yotka1 18.10.04, 22:31 Czy ja kiedykolwiek poczuje ,ze che mi sie zyc? że chce mi się śmiać?że spotkamnie ocś dobrego? Moja data ,to 03.01.1957 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
amatemi Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 19.10.04, 08:42 witaj yotko zycie to ciagle zmiany, przypomnij sobie kiedy czulas sie szczesliwa, kiedy swiecilo dla ciebie slonce. Na pewno byl taki okres w zyciu. W materii jest jedna niezmienna zasada: wszystko sie zmienia, nic nie trwa wiecznie. Zatem twoj nastroj beznadziei rowniez sie skonczy, dobrze jest sobie pomoc. Masz w sobie ogromna energie, ale tez droga zycia mowi o uwielbieniu cierpienia (podswiadomym). Jesli te energie zaczniesz zuzywac na radosc zycia i odetniesz sie od cierpienia, od szukania tylko zlych stron zycia, slonce bedzie swiecic jak szalone)) Na poczatek dobrze jest znalezc choc jedna rzecz w kazdym dniu, ktora sprawila ci radosc. Potem zacznie twoja podswiadomosc wyszukiwac tylko tego. Pamietaj, ze podswiadomosc przyciaga takie energie jakie chcemy widziec. Zaczniesz przyciagac radosnych pogodnych ludzi, mile wydarzenia, one pozwola ci zauwazyc swoja sile i energie, ktora mozesz wykorzystac do postawienia siebie na nogi. Proste to nie jest, ale tez nie wybralas sobie prostej drogi, widocznie dochodzenie do czegos przez problemy jest dla Twojej duszy fantastyczną przygodą. Pozdrowienia gorace, amatemi Odpowiedz Link
yotka1 Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 19.10.04, 11:22 Droga Amatemi,w tym sęk ,ze ja nie mogę sobie pzrypomniec takiego okresu ,kiedy bylam szczęśliwa.Zawsze mialam pod gorkeNawet w dniu ślubu dowiedzialam się kim jest mojmążAlenaiwnie wierzylam ,ze ja potrafie go zmienicAle to on zmienil moje życie w pieklo.Spróbuje szukać jakiejś milej chwili w kazdym dniu ,choć zamartwiam się czy wybrnęz klopotow.Narazie jestem w takkiej matni ,ze nie wiem gdzie mam się obrócić Odpowiedz Link
owczarekbingo1 Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 19.10.04, 14:59 Amatemi! takie jest tez moje zycie! Jeszcze dodam, że dół depresyjny się powieksza i przygniata te miłe maleńkie iskierki z danego dnia!!! Odpowiedz Link
dust.in.the.wind Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 20.10.04, 14:31 Przepraszam, że być może wtrącam niechcący swoje trzy grosze, ale jestem podobnego zdania jak Amatemi. W sumie, gdyby moje życie podsumował ktoś, kto nie borykał się z podobnymi przeżyciami (jako młoda dziewczyna straciłam ponad roczne dziecko, w tym samym czasie przeżyłam też rozczarowanie jego ojcem, i takie tam...), powiedziałby - Kobieto, Ty nie masz szczęścia! Tak, jak większość ludzi znoszę niedostatki życia codziennego, wielu rzeczy - na razie - robić nie mogę - ale to kwestia "wyboru" wartości ważniejszej nad mniej ważną. Są rzeczy bez których można się obejść i żyć radośnie, z uśmiechem - stwarzając wokół siebie lepszy świat, "organizując sobie" małe radości, doceniając liczne niespodzianki życia ( bo przecież życie prócz złych chwil niesie także te lepsze). Żyję dniem dzisiejszym, wspominam - ale te dobre chwile. Nie pielęgnuję w sobie zawiści, nie zazdroszczę innym sukcesów czy łatwiejszego życia - to ich życie. O ile jestem w stanie jednak komuś pomóc, czynię to z radością, nie oczekując niczego wzamian. Stąd też można czerpać radość... Niedawno przezyłam chyba próbę wielką dla siebie. Znalazłam się w środowisku ludzi wiecznie niezadowolonych, sfrustrowanych, obwiniających cały świat za to, że nie jest w ich życiu tak, jakby tego chcieli... Prawda jest taka, że tylko na część spraw mamy wpływ i jest wiele okoliczności niezależnych od naszej woli, możliwości. Nikt nie jest samotną wyspą i czy chcemy, czy nie czasem nasze szczęścia i nie- nie zależą tylko od nas, naszych starań... Wiem, banały, które pewnie słyszycie nie raz. Tylko jeśli się zastanowić, nie ma na ziemi sytuacji bez wyjścia. jesli chcemy, by świat uśmiechnął się do nas, uśmiechnijmy się pierwsi i nie zapominajmy, by także uśmiechać się do siebie. Wiara naprawdę góry przenosić potrafi Pogody ducha i uśmiechu Odpowiedz Link
yotka1 Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 20.10.04, 15:42 zgadzam sie z Toba calkowicie Ja juz duzo osiagnelam w dążeniu do podniesienia wlasnej wartosci Ale jednoczesnie zdaje sobie sprawę ,ze nadal daleka pzrede mną drogaJa to wszystko wiem i zgadzam sie z tym calkowicie ale pzrychodzi moment ,ze czlowiek pęka.Czuje się jak w matni i nie widzi furtki.Dobrze jest wtedy ,jeśli ktoś wyciagnie do niego rękę i pomoże znalesc jakąs furtkę.Ja mam takie huśtawki nastrojow ,.Od euforii ,po glęboki dól.Wiem ,ze inni pzrezywają tragedie ,ze nie moga nic zmienic Ja moge.Coz z tego ,ze to sobie tlumacze ,jak i tak wpadam w dol ,z ktorego potem znowu musze sie powoli gramolic.moj mąż tak mnie zdeptal psychicznie i fizycznie ,ze dlugo bede lizac rany.I wciąż się miotam i miotam ,Ja pzrestalam rozumiec sama siebie Odpowiedz Link
ewa.gs Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 20.10.04, 21:06 Yotko, a może pomyśl o jakiejś pomocy dla siebie? Są różne mądre gałęzi wiedzy, którymi mozna się przy tym posłużyć, nie tylko numerologia, ale od psychologii, poprzez nawet homeopatię, po uzdrawianie duchowe... Odpowiedz Link
amatemi Re: Amatemi, czy zaświeci dla mnie kiedys slońce? 21.10.04, 15:01 witaj yotko, mysle ze Ewa ma racje, dobrze jest znalezc jakiegos psychologa i pracowac ze soba przy jego pomocy. W takich przypadkach pomoc musi byc zawsze dostepna, to powinny byc spotkania cykliczne ( np. raz w tygodniu). Zycze Ci powodzenia i duzo wytrwalosci, niech slonce swieci dla ciebie codziennie)) pozdrowionka Odpowiedz Link