starybaca
01.03.06, 22:41
No właśnie, czy istnieje? Nieraz zadaję sobie to pytanie, zwłaszcza,
kiedy odwiedzi mnie ktoś z innego kraju i chce dowiedzieć się czegoś o
kanadyjskiej literaturze, sztuce, muzyce, filmie, czy architekturze.
Najłatwiej chyba mówić o literaturze kanadyjskiej, bo nietrudno
wymienić 100% kanadyjskich pisarzy. Dla mnie takimi są Hugh MacLennan
("Two solitudes", "The Watch That Ends the Night") czy też
Alistair MacLeod ("No Great Mischief", opowiadania).
Kanadyjskie malarstwo też w jakimś stopniu istnieje, jeżeli już
nie w czym innym to przynamniej w dziełach malarzy "The Group of Seven".
Ale co poza tym? Czy istnieje kanadyjski film? Zdawać by się mogło,
że tak, ale kiedy przyjechałem do Kanady, poszedłem do dużej
wypożyczalni filmów i poprosiłem o jakieś dobre filmy kanadyjskie.
Popatrzyli na mnie jak na lunatyka - i nikt nie potrafił
mi zarekomendować nawet jednego tytułu. Z biegiem czasu
oczywiście obejrzałem filmy takie jak "Mon Oncle Antoine" czy
"Jesus of Montreal", ale dla przeciętnego kanadyjczyka jest to
"terra incognita".
Muzyka - tu chyba najgorzej. Są oczywiście gwiazdy takie jak
Cohen czy Dion, ale są to raczej postacie istniejące w kulturze
globalnej, zupełnie nie utożsamiane z Kanadą.
Tak więc, czy można mówić o kulturze kanadyjskiej? Czy istnieje
ona w takim samym stopniu jak istnieje kultura polska, rosyjska,
francuska, czy nawet amerykańska? Jeżeli nie, to czy ma szanse
kiedykolwiek powstać?