Dodaj do ulubionych

Co lubię w Kanadzie?

20.04.06, 04:44
(1)
Media, a ściślej to, że tutaj reportaż nie kończy się w dniu, kiedy został
wydrukowany. Zdarza się, że wydarzy się coś okropnego, kogoś dotknie
tragedia, gdy o czymś takim pisze polska prasa, to u czytelnika pogłębia się
tylko uczucie smutku, żalu i bezradności oraz poczucie, że żyje w strasznym
kraju. Tutaj jest inaczej, tragedia pokazuje, że mimo wszystko żyjemy w
dobrym kraju, bo gdy ludzie dowiedzą się o czyimś nieszczęściu, to spieszą z
pomocą, dzwonią, przekazują pieniądze, pytają jak mogą pomóc, prasa o tym
pisze na bieżąco i co jakiś czas wraca do tematu, uaktualniając to co się
dzieje. W Polsce na pewno też nie brakuje ludzi dobrej woli, ale tak tego
nie widać jak w Kanadzie.

A może dorzucicie coś jeszcze?
Paloma
Obserwuj wątek
      • pal0ma Re: Co lubię w Kanadzie? 20.04.06, 14:25
        Hmm, pamiętam jak kiedyś (przykład tego o czym piszę, takie przykłady widzi się
        na każdym kroku) jakiś złodziej wyrwał kobiecie w centrum handlowym torebkę, w
        której były nie tylko pieniądze i dokumenty, ale też lista ludzi z telefonami,
        którzy byli potencjalnymi dawcami szpiku dla jej małego dziecka.
        Po ukazaniu się tego artykułu, gazeta przez długi czas wracała do sprawy.
        Ludzie oferowali tej kobiecie pomoc, pieniądze, a najważniejsze że znaleźli się
        nawet nowi kandydaci na dawcę szpiku. Później, miesiące po tym zdarzeniu,
        gazeta pisała co się dzieje w tej sprawie, jak udała się operacja, jak czuje
        się dziecko…
        Ja bym sobie życzyła, żeby takiej propagandy było jak najwięcej na całym
        świecie…
        • viiking Re: Co lubię w Kanadzie? 20.04.06, 18:16
          Dziennikarze i reporterzy w duzej ilosci zostali rozpedzeni ostatnimi laty a wiekszosc kanadyjskich gazet stala sie prywatna wlasnoscia jednego faceta.

          W zwiazku z tym wiekszosc lokalnych gazet jest produkowana centralnie, czyli wiekszosc materialu to przedruki. Dzial prawdziwie lokalny jest malutki i opiera sie glownie o telefony od czytelnikow, lokalne raporty policji lub sprawozdzanie z zebrania City council. Reporterow nie ma bo zostali zwolnieni dla oszczednosci.
      • elagrubabela Re: Co lubię w Kanadzie? 20.04.06, 16:50
        Lubie moj kajak i te miejsca, w ktore moge na nim poplynac. Gdybym nie
        przyjechala do Kanady, pewnie nigdy bym nie sprobowala kajakowania. I lubie to,
        ze dzieki byciu w Kanadzie mam synka - za 2 dni bedzie mial pol roku smile Elka
          • elagrubabela Re: Co lubię w Kanadzie? 20.04.06, 18:42
            ertes napisał:

            > Kajak czy canoe?
            > A jesli kajak to polecam canoe smile
            >
            Canoe nie jest dla mnie wystarczajaco bezpieczne - nawet jako pasazerka mam
            klopot z balansem. Kajak jest dla osob takich jak ja czyli z problemami
            motorycznymi duzo lepsza alternatywa. Znam tylko jednego wozkowca, ktory plywa
            z zona na canoe i o ile wiem Ona Go przypina, czego ja bym nie chciala wlasnie
            ze wzgledu na bezpieczenstwo. No i canoe na rapids albo na morzu to juz
            zdecydowanie wyzsza szkola jazdy. Ja tylko plywalam na rabasca kolo Wyspy
            Magdaleny ale to nie jest takie male canoe tylko wieloosobowe i do przewozenia
            towarow a i tak przy duzej fali bylo emocjonujaco. Wiosla w dlon! smile Elka
      • elagrubabela Re: Co lubię w Kanadzie? 20.04.06, 17:31
        Tradycyjnie zaczynamy od takiego treningo-scigania sie na rapids na Ottawie -
        to jest zawsze w ostatnia sobote kwietnia. W tym roku to bedzie 29 kwietnia. W
        tym roku mam bardzo ambitne plany ale dopoki nie beda blizej realizacji to nie
        bede nic zdradzac zeby nie zapeszyc. Na smak tylko rzuce, ze to bedzie Polnoc smile
        Narazie szykuje sie do powrotu do pracy na pol etatu i zaczynam miec
        watpliwosci czy faktycznie chce zostawic moje baby na pol dnia kazdego dnia.
        Dotad myslalam, ze chce juz wrocic 'do ludzi' ale im poniedzialek blizej tym mi
        bardziej zal. No to i to tez lubie w Kanadzie, ze moge teraz wrocic do pracy
        ale nie musze - mam prawo byc z malym przez caly rok. Elka
    • pal0ma Re: Co lubię w Kanadzie? 21.04.06, 19:49
      (2)
      Tak się jakoś składa, że najlepsze rzeczy w Kanadzie nie mają nic wspólnego z
      zamożnością tego kraju, tak mi się przynajmniej wydaje.
      Dla mnie wspaniałą rzeczą w tym kraju jest duże równouprawnienie, przy czym
      myślę o czymś więcej niż definicja społeczna-polityczna. Posłużę się
      przykładem, bo niełatwo to wyjaśnić. Otóż w Polsce odkąd moja pamięć sięga
      zawsze istniało silne poczucie, że jedni są lepsi a drudzy powinni warzywa na
      bazarze sprzedawać zamiast starać się zrealizować swoje ambicje, jedni są z
      góry predestynowani do tego by być elitą, a inni niegodni są oddychać tym samym
      powietrzem, jedni zostali wybrani przez opatrzność do wyższych celów, a drudzy
      nie powinni się nawet starać, bo szkoda czasu. Tymczasem tutaj dużą wagę
      przykłada się do tego jak ktoś jest zaangażowany w to co robi, czy robi to z
      pasją, jaki ma poziom umiejętności, czy jest pracowity i systematyczny etc. To
      nie jest tylko kwestia politycznej poprawności, ale ogólnie panujące
      przekonanie, że talent należy rozwijać i że ktoś całkiem przeciętny, ale
      pracowity i z pasją osiągnie dużo więcej niż leniwy geniusz z urodzenia. W
      Polsce ten pierwszy natomiast zostałby z góry odrzucony i wyśmiany jako
      beztalencie.
      Kontynuując myśl, ale mówiąc trochę szerzej, Kanada to kraj gdzie każdy może
      się zrealizować. 50-latki zaczynają uprawiać sporty i biegać po parku, 60-
      latki studiują na uniwersytecie razem z 20-latkami, 40-latki zastanawiają się
      nad zmianą kariery i dalszą nauką, niepełnosprawni jeżdżą na nartach wodnych
      jeśli to jest ich marzenie itp. itd. W Polsce natomiast, którą pamiętam, 40-
      latki to były starsze panie, którym mnóstwo rzeczy nie wypadało robić.
      Wypadało natomiast nosić spódnicę tuż za kolana i myśleć o wnukach i o
      emeryturze. Jeśli ktoś napisze, że to się teraz zmieniło to się tylko ucieszę.
      • pikorpikor Re: Co lubię w Kanadzie? 21.04.06, 20:24
        Niestety nic się nie zmieniło.
        Stopień zmoheryzowania społeczeństwa jest przynajmniej taki sam smile)
        Bariery dostępu może trochę mniejsze ale nadal bardzo duże. Złota wolność nadal
        jest rozpowszechniona smile
        sad

        Co do najlepszych rzeczy to fakt - mnie np dużo bardziej rajcuje przyroda i
        piękne krajobrazy niż średniowieczne katedry (one oczywiście też).

        pozdr.
      • za_morzem Re: Co lubię w Kanadzie? 21.04.06, 22:29
        to fakt, roznice w postrzeganiu wieku sa kolosalne.
        wogole mam wrazenie ze w polsce nie ma miejsca na diametralna zmiane zycia,
        druga szanse typu powiedzmy nie lubisz swojej pracy, idziesz do szkoly na dwa
        lata i z biegu dostajesz nowa prace i masz nowe zycie.
        w polsce droga powinna byc prosta, szkola, praca, dzieci i brzuszek po 30tce.
        wiekszosc kobiet po w tym wieku juz kladzie na swoim zyciu krzyzyk, w kanadzie
        dopiero zaczynaja "ryczec" wink (slynne cougars).
        • elagrubabela Re: Co lubię w Kanadzie? 22.04.06, 05:18
          Obecnosc dzikich zwierzat w miescie. Takie duze miasto - Toronto - a zwierzat
          pelno wszedzie - lisy, szopy pracze, skunksy, kojoty, nawet sarny na lotnisku i
          innych pelno w tylu miejscach. Ludzie sie zatrzymuja zeby gesi nie przejechac.
          Elka
          • pal0ma Re: Co lubię w Kanadzie? 22.04.06, 15:13
            Ja to też bardzo lubię.
            Jeszcze można dorzucić łabędzie, kaczki i świstaki nad jeziorem. W ubiegłe
            lato sarenek było dużo w Toronto, bo z jakiś powodów przychodziły tutaj wzdłuż
            rzek. A gęsi jest tak dużo, że któregoś dnia gdy wyszłam na spacer to nie
            mogłam uwierzyć własnym oczom: sznurek gęsi dosłownie przeciął niebo na dwie
            połowy od downtown aż po Mississaugę, w dodatku był to taki cienki sznurek, bo
            nigdzie nie było dwóch gęsi koło siebie, ale bardzo prosty!
    • pal0ma Re: Co lubię w Kanadzie? 20.07.06, 04:47
      Kanadyjczycy lubią innych ludzi i chcą im pomagać. Dzisiejszy Toronto Sun
      pisze o tym, że po artykule w prasie zgłosiły się dziesiątki ludzi, którzy chcą
      zostać żyjącymi dawcami wątroby dla 10-miesięcznej dziewczynki.
      www.torontosun.com/News/TorontoAndGTA/2006/07/19/1692737.html
      • spinelli Jedno z wielu: 20.07.06, 05:34
        Podoba mi sie to, ze moge zwyczajnie powiedziec, ze jestem feministka i nie
        bedzie to uznane za:

        a. Dywersje
        b. Prowokacje
        c. Syndrom-niemania-chlopa
        d. Chorobe Psychiczna
        e. All of the abowe

        Spinelli

        --
        Get a life
        Polskie Ogorki
          • spinelli Re: Jedno z wielu: 20.07.06, 05:49
            ertes napisał:

            > Well, mnie sie wydaje ze to raczej wstydliwe tak o sobie powiedziec...<

            I to jest niewatpliwy znak, ze choc jestesmy w Kanadzie to jednak ciagle na
            forum polskimsmile)))

            Z feministycznym Hough!
            pozdrawiam,
            Spinelli
            • pal0ma Re: Jedno z wielu: 20.07.06, 05:51
              Fajne jest to, że w Kanadzie są nie tylko feministki, ale i feminiści, którzy
              otwarcie i z dumą tak o sobie mówią. Na dobrą sprawę co poznałam Kanadyjczyka,
              to feminista smile
              • ertes Re: Jedno z wielu: 20.07.06, 07:11
                Facet feminista? Znaczy sie facet bez jaj. brrr
                Nie ma nic gorszego niz zniewiesciali faceci.
                Az tak zle to chyba w tej Kanadzie nie jest.
                Tak samo jak nie ma nic gorszego niz feministka.
                Ale wam daleko do bycia feministka. hehe
                Wam sie tylko wydaje ze mozecie tyle co my, umiecie tyle co my itp.
                A jedyne co tak naprawde umiecie to glosno krzyczec ze jestescie feministki.
                Dats it.
                • spinelli Re: Jedno z wielu: 20.07.06, 13:39
                  ertes napisał:

                  > Wam sie tylko wydaje ze mozecie tyle co my, umiecie tyle co my itp.
                  > A jedyne co tak naprawde umiecie to glosno krzyczec ze jestescie feministki.<

                  Kto to jest "Wam" i kto to jest "my" - nie mam pojecia, czemu zakladasz, nie
                  znajac mnie kompletnie, ze nie umiem tyle co ty (moze umiem, moze nie ale to nie
                  ma NIC do rzeczy). Zreszta widzisz, nie o to chodzi w feminizmie ale z dalszej
                  dyskusji wypadam bo to jest wlasnie, ta agresja jaka wywoluje u Polakow slowo
                  Feminizm, o ktorej pisalam kilka postow powyzej.

                  > Dats it<

                  Ciekawy twor jezykowysmile

                  Spinelli
                  • ertes Re: Jedno z wielu: 20.07.06, 15:03
                    > dyskusji wypadam bo to jest wlasnie, ta agresja jaka wywoluje u Polakow slowo

                    Ja widze po twoich postach ze ty po 17 latach nadal masz agresje skierowana w
                    strone Polakow. Nic cie Kanada nie nauczyla???
                    Tolerancji zwlaszcza, tudziez nie operowania stereotypami?
                    I nie przesadzaj ale chyba trudno potraktowac to co piszesz o feminizmie
                    powaznie po takim wypunktowaniu jak w ktoryms poscie powyzej. To jest raczej
                    kolejny stereotyp ktorym sie posluzylas niewiele majacy z feminizmem wspolnego.


        • soup.nazi Re: Jedno z wielu: 21.07.06, 05:16
          spinelli napisała:

          > e. All of the abowe

          Ladne. Naprawde. Hm, czy to ty wspominalas, ze jestes tu od 17 lat? Moze i tak,
          ale twoj angielski chyba od bardzo niedawna. I, uprzedzajac twoj nastepny,
          bardzo latwo przewidywalny ruch - nie, to nie jest zwykla literowka. Ludziom
          zdarzaja sie rozne bledy, ale ten swiadczy o biedzie.
    • soup.nazi Re: Co lubię w Kanadzie? 21.07.06, 05:25
      Moja droga Palomo:

      To make a long story short:

      Osobom pokroju twojego, kolegi zapyzialego, oops, zamorzonego, arturaNNN, i
      paru jeszcze innym podobaja sie w Kanadzie jedynie zarobki (ew. dochody z
      opieki spolecznej - to zalezy kto z czego sie utrzymuje) pozwalajace im zyc na
      poziomie moze niewysokim na standardy tutejsze ale nieosiagalnym dla was w
      czcigodnej a starozytnej Bulbonii. Gdyby ktos zaoferowal wam je tamze,
      pocwalowalibyscie kurcgalopkiem z wywieszonymi do pasa ozorami. Poniewaz nikt
      sie nie kwapi, dlatego siedzicie w Kanadzie. Prawda, ze trafilem w sedno?
      • pal0ma Re: Co lubię w Kanadzie? 21.07.06, 05:46
        Wielce Szanowny Soup.Nazi:

        Nie, nie trafiłeś. W Polsce dawno nie byłam, ale czytając polską prasę widzę
        tam zbyt wiele problemów abym mogła normalnie żyć i jestem zadowolona, że
        kiedyś podjęłam decyzję wyjazdu.

        Paloma

        P.S. Abowe zamiast above to literówka, która może się zdarzyć szybko piszącej
        (i szybko myślącej) osobie.
        • za_morzem Re: Co lubię w Kanadzie? 21.07.06, 05:56
          a ujadajacy "spizowy ratler" ciagle musi udowadniac ze ktos jest lepszy/gorszy.
          innym?
          samemu sobie?
          chyba jak by nie byl ratlerem to by tyle nie ujadal?
          jakby wiedzial kto jest "lepszy" to by nie musial tyle sie napocic nad
          udowadnianiem...

          opowiadanie "polskie ogorki" przypomnialo mi moj udzial w "ieselu".
          chyba troche kolezanka przerysowala w celach artystycznych, choc zasadniczy
          "feeling" niezly i prawdziwy. smieszno i straszno zarazem.
        • soup.nazi Re: Co lubię w Kanadzie? 23.07.06, 01:45
          pal0ma napisała:

          > Wielce Szanowny Soup.Nazi:
          >
          > Nie, nie trafiłeś. W Polsce dawno nie byłam, ale czytając polską prasę widzę
          > tam zbyt wiele problemów abym mogła normalnie żyć i jestem zadowolona, że
          > kiedyś podjęłam decyzję wyjazdu.

          Dobra, dam ci benefit of doubt.

          > P.S. Abowe zamiast above to literówka, która może się zdarzyć szybko piszącej

          Nie. Sa literowki, ktore moga zdarzyc sie kazdemu. I sa takie, ktorych
          instyktownie sie nie popelnia, po latach obcowania z jezykiem. Chyba, ze ktos ma
          do czynienia tylko z mowionym jezykiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka