kanadyjskie apteki - wydlubywanie

25.06.06, 12:55
Hej,

Naszlo mnie zeby sobie troche ponarzekac. A moze ktos mi to bedzie umial
wytlumaczyc i, nie daj Boze, przekonac?

Otoz denerwuja mnie tutejsze apteki. W innych krajach podchodzisz do okienka
z recepta, pani wydaje lekarstwo i do widzenia. W pudelku, z informacja i
szafa gra.

A tu? Czekasz jak kto glupi, bo oni musza wydrukowac kilka stron z Twoim
Szanownym Nazwiskiem w naglowku (przeciez, do diabla, wiem jak sie nazywam. A
informacje z pudelka co? Pewnie do kosza?). A juz najgorzej mnie zlosci, ze
wydlubuja proszki z kartonika i wrzucaja do pudelka. I potem jak czlowiek nie
pamieta czy wzial czy nie, to nie popatrzy sobie na kartonik, tylko pewnie
powinien wszystkie wysypac i poodejmowac sobie. W ogole jak pomysle, ze ktos
tam na zapleczu siedzi i wydlubuje... Tfu.

Jak kogos z Was to tez denerwuje to dopiszcie sie, przynajmniej bedzie mi
razniej. A jesli zglebiliscie sens wydlubywania i drukowania - to oswieccie
mnie, prosze!
    • babiana Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 25.06.06, 13:16
      Oni nie wydlubuja tylko przespuja z duzych sloi. Niektore apteki maja specjalne
      urzadzenia do liczenia. Dosyc drogie maszyny. Wtedy krocej czeka sie poniewaz
      maszyna w mig odlicza okreslona ilosc tabletek. Jesli lek jest w kartoniku to
      wydaja w tymze. Ja np. Actonel otrzymuje zawsze w kartoniku. Nie przepakowywuja
      tabletek do butelki.Przyzwyczilam sie do tego i specjalnie mnie to nie
      denerwuje. Bardziej kiedy farmceuta uwaza sie za lekarza co czesto zdarza sie.
    • ertes Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 25.06.06, 20:23
      A ktore to kraje?
      W zasadzie kazdy w kazdym jaki znam recepte czesto sie wykonuje.

      Nie bardzo rozumiem co tu jest do narzekania? I na co?
    • skiela1 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 25.06.06, 21:13
      Podchodze do okienka,daje recepte...jestem poproszona o poczekanie kilka minut..
      A co mnie obchodzi co oni robia na zapleczu czy wydlubuja czy przesypuja...
      Otrzymuje lekarstwo z wydrukiem...co mi bardzo pasuje bo mam tam wszystkie
      informacje dotyczace lekarstwa..

      a w czym problem?
      • papalek Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 26.06.06, 02:00
        Jezeli chodzi o imie nazwisko itd to jest to wymagane prawnie. Prawo wymaga tez
        zeby instrukcje bylu wyraznie napisane, bo lekarz moze dac inna recepte niz
        jest na pudelku. Musi tez byc mazwisko przepisujacego, zeby bylo wiadomo kogo
        pociagnac do odpowiedzialnoesci jak cos bedzie nie tak. Wielu lekarzy zostalo
        pociagnietych do odpowiedzialnosci karnej za nawet male pomylki lub
        niescislosci w receptach (szczegolnie w stanach). System jest tu wiec taki,
        zeby miec przykrywke na wszelki wypadek. Tak jest przynajmniej w weterynarii,
        ale dradam to pewnie niedlugo przeczyta i doda cos od siebie w sprawie ludzi.
    • coyote.ugly Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 26.06.06, 05:04
      W akcie rewanzu wydlub sobie cos z nosa, bo najwidoczniej tam siedzi i tamuje
      ci doplyw tlenu do mozgu. Albo otworz usta - tylko uwazaj, zeby ci mucha nie
      wpadla. No i wyglada to dosyc gamoniowato.
    • matylda26 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 26.06.06, 05:36
      hehehe swietny watek mi tutejsze apteki tez dzialaja na nerwy
      a szczegolnie to czekanie kilka minut (tzn. minimum 30)
    • dradam2 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 27.06.06, 21:14
      Farmaceuta ma uniwersyteckie wyksztalcenie (magisterium). Bo sprzedawanie lekow
      ( a takze ich przyrzadzanie w aptece szpitalnej) wymaga wiedzy. Moze ktos
      zapytac : jakiej to wiedzy wymaga sprzedanie 30 tabletek tylenolu. Pewno, ze nie
      wielkiej ! Ale nie zawsze lek jest rownie bezpieczny (jaka jest dawka smiertelna
      tylenolu dla doroslego ?) i czasem trzeba dobrze poglowkowac.

      Zacznijmy moze od tego , ze niektore leki nie wymagaja recepty lekarskiej. Tak
      jest na przyklad z tak zwanymi "over the counter". Lek LIPITOR jest takim lekiem
      w Wielkiej Brytanii. Mozna go tam kupic bez recepty. Trzeba wszakze go od
      farmaceuty zazadac. Nie jest on wystawiony na polce , dla kazdego aby sobie
      wzial opakowanie. Podobnie jest w Kanadzie z "morning after" pigulkami. Trzeba
      je od farmaceuty zazadac. Nie stoja one do swobodnego nabycia. Co wiecej przy
      sprzedazy takiego leku farmaceuta musi pacjenta pouczyc, na przyklad z czym leku
      nie wolno mieszac, albo na dzialanie jakiego innego leku kupowany wlasnie lek
      moze zadzialac (interferencja).

      Farmaceuta nawet w odniesieniu do recepty ma okreslone obowiazki. Musi sprawdzic
      tozsamosc pacjenta, musi sprawdzic czy recepte rzeczywiscie napisal podpisany na
      niej lekarz. Musi sprawdzic czy dawka jest prawidlowa, czy pacjent nie ma
      uczulenia na dany lek. Bo choc lekarz zawsze moze "overrule" zastrzezenia
      farmaceuty , to jak on ich nie zglosi - to farmaceuta jest za wydanie leku
      odpowiedzialny. Ja na przyklad zawsze zapisuje azythromycyne jako 500 mg raz
      dziennie przez cztery dni. Tak sie robi w Europie i ja tak tez robie. Bo choc
      kosztuje to pare dolarow wiecej (niz przy stosowanym rutynowo dawkowaniu),ale
      mniejsza jest szansa na pojawienie sie odpornych na ten antybiotyk bakterii.

      No i powiedzmy, ze te wstepne etapy sprzedazy juz zostaly pokonane. Czesto musi
      farmaceuta specjalnie lek zapakowac. O ile pacjent jest wiekowy i zapominalski
      to moze zlecic lekarz tzw. weekly dosette. W takiej dosette leki na wieczor sa
      zapakowane osobno od lekow na ranek. Zeby sie pacjent nie pomylil. Nie wzial
      porcji leku dwukrotnie, albo nie opuscil jakiejs dawki.

      Potem jest in na historia. W Kanadzie wiele osob ma "ubezpieczenie" ktore
      pokrywa koszt lekow, calkowicie lub czesciowo. Problem jednak jest z tym, ze
      takich ubezpieczen jest chyba ze 40 i moze sie zdarzyc , ze lek MERIDIA ( na
      otylosc) jest pokrywany przez ubezpieczenie A , a nie jest pokrywany przez
      ubezpieczenie z towarzystwa B. W sumie musialby miec farmaceuta glowe jak bania,
      aby wszystkie te niuanse zapamietac. Niektore towarzystwa ubezpieczeniowe maja
      zreszta rozne kategorie polis ubezpieczeniowych. I pacjent X z Manulife moze
      miec lek pokryty, a pacjent B - nie.

      Jak sie wiec to odbywa : a no kazda apteka w Kanadzie ma mozliwosc polaczenia
      sie modemem ( po linii telefonicznej) z kazdym takim "ubezpieczycielem". Dla NAI
      jest to placowka wladz kanadyjskich w Ottawie. POdobnie dla RCMP czy zolnierzy
      kanadyjskich wydawanie lekow sie rozni.

      Na zakonczenie wiec mowi farmaceuta pacjentowi " kosztuje to $3.75 , tylko
      prosze o drobne. Albo INTERAC".

      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • yyysi Dzieki za odpowiedzi :-) 28.06.06, 01:14
        Serdeczne dzieki wszystkim, ktorzy poswiecili czas zeby mi apteczne procesy
        wytlumaczyc. Zwlaszcza o tych lekach w duzy slojach nie wiedzialam -
        rzeczywiscie w takim razie musza przesypac wink

        Sadzilam, ze leki zawsze przychodza od producentow w kartonikach, tak jak
        widzialam to w Polsce, Izraelu, Grecji i na Wegrzech. Najbardziej zaawansowany,
        moim zdaniem, system maja w Izraelu. Tam wszystkie ubezpieczeniowe niuanse, o
        ktorych pisal dradam wczytuja sie same po przeciagnieciu karty
        ubezpieczeniowej. Latwy tez jest dostep do przeciwwskazan i pozostalych lekow
        danego pacjenta, bo wszystko jest skomputeryzowane. Tak dalece, ze sam mozesz
        sie zalogowac on-line i sprawdzic co ci tam kto przepisal 2 lata temu. Tak samo
        kazdy lekarz do ktorego pojdziesz po przeciagnieciu Twojej karty zdrowia ma
        dostep do calej dotychczasowej historii chorob i lekow. Nic recznie, zadnego
        blagania o przeslanie dokumentacji przy zmianie lekarza...

        No, moze i Kanada sie dorobi wink

        Dzieki tez za moralne wsparcie Matylda!
        • dradam2 nie ma za co 28.06.06, 03:52
          yyysi napisała:

          > (...) Latwy tez jest dostep do przeciwwskazan i pozostalych lekow
          > danego pacjenta, bo wszystko jest skomputeryzowane. (...) Tak samo
          > kazdy lekarz do ktorego pojdziesz po przeciagnieciu Twojej karty zdrowia ma
          > dostep do calej dotychczasowej historii chorob i lekow. Nic recznie, zadnego
          > blagania o przeslanie dokumentacji przy zmianie lekarza...
          >
          > No, moze i Kanada sie dorobi wink
          >


          W Albercie mamy juz polowe tego systemu. Nazywa sie to Alberta Netcare
          (www.albertanetcare.ca ). Podobnie w Edmonon/Calgary istnieja miejscowe
          systemy informacji.

          Problem polega glownie na tym, aby te systemy zrobic jak "najszczelniejszymi",
          aby nie bylo wlaman. Polityczne ryzyko ujawnienia calej tej informacji dla
          hackerow/publiki jest zbyt wysokie i powoduje, ze nikt sie nie spieszy.

          Lekarz,ktory uzytkowuje ten program ma dodatkowo placone okolo $3000 miesiecznie
          ( bo oszczedza sie na kosztach niepotrzebnych, dublowanych badan
          dodatkowych/laboratoryjnych ). No i wladze dodaja circa $2000 rocznie na
          hardware/software.

          Jak wysylam pacjenta na zdjecia kregoslupa ( moje hobby to pacjenci po wypadkach
          samochodowych, z WRD ), to moge sobie ogladnac poprzez WWW zdjecia digital .
          Podobnie mozna miec dostep do MRI/CT/PET skanow itp. Co mi sie podoba, choc nie
          zawsze mam dosc czasu, aby sie zajmowac obrazkami.

          Wymienione liczby wskazuja na to ile sie w gruncie rzeczy oszczedza, skoro az
          tyle oplaca sie placic lekarzom, aby tylko ten system uzytkowali.

          Pozdrawiam


          dradam 1/2

          Pozdrawiam
    • sunee Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 28.06.06, 01:37
      Mnie nie denerwuje, przywyczailem sie do tych kilku - kilkunastu minut
      czekania, w trakcie ktorych mozna zrobic jakies zakupy jeszcze. Dokladnie tak
      samo wyglada to w Stanach. Kupuje leki w aptece w Dominion bo "rozpoznaje" moje
      ubezpieczenie, a poza tym stosuje chyba mniejsza marze niz inne. Znajomy z
      firmy kupil leki zdaje sie w Shoppers Drug i jakos wyszlo mu tam wiecej niz
      powinien doplacic /place 20%, reszte pokrywa ubezpieczenie/ i zawsze jak
      sprawdzam mam dokladnie 20% na rachunku.
      • matylda26 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 28.06.06, 04:26
        wiesz co gdybym byla sama to te 30 minut to ok moge sobie pochodzic po sklepie a
        jesli jade do walk-in-cllinic z malym chorym dzieckiem ( a wiadomo jakie sa
        dzieciaczki jak sa chore) a pozniej mam jeszcze czekac na lekarstwo w aptece a
        zdarzylo mi sie raz nawet 45 minut to sie wqrzam
        • aga_rn Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 30.06.06, 10:12
          O, a ja wlasnie jestem na wakacjach w Polsce i zdarzylo mi sie miec do
          czynienia z polska apteka. Corka sie rozchorowala na drugi dzien po
          wyladowaniu (angina), na szczescie w rodzinie mamy lekarza wiec od reki zostala
          zbadana, recepta wypisana, do apteki podskoczyla ciocia. Dostalam, i
          owszem "niewydlubywany" wink antybiotyk w oryginalnym opakowaniu (proszek -
          zawiesinke trzeba sobie wykonac w domu samemu), z odrecznym bazgrolkiem pani
          farmaceutki - na pudelku: "1 1/2 lyzeczki co 8 godzin dziennie". Od razu
          poczulam sie nieswojo bo chcialabym miec chociaz podane ile ml lekarstwa mam
          podawac (lyzeczka lyzeczce czasem nierowna), nie mowiac o tym ze najlepiej by
          bylo wiedziec ile mg, ale to juz moje skrzywienie zawodowe. W pudelku byla
          lyzeczka wiec teoretycznie pewnie o ta lyzeczke chodzilo. Po dwoch pierwszych
          dawkach, kiedy za bardzo nie widzialam poprawy, zadzwonilam do lekarza upewnic
          sie jaka dawke zapisal. Okazalo sie ze cora miala dostawac 7.5 ml lekarstwa (1
          lyzeczka to 5 ml), a dostawala polowe tego - lyzeczka ktora byla dolaczona do
          pudelka miala tylko 2.5 ml (czyli byla "pol/lyzeczka" ).
          Na pudelku z Panadolem nastepny bazgrolek "2 lyzeczki w razie potrzeby".
          Fajnie, tylko ze wedlug instrukcji drukowanej na pudelku dziecko w wieku i
          masie ciala mojej corki powinno dostac 20 ml (czyli 4 lyzeczki po 5 ml).
          To ja wole sobie poczekac w aptece (co prawda 30-45 minut w Kanadzie jeszcze
          nigdy nie czekalam, najczesciej 15-20) i dostac lekarstwo gotowe do podania od
          reki, z wydrukiem i dokladna dawka nalepiona na pudelku.
          4 lata temu musialam zabrac 10 - miesiecznego syna do szpitala na izbe przyjec
          w Koszalinie (bylismy nad morzem w malej miejscowosci a syn dostal bardzo
          wysokiej goraczki). Wtedy tez przydarzyla sie angina, dostalismy recepte,
          zadzwonilismy po taxi, w najblizszej aptece wykupilam leki. Podobna sytuacja -
          dziecko wciaz z wysoka goraczka, powinno dostac jak najszybciej pierwsza dawke
          antybiotyku a ja dostaje znowu do reki butelke z proszkiem ("rozrobic z
          przegotowana, przestudzona woda") - a my jestesmy w taksowce, do osrodka
          wczasowego ok. 45 minut. Nie mowiac o tym ze dostalam dodatkowo szklane
          ampulki z Lakcidem - nic, tylko mozemy sie bawic w "domowego farmaceute".

          Zdecydowanie wole kanadyjski system, chociaz czasem trzeba poczekac.

          AgaRN
          • matylda26 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 30.06.06, 16:48
            hehehehehehe ja przezylam to samo przyjezdzajac do Kanady bo jak mlody zaczal
            chorowac to nie mogl przestac (przeziebienia, grypa, zapalenie uszu , zapalenie
            oskrzeli i tak w kolko)
            najbardziej wqrzalo mnie to ze ciagle dostawal antybiotyki i zero poprawy
            odwiedzilam tutaj kupe lekarzy i kazdy gadal co innego do momentu az nie
            zmienilismy miejsca zamieszkania na inna prowincje
            teraz jest wszystko ok
            • pesteczka5 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 08:31
              Aga_rn, po prostu w Polsce jest ogólnie przyjęte, że łyżeczka=5ml (co nie
              znaczy że są takie łyżeczki, prawie żadna tyle nie ma), po prostu łyżeczka
              znaczy 5 ml.
              Choć osobiście nigdy tego nie stosuję i zawsze piszę/mówię w ml, w nawiasie
              dawkę w g.
              A co to za antybiotyk, że łyżeczka dołączona miała 2,5 ml? W zyciu takiego
              opakowania nie widziałam.
              I jeszcze jedno, dziecku które ma wysoką gorączkę i jest leczone
              ambulatoryjnie, natychmiast nalezy podać lek przeciwgorączkowy. Antybiotyk
              spokojnie można podać 45 minut później. A lakcid to już w ogóle wszystko, że
              tak powiem, jedno, a nawet lepiej w odstępie 2 godzinnym od niektóryvh
              antybiotyków, a na pewno nie w taksówce!

              Z tym rozpuszczaniem, kwestia zwyczajów. Mnie to rozpuszczanie zawiesiny przez
              farmaceutę strasznie zdziwiło, podobnie jak zapisanie na pierwszy rzut na
              anginę makrolidu. No ale cóż. W sumie, fakt, rozpuszczenie leku w stresie w
              dodatku, gdy maluch chory, to jest jakies zadanie.
              Pozdrawiam
              • pesteczka5 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 08:32
                Z tym rozpuszczaniem, kwestia zwyczajów. Mnie to rozpuszczanie zawiesiny przez
                > farmaceutę strasznie zdziwiło, podobnie jak zapisanie na pierwszy rzut na
                > anginę makrolidu. No ale cóż. W sumie, fakt, rozpuszczenie leku w stresie w
                > dodatku, gdy maluch chory, to jest jakies zadanie.
                > Pozdrawiam

                Mowa o Kanadzie terazsmile) W Kanadzie mnie zdziwiło.
              • aga_rn Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 11:01
                pesteczka5 napisała:

                > Aga_rn, po prostu w Polsce jest ogólnie przyjęte, że łyżeczka=5ml (co nie
                > znaczy że są takie łyżeczki, prawie żadna tyle nie ma), po prostu łyżeczka
                > znaczy 5 ml.
                > Choć osobiście nigdy tego nie stosuję i zawsze piszę/mówię w ml, w nawiasie
                > dawkę w g.

                Pesteczko, w Kanadzie rowniez jest przyjete ze 1 lyzeczka to 5 ml, ja to
                rowniez bardzo dobrze wiem bo jestem pielegniarka od wielu lat, problem widze w
                tym ze moze nie kazdy to wie.
                Ile ludzi przyszlo by do glowy ze cos tu jest nie tak ? W koncu pod reka jest
                jakas lyzeczka, no i napisane jest zeby podac 1 1/2 lyzeczki. A ze lyzeczka
                nie ta co trzeba to juz szczegol. Ja nie znajac dawki leku (bo nigdzie nie
                bylo to napisane a recepta zostala oczywiscie w aptece) nie wiem w koncu co
                pani ma na mysli - ta lyzeczka czy standardowa lyzeczke.


                > A co to za antybiotyk, że łyżeczka dołączona miała 2,5 ml? W zyciu takiego
                > opakowania nie widziałam.

                Novamox (Amoxicillin), na ulotce bylo napisane ze opakowanie zawiera lyzeczke
                miarowa z podzialka 5 ml i 2.5 ml. Lyzeczka ktora byla w opakowaniu miala 2.5
                ml.

                > I jeszcze jedno, dziecku które ma wysoką gorączkę i jest leczone
                > ambulatoryjnie, natychmiast nalezy podać lek przeciwgorączkowy. Antybiotyk
                > spokojnie można podać 45 minut później. A lakcid to już w ogóle wszystko, że
                > tak powiem, jedno, a nawet lepiej w odstępie 2 godzinnym od niektóryvh
                > antybiotyków, a na pewno nie w taksówce!

                Dziekuje za cenne rady, niestety, w niektorych sytuacjach lek przeciwgoraczkowy
                po prostu nie pomagal. Tak bylo np. ze dwa razy kiedy corka dostawala zap.
                ucha - Tylenol nie pomogl na bol i goraczke lub pomagal tylko troche, a po
                pierwszej dawce antybiotyku od razu bylo widac poprawe. Tak samo bylo 4 lata
                temu z synem - Tylenol oczywiscie dostal od razu, niestety obnizyl goraczke
                tylko nieznacznie. Kiedy z corka wyladowalismy w ER w szpitalu w Toronto (zap.
                ucha), jeszcze przed wyjsciem do domu dostala pierwsza dawke antybiotyku, druga
                w malej strzykawce do domu, no i recepte do reki. Nie trzeba bylo jezdzic z
                chorym dzieckiem po aptekach.
                Mam dwojke dzieci ktore swoje porcje gryp czy zap.gornych drog oddechowych
                przeszly, nie dostaja od reki antybiotykow, mam zawsze w domu zapas Tylenolu
                czy syropu na kaszel, ale czasami to nie wszystko.
                Lakcidu nie mialam zamiaru rozpuszczac w taksowce (gdzie to wyczytalas ?) ale
                nawet i w domu, w normalnych warunkach jest to nie lada przedsiewziecie -
                rozpuscic proszek w malenkiej ampulce nie majac do dyspozycji strzykawki i igly
                (do nabrania rozpuszczalnika).

                >
                > Z tym rozpuszczaniem, kwestia zwyczajów. Mnie to rozpuszczanie zawiesiny
                przez
                > farmaceutę strasznie zdziwiło, podobnie jak zapisanie na pierwszy rzut na
                > anginę makrolidu. No ale cóż. W sumie, fakt, rozpuszczenie leku w stresie w
                > dodatku, gdy maluch chory, to jest jakies zadanie.
                > Pozdrawiam

                Dla mnie przygotowanie przez farmaceute leku do podania pacjentowi jest rzecza
                naturalna, moze zminimalizowac mozliwosc pomylek itd. Poza tym czytelna
                informacja, dokladna dawka na pudelku a nie jakis bazgrolek.

                Na szczescie cora czuje sie juz swietnie.

                AgaRN
                • ertes Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 15:51
                  aga_rn napisała:


                  >
                  > Dla mnie przygotowanie przez farmaceute leku do podania pacjentowi jest rzecza
                  > naturalna, moze zminimalizowac mozliwosc pomylek itd. Poza tym czytelna
                  > informacja, dokladna dawka na pudelku a nie jakis bazgrolek.

                  I o to wlasnie chodzi: czytalna informacja. Dodatkowo jesli masz tzw refills
                  bierzesz flakonik, znajdujesz telefon apteki, numer recepty dzwonisz do apteki,
                  zamawiasz lek i odbierasz kiedy chcesz a nie musisz szukac po roznych papierach
                  i czytac jakis bazgrolow.
                  • dradam2 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 16:30
                    ertes napisał:


                    >
                    > I o to wlasnie chodzi: czytalna informacja. Dodatkowo jesli masz tzw refills
                    > bierzesz flakonik, znajdujesz telefon apteki, numer recepty
                    > dzwonisz do apteki,
                    > zamawiasz lek i odbierasz kiedy chcesz a nie musisz szukac
                    > po roznych papierach
                    > i czytac jakis bazgrolow.
                    >
                    >

                    I to jest bardzo wazne.
                    Powiedmy , ze lekarz Ci przepisze 24 drazetki VIAGRY po 100 mg.
                    Dla oszczednosci zazywasz tylko po pol tabletki, aby starczylo na dluzej.
                    Ale powiedzmy, ze nie masz pieniedzy. Otoz w Kanadzie mozna "wybrac " z apteki
                    tylko czesc recepty, na przyklad 6 tabletek.

                    I po pol roku, jak to Ertes wie, mozna zadzwonic do apteki : "ja potrzebuje
                    pilnie kolejne 6 tabletek".

                    I farmaceuta wyda, jak dlugo nie przekracza sie tego totalnego limitu 24
                    tabletek. Oczywiscie za kazdym razem pobierze "dispensing fee".

                    Moze rowniez lekarz wypisac recepte odwrotnie " 6 tabletek VIAGRY miesiecznie
                    PRN , miesieczny refill, przez 4 miesiace". Tak sie wypisuje wtedy, gdy istnieje
                    obawa, ze pacjent zechce , ze zlym skutkiem ,wykorzystac cala recepte neraz. A
                    tak nie dostanie wiecej niz 6 tabletek miesiecznie.

                    A tak w ogole to mozna w Kanadzie wypisywac leki na rok czasu na przod. Jak wiec
                    jakas holka przyjdzie na PAP (ktorych niedlugo juz sie nie bedzie wykonywac)
                    swaby i pelvic i wszystko jest OK to dostaje recepte na te swoje tabletki
                    antykoncepcyjne na rok na przod.

                    Pozdrawiam


                    dradam 1/2 + 2
                    • ertes Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 16:38
                      dradam2 napisał:

                      > na te swoje tabletki
                      > antykoncepcyjne na rok na przod.

                      Wszystko fajnie to co napisales dradam tylko jakos to ostatnie zdanie brzmi
                      malo elegancko mowiac bardzo delikatnie...
                      • dradam2 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 16:41
                        ertes napisał:

                        > dradam2 napisał:
                        >
                        > > na te swoje tabletki
                        > > antykoncepcyjne na rok na przod.
                        >
                        > Wszystko fajnie to co napisales dradam tylko jakos to ostatnie zdanie brzmi
                        > malo elegancko mowiac bardzo delikatnie...
                        >


                        Sorry, wymsklo mi sie.

                        No to teraz pokazuj mi jak sie nalezy wypowiadac delikatnie.


                        Pozdrawiam


                        dradam 1/2 + 2
                        • pesteczka5 Re: kanadyjskie apteki - wydlubywanie 02.07.06, 23:32
                          Aga_rn,

                          bo na ból ucha to się ibuprofen stosuje, Wy tu macie advil bodajże. Jeszcze nie
                          widziałam, żeby tylenol pomógł w jednym z najsilniejszych bólów, jakim jest ból
                          przy zapaleniu ucha środkowego.

                          Przy czym naturalnie o leczenie tu nie chodzi, lecz działanie objawowe, tak na
                          marginesie.
                          Zastrzegłam, że chodzi o leczenie antybiotykiem dziecka AMBULATORYJNE - czyli
                          takie, gdzie uznano, że proces chorobowy na to powala. W sytuacjach klinicznych
                          istnieją naturalnie przypadki, gdzie role grają minuty, ale wtedy nikt nikogo
                          do apteki, ani tym brdziej do domu nie wysyła.

                          Co do systemu opieki zdrowotnej Kanady, poznaję go właśniesmile i wiele rzeczy
                          jest tu wspaniałych także przez prostotę i wygodę systemu. Np. to przepisywanie
                          leków na roksmile, porozumiewanie się lekarza z farmaceutą czy lekarza z
                          pielęgniarką przez telefon i zlecenia przez telefon, i kilka innych rzeczy.
                          Tylko co by wtedy zrobili polscy pacjenci, którzy łakną częstego kontaktu z
                          doktorami.
                          Chociaż miałam okazję odwiedzić incognito z własnymi dziećmi lekarza pierwszego
                          kontaktu i byłam zdumiona in minus paroma rzeczami, no ale to jak wszędzie
                          akurat zalezy od człowieka.

                          Kanadą jestem zachwycona, to tak OTsmile
Pełna wersja