sagittarian
04.02.07, 11:49
rowniez nie jestem matematykiem

ale im glebiej poznaje astrologie, ludzi,
slucham intuicji, zajmuje sie muzyka, rytmem, choreografia tym bardziej widze
pewien trzon ktory to wszystko konstytuuje. Masz racje ze nie 1-10 a 1-9 ale
to nic nie zmienia.
Chodzi mi po prostu o to aby starac sie zrozumiec ograniczenie naszej ludzkiej
percepcji. Wiesz z czego to wynika? Juz jako kompletny malolat zadawalem pewne
pytania ktore mnie nurtowaly. Interesowalem sie budowa planet np.: jako mlody
nastolatek takze jungiem, frommem. I wiesz co? dla mnie zawsze bylo oczywiste
ze np. nasze ludzkie proby "znalezienia zycia" w kosmosie sa wrecz kabaretem.
Poniewaz nie jestesmy jako ludzie w stanie dostrzec ze nasze wysilki w
wychwyceniu jakiegokolwiek sygnalu CZYTELNEGO dla nas jest z gory skazane na
niepowodzenie. Bo czego oczekujemy - dojrzenia przez coraz lepsze lunety
jakiejs choragiewki z pozdrowieniami 25 lat swietlnych od nas? a moze sygnalu
radiowego mowiacego "tak, jestesmy widzimy, kochamy G.Busha" - absurd.
Inteligencja i zyciem moze byc kada fala promieniowania nieuchwytnego dla nas,
inteligencja moze atmosfera marsa, pierscien saturna itp. Niemozlwie? mozliwe,
jak najbardziej mozliwe. Dlatego widze ze system liczenia 1-9 jest sztuczny.
A powiedz mi co byloby gdyby kiedys dawno rozwinieto metody liczenia poza 9 i
nie traktowalibysmy ze jest 10 czyli 2 cyfry ale gdyby kazda nastepna byla
niejako pierwsza i niepowtarzalna? wtedy nuemrologia zajmowala by sie
milionami "niepowtarzalnych jednostkowych wibracji" - to rowiez absurd.
Uwazam ze kontemplujac zwlaszcza 2 mozna zobaczyc nasz system z innej strony.
oczywiscie 9 to moze byc suma dziwieciu 1 ale co z tego albo osiemnascie 1/2
jesli system bylby tak skonstruowany ze za jednostke podstawowa uznalibysmy to
cos co jest "polowka". dlatego jest to wzgledne.
Mysle ze klucz tkwi w wibracjach regularnej 2 i poprzez wylapanie
nieregularnosci powodowanych na roznych poziomach jej zapisu poprzez
wychylenia +/- 1 mozna dowiedziec sie czegos znacznie precyzyjniejszego.
No spojrz, jest jakas liczba 100786431 - i co to jest? kompletnie nie wiadomo
co to wiec jako ludzie szukamy znaczenia, sumujemy sobie cyferki, redukujemy,
wychodzi 3 i tlumaczymy jako 3 - tu jest pies pogrzebany. a co taka 3 ma
wspolnego z kazda inna ,jakas 98975342314544 z ktorej moze rowniez wychodzi 3?
9 gotowych kluczy i myslimy ze znamy "wibracje" - to jest bzdurne albo
przynajmniej dyskusyjne. Przeciez to system dziesietny powoduje takie wyniki
np. w dacie urodzenia. A co jesli liczylibysmy w oparciu o bardziej sensowne
pochodne np. 12 albo 3x4 albo dzielnik 360 lub 365 co bardziej naturalnie
odnosi sie do rytmu naszej planety, zegara, obiegu wokol slonca?
I jeszcze jedno: szukanie numerologicznych znaczen w imionach,
nazwiskach....tego kompletnie nie pojmuje. Czy np. w zaleznosci o nardodowosci
rodzicow, ten sam czlowiek, ta sama karma, dusza, ten sam radix astrologiczny
podlega zmianom tylko dlatego ze rodzice mogli nazwac Zdenka, Joanna, Ingrid,
Stephanie? albo wskutek luznego zwiazku matki/ojca albo ma nazwisko takie albo
takie?
Nie jest uwazam mozliwe aby szukac jakiejkolwiek tajemnicy zapisanej w
numerkach, biorac pod uwage ze juz po urodzeniu konkretnego czlowieka podlega
to wplywom humorow, dyskusji rodzicow, urzedniczym wymogom itd. Jesli jest
czlowiek, juz sie urodzil, ma 2 tygodnie i wsutek powyzszych przepychanek moze
sie on nazywac Tomasz Lipinski bo tak chce matka albo Gerard Marchewka z woli
ojca, to szukanie znaczenia w tych "faktorach" i tlumaczenie wibracjami
imienia, nazwiska jest komiczne. widzisz to?