artur737 21.04.06, 17:15 Przypuszczam, ze jeszcze jakies 2 lata kryzysu a pozniej Polska zacznie sie podnosic. Takie przeczucie. Wiec bedzie i szansa na godniejsze zycie i bez wyjazdu. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maciopa Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 21.04.06, 17:32 ja natomiast słyszałem, że w 2012 będzie koniec świata -> więc po co się męczyć ... A tak serio - wskaźnik bezrobocia w Polsce spada - ponieważ wszyscy wyjeżdżają do pracy POZA Polską. Z tym że w długofalowym efekcie - z uwangi na fakt, iż spadają wpływy do budżetu państwa i systemu społecznych ubezpieczeń -> ponieważ to właśnie część pracująca wyjeżdża - przewiduje się raczej zapaść tegoż systemu i wydatków państwa co nijak się ma do Twojej tezy niestety... Pogłębiająca się ponadto niestabilnośc polityczna naszego kraju nie przyciąga prywatnych inwestorów... Ale fakt - zawsze można próbowac wygrać w LOTTO. Odpowiedz Link
za_morzem Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 21.04.06, 19:13 gdyby ci na gorze nie przeszkadzali byloby pewnie w pl calkiem ok. ostatni rzad jest wyjatkowy pod tym wzgledem, wyglada na to ze polska bedzie musiala go po prostu przeczekac. a szkoda czasu. te chece z samoobrona czy lpr to dowod ze polska polityka siegla dna. zreszta pozniej nie za bardzo jest nadzieja na kogos lepszego (PO?). Odpowiedz Link
pikorpikor Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 21.04.06, 20:16 Pogłębiająca się > ponadto niestabilnośc polityczna naszego kraju nie przyciąga prywatnych > inwestorów Na szczęście na razie mają to w tyłku i inwestują. I to duże w inwestycje. pozdr. Odpowiedz Link
piciak76 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 21.04.06, 21:57 Też kiedyś wierzyłem w Polskę i z tego powodu wróciłem po dwuletnim pobycie w Stanach. Tam za wodą wszyscy mówili, po co tam jedziesz, chyba masz cośz głową. Jeszcze wtedy nie miałem. Przynajmniej tak mi się wydawało. Już lądowanie w W- wie mnie tak przytłoczyło, że nie mogłem się pozbierać. Gdyby niemoja żona, co z miłości, jak mniemam, podążyła w ślad za mną, pewnie wylądowałbymw psychiatryku i siedziałbym tam do dziś. Nie da się tego opisać, co przeżyłem. W życiu nie byłem tak zaskoczony, a potem zawiedziony. Jak bym nigdy w Polsce nie mieszkał. Podziwiam tych, którzy jeszcze wierzą w Polskę. Ja już nie, bo szkoda czasu. Odpowiedz Link
pikorpikor Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 22.04.06, 09:48 Ja też nie wierzę w Palskę (niestety). Z tymi inwestycjami to tylko stwierdzenie faktu. pozdr. Odpowiedz Link
sylwek07 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 22.04.06, 09:55 a ja wierze w Polske (nie mylic wiary w Politykow)ale w Polske jako Narod. Odpowiedz Link
za_morzem Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 24.04.06, 04:35 jaki narod tacy politycy. Odpowiedz Link
soup.nazi Po latach doszedlem do wniosku, ze... 24.04.06, 04:55 o ile jako indywidua mozemy odnosic nawet spore sukcesy i nie roznic sie niczym od innych nacji (a jesli to przewaznie na korzysc), o tyle jako narod czy spolecznosc jestesmy skonczonymi debilami - glupio-sentymentalno-romantycznymi. Odpowiedz Link
soup.nazi To sie nie nazywa przeczucie 24.04.06, 04:16 To sie nazywa "wishful thinking". Ale za to ma tak samo solidne podstawy i dlatego jest tyle samo warte. Klak (l z kreseczka). Odpowiedz Link
blotniarka.stawowa Re: To sie nie nazywa przeczucie 24.04.06, 04:20 To juz nawet nie funta klakow, tylko jeden, pojedynczy, mizerny klak? Ales pan dzis srogi w osadach (osondach), Zupny! Odpowiedz Link
soup.nazi Mrugnalem porozumiewawczo... 24.04.06, 04:52 krzywiac yape w nieszczerym, kanadyjskim usmiechu. Odpowiedz Link
zdrugiejstrony jak moze byc lepiej w Polsce? 24.04.06, 16:25 skoro nie ma obywatelskiego zrozumienia spraw narodowych? Taki sam balagan byl przed 40 laty, taki sam jest obecnie i taki sam bedzie za 40 lat... dopoki nie zostanie w 100% przeorana oraz zmieniona edukacja narodowa! [ np. chyba sie nie omyle, jesli nazwe Polske panstwem bez prawia ] Ale o to juz sie staraja sami rodacy w Polsce, zeby przeoranie edukacji narodowej nigdy nie nastapilo. Zycze przyjemnych snow! Odpowiedz Link
pacynka151 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 29.04.06, 00:03 jak bylam jeszcze w polsce to dorabialam sobie pracujac w agencji nieruchomosci. pamietam jak przyszla do mnie klientka kupic mieszkanie i od slowa do slowa zaczelysmy rozmawiac o emigracji. opowiadala mi jak jej znajomi dziesiec lat temu wyjechali do Australi. opowiadala mi ze watpila w powodzenie tego wyjazdu bo mieli juz czterdziestke. ona tez chciala wyjechac ale wlasnie wtedy byl w Polsce 1990 i myslala ze juz moze byc tylko lepiej. powiedziala ze jej znajomym dobrze sie powodzi w Australi, dzieci maja na studiach, sami pokonczyli jakies kursy i maja dobre prace. powiedziala ze zaluje ze nie wyjechala...ze sie ludzila. ja sie nie ludzilam, spakowalam manatki zaraz po studiach i nie zaluje. Odpowiedz Link
pikorpikor Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 29.04.06, 02:40 hej, nic więcej nie powiem... tu się już nie jedna generacja łudziła pozdr. Odpowiedz Link
cad10 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 10.05.06, 00:22 Zapytaj Leppera może on odpowie na to pytanie Odpowiedz Link
cad10 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 10.05.06, 00:24 artur737 napisał: > Przypuszczam, ze jeszcze jakies 2 lata kryzysu a pozniej Polska zacznie sie pod > nosic. Takie przeczucie. > > Wiec bedzie i szansa na godniejsze zycie i bez wyjazdu. Zapytaj Leppera może On odpowie na to pytanie Odpowiedz Link
sunee Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 10.05.06, 03:13 ...a prosze mi powiedziec kiedy na przestrzeni dziejow Polska nie przezywala kryzysu? Tylko nie wymieniac "zlotego wieku", bo ten slawetny okres w historii naszego kraju malo ma tak naprawde wspolnego z naszymi, narodowymi osiagnieciami. Jak to "mowil" Bareja w Misiu "przyroda byla zawsze przeciwko nam"; takze warunki geo-polityczne, nasze "wspaniale" cechy narodowe, krotka, w porownaniu z innymi cywilizacjami droga rozwoju - wszystko to stworzylo z nas narod nijaki, bezosobowy, za to obdarzony pokazna dawka pretnensji do calego swiata. Pytanie postawione na poczatku "kiedy koniec polskiego kryzysu"? jest oczywiscie pytaniem retorycznym i jak mi sie wydaje jedyna sensowna odpowiedz winna brzmiec - na koncu swiata,o ile jeszcze Polska jako Polska bedzie istniec. Odpowiedz Link
bibliotekarz76 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 10.05.06, 03:59 O, a nie zgodzę się. Lata dwudzieste, okres międzywojenny - kraj który ledwo co wrócił na mapę rozwija się gospodarczo, kulturalnie, a na dodatek daje odpór napaści o wiele silniejszego agresora. Początek lat dziewiędziesiątych - cud. Inflacja w dół o chyba 200%, błyskawiczne urynkowienie gospodarki, demokracja parlamentarna wprowadzona nie dość że niejako w biegu, to jeszcze bez ofiar. Jeszcze mi przychodzi na myśl początek unii polsko-litewskiej (to już trochę wcześniej). Pewno że nie mamy nigdy łatwo z takimi sąsiadami i talentem do narzekania. Pewno że inni mieli kolonie albo więcej złóż surowców. Ale nie zgodziłbym się z twierdzeniem że nasz kraj to chodzący kryzys; ba, nawet zaryzykowałbym twierdzenie że (zważywszy okoliczności) jako narodowi się nam udało. Bibliotekarz Odpowiedz Link
sunee Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 11.05.06, 03:30 Oczywiscie zgadzac sie ze mna nie musisz, pozwol wiec, ze i ja przyznam sobie to samo prawo i pokusze sie o mala polemike. Jako ze historia jest jednym z moich malych konikow, od samego poczatku zdumial mnie fakt, ze jako najlepsze lata dla Polski wymieniasz te, w ktorych bylismy pograzeni w najwiekszym kryzysie. Od poczatku: wrzucone razem i jak mniemam bez glebszego zastanowienia „lata dwudzieste, lata trzydzieste, w ktorych to Polska rozwija sie gospodarczo, kulturalnie... Owszem rozwija sie, przeciez nie ma innego wyjscia, ale to nie jest tak, ze pod wczesniej nie rozwijalismy sie. Tzw. kongresowka byla jedna z najbogatszych prowincji Rosji a na pewno najlepiej uprzemyslowionym regionem. Niemieckim wplywom zawdzieczamy to, ze zachodnie prowincje /do tej pory tak rozne od reszty kraju/ byly przyzwoicie rozwiniete, jedynie polaczona z bankrutujaca Austria – Galicja, byla prawidziwym zasciankiem. Sukcesy owszem, byly : wymieniono 5 walut obiegowych na marke, a nastepnie na zlotowke; skodyfikowano prawodawstwo, ustanowiono jednolita administracje dla wszystkich regionow, czy wreszcie wymioniono szerokie tory kongresowki na wezsze. Sukcesem bylo na pewno zwyciestwo w bitwie warszawskiej, po uprzednio poniesionych kleskach i malo chwalebnym odwrocie z Kijowa do Warszawy. Dodam, ze oczywiscie nie do konca umielismy wykorzystac zwyciestwo warszawskie, bo pokoj ryski /Pilsudski nazwal go aktem tchorzostwa rzadu polskiego/ i warunki jakie otrzymala Polska byly gorsze niz propozycje graniczne Lenina jeszcze sprzed wojny, . Dodam jeszcze, ze w tym czasie przewaga armii czerwonej nie byla az tak wielka. Dysponowali wprawdzie wiekszym stanem osobowym, natomiast przewaga w sprzecie i moralach wojska byla o niebo wyzsza po stronie Polski. Armia czerwona w tym samym czasie toczyla walki z armia bialych. Co warto podkreslic to rzeczywiste zjednoczenie spoleczenstwa polskiego, bo nawet czesc komunistow chwycia za bron, tworzac bataliony robotnicze. Ale mialo byc o kryzysach... Otoz do pierwszych w Polsce wyborow w rok po odzyskaniu niepodleglosci startuje juz 18 ! partii politycznych. Otoz, pierwszy polski prezydent zostaje zastrzelony przez pana, ktoremu nie podobala sie jego polityczna droga w 4 lata po odzyskaniu niepodleglosci. Otoz najepierw witamy i dajemy bulawe naczelnika panu Pilsudskiemu, by wkrotce go odsunac od wladzy, po czym on sam sobie ja przywraca -strzelajac /Polak do Polaka/ - 6 lat po odzyskaniu niepodleglosci. Otoz budujemy oboz koncetracyjny w Berezie dla przeciwnikow politycznych jedynie slusznej partii rzadzacej /co akurat nie bylo dla Polski takie zle, tzn. Ta partia, niekoniecznie oboz/. Rzad w ciagu 20 lecia zmienial sie kilkadziesiat razy. Calkowita produkcja przemyslowa jesli przyjmiemy rok 1913 jako 100 – w roku 1938 wyniosla 98.7 (Boze igrzysko, str. 882) /byl oczywiscie po drodze swiatowy kryzys, ktory u nas przedluzyl sie o dwa lata/. Warto te dane porownac np. z Czechami, ktore w tamtym okresie osiagnely prawdziwy sukces gospodarczy. Dwudziestolecie to okres nieustannych strajkow robotniczych, prostestow chlopskich i rosnacych w sile ruchow nacjonalistycznych zarowno polskich jak i mniejszosci zamieszkujacych nasz kraj. Owszem zbudowano COP, Gdynie, lecz w tym czasie jedynie 44% ludnosci umialo czytac i pisac. W ciagu dwudziestolecia doprowadzono do upadku stanu technicznego polskiej armi, oraz kompletnie zaniedbano rozwoj strategii wojskowych. Co z tego ze np. gen. Sikorski byl wykladowca w prestizowej akademi wojskowej w Niemczech, skoro w Polsce odsunieto go od sprawowania funkcji wojskowych i jego wiedza przydala sie glownie oficerom gen. Von Paulusa, ktory i tak ostatecznie przegral pod Stalingradem. Dodam na koniec najazd na Litwe i zabor Slaska Cieszynskiego, jako kolejne sukcesy polskiej polityki dwudziestolecia. Poczatek lat 90 –tych – cud, jak to nazywasz, nie byl zadnym cudem. Zahamowanie galopujacej inflacji w wyniku prostego manewru zamrozenia plac i wzrostu cen /skad Ci sie wzielo owe 200% i w jakim to bylo okresie?/ nie bylo zadnym cudem –bylo sukcesem Balcerowicza i spolki, ale bylo kolejna oczywistoscia w jaka wchodza kraje podejmujace ryzyko przejscia na gospodarke rynkowa. Tak blyskawicznie gospodarka urynkowionanie zostala, bo proces jej uwolnienia trwa do dzis. Wciaz jeszcze znakomita czesc gospodarki jest pod kontrola panstwa i co za tym stoi, jest centralnie zarzadzana. Z polskich sukcesow gospodarczych tamtego okresu pamietam ze bylismy na pierwszym miejscu w Europie w dziedzinie zakupu magnetowidow i telewizorow kolorowych, co znakomicie swiadczy o naszych preferencjach inwestycyjnych. Faktem jest, ze w wyborach z 1989 roku potrafilismy sie zjednoczyc i w Senacie zasiadl tylko jeden czlowiek z PZPR. Faktem jest, ze juz dwa lata pozniej potrafilismy dac wiecej glosow spadochroniarzowi z Toronto – Tyminskiemu, niz premierowi Mazowiecekiemu. I ta zabawa trwa do dzis, z tym, ze chyba coraz nizej upadamy. Ze obylo sie bez walki? A kto mial walczyc? SB, ktore rzadzilo krajem, milicja bylo zajete zdobywaniem majatku, wiedzac, ze bez wsparcia ze wschodu niczego nie moze osiagnac a na takowe nie mogli juz wtedy liczyc. To samo cala rzesza funkcjonariuszy partyjnych – oni wykorzystali swietnie okazje jaka im sie nadarzyla do uwlaszczenia i teraz moga z wdziecznosci wnosic toast za III Rzeczpospolita. Wspominasz jeszcze o poczatkach unii polsko – litewskiej. Przydaloby sie precyzyjnie okreslic ktory okres masz na mysli – czy ten od Jagielly, ale wtedy nie moze byc zadnej mowy o unii, bo jedyna unia jaka laczyla oba kraje to osoba krola; czy ten po sejmie w Lublinie 1569 rok, kiedy to formalnie zlaczono oba kraja, na czym rzeczywiscie zyskala Polska, a stracila litwa, co jednak paradoksalnie zapoczatkowalo powolny rozklad panstwowosci polskiej. Rozpisalem sie, ale jak masz ochote, mozemy polemizowac dalej Odpowiedz Link
bibliotekarz76 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 12.05.06, 00:50 Przeczytalem post z wielkim zainteresowaniem. Jestem pelen uznania dla Twojej wiedzy, a zwlaszcza obiektywizmu - mam na mysli ze zawsze wyliczasz zarowno osiagniecia jak i porazki. Chyba bym sie nie zgodzil z tym ze doprowadzono do upadku stanu technicznego polskiej armii: bo po pierwsze stworzono te armie od zera, po drugie powstalo w tym czasie w Polsce sporo nowoczesnych konstrukcji - np. bombowiec Los, czolg 7TP, jeden karabin ktorego nazwy w tej chwili nie pamietam; fakt ze mielismy tego nowoczesnego sprzetu niewiele (nie bylo pieniedzy), ale ustepowalismy innym europejskim armiom glownie pod wzgledem tzw. doktryny wojennej, taktyki. Natomiast przecietny polski zolnierz byl calkiem niezle wyszkolony, a nasi kryptografowie zaliczali sie do scislej swiatowej czolowki (co udowodnili podczas wojny z bolszewikami). Z ciemnymi stronami II RP ktore wyliczasz nie sposob sie oczywiscie nie zgodzic, ale COP, Gdynia, reformy rolna, administracyjna i walutowa (ktore takze wyliczasz) to byly - jak na slabe, ledwo co odrodzone panstwo - olbrzymie sukcesy i i prawdziwie wizjonerskie reformy. Bardzo tesknie za taka odwaga u obecnie rzadzacych. Co do 200%, to uczciwie przyznaje ze rzucilem je z glowy. Poszukam dokladnych liczb. Nie zgodze sie natomiast z tym ze proces uwalniania gospodarki zaczal sie w 89 i trwa do dzis: przeciwnie, rzad Mazowieckiego wprowadzil rzad bardzo liberalnych, nowoczesnych, wolnoryknowych ustaw, ktore nastepne rzady w pocie czola unicestwialy, komplikujac system podatkowy, dokladajac wciaz nowe licencje i panstwowa regulacje kolejnych sektorow. Obecny rzad to chyba apogeum tego trendu. Masowe zakupy TV i magnetowidow wynikaly po prostu z tego ze wczesniej ten sprzet nie byl dostepny, to byla tylko konsekwencja otwarcia na swiat. Tyminskiego wypromowala Gazeta Wyborcza, mial byc taranem na Walese zeby zwiekszyc szanse Mazowieckiego. Niestety plan sie nie powiodl i taran zmiotl Mazowieckiego, czego do dzis bardzo zaluje. Pokojowe oddanie wladzy nadal uwazam za osiagniecie, frakcja betonu w PZPR byla silna do samego konca i gdyby ich ktos podjudzil do "zaprowadzania porzadku" mysle ze nie trzeba by ich bylo dlugo namawiac. Mialem na mysli Jagielle, XV wiek. Krol owszem, ale przeciez byla tez unia militarna! Wybacz chaos odpowiedzi, ale odpowiadam niejako na zywo Jesli jeszcze cos mi przyjdzie do glowy albo o czyms zapomnialem, dopisze pozniej. Pozdrawiam, Bibliotekarz Odpowiedz Link
sunee Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 13.05.06, 05:24 bibliotekarz76 napisał: > > Przeczytalem post z wielkim zainteresowaniem. Jestem pelen uznania dla Twojej > wiedzy, a zwlaszcza obiektywizmu - mam na mysli ze zawsze wyliczasz zarowno > osiagniecia jak i porazki. Bez przesady z tym podziwem, jestem bardzo przecietnym czlowiekiem ze szczatkami wiedzy w zapasie. > Chyba bym sie nie zgodzil z tym ze doprowadzono do upadku stanu technicznego > polskiej armii: bo po pierwsze stworzono te armie od zera, po drugie powstalo w > > tym czasie w Polsce sporo nowoczesnych konstrukcji - np. bombowiec Los, czolg > 7TP, jeden karabin ktorego nazwy w tej chwili nie pamietam; fakt ze mielismy > tego nowoczesnego sprzetu niewiele (nie bylo pieniedzy), ale ustepowalismy > innym europejskim armiom glownie pod wzgledem tzw. doktryny wojennej, taktyki. > Natomiast przecietny polski zolnierz byl calkiem niezle wyszkolony, a nasi > kryptografowie zaliczali sie do scislej swiatowej czolowki (co udowodnili > podczas wojny z bolszewikami). Moim zdaniem, to nie bylo tak, ze stworzono te armie od zera, bo po piewsze na terenie wszystkich trzech zaborow obowiazywala sluzba wojskowa, co za tym idzie szkolono rekrutow, a po drugie po 1 WS pozostalo na terenie kraju tyle broni i sprzetu, ze moglismy sobie pozwolic nawet na jej eksport a z tej nadwyzki ktora pozostala, wciaz jeszcze strzelano w II WS. Jesli mowisz o tym, ze musielismy stworzyc armie od zera, to co powinnismy powiedziec o Niemczech, ktore po przegranej wojnie praktycznie zdemilitaryzowano, a dopiero Hitler zaczal oficjalnie kraj zbroic i jak wiesz, udalo mu sie to doskonale w kilka lat, wykorzystujac do tego "poligon hiszpanski". Czolg 7TP byl niczym innym niz udoskonalona wersja angielskiego Vickera i choc mimo bardzo dobrej armaty, mial slaby pancerz i kiepska jak na lekki czolg predkosc. Prawda jest, ze nie ustepowal w tej klasie czolgom niemieckim. Dopiero projektowany czolg 9TP byl praktycznie polska w calosci mysla techniczna, szkoda ze podobnie jak z Losiami - spozniona. Karabin o ktorym mowisz, to pewnie pistolet maszynowy Mors, ale jego produkcje z prostej glupoty zaniechano, aczkolwiek byl naprawde nowoczesny. Mozna tez wspomniec o karabinie ppanc, ktory mimo calej skutecznosci, nie potrafil wyrzadzic wiekszych szkod niemieckim czolgom, aczkolwiek nalezy przyznac, ze po wrzesniu, Niemcy wzmocnili w czolgach pancerze. Bardzo szkoda, ze naprawde nowoczesne dzialka przeciwlotnicze, ktorych produkcja zaczela sie przed wojna zostaly w calosci wyeksportowane. To co Ty i ja wyliczylismy, to sa jedynie jaskolki, ktore nie mogly Polsce pomoc. Przy tym calym jak mowisz, dobrym wyszkoleniu polskiego zolnierza /naprawde nie wiem jaka skala zmierzyc owo wyszkolenie?/Co z tego, ze moze szybko kopal dolki, zakladal bagnet, biegal i spiewal - skoro wszedzie musial isc na piechote /nie mowie o strzelcach konnych i archaicznej acz niebywale pielegnowanej kawalerii/, z byle czego strzelac i byc na dobra sprawe pozbawionym komunikacji. Morale armii bylo wysokie; uwazano na przyklad, ze najstarszy z cywilow /prezydent/ powinien miec miejsce za ostatnim ciurem wojskowym, lecz rzeczywistosc okazala sie tak jak w "Lotnej" smutna i tragiczna. > Z ciemnymi stronami II RP ktore wyliczasz nie sposob sie oczywiscie nie > zgodzic, ale COP, Gdynia, reformy rolna, administracyjna i walutowa (ktore > takze wyliczasz) to byly - jak na slabe, ledwo co odrodzone panstwo - olbrzymie > > sukcesy i i prawdziwie wizjonerskie reformy. Bardzo tesknie za taka odwaga u > obecnie rzadzacych. > Wiesz, mysle, ze aby to dobrze ocenic nalezaloby porownac wymienione przez Ciebie cechy w krajami, ktore powstaly w tym samym czasie co Polska, ale na to potreba duzo czasu i checi, a z tym u mnie krucho. Ja pozostane przy zdaniu, ze wszystko co tworzy sie nowe jest dobre, moze nie doskonale, ale dobre i taka tez byla ta II RP. > Co do 200%, to uczciwie przyznaje ze rzucilem je z glowy. Poszukam dokladnych > liczb. Nie zgodze sie natomiast z tym ze proces uwalniania gospodarki zaczal > sie w 89 i trwa do dzis: przeciwnie, rzad Mazowieckiego wprowadzil rzad bardzo > liberalnych, nowoczesnych, wolnoryknowych ustaw, ktore nastepne rzady w pocie > czola unicestwialy, komplikujac system podatkowy, dokladajac wciaz nowe > licencje i panstwowa regulacje kolejnych sektorow. Obecny rzad to chyba apogeum > > tego trendu. > > Masowe zakupy TV i magnetowidow wynikaly po prostu z tego ze wczesniej ten > sprzet nie byl dostepny, to byla tylko konsekwencja otwarcia na swiat. > > Tyminskiego wypromowala Gazeta Wyborcza, mial byc taranem na Walese zeby > zwiekszyc szanse Mazowieckiego. Niestety plan sie nie powiodl i taran zmiotl > Mazowieckiego, czego do dzis bardzo zaluje. Och czyzbym mial do czynienia z kolejnym wrogiem GW? Dlaczego w takim razie jestes na jej stronach. Nie wiem tez jakimi dysponujesz dowodami w sprawie Tyminskiego i GW, przyznam ze to dla mnie kompletna nowosc, ale nie bardzo interesuje sie spiskowymi teoriami - zbyt wiele ich > > Pokojowe oddanie wladzy nadal uwazam za osiagniecie, frakcja betonu w PZPR byla > > silna do samego konca i gdyby ich ktos podjudzil do "zaprowadzania porzadku" > mysle ze nie trzeba by ich bylo dlugo namawiac. Ja uwazam ze owa frakcja byla moze liczna, ale ciezka, nieruchawa, bierna tak jak kazdy "prawdziwy funkcjonariusz". Ci ludzie byli zwyklymi oportunistami, zdolnymi jedynie do "podwieszania sie". Liderzy pociagneli gdzie indziej i banda sie rozleciala. To samo bylo w Czechoslowacji. Oni nie mieli "okraglaka", parlamentu kontraktowego - wyszli na ulice, pokrzyczeli, kilka strzalow i po calej rewolucji. Moim zdaniem to samo byloby w Polsce. > > Mialem na mysli Jagielle, XV wiek. Krol owszem, ale przeciez byla tez unia > militarna! Tak militarna byla, nie zawsze to gralo jak trzeba, ale od czasu do czasu udawalo sie cos razem zawojowac. > Wybacz chaos odpowiedzi, ale odpowiadam niejako na zywo Jesli jeszcze cos > mi przyjdzie do glowy albo o czyms zapomnialem, dopisze pozniej. > > > Pozdrawiam, > > Bibliotekarz > > pozdrawiam rowniez > Odpowiedz Link
bibliotekarz76 Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 15.05.06, 17:16 Po pierwsze, bardzo nie lubię gdy ktokolwiek wygłasza opinie w tonie „nie znoszącym sprzeciwu”, a w taki właśnie niefortunny sposób zredagowała mi się wypowiedź o GW. Miałem na myśli że moim zdaniem do niespodziewanej popularności Tymińskiego przyczyniła się bardzo życzliwość GW w stosunku do jego osoby (na początku kampanii były chyba że trzy duże artykuły, wszystkie pochlebne), a swoich preferencji w wyborach prezydenckich (Mazowiecki zamiast Wałęsy) GW nigdy nie ukrywała. Myślę że mógł za tym stać plan żeby Stan odebrał głosy Wałęsie, ale coś poszło nie tak i na Tymińskiego przeszły głosy Mazowieckiego. Z perspektywy czasu jest oczywiste że plan (jeśli był) i tak był raczej nierealny bo Wałęsa miał zbyt duże poparcie, ale tego że Mazowiecki nie został prezydentem bardzo żałuję. Ja, liberał, przeciwnikiem GW? Ja o niej pisałem (między innymi) pracę magisterską Jeszcze wracając do mojego wpisu o 200% inflacji, to sprawdziłem i liczba była poważnie niedoszacowana. Między 1989 a 1991 rokiem inflacja spadła o ponad 450% (GUS, inflacja liczona rok do roku). Kiedy mówiłem o tworzeniu armii od zera, miałem na myśli raczej jej organizację niż wyposażenie. Hitler miał do dyspozycji weteranów którzy walczyli wcześniej w tej samej armii, a u nas trzeba było wszystkie struktury zbudować od początku – byłoby niemożliwe zapewnienie gotowości bojowej (współpracy) polu walki jednostek szkolonych w różnych armiach, w różnych językach i na różnym sprzęcie. Zdecydowanie natomiast nie zgodzę się z opinią że kawaleria była formacją archaiczną. Do dzisiaj się zastanawiam jak to się stało że od jednej sceny w „Lotnej” (gdzie kawalerzysta uderza szablą w pancerz czołgu) poszła w świat opinia że Polacy szarżowali konno na jednostki pancerne. Z 16 szarż polskiej kawalerii tylko trzy załamały się w ogniu niemieckim, a artyleria konna z powodzeniem stawiała czoła wojskom pancernym, oczywiście nie w polu tylko w „podjazdach”, gdzie przydawały się jej największe atutuy – mobilność i dużo mniejsze uzależnienie od zaopatrzenia. Kawalerię podczas II WW mieli też między innymi Niemcy, Francuzi, Rosjanie. Muszę jednak przyznać że miejsce kawalerii było na frontach I WW. Ale to wynikało z przestarzałej doktryny i braku pieniędzy na rozwinięcie nowoczesnych formacji. < Ja pozostane przy zdaniu, ze wszystko co tworzy sie nowe jest dobre, moze nie < doskonale, ale dobre i taka tez byla ta II RP. A ja powiem że szanuję Twoją opinię i uważam ją za bardzo rozsądną. Pozdrawiam, Bibliotekarz Odpowiedz Link
skir.dhu Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 15.05.06, 19:15 Jedyna szarza polskich ulanow w 1939 roku, ktora moglaby stanowic odnosnik do legendy o posylaniu konnicy przeciwko czolgom miala miejsce 2 wrzesnia 1939 pod Krojantami w okolicy Chojnic. Tam to jednostki polskiej kawalerii skutecznie (podkreslam - skutecznie!!!) odparly atak wojsk niemieckich wyposazonych glownie w wozy pancerne (a wiec nawet nie czlogi!). Innych potwierdzonych (sic!) szarz ulanow na czolgi badz wojska pancerne nie ma nigdzie udokumentowanych ani w polskich, ani w niemieckich zachowanych raportach. Pisze to tylko tak gwoli kronikarskiego obowiazku i zupelnie na marginesie watku - mam nadzieje, ze zostanie mi to wybaczone Skir Dhu Odpowiedz Link
sunee Re: Kiedy koniec polskiego kryzysu? 16.05.06, 03:35 Hej; mysle ze i ja posunalem sie za daleko z moimi podejrzeniami, ale bardzo czesto zdumiewa mnie ilosc wrogich i obrazliwych komentarzy wobec wyborczej, ktore ludzie publikuja pod poszczegolnymi artykulami. Nie wiem skad sie bierze w takim razie ich "zasiedzialosc" na tych lamach, ale widocznie nie maja innego zrodla. Ja, jak czegos nie lubie, to sie tam nie pcham. Ciesze sie, ze do nich nie nalezysz. Niestety, moja pamiec siega co prawda nr 5 GW, ktory kupilem jako uczen szkoly sredniej, aby wreszcie to poczuc, dotknac ta "pierwsza, oficjalna"; jeszcze byly wtedy rzeczy usuniete przez cenzure; ale nie jest tak dobra by pamietac owe artykuly dotyczace Tyminskiego. Czy to mogla byc promocja? Trudno pisac o czyms czego sie nie pamieta, ale mam wrazenia, ze media ktore mnie wtedy interesowaly przedstawialy szanownego Stana jako typa spod ciemnej, kanadyjsko - peruwianskiej gwiazdy. Nie wiem, moze to rzeczywiscie moglo urzec, ale czemu sie dziwic, skoro i po tych wyborach widac jaka w Polsce populisci ciesza sie popularnoscia. Wyborcza oczywiscie stala za Mazowieckim. Ja bede sie upieral przy stwierdzeniu o "archaicznosci" kawalerii. W poprzednim tekscie napisalem, ze nie mam na mysli strzelcow konnych, bo to zupelnie inna formacja byla. Owszem, ze wzgledu na fatalna infrastrukture drogowa, strzelcy byli najbardziej mobilna formacja wojskowa, to samo lekka artyleria konna; ale nie na Boga - kawaleria. Mozna sie zastanawiac np. czy nie nalezalo zwiekszyc liczebnosci owych "plutonow kolarzy" kosztem jazdy. Mowisz, ze miejsce kawalerii bylo w I WS, ja uwazam, ze i wtedy byla przestarzal. Przeciez na dobra sprawe cala wojne trzymaly niemieckie karabiny maszynowe i artyleria, a Niemcy przegraly wtedy wojne, dopiero kiedy Francuzi zdali sobie z tego sprawe i zmienili strategie kolorowego hurra na mniej widowiskowa i szkodliwa, za to bardziej skuteczna walke. Dla przypomnienia - samo Verdun /ponad milion ofiar/. Przywolalem owa nieszczesna "Lotna" tylko i wylacznie w charakterze symbolu; myslalem ze to sprawa na tyle oczywista iz nie musze podkreslac jej literackiej fikcji, a tu sie mnie prostuje. Ja mysle, ze i Wajda wiedzial iz takie akcje nie mialy miejsca, ale ten slynny cios szabla byl po prostu odzwierciedleniem polskiej bezsilnosci w tamtym okresie. Moj dziadek, ktory zostal wtedy powolany do wojska /choc byl Niemcem, ale obywatelem polskim/ opowiadal, ze przetransportowano ich koleja na jakas stacje, pociag odjechal a oni dostali rozkaz ewakuacji. Jedyne strzaly jakie oddal byly do niemieckich samolotow, a pierwszego zolnierza wroga zobaczyl dopiero, kiedy jego oddzial szedl do niewoli. pozdrawiam Odpowiedz Link
ertes Sukces??? 15.05.06, 21:43 > twierdzenie że (zważywszy okoliczności) jako narodowi się nam udało. Przepraszam a co nam jako narodowi sie udalo? Jestem ciekaw. Odpowiedz Link
sunee Re: Sukces??? 16.05.06, 03:39 ertes napisał: > > twierdzenie że (zważywszy okoliczności) jako narodowi się nam udało. > > Przepraszam a co nam jako narodowi sie udalo? > Jestem ciekaw. > ...bigos; i smialo mozesz powiedziec, ze nie lubisz > Odpowiedz Link