lutyk
16.07.07, 12:55
Witam!
Jestem numerologiczną 7 i coraz częściej się zastanawiam, skąd wzięło się
powszechne przekonanie o szczęśliwości tej cyfry... O ile życie zawodowe
układa się naprawdę całkiem nieźle – ba, chyba mogę nawet zaryzykować
stwierdzenie, że pomimo mojego dużego braku zaangażowania w te sprawy,
dziwnym zbiegiem okoliczności wszystko idzie jak po przysłowiowym maśle. Za
to życie prywatne... Ech, szkoda gadać... Ciagle jestem sama, wszystkie
związki kończą się niepowodzeniem zanim tak naprawdę zdążą się rozwinąc...
Chwilami już nie mam na to wszystko siły. Nie wiem, czy to tylko zła passa
czy po prostu już tak ma być

Owszem, od wielu lat jest obok ktoś, kto jest mi bardzo bliski, zadziwiajaco
dobrze się rozumiemy, ale... No właśnie, ja już chyba nawet boję się
próbować po raz kolejny, że znowu nie wyjdzie...
Ja – 03.04.1980
On – 11.06.1970
Pozdawiam serdecznie i z góry dziękuję za interpretację