroty myslowe, ktore przedstawiaja
          socjalistyczne "powodzenie" zycia osobistego i kapitalistyczne wzorce sukcesu
          zawodowego.

          Pozdrawiam,

          Toro100
          • za_morzem Re: Do Toro 13.08.05, 01:58
            nie mam nic wspolnego ze "starymi dobrymi czasasami", wypraszam sobie insynuacje
            iz sie do nich odwoluje. uzywasz zwrotow jak z "ekonomii panstwa
            socjalistycznego" , kwiecistym jezykiem puszczajac zaslone dymna tuszujaca brak
            faktow w tym co piszesz.
            stare dobre czasy mialy pewne plusy (jak stworzenie dosc demokratycznego
            spoleczenstwa majacego dosc idealistyczny i romantyczny stosunek do zycia w
            przeciwienstwie do prymitywnego i powierzchownego materializmu ameryki
            polnocnej), nie ma co sie oszukiwac ze syf byl niezly i dlugo bedzie.
            ja sie odwoluje do kultury i wartosci europejskich, wyzszosci ksiazki nad
            komiksem, obiadu zjedzonego przy stole zamiast na kanapie przed tv tudziez jazzu
            nad britney spears.
            jesli ktos nie slucha jazzu tylko britney spears nie zrozumie o czym pisze.
            a mam wrazenie ze pare osob tutaj slucha britney spears, country, disco polo
            tudziez classic rock co na jedno wychodzi..

            dobre samopoczucie jest uwarunkowane wydzielaniem przez przysadke mozgowa
            dopaminy i serotoniny ktore to moga z kolei rowniez spowodowac wieksza aktywnosc
            mozgu i "wyz intelektualny".
            wiec "wyz intelektualny" nie moze byc powodem dopisywania dobrego samopoczucia.
            chyba ze dr adam mnie poprawi.

            • toro100 Re: Do Toro 13.10.05, 20:30
              za_morzem napisał:

              > nie mam nic wspolnego ze "starymi dobrymi czasasami", wypraszam sobie
              insynuacj
              > e
              > iz sie do nich odwoluje.

              Kazdy z nas ma dwa sposoby interpretacji rzeczywistosci: subiektywny i
              obiektywny. Ten pierwszy odzwierciedla swiat widziany naszymi oczami i
              interpretowany w mysl uczuc wynikajacym ze stanu emocjonalnego w jakim sie
              znajdujemy w momencie dokonywania oceny.
              Dopiero spojrzenie na samego siebie z perspektywy odbiorcow naszego zachowania
              daje "karte wolnego wstepu" do swiata obiektywizmu.
              Obiektywizm to rowniez tolerancja wyboru i szacunek dla odmiennosci.


              uzywasz zwrotow jak z "ekonomii panstwa
              > socjalistycznego" , kwiecistym jezykiem puszczajac zaslone dymna tuszujaca
              brak
              > faktow w tym co piszesz.

              Nie znam sie na teorii "ekonomii panstwa socjalistycznego" i nie jestem nia
              zainteresowany. Chyba,ze chcesz podyskutowac na temat ekonomii politycznej
              socjalizmu w celach rekreacyjnych-to podejmuje wyzwanie. Wedlug mojej opinii,
              to nie nalezysz do osob oczytanych skoro nazywasz moje pisanie "jezykiem
              kwiecistym". To co napisalem pod tym tematem nie jest literatura faktu. To
              tylko moj punkt widzenia, z ktorym wcale nie musisz sie zgadzac.

              > stare dobre czasy mialy pewne plusy (jak stworzenie dosc demokratycznego
              > spoleczenstwa majacego dosc idealistyczny i romantyczny stosunek do zycia w
              > przeciwienstwie do prymitywnego i powierzchownego materializmu ameryki
              > polnocnej), nie ma co sie oszukiwac ze syf byl niezly i dlugo bedzie.
              > ja sie odwoluje do kultury i wartosci europejskich, wyzszosci ksiazki nad
              > komiksem, obiadu zjedzonego przy stole zamiast na kanapie przed tv tudziez
              jazz
              > u
              > nad britney spears.

              Nie wiem w jakich domach bywasz i jakie jest grono Twoich przyjaciol i
              znajomych. Ale jedno wiem na pewno - moje doswiadczenia sa zupelnie z innego
              swiata niz Twoje, wiec trudno znalezc w tym miejscu wspolny grunt do rzeczowej
              i tworczej dyskusji.


              > jesli ktos nie slucha jazzu tylko britney spears nie zrozumie o czym pisze.
              > a mam wrazenie ze pare osob tutaj slucha britney spears, country, disco polo
              > tudziez classic rock co na jedno wychodzi..

              Interesujace spostrzezenie. Nigdy bym nie pomyslal, ze zdolnosci sluchowe maja
              taki wielki wplyw na ogolna ocene osobowosci. No, ale wielkie idee rodzily sie
              w bolach!
              A swoja droga ciekaw jestem, do jakiej grupy zakwalifikowal bys kogos, kto
              slucha muzyki wykonawcy o nazwie Karunesh na przykladzie albumu Nirvana Cafe!



              >
              > dobre samopoczucie jest uwarunkowane wydzielaniem przez przysadke mozgowa
              > dopaminy i serotoniny ktore to moga z kolei rowniez spowodowac wieksza
              aktywnos
              > c
              > mozgu i "wyz intelektualny".
              > wiec "wyz intelektualny" nie moze byc powodem dopisywania dobrego
              samopoczucia.
              > chyba ze dr adam mnie poprawi.

              Powolanie sie na autorytet, zwlaszcza lokalny to bardzo dobre rozwiazanie.
              Tym niemniej z nauka o przyrodzie (w szczgolnosci nauka o czlowieku) nie wiele
              mam wspolnego. Choc musze sie przyznac, ze szczegolne przypadki zawsze wzbudza
              we mnie zainteresowanie!


              >
              >
              Pozdrawiam,

              Toro100
              • za_morzem Re: Do Toro 14.10.05, 15:48

                >
                > Nie wiem w jakich domach bywasz i jakie jest grono Twoich przyjaciol i
                > znajomych. Ale jedno wiem na pewno - moje doswiadczenia sa zupelnie z innego
                > swiata niz Twoje, wiec trudno znalezc w tym miejscu wspolny grunt do
                rzeczowej
                > i tworczej dyskusji.


                sam pisales o obiektywizmie i subiektywizmie wiec chyba pisanie ze mamy rozne
                spostrzezenia jest raczej oczywiste.
                jesli chodzi o kulture spoleczenstwa kanadyjskiego mam wyrobiona opinie
                podobnie jak opinie o kanadyjskiej polonii i jej "sukcesie".
                no i takze np. o "canadian sophistication" (lol).



                "Nigdy bym nie pomyslal, ze zdolnosci sluchowe maja
                > taki wielki wplyw na ogolna ocene osobowosci."

                o jakich wlasciwie "zdolnosciach sluchowych" piszesz?

    • sylwek07 Re: Pragmatyzm przyczyną sukcesu polonii w Kanadz 11.08.05, 08:59
      www.polacywkanadzie.com/
      • blotniarka.stawowa Sylwek, dziwna strona... 11.08.05, 13:54
        Strona, ktora podales, jakos dziwnie dlugo sie laduje, 2 razy zawiesila mi
        komputer sad
        • sylwek07 Re: Sylwek, dziwna strona... 11.08.05, 17:11
          mi sie dobrze otwierala.Na tej stronie mozna wpisywac dokonania Polakow ktorzy
          mieszkaja w Kanadzie.
    • karul sukces polonii???? 23.10.05, 03:54
      pomine juz pretensjonalny styl toro100, ten pragmatyzm podparty empiryzmem, ale
      moze warto zastanowic sie nieco nad teza o tym, ze kanadyjczycy o polskich
      korzeniach moga sie puszyc z powodu jakiegos sukcesu.

      gdziez te sukcesy? przez ostatnie 25 lat przyjechalo nas tutaj jakies 100
      tysiecy. bylismy mlodzi, w wiekszosci wyksztalceni, mielismy male dzieci ktore
      rosly na kanadyjczykow z polskimi nazwiskami. i co, jak sie odcisnelismy na
      zyciu tego kraju? chocby statystycznie biorac z takiego tlumu ludzi ktos
      powinien sie jakos wyroznic.

      ilu jest liczacych sie polskich przedsiebiorcow, ilu znanych lekarzy, ilu
      profesorow, ilu muzykow? ilu jest politykow - juz nawet nie federalnych ale
      chocby miejskich? czy ktos slyszal o politykach ktoryz ubiegaja sie o polskie
      glosy, tak jak zabiegaja o glosy hindusow w ontario, sikhow w bc albo zydow w
      toronto? slyszysz o gangach somalijczykow, ludzi z jamajki czy rosyjskiej
      mafii, czy ktos slyszal o polskim gangu?

      a nasze dzieci? jakies 10 lat temu, gdy tego typu statystyki byly jeszcze
      dozwolone toronto board of education alarmowala, ze wsrod najgorszych uczniow
      sa portugalczycy i polacy.

      cos jest nie tak. gdzie te "sukcesy"?
      • bibliotekarz76 Re: sukces polonii???? 24.10.05, 04:31

        Kolega Karul ma niestety, niestety rację. A wolałbym żeby nie miał. Rozmawiałem
        raz z urzędnikiem ambasady (konsulatu?) w Chicago, podobny układ jak w Kanadzie
        tyle że jest nas tam kilka razy więcej. Mówię że takie wielkie skupisko polonii,
        a on mi na to "Proszę pana... my tu nawet swojej mafii nie mamy...". Nie to
        żebym był jakimś zwolennikiem mafii, ale coś to zdanie ilustruje.

        Na temat tego bełkotu Toro nie wypowiadam się. CIekawe czy naprawdę chciał coś
        powiedzieć ale nie potrafił, czy to taki żart.
      • toro100 Re: sukces polonii???? 25.10.05, 03:29
        Witam !

        karul napisał:

        > pomine juz pretensjonalny styl toro100, ten pragmatyzm podparty empiryzmem,
        ale
        >
        > moze warto zastanowic sie nieco nad teza o tym, ze kanadyjczycy o polskich
        > korzeniach moga sie puszyc z powodu jakiegos sukcesu.
        >
        > gdziez te sukcesy?


        Pytanie, zadane w tytule wątku jest retoryczne i odnosi się do tej części
        Polonii, która ciężką i nierzadko fizyczną pracą próbowała (i wciąż próbuje)
        osiągnąć sukces. Ale czy o taki sukcem wszystkim nam tutaj chodzi?



        przez ostatnie 25 lat przyjechalo nas tutaj jakies 100
        > tysiecy. bylismy mlodzi, w wiekszosci wyksztalceni, mielismy male dzieci
        ktore
        >
        > rosly na kanadyjczykow z polskimi nazwiskami. i co, jak sie odcisnelismy na
        > zyciu tego kraju? chocby statystycznie biorac z takiego tlumu ludzi ktos
        > powinien sie jakos wyroznic.

        I się wyróżnia-tylko nie zawsze pragnie rozgłosu i reklamy. W Calgary-dla
        przykładu-mieszka kilkunastu naszych rodaków, których roczne dochody
        przekraczają milion dol. Jest kilku architektów, sporo lekarzy i inżynierów, i
        wiele innych osób, ktore robią kariery w miejscowych firmach obejmując
        kierownicze stanowiska i zasiadają w radach nadzorczych przeróżnych korporacji.
        Ta część Polonii to grupa, która wybrała świadomie drogę asymilacji poprzez
        pełną akceptację trudu "urodzenia się ponownie" w Nowym Swiecie. Nie czarujmy
        się. Przecież wielu z nas przyjechało do Kanady z "reklamówką" w ręku,
        wypełnioną po brzegi marzeniami i oczekiwaniami. Większość z nas nie posiadała
        znajomości języka nawet w stopniu podstawowym, nie mówiąc już o zrozumieniu
        zasad funkcjonownia w nowym społeczeństwie. Pisaliśmy imigracyjną "instrukcję
        obsługi" własnymi życiorysami inwestując cenny czas (przeznaczony na odpoczynek
        po pracy) w naukę języka i "poprawianie" wykształcenia. Ci, którym starczyło
        sił-odnieśli sukces!!!


        czy ktos slyszal o polskim gangu?

        I dzięki wszechmogącemu Bogu, że NIE! Przestępstwo i rozbój to nie sukces!


        >
        > cos jest nie tak. gdzie te "sukcesy"?

        No właśnie, gdzie?
        Odpowiem Ci na to pytanie bardzo prosto: w każdym polskim domu na emigracji,
        gdzie widać roześmiane buzie naszych dzieci,
        gdzie ciepło rodzinne i miłość goszczą na codzień,
        gdzie możemy cieszyć się dobrami materialnymi, do których wielu z nas nie miało
        nigdy dostępu,
        gdzie zdrowie i siła z niego pochodząca pozwala nam się cieszyć każdą chwilą
        dnia i nocy,
        gdzie obcowanie z bliskimi daje nam poczucie bezpieczeństwa i akceptacji,
        gdzie...wszystko wydaje się takie proste-nawet jeżeli jest tylko marzeniem.

        Pozdrawiam,

        Toro100

        • pikorpikor Re: sukces polonii???? 25.10.05, 10:47
          > Odpowiem Ci na to pytanie bardzo prosto: w każdym polskim domu na emigracji,
          > gdzie widać roześmiane buzie naszych dzieci,
          > gdzie ciepło rodzinne i miłość goszczą na codzień,
          > gdzie możemy cieszyć się dobrami materialnymi, do których wielu z nas nie
          miało
          >
          > nigdy dostępu,
          > gdzie zdrowie i siła z niego pochodząca pozwala nam się cieszyć każdą chwilą
          > dnia i nocy,
          > gdzie obcowanie z bliskimi daje nam poczucie bezpieczeństwa i akceptacji,
          > gdzie...wszystko wydaje się takie proste-nawet jeżeli jest tylko marzeniem.

          Gratuluję poglądów i zdrowego podejścia! Zgadzam się całkowicie i to dotyczy
          życia nie tylko w Kanadzie.

          pozdr.
          • za_morzem Re: sukces polonii???? 25.10.05, 16:48
            sukces polonia a sukces jednostek to dwie rozne rzeczy.
            polonia jako taka nie ma zadnych sukcesow porownywalnych z innymi
            mniejszosciami.
            polonia jako grupa nie liczy sie w polityce lokalnej, standartowym zachowaniem
            sie polakow jest separacja od tzn. polonii zycie w malych grupkach znajomych,
            nie utozsamianie sie z organizacjami.
            inna rzecz ze pojecie sukcesu osiagnietego w kanadzie to pojecie wzgledne.
            kazdy kto pracuje, ma jakiekolwiek wyksztacenie i cos w glowie jest w stanie
            kupic sobie dom i samochod i zyc na poziomie "udalo mu sie" wiec nie
            dramatyzujmy.
            polonia osiagnela by sukces gdyby umiala organizowac sie, zamiast zajmowac sie
            religia i folklorem dzialac pragmatycznie. a to jest niemozliwe.


            • nappy Re: sukces polonii???? 25.10.05, 18:33
              a powiedz mi za morzem co osagnela emigracja niderlandska,belgijska,luxemburska
              czy niemiecka razem wzieta?
              a moze nie bardzo jestem obeznany z tematem?
              • za_morzem Re: sukces polonii???? 26.10.05, 14:12
                nie wiem czy jestes obeznany czy nie.
                mysle ze jesli chodzi o nederlandzka czy belgijska ciezko powiedziec, nie
                interesowalem sie tym nigdy zreszta chyba troche nie w porzadku porownywac
                osiagniecia grupy kilkunastomilionowej z kilkusettysieczna. napewno jesli
                mowimy o pierwszym pokoleniu emigracji to pewnie bysmy rozmawiali o 18, 19 w
                ieku i pewnie w tych czasach owe grupy mialy duze osiagniecia szczegolnie jesli
                chodzi i dzialania wspolne i umiejetnosci integrowania sie.
                o ile pamietam holendrzy zmeliorowali zulawy na przyklad wink dawno temu.
                co do niemcow moge ci powiedziec ze kiedys polowa vancouver nalezala do nich a
                glowna ulica sie nazywala robsonstrasse.
                niemcy od dawna nie emigruja na skale "polska" wiec osiagniecia ciezko
                porownywac. dzieci dzieci niemieckich immigrantow juz dawno sie zintegrowaly
                wiec chyba nie da sie mowic o spolecznosci niemieckiej w stylu polskiej.
                lepiej byloby porownac hindusow ktorzy jako spolecznosci osiagaja duzo wiecej
                od polakow (nieporownywalnie) czy chinczykow, wlochow...
                co do niemcow po ich starej emigracji pozostaly octoberfesty, pare wiosek
                wygladajacych jak prosto z bawarii (ciagle mieszkaja w nich niemcy i mowi sie
                tam po niemiecku), chyba nawet gdzies w okolicach kelwowny jest takowa slynaca
                z produkcji wina.
                • nappy Re: sukces polonii???? 29.10.05, 07:35
                  prawda jest ze w 19/20 (po 1945) wieku polscy i niderlandzcy emigranci tworzyli
                  ze soba dobry team.Wiadomo czlowiek jako jednostka wymiera.czyli
                  budujesz,pracujesz,mieszkasz razem w grupie.Ale to historia.teraz wydaje mi sie
                  ze te dwie narodowosci zyja bardziej jako jednostka nie twozac w Kanadzie
                  mocnego lobby.kazdy ma swoj domek rodzinka,prace czasami odwiedziny u
                  znajomych,moze jakis sport i tyle.Nie wiem moze jest w tym i kwestia klimatu w
                  Kanadzie gdzie duza czesc roku spedza sie w czterech kontach.
                  Na marginesie,i tak od strony gastronomicznej nie znalazlem polskiej restaurant
                  w tak duzym miescie jakim jest calgary.A sa dwie holenderskie nalesnikowe
                  knajpy.a moze tak polska plackarnia? czy jest to dobry pomysl? z typowa polka
                  nazwa w szyldzie.moze i tak wyroznimy sie w cowbojskim city?

                  pozostaje konczac swoj na koniec troszeczke sarkastyczny monolog.

                  i jak juz podalem "have a nice day! weekend! month! year! live!

                  nappy
                  • za_morzem Re: sukces polonii???? 29.10.05, 17:47
                    mysle ze troche sie wstydzimy swojej kultury, ukrywajac sie za roznymi
                    "pohikuwaniami" w stylu, papiez, wieden i kopernik.
                    nie jestesmy w stanie wyjsc poza pierogowa przasnosc i zaprezentowac ciekawe
                    rzeczy z naszej tradycji.
    • karul jednym przejawem 28.10.05, 04:26
      braku sukcesow polakow kanadyjskich jest chocby ich brak na listach ludzi,
      ktorzy zdobywaja ciezko wywalczone certyfikacje typu CGA, CMA, CFA czy tytuly
      takie jak MBA. calostronnicowe ogloszenia tych korporacji czy uniwersytetow sa
      po to, aby pochwalic sie ludzmi ktorzy zdobyli te uprawnienia/wyksztalcenie.

      w dzisiejszym globe and mail jest lista najnowszych MBA z university of western
      ontario. jest to program - trudny - dla ludzi w srednim wieku, ktorzy juz maja
      stanowiska i chca zdobyc MBA. na 85 absolwentow naliczylem 30 nazwisk ktore nie
      sa angielskie lub francuskie - chinskie, arabskie, hinduskie, hiszpanskie - ale
      napewno zadnego polskiego. wiem, ze metoda nie jest zbyt naukowa, ale pokazcie
      mi podobna liste na ktorej znajdziecie wiecej jak jedno nasze nazwisko.
      • toro100 Re: jednym przejawem 11.11.05, 00:22
        Witam!

        Ciekawe spostrzezenia, choc nietrafne.
        Osoby, ktore przyjely nazwiska swoich wspolmalzonkow (nie tylko mowa tu o
        paniach) nie beda posiadaly "naszych" nazwisk.
        W przypadku MBA, to tego typu wyksztalcenie nie jest juz az tak popularne w
        biznesie, jak to bylo w latach 90-tych. Dzis poszukiwani sa pracownicy z
        doswiadczeniem popartym specjalistycznym wyksztalceniem. I tu duza role
        odgrywaja roznego rodzaju certyfikaty.
        Firmy, ktorym zalezy na rozwoju pracownikow, zwykle zamawiaja wewnetrzne i
        wyspecjalizowane programy dla swoich dzialow aby podniesc produktywnosc i
        zaangazowanie pracownicze na wszystkich szczeblach zarzadzania.
        W obecnym czasie srodowiska biznesowe w Kanadzie przechodza przez dosc duza
        transformacje, ktora wplywa na zmiane profilu organizacyjnego i odmiennosc
        kulturowo-korporacyjna.
        Umiejetnosc adaptacji do zachodzacych zmian, ktora cechuje wielu czlonkow
        polonii kanadyjskiej, w niedalekiej przyszlosci moze przyniesc niesamowite
        efekty.

        Pozdrawiam,

        Toro100
        • karul nie ma zgody. 11.11.05, 04:26
          ja uwazam ze jest zle. tak, moja metoda wylawiania rodakow wsrod nowych mba czy
          inzynierow czy ksiegowych przysieglych jest niezbyt precyzyjna, ale pokaz mi
          lepsza? aby nie byc goloslownym, oto jest ilustracja.

          w dzisiejszym "the globe and mail" jest calostronnicowe ogloszenie
          stowarzyszenia "certified general accountants of ontario". podaja 791 nazwisk
          ludzi, ktorzy po wielu latach nauki i wielu egzaminach zdobyli desygnacje CGA i
          z tym szanse na wysokie zarobki. nazwiska sa posegregowane wg. regionu ontario.

          z grubsza na 791 osob , 80% ma nazwiska ani angielskie ani francuskie. w tej
          wiekszosci dominuja hindusi czy cejlonczycy (chandrakumar ramakrishna oraz
          shymala arasukamar, na przyklad) i chinczycy (moi po tang).

          zauwazalnych polskich nazwisk jest ledwo SZESC czyli ledwo jeden procent -
          wsrod nich rima cieslik w thunder bay i katarzyna plonka w peel region, gdzie
          jest mississauga.

          ani jednego polskiego nazwiska w liczacej pewnie 300 nazwisk grupie
          torontonskiej, jedno tylko z region of peel, gdzie pewnie jest 40 tysiecy nie
          najstarszych polakow. co robia inni? czy pija wodke i chodza do kosciola?
          • za_morzem mba 11.11.05, 09:18
            po prostu ci ludzie obecnie przyjezdaja do kanady.
            hindusi i chinczycy.
            gdybys sprawdzal podobne listy powiedzmy 10 czy 15 lat temu kiedy emigranci z pl
            przyplywali tu masowo proporcje bylyby inne.
    • sylwek07 Re: Pragmatyzm przyczyną sukcesu polonii w Kanadz 11.11.05, 10:22
      co do nazwisk to mozna sie pomylic np moje wcale nie jest Polskie..
Pełna wersja