Dodaj do ulubionych

jak to jest z ta drozyzna?

11.01.07, 07:27
Kanada czy Stany to takie bogate kraje a wiele osob nie ma wielu podstawoych
rzeczy bo sa "drogie"??

Rzeczy typu: telefon komorkowy, aparat cyfrowy, samochod, sprzet hi-fi??
(oczywiscie wiekszosc ludzi ma ale wielu pracujacych normalnie nie ma - jak
twierdza - w powyzszego powodu)

Gdzie sie czlowiek nie obejrzy to: to drogie, tamto drogie (mimo, ze kosztuje
raptem pare dolarow)??

pozdr.
Obserwuj wątek
      • dela12 Re: jak to jest z ta drozyzna? 11.01.07, 19:45
        ja bym to inaczej ujela. Z moich obserwacji wynika ze ludzie pracujacy szanuja
        pieniadze, zatem jesli mowia ze cos jest drogie tzn ze tak na prawde tego nie
        potrzebuja i nie wydaja niepotrzebnie pieniedzy. Po co samochod skoro autobus
        odjezdza spod domu? Po co ci aparat skoro nie podrozujesz i nie masz okazji
        robic zdjec?
      • blotniarka.stawowa Bezkomorkowo 12.01.07, 00:00
        wiedzma30 napisała:
        > Jeszcze nie spotkalam nikogo kto nie ma cell-a,

        No to jestem pierwsza. Nie mam i nie potrzebuje komorki smile
        Z cywilizacja nie zerwalam, inne wymienione gadzety niestety posiadam...
        • syswia Re: Bezkomorkowo 12.01.07, 05:26
          ja tez nie mam komorki - wiec jestesmy dwie. Dolaczmy do tego mojego malzona i
          zrobi sie trojka... itd itd ....mysle, ze nieposiadanie komorki, to w pewnym
          sensie luksus

          mysle, ze ktos slusznie zauwazyl, ze tutaj nieco inaczej podchodzi sie do
          wydawania pieniedzy
          istnieje zreszta kilka roznych modeli - dwa skrajnie rozne:
          1. stereotyp ciezko pracujacego na dorobku (imigranta?), co dwa razy pieniadz
          obejrzy zanim go wyda
          2. typ potwornie zadluzony, wydajacy miesiecznie kilka razy wiecej niz zarabia
          bez swiadomosci tegowoz - no coz era plastiku...
          • dela12 Re: Bezkomorkowo 12.01.07, 14:12
            No to jest nas 6. Moj maz i tesciowa nie maja komorek, ja rowniez. W Polsce
            mialam dwie (sluzbowa i prywatna) i zgadzam sie w 100%, nieposiadanie komorki
            to luksus. Nikt nas nie przesladuje telefonami w najmniej odpowiednich
            momentach, nie stresuje sie ze zapomnialam wylaczyc a akurat jestem zalozmy w
            bibliotece, nie dostajemy durnych sms-ow reklamowych i nie tylko. Kiedys to
            mnie jakis pewnie nastoletni psychol przesladowal dzwoniac i rozlaczajac sie po
            chwili. Nie wyswietlal mi sie jego numer i na prawde mnie to denerwowalo.
            Raz tylko komorka mi sie przydala, jak mialam pierwsza w zyciu stluczke i tak
            bylam zdenerwowana ze nie wiedzialam co mam robic, wiec zadzwonilam do agenta
            ubezpieczeniowego, ktory spokojnie mi wytlumaczyl co i jak.
            • za_morzem Re: Bezkomorkowo 12.01.07, 14:53
              dla wiekszosci ktorzy przyjezdzaja do kanady, krag ludzi z ktorymi wchodza w
              jakiekolwiek blizsze interakcje drastycznie sie zaweza.
              najczesciej wyglada to tak ze ludzie obracaja sie tylko i wylacznie w ukladzie
              wlasnej rodziny i na zasadzie "routing" czyli dom, praca, dom.
              to co pisza powyzej panie potwierdza tylko teorie, ze ludzie w kanadzie zamykaja
              sie w hermetycznych "kolkach zainterowan" i nie potrzebuja (bo nia
              maja)kontaktow z innymi.
              jesli masz business komorka to podstawa niezaleznie gdzie jestes.
              jesli robisz "routing" nie potrzebujesz jej wogole chyba ze rodizna bedzie sie
              martwila ze nie przyjechales 10 minut po "zwyklym" czasie bo w albercie znowu
              nieodsniezyli drog i bedzie dzwonic.

              co do wydatkow w kanadzie sa inne proporcje w porownaniu do tego do czego
              jestesmy przyzwyczajeni w polsce.
              w kraju wiekszosc ludzi "miala" mieszkania i placila tylko czynsz. oczywiscie
              ktos tam wynajmowal ale to raczej sporadycznie. wynajem lub splata pozyczki to
              rzecz stosunkowo nowa w pl.
              takie wydatki moga pochlaniac nawet polowe budzetu rodziny, zwlaszcza przy
              obecnych cenach real estate. splaty mortgage (powiedzmy od 150, 200 tys.), rat
              za samochod innych oplat, dla kogos kto zarabia okolo sredniej pensji beda
              masakra.
              • ma.pi Re: Bezkomorkowo 12.01.07, 15:31
                za_morzem napisał:

                > dla wiekszosci ktorzy przyjezdzaja do kanady, krag ludzi z ktorymi wchodza w
                > jakiekolwiek blizsze interakcje drastycznie sie zaweza.
                > najczesciej wyglada to tak ze ludzie obracaja sie tylko i wylacznie w ukladzie
                > wlasnej rodziny i na zasadzie "routing" czyli dom, praca, dom.
                > to co pisza powyzej panie potwierdza tylko teorie, ze ludzie w kanadzie
                zamykaj
                > a
                > sie w hermetycznych "kolkach zainterowan" i nie potrzebuja (bo nia
                > maja)kontaktow z innymi.

                Jezeli dla Ciebie podstawa kontaktow z ludzmi jest komorka to chyba nalezy Ci
                wspolczuc :o(.
                Ja tam zamiast gadac przez telefon wole sie z kmis spotkac przy kawie i lampce
                wina, zrobic wypad do kina czy umowic sie na piknik lub wycieczke.

                I jestem na 100% pewna, ze czesciej sie spotykam ze znajomymi nie posiadajac
                komorki niz ci co ja posiadaja.

                Pozdr.
              • tora99 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 01:50
                to co pisza powyzej panie potwierdza tylko teorie, ze ludzie w kanadzie zamykaj
                > a
                > sie w hermetycznych "kolkach zainterowan" i nie potrzebuja (bo nia
                > maja)kontaktow z innymi.


                jasne, jasne stary wink)
            • wiedzma30 Re: Bezkomorkowo 12.01.07, 15:12
              No ale niektorzy musza miec te "smycz" ze wzgledu na prace...
              A drugi powod posiadania komorki, to cotygodniowe wypady gdzies-tam i czasami
              bez "smyczy" ciezko sie znalezc...
              Tak, ze niektorym ta zabawka jest niestety niezbedna.

              Pozdrawiam!
                • wiedzma30 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 02:08
                  tora99 napisała: >>> udawalo nam sie umowic i bez kom. na wyjazd. chociazby
                  forumowe grzyby,...<<<


                  Nie chodzilo mi o umawianie sie na wypady - to mozna spooookojnie zrobic przez
                  net czy normalny telefon.
                  Chodzilo mi o >>> cotygodniowe wypady gdzies-tam i czasami bez "smyczy" ciezko
                  sie ZNALEZC...<<< Co oznacza - jedziemy grupa i czesc ludzi idzie w jedno
                  miejsce, a czesc w inne. Jak wiadomo zycie jest zyciem i czasami trafiaja sie
                  rozne przygody i nie dochodzi sie na wyznaczone miejsce o czasie i wtedy
                  korzysta sie z komorki, zeby poinformowac innych co sie dzieje. smile
                  • tora99 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 02:24
                    a ja tak sobie wlasnie przypomnialam jeszcze studenckie czasy, kiedy to bez kom
                    to ani rusz. na piotrkoskiej pub na pubie (doslownie) i ciagle sie gdzies
                    szukalismywink
                        • wiedzma30 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 14:17
                          Teoretycznie nie - zalezy co kogo interesuje smile
                          A po drugie w Provincials', Nationals' Parks nie ma tego typu przybytkow,
                          zreszta jest zakaz spozywania alkoholu poza campsites, a czasmi nawet i na
                          campsites smile i na szczescie rowniez - mam "malo-alkoholowych" znajomych. smile))
                          • tora99 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 16:57
                            no nie po raz pierwszy probujesz zrobic ze mnie a przy okazji z moich
                            znaajomych alkoholiczke, to wyjasnie, mam male dziecko i alkohol pijam w
                            ilosciach rozsadnych.
                            pisalam o czasach studenckich, o tym, ze chodzilam ze znajomymi po pubach (nie
                            bylo slowa, ze naszym celem bylo upijanie sie, w pubie mozna rowinez calkiem
                            kulturalnie wypic piwo, sok albo cokolwiek innego)

                            <Teoretycznie nie - zalezy co kogo interesuje smile>

                            napisalas kiedys ze jestem nadwrazliwa, no wlasnie tego typu twoje wypowiedzi,
                            sprawiaja, ze robi sie nieprzyjemnie. a nie naleza one niestety do rzadkosci.

                            jezeli robisz to bezwiednie, niespecjalnie to wyjasnie, sugeruja ze twoje
                            zainteresowania sa cacy, a moje alkoholowe be. (jeszcze raz zaznaczam, alkohol
                            nie jest moim hobby)

                            • tora99 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 17:45
                              to, ze lubie spotkac sie ze znajomymi w miescie, nie oznacza ze nie lubie
                              spedzac czasu poza miastem, nie oznacza tez, ze nie chodze do kina czy teatru.
                              rowniez czytam. robie jeszcze pare innych rzeczy.
                              • sylwek07 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 18:10
                                co do tej drozyzny to spotkalem jednego Greka w Montrealu,pare razy mi wspominal
                                jak to bylo fajnie w latach 60-70 i 80 tych a teraz w latach 90-tych wszystko
                                drogie i ze Kanada nie jest ta sama Kanada co kiedys...
                                • elagrubabela Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 20:56
                                  sylwek07 napisał:

                                  > co do tej drozyzny to spotkalem jednego Greka w Montrealu,pare razy mi
                                  wspomina
                                  > l
                                  > jak to bylo fajnie w latach 60-70 i 80 tych a teraz w latach 90-tych wszystko
                                  > drogie i ze Kanada nie jest ta sama Kanada co kiedys...

                                  Nie wiesz, jak to jest, Sylwek? Jak bylismy mlodzi to wszystko bylo lepsze,
                                  tansze, zdrowsze itede itepe - ha ha ha. To chyba w poznanskim kabaracie Tey
                                  spiewali taka piosenke "Najlepiej nam bylo przed wojna". Ten Grek tez pewnie w
                                  latach 60-70 byl mlody, szczuply, mial wlosy, dziewczyny na niego lecialy,
                                  swiat byl piekny smile A w latach 90-tych to juz zupelnie inna spiewka.
                                  Obiecalam sobie kiedys solennie, ze nie bede zadreczac mojego synka zadnymi
                                  wspomnianiami typu gdy ja bylam mloda to swiat byl lepszy smile Elka
                            • wiedzma30 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 20:57
                              ?????????????????
                              ??????????????????
                              ????????????????????
                              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                              Moze zastanow sie powazniej nad tym co piszesz... I przestan czytac pomiedzy
                              wierszami - zacznij czytac to, co jest napisane - bedziesz mniej stresowac
                              siebie i innych.
                              • tora99 Re: Bezkomorkowo 16.01.07, 00:47
                                no sek wlasnie w tym, ze to nie ja czytam miedzy wierszami. slowem nie
                                wspomnialam o alkoholu, a ty mi odpowiedzialas w alkoholowym klimacie. ze nie
                                pijesz, ze twoi znajomi tez nie i ze caly wyjazd zalezy od zainteresowan (tak
                                jakby moje wyjazdy mogly sie opierac na libacjach alkohowych)

                                moze to net i za duzo skrutow myslowych stosujemy.
          • tora99 Re: Bezkomorkowo 15.01.07, 01:43
            a ja sie dluuugo bronilam przed kmorka, ael tydzien temu zlamalam w koncu no i
            mam. ale z marta i z tym ze ciagle podrozuje autobusem/metrem/tramwajem czuje
            sie lekko usprawiedliwiona, juz prare razy zdarzylo mi sie goraczkowo szukac
            budki.
            zreszta maciek wyrabial i moja i marty i jeszcze za dwoje dodatkowych dzieci
            normewink

            zdaje sie ze sunee tez takowej nie posiada.
    • ma.pi Re: jak to jest z ta drozyzna? 12.01.07, 14:36
      pikorpikor napisał:

      > Kanada czy Stany to takie bogate kraje a wiele osob nie ma wielu podstawoych
      > rzeczy bo sa "drogie"??
      >
      > Rzeczy typu: telefon komorkowy, aparat cyfrowy, samochod, sprzet hi-fi??
      > (oczywiscie wiekszosc ludzi ma ale wielu pracujacych normalnie nie ma - jak
      > twierdza - w powyzszego powodu)
      >
      > Gdzie sie czlowiek nie obejrzy to: to drogie, tamto drogie (mimo, ze kosztuje
      > raptem pare dolarow)??
      >
      > pozdr.



      Hymmm, moze sprecyzujmy co to sa podstawowe rzeczy. Dla mnie to takie, ktore sa
      niezbedne do zycia, czyli dach nad glowa, lozko, chleb, mleko i buty na zime
      dla dziecka. Reszta to juz dodatki, bez ktorych mozna sie obejsc.

      Telefonu komorkowego nie mam. Mialam i zazwyczaj placilam tylko za abonament i
      ladowalam baterie. W koncu sie wkurzylam i dalam dziecku do zabawy.
      Aparat cyfrowy tez mi do niczego nie potrzebny mam dobry zwykly od wielu lat,
      ktory spelna swoja funkcje. Sprzetu hi-fi nie mam bo nie lubie chalasow,
      wystarczy mi zwykle radio i telewizor i tak najczesciej wylaczone, bo wole
      poczytac ksiazke czy gazete.


      A te wszystkie rzeczy, ktore wymieniles za niezbedne to sa tylko dlatego
      niezbedne, ze producenci zrobili niezle pranie mozgow ludziom, aby nabic swoja
      kieszen.

      Pozdr.
      • elagrubabela Jeszcze o cell phones 12.01.07, 18:07
        Mnie sie wydaje, ze to jest kwestia filozofii zyciowej. Rodzic przekonany o
        tym, ze musi w 100% kontrolowac swoje dziecko 24 godziny na dobe bedzie miec
        cell phone i dziecku tez taki da. Pracownik i/lub pracodawca przekonany o tym,
        ze jego biznes jest najwazniejszy na swiecie, bedzie jadl, spal i bral prysznic
        z cell phone albo z blackberry. Ja pracuje dla dosc sporego biznesu, jestem w
        nim partnerem i podejmuje sporo istotnych decyzji ale nie zyje w przekonaniu,
        ze swiat sie zawali jesli ja o 10 wieczorem nie odpowiem na czyjes pytanie.
        Dalismy sobie wmowic albo sami sobie wmawiamy jacy to jestesmy strasznie wazni
        albo jakie wazne jest to, co robimy ale jak sie czlowiek nad tym zastanowi to
        sie zawsze okazuje, ze procz decyzji podejmowanych przez lekarzy na sali
        operacyjnej, wszystkie inne spokojnie moga poczekac do nastepnego dnia.
        Moj partner ma cell phone, bo gdy reprezentuje klienta przed sadem, czesto o
        tym, ze decyzja zapadla i bedzie odczytana dowiaduje sie w kilka lub
        kilkanascie godzin po zakonczeniu sprawy i jest to najskuteczniejsza droga
        komunikacji. Ma tez komorke moja babysitter gdyby cos sie dziecku stalo i
        potrzebowala zawiadomic jedno z nas albo dzwonic na emergency. A i tak w koncu
        zawsze jest telefon stacjonarny albo budka przy kazdej gas station. Ludzie
        sobie stwarzaja swoj wlasny swiat, w ktorym cell phone jest bogiem. Wedlug
        mnie, bez sensu. Elka
        • bibliotekarz76 Re: jak to jest z ta drozyzna? 13.01.07, 17:54

          Od wielu osób coś takiego usłyszałeś? Pytam bo mi jeszcze nikt czegoś takiego w
          Kanadzie nie powiedział (ale to może dlatego że raczej nie dyskutuję o tym co
          kto ma a czego nie). Zresztą, tak naprawdę to nie nasza sprawa co mają (lub nie)
          i z jakiego powodu.

          Bibliotekarz
          • wiedzma30 Re: jak to jest z ta drozyzna? 13.01.07, 18:37
            I tu sie z toba zgadzam...
            Co to kogo obchodzi co czlowiek ma w domu, czym jezdzi, ile zarabia, gdzie
            mieszka itp.? Mnie na przyklad absolutnie nie. Moze sobie mieszkac w pustym
            pokoju, i spac na pieniadzach - jak mu z tym dobrze - why not?

            Choc z drugiej strony canadian czy tez osoba ktora nie wpycha nosa w czyjes
            zycie o to nie zapyta... wink))
        • andrew-11 Re: jak to jest z ta drozyzna? 13.01.07, 19:02
          pikorpikor napisał:

          > Mi nie chodzi o to czy ktos ma czy nie ma tylko jak ludzie uzasadniaja czesto
          > to ze czegos podstawowego nie naja - bo expensive!!

          _____________________________

          Takie uzasadnienie jest delikatna sugestia dla ciekawskiego ze to nie jego
          sprawa co kto posiada lub nie i z jakiego powodu a mowiac dobitniej zeby spadal
          na szczaw .
          • pikorpikor Re: jak to jest z ta drozyzna? 14.01.07, 03:04
            Chodzi mi wlasnie o ogolne podejscie spoleczenstwa do zycia. I niektore osoby w
            taki sposob moja wypowiedz potraktowaly. Nikogo tez nie przekonuje, zeby sobie
            sprawil komore czy plazmesmile

            Nikogo osobiscie nie wypytywalem o to co ma i dlaczego. Sam czasem slysze.

            pozdr.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka