Gość: Petit7
IP: 81.219.156.*
05.08.05, 21:14
Dzis byłem w Pizzerii na Strzelnej. Siedziałem na tapicerowanych krzesłach,
na stole miałem białe serwetki, a na ścianie stylizowaną na lampę naftową
lamkę elektryczną - niestety niezaświeciła po pociągnięciu za włącznik. Na
ścianach spogladały na mnie groźne twarze indianów i ich amerykańskich
pogromców. sciany pokryte były nieoheblowanymi deskami (pomalowano je
lakierem bezbarwnym).
Menu miało drewniane okładki, a w środku a jakże ponad 30 możliwych pizz.
Jak zwykle czynie będąc pierwszy raz w lokalu zdałem się na kelnera i za jego
sugestią wybrałem ósemkę, oprócz standartu miała szpinak i kukurydzę.
Nazwy mojej i pozostałych produktów nawiązujądo obrazków na ścianie (np.
oddech szeryfa). Na pizzę długo nie czekaliśmy w smaku była całkiem całkiem,
raczej na grubym cieście.
Jedynym mankamentem było to, że podany mi widelec giął się mocno przy
krojeniu ciasta. A jeszcze ceny moja duża kosztowała mnie 19 zł to raczej
górna półka (są tańsze).
W lokalu nikt nie palił - nie było popielniczek. Palący mogli wyjść na
zewnątrz tam pod parasolem byłoby pięknie, gdyby nie smród i hałas
przejeżdzających często samochodów.
Smacznego.