Dodaj do ulubionych

Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie.

05.04.06, 23:44
Zawsze tej Kanday bronie, ale tez od czasu do czasu cos mnie wkurza. Na
przyklad u nas na preriach wkurza mnie drut kolczasty i to ze ogromne obszary
terenu do kogos naleza. Zeby dotrzec do Crown Land to trzeba jechac dlugo
samochodem a i tak dociera sie do jakiegos parku. Jedyne momenty, gdzie nie
bylo to problemem to wycieczki kajakowe na Vancouver Island, czy wycieczki w
polnocnym Sakatchewan. Tam moze sobie czlowiek rozbic namiot gdzie chce i nikt
sie nie czepia. BC jest pod tym wzgledem znacznie lepsza niz prerie.
Szczegolnie mnie to denerwuje w czasie sezonu lowieckiego. Ile to trzeba
zachodu, zeby zalatwic pozwolenie, zeby wejsc na czyjas ziemie. Ja sie juz cos
takiego zalatwi, to sie okazuje, ze wpadamy na jaks inna grupe i jest tlok.
Przecie jest to drugi co do wielkosci kraj na swiecie i tylko jakies 30
milonow ludzi.
Obserwuj wątek
    • starybaca Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 06.04.06, 00:39
      papalek napisał:

      > Zawsze tej Kanday bronie, ale tez od czasu do czasu cos mnie wkurza. Na
      > przyklad u nas na preriach wkurza mnie drut kolczasty i to ze ogromne obszary
      > terenu do kogos naleza.

      Ciekawe, dla mnie to też "irritant number one". Ale to nie tylko Kanada - we
      wszystkich anglosaskich krajach mają fioła na punkcie własności ziemi.
      Zawsze uważałem, że trzeba być kompletnym paranoikiem, żeby ogradzać drutem
      kolczastym każdy najmniejszy kawałek lasu na największym nawet zad..piu.

      W Stanach jest to samo - w Wyoming czy Montanie można jechać dziesiątki km
      przez zupełnie opustoszałe tereny, gdzie "miasto" widoczne na mapie
      składa się często z poczty i stacji benzynowej, ale jedno jest pewne:
      parę metrów od drogi zobaczymy drut kolczasty i ten wszechobecny napis:
      "no trespassing".

      Kiedy czasem mówię Kanadyjczykom, że w Polsce czy np. w krajach skandynawskich
      nikt na ogół nie zabrania nikomu wstępu do prywatnego lasu, kręcą głową
      z niedowierzaniem.

      Dobrze, że jest Crown Land, inaczej można by dostać klaustofobii smile
      • za_morzem Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 06.04.06, 01:29
        kiedys we wspomnieniach polskiego zolnieza mieszkajacego w czasie 2 ws w uk
        przyczytalem o rozmowie z angielskim chlopem ktory stwierdzil ze gdyby niemcy
        najechali wyspy mieli by duze problemy z poruszaniem sie po nich gdyz zaden
        wlasciciel ziemski by nie pozwolil im wjechac na swoj teren. (no i oczywiscie
        mieli by problemy z zaopatrzeniem w jedzenie bo nikt by im nic nie sprzedal).

        na preriach razi mnie stosunek policji do obywatela, w bc policjanci sa dosc
        laid back i nie czepiaja sie specjalnie o nic. na nawet malych ulicach kamery
        (red light i speed). bardzo nieprzyjemnie.
        byc moze powodem jest wieksza redneckness albertanczykow ktorych trzeba
        bardziej pilnowac ale roznica naprawde jest znaczaca.
    • blotniarka.stawowa My pet peeve - wcale nie zartobliwie :-) 07.04.06, 03:37
      papalek napisał:
      > Przecie jest to drugi co do wielkosci kraj na swiecie i tylko jakies 30
      > milonow ludzi.

      No wlasnie! Tyle ziemi na twarz, a domki w nowo budowanych osiedlach stoja na
      takich maciupenkich dzialeczkach. Byl ktos ostatnio na najnowszych suburbiach
      Toronto i nie tylko? Wielkie chalupska po pol miliona, a odleglosci miedzy nimi
      na wyciagniecie ramion.
      Kiedys bywalo z tym lepiej - sa piekne dzielnice z domami majacymi 30/40 lat, z
      duzymi podworkami jak prywatne mini-parki...
      • soup.nazi Re: My pet peeve - wcale nie zartobliwie :-) 07.04.06, 18:27
        blotniarka.stawowa napisała:

        > papalek napisał:
        > > Przecie jest to drugi co do wielkosci kraj na swiecie i tylko jakies 30
        > > milonow ludzi.
        >
        > No wlasnie! Tyle ziemi na twarz, a domki w nowo budowanych osiedlach stoja na
        > takich maciupenkich dzialeczkach. Byl ktos ostatnio na najnowszych suburbiach
        > Toronto i nie tylko? Wielkie chalupska po pol miliona, a odleglosci miedzy nim
        > i
        > na wyciagniecie ramion.
        > Kiedys bywalo z tym lepiej - sa piekne dzielnice z domami majacymi 30/40 lat, z
        > duzymi podworkami jak prywatne mini-parki...

        Spekulacja. Ale to samo jest w Phoenix, AZ i prawdopodobnie w wielu innych
        miejscach w USA.
        • blotniarka.stawowa Spekulacja? 08.04.06, 03:21
          soup.nazi napisał:
          > Spekulacja.

          Raczej kalkulacja! Na wscibieniu jak najwiekszej liczby domow na jednostke
          powierzchni zyskuje developer, zyskuje miasto (w formie podatkow od
          nieruchomosci). Zyski policzyc latwo, straty sa mniej wymierne, bo stopien
          pozadanej prywatnosci i poczucie przestrzeni to rzecz subiektywna.

          > Ale to samo jest w Phoenix, AZ i prawdopodobnie w wielu innych
          > miejscach w USA.
          Na pewno. w Arizonie nie bylam, ale w stanach graniczacych z Ontario widzialam
          identyczna zabudowe jak np. w Brampton, London czy Pickering.

          Dla jasnosci: nie pisze o posesjach milionerow, nie pisze tez o wiktorianskich
          uliczkach, chodzi mi wylacznie o przecietne 'suburbs' dla klasy pracujacej smile)
          Lubie czterdziestoletnie dzielniczki z parterowymi domkami i dzialkami 90'x200'
          i szkoda mi, ze 'urban planning' od tego modelu odeszlo.
      • viiking Re: My pet peeve - wcale nie zartobliwie :-) 07.04.06, 19:34
        Albo jeszcze lepiej. Z przodu domu ogromny trawnik, ale to taki ze gosciu musi sobie kupic traktor do koszenia trawy bo recznie by nie skosil a z tylu domu malenki kawalek ziemi 3-4 razy mniejszy od tego z przodu z ktorego gosciu moze naprawde korzystac np uprawiac warzywa lub kwiaty, robic grila, zapraszac kumpli, zrobic plac zabaw dla dzieci. etc. A wszystko dlatego, ze city sobie ustalilo, ze tak wlasnie ma byc.
    • kolega.texas Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 07.04.06, 18:12
      Brak odpowiedniej infrastruktury. Trans Canada Highway to jest big joke, a
      jeszcze zbieraja na niego pieniadze od prywatnych dawcow. Najlepiej widac
      roznice miedzy infrastruktura US i Kanady w zapyzialym przejsciu granicznym
      Sweetgrass MT i Coutts AB. Konczy sie Interstate 15 i zaczyna taka farm to
      market road, gdzie po amerykanskiej stronie jakies 1000 mil jeszcze psy dupami
      szczekaja, a po kanadyjskiej za jakies 300km jest milionowe miasto. Ug-ly.
      • kapitankloss1 Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 07.04.06, 21:10
        No tak ale to akurat pokazuje glupote USA smile Po co budowac droge przez 1600km
        przez pustke....marnotrastwo kasy. Przynajmniej w Kanadzie doszli do wniosku
        ze te miliony ludzi w tym miescie nie potrzebuja jechac na poludnie gdzie nic
        nie ma. smile))....i napewno uplynnili kase w lepszy sposob....a moze nie smile
        • kolega.texas Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 07.04.06, 23:17
          kapitankloss1 napisał:

          > No tak ale to akurat pokazuje glupote USA smile Po co budowac droge przez 1600km
          > przez pustke....marnotrastwo kasy.

          Nie przez pustke tylko naprzyklad z Salt Lake City do Calgary, albo z Denver do
          Calgary. Po drodze jest pelno small towns jak Billings czy Helena ktore napewno
          wola byc niedaleko I-something niz kolo Highway#2 w Alberta przez ktore
          crossuja kombajny BTW.

          > i napewno uplynnili kase w lepszy sposob....a moze nie smile

          No to Ty juz, swietej pamieci politycznej, krzywoustego zapytaj jak sie
          podatnikow kase najlepiej "uplynnia" hehehehehe.
      • elagrubabela Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 09.04.06, 00:40
        ... ze sie w moim najblizszym Tim Hortons skonczyly juz medium kubki z roll up
        i musze kupowac large coffee zeby miec sekunde nadziei na wygranie kolejnej
        kawy - ha ha ha. I w ogole, ze za rzadko cos wygrywam a jak juz to najwyzej
        kawe albo ciastko - a miala byc KA-NA-DA i dularia na drzewach miala rosnac i
        pachniec zywica - ha ha ha!!!
        Elka
        • starybaca Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 09.04.06, 01:19
          Wczoraj spotkałem gościa, który mi się chwalił, że kupił 40 kaw.
          Oczywiście kawę wziął tylko jedną, a 39 pustych kubków. Na nic
          mu się to zdało, niestety. Jak to mawiał Korwin-Mikke, loterie
          to podatek od głupoty smile

          Sam miałem szczęście już trzy razy: raz wygrałem "muffin", a dwa razy
          "donuts". Wprawdzie to nie samochód, ale nie mogę powiedzieć, że nigdy
          nic nie wygrałem smile
          • blotniarka.stawowa Moj bedzie juz trzecim wpisem 09.04.06, 03:36
            na temat Tima! Widac wiec, co dla Kanadyjczykow wazne smile

            Wczoraj po drodze do pracy dostalam swoja "medium-double-milk" w zwyklym kubku.
            Nawet mi nie przyszlo do glowy, ze to brak kubkow, myslalam, ze sezon na
            'rrrolling up' sie skonczyl. Ku mojemu zdziwieniu dzis w drive-thru dostalam
            wlasciwy kubek i wygralam to co zawsze - zaproszenie do grania ponownie!

            Starybaco, podatek od glupoty? Alez tak! Jednak jakos milej zaplacic taki
            podatek niz np. 6/49, gdzie prawdopodobienstwo wygrania 1:13,000,000 smile)
            • za_morzem tim hortons, starbucks itp 09.04.06, 05:52
              w tim hortons raz kupilem kawe i obiecalem sobie ze nigdy wiecej.
              byc moze mialem pecha ale smakowala jak woda przepuszczona przez zuzyty filtr po
              kawie. second cup tez niezbyt ciekawy jesli chodzi o normalna kawe.
              natomiast ciemna kawa ze starbucks, moim zdaniem rewelacja.

              • rchram Re: tim hortons, starbucks itp 09.04.06, 13:20
                A zauważyliście, że Tim Hortons podniósł niedawno ceny o kilka centów? Nie
                wnikałem ile co podrożało bo widziałem tylko informacje przy okienku "drive
                through". Być moze nie jest to jakaś duża podwyżka ale jednak podrożały
                przecież artykuły pierwszej potrzebywink
              • starybaca Re: tim hortons, starbucks itp 09.04.06, 23:06
                za_morzem napisał:

                > w tim hortons raz kupilem kawe i obiecalem sobie ze nigdy wiecej.

                Widać, że się nie zasymilowałeś jeszcze smile

                > natomiast ciemna kawa ze starbucks, moim zdaniem rewelacja.

                Za mocna, jak na mój gust (za to lubię "caffe latte" w Starbucks).

                Tim Horton's ma kawę, która jest "just right". Osobiście
                mam tylko jedno "ale" do TH: dlaczego, do jasnego grzyba,
                ich "iced cappucino" musi być taka strasznie słodka?
                • za_morzem Re: tim hortons, starbucks itp ;) 10.04.06, 01:49
                  Widać, że się nie zasymilowałeś jeszcze smile


                  byc moze.
                  ale nie sadze zebym kiedykolwiek przelozyl kawe z tim hortons nad kawe ze
                  starbucks. to jesli chodzi o smak. pozostaje jeszcze kwestia klimatu.
                  vancouver jest bardziej kosmopolityczne i snobistyczne wiec chyba bardziej
                  "starbucksowe".
                  tim hortons kojarzy mi sie z siermiezna preryjno-ontaryjna
                  bejsballcapowa/whiterunnersowa /pickuptruckowa canadiana.
                  a starbucks to hanna krall, european sophistication (wymowione z francuskim
                  akcentem wink) i miekkie kanapy tudziez krzeselka tuz przy ulicy "european style".
                  • starybaca Re: tim hortons, starbucks itp ;) 12.04.06, 18:10
                    > a starbucks to hanna krall, european sophistication (wymowione z francuskim
                    > akcentem wink) i miekkie kanapy tudziez krzeselka tuz przy ulicy "european style"

                    Ech, nie przesadzaj waść smile Mnie tam Starbucks kojarzy się z udawaniem
                    "europejskości na siłę". To typowy amerykański koncern o ogromnych ambicjach,
                    podążający ścieżką globalizacji... Coś jak McDonald w owczej skórze smile

                    Nie, żeby TH był inny (należy do Wendy's International, Inc.), ale
                    trochę mnie śmieszy ta "europejskość" Starbucks - zwłaszcza, że jest ona
                    w 100% produktem specjalistów od marketingu, psychologów, i speców od
                    "public relations".
                    • za_morzem Re: tim hortons, starbucks itp ;) 12.04.06, 20:30
                      polnocna ameryka to koncerny i kapital kreujacy rzeczywistosc na skale
                      niespotykana gdzie indziej. to nie ulega watpliwosci, wystarczy spojrzec na nowo
                      powstale miasta alberty, parking, safeway, home depot, boston pizza, second cup
                      itp. co 10 przecznic deja vu. brak jakiegokolwiek ducha i spontanicznosci.
                      wole udawana europejskosc niz baro-mlecznego t.h..
                      wczoraj wpadlem tam aby ugruntowac swoja opinie.
                      przypadkowa muzyka (brian adams... brrrr... kanadyjczyk z vancouver...), sredni
                      wystroj, niewygodne krzesla. kawy trzeci raz nie kupie bo taka jakas wodnista.
                      pozatym wole slodzic miodem lub ciemnym cukrem wink.
                • skir.dhu Re: tim hortons, starbucks itp 10.04.06, 02:08
                  starybaca napisał:

                  Osobiście
                  > mam tylko jedno "ale" do TH: dlaczego, do jasnego grzyba,
                  > ich "iced cappucino" musi być taka strasznie słodka?

                  Tez nie wiem ale wiem, ze nikt nie ma lepszego ice cup wink
                  Moj maz jest milosnikiem kawy z Timothy's
                  www.timothys.ca/indexSplash.aspx
                  ale ice cup tez musi byc z Tima. Starbucks? bleeee - ochyda dla snobow, ktorzy
                  wola zaplacic kupe forsy za kawe ale biedakowi przed coffee shopem nawet nie
                  dadza 50 centow - moi studenci wiedza, ze patrze kto co przynosi na zajecia i
                  zapamietuje wink))) I nie mam zadnej ambicji zeby oceniac obiektywnie wink)) I co
                  mi kto zrobi? wink)))
                  Co mnie zlosci w Kanadzie? Juz kiedys pisalam - to, ze z jakichs powodow ludzie
                  kradna siodelka od rowerow. Nie caly rower a wlasnie siodelko. W takim uczciwym
                  kraju, gdzie nie mam plotu, domu mi sie zdarza nie zamknac, samochod zostawic z
                  kluczykami niezamkniety - jedyne, co mi dotad zginelo to 2 razy siodelko od
                  roweru. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jekie to jest wkurzajace, ze musze
                  odkrecac siodelko za kazdym razem jak dluzej zostawiam rower na ulicy. A moze
                  to tylko tak na campusie? Okropnosc!
                  Skir Dhu
                  • za_morzem Re: tim hortons, starbucks itp 11.04.06, 00:35
                    Osobiście
                    > > mam tylko jedno "ale" do TH: dlaczego, do jasnego grzyba,
                    > > ich "iced cappucino" musi być taka strasznie słodka

                    im wiecej cukru tym lepiej wink.
                    podobnie jak z coca cola.

                    Starbucks? bleeee - ochyda dla snobow, ktorzy
                    > wola zaplacic kupe forsy za kawe ale biedakowi przed coffee shopem nawet nie
                    > dadza 50 centow - moi studenci wiedza, ze patrze kto co przynosi na zajecia i
                    > zapamietuje wink))) I nie mam zadnej ambicji zeby oceniac obiektywnie wink)) I co
                    > mi kto zrobi? wink))

                    srednia kawa w s. kosztuje chyba 1.98 a mala 1.50.
                    w t.h. pewnie o 20 centow mniej.
                    gdzie ta kupa forsy?
                    roznice zaczynaja sie kiedy wybierasz z "fancy" polki wink.
                    iced cappucino w t.h. 2.60 a w s. 4.

                    wydawalo sie ze kanadyjczycy maja obsesje bycia dyskryminowanym... to odnosnie
                    "co mi kto zrobi".


                    "W takim uczciwym kraju, gdzie nie mam plotu, domu mi sie zdarza nie zamknac,
                    samochod zostawic z kluczykami niezamkniety..."

                    gdzie ty mieszkasz? az sie lza w oku kreci, przyjedz do vancouver, zlodziejstwo
                    tylko troche mniejsze niz w polsce.
    • pal0ma Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, zartobliwie. 12.04.06, 03:36
      (1)
      Fluoryzowana woda.
      Żadnych korzyści, za to szkodliwe dla zdrowia. Fluor, który jest dodawany do
      wody, jest silną trucizną i gdyby go nie dodawano do wody, zakłady gdzie jest
      on odpadem przemysłowym musiałyby płacić za jego bezpieczne składowanie, a tak
      nie dość, że nie płacą, to jeszcze na tym zarabiają.
      W Europie się tego od dawna nie stosuje.
      Gość, który przekonałe władze miejskie w Toronto przed laty, żeby fluoryzować
      wodę, teraz nie używa wody z kraju, bo uważa że fluor jest szkodliwy.

      www.nofluoride.com/toronto_star_part2.htm

      cdn.

    • pal0ma Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 13.04.06, 02:17
      (2)
      Kanadyjczycy królikami doświadczalnymi:

      72.14.203.104/search?
      q=cache:1PZ7fs_4G2YJ:www.ukar.org/mmt/mmt01.html+neurotoxin+gas+toronto+star&hl=
      en&ct=clnk&cd=3

      W Kanadzie benzyna może zawierać dodatek o nazwie MMT, jest to trucizna i
      neurotoksyna. Były kanadyjski premier Jean Chretien tak się o tym dodatku
      wyraził:
      „Some of our leading neurotoxic scientists, as well as studies and documents
      from medical schools and universities, in addition to other institutions,
      outline in detail the truly horrific effects that allowing the continued use of
      this neurotoxin could have on the Canadian people.”
      Organizm nie ma możliwości usunięcia tej toksyny gdy się ją wdycha, w
      rezultacie akumuluje się ona w tkankach i atakuje system nerwowy.
      W Stanach użycie MMT jest bardzo ograniczone.
      W 1997 roku rząd kanadyjski wprowadził przepis ograniczający import MMT. W
      ciągu kilku dni amerykańska firma Ethyl Corp., jedyny dostawca MMT w Kanadzie,
      powołując się na klauzulę w umowie NAFTA zagroziła, że odda sprawę do sądu,
      gdzie zarząda 350 milionów dolarów odszkodowania za utracony dochód i straty.
      Kanada wycofała przepis i zapłaciła 13 milionów dolarów kary aby załagodzić
      sprawę...
        • pal0ma Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 13.04.06, 17:01
          Pikorpikor,
          Moim zdaniem problemem w Kanadzie jest właśnie taka uległość ludności wobec
          różnych, często głupich decyzji polityków. Owszem, znajdzie się zawsze jakaś
          garstka zapaleńców, która próbuje walczyć o to aby podejmowane decyzje były
          zgodne ze zdrowym rozsądkiem i sprawdziły się na długą metę, ale nie ma ich
          wielu.
          Jeden z przykładów krótkowzrocznej polityki to plany składowania odpadów
          nuklearnych w Kanadzie. Tu jest trochę na ten temat:

          trewalt.blogster.com/hell_bent_nuclear_waste.html
          Niestety, protestowanie bywa ryzykowne. Nie wiem czy w Polsce znany jest
          kanadyjski serial dla dzieci i młodzieży „Road to Avonlea” nakręcony na
          podstawie książek Lucy Maud Montgomery (autorki „Ani z Zielonego Wzgórza”wink.
          Serial jest bardzo popularny w Kanadzie, ciągle go puszczają od nowa. Jedną z
          głównych bohaterek jest Sarah Stanley, którą gra Sarah Polley. Sarah Polley
          zaczęła grać w tym serialu gdy miała 11 lub 12 lat, w ostatnich odcinkach ma
          już 17 lub 18 lat. Pewnego razu Sarah Polley wzięła udział w pokojowej
          demonstracji (w rzeczywistości, nie w serialu). W pewnym momencie podszedł do
          niej policjant i niespodziewanie zdzielił ją pięścią w twarz tak mocno, że
          wybił jej zęba (na szczęście bocznego) !!!!!
          • ertes Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 13.04.06, 22:00
            > Moim zdaniem problemem w Kanadzie jest właśnie taka uległość ludności wobec
            > różnych, często głupich decyzji polityków

            A to dzieki ciezkiej pracy rzadow pana Chretien, CBC itp itp.
            Przeciez Cretin mial odpowiedz na wszystko: Canada is #1.
            Odpowiednio ladowano w glowki juz dzieciom w szkole ze tu jest wszystko
            najlepsze. Jak przyszedl jeden co pwoiedzial ze nie jest i chcial zmienic
            t kto sie najbardziej postawil? Pracownicy rzadowi i nauczyciele.

            Ale przeciez nadal na wszelkie bolaczki odpowiedzia jest "W USA jest gorzej"
            itp. Co wiec sie dziwic...
            Ktos tu czy na innym watku gdzies pisal o Kioto jako wielkim osiagnieciu Kanady.
            Okazuje sie ze bez wiekszego pojecia bo Kanada nie jest w stanie dostosowac sie
            do norm w podpisanym dokumencie. Gorzej, bo wyziewy szkodliwych gazow wzrosly..
            • voytek74 Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 13.04.06, 22:47
              Amerykanie jeszcze
              glosniej krzycza "We're number one" od Kanadyjczykow...
              A tylko 20% doroslych Amerykanow ma paszport wiec w sumie skad mogliby wiedziec
              ze to brednie?


              ertes napisał:

              > > Moim zdaniem problemem w Kanadzie jest właśnie taka uległość ludności wob
              > ec
              > > różnych, często głupich decyzji polityków
              >
              > A to dzieki ciezkiej pracy rzadow pana Chretien, CBC itp itp.
              > Przeciez Cretin mial odpowiedz na wszystko: Canada is #1.
              > Odpowiednio ladowano w glowki juz dzieciom w szkole ze tu jest wszystko
              > najlepsze. Jak przyszedl jeden co pwoiedzial ze nie jest i chcial zmienic
              > t kto sie najbardziej postawil? Pracownicy rzadowi i nauczyciele.
              >
              > Ale przeciez nadal na wszelkie bolaczki odpowiedzia jest "W USA jest gorzej"
              > itp. Co wiec sie dziwic...
              > Ktos tu czy na innym watku gdzies pisal o Kioto jako wielkim osiagnieciu
              Kanady
              > .
              > Okazuje sie ze bez wiekszego pojecia bo Kanada nie jest w stanie dostosowac
              si
              > e
              > do norm w podpisanym dokumencie. Gorzej, bo wyziewy szkodliwych gazow
              wzrosly..
              >
              >
              • ertes Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 13.04.06, 22:52
                oytek74 napisał:

                > Amerykanie jeszcze
                > glosniej krzycza "We're number one" od Kanadyjczykow...
                > A tylko 20% doroslych Amerykanow ma paszport wiec w sumie skad mogliby wiedziec
                >
                > ze to brednie?


                hehe a nawet nie prosilem o przyklad na to co napisalem.
                Dziekuje. Pasuje swietnie. Widze ze jestes wyszkolony smile


                > > Ale przeciez nadal na wszelkie bolaczki odpowiedzia jest "W USA jest gorz
                > ej"
                > > itp. Co wiec sie dziwic...
              • soup.nazi Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 14.04.06, 03:17
                W USA rzad Busha, ktorego do tree huggers na pewno nie mozna zaliczyc, i ktory
                Kyoto nie podpisal, stosuje duza ulge podatkowa dla nabywcow hybryd. Kyoto zas
                milujacy rzad kanadyjski, ulgi zadnej nie daje pomimo, ze podatki w K. znacznie
                wyzsze, a sprzedaz hybryd stanowi 0.2% sprzedazy wszystkich nowych samochodow.
                Zdaje sie, ze Harper cos wprowadzil ostatnio. Ale Harper jest torysem, a nie
                slodko a falszywie pierdzacym liberalem, lub tez, uchowaj Boze, NDuPekiem.
                • starybaca Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio 15.04.06, 00:15
                  soup.nazi napisał:

                  > W USA rzad Busha, ktorego do tree huggers na pewno nie mozna zaliczyc, i ktory
                  > Kyoto nie podpisal, stosuje duza ulge podatkowa dla nabywcow hybryd. Kyoto zas
                  > milujacy rzad kanadyjski, ulgi zadnej nie daje pomimo,

                  Tak jest nie tylko z hybrydami. W USA można dostać "federal tax credit",
                  jeżeli zainstaluje się ogniwa słoneczne lub słoneczne ogrzewanie wody. Jest
                  to spora suma (30% kosztów). W Kanadzie, z tego co wiem, na razie nic takiego
                  nie ma.

                  Żeby jednak być sprawiedliwym, istnieje coś takiego jak Home Energy Efficiency
                  Retrofit Grants
                  oee.nrcan.gc.ca/residential/personal/home-improvement/grant/grants.cfm?attr=0
                  Niestety, ciężko z tego programu wydobyć pieniądze, jeżeli mieszka się
                  w miarę nowym domu. Mnie udało się dostać $0, plus zapłaciłem $150
                  za "home energy audit" smile
    • ertes Kyoto i Kanada 14.04.06, 03:08
      15 Kyoto programs axed
      But cabinet documents obtained by the Globe and Mail suggest the cuts won't stop
      at 15 programs.

      The newspaper reported Thursday that the Conservatives will cut 80 per cent of
      programs aimed at curbing global warming at Environment Canada.

      Under the Kyoto treaty, Canada is committed to a six per cent cut in emissions
      from 1990 levels by 2012. Yet emissions have risen by 30 per cent. Harper has
      said the target is impossible to meet.


      I warto bylo podnosic te krzyki???
    • pal0ma Re: Co mnie wkurza w Kanadzie, całkiem serio. 20.04.06, 04:19
      (3)
      Mogłabym jeszcze dużo napisać dużo na temat środowiska, pewnie wyszła by z tego
      cała książka, ale napiszę dla odmiany o czymś innym.
      Zanim przyjechałam do Kanady wykonywałam różne fizyczne prace w Wielkiej
      Brytanii i zmieniło to zupełnie moje spojrzenie na ludzi, którzy pracują
      fizycznie, zaczęłam tę pracę bardzo szanować i z większą empatią podchodzić do
      tych, którzy ją wykonują. Gdy przyjechałam do Kanady, to byłam zaszokowana
      tym, że tutaj ludzie w pracy stoją: w supermarketach przy kasie i w banku.
      Trochę się ta sytuacja jakby poprawiła na lepsze od tamtej pory, zwłaszcza w
      bankach, ale i tak bardzo dużo osób wykonuje pracę na stojąco. Okropność!
      • borsuk68 Re: system metryczny 26.04.06, 06:20
        O wlasnie, dojezdzam swoim truckiem do mostu z predkoscia np. 80 km/h, a na nim
        napisane: 'max height: 13' 4"' Jak do cholery w biegu oszacowac, czy moje
        3,80 metra wlezie pod ten most, czy nie ? Czesto w praktyce brakuje oznaczen
        metrycznych.

        borsuk
      • pal0ma Re: Co znajdziesz, to twoje.... 28.04.06, 13:02
        Sylwek!!!
        Nie pomyliłeś się wrzucając ten post do wątku “Co mnie wkurza w Kanadzie”?
        Przecież oni podjęli bardzo słuszną decyzję i to w rekordowym czasie jak na
        tego typu sprawy???
        Ta dziewczynka wypatrzyła kubek kubek w śmieciach i postanowiła sprawdzić, czy
        nie kryje się w nim skarb. Starsza koleżanka pomogła jej tylko rozwinąć brzeg,
        gdy ta młodsza nie mogła sobie z tym poradzić. Rodzice młodszej nawet chcieli
        dać tej starszej jakąś nagrodę. Problem zaczął się, gdy pazerna mamusia tej
        starszej dowiedziała się o znalezisku i postanowiła oddać sprawę do sądu. O
        sprawie napisała prasa, a czytelnicy programu radiowego wypowiadali się czy też
        głosowali, kto powinien otrzymać nagrodę. Woźny dowiedział się o sprawie, bo
        zrobił się szum w prasie i wtedy chciał dostarczyć świadków, że pił tego dnia
        kawę, a kubek wrzucił do kosza bez odwijania.
        Do tej sprawy pasuje przysłowie: “Finders keepers, losers weepers” smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka