Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Polske

21.05.06, 13:11
hej
ja wyladowalem w Montrealu w 1986 roku z mysla pozostania tutaj n
stale,nienawidzac wtedy szarej i komunistycznej Polski(wtedy-jako nastolatek)
Bylem sponsorowany przez rzad Quebecu bez zadnych problemow (w wiedniu bylem
tylko 4 miesiace);oczywiscie nie mialem zadnego strachu,bylem mlody i otwrty
na wszystko;
na pocztku nalatwiono mi mieszkanko na Masson Ave ale nie lubilem tej okolicy
i zaraz sie przeprowadzilem do miasta(Westmount);wyslali mnie do szkoly
francuskiego
ale nie mogac sie opeddzic przed wietnamkami(szaleja za zielonymi
oczami)zostawilem ta szkole i zaczalem pracowac jak assystent coiffeur
w Town of Mount Royal przy glownie bogatej zydowskiej klienteli;
bylo fajnie pomimo ze spotkalo mnie cos strasznego,mialem menager salony
Sam,zyd ktory mial 65 lat i byl o mnie strasznie zazdrosny to tego stopnia ze
kilka razy zrobil mi scene nawet wyzywajac mnie o dziecka mordercow zydowskich
po prosty przy wszystkich w samym srodku salonu,tylko dla tego ze bylem
pupilkiem wielu najbogatszych klientek;to tk bylo nadzien dobry w
Montrealu,ale zignorowalem to ,ale plakalem pamietam;nikt sie za mna nie
wstawil poza taka wegierka Vivianne;
mialem reke do wlosow i szybko zalapalem zawod,pracowalem dla tegiego wrednego
francuza Jean-Claude,ktory byl najspapszym czlowiekiem,nic mi nie dawal
extra,a pracowalem po 12 godzin nieraz;
szybko wywachale ze ten switek nie dla mnie,za duzo zawiscie i zazdrosci;
wysalem swoje CV do uwczas istniejacej Quebecair--Intair
i o dziwo poznalem na interview jedna z najpiekniejszych osob w moich 20
latach w Quebecu-Rachele Fournier(dzisiaj podobno pracuje dla AirTransat)
To byla piekna kobieta,pelna dobroci i checi pomocy,wtedy jeszcze po francusku
byl tak sobie,ale wziel mnie i dala mi szanse;
a wiec dostalem prace jako Agent de Bord;
pmietm mordege w czasie kursu 4 tygodniowego,wszystko po francusku,jezyk
techniczny,kurde ale wkuwalem ale dalem rade na 95%;
zaczalem pracowac na pokladach ich samolotow;poznalem Que.bardzo
dobrze,ltalismy po wszystkich pipidowkach
(BlancSablon-MontJoli-LG2,3-SeptIles,Iles deLaMadelaine etc)
ale sie to skonczylo bo byl plajta Quebecair(podobno wszystko rozkrdli i
otworzyli Nationair)gdzie mialem pracowac ale nie lubilem jezdzic na koniec
swiata do Mirabel)
ach wiec po 4 latch w Canadzie nie mialem pracy-------hehe nie na dlugo
na kilka dni-chodzilem do Gymu w Bonavanture,i naprzeciwko byla recepcja
Viarail Canada,wydziaal Quebec,wstapilem aby sie spytac czy maja pokladowy
serwis,okazalo sie ze sa wlasnie w trkcie angzowani nowego personelu;
polecialem po CV mieszkalem wtedy na McGill Ghetto,wiec rowerkiem 5 min,
i na nastepny dzien doslownie interview ,testy rzadowe na dwujezycznosc
(native speaker)hehehehh
i w poniedzialek zaczalem kurs;
po 5 tygodniach,zaczalem pracowac na pocigac jako obsluga;
i tam wlasnie przepracowalem 16 lat;na poczatku to byla fajn firma,mialem
kilku fajnych i rownych menagerow,wtedy podobno o byl dobra praca,zycie bylo
duo tansze jak teraz,a zarabialem tyle samo (niby mi dawali jakies 3 proc
rocznie podwyzki ale inflacj jest 5 proc i wyzsze podadki coraz wiecej)
ale z czasem cos sie zaczelo dziac,powyzucali fajnych ludzi jako menagerow i
zaczeli angazowac ludzi podlizujacych sie,egoistow i karierowiczow(za kazda
cene)ni i atmosfera sie zaczela psuc,ludzie zaczeli sie bac o prace,coraz
wiecej egoizmu i (me myself and i) zasada;
zaczalem wtedy juz jezdzic d Polski jakos od 96roku,i coraz bardziec tesknic;
Po smierci Matki zostalo mi pozostawione mieszkanie ktorym musialem sie zaczac
i dbac;i tak ciagnalem to przez jakies 8 lat,przelewy,oplaty etc.
juz szczerze mialem tego dosyc,mialem dwa zycia jedno w Montrealu jedno we
Wroclawiu,na poczatku imponowalo mi to heheheheh(byle snobem)ale sie zmieniam
i skromnieje po przezyciach i msialem poprostu wybrac;
nie jest to latwe,wydoroslalem w Montrealu,ockalem sie z mlodzienczego snobizmu,
tam i musialem to zrobic dla wlasnego odnalezienia sie;
Gdyby jeszcze Quebec zaoferowal mi jakos kulture i tozsamosc godna uwagi to
byc moze,ale niestety tak nie bylo,wrecz przeciwnie tam jest,poprostu nie
modne juz jest miec jakakolwiek tozsamosc gdyz dla nich to juz exteremizm a
sami sa zadufani i oglupieni separtyzmem w ktory tak naprade wiekszosc i tak
nie wierzy,zostali oklamani przez wlasnych politykow i teraz sa w letargu;
General z Francji juz dwno umarl "Vive le Quebec Libre"i poczciwy Rene
Levesque a z nimi umarl separatyzm,to co sie tam teraz dziele to kpiny z
inteligencji podatnikow;
wsztko juz mnie denerwowalo w Montrale,te brudne ulice zaniedbane dzielnice etc.
ta obsluga (mozna sto razy przyjsc do sklepiku po to samo a oni dalej cie nie
rozpoznawaja);
ale pytaci sie co mnie napadlo;
a wiec________
szukal pretekstu jakiego aby juz wreszcie wyjechac;
podczas rutynowej podrozy w pierwsze klasie,mialem menagera na pokladzie z
inspekcjacryingbyly moj koleg,ktory byl znany z lenistwa i kretactwa)
pracowalismy jak debile 2 osoby na 54 klientow,full service,
cos mnie zagadal,bylem zalatany,wiec powiedzialem ze pozniej,nie spodobalo mu
sie to,poszedl na druga strone wagony stanal doslownie jak jakos hitlerowiec z
rozkraczonymi nogami,i sie wpatrywal we mnie (intymidacja-na calego)
nie moglem sie skpic i uczono mnie zeby odrazu z jakas sprawa sie
rozprawic,wiec poszedlem do niego i powiedzialem mu ze to intymidacja,na co on
ze nie moge zakceptowac faktu ze on sie dorobil pozycji a ja dalej serwuje
etc.strasznie mnie to zdenerwoawalo gdyz ja nauczylem sie wszystkim dobrze
zyczyc;zagrozil mi ze mnie chce widziec w swoim biurze;
Na nastepny dzien bedac w biurze zgloscilem sie do szefowej(nad)i poprosilem o
spotkanie;Poskarzylem sie na sytuacje,ona zaproponowla spotkannie razem z nim;
wzialem swiadka i no sie stalo;
uszy mi zwiedly,kiedy usllyszalem ze to ja bylem agresywny;
jak mu powiedzialem ze klamie zaczal mi grozic ze tego tak nie zostawi,ze mi
sprawe wytoczy za znieslawienie(ci ludzie wszystko zrobia aby zostac na stolku);
nie chcialo mi sie wierzyc;w mojej Kanadzie gdzie tak wszyscy o tych prawch
czlowieka,pracownika nauczaja cos takiego mi sie wydarza;to byl szok;
Nawet nie wiedzieli jk mnie ta rozmowa niszcza,wszystko co wierzylem,co
myslalem o Knadziie okazalo sie mitem;
cdn.
zapraszam do pisania
dannysmile
    • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 21.05.06, 15:41
      Przynajmnie masz duze wspomnienia,a ilu ludzi,ktorzy pracuja po ponad
      dwadziescia lat w jednym miejscu,nie doznali tego.
      • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 02:05
        tak znam Montreal i Quebec na wylot,to byl moj dom i poniekad dalej jest,zawsze
        bedzie,ale teraz jest POLSKA;
        napewno troche zaasiedzialem w tej jednej pracy ale od kiedy jestem w Montrealu
        to caly czas media hucza o inflacji i bezrobociu i gospodarczym zastoju,wiec
        czlowiek sie boi,ale tak mi sie wydaje ze to wlasnie tak ma byc i tak trabic,za
        co ludzi sie trzyma za tak zwana morde,a wiec sobie wymyslili ze za dolara heheheh
        i na tym to polega,nie musza straszyc policja czy jakimis represjami,poprostu
        zastrasza ze nie ma pracy to jzu zniewoli ludzi na tyle ze bede cicho siedziec
        na d...metody angielskie panowania nad motlochem
        czzescsmile
        • daredevil1 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 02:41
          Bedac w Kanadzie nieco ponad rok wiem juz, ze cala ta moja uprzejmosc i
          entuzjazm jakim darzylem ten kraj i jego mieszkancow jest o dupe rozbic. Od
          teraz jak tylko moge wykorzystuje swoje umiejetnosci nabyte w walce z bandyckim
          rzadem w Polandii i bronie sie przez strukturami kanadyjskimi ktore probuja
          skroic mnie gdzie i jak tylko moga, dzialajac cwanie i podstepnie rzucajac na
          startujacego imigranta hak na kazdym kroku.

          Wiem jedno, robie co sie da, papiery i nostryfikacje po czym po uzyskaniu
          Canadian Passport pakuje walizke i wave bye-bye temu zimnemu(nie chodzi o
          klimat) i wyblaklemu krajowi jakim jest "wielka" Canada (sic!).


          • blotniarka.stawowa Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 03:26
            daredevil1 napisał:
            > po czym po uzyskaniu
            > Canadian Passport pakuje walizke i wave bye-bye temu zimnemu(nie chodzi o
            > klimat) i wyblaklemu krajowi jakim jest "wielka" Canada (sic!).

            To wlasciwie dlaczego chcesz miec paszport tego zimnego i wyblaklego kraju?
            • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 04:28
              Powiedzcie mi jaki jest status polaka wracajacego do Polski z kanadyjskim
              paszportem w kieszeni w Polsce?
              Drugie pytanie jak ktos sie decyduje wrocic do Polski to jak wraca,czy pakuje
              walizki i zostaje w Polsce tak jak by cale zycie mieszkal,czy tez wraca
              z "blogoslawienstwem konsulatu" jako nie wiem kto moze jako re-emigrant?
              • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 08:19
                Stataus jest taki jak Cie wydoja w Polsce z wszystkich dolarow ktore
                przywieziesz z Kanady. To bedziesz zapierdzielal jeszcze wiecej niz w Kanadzie
                i to za 300 - 400 cad miesiecznie. Wiec zycze powodzenia.
                • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 09:22
                  o czym Ty gadasz,jkim dojeniu;
                  aha i za jakie 300-400 dol;
                  czasy sie zmieniaja chlopie;no i zarobki

                  nikt w Polsce nikogo nie doi z jego dolarow;
                  j juz jestem 6 miesiecy i niczego tkiego nie zaznaje
                  a posady o ktorych mowisz to magzynierzy lub kasjerzy w mrkietach;
                  jakakolwiek praca lepsza to prynajmniej 2500-5000
                  a juz jkis menager to 5000-8000zl
                  sprzedwca w salonach Orange zarabia 2500 minimum bez laski;
                  to ja zycze powodzenia,plac jeszcze wiecej podatkow i nich ci zamkna jest z kilka szpitali,a ta droga dojazdowa do miasta niech bedzie z dziurami 30 lat,a jk zaczna remontowac to trwa 3 lata(bo po co wydawac za duzo pieniedzy)
                  w MOntrealu przerbiali Lacadie Interchange,misto sie totalnie blokowalo
                  pracowalo n budowie po kilka osob dziennie,trwalo to 5 lat---------bravo
                  bo szkoda za duzo wydac;
                  • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 10:49
                    > sprzedwca w salonach Orange zarabia 2500 minimum bez laski;

                    Tak. Mam dwóch znajomych. Jeden jest kierownikiem salonu dostaje 1400 a drugi
                    sprzedawcą - dostaje 1000. (z tego na umowie mają pensję minimalną a rasztę do
                    ręki).

                    Obudź się chłopie!

                    > jakakolwiek praca lepsza to przynajmniej 2500-5000

                    To prawda. Tylko taką pracę ze świeczką szukać. Ale absolwent dobrej uczelni,
                    jak ma szczęście to te 2500 dostanie (na ręke). Ale to jest myślę nie więcej
                    niż 10% absolwentów. 5000 to chyba jak się super sprawdzi w dużej korporacji po
                    paru latach pracy i tylko i wyłącznie w dużym mieście.

                    > a juz jkis menager to 5000-8000zl

                    To najpierw sobie taką znajdź a później z dumą będiesz mówił.

                    pozdr.
            • za_morzem Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 05:28
              po to zeby pojechac do usa czy australii bez wizy?
            • pal0ma Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 05:31
              Błotniarko,
              Zawsze cenię twoje rzeczowe i wyważone opinie, ale tu muszę się z tobą nie
              zgodzić. Dlaczego krytykujesz Daredevil’a? Powiedział szczerze to co myśli.
              Dlaczego miałby wyjechać z Kanady zamykając sobie drogę powrotu nawet
              turystycznie w przyszłości? Zdobycie pobytu stałego nie jest wcale łatwe, on
              to zrobił, dlaczego miałby sam sobie podstawić nogę i zaprzepaścić możliwość
              powrotu do Kanady? Może za parę lat zmieni zdanie i będzie chciał tu wrócić na
              stałe?
              • pal0ma Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:32
                Po przeczytaniu dwóch postów Sunny wróciłam do postu Daredevil’a i widzę, że
                rzeczywiście ma niezbyt ciekawy i uczciwy stosunek do Kanady. Muszę uważniej
                czytać wpisy.
                • blotniarka.stawowa A matter of integrity 23.05.06, 03:41
                  Pal0mo, przyznaje Ci racje, moje pytanie bylo zlosliwe. Dla mnie to jest jednak
                  kwestia 'integrity'. Ktos, kto szczerze nienawidzi Kanady pragnie miec jej
                  paszport. Takich jest tu wiecej - mam tu niepoprawnie polityczne skojarzenie
                  z rodzina Khadr www.danielpipes.org/blog/303

                  Nie sadze, ze Daredevil chce paszport po to, by go trzymac w szufladzie
                  przewiazany rozowa wstazeczka jako mila sercu pamiatke. Moze zamierza go
                  wykorzystac po powrocie do wspanialej cywilizowanej Polski/Europy? Moze liczy
                  na to, ze otworzy sobie droge do kariery na podstawie dumnego "jestem
                  Kanadyjczykiem"? Czyzby jednak paszport takiego beznadziejnego kraju mial jakas
                  wartosc?
            • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 08:30
              Zgadzam sie calkowiciesie z blotniarka.stawowa. Po co daredevil1 potrzebuje
              paszportu Kanady skoro nie chce w nim juz zyc i wraca do naszego ukochanego
              polskiego raju.
          • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 09:13
            zgadzam sie;
            ale po co Ci ten canadian passport(moge juz ci dac moj)
            nie trc czasu chlopie;rzady czy w Polsce czy w Kanadzie zawsze bede obstawione przez bande dorobkiewiczow i karierowiczow,ktorzy maja w dupie przecietnego obywatela;ale jak juz to wole Polske bo nie ma jeszcze az takich swietych krow jak w zacofanej politycznie Canadzie;
            przeciez ten system dwu prtyjny Liberal i Conservatives
            to kpiny z inteligencji;
            od wojny co dziesiec lat sie wymienija wladza;
            my sie nachapiemy a pozniej wy hehehheheeh -tez mi system
            a w tym czasem nic nie inwestuja w kraj lub narod;
            co oni z tymi pieniedzmi robia;aha poza tym ze na stolki cale rodziny wprowadzaja i kontrakty rzadowe;od Brian M.slyszelismy zaciskac pasa,byl dziesiac lat PM a pozniej za nasze pieniadze plac na Westmount i jeszcze meble kupil z kasy rzadowej,a ludzie wszystko biora siedzac na d... bo przeciez polityka smierdzi lepiej isc n zakupy hheheheheeheh
            czesc
            • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 12:25
              Gratuluje zamiany, w Polsce masz najuczciwszych politykow na swiecie, ktorzy
              bardzo dbaja o dobra kazdego polaka. (Kaczynscy, Lepper, Giertych itd) Jak Ci
              minie euforia patryjotyzmu i sentymentow oraz zabraknie pieniedzy to zgos sie
              do nich. Napewno Cie wysluchaja. W kazdym badz razie ciesz sie swoim szczesciem
              i zycze Ci, aby to trwalo jak najdluzej. Gdybys jednak kiedys zmienil zdanie to
              i zamierzal wrocic do Kanady to sie odezwij. Chetnie wtedy przeczytam twoje
              wypowiedzi. Powodzenia
              • za_morzem Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 17:54
                nie wiadomo bart co bedziesz mowic o kanadzie po paru latach pobytu tutaj, nie jest wykluczone ze
                dannie za jakis czas sie nie zateskni za montrealem.
                nie ma uniwersalnych prawd oprocz oczywiscie tego ze alberta to raj na ziemii wink i nawet tam calkiem
                cieplo.
                • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:00
                  W przeciwienstwie do osob, ktore mysla ze Kanada czeka na nich z workami
                  pieniedzy nastawiam sie na bardzo ciezkie chwile. Wiem ze czeka nas wiele
                  problemow, wyrzeczen i ciezkiej pracy. Napewno tez bede krytykowal Kanade za
                  jej niedoskonalosci, ale niech to bedzie krytyka obiektywna i jezeli nie
                  zdajdziemy tam naszego szczescia to bedziemy szukac go gdzies indziej.
          • sunee Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:13
            A przyznam ze nie do konca rozumiem i o wyjasnienie prosze, najlepiej tak punkt
            po punkcie jakie to klody rzucaja pod nogi i haki zawieszaja emigrantom w
            Kanadzie. Tez jestem ponad rok i specjalnie nie zauwazam. Wszystkie papiery
            zalatwilem w kilka dni, na wszelkie mozliwe karty czekalem gora 3 miesiace.
            Skrojenie? Masz na mysli podatki? Przeciez one sa wszedzie, przeciez
            przyjezdzajac tutaj musisz sie podporzadkowac temu krajowi, a nie kraj Tobie i
            Twoim oczekiwaniom. Ja jeszcze raz i stanowczo poprosze o konkrety, bo mam
            wrazenie, ze wrzuciles hasla, a zapomniales dopisac do nich bajki.
            • sunee Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:14
              Zapomnialem dopisac ze moj post dotyczy osoby o nicku daredevil.
              • pal0ma Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:43
                Popieram. Ja również nie zauważyłam żadnych kłód ani haków.
        • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 10:36
          Jakie straszyć?

          Danny: w tym kraju - Polsce - jest 18% bezrobocia a lekarz po 7 latach nauki
          dostaje na poszątek 1200PLN!

          pozdr.
    • sylwek07 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 07:50
      roxboro to zalezy na jaki paszport wjedziesz ,czy Polski czy tez Kanadyjski?
      jesli na Kanadyjski to po 90 dniach pobytu w Polsce czy tez w UE bedzie to
      pobyt nielegalny.
      • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 09:28
        tak,
        mam dwa paszporty,
        nigdy w polsce nie mialem dowodu,wiec poszedlem do urzedu miejskiego i bez zadnego ale dostalem dowodzik osobisty,wlasnie jestem w trakcie wymiany prawa jazdy,jest akceptowany przez Polske ale trzeba tylko zrobic badania lekarskie i zdac egzamim komputerowy-teoria
        No i co jeszcze fenomenalnego --Europa stoi otwarta dl Polakow hmmmmmm

        sama rozkosz
        rozumie mnie ktos czy nie------>
        • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 12:35
          Europa jest otwarta dla Polakow, ktorzy maja pieniadze. W wiekszosci krajow
          europejskich polacy nie maja prawa pracowac. A politycy niektorych krajow (np.
          Francja, Holandia) strasza wlasna ludnosc, ze polacy przyjda i odbiora im
          prace. Nikt tu Polakow nie chce.
          • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 12:50
            "Nikt tu Polakow nie chce"

            ???
            zostawiam bez komentarza bo to ignoranckie stwierdzenie;
          • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 15:31
            > Europa jest otwarta dla Polakow, ktorzy maja pieniadze

            ??? smile

            Jakieś bzdury zupełne.

            Najbardziej prespektywiczne rynki pracy są już otwarte, no może jeszcze
            Holandia.

            pozdr.
            • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 17:56
              Sluchajcie,moje pytania dotycza mojego zycia,przyjezdzajac do Kanady,nie
              myslalem co tu robic,zeby Kanada byla bogatsza,myslalem o poprawieniu swojego
              bytu,politykow mam daleko w d....,wiadomo czy tutaj czy w Polsce to takie same
              zl....je,moj najlepszy kolega z Polski od poczatku lat 90-tych jest poslem na
              sejm,takze widzialem co oni wyprawiaja,nie lepiej tutaj pamietacie bylego
              premiera Ontario zdaje sie Ray z NDP(socjalista),teraz ubiega sie o przywodztwo
              partii Liberalnej-takze wszedzie sa lisy "farbowane".
              Mnie glownie chodzi o skonsumowanie walorow,ktore dorobilismy sie tutaj,jak w
              moim przypadku,dzieci wyksztalcilem,ktore sie usamodzielniaja,i jakos nie widze
              sie pracowac do 65lat(jeszcze duzo zostalo),a potem co,co z tego ze bedziesz
              mial pieniadze,jak juz sil nie bedzie ich wykorzystac.
            • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:08
              Przepraszam i dla tych co pracuja na czarno.
          • za_morzem Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 17:46
            milion bogatych polakow wyjechalo wlasnie do uk gdzie wydaje swoje nadwyzki oszczednosci na
            rozrywki.
            • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:10
              Bo gdzie w Europie poza UK i Szwecja moga legalnie pracowac?
              • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:21
                Wymieniałem ostatnio tutaj:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=42010076&a=42010982
                +Portugalia

                pozdr.
                • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:27
                  Tak wlasnie europa jest otwarta dla Polakow. Wiadomosc dla tych co wracaja z
                  Ameryki Polnocnej.
                  • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:29
                    A jak wyglada ten,ktory 182 dni mieszka gdzies w Europie a 183 gdzies w Kanadzie
                    • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:33
                      Nie rozumię??? O podatki Ci chodzi czy o co???
                      • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 03:02
                        Nie,chcac zachowac wszystkie przywileje,takie,ktore masz jak caly czas jestes
                        na terenie Kanady to musisz w roku przebywac w danej prowincji przez okres 183
                        dni a 182 dni mozesz mieszkac poza Kanada.
                  • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:49
                    To jest już zupełnie inna sprawa.

                    Pisałeś, że mogą pracować tylko w UK i Szwecji a teraz strugasz wariata.

                    pozdr.
                    • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:21
                      Zadalem tylko pytanie, bo sie w tym za bardzo nie orietuje.
                      • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 23:26
                        W porządku. To właśnie miałem na myśli pisząc to wyliczenie.

                        pozdr.
                  • za_morzem Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:44
                    interesujacy wydaje mi sie fakt ze (poniewaz niektorzy szacuja 2,3 letnia
                    emigracje na wyspy na okolo milion dusz, nie wiem czy to mozliwe) uk przyjela w
                    ciagu roku, dwoch wiecej lub podobna ilosc polakow niz kanada przez ostatnie 100
                    lat?
                • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:30
                  Także jest to 17 z 25 krajów UE.

                  + Szwajcaria (bo limity nie wykorzystane) i Norwegia - pozwoleenia wydawane od
                  ręki (to z jednej z niedawnych wypowiedzi przedstawiciela ich władz)

                  Reszta za 5 lat lub szybciej i będziemy im mogli pokazać gest Kozakiewicza
                  (umowa o akcesji)

                  pozdr.
                  • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:20
                    Skoro jest tak pieknie to sprobuj poszukac legalnej pracy w tych 17 krajach.
                    • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 23:34
                      Zgadza się, niebyłoby łatwo. W wielu wyliczonych krajach na pewno trudniejsze
                      niż w Kanadzie. Ale dla chcącego nie ma nic trudnego...

                      Jedną z podstawowych różnic jest to, że chcąc dostać pracę w zawodzie np w
                      Hiszpanii trzeba się nauczyć najpierw hiszpańskiego. Ale jak ktoś chce to ma
                      drogę wolną.

                      A co do polskich pracowników wykwalifikowanych w UE to będziemy gadać za 15-20
                      lat, jak nas poznają, a nie teraz kiedy jeszcze przeważają stereotypy z czasów
                      kiedy musieliśmy "robić na czarno" i praca wykwalifikowana była po prostu
                      niedostępna.

                      pozdr.
                      • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 08:37
                        Oczywiscie nic nie mam do zarzucenia polskim pracownikom sa bardzo dobrymi i
                        cenionymi fachowcami, inaczej nikt by sie ich nie obawial. Problem wynika z
                        tego, ze politycy i zwiazki zawodowe w krajach unii strasza swoich obywateli
                        tym, ze to polacy odbiora im prace i wykorzystuja ten strach w swoich
                        kampaniach wyborczych. Biorac pod uwage kryzys przez ktory przechodza takie
                        kraje jak Niemcy, Francja, to odbija sie negatywnym nastawieniem opinii
                        publicznej tych krajow do polskich pracownikow. W unii eupopejskiej w tej
                        chwili jest tendencja do stawiania insteresow narodowych przed interesami
                        unijnymi i politycy chetnie obiecuja chronic swoje rynki pracy. Mam nadzieje ze
                        za 15-20 lat rzeczywiscie sie to zmieni.
    • sunee Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 19:31
      Danny; przeczytalem Twoj przesycony smutkiem post, choc powiem szczerze, ze
      bardzo ciezko sie czyta, ze wzgledu na specyficzna polszczyzne, ktora sie
      poslugujesz. Rozumiem jednak 20 lat w Quebec, nastolatek z Polski itp. Ja poza
      Polska jestem dopiero 5 lat i juz zauwazam braki w jezyku, ktora sa
      konsekwencja uzywania na codzien 2 jezykow. Przyczepilem sie do tego polskiego,
      bo pamietam przed wyjazdem jakie restrykcje czekaly firmy ze strony urzedu
      skarbowego, jesli w fakturach popelniano np. bledy ortograficzne, czy
      stylistyczne. Moze sie to zmienilo, moze nie - ale jesli bedziesz zakldal
      wlasna firme - radze uwazaj, bo kara posypie sie za kara.
      Kariera w zawodzie - sledzac Twoje doswiadczenie zawodowe, z ktorego wynika, ze
      przez znakomita wiekszosc czasu byles stewardem zycze powodzenia w znalezieniu
      podobnej pracy w Polsce i utrzymania sie z niej. Nie wiem ile zarobi latajacy
      steward, ale wiem z ze pracujac dla szanownej PKP, bez okradania podroznych
      badz przyjmowania lapowek za brak biletu - nie wyciagniesz sredniej krajowej.
      Tyle jesli chodzi o pieniadza, a jak sie domyslam, nie one byly najwazniejszym
      czynnikiem, ktory skusil Cie do wyjazdu. Dobrze dla Ciebie, ze masz gdzie
      mieszkac, bo jak pewnie wiesz ceny mieszkan w duzych miastach w Polsce sa
      daleko mniej adekwatne do zarobkow niz to ma miejsce tutaj. Nie zycze Ci jednak
      mieszkania w blokowiskach, w ktorych wieczorami gromadza sie kibole miejscowego
      klubu pilkarskiego. Pol biedy jesli to Wroclaw, gdzie liczy sie tylko Slask,
      gorzej mialem ja w Warszawie, gdzie co jakis czas Legia ganiala Polonie,
      Polonia Legie. Zapewne byles swiadkiem w mediach w jaki sposob swietowano
      zdobyce mistrzostwa Polski przez legie. Powiesz, ze Ciebie to nie dotyczy -
      jasne. To samo powiedza Ci, ktorzy musieli uciekac z kafejek na rynku, bo
      chlopcom zachcialo sie pohasac. Gratuluje prawa jazdy, musisz sie od razu tez
      zastanowic jaka opcje wybierzesz w przypadku kiedy policja/straz miejska zechce
      ukarac Cie mandatem: piszemy czy nie piszemy?
      Zazdroszcze Ci tego, ze wyjechales z Polski w 86 roku i miales takie duze
      mozliwosci na starcie tutaj. Ja za przyjazd do Kanady musialem wybulic kupe
      kasy, nikt mi nie dawal mieszkania, pracy, zasilku i oczywiscie nie musialem
      sie opedzac przed wietnamkami /pewnie lubia tylko zielone, a nie niebieskie
      oczy/. Dziwi mnie tylko to, ze nie postawiles tak naprawde na szkole, bo mogles
      sie pokusic o studia i nie musialbys wtedy znosic tego tegiego Francuza czy
      innych "wrednych" Zydow. Zycze Ci aby Twoi pracodawcy w Polsce byli szczupli i
      mili, uczciwi i szlachetni i doceniali Twoje wysilki przynajmniej w takim
      stopniu, na jaki zaslugujesz.
      Ja mieszkalem w Polsce, USA i Canada od roku i powiem Ci, ze nie ma raju -
      nigdzie. To co napisali Ci poprzednicy, ze jedni sie przystosowuja, a inni nie -
      to prawda a Ty w takim przypadku zaliczasz sie do tej drugiej grupy. Mam
      nadzieje, ze Twoje miejsce rzeczywiscie bedzie w Polsce, ze po kilku latach
      bedziesz w dalszym ciagu tak entuzjastycznie o naszej Ojczyznie pisal, ale nie
      pluj juz tak na Kanade, bo jestes w tym niesprawiedliwy, choc moze myslisz ze
      oryginalny.
      • barthelemy4 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:22
        Nareszcie cos logicznego i obiektywnego.
        • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:28
          hmm
          jakis fanclub
          sie robi
          co logiczne co nie;
          co obiektywne co nie;

          logika i obiektywnosc naleza do osobowosci kazdego czlowieka i sie roznia
          -----------prosze o tolerancjesmile
          bo to wlasnie nas uszlachetnia...
      • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 20:24
        dziekuje za uwagismile
        a co do orginalnosci to nawet o tym nie pomyslalem;
        co do plucia to tez nie pluje,przeczytaj wszystkie moje postysmile

        czolem i powodzenia na emigracjismile
      • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 23:01
        Do sunee
        Krotko mozna skomentowac:typowa wypowiedz nowego emigranta,ktory mysli ze Pana
        Boga za nogi zlapal-chcialbym czytac Twoja wypowiedz po dwudziestu latach
        pobytu,juz z pogladem kanadyjczyka a nie emigranta.
        • sunee Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 00:43
          roxboro napisał:

          > Do sunee
          > Krotko mozna skomentowac:typowa wypowiedz nowego emigranta,ktory mysli ze
          Pana
          > Boga za nogi zlapal-chcialbym czytac Twoja wypowiedz po dwudziestu latach
          > pobytu,juz z pogladem kanadyjczyka a nie emigranta.

          A komentuj sobie kochany jak Ci wygodnie. Od tego jest forum zeby na nim mniej
          lub bardziej szczesliwie sie wypowiadac. Zapewniam Cie jednak, ze twardo stapam
          po ziemi, nie urodzilem sie wczoraj i nie od wczoraj jestem poza Polska. Nie
          uwazam tez zeby wspominanie owej zlapanej przeze mnie osoby boskiej za nogi
          byloby tu na miejscu, bo akurat w moim przypadku czynniki finansowe nie
          odgrywaly zadnej roli w emigracji; powiem wiecej - dzis zarabialbym w Polsce
          wiecej niz mam w Kanadzie, pracujac bez porownania lzej, cieszac sie 26 dniowym
          platnym urlopem itp. Nie zaluje, ze z Polski 5 lat temu wyjechalem i
          podejrzewam, ze taki zal mi nie grozi. Odwiedzilem nasz wspanialy kraj w
          ubieglym roku i mimo, ze udalo sie zauwazyc pozytywne zmiany, utwierdzilem sie
          w przekonaniu, ze postapilem slusznie - wyjezdzajac.
          • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 02:46
            Mnie szczegolnie chodzi o pianie jak o raju na ziemi-mam na mysli Kanade.
            Mowi sie ze Kanada to wolny kraj od korupcji,zgodzic sie trzeba ze na pozomie
            policjant,lekarz,urzednik tak to prawda,ale skaczac level wyzej,juz jest inny
            swiat.Zacznijmy od purchasing department w kazdej firmie,czlowiek ktory zamawia
            wszelkie dobra dla firmy musi je kupic od kogos,sprzedajacych jest duzo a on
            musi kogos wybrac-jak wybiera to proste-nikt mu nie da szmalu do reki,ale moze
            jechac na wczasy,moze wygrac w golf tournament drogi prezent,oglada Cup Stanley
            z lozy dla Vip-ow.
            W wiekszosci firm sa R&D depart.,wiesz jak sie robi zeby wypompowac pieniadze z
            rzadu,najpierw szuka sie czlowieka ktory pracuje dla rzadu i ma kontakt z
            R&D,potem za jakis procent(gotowka) on przygotowuje dokumentacje,za ktora
            wyplacane sa nasze pieniadze(z podatkow) za projekt,ktory powinien byc
            zniszczony,ale on jest jeszcze sprzedany.
            Firmy operuja na bazie line of credit,jak podwyzszyc sobie linie kredytowa,to
            kwestia tylko ile mozesz wydac(gotowka).
            W Montrealu niedawno odkryto ze pewne samochody mogly parkowac gdzie
            chcialy,otoz mozna bylo kupic specjalny sticker (za gotowke)-trzeba bylo tylko
            wiedziec gdzie.
            Masz pozar w domu,ile za niego dostaniesz musisz wejsc w uklad estimator-
            contractor,masz wypadek,jak ci zrobia auto uklad estimator-garaz.
            A jeszcze wyzej,pewnie znasz Nortel-ilu ludzi wydudkali,budowali w Montrealu
            potezne magazyny,ktore staly puste,ale na gieldzie szli wysoko,a co najgorsze
            ze dudkali wlasnych pracownikow,ktorzy za wlasne oszczednosci kupowali po
            preferencyjnych cenach shares,a potem wszysko stracili.
            I takich przykladow jest setki,jest taka roznica miedzy Polska a Kanada,ze tam
            to wszystko odbywa sie ordynarnie za cash,a tutaj w bialutkich rekawiczkach.
            Uwazasz,ze konczac uniwersytet,to masz automatycznie przepustke do dobrej pracy
            tzn lekkiej i dobrze platnej-nic mylnego,bez poparcia dlugo bedziesz sie
            szarpal i nigdy nie bedziesz pewny czy ja utrzymasz.
            Wyobraz sobie ze w Montrealu kierowcy autobusow miejskich zarabiaja po 60K
            rocznie,i co roku sa na strajku,ale jak nie masz quebeckiego nazwiska to
            zapomnij zebys sie dostal tam do pracy.A sprobuj dostac prace na lotnisku w
            Torontu?
            Takze widzisz jak sie na to wszystko napatrzysz to masz troche inne spojrzenie
            na ten caly system tutaj-chociaz nie jest tak zle poniewaz gdzie indziej jest
            gorzej.
            • sunee Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 03:38
              roxboro napisał:

              > Mnie szczegolnie chodzi o pianie jak o raju na ziemi-mam na mysli Kanade.

              A wskaz mi prosze miejsce w ktorym pialem? Mam wrazenie, ze pisze konkretnie i
              o konkretach i co podkreslam o sobie, nie o tym ze ktos cos slyszal czy widzial.

              > Mowi sie ze Kanada to wolny kraj od korupcji,zgodzic sie trzeba ze na pozomie
              > policjant,lekarz,urzednik tak to prawda,ale skaczac level wyzej,juz jest inny
              > swiat.Zacznijmy od purchasing department w kazdej firmie,czlowiek ktory
              zamawia > wszelkie dobra dla firmy musi je kupic od kogos,sprzedajacych jest
              duzo a on
              > musi kogos wybrac-jak wybiera to proste-nikt mu nie da szmalu do reki,ale
              moze
              > jechac na wczasy,moze wygrac w golf tournament drogi prezent,oglada Cup
              Stanley
              >
              > z lozy dla Vip-ow.
              Dokladnie to samo moj drogi ma miejsce w Polsce, z tym ze jak napisales, czesto
              ma to bardziej ordynarny charakter, z tym, ze osoby ktore wymieniles na
              poczatku - biora i to jak. Dodaj do tego urzad celny, straz granicza, poczte,
              kadre oficerska w wojsku i slynne "co laska" ... i spostrzezesz wkrotce, ze
              zabraknie miejsca na margines.

              > W wiekszosci firm sa R&D depart.,wiesz jak sie robi zeby wypompowac pieniadze
              z
              >
              > rzadu,najpierw szuka sie czlowieka ktory pracuje dla rzadu i ma kontakt z
              > R&D,potem za jakis procent(gotowka) on przygotowuje dokumentacje,za ktora
              > wyplacane sa nasze pieniadze(z podatkow) za projekt,ktory powinien byc
              > zniszczony,ale on jest jeszcze sprzedany.

              Zareczam Ci, ze w Polsce te metody sa daleko bardziej rozwiniete, np. tzw. lewa
              kasa funkcjonuje w kazdej bez wyjatku firmie a jak sie robi lewe koszty to Ci
              opowie kazdy zoltodziob. Nie rozumiem jednak po co mi o tym piszesz? Ja powyzej
              wspominalem o tym, ze nie urodzilem sie wczoraj, nie chodze po miescie z
              otwarta buzia i przytakuje wszystkiemu we wszystko jednoczesnie wierzac.
              Wybiegajac jednoczesnie w przyszlosc, chcialbym Cie uprzedzic przed dalszym
              marnowaniem czasu w wybijaniu mi z glowy owej "rajskosci" Kanady.

              > Firmy operuja na bazie line of credit,jak podwyzszyc sobie linie kredytowa,to
              > kwestia tylko ile mozesz wydac(gotowka).
              > W Montrealu niedawno odkryto ze pewne samochody mogly parkowac gdzie
              > chcialy,otoz mozna bylo kupic specjalny sticker (za gotowke)-trzeba bylo
              tylko wiedziec gdzie.

              Material na sensacyjny film to odkrycie, sorry, ale mnie zupelnie te rewelacje
              nie ruszaja.

              > Masz pozar w domu,ile za niego dostaniesz musisz wejsc w uklad estimator-
              > contractor,masz wypadek,jak ci zrobia auto uklad estimator-garaz.
              > A jeszcze wyzej,pewnie znasz Nortel-ilu ludzi wydudkali,budowali w Montrealu
              > potezne magazyny,ktore staly puste,ale na gieldzie szli wysoko,a co najgorsze
              > ze dudkali wlasnych pracownikow,ktorzy za wlasne oszczednosci kupowali po
              > preferencyjnych cenach shares,a potem wszysko stracili.

              Sorry Nortel nie znam, pewnie powinienem, ale nie znam. Znam np. Enron, znam do
              podszewki /bo robilem analize na studiach/ Grajewa - interesuje Cie?; pewnie
              nie.
              > I takich przykladow jest setki,jest taka roznica miedzy Polska a Kanada,ze
              tam
              > to wszystko odbywa sie ordynarnie za cash,a tutaj w bialutkich rekawiczkach.

              I tu zgoda - takich przypadkow jest setki, a to ze w Polsce wszystko za cash,
              to sie grubo mylisz. Moje realia sa nieswierze, ale juz 5 lat temu niewiele tak
              naprawde robiono w Polsce za gotowke /mam na mysli przekrety/. Cywilizacja w
              tym sensie dotarla i tam.


              Uwazasz,ze konczac uniwersytet,to masz automatycznie przepustke do dobrej pracy
              >
              > tzn lekkiej i dobrze platnej-nic mylnego,bez poparcia dlugo bedziesz sie
              > szarpal i nigdy nie bedziesz pewny czy ja utrzymasz.

              Powiedz mi prosze, gdzie napisalem to, ze konczac uniwersytet masz lekka prace?
              Mam wrazenie, moze nie zrozumiales, ze mialem na mysli to, iz nasz kolega
              konczac uniwersytet sam mial szanse zostac managerem, co wcale lekka praca nie
              jest. Moze kiedys bylo, ale sorry ja za komuny nie pracowalem /na szczescie/ i
              nie mialem okazji nauczyc sie owej "lekkiej i przyjemnej pracy".


              > Wyobraz sobie ze w Montrealu kierowcy autobusow miejskich zarabiaja po 60K
              > rocznie,i co roku sa na strajku,ale jak nie masz quebeckiego nazwiska to
              > zapomnij zebys sie dostal tam do pracy.A sprobuj dostac prace na lotnisku w
              > Torontu?

              Wyobrazam sobie, wielkiego wysilku nie trzeba, tylko co z tego? co takiego mi
              tym udowadniasz?

              > Takze widzisz jak sie na to wszystko napatrzysz to masz troche inne
              spojrzenie
              > na ten caly system tutaj-chociaz nie jest tak zle poniewaz gdzie indziej jest
              > gorzej.

              Ech, chyba zaczne patrzec, bo dotychczas...
              • roxboro Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 04:31
                Oh sunee,ja nie pisze bezposrednio do Ciebie,polemizuje ogolnie o
                dobrobycie,pewnie,ze nie ma zadnych szans porownywanie Kanada-Polska,ale tez
                nie ma tutaj samych idealow,jak niektorzy pisza,jest duzo rzeczy bardzo
                dobrych,nie bez przyczyn na calym swiecie mowia,ze Kanada to jedno z najepszych
                opiekunczych panstw.
              • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 08:51
                no widze ze znalezlismy wreszcie kogos kto ma patent na prawde i odpowiedz na wszystkosmile
                sunee jestes tak madry(a) ze mam ciarki na grzbiecie;
                problem jednak polega na tym ze ty caly czas porownujesz;czego osoba inteligentna nie powinna robic;Forum wedlug mnie to miejsce gdzie ludzie moga sie zwierzyc,a nie zaraz ich zaraz kontra atakowac;
                Roxboro mieszka w Montrealu(teraz)prawdopodobnie na Roxboro(dla twojej informacji) i musimy pozwolic mu sie dzielic jego opinia,a nie zaraz sie madrkowac;
                W Polsce dostrzegam ze sa strasznie madrzy ludzie tak madrzy ze az nawet nie dostrzegaja innosci lub odmiennosci innych do desgo stopnia ze ich zadufanie wlasna wiedza(czesto wyuczona z ksiazek lub mediow)jest dla nich wystarczajace i ich wlasnie ogranicza,
                no coz pamietaj, trzeba przezyc aby naprawde zrozumiec
                smile
            • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 08:55
              bravo roxboro--wreszcie ktos pisze cos konkretnego o Montrealusmile

              a dla wszystkich w Polsce:poprostu czytajcie i przyjmujcie do wiadomosci
              gdyz o tkich rzeczach nie dowiecie sie w canada.com
              To nie sa porownania tylko obserwacje z zycia w Montrealu;
              • pikorpikor Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 11:05
                Jak chcesz się jeszcze utwierdzić w swoich przekonaniach to wejdź sobie na:

                www.notcanada.com/
                smile

                pozdr.
    • sylwek07 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 22.05.06, 21:51
      za_morzem okolo 1 miliona osob to wyjechalo na cala Europe a nie do UK.
    • sylwek07 Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 08:57
      witajcie
      Moja znajoma teraz wraca z Quebecu i juz sie nie moze doczekac powrotu
      tam.Szanuje kazdego kto dokonal wyboru czy Polska czy tez Kanada ,kazdy ma do
      tego prawo i uszanujmy to.

      zycze Wam samych dobrych wyborow smile
      • danny Re: Montreal--Quebec 1986-2006-jednak kocham Pols 23.05.06, 09:04
        no walsnie o to mi caly czas chodzi;
        nie krytykujmy sie za to czy owo;
        w zyciu trzeba caly czas myslec progresywnie;
        jezeli nas dobija regresja czy depresja pakuj walizy i zaczynaj od nowa;
        a to moi drodzy jest naprawde jedyna droga do wiedzy i olsnieniasmile))
Pełna wersja