Dodaj do ulubionych

Napisalibyscie o swoich miastach?

21.09.06, 03:33
Witam wszystkich,

Chetnie wysluchalabym (poczytala...) opinii ludzi o miastach, ktore znaja.
Chodzi mi o Kanade dokladnie. Mieszkam w Winnipegu, ale w okolicy dwoch lat
chcielibysmy z mezem gdzies sie przeniesc. Sporo sie pisze obecnie o Albercie,
a my z mezem bierzemy pod uwage B.C., Alberte albo Ontario. Na co zwracamy
uwage to to co lubimy:
- miec wybor pracy (lepszej, znaczy sie ciekawszej, rozwijajacej, nie
koniecznie takiej by sie nie przepracowac...)
- w miare otwarte spoleczenstwo, lubimy miec znajomych, nie tylko Polakow,
lubimy poznawac rozne kultury i jestesmy otwarci na ludzi
- z zalozenia wieksze miasto, nie musi byc wielka aglomeracja, ale jednak to
wieksze, z lotniskiem dla przykladu i mozliwosciami milego spedzania czasu
(kina, miejsca do zwiedzania, parki, ciekawe okolice)
- cieplejsza kraina niz Manitoba, ale nie mamy nic przeciwko zimie (tylko tu
jest stanowczo za dluga - u nas)
- moze jeszcze jakas woda w poblizu, by sie wyrwac w gorace letnie weekendy
- a na przyszlosc, gdybysmy mieli dzieci, wybor szkol i nie za duze (hihihi)
gangi i zbyt ( smile )wielki problem narkotykowy.

Wiem, ze to wyglada jak poszukiwanie raju na tym swiecie, ale to tylko ogolne
zarysy, a zazwyczaj zycie kaze troche urealniac marzenia.

Bede wdzieczna wszystkim za udzial w tym Forum. A moze sa inni zainteresowani
takimi mini-reportazami.

Zapraszam.

mmt
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 21.09.06, 05:39
      >
      > Wiem, ze to wyglada jak poszukiwanie raju na tym swiecie, ale to tylko ogolne
      > zarysy, a zazwyczaj zycie kaze troche urealniac marzenia.

      Dlatego tez ja z Toronto wynioslem sie pod Los Angeles. Kanada jest OK ale nie
      umywa sie do Kalifornii. smile))

      A jesli nie macie mozliwosci wyjazdu do US to tylko i wylacznie BC.
      • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 22.09.06, 04:17
        Jakos nigdy nas nie ciagnelo do US, nie wiem czemu... Pewnie socjal pociaga,
        poczucie bezpieczenstwa na przyslosc, bo przeciez nie wygoda... Pracujemy
        dzielnie, ciezko... i z przyjemnoscia w duzej mierze. Niby dorobic sie tam
        szybciej, ale mam przed oczami Polakow zarzynajacych swiatek, piatek i
        niedziela, boje sie zeby sie nam udzielilo... hihihih Odstrasza chyba brak
        bezplatnej opieki medycznej, zachecalby za to jej poziom... Sa za i przeciw, ale
        chyba Kanada daje jakies takie poczucie bezpieczenstwa, ze jak juz bardzo trzeba
        to pomoze. Czasem mzymy o Nowej Zelandii, ciepelko...

        Ale tak przy okazji, jak Ty wyjechales, obywatelstwo Kandujskie ulatwia legalny
        pobyt w US? Co Cie tam pociagalo?

        Pozdrawiam

        mmt
        • ertes Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 22.09.06, 04:55
          Widze ze wierzysz ze mas cos za darmo?
          Nie ma czegos takiego.

          Oczywiscie ze sa za i przeciw jak ze wszystkim. To jest indiwidualna decyzja. Ja
          zyje na mniej wiecej tym samym poziomie jak w Kanadzie, no moze troche lepiej smile
          Az takich wielkich roznic nie ma na lepsze czy gorsze tak naprawde nie ma. Ja
          wiem ze w Kanadzie strasza to opieka zdrowotna ale jak na razie nie mam z tym
          problemow. Zrobienie CAT scan czy MRI to kwestia 2 dni i nie placi sie ani
          grosza. Podobnie z innymi sprawami. Jak masz prace to niczym sie nie przejmujesz.
          Kanada to super kraj i mozliwe ze jak mi sie znudzi to przeniose sie do BC lub
          gdziekowliek indziej.

          A jestem tutaj glownie dla klimatu, jak zreszta wielu Kanadyjczykow. W kazdym
          razie nie wyobrazam sobie mieszkania tam gdzie jest zima... hehe

          Tak, dzieki obywatelstwu mozesz wyjechac na podstawie NAFTA posiadajac
          odpowiedni zawod.

          Nowa Zelandia? Nie, nigdy, tam juz prawie nikt nie jezdzi a raczej ucieka.
          • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 22.09.06, 06:41
            ja wiem czy tak za darmo... Pracujemy i nie szukamy sposobol na latwe zycie...
            Ale na poczatku jak zaczynalismy to leki wszystkie pokrywali. Opieka jast za
            darmo, ale przy najmniej w Manitobie - pozal sie Boze. Ja przez przypadek
            jeszcze nie moge narzekac, ale wszyscy pozostali, ktorym przyszlo potrzebowac.
            Plakac sie chce z niemocy. A juz placilabym dla swietego spokoju podatki i
            pooplacalabym sobie (gdyby trzeba bylo jakies badania, byle nie czekac
            miesiacami na czasem konowalskie appointmenty). Ale.. nie musze poki co., a juz
            wiem, ze w razie czego w Quebecku mozna... Ale poziom, nie ma co gadac, mam
            nadzieje, ze inne prowincje lepsze.. Podobnie z servisem do ktorego znajomi
            oddali laptopa, zaplacili wstepne i kazali im potem wyrzucic to na smietnik... A
            ze ktos im pomogl i zabral sprzet do Montrealu tam naprawili i jeszcze sami
            wspomnieli, ze jednak wcale nie jest pogwaracji, bo to poltorej roku, a nie rok
            tylko... Eh!
            Ale w ogole podoba mi sie tu, nawet w Manitobie, warto poznac tu pare katow.
            Zime lubie, nawet extrema, ale pol roku murowanych mrozow i zalegania sniegu to
            za dlugo. Tesknie za Polska wiosna i zlota jesieni - tu ich nie ma.... Do BC mam
            sentyment, ale naczytalam sie tyle krytyk o jej wiekszych miastach. Tu gang tam
            nieprzyjazne spoleczenstwo tu tylko narkotyki a tam cos jeszcze. Dlatego
            chcialam posluchac wypowiedzi innych, zawsze wiekszy wybor i moze wiecej
            optymizmu jesli kazdy swoje chwali. Ale same deszcze, albo generalnie brak zimy
            (Nowa Zelandia hihihihi) to tez dziwnie jakos. Cos wybierzemy i nie oczekujemy
            raju, ale z tych paru wartoscijakas wiekszosc trzeba gdzies odnalezc...
            Myslalam tez o Quebecku, gdzies nad oceankiem, ale tam tylko Framcuski, co ja
            bym jakos przezyla jeszcze (mieszkalam rok we Francji, mam sentyment), ale dla
            meza ro nastepny stres jezykowy... Tak sobie wlasnie rozwazam i dojrzewamy do
            decyzji. Mamy jeszcze spokojnie z rok, dwa - na to...
            Ale fajnie, ze choc Ty sie wypowiadasz. Dzieki. smile

            mmt
    • estevez Vancouver 22.09.06, 16:46
      wczoraj podawali w radio, ze 2/3 wszystkich napadow na banki w Kanadzie ma
      miejsce wlasnie w Vancouver lol
      Ale klimat faktycznie rzadzi wink
    • dradam2 Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 22.09.06, 23:39
      wlasciwie moim ulubionym miastem jest Saskatoon. Ale Edmonton tez jest mile.
      Mieszkalem w nim 4 lata, obecnie dojezdzam do Edmonton do pracy ( ostatnie 7 lat).

      Dla wielu Polakow, ktorych jest tutaj 54 tysiace , jak obliczono, Edmonton jest
      miejscem zamieszkania. Sporo mieszka w St. Albert i innych okolicznych -
      miastach = sypialniach.

      Radze zagladnac tutaj, na witrynie jest kolekcja ladnych zdjec .

      www.polonia.cc/

      Pozdrawiam


      dradam 1/2


      • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 23.09.06, 06:21
        Dzieki. Oprocz Winnipegu, gdzie mam jakies tam odlamy rodziny Edmonton to
        pierwsze miasto, o ktorym uslyszalam w Polsce, nie-tak ze szkoly... Od
        znajomego, ktory jakims cudem wrocil do Polski czas temu... Ale teraz szukam
        prywatnych opinii mieszkancowi bylych mieszkancow.

        Co jest ciekawego w Saskatoon??

        mmt
            • skir.dhu Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 23.09.06, 14:39
              Mieszkalam w kilku miastach w Kanadzie, obecnie w TO ale moze o TO napisze ktos
              inny. Ja kocham Wschodnie Wybrzeze i zamierzam tam wrocic gdy moja corka
              skonczy studia i bedziemy mogli odetchnac finansowo wink Najpiekniejszym miejscem
              w Kanadzie jest dla mnie Cape Breton i konkuruje (podkreslam jeszcze raz, ze
              dla mnie) wylacznie z Nowa Funlandia. Tam mieszkac jednak pewnie juz nie bede,
              bo ze wzgledu na klopoty ze zdrowiem trzeba sie bedzie trzymac wiekszych
              osrodkow. Bedziemy wiec znow mieszkac w Halifaxie (najpewniej kolo 2010 roku),
              w miescie z fascynujaca historia i architektura, wspaniala scena muzyczna
              szczegolnie jesli ktos lubi male kluby jazzowe i inne, wysmienitym lokalnym
              jedzeniem i naprawde cudownymi ludzmi. Mieszkancy Maritimes sa "the best" smile
              Oczywiscie, jesli sie szuka ludzi z poczuciem humoru, z miloscia do muzyki i
              zyczliwoscia bez zadnych ograniczen to tylko Nowa Funlandia ale ja mysle, ze i
              w Halifaxie nie bedzie nam zle smile Mieszkalismy tam juz jakis czas i bylo
              swietnie. Klimat jest surowy, bo Atlantyk jest dzikim Oceanem ale mnie to w
              ogole nie przeszkadza a dla mojego meza z Quebecu to normalka. A tak w ogole to
              jestem dosc sentymentalna i wierze, ze miejsce zamieszkania trzeba sobie
              ukochac zeby sie w nim naprawde dobrze czuc. Nigdy nie ukochalam sobie ani
              Quebec City, ani Montrealu czy Victorii w BC gdzie byly lata, ze mieszkalam
              wiec choc doceniam walory kazdego z tych miast, za zadnym nie tesknie. Podobnie
              jest z TO - to jest swietne miasto do mieszkania (z wyjatkiem kwestii
              transportu), duzo sie tu dzieje, uczelnie sa atrakcyjne, moj maz zarabia wiecej
              niz moglby gdziekolwiek w Kanadzie czy w wielu miejscach w US i ja to wszystko
              bardzo doceniam... ale 2010 juz coraz blizej i perspektywa powrotu na Wschodnie
              Wybrzeze uskrzydla smile
              Dradam, podobno bardzo cute jest Regina (miasto, nie kobieta), byles? Masz
              opinie?
              Skir Dhu
              • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 25.09.06, 08:13
                Pieknie opowiedziane, Skir.dhu - rozmarzylam sie!! Lubie zywioly, np. morze
                zima... Wlasciwie nawet jeziorko Winnipeg zrobilo na mnie wrazenie w trzaskajacy
                mroz.
                Jak to mozliwe skir.dhu, ze tak poetycko piszesz, piekna polszczyzna - jesli to
                Twoj drugi jezyk?? Albo wiele czytasz, albo gdzies jest wspaniala Polska szkola
                na tym kontynencie...

                Pozdrawiam i zycze sukcesow w kierunku zdrowotnym...

                mmt
        • dradam2 Calgary 23.09.06, 16:14
          m_mt napisała:

          > Dzieki. Oprocz Winnipegu, gdzie mam jakies tam odlamy rodziny Edmonton to
          > pierwsze miasto, o ktorym uslyszalam w Polsce, nie-tak ze szkoly... (...)

          Dziwne, mowiac miedzy nami. Wszyscy slyszeli o Olimpiadzie w Calgary, wiec to
          miasto powinno byc bardziej znane od Edmonton. Miasto to pokazywane jest w tym
          watku na naszym forumowym "extension" :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=710&w=47698933
          Sporo "forumowiczow" mieszka w Calgary.

          O Saskatoon napisze pozniej, jak sie wyrobie.


          Pozdrawiam


          dradam 1/2
    • sunny25 Kitchener 24.09.06, 21:57
      Nie mieszkam coprawda w Kanadzie,ale mialem okazje byc na wizycie w Mississauga
      i w Kitchener.
      Bardzo fajnym miejscem do zamieszkania jest zespol miast Kitchener-Waterloo,ma
      okolo 300 tys. mieszkancow,polozone jest okolo 120 km od centrum Toronto Hwy
      401 west.
      Jest tam wszytko to co potrzeba zeby sie wygodnie zylo.Miasto ma tez wszystkie
      zalety duzego miasta, a z drugiej strony jest spokojniej i nia ma tam takiego
      tloku.Jest tez duzo parkow,teatr,filharmonia, galerie itp. W miescie jest
      osrodek sportow zimowych,mala gorka,ale za to z kilkunastoma wyciagami.Jest tez
      rzeka Grand River,na ktorej mozna uprawiac canouing.
      Z praca chyba tez nie ma problemu,a ceny nieruchomosci sa znacznie nizsze niz w
      GTA.
      Kitchener-Waterloo razem z pobliskim Guleph to prezny osrodek akademicki.
      Kitchener ma tez bardzo ciekawe okolice tj. St.Jacobs,Elora,2 godziny jazdy do
      blue monatains i zawsze tez na weekend mozna wyskoczyc sobie do wielkiego
      Toronto.
      Aha i no zabudowa tego miasta nieco sie rozni od miast typu Mississauga
      Brampton.
      • m_mt Re: Kitchener 25.09.06, 08:07
        Hej, sunny25 - krotko i na temat - wielkie dzieki!! Wiele z tego trafilo
        dokladnie w moje "zainteresowania".

        Hej ludziska, coraz fajniej sie czyta Wasze opowiesci. Wdziecznam, czytam, robie
        notki i wyciagam wnioski.

        smile
      • silling Kitchener 28.09.06, 15:08
        Mieszkam w Kitchener.
        Trojmiasto Kitchener / Cambridge / Waterloo ma ok. 500 tys. mieszkancow,
        ale sprawia wrazenie mniejszego. Polozone nad Grand River, dookola, ktorej jest
        sporo dzikiej przyrody, taki korytarz ekologiczny.
        Cambridge ma calkiem fajne stare, 'europejskie' centrum - Galt, ale zycie sie
        toczy raczej wokol dzielnicy Hespeler, Hespeler Rd - dluga ulica z plazami,
        mallami etc
        Waterloo - osrodek akademicki, 2 spore uniwersytety, masa studentow i kina
        studyjne (mozna sobie zobaczyc off'owe filmy jak ktos lubi dobre kino).
        Dookola universytetow troche firm hi-tech (najbardziej znane RIM - producent
        BlackBerry PDA)
        Kitchener - najwieksze miasto, fajny nowoczesny ratusz, targ na ktorym mozna
        kupic zdrowa zywnosc od mennonit'ow, w centrum przerabiaja teraz stare budynki
        na modne lofty.
        Poza tym jest wszystko co powinno byc w miescie mall'e, galerie, duzo
        restauracji ze wschodnia kuchnia (japonska, wietnamska etc ja to b.lubie), z
        lotniska mozna latac na karaiby, do mexico i usa,
        Spory mix kulturowy, ale dominuja biali, w samym cambridge ze 30% to portugalcy,
        troche japoncow prosto z nipponu (fabryka toyoty i suppliers)

        Godzina z hakiem do Toronto, dwie godziny nad jeziora (Eire, Huron, Georgian
        Bay), dookola troche atrakcji tez sie znajdzie - Elora, Stratford, park Safari wink

        Ogolnie nie jest zle, ale mi osobiscie troche brakuje duzego miasta i
        wielkomiejskiego charakteru, tlumu na ulicy etc, jak w Toronto, Manchesterze
        albo Leeds (UK), ale napewno jest taniej niz w GTA, nie mowiac juz o UK wink
    • kayah73 Ottawa 27.09.06, 02:26

      Od 13 lat mieszkam w Ottawie, ale nie jestem pewna jak odpowiedziec na Twoje
      pierwsze pytanie...
      - Co do wyboru pracy - zalezy w jakiej dziedzinie. W Ottawie sporo jest prac w
      governmencie, do niedawna byla tez zaglebiem high-tech, ale to kilka lat temu
      padlo - troche sie od tamtego czasu podnioslo, ale nie jest tak swietnie jak
      bylo kiedys. Ale przy odrobinie wsilku prace mozna znalezc. Szczerze mowiac nie
      wiem jak jest z innymi pracami - ja siedze w high-tech i wiekszosc moich
      znajomych tez sie tym zajmuje.
      - spoleczenstwo - ludzie sa szalenie grzeczni, pomocni, usmiechnieci - glownie
      formalnie i powierzchownie, ale na pewno przyjemnie z tym zyc. Co bardzo lubie
      w Ottawie to wzglednie niska przestepczosc, rzadko kiedy zdarza sie tu cos
      wiekszego. Ja sama nie w zasadzie nie zamykam auta, czasami zapominam zamknac
      dom. Co do roznych kultur - sporo Azjatow z racji na high-tech, sa imigranci z
      Afryki, Indii, itd - tak jak i w calej Kanadzie pewnie.
      - miasto (jak dla mnie) optymalne pod wzgledem rozmiaru - nie jest to wielkie
      miasto jak np Toronto, ale nie jest tez to wiocha. Sa kina, teatry, muzea,
      galerie, sporo fajnych rzeczy dla dzieci. Po drugiej stronie rzeki (Ottawy -
      czyli juz Quebec) przepiekny park Gatineau z kilkoma przyzwoitymi jeziorami.
      Podroz ok 30-40 minut w jedna strone, mozna tez pojechac tam pod namiot. W tym
      samym Gatineau jest kilka miejsc do zjezdzania na nartach. Procz Gatineau jest
      wiele innych parkow prowincjalnych z campingim i jeziorami, 40+ minut jazdy z
      Ottawy. Sama Ottawa jest bardzo zielona, mnostwo parkow, farma w srodku miasta,
      2 rzeki (pieknie wzdluz rzek, kilka plaz, nie bede sie upierac ze szczegolnie
      czystych, ale nienajgorszych) + Rideau Canal - najdluzsza slizgawka (na
      swiecie?) w zimie. Wszedzie sa sciezki rowerowe.
      - jest chyba odrobine cieplej niz w Manitobie, ale zima tez jest paskudna. W
      styczniu nierzadko ponizej -30, -40 + winchill. Snieg z reguly od grudnia do
      marca (mniej wiecej). Lato bardzo cieple, z humidem.
      - szkoly - sa prywatne, sa public i catholic, masz wybor ile chcesz zeby
      dziecko mialo francuskiego - od prawie zera do 'immersion' czyli prawie
      wszystko. Ottawa generalnie bardzo zoerientowana na dzieci, rodziny, itp.

      Tak podsumowujac - Ottawa to miasto governmenckie, co jest i dobre i zle.
      Dobre - bo jest milo, grzecznie, czysto, spokojnie, bezpiecznie. Zle - bo jest
      mnostwo zakazow, nakazow, przepisow. Ludzie sa podobno (ja tego nie widze tak
      bardzo, ale slyszalam takie opinie) nudni - zycie nocne jest niezbyt wybujale
      (podobno), ludzie sa grzeczni powierzchownie, ciezko wejsc w glebsze relacje.
      Ja sama po nocach sie nie wlocze wink mam swoich przyjaciol, prace, zajecia,
      itd. - wiec nie zwracam na to uwagi.

      Glowne minusy Ottawy (dla mnie) to zima i histeryczna niechec do psow. Poza tym
      jest na prawde przyjemnie.
      • voytek74 Re: Ottawa 27.09.06, 04:12
        W znakomitej wiekszosci ciezko sie nie zgodzic z opisem. Zaciekawilo mnie przedostatnie zdanie.
        Przez co przejawia sie ta "histeryczna niechec do psow"?

        kayah73 napisała:

        >
        > Glowne minusy Ottawy (dla mnie) to zima i histeryczna niechec do psow. Poza tym
        >
        > jest na prawde przyjemnie.
        • kayah73 Re: Ottawa 28.09.06, 02:15
          voytek74 napisał:

          > Przez co przejawia sie ta "histeryczna niechec do psow"?

          Od 10 lat mam tutaj psy (zajmuje sie tez szkoleniem i generalnie siedze w
          tym "swiatku") i bezustannie obserwuje pojawianie sie coraz wiekszych
          restrykcji, zakazow i ograniczen jesli chodzi o to gdzie mozna z psami pojsc,
          gdzie je mozna spuscic ze smyczy, oraz to jakie sie ma prawa jako wlasciciel
          psa (coraz mniej). Bezustannie znikaja mi parki gdzie moge psy spuscic ze
          smyczy badz w ogole z nimi wejsc - mnostwo parkow gdzie kiedys mozna bylo psa
          psa spokojnie puscic, ma teraz zakaz wprowadzania psow w zimie w ogole, a poza
          tym nakaz smyczy - i rzeczywisie wplepiaja mandaty. Parki ogolnie przyjete jako
          psie staja sie coraz mniejsze - pojawiaja sie w nich ploty ograniczajace
          powierzchnie gdzie mozna sie z nimi poruszac - przez to te miejsca staja sie
          naprawde zageszczone. Niejednokrotnie slyszalam o tym jak to wlepiono mandat
          jakiejs babci, ktora wyszla ze swoim 17-letnim ledwo ruszajacym sie jamnikiem
          tam, gdzie go prowadzala od tych 17-lat, bo nie zwrocila uwagi na to ze nagle
          jest tu nowy grozny zakaz. To nie jest jedno miejsce w Ottawie, tylko hurtem
          duze dziesiatki.
          Niedawno tez przeszedl tzw. 'Bill 132' koszmarnie kretynski, niby bijacy
          w "grozne rasy", ale tak na prawde - z racji na brak precyzji - zezwalajacy
          odpowiednim wladzom na zabranie psa (i np przeznaczenie go na badania), ktory
          zaszczekal na kogos zza swojego plota. Sa propozycje zeby ten bill jeszcze
          bardziej zaostrzyc. Jesli ten nowy przejdzie to pewnie sie stad wyniose - po
          prostu nie mam ani gdzie pojsc z moim psami, ani nawet nie moge ich puscic do
          mojego wlasnego ogrodka w obawie, ze wydra pyski na przechadzajacego sie po
          drugiej stronie ulicy kota i ktos mi na nich doniesie...
        • moped Calgary 27.09.06, 23:44
          Wczesniej napisalem o obecnie pietrzacych sie trudnosciach miasta Calgary:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=46172134&a=49373526
          Natomiast napewno jest to miejsce znalezienia ciekawej pracy.
          Napewno mozna smialo powiedziec, ze tutaj istnieje silny duch
          inicjatywy oraz przedsiebiorczosci jego mieszkancow.
          Rowniez powinienem wspomniec, ze jest to najwieksze skupisko obywateli
          amerykanskich zamieszkalych po za USA,
          ktorzy uwazaja panujaca atmosfere za plus.

          Napewno jest to centrum o najwiekszej ilosci mieszkancow posiadajacyh
          degree wyzszych szkol na terenie Kanady.
          To rowniez mowi duzo o charakterze miasta oraz jego mieszkancow.

          Skoro od lat mieszkasz w innym miescie, zjawisz sie w Calgary z gotowka
          zapewniajaca na solidny "downpayment".
          Nie kniecznie musisz kupowac zaraz nowy dom (b. drogo) w daleko polozonej
          dzielnicy- duzo domow 20 letnich ( bardziej przyzwoita cena) znajduje sie na
          rynku w dobrych dzielnicach...
          tylko trzeba poswiecic czasu oraz uzbroic sie w cierpliwosc.
          Sa domy do kupna. Co raz wiecej pojawia sie ich na rynku.
          Duzo ludzi sprzedaje i wynosi sie na emeryture po za miasto.

          Mozliwosci do zycia dla rodziny uwazam za b. dobre.
          Dobre szkoly wlacznie z U of C sciagaja dobrych wykladowcow.

          Zycie kulturalne - wybor nalezy do Ciebie...w czym chcesz uczestniczyc.
          Sa duze mozliwosci oraz duzo sie dzieje na scenie teatralno- koncertowej.
          Uwazam, ze kulture my-mnieszkancy tworzymy, wiec nalezy aktywnie uczestniczyc.

          Rekreacja- nie potrzebuje chyba wiekszej reklamy.
          Gory Skaliste oferuja narty (duzo resortow)
          oraz nie ograniczone wedrowki gorskie
          (zima swietne trasy na cross country narty)

          Klimat - jak wszedzie w Kanadzie - mamy zimy.
          Osobiscie lubie Chinookowa pogode, choc meczy rowniez.
          Lato upalne i sucho, zimy od kilku ostatnich lat sa lagodne
          i malo sniegu w miescie.

          Komunikacja miedzynarodowa (lotnisko) b. dobra.

          Pensje- mysle, ze lepiej niz srednia krajowa.
          Ludziom sie dobrze wiedzie.

          Nie sugeruje ani polecam...kilka uwag.

        • kayah73 Re: kayah - co to 28.09.06, 02:16

          karul napisał:

          > takiego governmenckie miasto?

          Rzadowe - tu w koncu jest Parlament i mnostwo innych rzadowych instytucji. Wiec
          jest, no, konserwatywnie... (zwlaszcza chwilowo wink ).
        • dradam2 Re: kayah - co to 28.09.06, 03:31
          Mysle, ze chodzilo o to, ze Ottawa jest w duzej czesci zarzadzana i
          "utrzymywana" przez National Capital Commission :

          www.canadascapital.gc.ca/bins/index.asp
          Lacznie NCC ma w zarzadzaniu ponad 4700 kilometrow kwadratowych w tym regionie.


          Pozdrawiam


          dradam 1/2
            • m_mt Re: ludzie,. doktorze, 28.09.06, 05:40
              Czemu, az tak Cie przeraza?

              Zakazy?

              Ma swoje minusy, szczegolnie bycie stolica. Ale ma wiele plusow, jak praca,
              dbalosc o wyglad, codzienne zycie miejskie, transport, jak mniemam, czy sie myle?

              smile

              mmt
          • kayah73 Re: kayah - co to 28.09.06, 15:38
            dradam2 napisał:

            > Mysle, ze chodzilo o to, ze Ottawa jest w duzej czesci zarzadzana i
            > "utrzymywana" przez National Capital Commission :

            Ano wlasnie... wredne NCC... wink

            Pozdrawiam rowniez.
      • paulus30 Re: Ottawa 29.09.06, 02:34
        Hej.Mam pytanie do osob mieszkajacych w Ottawie.Niedawno otrzymalem PR i
        rozwazam wyjazd na stale do Ottawy.czy moze mi ktos powiedziec czy ciezko jest
        znalesc prace w Ottawie na poczatek?Czy to prawda ze wyjezdzajac do Ottawy
        musze byc bilingual?Czy musze znac francuski takze?
        Pozdrawiam
    • karul ja glosuje za 27.09.06, 04:24
      mississauga w ontario, gdzie mieszkam od 20 lat. gdy tutaj sie osiedlilismy i
      napisalem o tym krewniakowi, ten zagladnal do starego atlasu i odpowiedzial -
      sprawdzilem, nie ma takiego miasta w ontario, mieszkacie w indianskiej wiosce.

      wioska to nie jest, ale nowoczesne miasto z 700 tysiacami mieszkancow
      przyczepione do toronto od zachodu. szerokie ulice, przecietny roczny dochod
      na "household" jakies $85 tysiecy, bezrobocie ponizej 5%. wszystko rosnie,
      wiele firm lokuje tutaj swoje zaklady i kanadyjskie dyrekcje. mieszkan duzo -
      od starych blokow do niekonczacyh sie osiedli wielkich jak kamienice domkow.
      co kto lubi.

      autostrady (co praweda nieustannie zapchane) blisko, lotnisko zaraz obok, co
      wiecej trzeba? dla milosnikow polskiej kielbasy i polskiej religii sa rozmaite
      sklepy gdzie eskpedientki ledwo mowia po angielsku i kosciol nazwany na czesc
      tego wielkiego polskiego antysemity i germanofila, maksymiliana kolbe.


      zapraszamy.
      • tomsenior Re: ja glosuje za 28.09.06, 03:56
        Dzieki za zaproszenie , bylem wczoraj na zakupach u Starskiego,chleb jest
        rewelacyjny sery takze , ale po kielbasce troche rura palila nie wiem czy nie
        bylo w niej zbyt duzo chemii.Szkoda ze zamkneli ta piekarnie kolo Eden Garden
        mieli pyszne rogale.Pzdr dla Mississaugowiczow.
        • m_mt Re: ja glosuje za 28.09.06, 04:47
          Hej Kochani - Wasze listy to kopalnia zlota, dla mnie... A ze nie jestem
          wlasciwie materialistka... to chodzi mi o wartosci duchowe jakie plyna z tych
          mini-reportazy i serce jakie w nie wkladacie. Powoli nie nadazam za
          indywidualnymi podziekowaniami, ale to jest to o co mi chodzilo. Wierze tez, ze
          wielu innym to pomoze w roznego rodzaju wyborach. I sluchajcie - rewelacja - 26
          postow i zadnego skakania sobie wzajem do oczu. Az mi sie serducho smieje.
          Dzieki!!!!!!!!!!!!!!

          A te pieski w Ottawie, strasznia szkoda, lubimy zwierzaki i w miare stawania na
          nogi, wezmiemy cos pod daszysko (kasa potrzebna na odpowiedzialne utrzymanie -
          szczeglonie pewnosc, ze gdyby co zierzak nie bedzie cierpial na moich
          oczach...). A mojej brzydszej (hihihi) polowce marzy sie mastif (cholerka, nie
          wiem czy tak sie to pisze).

          Wszedzie pieknie, ale cos bedziemy musieli wybrac. Co do Calgary - to coraz
          bardziej obawiam sie, ze to "za wysokie progi na lisie nogi". Na te wielka
          gotowke to nie mam co liczyc (jeszcze.... hihihi), bo uczciwa praca potrzebuje
          czasu.... A my w ciagu niecalych 3 lat wyrzucilismy sie na wyjazd do Polski na
          wesele brata i ostatnio zaciagniety dlug na domek... Ceny tu w Manitobie nie
          maja sie kompletnie do tych w Calagry, zreszta balabym sie, ze kiedys
          stracilabym placac takie kwoty za dom tam. Ale, ze pieknie, to wierze, i
          pozwiedzamy kiedys na pewno.

          A co do ciekawe pracy - udalo mi sie "put my foot in the door of" University of
          Manitoba i to mnie kreci, w wiekszosci mili i kulturalni ludzie, roznorodnosc
          kultur i chyba co przede wszystkim wiele wiele stanowisk, z ktorych wiecznie
          gdzies potrzebuja, mozna sie piac, rozwijac i nie znudzic rutyna. Mnie to kreci.
          Z kolei tu w Manitobie dotac sie na prawdziwie "rzadowa" posadke graniczy niemal
          z cudem. Univerek jest raczej para-rzadowa. Podlegajaca pewnym regulom. Ale i
          tak jest fajnie.

          Dzieki raz jeszcze za nastepne listy. Jeszcze troche ich dojdzie i moglabym za
          zgoda uczstnikow watku opublikowac to w Polsce, w ramach pomocy (ku
          przestrodze?? hihihihi) planujacym emigracje do Kanady.

          KTO NIE WYRAZA ZGODY NA EWENTUALNA PUBLIKACJE - PROSZONY JEST O ODPOWIEDNIE
          OSWIADCZENIE.

          ZASTRZEGAM SOBIE PRAWA WYLACZNASCI PUBLIKACJI (hihihihihi smile), no chyba, ze
          dradam zaciagnie mnie do sadu, jak tam Panie Doktorze - bedziemy sie klocic??

          Pozdrawiam wszystkich,

          mmt
          • kayah73 Re: ja glosuje za 28.09.06, 15:46
            m_mt napisała:

            > A te pieski w Ottawie, strasznia szkoda, lubimy zwierzaki i w miare stawania
            > na
            > nogi, wezmiemy cos pod daszysko (kasa potrzebna na odpowiedzialne utrzymanie -
            > szczeglonie pewnosc, ze gdyby co zierzak nie bedzie cierpial na moich
            > oczach...). A mojej brzydszej (hihihi) polowce marzy sie mastif (cholerka, nie
            > wiem czy tak sie to pisze).

            Mastiff chyba niestety podchodzi pod 'Bill 312' - ale jesli odrobicie
            dobrze "prace domowa" na ten temat (odpowiednia hodowla, tepmerament,
            socjalizacja, szkolenia, itd) to nie powinno byc klopotow. Ale uwazac bedziecie
            musieli zawsze na roznych "uczynnych".

            > A co do ciekawe pracy - udalo mi sie "put my foot in the door of" University
            > of Manitoba

            Gratulacje!
            Ja sama pracowalam na uniwerku lat dobrych kilka i bardzo sobie te prace
            chwalilam, pomimo roznej tam, specyficznej chyba szystkim uniwerkom, 'polityki'.

            > Dzieki raz jeszcze za nastepne listy. Jeszcze troche ich dojdzie i moglabym za
            > zgoda uczstnikow watku opublikowac to w Polsce, w ramach pomocy (ku
            > przestrodze?? hihihihi) planujacym emigracje do Kanady.

            Nie jestem pewna na ile takie jednostronne relacje sa - tak na prawde -
            miarodajne. Podejrzewam, ze co Polak, to opinia. wink
            • m_mt Re: ja glosuje za - PUBLIKACJA 29.09.06, 04:15
              kayah73 napisała:


              > Nie jestem pewna na ile takie jednostronne relacje sa - tak na prawde -
              > miarodajne. Podejrzewam, ze co Polak, to opinia. wink


              Tak to prawda, ale to duzo, jesli nie pisze sie zupelnie jednostronnie to spore
              ziarna prawdy sie w tym znajduja. A ludzie tu pisza super fajnie, naprawde od
              serca i nie widze jeszcze typowej prereklamowywanki lub przekrzykiwania sie kto
              ma lepiej...

              Troche zartowalam z ta publikacja, ale to wcale nie musialby byc zly pomysl, bo
              pamietam jeszcze jak zagubieni czuja sie ludzie na starcie wyjazdowym (podjecie
              decyzji, co wpisac na aplikacji, gdzie byloby bezpiecznie, dobrze itd. my tu juz
              cos wiemy, oni tam niewiedza co myslec, taki przekroj informacji daje bardzo
              wiele moim zdaniem). Poza tym nie chodzi o perfekcyjna recepte na zycie, to cos
              jak przepis na obiad - pasuja Ci skladniki, probujesz gotowac, wyjdzie lepiej,
              albo gorzej, ale jakos swiadomie wybiera sie przepisik i robi zakupy....

              Papatki!

              Ave Universitas!
          • kayah73 a Polonia 28.09.06, 15:57
            Nie napisalas w pierwszym poscie czy zycie polonijne jest dla Was wazne. Jesli
            tak, to rzeczywiscie chyba najlepiej celowac w Toronto i okolice (np.
            wspomniana Mississagua). W Ottawie jest mniej Polakow, chociaz jest Dom Polski,
            kilka sklepow, polska ksiegarnia, kosciol, klub pilki noznej i pewnie cos
            jeszcze. Zdaje mi sie ze jakistam maly program telewizyjny tez produkuja od
            czasu do czasu. Ale na pewno zycie polonijne nie jest az tak kwitnace jak w
            Toronto.
            • m_mt Re: a Polonia 29.09.06, 05:54
              Faktycznie dosc istotna kwestia...

              Powiem tak, jestesmy bardzo otwarci na ludzi, lubimy kultury roznej masci,
              bywaja u nas ludzie i my bywamy, nie tak duzo znowu, ale na ile codzienne zycie
              pozwala. Poslugujemy sie jezykiem (francuskim troszke mniej i raczej
              polowicznie) i nie ograniczam sie do Polonii tylko, jesli bedzie jej mniej,
              trudno jesli inne uroki miejsca przewaza. Natomiast brakuje np.
              przyjaciolki-przyjaciela tutaj, takiej jedynej w swoim rodzaju "Aninej Bratniej
              Duszy", ale o to nie latwo,gdy sie zycie zaczyna od nowa, nie od razu na pewno,
              nawet w wiekszym tlumie... Ale jak sie ma znalezc ktos o podobnej osobowosci,
              zainteresowaniach, postrzelony podobnie to sie znajdzie... Mowia, ze swiat jest
              malutki i to sie wielokrotnie potwierdza. Fajnie znac fajnych Polakow, ale
              genralnie fajnych ludzi - to wazne dla nas!

              Coraz bardziej mi sie podoba Ottawa z opowiesci, Trojmiasto i podgrodzia Toronto
              (Mississagua), serce rwie sie do krainy slonca (BC) - ale gdzies naczytalam sie
              straszacych opinii o wiekszych maistach tego rejonu i dlatego szukam wiecej i
              wiecej opinii i wypowiedzi, a ze mam czas (na ewentualna przeprowadzke) to sie
              nimi moge nacieszyc.

              Za to jest inna wazna strona takiego wyboru - opieka medyczna w szerokim
              widziana aspekcie, ale tu chyba odwaze sie podniesc nowy temat.

              Zapraszam.


              mmt

              PS. A tu poki sie ludziska zechca sie jeszcze krecic bede zagladac jeszcze z
              wielkim zainteresowaniem.
          • dradam2 w dyby wacpania ! 28.09.06, 17:43
            m_mt napisała:

            > (...)
            >
            > Dzieki raz jeszcze za nastepne listy. Jeszcze troche ich dojdzie i moglabym za
            > zgoda uczstnikow watku opublikowac to w Polsce, w ramach pomocy (ku
            > przestrodze?? hihihihi) planujacym emigracje do Kanady.
            >
            > KTO NIE WYRAZA ZGODY NA EWENTUALNA PUBLIKACJE - PROSZONY JEST O ODPOWIEDNIE
            > OSWIADCZENIE.

            A co bedzie, jak wprowadzimy odwrotna zasade. A mianowicie kto sie zgadza, ten
            musi oficjalnie to potwierdzic.

            Warto by bylo tekst (po napisaniu pierwszej wersji) wystawic do wiadomosci osob
            zainteresowanych, aby mogly one wprowadzic niezbedne poprawki.


            >
            > ZASTRZEGAM SOBIE PRAWA WYLACZNASCI PUBLIKACJI (hihihihihi smile), no chyba, ze
            > dradam zaciagnie mnie do sadu, jak tam Panie Doktorze - bedziemy sie klocic??
            >


            Tradycja kanadyjska bylo sieganie w tym przypadku do rozwiazan majacych ustalona
            skutecznosc.

            www.nationhood.ca/html_en/collectionImage_viewer.cfm?collectionID=5235
            Po polsku to urzadzenie nazywa sie "kuna" albo "pregierz".Albo dyby.

            Z punktu widzenia prawa (konwencja genewska) odpowiedzialnosci nie podlega autor
            tekstu, ale wydawca, ktory kwestionowany tekst drukuje ( i sprzedaje).

            Ale powiedzmy , ze z takim rozwojem sytuacji to ja sie liczylem od poczatku... :=)))

            Powiedzmy,ze dla mnie nie bedzie to koniec swiata.

            Pozdrawiam


            dradam 1/2
              • dradam2 Re: w dyby wacpania ! 28.09.06, 19:49
                syswia napisała:

                > Dradam, jakie szczescie, ze nie jestes dziennikarzem... ani ze nie
                > miales nigdy
                > stycznosci z dziennikarzem piszacym...

                Muchorystka. Mam na swym koncie ponad 400 tekstow opublikowanych na lamach
                polskich czasopism, roznego typu i roznej masci. I o roznej objetosci. Rowniez
                tych juz pisanych w Kanadzie.

                Na szczescie nie jestem dziennikarzem.... Mam o nich prywatna opinie.

                Trzy razy wystepowalem (udzielalem wywiadu) w kanadyjskiej TV.


                Pozdrawiam


                dradam1/2
                • syswia Re: w dyby wacpania ! 28.09.06, 21:27
                  smile))
                  Pisac teksty, a nawet je publikowac to nie to samo, co byc dzienikarzem.....
                  Szczesciem nim nie jestes, bo ze swoimi pogladami nt wlasnosci intelektualnej
                  to albo bys dostal zapasci albo jakis obiekt by Cie udusil albo bys umarl z
                  glodu zanim bys cos opublikowal....
                  • dradam2 Re: w dyby wacpania ! 28.09.06, 21:45
                    syswia napisała:

                    > smile))
                    > Pisac teksty, a nawet je publikowac to nie to samo, co byc dzienikarzem.....
                    > Szczesciem nim nie jestes, bo ze swoimi pogladami nt wlasnosci intelektualnej
                    > to albo bys dostal zapasci albo jakis obiekt by Cie udusil albo bys umarl z
                    > glodu zanim bys cos opublikowal....

                    Ja tylko zaznaczylem, ze mialem (profesjonalnie) do czynienia z dziennikarzami.

                    Z reszta Twojej trafnej wypowiedzi sie w pelni i bez najmniejszych zastrzezen
                    zgadzam.

                    Do stupiczek sie sciele


                    dradam 1/2
                    • andrew-11 cytowanie ... 28.09.06, 23:34
                      ...jest jak najbardziej dozwolone :

                      Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych
                      /Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83/


                      Art. 29.
                      1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki
                      rozpowszechnionych
                      utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
                      wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku
                      twórczości.



                      • dradam2 Re: cytowanie ... 28.09.06, 23:43
                        andrew-11 napisał:

                        > ...jest jak najbardziej dozwolone :
                        >
                        > Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych
                        > /Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83/
                        >
                        >
                        > Art. 29.
                        > 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki
                        > rozpowszechnionych
                        > utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
                        > wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku
                        > twórczości.
                        >
                        >
                        >
                        >

                        Czyli wylacznie w celach naukowych (dydaktycznych) , mniej wiecej...

                        Tak samo ujmuje to miedzynarodowa konwencja w sprawie ochrony wlasnosci
                        intelektualnej ( czyli tzw. genewska).

                        Pozdrawiam


                        dradam 1/2
                        • andrew-11 Re: cytowanie ... 29.09.06, 00:14
                          dradam2 napisał:

                          > Czyli wylacznie w celach naukowych (dydaktycznych) , mniej wiecej...

                          ---------------------------------------

                          Art.29 w calosci :

                          Art. 29.
                          1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki
                          rozpowszechnionych
                          utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
                          wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku
                          twórczości.
                          2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione
                          drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
                          3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do
                          wynagrodzenia.




                          • pikorpikor Re: cytowanie ... 29.09.06, 00:56

                            Art. 33. Wolno rozpowszechniać
                            2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak
                            muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach
                            publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych
                            wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem
                            informacji,
    • andrew-11 Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 29.09.06, 06:54
      W jednym z komentarzy piszesz ze rwiesz sie do slonca , otoz jest takie miejsce
      z unikalnym w skali kontynentu mikroklimatem

      quote:
      The city is proud of its agricultural heritage. Nestled between the shores of
      Lake Ontario and the cliffs of the Niagara Escarpment, these two significant
      geographic features create a unique microclimate. This results in an early
      spring, a warm, sunny summer, a delightful fall and a mild winter that allows
      us to grow tender fruit varieties that cannot be successfully grown in other
      parts of the country.
      www.st.catharines.com/tourism/winecountry.asp
      Ten mikroklimat sprawia ze jest to zaglebie brzoskwin , nektaryn , winogron ,
      czeresni a u mnie z powodzeniem rosna figi ktorych owoce w smaku i wielkosci sa
      takie jak w sklepie / drzewka na zime sa dobrze okrywane tzw. fig house /.


      • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 30.09.06, 06:46
        mmm. zapachnialo sloncem w cowocach. Jesli bedziemy ladowac w Ontario to
        wezmiemy pod uwage. Wyglada na to, ze to zgodzinka od Toronto, czy sie myle
        (polykalam informacje z linka czytajac lapczywie...). Wiesz andrew cos wiecej o
        tym, jak male/duze jest to misteczko??? Czy to jednak country? Dzieki!

        Przesylam usmiechy smile

        mmt


        andrew-11 napisał:

        > W jednym z komentarzy piszesz ze rwiesz sie do slonca , otoz jest takie miejsce
        >
        > z unikalnym w skali kontynentu mikroklimatem
        >
        > quote:
        > The city is proud of its agricultural heritage. Nestled between the shores of
        > Lake Ontario and the cliffs of the Niagara Escarpment, these two significant
        > geographic features create a unique microclimate. This results in an early
        > spring, a warm, sunny summer, a delightful fall and a mild winter that allows
        > us to grow tender fruit varieties that cannot be successfully grown in other
        > parts of the country.
        > www.st.catharines.com/tourism/winecountry.asp
        > Ten mikroklimat sprawia ze jest to zaglebie brzoskwin , nektaryn , winogron ,
        > czeresni a u mnie z powodzeniem rosna figi ktorych owoce w smaku i wielkosci sa
        >
        > takie jak w sklepie / drzewka na zime sa dobrze okrywane tzw. fig house /.
        >
        >
        • papalek Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 01.10.06, 01:00
          Niagara Region jest dosc ladny. Kiedy tam bylem pare lat temu slyszalem, ze nie
          jest tam za dobrze ekonomicznie, ale jezeli komus nie przeszkadza dluga jazda
          to pracy w Toronto, to nie ma problemu.
          Jezeli chodzi o Okanagan, to sprawa przedstawia sie tak. Jest to obszar, gdzie
          produkuje sie coraz bardziej znane i poszukiwane wina. Glownie produkuje sie
          wina biale, bo na czerwone jest troche za chlodno. Czerwone wina z miejscowych
          winnic tez sa wedlug mnie nie zle, ale spece nie klasyfikuje ich na poziomie
          swiatowym. Oczywiscie sa tez sady z czeresniami, brzoskwiniami, nektarynami
          itd. Lata sa bardzo gorace i calkiem suche. Zimy sa lagodne suche w dolinie i
          sniezne poza nia (duzo osrodkow narciarskich). Przez 3 miesiace jest pocmornie
          i szaro w zimie (chmury zalegaja w dolinie, ale mozna wyjechac na jedna z gor i
          juz jest slonce. Doliny srodka (interior) BC sa polpustynne (mikroklimat, ale
          juz jakies 20 km za dolina sa lasy z cerdami i jodlami oczywiscie nie takimi
          jak na wybrzezu BC. Osobiescie za duzy jest tu dla mnie szpan. Miejscowosc
          wakacyjna z bogatymi emerytami co sie lubia pokazac (dosc powierzchownie). Sa
          niestety problemy z narkomanami i Hell Angels. Ludzie maja kase, wiec dobrze
          sie sprzedaje narkotyki. Sama Kelowna to nic nadzwyczajnego, ale okolica jest
          piekna. Jak juz wspomnialem jeziora z krystaliczna woda, piekne gory, splawne
          rzeki, dzicz 50 km od miasta, jak sie wie gdzie jechac. Domy niestety drogie.
          Do niedawna bylo troche drozej niz w Calgary. Generalnie mi sie podoba i mimo
          tego, ze mieszkalem w Calgary przez ponad 10 lat i bardzo mi sie podobalo, to
          na pewno juz sie do Alberty nie wyprowadze
          • m_mt Re: Napisalibyscie o swoich miastach? 01.10.06, 05:07
            Dzieki Papalek, czytalam gdzies, wlasnie o tych Hell Angels, ale pojecia nie ma
            co to - mafia? Mam wrzaenie, ze napomykano o tym w temacie Nanajmo. O samej
            Kelownie czytalam tez, ze ludzie sa bardzo zamknieci i nieprzychylni dla
            przeyjezdnych, szczegolnie jesli spoza ich grupy religijnej. Podobnie stoleczna
            atmosfere ma Victoria zdaje sie i samo Vancouver tez chyba slynie z narkotykow,
            chocnawet tak wiele nie narzekano.
            Od razu zaznaczam wszystko to czytala w roznych wypowiedziach Polakow na jakims
            innym Forum i wiecej krytyki tam bylo niz pozytywow. Pogoda i piekno - tylko
            inne rzeczy w zyciu tez sa wazne. Ale sobie tak wlasnie szukam i na cos w koncu
            bedziemy sie decydowac. Dzieki

            Pozdrawiam

            mmt
            • za_morzem bc... 01.10.06, 05:28
              "O samej
              > Kelownie czytalam tez, ze ludzie sa bardzo zamknieci i nieprzychylni dla
              > przeyjezdnych, szczegolnie jesli spoza ich grupy religijnej" ????
              o jakiej grupie religijnej piszesz?
              o "aniolach piekiel"?
              jesli tak to chcialem zwrocic uwage ze z aniolami nie maja nic wspolnego.

              a z tymi narkotykami w bc to przesada.
              cieply klimat i piekna natura bc maja wplyw na specyficzne podejscie mieszkancow
              do zycia. w bc jest mnostwo ludzi bardzo aktywnych fizycznie. jazda na rowerze,
              kajakowanie, wspinaczki, zeglarstwo to wszystko jest bardzo popularne i dostepne
              na codzien. na preriach praktycznie nie widzi sie ludzi aktywnych sportowo (na
              pewno sa a le nie na taka skale jak w bc).

              fakt ze w porownaniu do reszty kanady bardzo popularna jest marihuana ale to
              "cos" powszechnie uznawane raczej za uzywke niz za ciezki drug.
              moim zdaniem najgorzej jest na amerykanskim i kanadyjskim mid west, (prerie)
              gdzie klimat jest okropny i ludzie zmuszeni do siedzenia przez wiekszosc roku w
              zamkniecu z powodu zimna (preryjna przyroda malo oferuje oprocz przygnebiajacych
              pol az po horyzont) siegaja po ciezkie narkotyki w stylu metaamfetamina czy
              crack. stad tez duzo wiecej violent crimes (edmonton).
              • m_mt Re: bc... 01.10.06, 07:48
                Dalej nie wiem co z tymi Aniolami Piekiel, preztlumaczyc bym sobie
                przetlumaczyla, sama, ale co to za ludzie??? Zaspokoj prosze moja ciekawosc.

                Co do religii, czy to to, nie chcialabym okazac sie goloslowna, ale to byly
                poczatki moich poszukiwan informacji o miastach, pewnie startowalam z "moving to
                BC" i nawet nie pamietam czy teksty byly po polsku. Chyba tak, jakies formu, ale
                nie to, inne tlo i w ogole inne... Niewazne. Religia, cos mi sie kojarzy, ze
                chocdzilo o ludzi uczeszczajacych jak przewazajaca wiekszosc tam, albo do
                katolickiego, albo ktorejs z odmian chcrzescijanskich kosciolow tutaj, ale
                pamietam to jak przez mgle obecnie... Wypowiadaly sie chyba ze dwi rozne osoby,
                ze iles lat po przybyciu wciaz sa na marginesie spoleczenstwa, ich dzieci w
                szkole tez nie moga znalezc przyjaciol, ze mimo, iz ich dzieci zapraszaja inne
                do ich domu, same nie sa nigdzie zapraszane. Ktos z tubylcow zgodzil sie, ze sa
                tacy zamknieci i nieprzyjazni, bo "sprawdzaja przybylych, czy rzeczywiscie
                uparcie beda tam mieszkac, pracowac etc, az wykarza sie, ze warci sa
                przynaleznosci do community... Szukalam tego forum, bo tam bylo sporo informacjo
                BC, ale jakos nie udalo mi sie ponownie go namierzyc. Mam tylko takie metne
                wyrywki tych wypowiedzi w pamieci..

                Milego weekendu

                smile)


                za_morzem napisał:

                > "O samej
                > > Kelownie czytalam tez, ze ludzie sa bardzo zamknieci i nieprzychylni dla
                > > przeyjezdnych, szczegolnie jesli spoza ich grupy religijnej" ????
                > o jakiej grupie religijnej piszesz?
                > o "aniolach piekiel"?
                > jesli tak to chcialem zwrocic uwage ze z aniolami nie maja nic wspolnego.
                >
                > a z tymi narkotykami w bc to przesada.
                > cieply klimat i piekna natura bc maja wplyw na specyficzne podejscie mieszkanco
                > w
                > do zycia. w bc jest mnostwo ludzi bardzo aktywnych fizycznie. jazda na rowerze,
                > kajakowanie, wspinaczki, zeglarstwo to wszystko jest bardzo popularne i dostepn
                > e
                > na codzien. na preriach praktycznie nie widzi sie ludzi aktywnych sportowo (na
                > pewno sa a le nie na taka skale jak w bc).
                >
                > fakt ze w porownaniu do reszty kanady bardzo popularna jest marihuana ale to
                > "cos" powszechnie uznawane raczej za uzywke niz za ciezki drug.
                > moim zdaniem najgorzej jest na amerykanskim i kanadyjskim mid west, (prerie)
                > gdzie klimat jest okropny i ludzie zmuszeni do siedzenia przez wiekszosc roku w
                > zamkniecu z powodu zimna (preryjna przyroda malo oferuje oprocz przygnebiajacyc
                > h
                > pol az po horyzont) siegaja po ciezkie narkotyki w stylu metaamfetamina czy
                > crack. stad tez duzo wiecej violent crimes (edmonton).
                • papalek Re: bc... 01.10.06, 08:44
                  BC interior jest miejscem bardzo religijnym nie ma porownania z BC Lower
                  Mainland. Tu w Kelownie jest spora ilosc calkie ultra protestanckich
                  chrzescijan. Stockwell Day jest moim predstawicielem w Ottawie. Z tym
                  zamknieciem sie ludzi to przesada. Mam fajnych sasiadow i z religijnymi swirami
                  nie musze sie zadawac. Jezeli chodzi o narkotyki, to nie mialem tu na mysli
                  marijuany. Mam tu na mysli crystal meth i inne powazniejsze rzeczy i tego jest
                  subiektywnie wiecej niz w Calgary, to znaczy nie widac tego tak w centrum jak w
                  Kelownie. Nie zgadzam sie z tym, ze w BC sporty sa bardziej popularne niz na
                  preriach. W calgary jest bardzo cool uprawiac narciarstwo, rower gorskie,
                  wspinaczke itd (bardzo to jest dostepne). W Saskatoon jest bardzo popularne
                  narciarstwo biegowe, duzo ludzi zajmuje sie jazda konna (znacznie taniej niz w
                  Calgary, czy Lower Mainland). O innych miejscach na preriach nie bede sie
                  wypowiadal, bo nie mieszkalem.
                  • papalek Re: bc... 01.10.06, 08:46
                    Hell Angels to jest to gang motocyklowy zajmujacy sie konrola sprzedazy
                    narkotykow i zdaje sie tez kontrola prostytucjii handlem bronia. To taka mafia
                    na motocyklach, ale powazna.
                    • m_mt Re: bc... 01.10.06, 19:55
                      Ogromne dzieki za wykladzik, juz mam lepszy obraz tego wszystkiego. CZy ludzie,
                      ktorzy sa z dala od narkotykow, prostytucji etc maja problemy z Hell Angels
                      (faktem jest, ze zawsze istnieje niebezpieczenstwo, ze ewentualne dzieciaki w
                      cos sie uwiklaja)? Czy oni dzialaja na cala BC (Zdaje mi sie, ze wspominal ktos
                      o nich wypowiadajac sie o Nanajmo kiedys)? Rozumiem, ze wladze nie wiele tu
                      moga/chca (to juz tylko z socjo-ciekawosci)?

                      Milej niedzielki

                      smile)

                      papalek napisał:

                      > Hell Angels to jest to gang motocyklowy zajmujacy sie konrola sprzedazy
                      > narkotykow i zdaje sie tez kontrola prostytucjii handlem bronia. To taka mafia
                      >
                      > na motocyklach, ale powazna.
                      • za_morzem Re: bc... 01.10.06, 20:15
                        dzialaja w calej ameryce, bc nie jest zadnym wyjatkiem. mozna ich spotkac i w
                        manitobie i na florydzie.
                        ostanio glosno bylo o masowej egzekucji paru osob zwiazanych z ta organizacja w
                        ontario.
                        • m_mt Re: bc... 01.10.06, 21:05
                          Tu (Wpg) mi sie nie obilo o uszy, ale prawdopodobnie problem istnieje... Czasami
                          widac grupki jadacych lub "okupujacych" jakas restauracyjke motocyklistow, ale
                          moze, jak mi sie dotad wydawalo sa tylko Harleyowcy...

                          Pozdrwaiam

                          mmt

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka