Dodaj do ulubionych

Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kolejny)

14.07.06, 19:06
No wlasnie, dlaczego poznajac rodaka jestem prawie pewna, ze w naszej
pierwszej rozmowie ta osoba widzaca mnie po raz pierwszy na oczy powie cos
negatywnego o "innoskórych"? Malo powiedziec - negatywnego - bedzie to
ponizajace i obrzydliwe.

Czemu sprowadzajac sie w nowe miejsce uslysze niezawodnie cos o
zamieszkujacych te okolice innych rasach?

Jestem swiezo po przeprowadzce - na osiedle, na ktorym wiecej Polakow niz
nie-Polakow. Moim sasiadem zza sciany i plotu okazal sie takze Polak.

W naszej pierwszej rozmowie na laczacym nas ganku poinformowal mnie, ze tu sie
fajnie mieszka, jest spokoj i w zasadzie widzial tylko jednego KAKROCIA. Nie
mialam watpliwosci, ze nie chodzi mu o karlaluchy ale spytalam udajac glupka -
O, to tu sa KAKROCIE? (nawiasem mowiac uwielbiam to spolszczenie).

- No nie tak duzo - mowi sasiad (przekonany, ze ja o tych samych co on kakrociach)
- Tylko jedna rodzina, ale - tu usprawiedliwiajaco - Oni sa tu od poczatku.

No i co w takim wypadku powiedziec? Staremu chlopu, ktory i tak przeciez wie
lepiej? I to nie tylko temu chlopu ale i pani w sklepie i sekretarce u
dentysty i agentowi od nieruchomosci?
Jak im powiedziec ze na ludzi nie mowi sie: kakrocie, skunksy, czarnuchy,
pastowance, smierdziele, podpalance?!
Jak im powiedziec: Jakim prawem wychodzi pan/pani z zalozenia, ze ja mysle tak
samo jak pan/pani?

Zepsulo mi to radosc mieszkania w nowym miejscu - nie wychowam sasiada a
przyjdzie mi spac pol metra od tego pana przez najblizsze kilka(nascie) lat.
(Nasze sypialnie stykaja sie scianamismile

Szczerze mowiac ogarnia mnie co raz wieksza niechec do polonijnych skupisk.
Wiem, ze to rzecz nie typowo polska ale boli szczegolnie.

Spinelli



Obserwuj wątek
      • spinelli Blotniarko:) 14.07.06, 19:53
        blotniarka.stawowa napisała:

        > Spinelli,
        > jestes tu nowa, a juz cie polubilam smile

        Dziekujesmile

        >mam nadzieje, ze twoj nick pochodzi od postaci z mojej ulubionej
        > kreskowki "Recess"<

        Jak najbardziej:

        www.pinezka.pl/content/view/593/206/
        Pozdrawiam
        Spin
        • blotniarka.stawowa Re: Blotniarko:) 14.07.06, 20:45
          spinelli napisała:
          > Jak najbardziej

          Hurra! Dzieki za link - najpierw sie napuszylam, ze strzelilam w dziesiatke,
          potem poczytalam o Ashleys smile Cale szczescie, ze sa takze Spinellis, Gretchens,
          TJs i reszta, nieprawdaz? Na Recessie wychowuje potomstwo, ktore nadal (nawet
          wyroslszy juz z grupy wiekowej bohaterow) uwielbia blyskotliwe dialogi i
          znajduje odnosniki do realnych sytuacji na szkolnym podworku.

          Strone Pinezki przejrze pozniej, zapowiada sie niezle.
          Pozdrowienia,
          B.
        • za_morzem Re: Blotniarko:) 19.07.06, 06:12
          bardzo dobre spostrzezenie, ta polnocnoamerykanska obsesja sexu (wszystkim
          rzadza media, media sprzedaja krecac caly biznes a wszystko najlepiej sprzedaje
          sex) polaczona z protestancko/purystycznymi/drobnomieszczanskimi korzeniami
          tworcow NARODU daje ameryce niezla schize.
          z jednej strony ciagle polowanania na zbokow z drugiej robienie z dzieci "malych
          doroslych" i zabieranie dziecinstwa.

          • spinelli Re: Blotniarko:) 19.07.06, 19:24
            za_morzem napisał:

            > bardzo dobre spostrzezenie, ta polnocnoamerykanska obsesja sexu (wszystkim
            > rzadza media, media sprzedaja krecac caly biznes a wszystko najlepiej
            sprzedaje sex) polaczona z protestancko/purystycznymi/drobnomieszczanskimi
            korzeniami tworcow NARODU daje ameryce niezla schize.<


            Polecam polska wersje tego zjawiska gdzie z jednej strony atakuje seks w mediach
            a z drugiej ciemnogrod. Przy tym i jedno i drugie ma sie calkiem dobrze.
            Byc moze istnieje jakas zaleznosc miedzy tymi dwoma "frontami"

            Spinelli


            > z jednej strony ciagle polowanania na zbokow z drugiej robienie z dzieci "malyc
            > h
            > doroslych" i zabieranie dziecinstwa.
            >
            • za_morzem Re: Blotniarko:) 21.07.06, 01:22
              nic polnocna ameryka tak dobrze nie eksportuje jak swojej (pseudo)kultury masowej.
              postepujacy prymitywizm i komercje za wszelka cene (miedzy innymi epatowanie
              seksem, propagowanie zachowan niesmacznych czy nagannych) w mediach na calym
              swiecie (miedzy innymi w pl) zawdzieczamy wlasnie temu exportowi.

              ciemnogrod to ciemnogrod i nie ma co gadac, szczegolnie w wersji
              lperowsko-samoobronowej.

              osobiscie jestem za kultywowaniem tradycji i dobrych obyczajow niz za
              dzialaniami majacymi na celu je niszczyc (media polnocno amerykanskie) w celach
              otumiania mas by czerpac z tego wlasne korzysci.
    • martuchaaa1 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 19:50
      z mojego dosc -niewielkiego zreszta- doswiadczenia wynika, ze rasizm o roznym
      stopniu nasilenia spotyka sie w obrebie innych narodowosci takze...

      bo zaczynajac od duzej firmy, ktorej przypadej jest mi znany: tam pracownicy o
      innym odcieniu skory wiedza, ze ich nikt "nie ruszy" i nie zawahaja sie tego
      wykorzystac, jesli kolorowy ma pod soba grupe ludzi to bedzie traktowal innych
      kolorowych lepiej itd.
      dalej: poprzez powszechne chyba przekonania, ze lepiej nie angazowac sie w
      zwiazki z osoba innego koloru skory (rodzina mego meza nieraz dala mi do
      zrozumienia, ze jestem inna, w ich rozumieniu gorsza)
      az po przeklinajaca na chodniku czarna kobiete, ze biali to zawsze maja lepiej,
      ze jakby jej syn byl bialy to nikt by go nie podejrzewal o posiadanie broni -
      czy jakos tak to ujela

      jak inni mowia miedzy soba - potrafie tylko sie domyslec
      i chyba epitety typu "Sini" nie sa wcale gorsze od np "Porkchops"...
      a ze Polacy potrafia byc dosadni - to niestety prawda, smutna prawda i juz

      pozdrawiam
      -marta-
      • ertes Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 22:33
        To co opisujesz to odwrotny rasizm. Niestety jest dosc czeste zjawisko.
        Co gorsza czesto antyrasizm idzie za daleko. Bodajze z 10 lat temu w Ontario
        szukano kogos nan jakies stanowisko i jasno powiedziano: white man need not apply.
        Zrobil sie straszny raban i wycofali sie ale jest to wlasnie przyklad na
        instytucje rzadowe.

        W TV wystarczy obejrzec kilka show zeby sie zorientowac ze bialych w programach
        robionych przez czarnych czesto nie ma. Z czego ci drudzy sa dumni i glosno mowia.
        W reklamach TV mozna smiac sie tylko z bialego mezczyzny ktory przedstawiany
        jest z reguly jako nic nie umiejacy, zlopiacy piwsko glupek.
    • ertes Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 20:57
      Moze poznajesz nie tych rodakow?
      Niestety faktem jest ze Polacy to bardzo rasistowski narodek.
      Z drugiej strony nie wiem czy chcialabys mieszkac obok domu z ktorego codziennie
      dochodza zapachy orientalnej kuchni tak jak ktos z Indii nie mialby ochoty na
      opary gotowanej kapuchy itp.

      A skoro mialas takie obawy to jak ktos juz wspomnial po co bylo mieszkac w
      Mississauga? Trzeba bylo wybrac Brampton na przyklad. Tam bys byla wsrod wlasnie
      "siniakow' czy "kakroci" jak to barwnie okreslaja.
      • spinelli Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 21:09
        ertes napisał:

        > Moze poznajesz nie tych rodakow?<

        Ertes, poznalam sasiada. Nie wlazilam mu do domu. Sam wyszedlsmile A z reszta jak
        unikac tych niewlasciwych?


        > Z drugiej strony nie wiem czy chcialabys mieszkac obok domu z ktorego
        codziennie dochodza zapachy orientalnej kuchni tak jak ktos z Indii<

        Rzecz w tym, ze ja nie mam najmniejszego problemu z innymi kuchniami. (Nie
        powiem tego o chinskich supermarketachsmile) Mieszkalam w bloku, w ktorym bylo
        pelno Hindusow - ja kapuche, oni curry i bylo git.

        > A skoro mialas takie obawy to jak ktos juz wspomnial po co bylo mieszkac w
        > Mississauga? Trzeba bylo wybrac Brampton na przyklad. Tam bys byla wsrod
        wlasnie > "siniakow' czy "kakroci" jak to barwnie okreslaja. <

        Nie wiedzialam, ze musze wybierac: Albo Polacy albo cyt."siniaki" bo dla mnie i
        Brampton (w ktorym mieszkalam ponad 10 lat) i Mississauga to Brampton i
        Mississauga a nie Bombaj i Stalowa Wola.

        Spinelli
        • ertes Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 21:40
          > Nie wiedzialam, ze musze wybierac: Albo Polacy albo cyt."siniaki" bo dla mnie i
          > Brampton (w ktorym mieszkalam ponad 10 lat) i Mississauga to Brampton i
          > Mississauga a nie Bombaj i Stalowa Wola.


          Wiesz, jesli Ci nie odpowiada, co jest poniekad zrozumiale, to w pewnym sensie
          musisz sobie zdac sprawe ze Mississauga to Stalowa Wola a Brampton to
          Brampton'esh. Niestety taj jest prawie wszedzie weic nie pozostaje nic innego
          jak sie po prostu przyzwyczaic smile
          Fakt, mieszkanie w miejscu "melting pot" jest duzo ciekawsze a sasiad jest
          oceniany na podstawie tego jaki ma charakter a nie skad pochodzi.
          • bibliotekarz76 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 21:59

            Parę rzeczy mi przychodzi do głowy.

            Po pierwsze, jeśli komuś przeszkadzają inne rasy albo religie, to zdecydowanie
            postąpił nierozsądnie wyjeżdżając z Polski. Jeszcze bardziej nierozsądnie
            postąpił, wyjeżdżając do Kanady.

            Po drugie, wydaje mi się że Kanada dobrze sobie radzi z tym problemem. W takiej
            Francji wygląd i nazwisko często decyduje czy (w sensie awansu zawodowego)
            można podskoczyć powyżej pojemników ze śmieciami; tutaj nikt za to nie odejmuje
            punktów na starcie. Ale nie mogę być taki pewny, skoro sam nie jestem np.
            czarny.

            Choć z drugiej strony, pracowałem ponad rok w jednej dyużej firmie prawniczej i
            większość prawników to byli (dziwnym trafem) wysocy biali faceci.

            Po trzecie, reakcja (białych) na rasizm polegająca na okrzyku ”A oni to
            nie?”, ”„A jak oni nas nazywają!” jest moim zdaniem niewłaściwa.

            Po czwarte, wśród moich współpracowników (w różnych pracach) nie było chyba
            tylko Marsjan, i nigdy nie zauważyłem żeby ktoś swój ”minority status”
            wykorzystywał w jakikolwiek sposób.

            Po piąte, wszelcy rasiści to zakompleksieni debile.


            Bibliotekarz
            • spinelli Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 14.07.06, 22:11
              bibliotekarz76 napisał:


              > Po pierwsze, jeśli komuś przeszkadzają inne rasy albo religie, to zdecydowanie
              > postąpił nierozsądnie wyjeżdżając z Polski. Jeszcze bardziej nierozsądnie
              > postąpił, wyjeżdżając do Kanady.


              Slicznie powiedziane ale wedlug ludzi pokroju mojego sasiada to raczej ci
              wszyscy "pastowani" nierozsadnie postapili przyjezdzajac do JEGO Kanady.



              > Po piąte, wszelcy rasiści to zakompleksieni debile.

              A to jeszcze sliczniejsmile)

              Pozdrawiam,
              Spinelli
            • martuchaaa1 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 15.07.06, 00:48
              bibliotekarz76 napisał:

              Po trzecie, reakcja (białych) na rasizm polegająca na okrzyku ”A oni to
              nie?”, ”„A jak oni nas nazywają!” jest moim zdaniem nie właściwa

              domyslam sie, ze "po trzecie" odnosi sie do mojego postu...tylko widzisz, moj
              wpis byl jedynie refleksja (nie reakcja) na to, co napisala Autorka, a w moim
              mniemaniu chyba chodzilo jej o rasistowskie zachowania tu mieszkajacych Polakow
              i to, ze oczekuja iz kazdy mysli tak jak oni - a nie na rasizm w ogole...
              nie wiesz, jak ja r e a g u j e na rasizm, ot co


          • dradam2 jak dobrze miec sasiada ! 15.07.06, 03:33
            Nasi sassiedzi potrafia albo zbudowac nasz wizerunek Kanady, albo go tragicznie
            zniszczyc.

            Przeprowadzalismy sie w Kanadzie 13 razy (tak sie zlozylo). Za kazdym razem
            mielismy innych sasiadow. Najlepiej bylo nam w Empress, malenkiej miejscowosci
            na granicy SK i AB ( maja swoja website, radze zagladnac).

            POtem przeprowadzalismy sie jeszcze pare razy.O ostatnim miejscu zamieszkania i
            sasiadach chce napisac wiecej.

            Ale zacznijmy od wydarzen circa 10 lat temu.

            Jeszcze kiedy mieszkalismy w Edmonton to na naszej ulicy mieszkalo dwoch innych
            polskich lekarzy ( co nalezy uznac za statystyczne dziwactwo) , ale jak sie
            wyprowadzilismy z Greenfields ( polecam te okolice, jakby sie ktos pytal) to juz
            zupelnie musimy sie obywac bez polskiego towarzystwa.

            Obecnie mieszkamy na osiedlu 51 domkow. Nasi sasiedzi to na przyklad Francuz,
            Hiszpan, Ukrainiec, Brytyjczyk,Irlandczyk, Wloch i wszystkie inne zachodnio i
            polnocno i poludniowe narodowosci z Europy. I poza Ukraincem nie ma nikogo ze
            wschodniej. Nie ma rowniez nikogo spoza Europy. Azjaci/Afrykanczycy zreszta
            jakby sie nie pchali do "rural Alberta", choc wyjatki sie zdarzaja... Oczywiscie
            Hiszpan czy Francuz to rowniez "mieszanki", na przyklad mama Irlandka , a ojciec
            Portugalczyk. Tylko my jestesmy jedno-narodowi (ale juz nasze wnuki - sa
            "mieszancami").

            Mieszkanie poza miastem ma swoje pozytywy i negatywy.Pozytywem jest
            niewatpliwie, ze jak sasiadowi pies szczeka to moj nawet ogonem nie machnie.
            Moje koty lowia myszy u sasiadow, jak suczka sasiada przyjdzie w odwiedziny do
            naszego roti to nawet jej nie przyjdzie do lba pogonic nasze kociaki. Jak
            spadnie snieg to sasiad odsnieza mi driveway (jak ma czas, bo jak ja mam czas to
            ja mu odsniezam). Negatywem mieszkania poza miastem jest to, ze jak nie ma
            dostaw pradu przez 3-4 godziny (jak to sie zdarzylo wczoraj), to albo sie nie
            myjemy , albo trzeba odpalic generatorek pradu.Jak wysiadzie siec telefoniczna
            (co sie zdarza jak przy budowie highwayu koparka sie rozpedzi), to mozna uzyc
            komory, ale tez mozna uzyc SKYPE. Na brak gazu nie ma lekarstwa, choc w zimie
            mozna odpalic kominek.

            No jednym slowem trzeba sobie umiec dawac rade.

            Ostatnio wysiadla nam ( po 20 latach od monentu wywiercenia ) studnia
            .Oczywiscie wywiercenie nowej dziurki na glebokosc ponad 40 metrow to nie jest
            zadanie do dokonania w ciagu nocy. Trwalo to piec dni. W miedzyczasie polaczylo
            sie dom sasiada i nasz wezami ogrodowymi i wszyscy mieli co pic i w czym sie wymyc.

            Wiem, ze jak bedzie sasiad potrzebowal internet, bo jego podlaczenie wysiadzie
            to poloze LAN do rurki (ktora juz reszta lezy w ziemi od 6 lat) i bedzie on mogl
            moja antenke uzywac bez problemow. A jak glowa innej sasiadki zacznie bolec to
            wiadomo, ze szybki telefon for MAXALT do mojej domowej apteczki zalatwi problem
            od reki.

            Za to oczywiscie mamy "party" co wiosne/jesien u Johana, a czasem u nas. Kazdy
            znosi co tam ma do jedzenia (mniej) i picia (wiecej) i bawimy sie jak szaleni.

            Mieszka lacznie na naszym osiedlu ze dwie setki osob. Gdybysmy mieszkali na
            wiekszym osiedlu to wszystkie te zalety wspolnego zycia by nie istnialy. Z tego
            zdajemy sobie sprawe. Oczywiscie nie znaczy to, ze nie ma miedzy nami
            konfliktow. Sasiad z 49 postanowil podzielic droge z sasiadem z numeru 51 i
            choc cale osiedle dusi sie ze smiechu, to on droge poszerzyl i podzielil na dwie
            rownolegle polowy. Wyszlo smisznie ...

            W sumie, jak ktos ma ochote i mozliwosci to zachecam do zamieszkania poza
            miastem....


            Pozdrawiam


            dradam 1/ 2
    • niebieski_motylek Alez to nie tylko Polacy. 15.07.06, 00:39
      Zdarzylo mi sie uslyszec nie pochlebne uwagi na temat Filipinczykow od starego
      dziadka, rodowitego Kandadyjczyka.. nie wiedzial dziadek, ze ja tez imigrant,
      tyle ze bialy, bo nie zdazylam jeszcze otworzyc ust... smile
      Oczywisie uswiadomilam dziadka, ale nie doszlo chyba do niego nic...
        • bibliotekarz76 Re: Alez to nie tylko Polacy. 15.07.06, 01:48

          < domyslam sie, ze "po trzecie" odnosi sie do mojego postu...

          Nie, to była ogólna uwaga smile Gdybym chciał z Tobą polemizować to powiedziałbym
          jasno i wskazał do którego fragmentu się odnoszę.

          Kolega rwetes:

          < Na pewno jest duoz lepszy

          O, znów desperacja smile Widzę że nie możesz się wyzbyć porównywania mnie do
          innych? Popatrz jaki wstyd, że sam nie jesteś w stanie ze mną polemizować i
          musisz się przymilać do innych w płonnej nadziei że cię wyratują... ale jakoś
          bez skutku smile))

          < niedojrzale okrzyki "rasisci to debile"

          Tak z ciekawości, to jakie by były dojrzałe okrzyki? "White Power"? smile))

          ***

          Niestety, licytacja kto naprawdę jest rasistą prowadzi donikąd. Szczególnie że
          to nie czarni podbili Amerykę Południową, handlowali niewolnikami z Afryki i
          wędzili w weekendy robotników rolnych mniej niż 100 lat temu. Czrni, owszem,
          czesto wykorzystują te resentymenty w nieumiarkowany sposób, ale jestem zdania
          że my ("Caucasians") powinniśmy dyskutować na temat rasizmu ze zdwojoną
          ostrożnością.

          Bibliotekarz

    • syswia Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 04:27
      Granica pomiedzy rasizmem a subiektywna (choc nierzadko oparta na obserwacjach
      lub statystykach ) opinia jest plynna. Zyje z czlowiekiem innej rasy i kultury
      i czesto na wlasny uzytek tworze sobie takie opinie. Zdaje sobie jednak sprawe,
      ze wszelkie generalizacje moga byc krzywdzace, moje opinie moga byc calkiem
      nietrafione, a chamstwo nie lezy w mojej naturze. Sa ludzie, ktorym sie wydaje,
      ze ich opinie sa obiektywne i ze maja prawo do uogolnien... sa tez
      prostaczkowie ...
    • estevez Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 18:10
      Poniewaz w Polsce jest stosunkowo malo (ale juz wiecej niz kiedys) ludzi o
      innych kolorach skory niz bialy, tak i reakcje ludzi na inne rasy sa lekko
      przesadzone. Do tego stopnia, ze wyksztalceni ludzie mieszkajacy w Kanadzie
      kilkanascie lat zapodali taki tekst - ze to w takiej dzielnicy zaden bialy by
      domu nie kupil, bo 20% to Hindu ;-0
      A moze mieli racje ?
      • soup.nazi Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 18:58
        estevez napisał:

        > Do tego stopnia, ze wyksztalceni ludzie mieszkajacy w Kanadzie
        > kilkanascie lat zapodali taki tekst - ze to w takiej dzielnicy zaden bialy by
        > domu nie kupil, bo 20% to Hindu ;-0
        > A moze mieli racje ?

        Kiedys bylem bardzo open minded i tak jak wy uwazalem, ze Polacy sa zasciankowo
        nietolerancyjni. Pozniej zmienilem zdanie. Ty tez zmienisz jak ci sie przydarzy
        zamieszkac niechcacy w sasiedztwie glosno wrzeszczacych tlumow roznych smoluchow
        gotujacych rozne smierdzace potrawy (nie, nie gotuje kapusty ani tym podobnych
        glosno smierdzacych potraw) wyrzucajacych smieci przed domy na uschniete
        trawniki. Na szczescie mi sie to nie przytrafilo, ale widzialem pechowych
        znajomych. A jak twoj dom zacznie tracic na wartosci, bo wokol zagniezdzi sie
        coraz wiecej siniakow czy Arabow, to ty stracisz duzo na tolerancji.

        Powiedzmy krotko, ze nie mam nic przeciwko mniejszosciom tak dlugo jak pozostaja
        mniejszosciami. Aha, czystymi, pracowitymi (tzn, zyjacymi z pracy a nie z
        welfare), nie gotujacymi smierdzacych potraw publicznie (tzn. zeby zapach nie
        stawal sie odczuwalny publicznie), nie wrzeszczacymi i nie lazacymi gremialnie w
        galabijach czy innych takich przyodziewkach i szmatach na glowie przykrywajacych
        tluste wlosy.

        Poza tym powiedzmy sobie szczerze, ze chce mieszkac w europoidalnym kregu
        kulturowym a nie w kregu wyznawcow bogini Kali. I mam do tego prawo.
        Wszystko to nie znaczy, ze zamieszkalbym chetnie w Misisiadze, hehehe.
        Gburowaty, tepawy Polak wielbiacy gotowana kapuste nie jest rowniez moim idolem.
          • ertes Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 19:16
            Prawie kazdy po poczatkowym poczuciu wyzszosci bycia Polakiem wsrod
            przyglupiastych Kanadoli co to jedza w McDonalds, sa grubi i nie wiedza gdzie
            jest Kozia Wolka lub co gorzej Bulbonia wchodzi w okres aprecjacji otaczajacej
            rzeczywistosci czyli przesadzonej tolerancji dopoki nie zauwazy tego co opisal
            soup. Nie oznacza to wcale rasizmu tylko po prostu zaczyna sie stac twardo
            nogami na ziemi. Pewne bariery kulturowe sa nie do przelamania i koniec.
            • spinelli Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 19:20
              ertes napisał:

              >dopoki nie zauwazy tego co opisal soup. Nie oznacza to wcale rasizmu<

              To ilu lat trzeba, zeby to zauwazyc, bo mieszkam tu prawie 17 lat a moj maz od
              urodzenia i nie zauwazamy.

              I ciagle twierdze, ze nazwanie hindusa kakrociem jest jak najbardziej objawem
              rasizmu.

              Spinelli
              • ertes Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 19:44
                > I ciagle twierdze, ze nazwanie hindusa kakrociem jest jak najbardziej objawem
                > rasizmu.

                To raczej objaw chamstwa...

                > To ilu lat trzeba, zeby to zauwazyc, bo mieszkam tu prawie 17 lat a moj maz od
                > urodzenia i nie zauwazamy.

                Alez oczywiscie ze nie, tylko jestem ciekaw co by sie stalo gdyby sie okazalo ze
                na twojej ulicy mieszkaja sami emigranci z Afryki, Haiti, Afganistanu...
                Wiesz, za duzy juz jestem zeby wierzyc w bajki. A ty chyba za duza zeby w
                bajkami zyc.
        • estevez Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 19.07.06, 19:51
          Jak trafisz na glosnego, smierdzacego sasiada to jest to pech wyjatkowy.
          W ON sasiad z gory wracal z pracy o 3 nad ranem i puszczal czesto ultra glosno
          muzyke - Kanadol to byl. Pare drzwi dalej mieszkal gosc z 2 dzieci - puszczal
          tak glosno muze, ze jak by to u nas gralo - rodowity Kanadol. W BC w innym
          skrzydle budynku mloda para z 2 dzieci zamieszkala - ciagle imprezy, max glosno,
          po wyprowadzeniu sie widzialem jak wyglada wnetrze - niewyobrazalny syf - biali
          Kanadole to byli. Rozmawialem z manager tego osiedla - wczoraj ktos sie
          wyprowadzal z innego budynku - samotna matka - podobno syf taki tam panowal, ze
          mowila bala by sie tam zjesc nawet - oczywiscie Kanadyjka to byla.
          Nie twierdze, ze ludzie o innych karnacjach sa super czysci itd. ale poki co to
          widze, ze wiecej problemow z higiena i wspolzyciem z sasiadami maja rodowici
          Kanadole.
          • tomsenior Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 20.07.06, 08:21
            Czy to wszystko co przedmowcy napisali to rasizm?Nie,absolutnie Nie!
            Nietolerancja?Moze, ale wcale nikt im nie moze tego miec za zle,bo jak
            przejezdzasz obok apartamentowcow i widzisz tych wszystkich nierobow w
            turbanach jak siedza przed blokami i uskuteczniaja swoje dyskusje od rana do
            wieczora i wydaje im sie ze cale osiedle nalezy do nich a jak jeden
            z "nas"przechodzi obok to patrza sie tak jakby zaraz mieli cie zabic.Przypadek
            z mojej pracytongue_outrzychodzi do mnie "paki"i mowi ze:"some WHITE GUY with delivery
            is looking for you..." I jak tu mozna nie czuc antypatii do nich?Od kiedy biali
            ludzie sa mniejszoscia etniczna w Kanadzie?Czy tylko Polacy narzekaja na
            tych "siniakow,kakroci itp."Nie,nie tylko ,zapytaj kazdego innego co o nich
            sadzi Wlocha,Portugala,Ruskiego...czy Kanadola i zawsze zobaczysz grymas na ich
            twarzach jak tylko uslysza o kogo ci chodzi.Pozdr.
            • syswia O Waszych sasiadach 20.07.06, 19:58
              Garsc informacji dla zainteresowanych (zdaje sobie sprawe, ze reszcie nic nie
              pomoze):

              1. Najbardziej widoczna grupa narodowosciowa w Kanadzie, ktora nosi turbany, sa
              Sikhowie
              2. Sikhowie pochodza z Punjabu tj z polnocnej czesci Indii, ale historia nie
              byla dla nich laskawa, wiec tak jak Polakow - Sikhow mozna spotkac na calym
              swiecie
              3. Sikhowie z Punjabu stanowia pewnego rodzaju elite w Indiach, sa z reguly
              bardzo dobrze wyksztalceni i zajmuja wysokie stanowiska, zwlaszcza w armii i w
              medycynie
              4. Turban jest jednym z 5 K - symboli sikhijskich, ktore wierzacy Sikh powinien
              nosic. Turban jest oznaka godnosci (dignity) i jest noszony zarowno przez
              kobiety jak i mezczyzn. Tradycja mowi, ze Sikhowie zaczeli nosic turbany dla
              odroznienia od Muzulman, ktorzy toczyli krwawe podboje Punjabu (wtedy, kiedy my
              organizowalismy kolejne nieudane powstania przeciw zaborcom).
              5. Innym z symboli jest grzebien, ktory ma oznaczac dyscypline i czystosc -
              Sikh ma obowiazek utrzymywac swe cialo w czystosci - codzienna kapiel i mycie
              wlosow oraz misterne zaplatanie brody i turbanu na czystych wlosch jest
              obowiazkiem kazdego Sikha.
              6. Religia sikhijska postuluje rownosc plci (kobiety moga spelniac takie same
              role w sprawowaniu obrzedow religijnych i osiagac takie same stopnie
              wtajemniczenia jak mezczyzni) oraz tolerancje wobec innych religii i rownosc
              wszystkich ludzi (symbolem tego postulatu jest fakt, ze w swiatyni sikhijskiej
              wszyscy siedza na podlodze na rownym poziomie, mezczyzni modla sie z kobietami,
              wszyscy razem jedza w swiatyni i spelniaja takie same poslugi. Do swiatyni
              zapraszani sa wszyscy wyznawcy roznych religii - wszyscy zostana nakarmieni i
              zostanie im udzielone schronienie, w swiatyni serwowane sa tylko dania
              wegetarianskie, aby nie urazic Zydow, Hindu lub Muzulman, ktorzy maoga spozywac
              tylko mieso zwierzat po rytualnym uboju).

              Mnie sie wydaje, ze mnostwo rasistowskich i wulgarnych zachowan ma swoje
              korzenie w niewiedzy i kulturowych nieporozumieniach, a wielu Polakow po prostu
              nie ma zielonego pojecia, kto jest ich sasiadem.

              PS. Od kiedy "some white guy" jest obrazliwym epitetem, porownywalnym z "paki"?
              • tora99 Re: O Waszych sasiadach 20.07.06, 20:13
                <PS. Od kiedy "some white guy" jest obrazliwym epitetem, porownywalnym z "paki"?
                >

                prawde mowiac tez mnie to zastanowilo.
                wydaje mi sie ze czesto problemy rasowe wynikaja z przewrazliwienia i
                niedomowien.
              • tomsenior Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 06:19
                syswia napisała
                >PS. Od kiedy "some white guy" jest obrazliwym epitetem, porownywalnym z "paki"?

                Tak jak wczesniej wspomnialem biali ludzie nie sa mniejszoscia etniczna w
                Kanadzie i jest to obrazliwe jezeli mniejszosc zwraca sie do bialych w taki
                sposob.Druga rzecz ,po co wcinal w to kolor skory innego czlowieka? Ja mysle ze
                to ignorancja!Ciekawe jak Ty bys sie zwrocila do takiego jednego mowiac:"some
                brown guy is looking for you" . To daje glowe ze zaraz mialabys oskarzenie o
                rasizm na swoich rekach i prawie murowany wylot z pracy a do tego jeszcze
                nasrane w papierach.Znam tych ludzi i wiem do czego sa zdolni i ich podstawowa
                cecha jest KLAMANIE.A oprocz tego:mycie nog w umywalce przed wschodem
                slonca,sciaganie butow w zakladowej stolowce kiedy wszyscy jedza,podmywanie
                sobie doopy po zrobieniu nr.2 i caly kibel plywa,te wszystkie rzeczy dzieja sie
                w pracy.Nie jestem rasista i nigdy nie bylem , ja tylko stwierdzam fakty i
                staram sie stronic od nich z daleka , tylko czasami mnie krew zalewa jak widze
                co oni "potrafia".
                Because they will never get a second chance , to make a first impression.
                Pzdr.
                • tora99 Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 06:38
                  <Ciekawe jak Ty bys sie zwrocila do takiego jednego mowiac:"some
                  > brown guy is looking for you" . To daje glowe ze zaraz mialabys oskarzenie o
                  > rasizm na swoich rekach i prawie murowany wylot z pracy a do tego jeszcze
                  > nasrane w papierach.>

                  podobna sytuacje opisalam nizej. zgadza sie, mozna miec z tego tytulu problemy.
                  ale czy nie zgodzisz sie ze mna, ze jest to nieco absurdalne?
                  czy nie zdarza ci sie mowic do znajomego
                  - szukala cie jakas brunetka? - w sytuacji, gdy pare minut wczesniej kobieta z
                  ciemnymi wlosami pytala o kol?
                  dodajac ceche (kolar skory, wlosow itp) umozliwiamy rozmowcy zidentyfikowanie
                  osoby o ktorej rozmawiamy. i nic wiecej.
                  po co sie dopatrywac drugiego dna, kiedy czesto po prostu go nie ma?
                  kolor okresla wyglad. (czy ladny czy nie, kwestia gustu, a o gustach sie nie
                  dyskutuje)
                  • ertes Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 06:53
                    Well, mysle ze chyba nie cwycilas tego co najwazniejszy w poscie tomseniora. A
                    mianowicie jak bys ty czy ktos inny zareagowal gdyby powiedziano "some black
                    guy" some brown guy" czy "some yellow guy".
                    To juz nawet dla ciebie nie byloby takie normalne.

                    Tu wlasnie sie zaczyna wczesniej poruszony problem odwrotnego rasizmu: mozna sie
                    wysmiewac z bialego mezczyzny. Tylko i wylacznie. Jak ktos ma choc minimalny
                    zmysl obserwacji to nietrudno to zauwazy.
                    • tora99 Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 07:14
                      wydaje mi sie ze wiem o co chodzilo i napisalam o tym tutaj:
                      (przyklad mojego znajomego)

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=45258436&a=45599190
                      i zgadzam sie ze rasizm odwrotny ma miejsce.
                      ale uwazam tez ze opiera sie czesto na absurdach. zarowno w jedna jak i w
                      druga strone.
                  • tomsenior Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 08:52
                    To jest bardzo drazliwy temat i mozna sie przekomarzac bez konca.Ja wiem swoje
                    i przy tym zostaje,Ty masz swoje racje ktorymi sie sugerujesz i niech tak
                    bedzie.Wylaczam sie z tego watku.Pzdr.
                • syswia Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 13:54
                  "Znam tych ludzi i wiem do czego sa zdolni i ich podstawowa
                  cecha jest KLAMANIE"

                  Jakich, tych ludzi? No wykrztus to z siebie.

                  Bazujesz na nieporozumieniach jezykowych i kulturowych. Nie podoba Co sie ze
                  myja tylek w kibelku? Ktos pare postow wyzej narzekal, ze sie nie myja, to jak
                  to w koncu jest? Bidet - bidet szanowny panie, jest wynalazkiem, z ktorego
                  Polacy nie nauczyli sie korzystac, a szkoda.
                  Co do "white guy" - to ja bym sie nie obrazila, bo wiem, ze to jest kalka
                  jezykowa i w oryginale to okreslenie obrazliwe nie jest. Wszystko moze byc
                  obrazliwe, jesli powiedziane jest w odpowiednim tonie albo jesli odbiorca ma
                  paranoje.
                  • tora99 Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 14:40
                    <Znam tych ludzi i wiem do czego sa zdolni i ich podstawowa
                    cecha jest KLAMANIE">

                    <Nie jestem rasista i nigdy nie bylem , ja tylko stwierdzam fakty i
                    staram sie stronic od nich z daleka , tylko czasami mnie krew zalewa jak widze
                    co oni "potrafia>

                    no tutaj to ja sie nie podejmuje dyskusji. dla mnie to walka z wiatrakami...
                    • pal0ma Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 15:31
                      Ja mam dla Toma przykłady z życia. Możliwe, że nie są to dobre przykłady, ale
                      dla mnie jest w nich coś krzepiącego, a jemu jakichkolwiek pozytywnych przykład
                      brak.

                      Kiedyś gdy spotykałam pewne małe arabskie dziecko, uciekało przed moim psem,
                      mówiąc że jest “zły i brudny”. Kiedy niania, biała Kanadyjka, pytała dlaczego,
                      chłopczyk odpowiadał, że tak mu rodzice powiedzieli. Niania wesoło radziła,
                      żeby nie słuchał rodziców, bo nie wiedzą co mówią, a pies jest fajny i
                      śliczny. Minął jakiś czas, teraz gdy spotykam to dziecko, jest wesołe,
                      roześmiane, bawi się z moim psem, jest rozgadane, a ja jak patrzę na tego
                      chłopczyka, to mi się miło robi.

                      Drugi przykład: sąsiedzi. Też mieli jakiś uraz do psów związany z ich kulturą
                      i wpadali w panikę na widok mojego. Teraz gdy widzą mojego psa to się
                      uśmiechają, pozwalają swojemu dziecku go pogłaskać. A za pierwszym razem gdy
                      sąsiadka wyciągnęła rękę do mojego psa, to jej ta ręka drżała ze strachu…
                      Przyznała że nigdy wcześniej nie dotknęła żadnego psa.

                      Wiem, to są małe i trywialne przykłady… ale kropla drąży kamień.
                  • smutas Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 18:02
                    syswia napisała:

                    > "Znam tych ludzi i wiem do czego sa zdolni i ich podstawowa
                    > cecha jest KLAMANIE"
                    >
                    > Jakich, tych ludzi? No wykrztus to z siebie.

                    potwierdzam, 80% ludzi pochadzacych z poludniowej azii klamie w sposob dosc
                    dziecinny - przyklad: gosciu machal mi przed oczami dyplomem(po angelsku)
                    ukoncznie University of Panjab spec. COBOL programmer, po posadzeniu delikwenta
                    przed PC przez 10 minut szukal ENTERa, poprawienie literowek bylo juz
                    niewykonalne sad jest to jeden z wielu przykladow a moge ich podac multum, innym
                    nototrycznym klamstwem jest prosba o urlop - nikt z Indii czy Pakistanu nie
                    powie po co mu naprawde ten urlop ( a mnie to i tak nie obchodzi) ZAWSZE
                    powodem jest: choroba ojca/matki, smierc kuzyna itp... czy to jest spowodowane
                    kultura - nie wiem... wiem, ze stracilem do nich zaufanie, bo jezeli klamia o
                    takich glupotach to pewnie robia to z powaznymi rzeczami rowniez.

                    Co do elit o ktorych pisalas wczesniej - to niestety tylko utrudnia sprawe.
                    Czesto traktuja ludzi pracujacych dla nich bardzo "z gory" i nie chca placic.
                    Co jak na dloni widac w zestawieniu z straszliwa dyspropocja poziomu zycia w
                    kraju ich pochodzenia - nastolatek w jeansach z komorka przy uchu a przy nim
                    czlowiek umierajacy z glody - typowy obraz z New Delly.
                    I prosze nie mieszacz do tego rasizmu, w porywach to zwykla niechec. Nie mam
                    zamiaru chodzic po Brampton z kijem baseball'owym i wybijac
                    wszyskim 'kolorowym' okna.

                    S.
                    • syswia Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 18:44
                      80% - jak to sobie wyliczyles?
                      Nie twierdze, ze wszyscy sa uczciwi, szlachetni i wyksztalceni...
                      ale nazywanie czlowieka karaluchem tylko dlatego, ze urodzil sie z innym
                      kolorem skory jest rasizmem i zwyklym chamstwem, chyba nie zaprzeczysz?
                      Podane przez Ciebie przyklady do mnie nie przemawiaja, choc nie watpie, ze
                      wielu Sikhow klamie i ma inne rownie obrzydliwe nawyki. A wiesz dlaczego nie
                      przemawiaja? Bo ja tez musialam klamac (lub omojac prawde) w moich cv podczas
                      ubiegania sie o pierwsze prace w Kanadzie - bylam overqualifed i nikt o
                      zdrowych zmyslach by mnie nie najal. Pamietam tez opowiesc mojej tesciowej,
                      ktora w latach 70tych szukala swojej pierwszej pracy bezskutecznie - dopoki nie
                      naklamala, ze pracowala dla IBM w New Dehli (spawania drucikow na
                      tranzystorach, czy co tam robila, nauczyla sie od sasiadki w 2 godziny i po
                      tygodniu byla najszybsza i najdokladniejsza pracownica w kanadyjskiej firmie,
                      ktora ja zatrudnila wlasnie ze wzgledu na jej doswiadczenie w IBM...)
                      Co do urlopu, to po pierwsze: no wlasnie, a co Cie obchodzi po co ktos bierze
                      urlop; po drugie: slusznie sie domyslasz, ze jest to kulturowe. W tej kulturze
                      wiezy rodzinne sa priorytetem i ludzie zapewne czesto uzywaja tego tak jak my
                      symulujemy migrene, przeziebienie albo bol brzucha, zeby sie zwolnic z pracy -
                      no more questions asked - jak to mowia...
                      a tego fragmentu nie umiem skomentowac, bo nie widze, jak sie ma jedno do
                      drugiego....
                      Co do elit o ktorych pisalas wczesniej - to niestety tylko utrudnia sprawe.
                      > Czesto traktuja ludzi pracujacych dla nich bardzo "z gory" i nie chca placic.
                      > Co jak na dloni widac w zestawieniu z straszliwa dyspropocja poziomu zycia w
                      > kraju ich pochodzenia - nastolatek w jeansach z komorka przy uchu a przy nim
                      > czlowiek umierajacy z glody - typowy obraz z New Delly.

                      Pozdrawiam Cie i ciesze sie, ze nie zamierzasz mi wybic okna kijem
                      baseballowym ;p
                      • smutas Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 20:22
                        Swietna dydskusja! Ze tak powiem - oczyszczajaca.
                        Te 80% klamcow jest mim subiektywnym odczuciem, a ze zajmuje sie szkoleniami a
                        fima zlokalizowana jest w Brampton to i przeglad poniekad mam szeroki - co
                        oczywiscie nie plasuje mnie powyzej urzedu stastycznego Kanady. Odpowiadajac na
                        twoje dosc retoryczne pytanie o 'karaluchy' tudziez 'siniaki' - nie, nie uzywam
                        ty slow w odniesieniu do kolorowych. Nota bene - gdzie sie w moim poscie z tym
                        zetknelas?
                        O wybijanych szybach wspomialem w odniesieniu - uprzedzenia vs. rasizm. to
                        chyba jasne. Rasizm to cos innego niz np. komentarz: o ten durny Wloch podlewa
                        sobie trawke a tak lalo niecale pol godziny temu!!. Bardziej mnie martwi np.
                        gromadka wyzawcow Islamu, myja sie, modla sie, nie jedza byle czego - a pod
                        koniec dnia wysadzaja sibie np. pociag w Indiach - to po mojemu jest rasizm
                        (religijny w tym wypadku)

                        Elity - moje kolejne negatywne odczucie, bardzie skierowane do Hinduistow niz
                        do Sikhow - U siebie bogacze ze sluzba i palacami, ktorzy przenasza te same
                        wartosci tutaj - tzn. ktokolwiek pracuje dla nich to slugas, ktorego nalezy
                        pilnowac i wykorzystac do konca.
                        • syswia Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 21:00
                          Smutas,
                          Przeciez nie posadzam Cie o wyczyny z palka od baseballa - zazartowalam sobie
                          troche. Mnie, prawde mowiac, okreslenia typu karaluch, zaszokowaly - nie
                          wiedzialam, ze w ogole istnieja... i nie wkladam Ci niczego do ust, tylko tak
                          sobie dywaguje, rowniez w odniesieniu do innych postow.
                          A z tymi elitami - w dalszym ciagu nie widze, co ma jedno do drugiego.
                          Robocizna w Indiach jest bardzo tania, nadal silne sa podzialy kastowe i
                          tradycyjne zle traktowanie kobiet w stosunku do mezczyzn. Nie sadze, aby "duze
                          zachodnie" firmy pozwalaly na przenoszenie takich wartosci na ich grunt tutaj -
                          skonczyloby sie to na pokazowym procesie o molestowanie seksualne albo
                          dyskryminacje i juz. Przypomina mi sie natomiast niedawny watek Polki, ktora
                          mieszka w dobrej, bialej dzielnicy w TO i zatruni pania na wizycie do
                          sprzatania (za poldarmo oczywiscie, ale dobrotliwie z uslug wylaczone jest
                          mycie kibla) ...
                          pozdrawiam
                          • smutas Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 21:51
                            LOL - mucie kibla a jak nie to pala!! Syswia jeszcze sie kulam!!

                            Co do tych elit to rozumiesz mnie az nadto - o to mi chodzi, przenoszenie tzw.
                            tradycyjnych wartosci do Nowego Swiata, i z tym zwiazane uprzedzenia (rasizm)
                            np. moje. Nie lubie jak sie mnie traktuje jako smiecia ktory potecjalnie cos
                            ukradnie oraz bezczelnie zada zaplaty za prace. Jezeli chodzi o pracowanie dla
                            Polakow wyglada to podobnie, ma jednak inne podloze. Polak spodziewa sie od
                            polaka ze zrobi cos taniej lub zrobi cos wiecej niz powinien, ze tak powiem 'po
                            znajomosci'. Z Hindusem chodzi bardziej o przyzwyczajenie, bo cale zycie ktos
                            dla niego robil.
                            A wracajac do klamstw - moje resume tez jest 'wybielone' ale nie zawiera
                            klamstw; kolesie o ktorych mowie ubiegali sie o stanowiska w firmie
                            telecomunikacyjnej(nie mylic z Bell), gdzie DUZY nacisk jest na bieglosc w
                            poslugiwaniu sie PC. Biale chlopaki raczej tak potwornie nie zciemniaja. Jeden
                            do tego sam z siebie poopowiadal mi jak to sie najlepiej kupuje dyplomy w
                            Pakistanie, byla to prawie oferta by kupic od niego - ale moj ATCHA, ATCHA, nie
                            jest najlepszy - wiec 'Loola' zrezygnowal z tranzakcji he he he,
                            S.
                      • kolega.texas Re: O Waszych sasiadach 21.07.06, 21:50
                        syswia napisała:

                        > no more questions asked - jak to mowia...

                        Nie. Tak nie mowia wink)) Mowia: "Need I say more" Czasem tez mowia "No questions
                        asked" albo "No more questions" ale to juz w innym kontekscie. Radze lepsza
                        asymilacje i obycie z jezykiem, bo Cie czeka dola niezaasymilowanych Chinczykow
                        i Hindusow.
                • robinhood101 Re: O Waszych sasiadach 05.08.06, 08:44
                  A prawda polega na tym, ze wiekszosc tych pan tutaj wlaczacych z rasizmem i o
                  rownouprawnienie wcale nie jest takimi antyrasistkami.....one po prostu wyszly
                  za maz za kolorowych i zaczely byc nawiedzone.
                  • smutas Re: O Waszych sasiadach 05.08.06, 19:50
                    robinhood101 napisał:

                    > A prawda polega na tym, ze wiekszosc tych pan tutaj wlaczacych z rasizmem i o
                    > rownouprawnienie wcale nie jest takimi antyrasistkami.....one po prostu wyszly
                    > za maz za kolorowych i zaczely byc nawiedzone.

                    Ciekawa uwaga - czyli taka dziewczyna umawiala sie z bialym chlopakiem a wyszla
                    za maz za kolorowego, albo ten kolorowy przed slubem byl bialy.??
                    P.S. poczekajmy co powie Ertes, ...
    • spinelli Uscisle: 20.07.06, 18:54
      Nigdzie nie napisalam, ze inne narodowosci i rasy nie sa rasistami bo nie o to
      mi chodzi.

      Chodzi mi o to, ze ci z nas (Polakow), ktorzy sa czuja sie wrecz moralnie
      zobligowani do podzielenia sie swoimi obserwacjami swiatopogladowymi z kazdym
      kto mowi tym samym jezykiem.

      Dlaczego ludzie tego pokroju nie rzucaja k***mi przy pierwszym spotkaniu? Bo to
      niegrzeczne, niekulturalne i robi zle wrazenie.
      A jednak swobodnie plugawia innych ludzi w imie czego? Wspolnoty
      rasowo-jezykowej ze mna?

      Rozmawialam z Kanadyjka, ktora mieszka naprzeciw - powiedziala mi wszyskto o
      podlewaniu trawy, o placach zabaw dla dzieci, imprezach okolicznych. Nie
      wspomniala ani slowa o rasach zamieszkujacych osiedle.

      (Nie probuje przez to udowodnic, ze wszyscy Polacy sa rasistami a wszyscy
      Kanadyjczycy nie sa).

      Nie atakuje Polakow (jak mi gdzie indziej zarzucono). Krytykuje zachowania.

      Spinelli
      • elagrubabela Na marginesie 20.07.06, 21:19
        Takie mam spostrzezenia obok glownego nurtu tego watku. Gdybym mieszkala dalej
        w Polsce pewnie nigdy nie zetknelabym sie towarzysko z roznymi Polakami,
        ktorych spotkalam w Stanach i Kanadzie. To dotyczy tez w jakims sensie forow
        polonijnych. Nie spotkawszy, nie dowiedzialabym sie Ich pogladow na rozne rasy
        i nacje. A nie znajac pogladow, nie bulwersowalabym sie nimi - ha ha ha.
        Emigracja okazala sie dla mnie najbardziej demokratyzujacym dzialaniem jakie
        podjelam w zyciu i kontakty z Polakami pokroju sasiada Spinelli sa tego
        czescia. Tak samo jak wymiana pogladow (???) z niektorymi forumowiczami. To
        jest w sumie bardzo pouczajace pod kazdym wzgledem. Czlowiek opuszcza swoja
        Wieze z Kosci Sloniowej i uczy sie nawigowac w nowych warunkach - ha ha ha.
        Dla mnie osobiscie, czescia tej nawigacji stalo sie unikanie lub
        minimalizowanie kontaktow z okreslonymi osobnikami. To dotyczy rowniez forow:
        gdy ktos zaczyna traktowac wlasne posty jak spluwaczke, ja sie wycofuje z
        wymiany zdan, bo doroslego czlowieka sie nie wychowa a przyjemnosci w
        odpisywaniu na niektore teksty nie mam zadnej. To, co jest super w Kanadzie (w
        Stanach zreszta tez) to to, ze zaden z tych spluwaczy nie odwazy sie powiedziec
        po angielsku tego, co mowi albo pisze po polsku, bo wie, ze jest to karalne.
        Tak wiec political correctness wymusza na co poniektorych cien kultury slowa. I
        dobrze, przynajmniej nie trzeba sie wstydzic publicznie za takich sasiadow - ha
        ha ha. No i szybko wiadomo czyich zaproszen na BBQ unikac jak ognia - ha ha ha.
        Elka
        • spinelli Re: Na marginesie 20.07.06, 21:35
          elagrubabela napisała:

          > To, co jest super w Kanadzie (w Stanach zreszta tez) to to, ze zaden z tych
          spluwaczy nie odwazy sie powiedziec po angielsku tego, co mowi albo pisze po
          polsku, bo wie, ze jest to karalne. Tak wiec political correctness wymusza na
          co poniektorych cien kultury slowa.<

          Alleluja! Kolejna rzecza, ktora mialam wpisac w watku na temat "co mi sie podoba
          w Kanadzie" to wlasnie ta nieszczesna Polityczna Poprawnosc. Moga sobie inni
          pluc i wrzeszczec, ze to duszenie wolnosci slowa ale uwazam, ze pewne normy
          musza byc ustalone w imie tego, ze w cywilizowanym spoleczenstwie nikt nie moze
          krzywdzic innych w imie poczucia bezkarnosci.

          Spinelli



          >
          > Elka
          • ertes Re: Na marginesie 20.07.06, 22:29
            Ciekawe, ciekawe jak zakwalifikowac w takim razie ten post:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=45258436&a=45514225
            Grzecznym go nazwac nie mozna, a dokladnie odwrotnie. Najwyrazniej poprzeczka
            "pluc i wrzeszczec" jest ustawiona u ciebie na innym powiomie gdy ty to robisz a
            na innym gdy inni.
          • ascofer polityczna poprawnosc 20.07.06, 23:00
            polityczna poprawnosc jest stosowana w krajach gdzie sie chce zamknac
            obywatelom buzie , ociera sie to troche o brak wolnosci slowa i rzady jedynie
            slusznej idei. Zapraszam do Polnocnej Korei gdzie stosuja to oczywiscie w
            nieporownywalny sposob do Canady , ale stosuja.
            Polityczna poprawnosc czasami jest smieszna , tchnie prowincjalnoscia ,ale
            czasami moze byc przyczyna roznych nieszczesc.Brak politycznej poprawnosci jest
            wentylem bezpieczenstwa , gdy nie ma tego wentylu balon moze kiedys peknac.
            Nie wiem czy zauwazyliscie jak bardzo czasem nasz kraj Canada przypomina polske
            za komuny ?
            • ertes Re: polityczna poprawnosc 20.07.06, 23:02
              > Nie wiem czy zauwazyliscie jak bardzo czasem nasz kraj Canada przypomina polske
              > za komuny ?

              Zauwazyliscie smile
              Z tym ze Kanada nie jest tu jakims wyjatkiem od reguly. Wszystkie tzw demokracje
              zachodnie cierpia na ta chorobe.
          • tora99 Re: Na marginesie 21.07.06, 06:29
            ja tu jestem ciagle jeszcze bardzo swieza (3 lata dopiero)
            ale jezeli chodzi o "polityczna poprawnosc" to mam mieszane uczucia.
            z jednej strony masz racje,

            pewne normy
            > musza byc ustalone w imie tego, ze w cywilizowanym spoleczenstwie nikt nie
            moze
            > krzywdzic innych w imie poczucia bezkarnosci.

            ale z drugiej strony wiem ze jest to wykorzystywane wcale nie tak rzadko,
            niestety sad

            znajomy, o ktorym ostatnia rzecz jaka moglabym powiedziec ze jest rasista, mial
            powazne problemy w pracy. rozmawiajac z kol o walce dwoch bokserow, nazwal
            jednego czarnym (mial na mysli jedynie kolor skory, nie jakosc czlowieka)
            czasami tak jest, ze nie pamietamy imienia, koloru spodenek..
            (tak jak np wspominasz impreze i nie pamietasz wszystkich imion, mowisz -
            nieduza brunetka fajnie tanczla..)
            innym razem opowiadal scenke z filmu (jakas komedia) w ktorym czarny mezczyzna
            podchodzi do dwoch bialych kobiet (ktore sa w rzeczywistosci dwoma przebranymi
            za biale kobiety czarnymi policjantami) i mowi do nich - helo, white chocolate

            do glowy mu nie przyszlo, ze moze byc to odebrane jako cokolwiek zwiazane z
            rasizmem. ktos doniosl, pracuje w duzej firmie - od razu rozmowa z szefem, w
            kadrach..

            dodam, ze pisze pisze "czarny" z pelna swiadomoscia. znajomy sprawdzal gdzies
            na stronech rzadowych czy "jest to poprawne" - jest. jezeli ma sie na mysli
            jedynie kolor skory.
            dlatego tez ze z tego co przy okazji sie dowiedzialm, afroamerykanin nie jest
            juz nazwa poprawna bo dyskryminuje ludzi z karaibow. poprawnie jest teraz mowic
            afrokaraibian... a ja mam dosc wymyslania coraz to nowych poprawnych nazw.
            uwazam ze jak ktos chce skrzywdzic, to i w "bialych rekawiczkach" to zrobi.
            to raz, a dwa, nie widze nic w tym zlego ze ktos ma taki a nie inny kolor
            skory, to ani powod do wstydu, ani do dumy. jest i juz.


            • papalek Re: Na marginesie 21.07.06, 06:41
              Ciekaw jestem jak daleko ta polityczna poprawnosc sie rozwinie. Ja sie tylko
              boje, ze za kazdym razem, kiedy nakazy pochodza od gory, to moze byc problem.
              Taki problem pojawil sie wtedy, kiedy kulak i intelektualista nie byli dobrze
              widziani i w ramach poprawy spoleczenstwa wymordowano w Sowietach kupe ludzi,
              ale to byli kulacy i wrogowie, to co sie przejmowac. Pamiejtajmy o tym do czego
              doprowadzila polityczna poprawosc w Niemczech hitlerowskich, rosji sowieckiej
              czy nawet w Stanach ,kiedy linczowanow szystkich lewicowcow. Demokracja jest
              taka szczwana, ze trzeba wysluchac nawet tych co nas wkurzaja i dalej dac im
              zyc, a nie jest to latwe.
              • matylda26 Re: Na marginesie 21.07.06, 17:20
                pamietam jak na lekcji angielskiego moj nauczyciel mowil nam zebysmy czasem nie
                mowili "czarny" hehehehe i jakos tak dobrze zapamietalam ta lekcje ze nigdy mi
                sie nie zdarzylo powiedziec czarny nawet w zartach smile

                w szkole mam sam samych Chinczykow i Hindusow i musze przyznac ze sa calkiem
                spoko ostatnio mielismy nawet imprezke na ktora jedzenie przygotowywalismy sami
                i musze przyznac ze bardzo bardzo mi smakowalo to ichnie smile i nawet zyje

                jak tutaj zagladalam jakies 2 lata temu przed wyjazdem do Kanady to obilam sie o
                bardzo powazny text tutaj na forum niestety juz nie pamietam czyj "zeby nie
                siadac kolo Hindusow w atobusie bo mozna sie nabawic jakies choroby" hehehehehe
            • spinelli Re: Na marginesie 21.07.06, 18:38
              tora99 napisała:

              >za biale kobiety czarnymi policjantami) i mowi do nich - helo, white chocolate
              > do glowy mu nie przyszlo, ze moze byc to odebrane jako cokolwiek zwiazane z
              > rasizmem. ktos doniosl, pracuje w duzej firmie - od razu rozmowa z szefem, w
              > kadrach..<

              Smutne i faktycznie zalatuje znana nam z historii rzeczywistoscia. Ja zas
              niefortunnie wyskoczylam z tym pluciem i wrzeszczeniem, bo taki ktos jak Twoj
              kolega ma pelne prawo zzymac sie na P.C.

              Spinelli


              --
              Get a life
              Polskie Ogorki
    • kolega.texas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 21.07.06, 23:24
      Pozwolcie wtracic i moje kilka centow. Po pierwsze mysle ze rasizm jako taki
      (dyskryminacja z powodu koloru skory) juz chyba nie istnieje w przecietnym
      srodowisku. Nie mowie tu teraz o jakis takich overalls wearing, cousin dating,
      bearfoot walking hicks. Czesto mozna sie pewnie spotkac z generalizowaniem ze
      jak czarny to pewnie zachowuje sie jak ten z ghetto, jak brazowy to pewnie
      hindus czy mexican, jak skosnooki to pewnie chinczyk, itd. Istnieje natomiast
      na 100% dyskryminacja innych kultur. Niestety albo stety. Ja osobiscie mam
      pewien problem z innymi kulturami. Nie mam namysli teraz tylko ludzi o innym
      kolorze skory. Moga to byc tez Polacy, if you will. Mieszkam w
      Kanadzie/Ameryce. Istnieje tu pewna kultura, choc oczywiscie za_morzny begs to
      differ, hehehehehe. Jako Kanadyjczycy mamy wlasna kulture, wlasne
      spoleczenstwo, wlasny jezyk i wlasny styl zycia. Ta kultura byla tworzona
      poprzez stulecia zmagan, prob i zwyciestw milionow ludzi ktorzy walczyli o
      wolnosc. "We Stand On Guard For Thee" jest naszym narodowym motto. To nie jest
      jakis tam chrzescijanski, prawicowy, polityczny slogan. Zaadoptowalismy to
      motto poniewaz Chrzescijanie (kobiety i mezczyzni)zalozyli to panstwo na
      chrzescijanskich zasadach i jest to jasno udokumentowane. Zamiescilem podspodem
      pewien list ktory dostalem przez email jak mieszkalem juz w US. Pytanie na
      poczatku brzmi: Will we still be the Country of choice and still be Canada if
      we continue to make the changes forced on us by the people from other countries
      that came to live in Canada because it is the Country of Choice??????

      Czy bedziemy panstwem wyboru, czy bedziemy Kanada, jesli bedziemy kontynuowac
      zmiany ktore sa na nas wymuszane przez ludzi ktorzy przyjezdzaja do Kanady z
      innych panstw, poniewaz Kanada jest panstwem (ich) wyboru?

      No wlasnie. Nie chodzi, moi drodzy, o kolor skory. Chodzi o adaptacje,
      asymilacje. Pewnie nie jest to latwey proces. Mialem mozliwosc patrzec na moich
      wlasnych rodzicow ktorzy do Kanady przyjechali ze mna (wtedy gowniarzem) jak
      mieli po trzydziesci kilka lat. Szczescie chcialo ze potrafili sie
      zaasymilowac, nauczyc jezyka (choc z akcentem), skonczyc z kielbasa z czosnkiem
      i polskim kosciolem, itd. Ale w miedzyczasie nie zawsze bylo kolorowo.
      Powiedzmy sobie ze zajelo im troche czasu zeby sie ocknac i otworzyc oczy.
      Wydaje mi sie ze o to wlasnie chodzi. O to zeby przybysze z calego swiata
      ktorzy decyduja sie do Kanady przyjezdzac szanowali swoja nowa ojczyzne. Z
      moich obserwacji to polska mniejszosc wiedzie prym w notorycznym krytykowaniu
      swojej nowej ojczyzny. Mieszkancow maja czesto za ograniczonych umyslowo,
      niekulturalnych, nieladnych itd. Styl zycia nowego kraju jest tez bardzo
      krytykowany. Kobiety sa leniwe, mezczyzni niegentlemenscy, dzieci niewychowane,
      jedza tylko McDonalds zamiast mielonego i burakow, szkoly sa na zbyt niskim
      poziomie, nie wiedza gdzie jest i co to jest wisla, nie umieja sie "ladnie"
      ubrac, itd, itd. Inne nacje, mniejszosci tez to robia rowniez z niemalym
      nasileniem. Swoja kulture uwazaja za naj i och i ach, a wszyscy inni, a
      zwlaszcza rodowici Kanadyjczycy to juz zlo najgorsze.

      Osobiscie nie chcialbym mieszkac wsrod jakiejkolwiek takiej mniejszoci. Badz to
      poslkiej, czy chinskiej czy hinduskiej. To raz. Dwa ze uwazam ze w tym kraju
      nie powinno byc na nie miejsca, a przynajmniej nie w takiej formie jaka ma
      miejsce teraz.

      To bylo miedzy innymi jednym z powodow dla ktorych zdecydowalem sie, mimo ze
      czesciowo wychowany w Kandzie, przeprowadzic do US. Ten problem istnieje
      oczywiscie i tutaj, ale nie z takim nasileniem. Ludziom innych kultur nie daje
      sie za darmo, tak jak w Kanadzie, danego przez Boga prawa czucia sie lepszym.
      Oczywiscie ze istnieje caly ten balagan z Affirmative Action i takie tam.
      Jednak przecietny czlonek jakiejkolwiek mniejszosci nie bedzie tu mial
      przeslodzonego zycia, jak sie to ma w Kanadzie, gdzie sami Kanadyjczycy, ktorzy
      BTW sami caly czas walcza i szukaja swojej wlasnej identyfikacji, stawiaja
      czesto na pedestale roznoraka mniejszosc, ktora bywa czesto wobec nich/nas
      krnabrna i niegrzeczna (kto mial doczynienia z hinduskim real estate agent,
      albo z chinskim convenient store owner, to wie o czym mowa).

      Jeszcze inny temat to czarni Amerykanie, ktorzy sa tu juz jezykowo i kulturowo
      w pewnym sensie zaasymilowani, lecz przez tworzenie ghettos, udowadnianie sobie
      nawzajem o swojej wyjatkowosci, a wrecz wyzszosci nad bialym czlowiekiem, jak
      rowniez rozpamietywania wszystkich krzywd jakie jego wczesniejszemu pokoleniu
      bialy czlowiek wyrzadzil, ludzie ci sa bardzo aspoleczni, zakompleksieni a
      miejsca ich zamieszkania (z wyboru) to kolebki przestepczosci. Moj ojciec, po
      dostatecznym procesie asymilacji, zwykl mawiac "No oni chca Affirmative Action
      bo 60 lat temu bialy czlowiek nazwal go murzynem i nie chcial dac pracy. A 20
      lat temu to nasza waadza mnie szaleju zadala i musialem z dzikim spojzeniem,
      wasem i kilkoma dolarami w kieszeni w Ameryce/Kanadzie od nowa zaczynac i o
      Affirmative Action nie prosze. Poradzilem sobie ja, poradzi sobie i czarny lecz
      rodzony tutaj obywatel tego kraju."

      Radzilbym wszystkim ludziom z polonijnych klubow, ktorzy nawlekaja na dzieci
      koszulki z napisem Polska a na samochodach naklejaja wielkie polskie orly, zeby
      sobie robili notatki. Jesliby ich dzieci, czyli drugie pokolenie emigrantow,
      mialo takie same problemy z asymilacja, kto wie, moze i jaki Krzysztof
      Majewski, urodzony w Kanadzie ktorego to dziadek przyjechal tu z Polski,
      wystepowalby z aplikacja o podobna Affirmative Action wzgledem Polakow, no bo
      przeciez alianci nas zawiedli a w szkolach kanadyjskich nigdy nie wprowadzono
      polskiego jako jezyka wykladowego (dyskryminacja przeciez).

      Konczac ten elaborat i powoli schodzac z mojego soapbox zareczam Wam ze nie
      czuje sie rasista. Wsrod naszych bliskich znajomych (naszej grupy) znajduje sie
      dwie rodziny czarnych ludzi, ktorzy znaja moje zdanie, sami zreszta maja
      podobne, moj doktor rodzinny jest hispanic, choc juz po hiszpansku nie mowi, a
      moj przyjaciel ma na nazwisko Slanina i jest jaknajbardziej bialy czlowiek.
      Podaje jeszcze link do wyzej wymienionego listu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=31849014&a=31849014

      Pozdrawiam wszystkich.
      • spinelli Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 00:16
        Kolego.Texas,

        powiem Ci szczerze oniemialam czytajac Twoj wywod. Nie to, ze sie zupelnie z
        Toba nie zgadzam, mialam Cie nawet zapytac o uscislenie kilku rzeczy ale nie
        wiem od czego zaczacsmile

        Nawet nie smiem zapytac w jaki sposob czarni sami tworzyli sobie getta.

        Spinelli
        ps.
        I co ma do tego wyzwolenie sie od kielbasy z czosnkiem?smile)
        • smutas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 00:49
          Spinelli Texas nie napisal, ze Czarni sobie getta pobudowali podczas rodzalu
          biali / czarni. On pisze,ze te getta buduja dzisiaj bo chca mieszkac miedzy
          swymi a miedzy bialymi - z czym sie zgadzam. Inna historia to np. ze sprzedawca
          domow, ktory NIE sprzeda domu Czarnemu w bialej dzielnicy bo ceny pojda w dol a
          on straci prestiz i business! Tak sie dzieje w niektorych miejscach w Stanach.

          A co do kielbasy i kosciola - to Texasowi bardzo wspolczuje - szacunek do Kraju
          w ktorym sie mieszka to jedno a sposcizna przodkow to drugie - ani o jednym ani
          o drugim zapominac nie wolno. I jak to jest, ze te Amerykany tak namietnie
          szukaja swoich korzeni - potrwia wymieniac z piec pokolen wstecz jaki domiszki
          krwi plyna w ich zylach...
          S.
          • spinelli Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 04:10
            smutas napisał:

            > Spinelli Texas nie napisal, ze Czarni sobie getta pobudowali podczas rodzalu
            > biali / czarni. On pisze,ze te getta buduja dzisiaj bo chca mieszkac miedzy
            > swymi a miedzy bialymi - z czym sie zgadzam.

            Tak tez to zrozumialam, z tym, ze nadal nie rozumie na ile czarni sa
            odpowiedzialni za tworzenie gett.

            >Inna historia to np. ze sprzedawca domow, ktory NIE sprzeda domu Czarnemu w
            bialej dzielnicy...<

            A takze nie wynajmie mieszkania. Mialam kolezanke, z ktora razem studiowalam i
            razem pracowalam. Szukala mieszkania, zapytalam w moim bloku czy sa jakies.
            Byly. Kiedy przyszla Elaine wypelnic papiery mieszkanie nagle sie zbylo.
            Tutaj, w Kanadzie.

            Spinelli
            • smutas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 04:44
              o choroba musze zaczac czytac po sobie - za duzo bykow sad
              Getto czarnych; osiedlaja sie w takich skupiskach bo tak chca - nikt ich tam
              nie zamyka. ci co nie chca 'emigruja' np. do Brampton. czemu tak sie dzieje,
              mechanizm pewnie podobny jak ze slawnym Jackowem w Chicago - lepszy stary wrog
              z Kingston (Jamika) niz nowy cop z North York (Scotland)

              A tak przy okazji - czemy Policjanci sa tacy biali? czasem czarni a tak
              rzadko 'brazowi' ??
        • kolega.texas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 20:21
          Spinelli,

          Czarni ludzie, i nie tylko czarni ludzie, sa sami odpowiedzialni za tworzenie
          sobie swoich communities. To jest chyba jasne. Nikt ich tam na sile nie wsadza.

          A wyzwolenie od kielbasy z czosnkiem to figure of speech (przenosnia? - nie
          jestem pewien). Oczywiscie kielbasa z czosnkiem nie musi byc zla. Chodzi o to
          ze warto byc bardziej open minded (otwartym myslowo? - znowu nie wiem smile )i
          sprobowac znalezc cos dobrego do jedzenia dlaej niz w tylko w polksim sklepie.

          Poza tym to ze sie nie zgadzasz jest ok. Nie musisz. Kazdy ma swoj wlasny
          wizerunek swiata. Mozna czasem roznie postrzegac odcienie szarosci, a mozna
          centralnie na biale mowic czarne (kolega za_morzem naprzyklad).

          Pozdrawiam.
      • za_morzem Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 01:49
        "bearfoot walking hicks"?
        zakladaja sobie wypreparowane niedzwiedzie lapy na stopy?

        co do hicks polecam goraco film THE DELIVERANCE.
        to genialny film o duzej czesci ameryki.
        wlasnie o konsekwencjach zycia bez kultury.

        "Mieszkam w
        Kanadzie/Ameryce. Istnieje tu pewna kultura, choc oczywiscie za_morzny begs to
        differ, hehehehehe. Jako Kanadyjczycy mamy wlasna kulture, wlasne
        spoleczenstwo, wlasny jezyk i wlasny styl zycia. Ta kultura byla tworzona
        poprzez stulecia zmagan, prob i zwyciestw milionow ludzi ktorzy walczyli o
        wolnosc. "We Stand On Guard For Thee" jest naszym narodowym motto."

        problemem jest to ze ta ameryka o ktorej piszesz odchodzi w przeszlosc.
        ta anglosaska, kultywujaca protestancki etos pracy, uczciwosc, family values and
        s... like that.
        to ta kultura ktora stworzyla podwaliny dla dobrobytu tego kontynentu.
        w malych miasteczkach gdzie jeszcze nie umarla faktycznie nie zamyka sie drzwi i
        ludzie poczestuja cie zimna lemoniada w goracy dzien.
        niestety to juz coraz czesciej tylko filmowy obrazek.

        mlodzi ludzie wychowani sa na mediach ktore za wszelka cene niszcza "stare" i
        zastepuja "nowym".
        wpajaja ze najwazniejsza jest kasa, kasa jeszcze raz kasa, wiekszy dom, wiekszy
        samochod, byc bogatym za wszelka cene; tak jak ci mlodzi murzynscy gangstrzy co
        to pokazuja w tv jakie maja piekne domy i ile to maja samochodow ze srebrnymi
        krecacymi sie felgami. ta pseudo kultura niestety jest bardzo "catchy"
        i bardzo latwo wypiera "stare".

        jesli 10-letnie dzieciaki wychowuje sie na tekstach typu:
        "ciebie walne w ryja,
        wybzykam ci zone, corke i psa".
        to o jakich values mozna mowic?
        gdy slucham czasem kanadyjskich 12-15 latkow mowiacych "my homie", "my hood"
        fascynujacymi sie przemoca i udawaniem "bad boys" to wydaje mi sie ze jedynym
        lekarstwem byla by mocna "blacha" w czolo.
        bynajmniej nie moje.

        ciekawe jak bedzie wygladala ameryka rzadzona przez to "kulturalne" pokolenie.
        • kolega.texas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 20:27
          za_morzem napisał:

          > "bearfoot walking hicks"?
          > zakladaja sobie wypreparowane niedzwiedzie lapy na stopy?

          Mzoe byc "baefroot wakinlg hciks". To chbya nie ma az tkeiago zanczneia. Wanze
          jset ntaomaist zbey zorzmueic snes wpyoweizdi. Rszety nie bede kmonetwoal bo
          zoribl to dsokonlae za mine klogea ertes. Pzodarwaim mimo wysztsko.
          • za_morzem Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 21:55
            ma takie znaczenie ze udzielasz porad dotyczacych jezyka w ktorym sam robisz
            karygodne bledy.
            to jeszcze bardziej zalosne biorac pod uwage ze wychowales sie tutaj (chyba
            kiedys o tym pisales).

            co do kolegi ertesa to odpisal by to samo na to ze deszcz pada lub slonce swieci
            wiec wiekszosc jego wypowiedzi mozna "disregard".

            • andrew-1 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 23:38
              za_morzem napisał:

              > ma takie znaczenie ze udzielasz porad dotyczacych jezyka w ktorym sam robisz
              > karygodne bledy.

              -------------------------------------------------------

              To nie sa bledy , jest to przyklad ze do zrozumienia tekstu pisanego wystacza
              prawidlowo napisane w slowach skladajacych sie na zdanie dwie litery ( pierwsza
              i ostatnia ) , srodkowe moga byc dowolnie poprzestawiane .


              Wanze jset ntaomaist zbey zorzmueic snes wpyoweizdi.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=45258436&a=45686261
              • za_morzem Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 23.07.06, 04:27
                kolega z texasu napisal:
                "Po pierwsze mysle ze rasizm jako taki
                (dyskryminacja z powodu koloru skory) juz chyba nie istnieje w przecietnym
                srodowisku. Nie mowie tu teraz o jakis takich overalls wearing, cousin dating,
                bearfoot walking hicks."


                BEARFOOT.
                zeby mialo jakikolwiek sens powinno byc BAREFOOT.
                no chyba ze jak juz wspomnialem ktos nosi wypreparowane na papucie lapy
                niedzwiedzie. hehe.


                andrew jak to w prl-u mowili,
                wtraciles sie "miedzy wodke a zakaske" tudziez wyskoczyles jak filip z konopii.

      • voytek74 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 22.07.06, 03:21
        1. Chinskiego sklepikarza nie spotkalem jeszcze w Kanadzie a mieszkam tu 14 lat. Wszyscy azjaci-
        wlascicieli jakich spotkalem to Koreanczycy. No wlasnie, "skosnooki to pewnie Chinczyk" smile Niektorzy sa
        krnabni a niektorzy nie. U tych krnabnych zakupow nie robie. Prawie wszystkich podziwiam za 80
        godzinny tydzien pracy. Sredni dochod z takiego sklepiku na tok to okolo 40 tysiecy a oni zasuwaja jak
        wolki. Co ciekawe, prawie wszyscy sa "chrzescijanami" - wiec wedlug Twojego wywodu sa to idealni
        emigranci, maja etos pracy i wyznaja zasady na ktorych Kanada zostala podobno zbudowana.

        2. Z zalozeniem Stanow/Kanady na chrzescijanskich zasadach to bym troche uwazal. Polska tez jest
        zalozona na chrzescijanksich zasadach a boordel tam ze glowa boli. Amerykanskie "In God we trust"
        jest/bylo bardzo podobne jak polskiego "Jak trwoga to do Boga". Uzywane kiedy wygodne a
        zapominane (np. przy sprowadzaniu niewolnikow) kiedy przeszkadza w prowadzeniu np. plantacji.
        Powiem krotko, spoleczenstwa sie zmieniaja z biegiem historii i to co bylo norma 100 lat temu (np. nie
        uznawanie kobiet jako podmiotu prawnego) jest teraz nietolerowane. Co ciekawe, wlasnie podczas
        debaty nad udzielaniem kobiet prawa do glosu, jednym z najwazniejszych argumentow byly wlasnie
        "chrzescijanskie zasady": Jezus wybral dwunastu apostolow bo wiedzial ze tylko meszczyzni sa zdolni
        do podejmowania waznych decyzji i roli przywodczych...

        Serdecznie Pozdrawiam Wszystkich!

        • kolega.texas Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 23.07.06, 00:33
          voytek74 napisał:

          > 1. Chinskiego sklepikarza nie spotkalem jeszcze w Kanadzie a mieszkam tu 14
          lat
          > . Wszyscy azjaci-
          > wlascicieli jakich spotkalem to Koreanczycy. No wlasnie, "skosnooki to pewnie
          C
          > hinczyk" smile

          Moze niezbyt wiele takich convenient stores widziales. Mam nadzieje ze nie
          dlatego iz czesciej kupowales kaszanke u Polaka niz kawe w 7-11 hehehehe. A tak
          naprawde statystyki przemawiaja ze to jednak Chinczyka skosnookiego latwiej
          spotkac w kraju klonowego liscia niz jego koreanskiego odpowiednika.

          www.clbc.ca/files/Reports/IHB_section_a.pdf

          Zwykle rowniez to Chinczycy z Honk Kong przyjezdzali do Kanady ze znaczna
          gotowka i byli gotowi na ewentualny zakup franchise 7-11. Wiec Twoj osobisty
          przypadek nie odnosi sie raczej do wiekszosci. Mam racje?

          wiec wedlug Twojego wyw
          > odu sa to idealni
          > emigranci, maja etos pracy i wyznaja zasady na ktorych Kanada zostala podobno
          z
          > budowana.

          Prawie hehehehe. Nalezy jednak pamietac ze podstawy na ktorych Kanada zostala
          zbudowana i zasady na podstawie ktorych dzisiaj pracuje to nie tylko religia,
          ale rowniez miedzy innymi JEZYK.

          Pozdrawiam rowniez serdecznie.
          • voytek74 Re: Dlaczego?.... (O rasizmie, zapewne po raz kol 23.07.06, 14:43
            kolega.texas napisał:

            > voytek74 napisał:
            >
            > > 1. Chinskiego sklepikarza nie spotkalem jeszcze w Kanadzie a mieszkam tu
            > 14
            > lat
            > > . Wszyscy azjaci-
            > > wlascicieli jakich spotkalem to Koreanczycy. No wlasnie, "skosnooki to pe
            > wnie
            > C
            > > hinczyk" smile
            >
            > Moze niezbyt wiele takich convenient stores widziales. Mam nadzieje ze nie
            > dlatego iz czesciej kupowales kaszanke u Polaka niz kawe w 7-11 hehehehe. A tak
            >
            > naprawde statystyki przemawiaja ze to jednak Chinczyka skosnookiego latwiej
            > spotkac w kraju klonowego liscia niz jego koreanskiego odpowiednika.
            >
            > www.clbc.ca/files/Reports/IHB_section_a.pdf
            > Zwykle rowniez to Chinczycy z Honk Kong przyjezdzali do Kanady ze znaczna
            > gotowka i byli gotowi na ewentualny zakup franchise 7-11. Wiec Twoj osobisty
            > przypadek nie odnosi sie raczej do wiekszosci. Mam racje?

            Racji nie masz bo mozliwe ze ja kupuje kaszanke w polskim sklepie (juz nie o takie rzeczy mnie na
            forum oskarzano), natomiast link Twoj odnosi sie do emigracji ogolnie i niejak nie ma sie do wlascieli
            "convenience store" (a nie convenient, ale to juz male piwo). Kawe w 7-11 unikalbym jak ognia ale jak
            Ty to lubisz to prosze bardzo. Podejzewam ze taka kawa jest bardziej niestrawna od jakiejkolwiek
            kaszanki. Jak mowia: "Different strokes for different folks". Znakomita wiekszosc wlascicieli takich
            malych sklepikow z gazetami, papierosami i slodyczami w Kanadzie to Koreanczycy i Twoj link
            pokazujacy ogolne trendy emigracujne, nie dodaje do tej dyskusji nic. Wiec jeszcze raz i powoli: to ze
            emigruje o wiele wiecej Chinczykow niz Koreanczykow do Kanady, nie oznacza ze Koreanczycy nie
            moga dominowac pewnych nisz - koncpet chyba jest prosty?



            > Prawie hehehehe. Nalezy jednak pamietac ze podstawy na ktorych Kanada zostala
            > zbudowana i zasady na podstawie ktorych dzisiaj pracuje to nie tylko religia,
            > ale rowniez miedzy innymi JEZYK.
            >
            > Pozdrawiam rowniez serdecznie.

            Jezyk przychodzi z czasem - jednym szybciej, innym wolniej. Kanada zostala miedzy innymi
            zbudowana przez prawie niepismiennych chlopow z Ukrainy, Polski czy Wloch. Gwarantuje Tobie ze jak
            oni przyjezdzali to nie mowili w miejscowym narzeczu nic.
      • spinelli Filozofia z listow lancuszkowych 22.07.06, 05:45
        kolega.texas napisał:

        >Ta kultura byla tworzona poprzez stulecia zmagan, prob i zwyciestw milionow
        ludzi ktorzy walczyli o wolnosc.<

        ???????????

        >>"We Stand On Guard For Thee" jest naszym narodowym motto. To nie jest jakis
        tam chrzescijanski, prawicowy, polityczny slogan. Zaadoptowalismy to motto
        poniewaz Chrzescijanie (kobiety i mezczyzni)zalozyli to panstwo na
        chrzescijanskich zasadach i jest to jasno udokumentowane. Zamiescilem podspodem<<<<

        Kolego z Texasu, pofatygowalam sie i kliknelam na link. I oczywiscie ten wielki
        patriotyczny zew okazal sie listem lancuszkowym zasmiecajacym lacza w USA, UK,
        Australii. Oczywiscie odpowiednio zmodyfikowanym do lokalnych potrzeb tak
        wiec:"We Stand On Guard For Thee" Staje sie "In God We Trust" w Australii i
        "United we stand" w USA.

        www.breakthechain.org/exclusives/beamerican.html
        I o ile w Ameryce "We speak English...." to juz w Kanadzie "We speak
        English/French..." itd, itd.

        gratuluje ambitnych zrodelsmile

        I przypominam, ze u podstaw (nawet) tego kraju leza akty nie calkiem
        chrzescijanskie a wprowadzane w zycie jak najbardziej przez krzewicieli
        chrzescijanstwa.

        Spinelli
        --
        Get a life
        Polskie Ogorki
    • dradam2 jak to wyglada statystycznie 22.07.06, 00:25
      www.statcan.ca/english/freepub/91-209-XIE/91-209-XIE2003000.pdf
      Wynika z tego, ze z Europy "wschodniej" najwiecej wjezdza imigrantow z Rumunii.

      Bieda w Rumunii jest obecnie straszna. Ogladalem program, w ktorym przywodca
      jednej z central (rumunskich) zwiazkowych mowil
      "niech nam rzad kanadyjski pozwoli wjechac do Kanady. Przyjedzie 100, 200lub 300
      tysiecy i bedziemy mieszkac i pracowac w najgorszych regionach Kanady, tam
      gdzie nam wladze kanadyjskie poleca ."


      Pozdrawiam


      dradam 1/2


      PS. Najwiecej rumunow owsiedla sie w QC. Mowi spora ich czesc jezykiem
      francuskim, co jest zrozumiale bo francuski byl drugim jezykiem w Rumunii.

            • elagrubabela Dodaje margines z drugiej strony :) 22.07.06, 17:43
              Mam troche problem z wywodem kolegi z Texasu, bo Jego analiza historii i
              spoleczenstwa kanadyjskiego wydaje mi sie mocno splycona i jednostronna.
              Podskorne w tej analizie postulowanie szybkiej asymilacji i jak najszybsza
              deklaracja nowo-przyjezdnych albo-albo (przywiezione tradycje vs. zycie w nowym
              kraju) przeciwstawianej tworzeniu gett jest moim zdaniem troche naiwne i
              pachnie mi mysleniem zyczeniowym. A czasem chyba lepszy jest pragmatyzm - ha ha
              ha. Bo sama interpretacja "getta" to tylko kwestia punktu widzenia - jesli
              zamiast nazwy getto uzyjemy okreslenia "community", cala negatywna otoczka sie
              rozplywa i mamy do czynienia z jak najbardziej pozadanym elementem tworzacej
              sie wspolnoty. Czy wiec na Danforth jest greckie getto, czy greckie community?
              Wzdluz Bathurst - zydowskie getto czy zydowskie community? Spadina, St. Clair,
              College, Roncesvalles - getta czy communities? Rozciagajac to na GTA mozna
              zadac te same pytania w odniesieniu do Markham, Richmond Hill, Vaughan, Maple,
              Woodbridge czy wspominanego juz kilka razy Brampton. Asymilacja musi sie jakos
              i gdzies zaczac, dla wiekszosci imigrantow przyjezdzajacych do Kanady od
              dziesiatkow lat zaczyna sie w gettcie/community - ha ha ha. Bo tam jest
              poczucie bezpieczenstwa jezykowego i kulturowego. A proces adaptacji to nie
              tylko wychodzenie jednostek poza te swoje bezpieczne granice ale rowniez
              przenikanie sie poszczegolnych communities. To sie nie zdarzy z dnia na dzien i
              oczekiwanie, ze zdarzy sie za jednego pokolenia jest chyba mocno przesadne.
              Wedlug mnie, specyfika kanadyjskiej kultury i kanadyjskiego spoleczenstwa
              polega wlasnie na tym nieustajacym przenikaniu sie roznych spolecznosci, na
              braku jednoznacznego modelu "prawdziwego Kanadyjczyka". Jestesmy
              spoleczenstwem, ktore cierpliwie przyjmuje, testuje i akceptuje rozne wartosci
              przywozone tutaj z calego swiata i z tych roznych kawalkow tworzymy swoja
              wlasna, kompletnie oryginalnie nowa jakosc, ktora zmienia sie wraz z tym nowo-
              tworzacym sie spoleczenstwem. Ale ten proces wymaga cierpliwosci i wzajemnej
              zyczliwosci. Rowniez cierpliwosci dla tych, ktorym schodzi dluzej
              zaakceptowanie tego calego procesu. Niektorzy nie potrafia sie w tym odnalezc i
              opuszczaja Kanade zeby zyc w mniej otwartych spoleczenstwach, bo lepiej sie
              czuja gdy reguly sa z gory jasno okreslone i relatywnie niezmienne. I ja to
              szanuje, uwazam ze bycie Kanadyjczykiem (Kanadyjka smile to odkrycie w sobie tej
              wewnetrznej zgody na "vague" - nie kazdemu z tym po drodze i to jest OK.
              Szczeliwie jest tyle innych krajow na swiecie, w ktorych nic nie jest "vague"
              wiec nikt nie musi sie tutaj czuc "stuck" smile Ci z nas, ktorzy czuja sie tu
              dobrze, przyjmuja za oczywiste to, ze proces tworzenia sie Kanady nie jest
              zakonczony, ze wciaz jestesmy w drodze i jestesmy ciekawi dokad ona nas
              zaprowadzi. Jestesmy fascynujacym narodem ale na pewno nie jest latwo poczuc,
              ze sie do nas przynalezy. Ale mamy w sobie cierpliwosc i zgode na czekanie az
              ci, ktorym to zajmuje wiecej czasu, poczuja sie tu "u siebie". To dotyczy w
              takim samym stopniu Chinczykow majacych klopot z nauczeniem sie angielskiego
              jak i Polakow majacych klopot z zaakceptowaniem sasiada, ktory przyjechal skads
              tam i ma jakies tam preferencje dietetyczne. Powoli, powoli, czasami bardzo
              powoli ale i ten Chinczyk, i ten Polak wsiakna w swoje
              getto/community/town/city/province/country - ha ha ha.
              Cierpliwosci, tego glownie potrzeba przy asymilacji. Cierpliwosci tych, ktorzy
              sie asymiluja i tych, ktorzy ich przyjmuja do swojej spolecznosci. Pospiech
              jest dobry wylacznie przy lapaniu pchel smile Elka.
              • kolega.texas Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 22.07.06, 23:57
                elagrubabela napisała:

                > Mam troche problem z wywodem kolegi z Texasu, bo Jego analiza historii i
                > spoleczenstwa kanadyjskiego wydaje mi sie mocno splycona i jednostronna.

                No oczywiscie ze jednostronna. Mojostronna hehehehe. A dlatego ze nie
                elogrubobelostronna to plytka. Argument nie do pobicia hehehehe.

                > Podskorne w tej analizie postulowanie szybkiej asymilacji (...)
                przeciwstawianej tworzeniu gett jest moim zdaniem troche naiwne i
                > pachnie mi mysleniem zyczeniowym. A czasem chyba lepszy jest pragmatyzm

                Podam Ci przyklad. Jezeli ktos w Polsce wyjdzie z propzycja sprzatania odchodow
                po wlasnym psie jako rozwiazania problemu wszechobecnych psich kup na
                publicznych alejkach, trawnikach i placach zabaw (propozycja dla emigrantow jak
                najszybszej asymilacji w nowym srodowisku), to czy tego czlowieka nazwiesz
                rowniez naiwnym a jego myslenie mysleniem zyczeniowym? Tylko dlatego ze w
                Polsce lud w wiekszosci z wyboru tych kup nie sprzata (dlatego ze emigranci
                asymilowac w Kanadzie sie nie chca i jeszcze sa za to poklepywani po plecach),
                czy poradzisz pieszym i dzieciom na placach zabaw pragmatyczne myslenie i
                akceptowanie slalomu miedzy psimi odchodami? (poradzisz reszcie kanadyjskiego
                spoleczenstwa pogodzenie sie z faktem ze Hindus, Polak, czy Chinczyk asymilowal
                sie nie bedzie bo nie chce a na dodatek powinien jeszcze byc pochwalnoy
                za "szanowanie" swoich korzeni, chocby i kosztem podcinania korzeni rodowitego
                Kanadyjczyka, ktory zwykl mowic "Merry Christmas" a nie "Happy Ramadan".)

                Bo sama interpretacja "getta" to tylko kwestia punktu widzenia - jesli
                > zamiast nazwy getto uzyjemy okreslenia "community", cala negatywna otoczka
                sie
                > rozplywa i mamy do czynienia z jak najbardziej pozadanym elementem tworzacej
                > sie wspolnoty.

                Nie interpretuj wiec. Nazwij sobie ta spolecznosc jak chcesz. Jak pisalem moj
                list nie mialem na mysli bycia nader poprawnym politycznie. Slowo ghetto zle
                sie kojarzy, to fakt. Kojarzy sie zle dlatego wlasnie ze w ghettos mniejszosci
                kulturowe zbieraja sie razem w celu wyodrebnienia sie od wiekszosci. Fakt.
                Slowo ghetto uzylem swiadomie. Dla mnie jest to ghetto jezeli rozwija sie tam
                przestepczosc, szerzy nielad i propaganda anty wiekszosci spoza tegoz ghetto.
                Jesli chcesz od teraz moge nazwac ghetto community albo jeszcze lepiej
                association. Nie zmieni to jednak faktu w jaki sposob takie ghetto postrzegam.

                Asymilacja musi sie jakos
                > i gdzies zaczac, dla wiekszosci imigrantow przyjezdzajacych do Kanady od
                > dziesiatkow lat zaczyna sie w gettcie/community - ha ha ha.

                Dobrze ze dolaczylas "ha ha ha" bo jest to nieco tragikomiczne ze asymilacja ma
                sie zaczynac w miejscu propagandy antyasymilacyjnej. Teraz zalecam obserwacje i
                przylozenie ucha do wszelkich klubow polonijnych, salek parafialnych i polskich
                sklepow. Czy w/g Ciebie tam sie propaguje asymilacje? Calkiem szczerze
                odpowiedz. Przeciez to sa miejsca gdzie nowoprzybyly Polak dowiaduje sie
                ze "kanadole" sa glupi, to sa miejsca gdzie rozklada sie karty businessu
                wszelakich polskich contraktorow gdzie nowoprzybyly bedzie szukal zatrudnienia,
                to sa miejsca gdzie mozna nabyc wielkiego orla polskiego na samochod i koszulke
                dla dziecka z nazwa Polska, a w polskim koscielnym bulletynie mozna znalezc
                numer telefonu do polskiej sobotniej szkoly i do polskiego przedszkola gdzie do
                dziecka siostry zakonne mowia tylko po polsku. No przeciez to chyba zart z ta
                asymilacja w tych skupiskach mniejszosci narodowych.

                Bo tam jest
                > poczucie bezpieczenstwa jezykowego i kulturowego.

                Mylisz sie. Tam jest poczucie akceptacji swego rodzaju wlasnej ulomnosci.
                Ulomnosci jezykowej naprzyklad, ulomnosci czasem wielkiej i obawa napelniajacej
                roznicy kulturowej miedzy nowoprzybylym a otaczajacym go swiatem, uczucia
                niedowartosciowania ze wzgledu na wyzej wymienione roznice kulturowe. Nowego
                emigranta dociska rowniez swiadomosc tego ze to on tu przyjechal i ten swiat
                ktory tu jest, choc tak inny od tego znanego, jest mimo wszystko lepszy niz ten
                stary i znany. No w koncu z wlasnej nieprzymuszonej woli zdecydowalismy sie tu
                przyjechac i zostawic domowe pielesze tak daleko. Idac dalej tym tropem mozna
                nawet powiedziec ze te domowe pielesze niezle nam za skore zalazly skoro sie
                zdecydowalismy na zycie w kraju tak innym a jednak o tyle lepszym od naszego
                starego.

                A proces adaptacji to nie
                > tylko wychodzenie jednostek poza te swoje bezpieczne granice ale rowniez
                > przenikanie sie poszczegolnych communities.

                Nie Elu. To nie jest proces adaptacji. To jest, ze tak sie niepoprawnie
                politycznie wyraze, etniczne i kulturalne zoo.


                To sie nie zdarzy z dnia na dzien i
                >
                > oczekiwanie, ze zdarzy sie za jednego pokolenia jest chyba mocno przesadne.

                Zgadzam sie. To nie jest latwy proces. Aczkolwiek zamykanie sie w swojej
                narodowej mniejszosci napewno nie jest krokiem do przodu w strone asymilacji.
                Jest to wrecz duzy krok do tylu. Zaasymilowac sie w nowym swiecie to nie znaczy
                koniecznie plynnie i bez innego akcentu mowic w tubylczym jezyku. Pierwszym
                krokiem do asymilacji jest zaakceptowanie naszego nowego panstwa, jego
                spoleczenstwa i zasad w nim panujacych bez zbednego poczucia nizszosci.

                > Wedlug mnie, specyfika kanadyjskiej kultury i kanadyjskiego spoleczenstwa
                > polega wlasnie na tym nieustajacym przenikaniu sie roznych spolecznosci, na
                > braku jednoznacznego modelu "prawdziwego Kanadyjczyka".

                Elu, ja chodzilem do kanadyjskich szkol elementarnych i High Schools. To co
                opisujesz to nie zadna specyfika kanadyjskiej kultury. Byc moze w/g Ciebie ale
                nie w/g rdzennego Kanadyjczyka. Wystarczy pare miesiecy Social Studies 10 zeby
                dostrzec ze jako Kanadyjczycy jestesmy w poszukiwaniu naszej kanadyjskiej
                identyfikacji, w odroznieniu naprzyklad do naszym sasiadow z poludnia. Oni
                bardzo dobrze radza sobie z wlasna identyfikacja jako Americans. Moze
                nalezaloby wziac z nich w tym aspekcie przyklad i bardziej niz cultural mosaic
                tworzyc canadian melting pot.

                Jestesmy
                > spoleczenstwem, ktore cierpliwie przyjmuje, testuje i akceptuje rozne
                wartosci
                > przywozone tutaj z calego swiata i z tych roznych kawalkow tworzymy swoja
                > wlasna, kompletnie oryginalnie nowa jakosc, ktora zmienia sie wraz z tym nowo-
                > tworzacym sie spoleczenstwem.

                A ja bym powiedzial inaczej. Jestesmy spoleczenstwem ktore mimo wlasnego
                kryzysu identyfikacyjnego znosi cierpliwie i przyjmuje narzucane nam przez inne
                przyjezdzajace tu nacje prawa i heritage (znowu nie wiem jak po polsku)
                przywieziona tu z innych zakatkow swiata, a ktora nijak sie ma do podstaw na
                ktorych panstwo Kanada zostalo stworzone.

                Ale ten proces wymaga cierpliwosci i wzajemnej
                > zyczliwosci. Rowniez cierpliwosci dla tych, ktorym schodzi dluzej
                > zaakceptowanie tego calego procesu

                Problemem nie jest dlugosc proscesu asymilacji. Problemem jest wola do tego aby
                chocby zaczac ten proces. Poprzez identyfikowanie sie jako Polak, Hindus, czy
                Chinczyk nie rozpoczynamy procesu asymilacji. Proces asymilacji wyglada tak ze
                w momencie przyjecia nowego obywatelstwa zdajemy sobie sprawe ze jestesmy
                Kanadyjczykiem polskiego pochodzenia a nie Polakiem z kanadyjskim paszportem.

                ja to
                > szanuje, uwazam ze bycie Kanadyjczykiem (Kanadyjka smile to odkrycie w sobie tej
                > wewnetrznej zgody na "vague" - nie kazdemu z tym po drodze i to jest OK.

                Tobie sie to podoba. To bycie "vague" inni uwazaja to za identity crisis i
                wcale nie chca aby "vague" przychodzilo na mysl po uslyszeniu slowa "Canadian".

                > Szczeliwie jest tyle innych krajow na swiecie, w ktorych nic nie jest "vague"
                > wiec nikt nie musi sie tutaj czuc "stuck" smile

                Szczesliwie dla emigrantow jest zawsze taki inny kraj na swiecie (their country
                of origin), gdzie sie nie trzeba asymilowac, uczyc j
              • kolega.texas Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 22.07.06, 23:58


                Szczesliwie dla emigrantow jest zawsze taki inny kraj na swiecie (their country
                of origin), gdzie sie nie trzeba asymilowac, uczyc jezyka, kwestionowac
                tambylczej kultury. Jezeli wiec proces asymilacji w Kanadzie jest dla
                coniektorych (czyt. za_morznych) zbyt trudny mozna wziac advantage z jednej z
                najpiekniejszych kanadyjskich wolnosci - "The freedom to leave." I jeszcze
                jedno. Gdybys byla, Elu, rdzenna kanadyjka i prawila mi tu takie moraly, bylbym
                jeszcze w stanie dac Ci prawo do glosu. Jesli natomiast Ty przyjechalas tu na
                tzw. gotowe, ani Ty ani Twoi przodkowie nie udzielali sie w tworzeniu tej
                spolecznosci, tego kraju; jakim prawem zabierasz zdanie i chcesz wmieszac w ta
                spolecznosc kawalek Twojej odrebnej mentalnosci. Czyz nie przez ta polska
                mentalnosc Twoja, Twoich przodkow, Twoich rodakow, kraj z ktorego pochodzisz, w
                ktorym sie urodzilas stal sie tak niemozliwy do zycia ze wybralas przeniesienie
                sie w "dalekie, inne i nieznane"?

                > Cierpliwosci, tego glownie potrzeba przy asymilacji. Cierpliwosci tych,
                ktorzy
                > sie asymiluja i tych, ktorzy ich przyjmuja do swojej spolecznosci. Pospiech
                > jest dobry wylacznie przy lapaniu pchel smile

                Cierpliwym mozna byc jak sie czeka na pociag i wie sie ze zbliza sie on w
                naszym kierunku, chocby i 5km/h. Najcierpliwszy czlowiek poczulby sie
                zaniepokojony gdyby sie dowiedzial ze pociag na ktory czeka podaza w zupelnie
                odwrotnym kierunku i to w dodatku 100km/h. Bo tak mozna nazwac "asymilujacego
                sie" emigranta ktory nawleka na swoje dzieci koszulki z nazwa Polska, nakleja
                na samochod wielkiego polskiego orla a na meczu hokejowym Polska-Canada krzyczy
                na cale gardlo "POLSKA RZADZI!!!"

                Pozdrawiam.
                • soup.nazi Texas, hold'em! 23.07.06, 06:14
                  And hold your own - ale nie doslownie, hehehe. Dobre teksty piszesz. Tez kiedys
                  takie pisalem dopoki nie spostrzeglem, ze przewaznie to strata czasu, ktorego
                  nikt mi juz nie zwroci. Co mnie zastanawia to zdumiewajaca zbieznosc moich
                  pogladow z twoimi, chociaz ja przyjechalem do Kanady majac 26 lat, a nie
                  wychowalem sie tu. Tez mam do Kanady swoje "ale" i nic nie przyszlo mi tu latwo.
                  Zbieznosc ta, to chyba kwestia jakiejs wewnetrznej uczciwosci - wobec siebie i
                  kraju, ktory przyjal nas goscinnie i potraktowal znacznie bardziej po ludzku i
                  uczciwie niz nasz rodzinny kiedykolwiek - chociaz wcale nie musial. Oczywiscie,
                  nie jest idealny ale ktory jest? A i tak bije o wiele dlugosci wiele innych ze
                  srodkowoeuropejskim Madagaskarem na czele. I podziwiam Kanadoli czesto sie na
                  nich zloszczac za ciapowatosc i rozlazlosc w postepowaniu z roznymi "kulturami"
                  szmatoglowych i innych sand niggers, chociaz nie tylko oni chcieliby tu meble
                  przestawiac. A juz nie moge zapomniec polaczka zaslyszanego w roku 1990, ktory
                  wyjechawszy z kraju 3 lata wczesniej za komuny dowodzil z zacietym a plaskim
                  ryjem, ze Kanada to kraj policyjny, bo pijanych i rzygajacych polaczkow policja
                  sprzata z przystankow autobusowych wieczorami. A slyszales o 30,000
                  "Kanadyjczykow" domagajacych sie blyskawicznej ewakuacji z Libanu na koszt
                  podatnika i zgadnij co sie stanie z tymi naszymi "ziomkami" w chalatach i
                  chustach jak juz sie znajda w Kanadzie? Otoz dzieki swojej bezczelnosci i
                  miekkosci Kanadoli rownie miekko wyladuja na opiece spolecznej. Ciekawe ilu z
                  nich i tak na niej bylo przebywajac tam gdzie sie bez przerwy kotluja.
                  • kolega.texas Hej Zupa 23.07.06, 21:42
                    > Zbieznosc ta, to chyba kwestia jakiejs wewnetrznej uczciwosci - wobec siebie i
                    > kraju, ktory przyjal nas goscinnie i potraktowal znacznie bardziej po ludzku i
                    > uczciwie niz nasz rodzinny kiedykolwiek - chociaz wcale nie musial.

                    O wlasnie to. Inaczej mowiac brak pierdzenia na slodko i nazywanie rzeczy po
                    imieniu. Musze przyznac szczerze ze tez jestem pod wrazeniem. Jestes prawdziwym
                    unikatem. Ja coprawda sie w Kanadzie nie wychowywalem od wczesnego dziecinstwa.
                    Gdy tam przyjechalem to mialem troche ponad 10 lat. Wczesniej mieszkalem z
                    rodzina w Niemczech jakies 3 lata, gdzie sie zreszta urodzilem, ale to juz byl
                    tylko przypadek wink
                    No wiec wracajac do tematu, to nie spotyka sie czesto emigrantow takich jak Ty.
                    Ja spotkalem sie z podobnymi ludzmi tylko na forum (Waldek, Wiarus, ..., licho
                    jeszcze wie kto bo reszta to chyba zmienia users jak rekawiczki) No ale w
                    rzeczywistosci jeszcze mi nie przyszlo spotkac kogos kto potrafi bez zadnych
                    kompleksow i zazenowania przyznac ze do ciezkiej Anieli, skoro tutaj jestem to
                    skadkolwiek pochodze to byl niezly burdel zeby mnie az tu zagonic i to wcale
                    nie podrodze hehehehe. Nawet moi rodzice, ktorzy jak na moj gust odwalili kawal
                    dobrej roboty we wlasnej samoocenie i adaptacji w nowym srodowisku, od
                    przyjazdu do Kanady troche ponad 20 lat temu, mimo wszystko potrafia czasem w
                    zapedach pseudopatriotycznych zabeczec cos moze nie az na styl zamarzonego ale
                    powiedzmy ze moja wlasna matka moglaby sobie wymienic telefony z Elabela.

                    Ja rowniez podziwiam Kanadyjczykow za to jak pomimo tego swojego kryzysu
                    identyfikacyjnego, gdzie naprawde w tej chwili juz doszlo do tego ze byc
                    Kanadyjczykiem definiuje sie jako "nie byc" Amerykaninem, akceptuja ta
                    wielokulturowosc. To dodatkowo nie jest zwykla akceptacja tego ze ktos gotuje
                    inne potrawy, czy wyznaje inna religie. To jest kulenie uszu i spiewanie hymnow
                    pochwalnych w strone mentalnosci nie dosc ze innych to w dodatku udowodnionych
                    przez masowe ich uciekanie od wlasnych ziomkow, jako uwierajacej nawet samych
                    swoich. Dodatkowo w moich odczuciach, akceptacja innych kultur to nie jest
                    ograniczenie mojej kultury i moich tradycji. Jesli ja jako Kanadyjczyk
                    mowie "Merry Christmas" i stroje choinke, to nie zycze sobie zeby ktos sie na
                    to obrazal. Nie muzulmanie, nie ateisci, nie zydzi i nie buddysci tworzyli to
                    panstwo. Niech wiec sobie spokojnie uczeszczaja do swoich swiatyni, ale niech
                    nie zaklucaja zasad tu od dawna panujacych, a sa to miedzy innymi hucznie
                    obchodzone Swieta Bozego Narodzenia czy odpowiedni wystroj sklepow i urzedow w
                    okresie swiatecznym. Dziwne ze zanim nie dostali statusu landed immigrant,
                    zaden z nich nie czul sie urazony wszechobecnym chrzescijanstwem Kanady.
                    Podobnie jest z tymi "Kanadyjczykami" z Libanu. Ciekawe jak szybko im zacznie
                    doskwierac baseballowa czapka sasiada i Molson Canadian na reklamach w TV.

                    Swoja droga, to polska znajoma mojej matki brala obywatelstwo w jakis tam week
                    of canadian multiculturalism czy cos na ten styl. Cala ceremonia miala miejsce
                    w muzulmanskim mosku, o czym znajoma zostala powiadomiona. Nikt natomiast nie
                    powiadomil jej o tym ze bedzie musiala tam zdjac buty, sluchac godzine historii
                    religii muzulmanskiej, historii budowy mosku i wszelkiej symboliki przedmiotow,
                    mebli itd i ich relacji do muzulmanow, Mecca i innych takich tematow. O
                    Kanadzie i o waznosci i symbolismie przyjecia nowego obywatelstwa bylo podobno
                    pobieznie i bardzo krotko zeby czasem nie urazic muzulmanskich "gospodarzy"
                    mosku zbyt natretnym przypominaniem ze panstwo w jakim sie dotychczas
                    znajdowali to nie Egipt, Iran czy Arabia Saudyjska, a wlasnie Kanada. Na
                    uroczystosci pojawily sie podobno jakies tam glowy wszelakich urzedow tak jak
                    major miasta itd. Oczywiscie wszyscy pomykali na bosaka i wyglaszali hymny w
                    strone tego calego multikulturowego zoo. Gdy przy odbieraniu certyfikatu o
                    obywatelstwie jeden z tych "glow" podal jej reke i zapytal czy podobal jej sie
                    ten caly luau, znajoma podobno odpowiedziala ze ten experience to bylo jak
                    darmowa wycieczka do bliskiego wschodu, tylko ze teraz ona chcialaby wrocic do
                    siebie do Kanady, wyjsc z mosku i w koncu ubrac buty (ktorych brak psul cala
                    kompozycje jej stroju ktory to znowu mial zaznaczyc szacunek i powage faktu
                    przyjecia nowego, kanadyjskiego obywatelstwa). Naprawde "interesujace"
                    doswiadczenie.

                    Otoz dzieki swojej bezczelnosci i
                    > miekkosci Kanadoli rownie miekko wyladuja na opiece spolecznej. Ciekawe ilu z
                    > nich i tak na niej bylo przebywajac tam gdzie sie bez przerwy kotluja.

                    O to wlasnie chodzi. Ich kamraty zwlaja im chalupa na leb (posrednio lub
                    bezposrednio - jak kto woli) a Kanada ma od zaraz zniszczyc wszystkie
                    baseballowe czapki i zwiekszyc produkcje hijabow, ocenzurowac radiowe stacje
                    rockowe i zaczac wszedzie puszczac kociokwieki z bliskiego wschodu, no i
                    oczywiscie ban Christmas a w czasie Ramadanu uskutecznic zycie nocne i
                    wszystkie urzedy i businessy pozamykac na dzien, bo oto, behold, zstepuja z
                    nieba ... i tu wybierz dowolne Libanczycy, Polacy, Chinczycy... Wielki zart po
                    ktorym nastepuje wielka salwa smiechu (na prawach autorskich waldka.usa)

                    Pozdrawiam.
                    • kolega.texas Re: Hej Zupa 24.07.06, 16:27
                      Ja spotkalem sie z podobnymi ludzmi tylko na forum (Waldek, Wiarus, ..., licho
                      > jeszcze wie kto bo reszta to chyba zmienia users jak rekawiczki)

                      Oczywiscie do Waldek i Wiarus dolacza jeszcze kolega Ertes. Niechcacy go
                      pominalem.
                • za_morzem Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 23.07.06, 06:15
                  Jezeli wiec proces asymilacji w Kanadzie jest dla
                  > coniektorych (czyt. za_morznych) zbyt trudny mozna wziac advantage z jednej z
                  > najpiekniejszych kanadyjskich wolnosci - "The freedom to leave."

                  wychowales sie tutaj od dziecka a robisz bledy.
                  czy moze byc cos bardziej pathetic?

                  co to znaczy asymilowac sie?
                  zalozyc czapke bejzbolowa i pic molson canadian?
                  jezdzic pick up truckiem i classic rock?

                  umieszczanie orla na samochodzie jest tak samo "karygodne" jak jazda z tabliczka
                  "kiss me i am italian", czy niemieckim orlem na zderzaku. osobiscie widuje
                  mnostwo wloskich flag na ulicach, bynajmniej nie z powodu wygranych mistrzostw.
                  wielu urodzonych w kanadzie dzieci wloskich emigrantow czuje sie bardziej
                  wlochami niz kanadyjczykami, zawsze przedstawia sie w ten sposob.
                  ostatnio poznalem dzieci dzieci wloskich emigantow mowiacych o sobie "i am
                  italian". to juz jest raczej zenujace ale nie mam sily powiedziec im ze nie sa
                  italian tylko canadian.

                  te gadki o asymilacji to zwykle nudzenie, dobre dla tych co siedza tu po 3 , 4
                  lata.
                  jedna rzecz to mowic dobrze po angielsku i wiedziec co sie dzieje na okolo a
                  druga to baaaaaaaardzo chciec byc taki jak wszyscy naokolo.
                  ja osobiscie wybieram pierwsze.
                  jestem europejczykiem, polakiem mieszkajacym w kanadzie. inaczej nie bedzie.
                  zgodnie z propagowana lokalnie zasada multiculti.


                  "Jesli natomiast Ty przyjechalas tu na
                  > tzw. gotowe, ani Ty ani Twoi przodkowie nie udzielali sie w tworzeniu tej
                  > spolecznosci, tego kraju; jakim prawem zabierasz zdanie i chcesz wmieszac w ta
                  > spolecznosc kawalek Twojej odrebnej mentalnosci."

                  jakim prawem pierwsi kolonisci mieszali koce z ospa w obozowiska indianskie?

                  wszyscy ktorzy pracuja i utrzymuja kanade przy zyciu maja takie same prawa
                  niewazne czy przyjechali 5 lat temu czy urodzili sie tutaj.
                  wiele osob ktore mieszka tu od 15 lat jest duzo bardziej produktywnych i
                  oplacalnych dla kanady niz "ci ktorzy sie tu urodzili" czy wychowali (i uciekli
                  gdzie indziej a teraz moralizuja) .
                  • kolega.texas Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 23.07.06, 16:22
                    Za_morzny, dude, I think you're definitely trying too hard. I mean, sure, it is
                    kind of flattering that you're paying so much attention to what I have to say,
                    but man, it's kind of annoying when you're concentrating on silly little
                    details and fail to use your logical thought process to analyze the big picture
                    that is being presented here.

                    This may very well be the last response to your pitiful attempts to get my
                    attention so take notes hehehehe. You are so obsessed with that spelling
                    mistake that I made (somebody else might argue it was a typo, I won't) it's
                    scary. Well, here is a newsflash for you za_morzny, spelling mistakes are being
                    made every day by all kinds of people from different backgrounds from different
                    countries with different IQs. You have my word that it classifies you as a
                    normal person if you make a spelling mistake. I have made my fair share of
                    spelling mistakes and I have a hunch that the worst is yet to come. Ironically,
                    spelling mistakes are often made by people who feel comfortable enough with the
                    language that they use to communicate, and who pay more attention to the
                    substance of a message that someone is trying to get across than to the actual
                    cosmetic aspect of the written word. Sure enough it is more common for me to
                    make a mistake in my 'first language' which is English than in my 'second
                    language' - Polish. I'm sure you can observe similar phenomenon reading
                    various threads and postings of native Poles, who don't even speak any other
                    languages than their native Polish. I have seen mistakes ranging from those
                    really tricky and confusing ones like "z powrotem/spowrotem", "w ogole/wogole/w
                    ogule", "szlag/szlak" to those really basic ones
                    like "pomuzcie/pomozcie", "chce/chcem", "spojzec/spojrzec". Because Polish is
                    not my first language, I guess I write my postings with more attention to
                    detail. The above mentioned words that can cause so much trouble for a native
                    Pole whose only education and only language of communication is Polish, will
                    never be a spelling problem for me. Whereas words like "there/their/they're"
                    or "bare/bear" will prove to be deadly on my possible spelling test.

                    What I consider pathetic is the lack of knowledge of the everyday English usage
                    by someone who claims she's lived in an English speaking country for some time,
                    considers herself almost an expert on Canadian issues, because she considers
                    herself part of that country based on the every day existence among its
                    citizens. Not only can't this particular person abstain from cutting in English
                    phrases or expressions (and that also goes for you za_morzny, check most of
                    your Polish postings for English "supplements" hehehe) in her Polish postings,
                    she also claims that certain expressions created only by her imagination,
                    possible confusion and inadequate language usage, are in fact customary
                    expressions in the country she lives in, and wants to fix in her own foreign
                    way. Now let me conclude the preceding paragraph by saying - Isn't that
                    ironic.

                    I'm sure that you've had your fair share of spelling mistakes in your life
                    za_morzny. And if you haven't? Wow, I don't know, maybe you are a weirdo with
                    too much time on your hands, and instead of pulling up your socks and finding a
                    job that would help you assimilate in your new country, you end up creating
                    postings on top of postings that reflect your bitterness and your sociopathic
                    character, and checking every word for possible mistakes that you think are a
                    sign of unbearable humiliation. Let me tell you something, really, they're not,
                    so relax.

                    Let me extend this character analysis by adding a few opinions and possible
                    conclusions from reading your postings, especially belonging to this particular
                    thread. I honestly don't think that your frustration has anything to do with
                    any spelling mistakes made by me or anyone else in Canada. My thoughts and
                    opinions are the painful truth to you, especially the part about "The Freedom
                    To Leave". For some mysterious reason you are trying to prove this statement
                    wrong by pointing out my "pathetic" spelling mistake. Let me tell you like
                    this. Pay attention to substance and base your arguments on facts using
                    pragmatic thinking and don't try to "get" your possible opponent by pointing
                    out the same spelling mistake in at least five consecutive postings. That'll
                    get you nowhere. Don't ask your rhetorical questions like:
                    > co to znaczy asymilowac sie?
                    > zalozyc czapke bejzbolowa i pic molson canadian?
                    > jezdzic pick up truckiem i classic rock?
                    Instead pay attention to what was said in previous postings. Your
                    revolutionary, "rhetorical" questions have all been made invalid, because clear
                    answers have already been given to them in the preceding postings. But then
                    again, you were too busy spellchecking my answers to notice what was actually
                    being said. Complete lack of logical thought process. Now that, my dear
                    za_morzny is pathetic.

                    I think, I'm going to leave it right there, 'cuz - in the words of Forrest
                    Gump - I just don't feel like runnin' anymore.
                    • za_morzem Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 23.07.06, 17:08
                      dont be such a drama queen.
                      i couldnt care less about you and your orthographic skills.
                      there was a point i was making and for some reason you weren't able to pick it up:
                      you dont go around lecturing and criticizing people about something you are
                      pretty mediocre at.
                      and i wasn't looking, it was riiiiiiiight there.
                    • niebieski_motylek Re: Dodaje margines z drugiej strony : 24.07.06, 04:09
                      Maybe Canada will became a melting pot, out of the necesssity, not by choice,
                      Canada is just too lenient towards many minority groups.
                      I agree with many of your points.
                      However I get the notion, that you are just trying very hard to forget the
                      place your parents came from ?

                      Do we really have to cut all the ties ?
                      Can't we meet in the middle ?
                      Look how popular all the genealogy sites are, people are looking for their
                      roots.
                      I have one more point to make. Don't tell people that they are pathetic,
                      because their english is not up to your standards, not everyone like you had
                      the opportunity to come here as a young child, go easy on us.
                      a
                      • kolega.texas Re: Dodaje margines z drugiej strony : 24.07.06, 17:50
                        > However I get the notion, that you are just trying very hard to forget the
                        > place your parents came from ?

                        Oh, you do? How? In what way am I trying so very hard to forget the place my
                        parents came from? Care to elaborate on this one. You can do it in Polish or
                        English.

                        > Do we really have to cut all the ties ?

                        You tell me. Do we? I think you have that confused with the fact that I think
                        that wherever we came from sucks. And all of us being here, instead of there,
                        proves me right. Ties or no ties. I say it out loud and you're accusing me
                        of "cutting the ties". So if I kept my lips sealed in a diplomatic way, or
                        maybe even, with a straight face preached that Poland was this oasis of pure
                        goodness and beauty, would you consider this a proper attitude for a person
                        with polish roots? So what am I now? A liar? A traitor?

                        Don't tell people that they are pathetic,
                        > because their english is not up to your standards

                        I think you should direct this petition to za_morzny. He was the one who said
                        that it is pathetic to make a spelling mistake. I think you're reading very
                        selectively. Get to the bottom of the problem before you address it.

                        not everyone like you had
                        > the opportunity to come here as a young child, go easy on us.

                        Hey, here's the deal. You don't have to grow up in this country to feel "at
                        home" here. Feeling "at home" certainly does not mean that whatever you brought
                        over with you (your language, your mentality, your customs) are going to be
                        adapted by your new country. Rather, you have to try to adapt to your new
                        surroundings.
                        I can assure you that you don't have to speak perfect, fluent English to
                        assimilate. Number one, you will stop thinking that whatever language you speak
                        at the moment is superior to the language spoken in your new country. Number 2-
                        infinity you will accept the fact that you, your culture, your mentality are
                        not superior to the one of the society that surrounds you in your new country.
                        They're not necessarily inferior either, but we should always keep in mind that
                        it is us who came to live with that new society and not the other way around so
                        we are the ones expected to change our habits in order to adapt, not the new
                        society that we've just joined.

                        I don't judge others unless they're aksing for it. Asking for it, to me could
                        mean, for example, to feel like you can judge in a negative way the new society
                        that surrounds you because you know it so well. At the same time, you prove
                        yourself wrong, by claiming that there's a certain custom among that society,
                        and that custom in fact does not exist. You can be sure that I will point it
                        out to you even if it means that you're going to be humiliated by it. Like I
                        said. You basically asked for it. Now, Mr. za_morzny took this action, for a
                        lecture about someone's poor knowledge of the English language. He couldn't be
                        more wrong. I don't lecture people just for the sake of lecturing them. Partly
                        because I really don't care, and partly because I think it's rude.

                        Now, if you still don't understand what I just said (and in that I mean the
                        message being sent across) I think that zupa was right. Ten minutes of my life
                        I'm never getting back.

                        Take care.


                        • anet333 Re: Dodaje margines z drugiej strony : 24.07.06, 18:28
                          <<Don't tell people that they are pathetic,
                          > because their english is not up to your standards

                          I think you should direct this petition to za_morzny. He was the one who said
                          that it is pathetic to make a spelling mistake>

                          Ale Ty za to bardzo czesto w sposob z lekka mowiac
                          pogardliwo-obrazliwo-wysmiewajacy wytykasz ludziom ich "toporne" angielskie
                          akcenty. Robisz to moim zdaniem duzo bardziej niekulturalnie niz zaledwie lekko
                          "zlosliwy" za-morze. I jest to tym okrutniejsze, ze jakkolwiek zasady pisowni
                          mozna opanowac nawet w drugim jezyku, to juz obcy akcent ciezko - zeby nie rzec
                          nawet prawie niemozliwe - jest przyswoic, jesli nie "zmienialo" sie jezyka w
                          dziecinstwie. I takie obrazliwe wytykanie jest tym bardziej razace akurat w
                          Twoim wydaniu, gdy jak sama piszesz Twoi rodzice tez nie maja "kanadyjskiego"
                          akcentu, a i Ty sama masz- jak sie przyznajesz- zly polski akcent.
                          • kolega.texas Re: Dodaje margines z drugiej strony : 24.07.06, 20:11
                            > Ale Ty za to bardzo czesto w sposob z lekka mowiac
                            > pogardliwo-obrazliwo-wysmiewajacy wytykasz ludziom ich "toporne" angielskie
                            > akcenty.

                            No jasne. Ale tylko wtedy gdy uwazaja ze zadnego akcentu nie maja, ze jezykiem
                            takim wladaja bezproblemowo, wrecz na poziomie wyzszym niz ludzie urodzeni i
                            wychowani w tym jezyku. Wejdz na forum Wielka Brytania i Irlandia i zobacz ile
                            tam jest ludzi, Polakow, nowoprzybylych do Anglii, ktorzy krytykuja i
                            wysmiewaja sie z tubylcow i ich jezykowych przyzwyczajen. Momentami jest
                            wrazenie, ze to nowoprzybyli Polacy mowia poprawniej niz rodowici Anglicy. To
                            jest wedlug mnie bardzo smieszne i smutne zarazem, i zawsze sie bede smial z
                            politowaniem z takich rzeczy.

                            I jest to tym okrutniejsze, ze jakkolwiek zasady pisowni
                            > mozna opanowac nawet w drugim jezyku, to juz obcy akcent ciezko - zeby nie
                            rzec
                            > nawet prawie niemozliwe - jest przyswoic, jesli nie "zmienialo" sie jezyka w
                            > dziecinstwie.

                            Oczywiscie. Zgadzam sie z Toba. Widze i slysze moich rodzicow. No przeciez sie
                            z nich nie smieje. Smialbym sie napewno gdyby probowali mi wmowic ze to ja zle
                            mowie a oni perfekt. I na odwrot. Daje prawo do smiania sie ze mnie moim
                            rodzicom i kazdemu innemu obywatelowi tego swiata, jezeli zaczne ich
                            przekonywac ze to oni zle mowia po polsku a ja mowie super i bez akcentu. Jest
                            roznica?

                            I takie obrazliwe wytykanie jest tym bardziej razace akurat w
                            > Twoim wydaniu, gdy jak sama piszesz Twoi rodzice tez nie maja "kanadyjskiego"
                            > akcentu, a i Ty sama masz- jak sie przyznajesz- zly polski akcent.

                            Tak jak wyzej. Moj akcent polski jest zly. Mojej zony tez wink chociaz nie taki
                            zly jak moj (ja go w ogole nie slysze). W momencie kiedy zaczniemy to
                            zaprzeczac i madrzyc sie ze wrecz nasza wymowa jest piekniejsza niz rodowitego
                            Polaka wychowanego calkowicie w polskim srodowisku, mozecie wszyscy tutaj na
                            trzy cztery zaczac salwe smiechu.

                            Pozdrawiam serdecznie pani detektyw wink)) i zaswiadczem ze moje poczucie humoru
                            jest troche bardziej complex niz jak pani wyzej opisala.
                        • niebieski_motylek Re: Dodaje margines z drugiej strony : 24.07.06, 20:12
                          i am on my lunch break now. so I will be brief


                          You take the stuff out of context, generalize, put all of us in one basket,
                          put words into my mouth, read but do not understand, patronize other people,
                          and let your frustrations out on us.
                          I am far from saying that Canada is ble and Poland is cacy..
                          I just don't care how poles living in CA spend their free time, if they go to
                          church or not, whether they eat your favourite kielbasa with czosnek or not,
                          and you as a fully assimilated person should not give a damn either, unless you
                          have some unresolved issues.

                          As some Poles despise Canada for everything, you seemt to hold the same
                          againts what is polish.
                          It's kind a ironic, you hate what you are ...you are not so different, believe
                          me.

                          Also theses social studies didn't do much do to you, did they ?
                          recall some other points in relation to Canadian identity crisis,like having a
                          BIG BROTHER south of the border and cultural globalization was a huge issue, if
                          I remember correctly.
                          Anyway have to go...


                        • za_morzem Re: Dodaje margines z drugiej strony : 25.07.06, 06:52

                          dyskusja na temat umiejetnosci pisania poprawnego zaczela sie od

                          kolega texas napisal:

                          "syswia napisała:

                          > no more questions asked - jak to mowia...

                          Nie. Tak nie mowia wink)) Mowia: "Need I say more" Czasem tez mowia "No questions
                          asked" albo "No more questions" ale to juz w innym kontekscie. Radze lepsza
                          asymilacje i obycie z jezykiem, bo Cie czeka dola niezaasymilowanych Chinczykow
                          i Hindusow."

                          po czym potwierdzil kawalek o asymilacji
                          spektakularnym "bearfoot" i kiedy wytknalem mu fakt iz powninien sie zajac
                          swoimi bledami zamiast lecture others zaczal odwracac kota ogonem:

                          "I think you should direct this petition to za_morzny. He was the one who said
                          > that it is pathetic to make a spelling mistake. I think you're reading very
                          > selectively. Get to the bottom of the problem before you address it."

                          teraz zagadka.
                          czy napisalem ze:

                          A. it is pathetic to make mistakes.
                          B. it is pathetic not to be able to write correctly in your own language and to
                          claim the right to lecture someone else about his/her spelling/gramar mistakes.

                          "now mr. za_morzny took this action, for a
                          > lecture about someone's poor knowledge of the English language."

                          piszesz kolego co ci wygodnie, szkoda tylko ze mijasz sie z prawda.
                          • kolega.texas Last call za_mrzony 25.07.06, 21:43
                            If a person uses the phrase "No more questions asked" in that particular case,
                            she just proves herself to be a novice in any English speaking environment. A
                            person who's used to the sound of English grammar or customary sayings would
                            know that the phrase just sounds odd. There are mistakes that you can make as a
                            native and there are those only made by newbies. If a newbie, a person should
                            not have the right to criticize or whine about a country she doesn't really
                            know yet. That's exactly what was implied when I pointed out the mistake of
                            Mrs. Know-It-All/Glass-Half-Empty. Have you ever come across "reading between
                            the lines"? Again, don't answer that rhetorical question. Oh, and I sure as
                            hell reserve the right to lecture any ungrateful halfwit who tries to gripe
                            about a country that's taken her in and that she still hasn't accepted as her
                            own and has plenty to learn about it. Got it?
                    • syswia Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 24.07.06, 17:22
                      What I consider pathetic is the lack of knowledge of the everyday English usage
                      by someone who claims she's lived in an English speaking country for some time,
                      considers herself almost an expert on Canadian issues, because she considers
                      herself part of that country based on the every day existence among its
                      citizens. Not only can't this particular person abstain from cutting in English
                      phrases or expressions (and that also goes for you za_morzny, check most of
                      your Polish postings for English "supplements" hehehe) in her Polish postings,
                      she also claims that certain expressions created only by her imagination,
                      possible confusion and inadequate language usage, are in fact customary
                      expressions in the country she lives in, and wants to fix in her own foreign
                      way. Now let me conclude the preceding paragraph by saying - Isn't that
                      ironic.
                      -------------
                      Kolego,
                      1. Po pierwsze - nie poczuwam sie do bycia ekspertem, po prostu ucinam sobie
                      pogawedke na tym forum - na tych samych zasadach, co Ty.
                      2. Po drugie - nie musze miec takiego samego zdania nt mniejszosci, asymilacji
                      i kolorowych, jak Ty - na tym polega dyskusja: ludzie maja rozne opinie i sie
                      nimi wymieniaja. Najwidoczniej okropnie Cie to uwiera, skoro wydlubujesz z
                      moich postow bledy (he he, fajnie by bylo, zeby wszyscy imigranci takie tylko
                      bledy popelniali) i sie nimi az tak podniecasz.
                      3. Po trzecie - pisze po polsku, bo mam taka ochote, czyzbym musiala poslugiwac
                      sie tylko nieskazitelnym angielskim, aby moje opinie nabraly waznosci? To jest
                      dopiero ironiczne, ze takie opinie wychodza z ust imigranta...
                  • soup.nazi Re: Dodaje margines z drugiej strony :) 24.07.06, 17:12
                    za_morzem napisał:

                    > Jezeli wiec proces asymilacji w Kanadzie jest dla
                    > > coniektorych (czyt. za_morznych) zbyt trudny mozna wziac advantage z jedn
                    > ej z
                    > > najpiekniejszych kanadyjskich wolnosci - "The freedom to leave."
                    >
                    > wychowales sie tutaj od dziecka a robisz bledy.
                    > czy moze byc cos bardziej pathetic?

                    Moze i jest. Ty. Malorolny ciec z Bulbonii C zwisajacy na opiece spolecznej
                    kraju, ktorego nienawidzi (chociaz znalazl sie w nim z wlasnej i nieprzymuszonej
                    woli, ba, wyl i zebral zeby sie tu dostac - oops! ty pewnie z tych, ktorych
                    wampirowata Kanada podstepnie sciagnela zeby z nich zyc, hehehe - mimo wszystko
                    uporczywie odmawiajacy skorzystania z "the greatest Canadian freedom - freedom
                    to leave"), gadajacy po -nastu latach pidgin Polglish, z akcentem, ktorym mozna
                    wbijac gwozdzie. Nienawidzi zas tego kraju za to, ze siedzi na rzeczonej opiece
                    spolecznej, ktora litosciwe tutejsze spoleczenstwo ratuje oferme i lenia.
                    Paradoks, co, hehehe?

                    Jesli chodzi o reszte twoich wypocin, utrzymanych w zwyklym placzliwo-skomlacym
                    tonie - to - jak ktos gdzies tu napisal - co bedziemy palce na klawiaturze
                    zdzierac? Prawopodobnie przetluszczona bejsbolowka dlugowlosego lumpa ma
                    znacznie wyzsze IQ niz ty, hehehe.
      • elagrubabela Polski kompleks 23.07.06, 15:43
        Napisalam wyzej, ze zycie w swoim community daje zwlaszcza niedawnym imigrantom
        poczucie bezpieczenstwa jezykowego i kulturowego. Odpowiedz padla, ze Polacy to
        cos tam i cos tam - ha ha ha. Podobnie inne czesci mojej poprzedniej wypowiedzi
        zostaly podsumowane kolejnymi przykladami odnoszacymi sie do Polakow, Polski i
        obecnych ukladow w Polsce lacznie ze zbieraniem kup po psach. Skad ten polski
        kompleks porownywania wszystkiego, co sie wokol czlowieka dzieje do Polski i
        Polakow???? Slon a sprawa polska - ha ha ha.
        Od prawie 12 lat zyje z kims kto sie w Kanadzie urodzil i wychowal ale czesto
        jest bardziej szkocki niz ja jestem polska smile Jego rodzice przez cale lata zyli
        w "szkockim gettcie" - ha ha ha - w Hamilton i dopiero gdy dzieci wyjechaly na
        studia, "odkryly" dla siebie Kanade. I caly czas mowili w domu po angielsku -
        znowu ha ha ha - i akurat bez specjalnie ciezkiego szkockiego akcentu. To a
        propos tego, ze JEZYK jest podstawa asymilacji. Well, not always, eh smile Nie
        mozna wszystkich doswiadczen emigracyjnych porownywac wylacznie ze swoja grupa
        narodowa - jaki to ma sens?
        Ja jestem juz na emigracji pol mojego dotychczasowego zycia, to pol ktore
        spedzilam w Polsce to bylo dziecinstwo, to drugie pol to sa moje swiadome
        wybory i swiadomie podejmowane decyzje - mam prawo uwazac, ze dla mnie
        osobiscie jest to w tym momencie bardziej znaczace pol niz to pierwsze. I
        dokladnie tak samo mysle o wszystkich ludziach wokol mnie, ktorzy zdecydowali
        sie na emigracje - podjete swiadomie decyzje o zmianie kraju i o zainwestowaniu
        swojego czasu i energii w ulozenie sie nastepnych lat w nowym swiecie to dla
        mnie wystarczajace powody zeby z takimi ludzmi czuc sie zwiazana mocniej niz z
        tymi, ktorych zostawilam po tamtej stronie oceanu. Podobnie widze moje zwiazki
        z tymi, ktorzy tu juz byli wczesniej, bo do nich my tu wszyscy dolaczamy a
        dolaczywszy stajemy sie tymi, ktorzy przyjmuja nastepnych. Cenie to i szanuje,
        i odbieram z pewna przykroscia sugestie braku szczerosci lub uczciwosci w
        gloszonych przeze mnie pogladach.
        Jako osoba kompletnie niereligijna, nie ochrzczona ani nie zwiazana z zadna
        wiara, akceptuje z takim samym szacunkiem potrzebe przebierania kilkuletnich
        dziewczynek w biale szatki po to zeby zjadly kawalek oplatka jak potrzebe
        noszenia turbanow przez doroslych mezczyzn lub potrzebe tancow w rytm bebna w
        czasie ceremonii pogrzebowych. Jest wiele tradycji i zwyczajow religijnych,
        ktore dla mnie osobiscie sa lekko dziwne ale traktuje je na rowni i nie
        oceniam, co jest bardziej a co mniej "cywilizowane". Jesli ludzie wierza w
        jakis absolut to forma w jakiej to wyrazaja jest ich kompletnie prywatna sprawa
        i mnie nic do tego. Dlatego komentarze odnoszace sie do czyichs tradycji
        religijnych i zwiazanych z nimi sposobami ubierania sie, uwazam za zwyczajny
        prymitywizm swiadczacy wylacznie o braku manier tego, kto takie zdanie
        wypowiada. Nie ma to nic wspolnego z political correctness, dla mnie to jest
        prosty brak kindersztuby. Ale o ten brak mozna miec tylko pretensje do rodzicow
        tych, ktorzy takie zdania reprezentuja.
        Swoja droga to jest w sumie ciekawe zjawisko socjologiczno-psychologiczne, ze
        zarowno Ertes jak i Kolega z Texasu wciaz czuja sie na tyle zwiazani z Kanada,
        ze maja potrzebe aby spedzac czas z nami na tym forum - pomijajac roznice
        pogladow, to jest wlasciwie bardzo mile smile Elka
        • niebieski_motylek Dobrze napisane ela :) 24.07.06, 13:13
          Zupelnie sie z toba zgadzam
          Niestety texas wypierajac sie tej polskosci przejawia przywary naszego narodu,
          brak tolerancji i generalizowanie.
          Najsmieszniejsze jest to ze jak ktos twierdzi ze jest juz zaasmilowany, to on
          im probuje wcisnac ze tak nie jest.
          Ciekawe. personal experience ? jakos mu ta kielbasa z czosnkiem kolkiem w
          gardle stoi ...
          a
        • ertes Tolerancja itp 24.07.06, 19:20
          > Swoja droga to jest w sumie ciekawe zjawisko socjologiczno-psychologiczne, ze
          > zarowno Ertes jak i Kolega z Texasu wciaz czuja sie na tyle zwiazani z Kanada,
          > ze maja potrzebe aby spedzac czas z nami na tym forum - pomijajac roznice
          > pogladow, to jest wlasciwie bardzo mile smile

          Dlaczego ciekawe? Ja mysle ze dosc proste chociazby w moim przypadku.
          Po wyjechaniu z burdelu zwanego Polska i spedzeniu kilku lat w kraju
          przejsciowym Kanada byla ta ktora przyjela mnie jak swojego, wrecz z otwartymi
          rekoma, gdzie nauczylem sie ze do ludzi nalezy sie usmiechac, ze mozna pomagac
          nie wymagajac nic w zamian. Ze mozna zyc zupelnie normalnie.
          W pewnym sensie i w duzym stopniu Kanada jest mi duzo blizsza niz Polska.

          Jednego tylko nie umiem to balwochwalczo bez cienia krytyki twierdzic ze Kanada
          jest najlepszym krajem na ziemi jak to ma w zwyczaju wielu z Was. Pod wieloma
          jest, pod wieloma nie.

          Pamietaj, Ty i inni piewcy tolerancji, ze ten kraj zostal zbudowany przez
          pewnych ludzi wywodzacych sie z pewnych kregow, krajow, religii.
          Natomiast ci ktorzy przyjechali po nich powinni przynajmniej starac sie wyrownac
          szereg gdyz przyjedzaja glownie z krajow czy miejsc na swiecie w ktorych nie
          umili stworzyc niczego podobnego. Niech wiecej oni dorownuja do nas a nie na
          odwrot gdyz inaczej zrobi sie taki sam balagan. Toleracja dla innych kultur tak,
          ale do pewnego stopnia.
          Tym bardziej ze mamy ostatnio dosc wyrazne przyklady z Europy do czego to
          prowadzi: Francja, Hiszpania, Anglia zeby wymienic tylko kilka.
          • spinelli Re: Tolerancja itp 24.07.06, 19:30
            ertes napisał:

            > Pamietaj, Ty i inni piewcy tolerancji, ze ten kraj zostal zbudowany przez
            > pewnych ludzi wywodzacych sie z pewnych kregow, krajow, religii.<

            Czyzby te kultury/kraje/religie tak sobie pokojowo rownaly szeregi od poczatku
            wspolistnienia na tym ladzie?

            Nie. Tlukly sie, wysiedlaly, uprawialy wobec siebie sabotaz. Tak, ze chwiejny to
            argument.

            Spinelli
            --
            Get a life
            Polskie Ogorki
            • ertes Re: Tolerancja itp 24.07.06, 19:42
              Nie, moja droga, nie jest chwiejny gdyz to co ty opisalas jest czescia tej
              wypadkowej ktora w efekcie stworzyla ten Kraj, i nie tylko ten.
              Reszta przyjezdza tu na gotowe. Ma wiec przyjac zastane a nie narzucac swoje.
              A jak sie nie podoba to tak jak napisal soup: uzyc "Greatest Canadian Freedom:
              freedom to leave."

              Juz napisalem powyzej ale widze ze musze powtorzyc bo nie zrozumialas:
              eksperyment z tolerancja nie udal sie w Europie i rowniez nie uda sie tutaj.
              Koniec, kropka.
              • elagrubabela Re: Tolerancja itp 24.07.06, 20:07
                ertes napisał:

                > Nie, moja droga, nie jest chwiejny gdyz to co ty opisalas jest czescia tej
                > wypadkowej ktora w efekcie stworzyla ten Kraj, i nie tylko ten.
                > Reszta przyjezdza tu na gotowe. Ma wiec przyjac zastane a nie narzucac swoje.
                > A jak sie nie podoba to tak jak napisal soup: uzyc "Greatest Canadian Freedom:
                > freedom to leave."
                >

                To jest ta "drobna" roznica pomiedzy naszymi pogladami - Ty uwazasz, ze tu juz
                istnieje jakies "gotowe" a ja na przyklad jestem zdania, ze tu wszystko wciaz
                podlega zmianom i o zadnym "gotowym" mowy byc nie moze. I nie ma czegos takiego
                jak "zastane" - to, co tu jest wciaz sie zmienia i to jest wlasnie super w
                Kanadzie. A ten, komu zycie wsrod zmian nie odpowiada, faktycznie powinien
                szukac innego miejsca dla siebie. Moze tez chciec tu kiedys wrocic, bo
                indywidualnie tez sie zmieniamy smile)
                Ertes, czy Ty inzynier jakis ruski jestes, czy co, ze tak to wszystko
                traktujesz "sierioznie" i bez miejsca na swobode myslenia? Zesz wyluzuj. To
                jest fajny kraj glownie dzieki temu, ze taki niemozliwy do zaszufladkowania smile


                > Juz napisalem powyzej ale widze ze musze powtorzyc bo nie zrozumialas:
                > eksperyment z tolerancja nie udal sie w Europie i rowniez nie uda sie tutaj.
                > Koniec, kropka.


                Oh, Ertes, zlezzesz z tego pudla po mydle - co jest, do diabla, prorok czy
                wieszcz sie w Tobie obudzil? Glosy slyszysz jak Dziewica Orleanska i juz wiesz
                doskonale, co sie uda a co sie nie uda 30 milionom ludzi z okladem na
                przestrzeni nadchodzacych dziesiatkow lat? Jak masz gdzies schowana te kule
                krysztalowa do wrozenia, w ktorej to wszystko wyczytales to raczej podaj numery
                do 6x49 na najblizsza srode - wiekszy pozytek bedzie z takich przepowiedni smile))
                A Europie schodzi na samo-wychowywaniu sie w tolerancji to fakt, ale przeciez
                to jest oczywiste, ze to musi byc powolny proces. Cudow nie ma - Polacy sie z
                Niemcami tlukli rowno przez 1000 lat i wreszcie sie wzajemnie uspokoilismy
                przez ostatnich 60 lat, ale czy to juz tak na zawsze? Czy to juz jest wzajemny
                szacunek i tolerancja odmiennosci sasiada na wiek wiekow, czy tylko cisza przed
                kolejna burza? A ktoz to moze wiedziec - ha ha ha! Elka
                • kolega.texas Re: Tolerancja itp 24.07.06, 20:41
                  > To jest ta "drobna" roznica pomiedzy naszymi pogladami - Ty uwazasz, ze tu
                  juz
                  > istnieje jakies "gotowe" a ja na przyklad jestem zdania, ze tu wszystko wciaz
                  > podlega zmianom i o zadnym "gotowym" mowy byc nie moze. I nie ma czegos
                  takiego
                  >
                  > jak "zastane" - to, co tu jest wciaz sie zmienia i to jest wlasnie super w
                  > Kanadzie.

                  Nie ma czegos takiego jak "zastane"? Oczywiscie ze jest. Za_morzony zastal tu
                  naprzyklad relatywnie dobra opieke socjalna, Ty czy moja zona znalezli tu
                  opieke zdrowotna na wysokim poziomie i to bardzo dostepna za symboliczny koszt,
                  zastalo wiele ludzi tutaj spokoj swiety od urzedow i biurokracji, podwojnych
                  drzwi, dokuczajacych sasiadow, ze sie ma jedna noge krotsza, spokoj od granatow
                  spadajacych na glowe, psich kup w parkach i placach zabaw, dostep do wielu
                  miejsc publicznych jako inwalidzi, czy ludzie z dziecmi, tolerancje dla naszej
                  ewentualnej ulomnosci jezykowej, wolnosci wyznania religijnego... itd. Kazdy
                  kto tu przyjechal znalazl w tym panstwie cos "zastanego" co mu sie tu bardzo
                  podobalo, skoro zdecydowal sie tu zostac. To jest wlasnie super w Kanadzie, a
                  nie to ze nowoprzybyli chca tu cos po swojemu zmieniac na podobienstwo kraju z
                  ktorego uciekli, jak na ironie.

                  To
                  > jest fajny kraj glownie dzieki temu, ze taki niemozliwy do zaszufladkowania smile
                  >

                  Nie zgadzam sie po calej linii. To ze kraju Kanady nie mozna "zaszufladkowac"
                  czyt. zdefiniowac, nie stanowi o jego "fajnosci". O to "zaszufladkowanie" czyli
                  odnalezienie wlasnej identyfikacji i definicji jako Kanada, jako Kanadyjczycy,
                  zmagamy sie wszyscy i skoro w Kanadzie jestes juz tak dlugo, napewno nie jest
                  Ci to obce.

                  Polacy sie z
                  > Niemcami tlukli rowno przez 1000 lat i wreszcie sie wzajemnie uspokoilismy
                  > przez ostatnich 60 lat, ale czy to juz tak na zawsze? Czy to juz jest
                  wzajemny
                  > szacunek i tolerancja odmiennosci sasiada na wiek wiekow, czy tylko cisza
                  przed
                  >
                  > kolejna burza? A ktoz to moze wiedziec - ha ha ha! Elka

                  Ja wiem i Ty tez bys wiedziala dlaczego przez 60 lat w NRD nie urodzil sie
                  Hitler, a Polacy nie ratowali swiata przed zabojczym systemem poprzez cud nad
                  Wisla. Przemysl sobie jeszcze raz wydarzenia historyczne jak rowniez status
                  polityczny i ekonomiczny tych dwoch panstw. Odpowiedzi pojawia sie same.
                  Gwarantuje.
                • ertes Re: Tolerancja itp 24.07.06, 20:50
                  Jestem moja droga kanadyjski inzynier wiec mozesz miec pretensje do Kanady jak
                  ci moje poglady nie odpowiadaja wink

                  Oczywiscie ze Kanada sie zmienia. Niestety zmienia sie przez zle rozumiana
                  tolerancje dla innych kultur (Spinelli - religia jest tylko czescia) a przez
                  zbytnia swobode praktykowania zwyczajow z krajow hula-gula.

                  > Oh, Ertes, zlezzesz z tego pudla po mydle - co jest, do diabla, prorok czy
                  > wieszcz sie w Tobie obudzil? Glosy slyszysz jak Dziewica Orleanska i juz wiesz
                  > doskonale, co sie uda a co sie nie uda 30 milionom ludzi z okladem na
                  > przestrzeni nadchodzacych dziesiatkow lat?


                  To ma byc dowcipne w jakis sposob?

                  Co bedzie za 30 lat to bedzie ale warto korzystac z doswiadczen innych.
                  Proste? Mam nadzieje.

                  Cudow nie ma - Polacy sie z
                  > Niemcami tlukli rowno przez 1000 lat i wreszcie sie wzajemnie uspokoilismy
                  > przez ostatnich 60 lat, ale czy to juz tak na zawsze?

                  Tak moja droga Elu: CUDOW NIE MA dlatego w Niemczech od 60 lat stacjonuje 100 i
                  wiecej tysiecy glownie amerykanskich zolnierzy ktorzy pilnuja tego "uspokojenia".
                  • elagrubabela Re: Tolerancja itp 24.07.06, 21:02
                    Zalozenie, ze moze zmieniac sie wylacznie na gorsze dlatego, ze przekroj
                    narodowosciowy spoleczenstwa jest inny niz 100, 50 czy nawet 10 lat temu, jest
                    nie do udowodnienia - jako inzynier jakiejkowiek proweniencji powinienes to
                    wiedziec - za malo danych. Pozyjemy, zobaczymy. Ciebie Tu nie ma wiec Ci to
                    powinno byc co najmniej lekko obojetne. Ja tu jestem i znakomita wiekszosc
                    zmian przyjmuje z pelna aprobata. I w koncu o to chodzi - zadowoleni maja byc
                    ci, ktorzy tu zyja, eh smile Elka
                    PS. Nie zrozumiales mnie, Texasie - pewnie niejasno sie wyrazilam. To, do czego
                    tu kazdy przyjezdza, jest od jakichs 200 lat "temporary solution" - jesli
                    studiowales uczciwie historie Kanady w high school to zdajesz sobie sprawe z
                    tego, ze przyklady ktore przytoczyles (np. opieka medyczna) to rozwiazania
                    niewiele starsze niz Twoi rodzice a moze i mlodsze (nie wiem, w jakim jestes
                    wieku, moge tylko spekulowac smile, zbieranie kup po psach to jeszcze mlodszy
                    przepis - ha ha ha. Swoja droga - jest to jakis bardzo wazny problem dla
                    Ciebie - masz jakas traume z dziecinstwa? Podobnie nowe i wciaz w jakims
                    sensie "testowane" sa dziesiatki innych przepisow, praw i pomyslow na wspolne
                    zycie tutaj. I w ksztaltowaniu ich bierzemy udzial wszyscy niezaleznie od
                    pierwszego jezyka, ktorym poslugujemy sie w domu, nazwiska, ilosci wakacji
                    spedzanych "back home". Sorry, zapomnialam - Ty juz nie bierzesz w tym
                    udzialu smile El
                    • ertes Re: Tolerancja itp 24.07.06, 21:11
                      Bzdura. Inzynieria nie ma tu nic do rzeczy.

                      Widze poza tym ze nie bardzo rozumiesz problem.
                      Co to znaczy "Ciebie tu nie ma"? Skad wiesz w jaki i jak bardzo
                      jestem zwiazany z Kanada zeby pisac cos takiego? Na jakiej podstawie
                      masz wogole prawo cos takiego napisac?
                      To jest ta twoja tolerancja??? Zastanow sie dobrze co znaczy slowo "tolerancja"
                      gdyz po tym co napisalas wyraznie nie masz najmniejszego pojecia.

                      I to samo do Kolegi.texas napisalas. Czyz moze byc lepszy przyklad na brak
                      zrozumienia co to jest "tolerancja" ?!?!

                      ech.. szkoda slow.


              • spinelli Re: Tolerancja itp 24.07.06, 20:14

                > Juz napisalem powyzej ale widze ze musze powtorzyc bo nie zrozumialas:<

                Postaraj sie nie obrazac interlokutorow.

                Zrozumialam. Powtarzam tylko, ze uzywanie religii jako argumentu nie ale co
                maja zrobic wyznawcy innych religii - przechrzcic sie? A jesli to jaki odlam
                religii chrzescijanskiej wybrac - bo nie jest ona jednolita. A wrecz u zrodel
                historii kanadyjskiej lezy wielki konflikt pomiedzy nacjami reprezentujacymi
                Kosciol rzymsko-katol