Dodaj do ulubionych

Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:)

18.02.08, 23:46
Jak wasza wibracja wpływa na wasze życie?
Podzielmy sie doświadczeniamismile
Ja stwierdzam co następuje: łatwośc w nawiązywaniu kontaktów,
pragnienie okazania drugiemu człowiekowi bezwarunkowej akceptacji,
zdolność całkowitej koncentracji na emocjach rozmówcy. Brak
szczęscia w zyciu uczuciowym, niestety...


A oto, co o nas piszą:smile

33 to liczba mistrzowska, zwana wibracją Chrystusową, Świetlistą
Siłą Miłości, Uniwersalną Służbą Dobru. Poprzez kontrolowanie emocji
dochodzi do postawy Przewodnika Duchowego - Nauczyciela.
Łączą się w niej dwie trójki, których pierwotna fala energii niesie
działanie, radość z życia, urok osobisty, miłość, trójistność w
jedności i jedność w trójcy. Życie jako proces fascynującej
przemiany. Wewnętrzne poczucie szczęścia, autentyczna przyjaźń,
inteligencja, kultura i czułość oraz wyobraźnia emanują z pozytywnej
realizacji energii 3.

33 (= 3+3 = 6) wibracja służby dla krzewienia wyższych wartości
duchowych, inicjowanie i kreowanie Nadziei, Wiary i Miłości.
Narzędziem jej jest Słowo i to ono inicjuje przemianę ludzkich serc
poprzez uszy i rozum. Wibracja ta wyraża najczystszego ducha miłości
uniwersalnej. Pozytywnie doświadczana jest liczbą uważnego, oddanego
i tolerancyjnego nauczyciela, mistrza, przewodnika. Człowieka
spełnionego w odnalezionym powołaniu, świadomego swego ciała i
ducha. 33 emanuje wiedzą, mądrością, samorozwojem - świadomością
wiecznego ucznia i współczuciem.

W strukturach karmicznych doświadczeń wibracja ta oznacza osobę,
która wielokroć już żyła w gęstości trzech wymiarów, na naszej
planecie lub na innych. Jest to dusza posiadająca głębokie
doświadczenie i bardzo wysoką etykę wewnętrzną. W strukturach
energii subtelnych jest wysoko rozwinięta. Jej życie na Ziemi zaś
naznaczone jest pracą dla ludzkości i wielokrotnie wcześniej
przeżytymi doświadczeniami mistrza nauczyciela. Dusza, która posiada
w aktualnym życiu wibracje 33 może podjąć tor realizacji pracy dla
ludzkości, ale nie ma obowiązku, to jest zawsze kwestia osobistej
dojrzałości na poziomie świadomości i podjętych wyborów.


W starożytnych świątyniach istoty te inkarnowały się jako kapłani
posiadający prawo interpretacji pism i praw etycznych. Jeśli
uzmysłowimy sobie jak wielkie jest to prawo, że pozwala kształtować
umysły i prawa ludzkie, wtedy odnajdujemy esencję wewnętrzną
mistrzostwa 33. W istocie swej są to burzyciele zastanych systemów
kontroli, innowatorzy szanujący kosmiczne prawa, ich życie jest
powołaniem do przekazywania Uniwersalnego Prawa Harmonii i
Równowagi, do roznoszenia wokół Przesłania Miłości.

Emanują dziecięcą łagodnością i często posiadają talenty
artystyczne. W świecie naszej gęstości materialnej niełatwo jest
zaaklimatyzować się osobom o subtelnej wibracji 33. Ich wrażliwa i
nadmiernie empatyczna oraz szczególnie emocjonalna natura wymaga
zahartowania i podlewania w dzieciństwie atmosferą akceptacji,
miłości i wsparcia. Zwłaszcza ze strony bliskich im osób. Dzieci nie
ocalone i nie wzmocnione wewnętrznie niestety będą szczególnie łatwo
popadały w negatywne zagrożenia podstawowej wibracji sześć i
składowych trójek.

Tendencją negatywną osób, których dotyczy ta liczba (jako wibracji
głównej 6) jest potrzeba pokazywania innym, jak bardzo się dla nich
poświęcają. Jeśli reagują negatywnie, będą używać swoich wpływów do
celów egoistycznych, zaniedbywać obowiązki rodzinne, zawodowe lub
społeczne i buntować się, okażą się sknerami i manipulatorami, mogą
się stać hipochondrykami i uprawiać szantaż emocjonalno-uczuciowy.
Ponieważ miłość, rodzina i harmonia są największymi potrzebami tej
wibracji, jej największym zagrożeniem jest samotność. Z niej może
wyniknąć poczucie klęski i ucieczka w melancholię, która pogłębiana
może sprowadzić myśli samobójcze, lub ucieczkę od rzeczywistości w
używki i uzależnienia. jako iluzję łagodzenia bólu.

Składowa wibracji 33, czyli trójka w negatywnym doświadczeniu, jeśli
dozna samotności, może uciec przed bólem osamotnienia w wir
romansów, krytyki, gadulstwa płytkich znajomości i używek. Obie
wibracje w osamotnieniu odczuwają wewnętrzna porażkę, nadwrażliwość
zaś odbiera im siły. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby te
szczególne świetliste istoty, które są w stanie zdziałać wiele
dobrego dla ludzi i Ziemi, miały choć jednego kochającego i
wspierającego dorosłego. Aby ich skrzydła nie zaschły w smole
krytyki, poniżeń i brutalności.

Lekcją tej wibracji jest być naprawdę odpowiedzialnym za siebie i za
innych, nauka tolerancji i cierpliwości. Etyka wewnętrzna, która
jest konieczna do wykonania mistrzostwa, wymaga od człowieka:
zachowania zgodnego z posiadanym systemem wartości, komunikacji i
kontroli nad emocjami, poszanowania wolnej woli innych i świadomości
wiecznego ucznia.

Liczba mistrzowska pozwala ujawnić swój potencjał w pełni tylko
wtedy, gdy dusza mogąca z niej korzystać jest świadoma swego
powołania. Aby korzystać z jej darów, należy świadomie podjąć
dyscyplinę wewnętrzną, podjąć naukę praw kosmicznych w tym życiu.
Wymaga ścisłej samokontroli, dyscypliny i oczyszczenia osobowości.

Osoby posiadające Numerologiczną Drogę Życia o wibracji 6/33, np.
13.08.1975= 1+3+0+8+1+9+7+5= 33=3+3=6, imię lub nazwisko o tej
wibracji, np.: Piotr, Andrzej, Delfina, Marzena, lub zawierających
tę wibrację w sumie wibracji samogłosek lub spółgłosek, imienia lub
nazwiska, np.: Małgorzata, Krystyna, Katarzyna, Wirgiliusz,
Krzesimir, wszystkie one podlegają wyborowi realizacji powołania 33.
Mogą wybrać orientację materialną lub trudniejszą ścieżkę duchową.

Obecność liczby mistrza sugeruje, że jesteś duszą posiadającą dużą
wiedzę teozoficzną, nabytą w poprzednich wcieleniach. Bardzo często
korzeni tej wiedzy należy poszukiwać w starożytności. Prawdopodobnie
pobierałeś nauki w jednej lub kilku ze starożytnych szkół
ezoterycznych. Pamięć podświadoma tej wiedzy będzie poszukiwała
sposobu komunikacji ze świadomością. Będzie starała się wypłynąć.
Mistrzowie przychodzą po to, aby uczyć innych technik uzdrawiania,
praktyk duchowych, aby odkrywać wiedzę otwierającą ludzkości nowe
drogi rozwoju w dziedzinach nauki, medycyny, religii, pedagogiki,
polityki

Obserwuj wątek
        • ceruttinails Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 19.02.08, 22:08
          Może to dlatego, że tak wiele z siebie dajemy... czasem partnerzy
          wykorzystują ten ogrom uczuć, są w osobą naszej wibracji, bo tak im
          wygodnie, żal jest zrezygnowac z kogos, kto jest zorientowany na
          zapewnienie komfortu, bezpieczenstwa, poczucia wyjątkowosci, kto
          jest zawsze gotowy pomóc, wesprzeć, wysłuchać.
          • ewa.gs Trochę o istocie wibracji 33. 20.02.08, 09:46
            33 NIE mają pod górkę z miłością bardziej niż inne wibracje. To, czy
            mają problemy na tym polu, czy nie, zależy od tego, jak się
            realizują, czy udaje im się znaleźć pozytywną stronę swojej
            wibracji, czy skutecznie pracują nad jej negatywami.

            Ludzie o silnej wibracji liczb mistrzowskich (silne to liczba
            urodzenia i kombinacja, czyli liczba wnętrza, ekspresji i
            podświadomych celów) mają obowiązek rozwijać się wewnętrznie,
            duchowo. Mają wielki potencjał, więc jego marnotrawienie jest
            niemile widziane. Mało sympatyczne doświadczenia na jakimkolwiek
            polu zawsze są próbą zawrócenia ich na dobrą dla nich drogę, tę, na
            której żyją radośnie, twórczo, wśród ludzi, działając i kochając.
            Oporność w zrozumieniu istoty swojego zadania skutkuje coraz
            większymi problemami. Jeśli jednak staną frontem do wyzwania,
            pracują nad sobą, przerabiają problemy – dostają pewnego
            rodzaju „turbodoładowanie” od sił wyższych. Stąd możliwe jest
            mistrzostwo i bycie światłem dla innych ludzi, funkcjonowanie na
            naprawdę wysokich obrotach.

            Problemy nie są czymś, co ma nas zatrzymywać, ale przeciwnie – są
            motywatorem do rozwoju. Jeśli trafiamy na wysoki mur przed sobą i
            uda nam się na niego wspiąć, to jesteśmy dzięki temu wyżej. Była
            przeszkoda - jest efekt. Jeśli jednak stoimy na dole i walimy w
            niego głową, nic się nie zmienia. Czasem walimy głową, bo brak nam
            narzędzi do działania inaczej (tu potrzeba czasem zmiany karty
            numerologicznej). W wielu wypadkach jednak dlatego, że niechętni
            jesteśmy do pojmowania istoty problemu, pracy nad sobą, lub
            motywator jest za słaby w stosunku do oporu smile

            Negatywy tej wibracji, to, co nie pozwala funkcjonować w sposób
            harmonijny, to poświęcanie się, poczucie winy, manipulowanie
            uczuciami, kompleksy, czasem zazdrość (zależy od reszty portretu),
            zacieśnianie relacji tak, że nie da się oddychać.

            Poświęcanie się (SIEBIE) nie jest dla nich właściwe. Każdy z nas ma
            pewną dawkę energii, którą ma w życiu na co dzień do wykorzystania.
            Poświęcanie się polega na tym, że pobieramy tą energię i jeszcze
            zanim trafi do nas samych, oddajemy ją komu innemu. Czyli mamy
            przekierowanie myślenia, działania, czucia, własnej energii
            bezpośrednio na innych.
            Natomiast właściwym działaniem jest nie tyle oddawanie tej energii,
            ale mnożenie jej. Szóstki, a 33 w szczególności, powinny nauczyć się
            inwestować ją w siebie, brać, koncentrować się na sobie, ale
            traktując to jak inwestycję. To, co do siebie wezmą, mają podlewać,
            dokarmiać i mnożyć, Dzięki temu zawsze mają niewyczerpane źródło
            energii, z którego mogą dawać innym, ale i same z niego czerpią.
            Natomiast poświęcanie się ma taki skutek, że szybko wypalają się i
            ciężko im odnaleźć szczęście dla siebie, w sobie (nie mają go czym
            dokarmiać, bo własną energię oddali innym, zamiast ją zainwestować).

            Pozytywy - miłość, twórczość, radość, inspiracja, działanie,
            pomaganie innym, duchowość, ujawniają się silniej wtedy, kiedy 33
            zrozumieją istotę dawania i brania, subtelną harmonię pomiędzy nimi.
            • to-paz Re: Trochę o istocie wibracji 33. 20.02.08, 10:54
              Potwierdzam, jestem 33 i jak dotąt same trudne związki, facecie
              brali ode mnie ile się dało uczuć , nauki i miłości i potem
              odchodzili lepsi w nowy związek a ja zajmowałam się kolejnym
              nieszczęśnikiem, który odchodził potem wziąwszy ile sie dało ode mnie
              • pocotak Rozwój duchowy 21.02.08, 12:58
                Ja odkad zaczęłam się rozwijać duchowo czuję się znacznie lepiej,
                ale potwierdzam, co moje przedmówczynie piszę o relacjach w związku-
                przechlapane-tyle daję, nic nie dostaję w zamian, męźczyźni biorą co
                najlepsze i tacy odchodzą do innych kobiet, które nareszcie mają
                fajnych facetów.Przechlapane
            • demolka22 Re: Trochę o istocie wibracji 33. 24.05.10, 20:53
              zgodzę się z ewa.gs, na podstawie własnego doświadczenia, ten opis bardzo pasuje do mojego portretu a im bardziej dbam o rozwój osobisty tym bardziej jestem szczęśliwa i wszelkie problemy łatwo mi się rozwiązuje, choćby nie wiem jakie były duże, natomiast kiedy zapomnę się trochę na mojej drodze pojawia się jakaś przeszkoda, która daje mi nauczkę - dosłownie za każdy czyn lub słowa niezgodne z własnym sumieniem, lub po prostu jeśli postępuję niedojrzale w jakiś sposób, no a jeśli chodzi o miłość, to nigdy nie miałam z tym problemu, jedynie z własną nieufnością do facetów, mój mąż musiał nieźle zapracować na nie - chyba nawet o tym nie wiesmilepoza tym bardzo dużo zgadza się z nr 33
              • demolka22 Re: Trochę o istocie wibracji 33. 24.05.10, 20:57
                poza tym, muszę przyznać, że mojego męża po prostu sobie wymodliłam - byłam w
                szkole podstawowej na rekolekcjach dla dziewcząt, gdzie dostałyśmy na kartce
                modlitwy o dobrych mężów i do samego ślubu co wieczór ją odmawiałam - Pan Bóg
                mnie wysłuchał...
          • lawendowa.julia Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 25.02.08, 17:42
            No to chyba już wszytskie 33 maja problemy miłosne. Ja też się
            dołączam. 33 Bardzo boją się braku miłości i samotności. Są gotowe
            dać wiele z siebie by nie być same, jednak często trafiają na
            wampirów energetycznych lub odstraszają z powodu zbyt wylewnej i
            silnej emocji jaką chcą otoczyć bliską osobę.
      • tomassi40 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 13.08.08, 19:44
        Gdy 33 zrozumie że żyje dla innych,nie dla siebie,jego życie zmienia na
        pozytywne wraz z postępem jego duchowego rozwoju.Przemiana bywa bolesna ale
        warta zachodu.Zaglądnijcie wgłąb siebie,nasze pokłady możliwości są
        przeogromne.Jakby ktoś chciał pogadać w "dwa ekrany" to serdecznie
        zapraszam.nr.gg 7322572.
    • palenisko_l Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 21.02.08, 10:14
      Witam gorąco wszystkie 33-jki!
      Jak miło przeczytać, że nie jestem sama i że są ludzie "podobni" do mnie.
      Zawsze czułam się wyjątkowa, niepowtarzalna i "napiętnowana" misją do wykonania.
      To przeświadczenie nie odpuszcza mnie od dzieciństwa. Jeszcze jako mała
      dziewczynka odrzuciłam pewne wmawiane nam prawdy i dogmaty. Dlaczego? Bo wiem,
      ale nie wiem, skąd wiem? Zakodowane w mej podświadomości informacje z
      poprzednich wcieleń nakazują mi inaczej myśleć i widzieć więcej? Byc może.
      Rozrywa mnie od wewnątrz, jak wulkan szykujący sie do wybuchu. Nosi mnie, czuję
      , że nadchodzi mój czas, że powinnam zacząć działać. Gdzie i jak? Wciąż szukam.
      W ostatnich latach dużo energii wkładałam w budowanie związków, które i tak
      kończyły się fiaskiem. Chyba nie dane mi jest osiągnięcie równowagi z mężczyzną,
      spełnienie się w roli matki, żony i kochanki.
      Odchodziłam od kolejnych mężczyzn, którzy nie potrafili mnie zrozumieć i z
      którymi osiągnięcie stanu harmonii było wręcz niemożlwie ze względu na dzielące
      nas różnice w postrzeganiu świata.
      Piszcie o sobie, to bardzo interesujące. Moze wspólnymi siłami czegoś nauczymy
      się o sobie.
      Pozdrawiam cieplutko!
      Pal
      • kry45 DO PALENISKO 22.02.08, 12:04
        WITAM .CIESZE SIE ZE ZNALAZLAM OSOBY ,KTORYM ZYCIE UKLADA SIE PODOBNIE DO
        MOJEGO .JA TAZ WCIAZ SZUKAM DRUGIEJ POLOWKI .WLASNIE ZAKONCZYLAM KOLEJNY ZWIAZEK
        .JAK TYLKO POKAZE FACETOWI ZE MI ZALEZY NA NIM ,ODCHODZI. NIE ROZUMIEM
        TEGO,PONIEWAZ NIE ROBIE NIKOMU NIC ZLEGO.DLACZEGO TAK SIE DZIEJE.POZDRAWIAM
        SERDECZNIE
        • palenisko_l Re: DO PALENISKO 22.02.08, 22:08
          Kry,
          moim zdaniem, gdy łączy ludzi prawdziwe i dojrzałe uczucie, rzeczą naturalną
          jest okazywanie sobie wzajemnego uzależnienia, ale nie powinno się też zapominać
          o zachowaniu złotego środka. Zwłaszcza w miłości, która jest delikatna materią i
          nadmierne epatowanie czułością, może być odebrane przez partnera jako próba
          zawładnięcia nim. Przecież i kota można zagłaskać na śmierćsmile
          My, 33-jki z silna potrzebą kochania, często nie potrafimy zapanować nad
          emocjami, obnażając się do bólu przed światem. Tak myślę... A świat bywa
          okrutny, bezwzględny i twardy.
          Faktycznie mamy coś z dziecka, naiwnie wierząc, że skoro ja jestem OK to inni
          też są!
          A mężczyźni...to zdobywcy i łatwą "ofiarą" szybko się nudzą. Absolutnie nie
          sugeruję, że Ty taka jesteś! Może niewłaściwie dobierasz partnerów idealizując
          ich i dlatego Twoje związki rozpadają się?
          Wiesz...po każdym rozstaniu powtarzam sobie, że tak musiało być i z
          przeznaczeniem nie ma sensu walczyć. Jeśli ktoś mi jest pisany, to go spotkam,
          bo w świecie nie istnieją przypadki!
          Trzymaj sie, nie poddawaj się, wierzę, że w końcu znajdziesz tego jedynegosmile)
          Pal


          • radca123 Re: DO PALENISKO 23.02.08, 09:01
            Wiecie ...jestem zachwycona że mogę popisać z innymi wybaczcie "odmieńcami" jakimi wg mnie są 33-ki. Momentami w życiu myślałam że jestem nienormalna gdyż wszyscy wokół mnie widzieli wszystko inaczej tylko ja inaczej oceniałam sytuacje. Mam 43 lata oczywiście pewnie jak większość 33 -trójek mam za sobą nieudane związki .Sama wychowuję córkę ale czuję że takie dziwne cierpienie jest mi przypisane .. Wykształcenie /wyższe, specjalizacje/ intelekt nic nie pomaga ..cierpienie poświęcenie mam jakby sobie przypisane ...jest to bardzo okrutne. Tak jak Wy wiele dawałam i zostawałam z niczym ..czułam że ludzie, faceci tylko ze mnie korzystają. Teraz jestem starsza i nie chcę się dawać tak wykorzystywać ... Bardzo się cieszę że jest takie forum ..Pozdrawiam Was 33-ki POMÓŻMY SOBIE!!!!!
            • palenisko_l do numerologów 23.02.08, 10:12
              99% wpisów mówi o samotności i nieudanych związkach.
              Tu kieruję swój apel do doświadczonych numerologów, czy faktycznie 33-jki
              skazane są na niepowodzenie w miłości? Czy jest to prawidłowość znamienna tej
              wibracji, czy pewien splot niefortunnych wydarze?
              Kolejna osoba pisze o porażkach w zyciu osobistym, ja doloże i swój głos. Mam za
              sobą nieudane małżeństwo i choć na oko nic mi nie brakuje, od rozwodu nie
              potrafię ułożyć sobie życia na nowo.
              Jestem atrakcyjna, wg znajomych w czepku urodzona, inteligentna, czuła,
              potrafiąca pójśc na kompromis, a jednak...bardzo samotna....
              Dwa lata temu wyjechałam z Polski w poszukiwaniu swego szczęścia... Znalazłam
              pracę, zaczynam się realizować zawodowo, ale w sercu pustkasad
              I jeszcze parę słów o wykorzystywaniu...tak, czuję się wykorzystywana głównie
              materialnie. Z coraz większą niechęcią przylatuję do Polski, bo tu każdy liczy
              na prezent ode mnie. Pracując prawie dwa lata nie odłożyłam praktycznie żadnych
              pieniędzy, bo jak durna obdarowuję rodzinę i odnoszę wrażenie, że to i tak
              małosad Teraz powiedziałam sobie, że kończę z tym, bo potrzebuję odpocząć, ale
              zapewne znowu będę zasuwać z myślą o innych...
              • radca123 Re: do numerologów 24.02.08, 17:16
                nie daj się KOBIETO !!! mnie też rolują ale walczę jak lwica o SIEBIE... po
                nastoletnim małżeństwie zostałam z niczym!!!.. tak mnie załatwiła 4-ka...
                Nie kupuj im prezentów olej ICH !!! ZADBAJ O SIEBIE ...PREZENTY RóB SOBIE
                JESTEś WYJąTKOWA bo jesteś 33. Ja sobie tak mówię bo zostałabym z
                niczym. Faceci narobiliby mi tylko dzieci i długów !!! a rodzinka miałaby mnie
                za służącą... TO JEST JAKIś MASOCHIZM A NIE WYJąTKOWOść 33-KI!!!
                • palenisko_l Re: do numerologów 24.02.08, 19:59
                  Jesteśmy w podobnym wieku, z podobnym bagażem doświadczeń.
                  Wczoraj wróciłam z Polski bardzo szczęśliwa, że jestem już z dala od
                  rodzinki, wyłączając mojego nastoletniego syna, za którym potwornie
                  tęsknię.
                  Dla niektórych jawię się jako wyrodna matka, bo jak mogłam zostawić
                  dziecko w Polsce? Mogłam, bo miałam już dość otaczającego mnie syfu
                  i eks-małżonka, stworzonego do wyższych celów niż sprzatanie,
                  gotowanie, pranie.
                  Słucham się głosu intuicji, a ta kazała mi wyjechać.
                  Niedawno poznałam 44-jkę, z którym czuję łączącą nas więź. Dziwne,
                  ale po raz pierwszy jestem zrozumiana i otoczona opieką. Wręcz nie
                  mogę uwierzyć! Do tej pory byłam zawsze kimś w rodzaju
                  psychoterapeuty leczącego kompleksy eksnieudaczników.
                  Nigdy nie mogłam mieć gorszego dnia, chwilowej niedyspozycji
                  psychicznej. Natomiast zawsze musiałam byc u nich na usługach.
                  Zdaje się, ze wchodzę w 9 rok osobisty. To dobry czas, by zerwac ze
                  starym i dać początek nowemu. Ewoluuję duchowo i pragnę dalej
                  rozwijac się. Z coraz mniejszymi wyrzutami sumienia sprawiam sobie
                  małe przyjemności.
                  Ponoć 33-jki zaczynają prawdziwe życie po 40-stce, więc wszystko, co
                  najlepsze jeszcze przed nami!
                  • vanilla.net Re: do numerologów 06.05.08, 11:44
                    Ja mam liczbe 33 z daty urodzenia, o czym wiedzialam od bardzo
                    dawna. A teraz jeszcze wyczytalam o tym, ze liczba z imienia rowniez
                    jest wazna. Mam na imie Malgosia, wiec co to oznacza jak sie
                    podwojne 33?
                  • asia.33 Re: do numerologów 16.05.09, 17:07
                    jakbym czytala o sobie ...bo jestem w takim własnie
                    momencie ...wyjezdzam bardzo dalko musze zostawic tu dziecko dorosłe
                    juz prawie pod opieka byłego-męza ...ale w sumie wiem ze to dobre
                    dla mnie i dla nich...córka i były mąz - oboje numerologiczne
                    1 ...terrror jak nic...wiec niech sie troche poterroryzują na
                    wzajem...i potesknia jak to było dobrze ze mna. Pora na siebie .
          • kry45 Re: DO PALENISKO 23.02.08, 19:55
            DZIEKI WIELKIE ZA ODPOWIEDZ.MASZ RACJE ,JESLI MAM SPOTKAC SWOJA DRUGA POLOWKE TO
            JA SPOTKAM.CHCIALABYM ZMIENIC COS W SOBIE ABY NIE POPELNIAC JUZ TAKICH SAMYCH
            BLEDOW.PROSILABYM O INTERPRETACJE MOJEJ DATY URODZENIA ,JESLI MOZNA. BYLABYM
            BARDZO WDZIECZNA .MOZE ZROZUMIALABYM CO ROBIE NIE TAK .MOJA DATA URODZENIA TO
            13.08.1983.POZDRAWIAM CIEPLUTKO.
            • unknownzone 33 24.02.08, 12:00
              Ja się z wieloma rzeczami zgadzam z charakterystyki 33, ale nie mam
              talentów artstycznychsad, Co do szczęścia w miłości;-młoda, ładna,
              mądra, po rozwodzie i wielu nieudanych związkach, wciąż zadaję sobie
              pytanie dlaczego tak jest.Moja odpowiedź na dziś ti chyba dlatego,
              że tak dużo z siebie daję i jestem za dobra.Innej nie znam.Mam już
              dość kariery, pieniędzy, brakuje mi normalnej , dobrej miłości.To
              smutne.Dlaczego.Chcę innej drogi...........
              • radca123 Re: 33 24.02.08, 17:09
                wygląda na to że mamy "przechlapane"... ciekawe ile pożyję i kiedy mnie bliżni
                wykończą .. ??? myślę że dotyczy to wielu 33-ek i WAM WSPółCZUJę...
                może są jacyś samotni faceci z 11 22 33 44 dla nas samotnych kobiet 33.. to nie
                jest chyba głupie abyśmy się wzajemnie wspierali...??? A TO żE JESTEśMY ZA
                DOBRZY ..TO RACZEJ PEWNE ...zwykłe cyfry 1-9 wyciągają z nas energię JAK
                WAPIRY... TO JEST HORROR..
                ja mam 43 lata samotna-prawnik 33-ka z nastolatką z katowic jak ktoś chce
                napisać to zapraszam...
                • palenisko_l Re: 33 24.02.08, 19:33
                  Dziewczyny!
                  Nie zwalajmy wszystkiego na liczbę "33". Poniekąd same ją sobie
                  wybrałyśmy "przybywajac" na ten świat w określonym dniu, miesiącu i
                  roku.
                  W dalszym ciągu proszę o głos numerologów w sprawie skarg i zażaleń
                  na wibrację mistrzowską "33".
                  • crissti Re: 33 24.02.08, 20:49
                    Palenisko_I, odsyłam Cię parę wypowiedzi wyżej do ewa.ga pn. "Trochę o istocie
                    wibracji 33". Nie ma tam odpowiedzi w sprawie skarg i zażaleń na wibracje 33, a
                    raczej jest rzetelna, jasna informacja m.in. o istocie tej wibracji.
                    Sama jestem 33 i w pełni zgadzam się z tym co napisała własnie ewa.ga.
                    Przez wiele lat powtarzałam schemat o którym pisze tutaj nie jedna "33". Dawać
                    jak najwiecej innym, poświęcać się, a do tego jeszcze mieć poczucie winy, jak
                    coś dzieje się nie tak w relacjach z innymi ludźmi (np. w związku). Innymi słowy
                    realizaowałam negatywną stronę tej wibracji.
                    Poczucie wyjątkowości, niezwykłości - no cóż to moim zdaniem złudne, bo każdy z
                    nas jest niezwykły w swojej zwykłości, bez względu na to czy jesteśmy 33, 5 czy
                    1 numerologiczną.
                    Mamy trochę inne możliwości, coś innego do przepracowania, tak jak 1 czy 2 ma
                    swoje "trudne" obszary.
                    Jak napisała ewa.ga nie mamy "pod górkę z miłością bardziej niż inne wibracje".
                    To co sie dzieje w naszym życiu związane jest w dużym stopniu od naszych decyzji
                    i tego, jak przepracujemy własne ograniczenia.
                    Dawanie, pomaganie owszem, ale tylko wtedy, kiedy mamy z czego dawać.
                    Ja jestem na początku drogi, ale dzięki innym zaczynam dostrzegać istotę
                    wibracji 33.

                    Pozdrawiam gorąco
                    Crissti
                    • ceruttinails Re: 33 24.02.08, 23:07
                      To nieprawda, że "zwykłe" liczby to wysysacze energii i uczuc, a
                      mistrzowskie wibracje to te lepsze... najgorszego kopa dostałam od
                      męzczyzny "11"...
                      W ramach porównania napiszę jeszcze o sobiesmile:
                      Mam zdolnienia manualne i artystyczne
                      Zawsze byłam powiernicą wielu kolezanek, bo wiedziały, że wysłucham,
                      doradzę, pocieszę i zachowam dyskrecję
                      Kocham muzykę, jest dla mnie bardzo ważna , uwielbiam taniec
                      Mam wielu znajomych, ale osób, które moge nazwac Przyjaciółmi, jest
                      niewiele
                      Nie jestem typową 33 bo zawsze daję dużo swobody, sama tez
                      potrzebuję dużo wolności o przestrzeni w zwiazku, i kiedy ich nie
                      dostaję, to czuję sie jak kot głaskany na siłę.
                      Lubię kontakt z ludzmi, i nawet obce osoby twierdzą, że szybko
                      nawiązuje się miedzy nimi a mna więz.
                      Zawsze staram się wczuc w motywy i emocje rozmowcy, poswięcic mu
                      maksimum uwagi, wesprzec i dac poczucie, że jest wyjątkowy; bardzo
                      sie w te rozmowy i w ogole w relacje miedzyludzkie angażuję.
                      Zawsze otaczało mnie mnostwo zwierząt, przygarnialiśmy pieski,
                      kotki, kroliczki i co tam sie jeszcze przybłąkało.
                      Umiem się cieszyc z byle czego - z drobnosteczek codzienności,
                      znajomi mówią, ze jestem niepoprawną optymistką.
                      Mam niezachwianą wiarę w przeznaczenie - uważam, ze nic nie dzieje
                      się bez przyczyny, każde zdarzenie, nawet bolesne, ma za zadanie
                      wzbogacic nas i dac impuls do rozwoju, byc nauką i kształtowac
                      charakter.
                      Może to naiwne, ale wierzę, że ludzie są dobrzy, i nawet jesli robią
                      swinstwa, to najczęsciej ze strachu i bólu.

                    • radca123 Re: 33 25.02.08, 08:03
                      myślę że Pani Ewa dobrze opisała uczucia 33. Prawdę mówiąc nie bardzo wiem jak
                      praktycznie i na co dzień "kumulować" energię i nie poświęcać się. Może macie
                      jakieś praktyczne rady jak 33-ki mają się rozwijać ? i jak zadbać o własne
                      szczęście ? jak się to robi?....dzięki za odpowiedzi..małgorzata
                      • unknownzone Re: 33-rozwody 25.02.08, 12:05
                        Mi numerolog powiedziała, że wyjście za mąż , ożenek 33 przed 30
                        rokiem życia, prawie zawsze kończy się rozwodem, a jeśli nie to jest
                        to nieudane malżeństwo.W moim wypadku tak było.....
                      • lilith_6 Re: 33 25.02.08, 17:35
                        > jak praktycznie i na co dzień "kumulować" energię i nie poświęcać się
                        > jak zadbać o własne szczęście ? jak się to robi?

                        Przede wszystkim warto nauczyć się przedkładać swoje własne dobro nad dobro
                        innych. Ty dla siebie powinnaś być najważniejsza. Powinnaś zadbać najpierw o
                        swoje interesy, a o potrzebach innych myśleć dopiero wtedy, gdy Twoje podstawowe
                        (dla Ciebie) potrzeby są zaspokojone. Nigdy na odwrót. Tylko takie podejście
                        jest zdrowe i nie powoduje cierpienia. Albowiem dopiero wtedy, gdy jesteśmy
                        syci możemy - obdarzając bliźniego jedzeniem - zmniejszyć liczbę głodujących.
                        Gdybyśmy "poświęcili się" oddając bliźniemu swoją porcję, pozostając przy tym
                        głodnymi, nie zmniejszylibyśmy rozmiarów głodu, ponieważ sami znaleźlibyśmy się
                        w sytuacji tego przymierającego głodem biedaka smile
                        A więc priorytetem jest pokochać siebie smile Pomyśleć o sobie, a nie wiecznie
                        tylko o innych. Przekonać siebie (a raczej swoją podświadomość) do tego co
                        napisałąm wyżej.
                        Można to zrobić np. afirmacjami. Oto kilka przykładowych afirmacji:
                        "Ja Małgorzata mam prawo do szczęścia, miłości, itp."
                        "Ja Małgorzata zasługuję na wszystko co najlepsze (miłość, szczęście, itp.)
                        "To w porządku, gdy ja Małgorzata jestem dla siebie najważniejsze"
                        "To w porządku, gdy moje Małgosi dobro jest ważniejsze od dobra innych osób"

                        smile
                        • lilith_6 Re: 33 26.02.08, 17:56
                          Malgosiu,
                          po Twojej ostatniej wypowiedzi wnioskuję, że nie do końca masz zaufanie do „mojego” sposobu radzenia sobie z problemami trzydziestektrójek wink))
                          Rozumiem Twoje podejście. Taki punkt widzenia nie jest popularny w naszym - katolickim przecież – społeczeństwie. Wychowując się w tej kulturze, przesiąkliśmy jej zasadami (cierpienie i poświęcenie uber alles wink)
                          Nic nie szkodzi, wszystko się da logicznie (po chrześcijańsku wink)) wyjaśnić.
                          Jedna z podstawowych zasad biblijnych brzmi „kochaj bliźniego jak siebie samego”. Te słowa najczęściej są interpretowane błędnie. Kładzie się nacisk na miłości bliźniego, zapominając o dalszej części zdania – „jak siebie samego”. Zapominamy o tym, że aby dać miłość bliźniemu, trzeba najpierw samemu ją posiąść, pokochać siebie. A jak siebie samego kocha osoba, która chce się na każdym kroku poświęcić dla innych??? Swoje życie, swoją karierę, swoje marzenia? Krzywdząc siebie – krzywdzi innych, nie zdając sobie z tego sprawy.
                          Nikt nie może dać komuś innemu tego, czego sam nie posiada. Jesteś prawnikiem więc może bardziej trafi do Ciebie ta rzymska paremia: „nemo plus iuris transferre potest quam ibse habet”. Oj, ci Rzymianie wiedzieli, że coś jest na rzeczy wink))
                          Jeśli więc chcesz pomagać ludziom, najpierw pomóż sobie. Jeśli chcesz dawać miłość, pokochaj siebie. Jeśli chcesz pomagać finansowo, stań się człowiekiem zamożnym. Chcesz uczynić życie ludzi weselszym? Bądź radosna. Inaczej będziesz nieskuteczna.
                          Ale nie rób tego dla innych. Zrób to dla siebie, a przy okazji inni też skorzystają. Jeśli natomiast będziesz robić to dla innych, prędzej czy później poczujesz się sfrustrowana, niedoceniona, nieważna (bo przecież dla Ciebie inni zawsze będą ważniejsi), prędzej czy później przelejesz więc te uczucia na innych, a wtedy – chcąc niechcąc – spowodujesz ich cierpienie..
                          To taki paradoks: dając sobie wszystko co najlepsze, uszczęśliwiamy również innych (nie tylko dzieląc się z nimi, ale przede wszystkim nie zawracając im głowy swoimi problemami, a także dając im dobry przykład). Natomiast poświęcając się dla innych, krzywdzimy siebie, a przy okazji innych.
                          A więc – zadowalając siebie (i mając serce otwarte na MIŁOŚĆ), zadowalasz innych smile Nie miej więc wątpliwości w słuszność tej ścieżki smile
                          Pozdrówka dla Ciebie Małgosiu smile
                          • radca123 Re: 33 28.02.08, 06:38
                            lilith_6

                            Bardzo dziękuję Ci za obszerny wpis. Myślę że Tobie jest łatwiej bo już się
                            realizujesz. Ja natomiast jestem na początku tej drogi. Myślenie tak naprawdę o
                            własnym szczęściu jest dla mnie novum. Nigdy tak do końca nie myślałam o
                            sobie. Zawsze miałam na uwadze kogoś np faceta rodzinę rodziców dziecko.
                            Chciałam ich uszczęśliwiać.
                            Obecnie mieszkam sama z córką /po rozwodzie od lat/ ale zauważam że "wchodzi"
                            mi teraz na głowę nawet moja córka 17-latka tj 7-ka. Też mnie wykorzystuje .To
                            że się dla niej poświęcam ją chronię czy pomagam staje się wadą... a ma naście
                            lat i pewne jej błędy przecież mogą zaważyć na jej całym życiu. Facetów sie
                            obawiam bo tylko mnie wykorzystywali np do łóżka gdyż uchodziłam za ładną byłam
                            kiedyś lokalną miss.Wyszłam za mąż otwarłam się na związek!! i zostałam
                            sponiewierana i wykpiona przez np 4-kę. Trudno jest się po porażkach "pozbierać"
                            i wciąż szukać i odbierać ciosy chodż rozum to nakazuje...
                            Dlatego szukam siły w sobie szukam innych wzorów jak 33-ki jednak tak
                            specyficzne radzą sobie w życiu... Dlatego dziękuję za wpis i życzę Ci
                            samorealizacji. Uszczęśliwiania siebie i przez to innych.
                            Pozdrawiam Małgorzata smile))
                            • elwira116 Re: 33 28.02.08, 14:42
                              Mnie to też spotkało. Jestem z moim partnerem z którym nie mamy
                              slubu juz od 19lat, czy to
                              możliwe, że teraz się zakochał i odejdszie z tą kobietą?
                              Jak go przekonać,że nasz zwiazek przetrwał pomimo jak twierdzi w
                              męczarniach i kłótniach tyle lat?
                              Czy to mozliwe, że teraz mnie zostawi?

                              moja data 18.03.1974 jestem 33
                              mojego męża 30.08.1970 jest 1
                              jej 02.07.1984 JEST 4 !
                              Boże mój jestem wrakiem człowiekasad( pomóżcie!

                              CO mówia liczby? Czy liczby rzeczywiście nas od siebie odpychają?
                              Juz nic się nie da zrobić?
                              Jakim argumentem w ustach 33 kobiety można przemówić do mojego
                              partnera 1?
                              To myslenie o innych to 100 procent ja!
                              Zawsze tylko myślałam o mojej rodzinie, nic o sobie, teraz tylko
                              otworze oczy od razi myślę o nim: co czuje, co myśli , co obmyśla w
                              tej swojej głowie. Nie wiem ,ale czasami wydaje się to obsesją?


                              • palenisko_l Re: 33 28.02.08, 15:21
                                Elwiro,
                                możliwe, że się zakochał i co z tego? Jeśli ma inną, niech odejdzie
                                do niej, rzuć go, nie bój się zostać sama!
                                Nie ma sensu trzymać się kurczowo kogoś, kto Ciebie nie szanuje i
                                nie kocha!
                                Do czego chcesz go przekonać? Do życia w kłótniach i męczarniach?
                                Gdzie Twoja duma i miłość do siebie? Nie poniżaj się, pokaż siłę i
                                klasę, to go pewnie zaskoczysmile
                                Na Twoim miejscu Elwiro skupiłabym sie na sobie i kazała mu odejść.
                                Pamiętaj, że świat nie zaczyna się i kończy tylko mężczyznach!
                                Małgosia
                              • radca123 Re: 33 28.02.08, 20:24
                                wiesz wg tego co wiem to do 33-ki pasuje 1-ka.. jedynka jest oparciem dla 33-ki
                                ale z dat ur wynika że mąż zgłupiał dla dużo młodszej kobiety a z tym
                                racjonalnie nie da się wygrać..faceci to wzrokowcy więc idą na ładne "opakowania
                                i seks" nie mamy na to wpływu to jest rasa idiotów! sorrrrrrry że może
                                niewinnych obrażam...
                                co masz zrobić ?? ja bym się śmiertelnie obrażiła i "odstawiła" męża na
                                bok...może kiedyś zrozumie co stracił-kochającą żonę- a jak nie zmądrzeje TO CO
                                CHCESZ MIESZKAć Z GłUPIM MężEM ??? TRZYMAJ SIę!!! POZDRAWIAM!!!
                            • palenisko_l Re: 33 28.02.08, 15:07
                              Witaj Małgosiu!
                              Od samego początku poczułam do Ciebie sympatię, byc może z
                              wynikających do nas podobieństw. Czytając Twoje wypowiedzi, mam
                              wrażenie, jakbym czytała o sobie i o swoim zyciu.
                              Moje małżeństwo, zawarte przed 30-tym r.ż. zakończyło się fiaskiem,
                              z którego pozostał mi wspaniały syn, dziś już 14-latek! Przez 7 lat
                              trwania w rodzinnym stadle, czułam się spychana na dalszy plan i
                              niedoceniana przez eksmałżonka jak i syna! Stworzył się obóz, ja
                              kontra mąż i syn, na których usługach byłach. Dla rodziny przerwałam
                              studia, zrezygnowałam ze swej pasji, rysowania, bo kiedy miałam
                              znależć na to czas, pracując, gotując, sprzątając? Zaraz powiecie,
                              że tak żyje większość Polek, poświęcając się rodzinie i nie narzeka.
                              Zgoda, jednak często te kobiety są kochane przez swych mężów i
                              doceniane. Ja tak nie miałam. Niemal z pedantyczną dokładnością
                              pucowałam mieszkanie, codziennie serwowałam dwudaniowe obiadki z
                              deserami, organizowałam wczasy, remonty, równocześnie wysłuchując od
                              męża krytyczne uwagi. Pękłam, pobiegłam do sądu i złożyłam pozew
                              rozwodowy. Jedynie od moich rodziców dostałam pełne poparcie, bo wg
                              znajomych zwariowałam! Rozbiłam rodzinę, a eks zrobił z siebie
                              męczęnnika a ze mnie oprawcę, zrzucając na mnie całą winę za rozpad
                              małżeństwa. Mało tego, nastawiał dziecko przeciwko mnie, mówiąc mu,
                              jaka mamusia jest niedobra i zła. Po rozwodzie niewiele się
                              zmieniło, bo wciąż byłam kontrolowana i rozliczana ze swego życia
                              przez eksa i syna! Tyrałam na dwa etaty, trzeci mając w domu.
                              Któregoś wieczora zabukowałam bilet do Londynu, postawiłam wszystko
                              na jedno kartę! Kolejny raz moja decyzja została w pełni
                              zaakceptowana tylko przez moich rodziców! Dla znajomych stałam się
                              wyrodną matką, porzucającą swe dziecko.
                              Nie żałuję, że wyjechałam. Dziś mam z synem wspaniały kontakt, który
                              nie boi się mi powiedzieć, jak bardzo mnie kocha. Urosłam w jego
                              oczach. Nikt mi teraz nie mówi, co powinnam robić, a co nie.
                              Mieszkam sama i sama się utrzymuję. Wszystko, co osiągnęłam
                              zawdzięczam ciężkiej pracy nad sobą.
                              Stałam się asertywna w stosunku do mężczyzn. Podobnie jak Ty,
                              Małgosiu, jestem atrakcyjną kobietą, a na dodatek wciąż samotną,
                              czyli łatwą zdobyczą dla facetów, szukających tylko rozrywki. Nie
                              interesują mnie płytkie relacje uczuciowe. Nie czuję się naznaczona
                              traumatycznie, bo wciąż szukam swej połówki, w nadzieji na powtórne
                              założenie rodziny. Marzę o drugim dziecku. Gdy coś dobrego mnie w
                              życiu spotyka, boję się o tym mówić, by nie zapeszyć, dlatego wolę
                              milczeć i czekać....
                              Małgosiu, nie pozwól córce wejśc sobie na głowę. Uświadom jej, że
                              masz prawo do szczęścia i przede wszystkim nie gódź się na żaden
                              szantaż emocjonalny! Ja z moim synem dużo rozmawiam i tłumaczę mu,
                              że jeśli ja będę szczęśliwa, to i on również. Nie staraj się być
                              supermamą. Nie słuchaj opinii otoczenia, bo my Polacy uwielbiamy
                              ingerować w życie innych, tylko w nie swoje. Postaw siebie na
                              pierwszym miejscu, bo to jest Twoje życie, nikogo innego!
                              Wiem, jak ciężko wyrwać się z pewnych schematów, ale trzeba, bo
                              inaczej Ciebie zagryzą, zadepczą, stłamszą. Zostań zdrową egoistką.
                              Mi sie to pomału udaje. Teraz obiecałam sobie zafundować wakacje
                              tylo dla siebie i mam w nosie, co inni o tym powiedzą. Powoli
                              rozpieszczam siebie robiąc sobie małe prezenty. Bez wyrzutów
                              sumienia, że powinnam w pierwszej kolejności pomyśleć o innych.
                              Nauczyłam się liczyć tylko na siebie i nie czekać na mannę z nieba.
                              Życzę powodzenia i pozdrawiam gorąco!
                              Małgosia
                              • radca123 Re: 33 28.02.08, 19:35
                                JESTEś SUPER.......... KOBIETą!! WIEM żE śWIETNIE ROBISZ I WALCZ O SIEBIE !!
                                NIC NIE ZMIENIAJ ..dobrze że masz poparcie w rodzicach bo bez wsparcia to
                                zostaliby nam chyba tylko psychiatrzy...coś w tej numerologii musi być skoro
                                tyle osób tutaj pisze podobne rzeczy... Współczuję Ci jako człowiekowi że
                                przeszłaś takie piekło i nie sądzę aby nas to wzmacniało myślę ze mnie podobne
                                doświadczenia /kpiący głupi mąż i córka "nakręcana" przez wrogiego ojca/
                                nauczyły większej odporności ale nie ma co się łudzić pod grubszą skórą
                                noszę/inne 33-ki też?/ te same uczucia,wrażliwość,obawę przed samotnością...
                                Pięknie by to było gdyby 33-ka spotkała drugiego takiego super wrażliwca i
                                pomagaliby sobie wzajemnie... CZEGO CI Z CAłEGO SERCA żYCZę SUPERKOBIETO!!! JEDż
                                NA EXXXXTRA URLOP!!!!!!!!!!!!!
                                DOBRZE żE WALNęłAś TYMI GARAMI!!! I WALCZ O SZACUNEK SYNA! I O SIEBE!
                            • lilith_6 Re: 33 28.02.08, 17:42
                              Małgosiu, dziękuję za wspaniałe życzenia smile
                              Ja też życzę sobie, Tobie i innym [nie tylko 33 wink] uszczęśliwiania sibie i przez to innych smile))
                              Powodzenia ! smile
                              Chciałam jeszcze dodać, że w naszych 33-owych problemach w relacjach z ludźmi bardzo pomocne bywa poczytanie dobrych książek na ten temat. Dla osób, które mają problemy z bliskimi polecam książkę Ani Atras "Zanim rodzina cię wykończy i zanim ty wykończysz rodzinę". Naprawdę warto smile

                              Pozdrawiam,
                              Lilith

                              • radca123 Re: 33 28.02.08, 19:42
                                super dzięki za tytuł książki liczy się wszystko czym możemy sobie pomóc
                                ..zaraz poszukam w internecie..już sam tytuł jest świetny !!
                                bardzo się cieszę że mogę sobie tutaj na tym forum pisać .. wiele osób z
                                mojego otoczenia nie rozumie moich odczuć..a tutaj jest WAS WIęCEJsmile))
                                małgosia radca prawny
                              • muriel.2 Re: 33 06.03.08, 12:11
                                jestem kolena 33-ką, wiecznie poświęcającą się dla innych,
                                wykorzystywaną przez najbliższych. Całe moje zycie to jedno wielkie
                                poświęcenie, poczucie winy - bo jak mogłam czegoś odmówić, gorycz -
                                bo zawsze było jescze za mało. Podpisuję się po
                                wypowiedziami "lilith 6" obiema rekami. Dopiero od kilku lat, kiedy
                                los sprawił,że zawalił mi się za sprawą nalbliższych świat-
                                zaczęłam rozumieć,ze przyszłam tutaj realizowac siebie a nie żyć za
                                innych. I że najpierw muszę pokochac siebie, co dla wychowanej po
                                katolicku osoby było a jakże przejawem pychy, bo przecież
                                najważniejsi są inni, no i cierpienie, pokora itd. Dopóki człowiek
                                nie pokocha siebie nigdy nie zrozumie innych.O swojej naiwności,
                                nadmiernym zaufaniu do innych nie muszę pisać, bo to wiadomo.Wieczne
                                zdziwienie, ze ktoś odpłaca podłościa - mimo upływu lat. Pracuję nad
                                sobą, rozwiajm się, wiele spraw zaczynam rozumiec. Najważniejsze to
                                wbic sobie w głowę, ze PRZYSZŁYŚMY NA TEN ŚWIAT DLA SIEBIE, DLA
                                WŁASNEGO ROZWOJU.ODPOWIADAMY TYLKO ZA SIEBIE, ZA NIKOGO INNEGO.
                                KAŻDA DUSZA ODPOWIADA ZA SIEBIE.KOCHAJ SIEBIE - INNYM DAWAJ Z SIEBIE
                                TYLKO TYLE,ILE NAPRAWDĘ CHCESZ. NIE MIEJ ŻADNYCH WYRZUTÓW,ŻE NIE
                                POBIEGŁAŚ NA KOLEJNE WEZWANIE BLISKICH,PRZYJACIÓL ITP. A tak w
                                ogóle,to czytałam gdzieś, że liczby mistrzowskie /ja mam ich kilka w
                                portrecie/ mają trudniejsze zycie, bo żeby naprawdę się rozwijac
                                trzeba doświadczyć wielu ciężkich przeżyc. No cóż u mnie się zgadza.
                                Pozdrawiam wszystkie 33, mamy przecież dar optymistycznego
                                spojrzenia na świat, szybkiego podnoszenia się po upadkich.Bedzie
                                dobrze!
                                • quicksilver33 Re: 33 07.05.08, 23:03
                                  no kobiety ja wam cos powiem. Musicie skonczyc z poswiecaniem sie. A bedziecie
                                  duzo szczesliwsze smile oj to bedzie bolalo ale naprawde warto najbardziej beda
                                  bolaly slowa bliskich skierowane do was po zmianie ( bo niestey wszystkie
                                  bestyjki przyzwyczajaja sie ze jestesmy zawsze gotowe pomoc czy wyreczyc i
                                  zadbac o wszystko bo czujemy ze tak bedzie ok). teraz mam kolo 30 i dopiero jak
                                  mialam 23 lata zmienilam podejscie.Efekt moja mam stwierdzila ze jestem wredna
                                  corka gdzie podzialo sie jej kochane dziecko. A to kochane dorosle dziecko mialo
                                  dosc pomagania we wszystkim i nieliczenia sie z jego potrzebami - odkad pamietam
                                  bylam dzieckiem _doroslym b powaznym bo czulam obowiazkow moich ogrom. no
                                  noiewazne skonczylo sie jezdzenie i pomaganie we wszystkim po prostu to olalam.
                                  Tak to sie zaczelo a jak sie zaczelo to poszlo lawinowo na inne etapy zycia.
                                  smile)) moj facet wczoraj
                                  -to jak pomozesz mi w pakowaniu -on
                                  -nie, dorosly jestes a nie male dziecko wiec pomocy nie potrzebujesz-ja
                                  obuzyl sie troche ale przelknol juz sie chyba przyzwyczail smile bez przesady nie
                                  wezmie przyborow do golaenia to sie nie ogoli przez 3 tygodnie, zapomni skarpet
                                  to pochodzi na bose nozki albo kupi jakas pare
                                  ale tuz przed wyjazdem zrobilam mu kanapki i piciu na droge (8h drogi smileprzeciez
                                  to moja bliska osoba zalezy mi na niej przypomnialam czy wziol spiwor
                                  i naprade trzeba pomagac ale osoba ktore tego naprawde potrzebuja a nie osoba
                                  ktorym jest tak wygodnie
                • szizumami Re: radca! 08.01.09, 22:38
                  -to niezły pomysł z tym ogłoszeniem!
                  zamiast tego b2 to np-RANDKA DLA MISTRZOW!

                  -NO I MOZE TAKI WISIOR Z NR 33 .....
                  na czerwonej blaszce
                  i zawarczeć tak przeciągle patrzac na potencjalnego podwójnego
                  NUMERANTA...
                  ech!
                  wszystkie 11 w spodniach zajete sa przez rudowłose bezwzgledne
                  tygrysice....
                  pozdrawiam[i33]
      • 4olizz Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 24.06.13, 15:36
        Powiedzmy, że rozmowa na forum odbywała się dość dawno, ale bardzo zainteresował mnie ten wątek, więc może ktoś spojrzy jeszcze wink
        To wszystko prawda co piszecie, niesłychana intuicja, poczucie misji, przeczucia, docieranie do sedna problemów, do spraw, które są dla innych niedostrzegalne, bądź dostrzegalne bardzo powierzchownie. Od dawna już nauczylam się słuchać siebie, gdyż moje zdolności widzenia problemów są na tyle duże, że, może to głupio zabrzmi, ale mało kto jest mi w stanie pomóc bardziej niż ja sobie sama. Nie piszę tego z poczucia wyższości, po prostu z doświadczenia. Oczywiście są sytuacje, w których jakaś porada ze strony innej osoby jest wskazana, ale zasadniczo, nagłębszej i zazwyczaj najbardziej trafnej analizy dokonuję sama. Ale nie o tym głównie chciałam pisać. Chciałam poruszyć kwestię samotności i nieszczęśliwych związków.
        Czy to nie jest trochę tak, że nie tylko 33 są nieszczęśliwe? jeżeli każdy z nas przytacza nieciekawe przykłady związków miłosnych to kolejna czytająca osoba zaraz przypomina sobie co z kolei ją złego spotkało i może pomyśleć " no tak, wszystko jasne, tak się działo, bo jestem 33", to wszystko razem wzięte zaczyna nabierać wielkiej mocy samospełniającego się proroctwa - jestem 33 więc dlatego jestem samotny itp itd, jestem 33 więc dlatego mnie spotykały nieciekawe sytuacje w miłości, jestem 33 więc będę mieć trudną drogę w miłości. A czy to nie jest trochę tak, że właśnie 33 powinny się na porażkach szczególnie umacniać? Owszem dostajemy kopy od życia - właściwie jak większość ludzi, ale moim zdaniem różnica pomiędzy 33 a pozostałymi ludźmi jest taka, że każdy cios powinien powodować u 33 wzrost siły, charyzmy, bardziej uduchawiać i rozwijać, właśnie dlatego, że posiadamy zdolności szczególne. Czujemy się szczególni, coś nas prowadzi, kroczymy indywidualną ścieżką. Każda rana powinna być dla nas wskazówką do życia w coraz większej harmonii i zwiększania świadomości swoich wyborów, do pracy nad sobą. Mamy trudną drogę, ale dzięki niej widzimy więcej, a w przyszłości mamy szansę na wyjątkowo świadome i szczęśliwe życie. Pomyślcie o tym czy to tak trochę nie jest. Ja to tak widzę. Nie jest łatwo, ale my pracujemy na cel długofalowy, prawdziwszy.
        Dodatkowo co jeszcze chciałam napisać, ja uważam że 33 może mieć problem, ale nieco inny. Jeżeli już dojdzie do pewnego etapu w swoim rozwoju i zrozumie czym jest miłość (ogólna do wszechświata, siebie, ludzi) to może mieć problem z odnalezieniem partnera na podobnym poziomie. Mam silne uczucie, że taka osoba musi spotkać kogoś podobnego, równie wysoko uduchowionego. No bo powiedzmy taka rozwinięta 33 nie będzie mogła mieć właściwego porozumienia z kimś nazbyt przyziemnym lub powierzchownym, jeśli wiecie co mam na myśli. Jak to właściwie jest? Z drugiej strony, czy związek dwóch bardzo uduchowionych osób nie wznosiłby zbytnio ponad rzeczywistość?
      • 3claudy Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 24.08.14, 23:59
        Hej,
        jak przeczytalam Twoja wypowiedz aż sie przestraszylam, bo napisalas to jak mysle, jak czuje i nawet jesli chodzi o zwiazki partnerskie to sie zgadza ... mam jeszcze potrzebe zrobienia czegos dla innych, pracy, ktora bedzie miala wyzszy ce,l a nie tylko przynosila pieniadze... Od dziecka interesowaly mnie zjawiska nadrzyrodzone, ezoteryka i mialam swoje teorie na temat swiata, religii ..wiem ze jestem "stara dusza", ale nie wiem czy to mi pomaga czy niszczy, bo mysle ze gdybym byla "prostsza" miala bym prostsze zycie tongue_out ludzie mnie sluchuja, myslam ze dlatego ze poprostu jestem z nimi szcera, mowie wprost, a moze to wlasnie wplyw daty urodzenia .. Pozdrawiam serdecznie smile
    • ankasz1970 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 27.02.08, 10:33
      Ja też jestem 33,miałam kilka nieudanych związków w zyciu,przeżyłam
      zdradę i sama też odchodziłam.Ale kiedyś postanowiłam to wszystko
      zmienić,oczywiście swoją dobrocią - inaczej nie potrafię.I od dwóch
      lat jest cudownie(10 lat w nieformalnym związku)Mamy 6-letnią
      córeczkę i w maju urodzi nam się synuś.
        • baska18 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 05.03.08, 19:58
          Hejka smile
          Tez zaliczam sie do grona "33" smile Mam 24 lata, w moim zyciu tak
          naprawde nie spotkalam jeszcze tego jedynego z ktorym bylabym
          naprawde szczesliwa. Przewaznie to jest tak, ze kogos poznaje...z
          poczatku jest super, staram sie jak tylko moge..a facet i tak po
          jakims czasie odchodzi niewiadomo dlaczego. Byc moze to jest tak jak
          pisaly moje poprzedniczki, ze mezczyzni ucza sie od nas a potem
          silniejsi odchodza..a my zostajemy same. I tak w kolko.
          • ewa.gs Towarzystwo Wspierania Złego Sposobu Działania :) 05.03.08, 21:29
            Dziewczyny! Co druga z Was jak zaklęta powtarza: nieszczęśliwe
            związki, staram się i daję z siebie wszystko, a oni odchodzą
            silniejsi do innej.
            Czyli mamy jasną regułę: poznanie mężczyzny + oddanie mu siebie =
            niespełnienie.
            Jeśli sposób działania jest nieskuteczny to może trzeba go wreszcie
            zmienić - czy to nie logiczne?? Zmieńcie wreszcie regułę.

            Ewa Galas
            numerolog
            • wiktoriat 33 i cykle zyciowe 14.03.08, 22:30

              Witajcie Drogie 33-ki!

              Ewo, czasami trzeba dosiegnac dna, a moze byc ono bardzo glebokie,
              zeby zaczac cos zmieniac w swoim zyciu.
              Stety, niestety tez jestem 33-ka i podwojna rozwodka. "Bije" wiec
              dziewczyny na glowe tutaj, i nie jest to akurat powod do dumy.
              Nieformalnych zwiazkow tez pare bylo. Dzieci jak najbardziej sa.
              Jak zaczelam niedawno interesowac sie numerologia, to okazalo sie
              ze, pierwsze malzenstwo zawarlam bedac w 1 cyklu zyciowym i po dwoch
              latach rozwiadlam sie, a drugie kiedy weszlam, i nadal jestem w 9-
              tym cyklu, a wiadomo co to oznacza, ciagle zmiany. W tym czasie
              wyszlam za maz za obcokrajowca, wyjechalam, urodzilam dzieci i
              z"hukiem" rozeszlam sie. Gdybym wczesniej wiedziala, co 9 cykl
              niesie z soba, bylabym duzo bardziej ostrozna.
              Na wiele spraw niestety nie mamy wplywu, jedyne co mozemy zrobic to
              nie akceptowac ich. Tolerancja, jak najbardziej ale nie za wszelka
              cene. A poniewaz uporu mi nigdy nie brakowalo wiec, przec caly czas
              robilam wszystko, zeby stanac na wlasnych nogach. Kosztowalo mnie to
              wiele wysilku ale dzieki temu jestem calkowicie niezalezna i jesli
              zdecyduje sie jeszcze na jakis zwiazek to tylko z Mezczyzna przez
              duze M. A jesli takiego nie spotkam, no coz, tragedi nie bedzie.
              Dlatego prosze Was serdecznie, jesli potrzebujecie milosci, a jestem
              pewna, ze na pewno tak, bo trudno nam zyc bez niej, to rozejrzyjcie
              sie wokol siebie i wtedy dostrzezecie wiele potrzebujacych ale nie
              mam na mysli mezczyzn! ktorzy beda wdzieczni za kazde zyczliwe
              slowo,gest, zainteresowanie swoja osoba. Nie traccie czasu i zdrowia
              na facetow, ktorzy na Was nie zasluguja.

              W tej chwili czuje sie zarowno szczesliwa jak i spelniona, a ze
              sama, to tez ma swoje dobre strony.

              Za pare lat wejde w ostatni 5 cykl. Co on przyniesie, trudno
              przewidziec ale jednego jestem pewna, chce bardzo duzo podrozowac, a
              piatka powinna mi to zapewnic.

              Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!
              • palenisko_l Re: 33 i cykle zyciowe 15.03.08, 13:16
                Głową muru nie przebijesz.
                Niby każdy jest kowalem swego losu, ale przeznaczenia nie ominiesz.
                Im dłużej żyję, tym mocniej w to wierzę, iż nie na wszystko mam
                wpływ.
                Powoli wychodzę z cyklu 3 o szczycie 1 i zaczynam cykl 7 z 9 ,o ile
                czegoś źle nie zrobiłam w swych obliczeniach. Nie napawa mnie
                entuzjem ta perspektywa, bo to oznacza, że z moich marzeń o
                założeniu rodziny, nicisad Z uporem maniaka zaczęłam studiować swój
                horoskop urodzeniowy, by lepiej zrozumieć siebie i znależć
                odpowiedź, co jest powodem mych porażek w relacjach z mężczyznami?
                Szukam innych rozwiązań na siebie. Dochodzę do przekonania, że zycie
                solo w pojedynkę wcale nie musi być puste i jałowe. Wcześniej
                traciłam energię na szukanie partnera, dziś skupiam sie na sobie.
                Odkrywam w sobie nowe światy i inne pokłady samospełnienia. To
                dopiero początek drogi. Mam nadzieję, że nie zgorzknieje na stare
                lata i druga połowę życia przeżyję tak, by czuć się szczęśliwą,
                niezależnie od tego, czy będę sama, czy nie.
                Pozdrawiam moje przedromówczynie i życzę im spełnienia marzeń!
                Małgorzata
                • wiktoriat Re: 33 i cykle zyciowe 15.03.08, 15:11

                  Kochana, jestem pewna, ze nie bedziesz samotna, zgorzkniala Pania.
                  Fajnie, ze tak wczesnie doszlas do pewnych spostrzezen, bo w ten
                  sposob mozesz uniknac spotkania ze "sciana".

                  Zycze Ci powodzdenia i jesli jestes osoba wierzaca to "oddaj" swoja
                  przyszlosc w rece Aniolow, jesli nie, to sa inne na to sposoby.
                • wiktoriat Re: 33 i cykle zyciowe 15.03.08, 15:17


                  Malgosiu, dopiero teraz przeczytalam Twoj poprzedni post i
                  calkowicie sie z Toba zgadzam. Trzeba myslec o sobie samej. Nie
                  bedac spelniona, a dotyczy to nie tylko spraw damsko-meskich, nie
                  wiele mozemy zaoferowac otoczeniu, a mysle, ze mozemy duzo i
                  wierzcie mi wiem co mowie.

                  Na pewno majac dzieci, juz inaczej patrzymy na zycie i potrzeby tez
                  mamy inne. Samotne juz nigdy nie bedziemy.

                  Sciskam cieplutko
                    • julietta253 Re: 33 i cykle zyciowe 17.03.08, 15:08
                      W wątku zrób to sam napisanym przez Pana Janusza wszystko jest dokładnie
                      wyjaśnione jak to się liczy, nie jest to skomplikowane, najwięcej problemów jest
                      z interpretacją, ale co nieco można znaleźć na forumsmile
                      • ben_hur36 Re: 33 i cykle zyciowe 18.03.08, 21:57
                        Witam Szanowne Panie,
                        Prawdopodobnie jestem rodzynkiem na tym forum, ale bynajmniej jest to dla mnie
                        zaszczyt(zawsze dobrze dogadywałem się z kobietami).Jeśli pozwolicie dołączę do
                        tego grona. Powiem szczerze, że życie w większości was nie rozpieszczało.
                        Oczywiście, życzę wytrwałości w postanowieniach i dużo zaparcia, aby postępowac
                        tak jak sobie zaplanowałyście. Jestem również tą wibracją i przyznam, że
                        zaobserwowałem podobne tendencje, czyli robieniu tak aby wszyscy byli
                        szczęśliwi, natomiast ja niestety miałem kaca moralnego. Całe szczęście w porę
                        się obudziłem i zawalczyłem. Później już poszło. Teraz świat układa się
                        dokładnie wg. planu. Polecam szczerze "Sekret" oraz książki Luise Hay oraz
                        Murphiego "Potęga podświadomości". Tam widzimy, że numerologia określa jacy
                        jesteśmy albo byliśmy, lecz jacy będziemy zależy wyłącznie od nas. Tu i
                        teraz.... Pozdrawiam serdecznie ....
                • mkm1984 Re: 33 i cykle zyciowe 07.10.08, 01:04
                  Nic nie dzieje się bez przyczyny, nie udane związki jeden za drugim? Czy ci
                  mężczyzni na poziomie duchowym nie próbują Ci czegos w sobie uświadomić? Np.
                  jakiegos negatywnego wzorca który gdzieś tam w sobie nosisz a nie jests go
                  swiadoma, wiele takich wzorców zapisujemy w sobie jak jestesmy małymi dziećmi
                  lub też w poprzednich inkarnacjach, i sa rzeczy które musimy przepracować,
                  zrozumiec o co w tym chodzi. Prosze przeczytać książkę o radykalnym wybaczaniu
                  bo może pomóc otworzyc oczy duszy, obudzic sie w pewnym sensie. Czym szybciej
                  zrozumiemy, przepracujemy tym lepiej, mozna uniknąć nastepnej podobnej
                  niechcianej sytuacji, zdarzenia, relacji w związku. Zyczę dużo szczęscia i
                  miłości, i nie przesadzajmy tez z tymi wibracjami bo diwe takie same osoby o
                  identycznej dacie urodzenia moga mieć odmienne doswiadczenia w zyciu, mam
                  znajomą która tez urodziła się w tym momencie co ja lecz o innej godzinie, nie
                  jest samotna, jest w szczesliwym zwiazku a ja zawsze byłam opuszczana, samotna i
                  zupełnie inna historia smile ale w sposobie bycia znalazłam wiele podobienstwa ,
                  baaardzo wiele. Mozna byc szczesliwym z "najtrudniejszymi szczytami" , to nie
                  liczby nami kierują ale my sami, czy to teraz sobie uswiadomimy czy po prostu
                  teraz tego nie pamietamy a wiedzielismy to przed wcieleniem. Jestes
                  nieszczesliwy? Zmieniaj się, odkrywaj, zaglądaj w głąb siebie, szukaj,szukaj i
                  jeszcze raz szukaj, ucz się rozumieć i kochać siebie a tym samym innych, kazdy
                  nosi odpowiedz w sobie.
      • i33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 11.04.08, 18:23
        skoro już tu zajrzałam..

        tak spotkałam sie już z tym że jak ktoś dowie sie że ma 33 i troszke
        interesuje sie numerologia i inn.podobnymi dziedzinami--to uważa sie
        z mety za "dużego kalibru" człeka-iże wystarczy nosić wysoko głowe
        i "słuchajcie mnie"--bo wiem lepiej niż wy
        a widzę że trzeba nie mówić innym a słuchać ich..
        wogóle podobno niewiele osób korzysta w pełni na plus z tej wibracji-
        --ego swoje czyni
        a wiec wszystkie żale za płot..
        pozdrawiam serdecznie
        • kadrel Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 15.04.08, 02:20
          Ejże...no teraz to mi sie przykro zrobiło, bo taki tekst i to
          odpowiadając na mojego posta...



          i33 napisała:

          > skoro już tu zajrzałam..
          >
          > tak spotkałam sie już z tym że jak ktoś dowie sie że ma 33 i
          troszke
          > interesuje sie numerologia i inn.podobnymi dziedzinami--to uważa
          sie
          > z mety za "dużego kalibru" człeka-iże wystarczy nosić wysoko głowe
          > i "słuchajcie mnie"--bo wiem lepiej niż wy
          > a widzę że trzeba nie mówić innym a słuchać ich..
          > wogóle podobno niewiele osób korzysta w pełni na plus z tej
          wibracji-
          > --ego swoje czyni
          > a wiec wszystkie żale za płot..
          > pozdrawiam serdecznie
            • lilith_6 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 16.04.08, 22:39
              Ej dziewczyny, coście takie wrażliwe wink))

              i33 to mądra i taktowna osoba i jestem pewna, że nie miała nic złego na myśli. A
              to co napisała to święta prawda: nie zdziwiłabym się wcale, gdyby żadna z nas
              tutaj wpisanych nie realizowała się jako 33. Bo 33 to potencjał, który - jak to
              w życiu bywa - rzadko bywa wykorzystywany. Zazwyczaj więc przejawiamy się jako
              "zwykłe" szósteczki smile
              Zresztą żeby w pełni wykorzystać nasz potencjał, musimy najpierw odnaleźć się w
              roli "zwykłych" szóstek. A więc przeżywajmy to nasze "zwykłe" życie najpiękniej
              jak umiemy - to klucz do szczęścia smile

              Pozdrawiam ciepło smile
              Lilith
              • i33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 22.04.08, 10:53
                oj Lilith--dziekuje za miłe słowa ale duużo mi brakuje do tego jak
                mnie określiłaś...
                podtrzymuje jednak com napisała---i to nie tylko moje zdanie.

                wg mnie 33 to naprawde "zobowiązująca" wibracja-jeśli ktoś twierdzi
                że realizuje sie w tej tonacji---stanowi wzór--ale nie mądrali -
                tylko życiowo mądrego człowieka--takiego co głeboko czuje wiele
                doświadczył i wie o czym mówi--mało tego-najważniejsza rzecz
                poradził sobie z pychą zarozumiałością...itp
                to człowiek którybardziej służy bez oczekiwania na rewanż-bez urazy
                za brak dziekuje..który obdaża wielkim szacunkiem wszystko co wokół--
                ---potrafi wybaczyć bardzo dużo..- a to nie takie proste w
                rzeczywiśtości
            • polanna8 Re: żadnych przykro-ści 29.04.08, 02:04
              Tak czytam Wasze posty kochane 33 i ... jak bym moją mamę słyszała.
              Całe życie wytykała mi i rodzeństwu jak bardzo się dla nas poświęca,
              choć dawno odkryłam ze to jest motorem jej postępowania. Zawsze
              komuś musiała pomagać, kogoś wspierać, ratować, najczęściej
              finansowo, często zaniedbując własną rodzinę i sama popadając w
              kłopoty, zazwyczaj finansowe. Odkąd pamiętam lgneli do niej ludzie
              pasożytujący na jej chęci pomagania innym. Niestety szantaz
              emocjonalny i manipulacja, też sie manifestowały w wibracji 33 mojej
              mamy. Miłością tez można kogoś przytłamsić. Oczywiście pisze tu o
              wadach, mama posiadała też wiele wspaniałych cech. Swoją drogą
              ciekawy byłby wątek 33 (innych wibracji również) opisany przez ich
              bliskich, sądzę że troszeczkę w ocenach by się różnił, widziany z
              boku smilez innego punktu widzenia ale może dał by więcej wskazówek?.
              Dodam jeszcze że jak wiadomo ważne są jeszcze inne wibracje
              składowe, wystepujące w portrecie numerologicznym, które mogą w
              różny sposób oddziaływać, łagodząc lub wyostrzając pewne cechy.

              www.magiakart.pl/
              • radca123 Re: żadnych przykro-ści 30.04.08, 16:51
                to prawda że nasza wibracja 33-ki może przytłaczać najbliższych dla których tak
                się poświęcamy... generalnie nie jesteśmy bez wad i też zatruwamy innym życie..
                dobrze czasem pomyśleć o sobie bez zachwytu..
                pozdr 33-ki !!
      • quicksilver33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 07.05.08, 23:13
        no kobiety ja wam cos powiem. Musicie skonczyc z poswiecaniem sie. A bedziecie
        duzo szczesliwsze smile oj to bedzie bolalo ale naprawde warto najbardziej beda
        bolaly slowa bliskich skierowane do was po zmianie ( bo niestey wszystkie
        bestyjki przyzwyczajaja sie ze jestesmy zawsze gotowe pomoc czy wyreczyc i
        zadbac o wszystko bo czujemy ze tak bedzie ok). teraz mam kolo 30 i dopiero jak
        mialam 23 lata zmienilam podejscie.Efekt moja mam stwierdzila ze jestem wredna
        corka gdzie podzialo sie jej kochane dziecko. A to kochane dorosle dziecko mialo
        dosc pomagania we wszystkim i nieliczenia sie z jego potrzebami - odkad pamietam
        bylam dzieckiem _doroslym b powaznym bo czulam obowiazkow moich ogrom. no
        noiewazne skonczylo sie jezdzenie i pomaganie we wszystkim po prostu to olalam.
        Tak to sie zaczelo a jak sie zaczelo to poszlo lawinowo na inne etapy zycia.
        smile)) moj facet wczoraj
        -to jak pomozesz mi w pakowaniu -on
        -nie, dorosly jestes a nie male dziecko wiec pomocy nie potrzebujesz-ja
        obuzyl sie troche ale przelknol juz sie chyba przyzwyczail smile bez przesady nie
        wezmie przyborow do golaenia to sie nie ogoli przez 3 tygodnie, zapomni skarpet
        to pochodzi na bose nozki albo kupi jakas pare
        ale tuz przed wyjazdem zrobilam mu kanapki i piciu na droge (8h drogi smileprzeciez
        to moja bliska osoba zalezy mi na niej przypomnialam czy wziol spiwor
        i naprade trzeba pomagac ale osoba ktore tego naprawde potrzebuja a nie osoba
        ktorym jest tak wygodnie


        taka powtoreczka bo mnie wpisalo w srodku sorry
        • vanilla.net Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 08.05.08, 00:15
          Ej, to bylo 100% prawdy na moj temat. Slowo w slowo! Ja tez bylam
          zawsze bardzo powazna jak na swoj wiek i zawsze pelnilam funkcje
          terapeuty-pocieszacza dla rodziny i przyjaciol. Ktokolwiek mial z
          czyms problem to lecial z placzem do mnie, zupelnie tak jakbym ja
          miala jakas "moc sprawcza" i mogla cos zadzialac. I tak wszystkim
          zawsze pomagalam bo uwazalam ze skoro moge to powinnam, az sie
          zmeczylam tym bardzo i pewnego dnia wyjechalam z Polski na dluzszy
          czas. Oderwalam sie od tego wszystkiego i odpoczelam jak nigdy, a
          przede wszystkim zdalam sobie sprawe z tego, ze mam juz dosyc
          pomagania wszystkim, tym bardziej, ze niektorzy tej pomocy czesto
          naduzywali. Zmienilam swoje postepowanie i przestalam byc "na
          gwizdek" dla wszystkich potrzebujacych. Efekt??? wiekszosc sie
          obrazila. Ale ja zdalam sobie sprawe z tego, ze moze i lepiej(dla
          mnie na pewno). Grono znajomych/przyjaciol mocno sie zawezilo, ale
          ja mam spokoj i duza ulge.
            • ben_hur36 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 09.05.08, 09:20
              Witam serdecznie,
              Jeśli mogę to również dodam, że u siebie i małżonki obserwujemy
              zjawisko polegające na tym, że skupiamy wokół siebie znajomych,
              którzy potrzebują wsparcia, ale powiem, że i my taka pomoc
              otrzymujemy; choć na początku było jak opisywałyście: bycie do
              dyspozycji non stop, a później rozczarowanie wykorzystania. Teraz
              się łapię na tym, że sam czasami "wysługuję się żonką" a i ona mną-
              alt to jesze chyba nic wielkiego jak to się kompensuje, ale coraz
              częściej nasze dorastające dzieci nieustannie domagaja się aby je
              doglądać non stop pomagac i pomagać.Widac taki nasz los, ale dobrze
              jak sprawy dostrzegamy i staramy się zaradzić. Apropo wyjazdu. Jeśli
              chcemy mieć znajomych za granicą "któym trzeba pomóc" to i tak się
              znajdą. W naszym przypadku tak to wygląda. Pozdrawiam.
            • vanilla.net Do quicksilver33 09.05.08, 22:50
              Nie, niestety (albo stety?)juz tam nie jestem. Bylam rok w Londynie,
              wczesniej tez w Irlandii pare miesiecy. Teraz jestem w Polsce, ale
              juz mnie nosi gdzie by tu wyskoczycsmile Pisz na maila gazetowego,
              chetnie pogadam! Pzdr
    • ewasony Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 11.05.08, 01:19
      Witam
      Też chciałam dołączyć do grona 33 jednak nie ja sama, lecz moje
      dzieci. Miałam problemy jak i z jednym tak i z drugim porodem, nie
      chciały przyjść w terminie wyznaczonym, czekały na swój dzień,
      każdego przenosiłam ponad miesiąc. Ja mówię, że jak słonica 10
      miesięcy. Wiedziałam, że czemuś ma służyć te opóźnienie, urodzili
      się siłami natury bez wspomagaczy. Jestem otoczona 33. Teraz i
      synową też mam 33.
      Zawsze uważałam, że coś jest z nimi nie tak, są jacyś inni,
      nienormalni inaczej.
      Zawsze mieli swoje zdanie, które popierali trafnymi argumentami, ale
      też zawsze pomocni, uczynni, bez zadzierania nosa, łatwowierni, ale
      nie naiwni. W miłości mieli szczęście, są ze swoimi partnerkami już
      ponad 6, 7 lat.
      Wiedziałam, że muszę im przekazać niesienie dobra dla innych ludzi,
      ale też wyczulić na wampirów. Nie było łatwo, obierali kierunki
      jakie chcieli, nie negowałam ich wyborów, raczej starałam sie, żeby
      mieli zadowolenie z tego co robią. Jak narazie udało się. Nie mają
      dużo jeszcze lat(25 i 23)ale są świadomi tego, że są stworzeni dla
      czynienia dobra.
      Pozdrawiam wszystkie 33. Sama jestem 11
      • el-y Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 08.06.08, 19:17
        Witajcie! Ja też jestem 33-ką i również zawsze odczuwałam pewne brzemię z tego
        wynikające. Charakterystyka tej liczby ma wiele moich cech, doświadczenia
        życiowe podobne... Od dzieciństwa mam poczucie bycia "odmieńcem", nawet mi samej
        często ciąży ta dziwna konieczność kierowania się jakimiś nie pasującymi do
        realnego życia zasadami, regułami moralnymi, itd, jakbym przyleciała z innej
        epoki, ale inaczej nie potrafię i nawet jeśli często budzę tym w otoczeniu
        zdziwienie, to z drugiej strony bardzo cenią sobie, że jak coś powiem, czy
        obiecam, to tak będzie... Rodzina i znajomi, a nawet obce osoby momentalnie (ale
        po przejściu pierwszej fazy, bo podobno na pierwszy rzut oka jestem
        nieprzystępna i wyniosła, co jest bzdurą-ja się po prostu boję ludzi i najpierw
        ich sobie muszę poobserwować, by im zaufać) wyczuwają mnie jako "wieszak", na
        którym mogą powiesić swoje problemy i pójść sobie z ulgą, a ja zostaję wręcz
        wykończona fizycznie sad Zawsze potrafiłam dobrze rozgryzać ludzkie charaktery,
        jestem wrażliwa, kocham muzykę poważną, uwielbiam historię, zabytki, dobrą i
        trudną literaturę, wszystko, co wymaga przemyśleń. Nie lubię podawania mi na
        tacy rozwiązań, muszę wszystko sprawdzić sama, bo coś mi podpowiada, że to nie
        tak. Związki? Tragedia!!! Mam już prawie 44 lata i wciąż nie mam tego jedynego.
        Może za dużo oczekuję, ale dlaczego mam iść na ustępstwa w tak ważnej sprawie?
        Chcę tylko, by nie był płytki, by był mądry i na tyle wrażliwy, by zrozumieć, co
        mną targa i by dlatego mógł mnie weprzeć, a niekiedy mną potrząsnąć smile)) Czy ja
        wreszcie kogoś znajdę??? A właściwie to czy ON mnie znajdzie, bo ja się chowam
        po kątach, bo jestem bardzo w stosunku do siebie krytyczna...
    • iwonaangel ;-) 03.06.08, 22:18
      jestem nr 33 wiem o tym od momentu kiedy na 20 urodziny dostalam
      portret numerologiczny. pamietam jak go czytalam poraz pierwszy
      plakalam jak bobr -nie moglam zrozumiec skad ktos moze tyle o mnie
      wiedziec z cyfr. byl to dla mnie szok.do teraz wracam do niego
      bardzo czesto... pewnie dlatego ze gdzies w srodku ciagle mam pelno
      pyatn sama do siebie ? albo to ten wewnetrzny glos ciagle kaze mi
      poszukiwac. mam 24 lata i tak wielki bagaz doswiadczen.. nie
      wymyslony tylko tak wielki ze powinno mnie to wszystko zabic gdyby
      nie moja psychika ..ale cos mnie pcha do przodu to musi byc wielka
      sila ... po wielkiej krzywdzie od ludzi ktora otrzymalam albo
      dzieki niej winkmam wiele serca dla innych, gotowa wszystkim pomoc i
      wszystko oddac najprawdopodobniej oddaje energie innym i czasami
      brak mi sily na -no wlasnie moze nie na ale dla siebie, dla domu,
      empatia w mojej osobie jest cecha dominujaca potrafie na wlasnej
      skorze poczuc to co ktos w danym momencie czuje= dlatego umie
      powiedziec w danej sytuacji to co dana osoba chcialaby uslyszec by
      sie dobrze,lepiej poczuc. zauwazylam ze po chodzie czlowieka
      potrafie ocenic jaki jest jego stan psychiczny...-od razu zauwazam
      ludzi ktorzy potrzbuja pomocy, z reszta nie przejde kolo takiej
      osoby obojetnie...
      milosc tak jak dla innych 33 na tym forum nie gra roli 1-planowej
      najprawdopodobniej najwazniejsza dla mnie jest milosc mamy. jezeli
      chodzi o milosc partnerska chowam sie za maska surowosci, nie wiem
      jak inni ale wydaje mi sie ze jestem wymagajaca kaprysna i
      zdystansowana. wazniejsza dla mnie jest wiez -jakby to opisac na tym
      samym albo podobnym poziomie inteligencji duchowosci?? rozumiecie ?

      co musze spelniac jakie warunki by dojsc do samorealizacji? w tym
      wcieleniu?
      • malgosiak56 Re: ;-) 19.06.08, 09:51

        Witam wszystkie pokrewne 33.Oczywiscie jak większość z was już
        (dopiero?)jestem po rozwodzie..mając za sobą ponad 20 letni
        związek.Dopiero zdrada męża otworzyła mi oczy.Dzięki niej
        zainteresowałam się ezoteryką,numerologą,afirmacją bo wiadomo :
        bardzo chciałam wyjść z emocji a nie wiedziałam jak .Pomijając,że
        wszelkie używki w moim przypadku nie wchodzą w grę.Tak więc szukajac
        wyciszenia zrozumiałam,że niemal do 50 roku życia z numerologią
        33..byłam w negatywnym aspekcie.Dawałam,poświęcałam się (do bólu i
        bezgranicznie) dla mężusia i dzieci.Nie oczekiwałam niczego w
        zamian.Zapomniałam,że jestem kobietą,że mam
        marzenia,pragnienia..Teraz mogę z całą świadomością i dzięki też
        afirmacji powiedzieć, że jestem osobą szcześliwą...choc do pełni
        brak mi tej drugiej połówki..A..może i na to przyjdzie czas :-
        ))).Uwierzyłam w siebie,pokochałam..Odkryłam w sobie talenty
        artystyczne..takie dla siebie,domu.Jestem pogodną,uśmiechniętą i
        fajną osóbką..Kocham ludzi a..oni mnie smile) Ciągną do mnie.Staram
        się wypracowywać w swojej wibracji pozytywy..Mam fajnych
        synów,wnuczęta i synową-teraz oni zabiegają o mnie..choc tego nie
        potrzebuję.Mąż zostawił mnie z długami i bez pieniędzy i wyszłam z
        tego-podołałam..Od 2 lat zaczęłam wyjeżdżać na urlop a w małżeństwie
        spędzałam je w domu..przy garkach,bo mnie nie było na nic
        stać.Uwierzcie kochani-życie jest piękne nawet dla 33 smile))
      • radca123 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 26.06.08, 19:09
        gratuluję Ci że się nie dałaś życiowym porażkom.. jak się ma być na siłę,z
        lojalności, obowiązku wobec dzieci- to lepiej być samą i szukać do skutku !tak
        myślę mimo tego że wiem że 33-ki mają ciężkie życie,stawiamy sobie poprzeczkę
        wyżej ale wg mnie to dobrze gdyż należy walczyć o rozwój....
    • prima61 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 10.07.08, 22:12
      Liczby mistrzowskie
      Jeśli w dodawaniu, w sumie końcowej uzyskamy liczby składające się tylko z
      takich samych cyfr, np. dwucyfrowe: 11, 22, 33 itd lub trzycyfrowe: 111, 222,
      333 itd, rozpatrujemy je bez dalszego skracania i traktujemy jako Liczby
      Mistrzowskie. Liczby te dzielą się na Mniejsze i Większe Liczby Wtajemniczeń.
      Mniejsze liczby wtajemniczeń to: 11, 22, 33, 44. Większe liczby Wtajemniczeń
      Planetarnych, czyli Pięć Wtajemniczeń Duchowych to liczby 55, 66, 77, 88, 99.
      Cieniem liczby 33 jest ego, 6, przez które wielu upada, szczególnie w kraju o
      wibracji takiej jak POLSKA.
      To osoby często wpadające w nałogi, małomówne, zazdrosne , słabe życiowo- wiem
      bo z taką osoba mieszkam, 33 daje 6 , a to cyfra demoniczna
      • i33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 14.07.08, 09:42
        z tymi demonizmami to ja bym nie przesadzała
        6 tka--w swej skrajnosci bywa egocentryczna--zadaniem -uczyc sie-
        rodzinnego ciepła, przyjażni--odpowiedzialności za osoby nam
        podległe, za dzieci, za bliskich poświecenoia, wyzszych wartości--a
        dalej na innych, poza rodzine..
        jak tego sie nauczyć --jesli nie doświadczysz skutków własnej
        ignorancji-sobkostwa-bólu innych, wstydu za zadany ból-lekcje lekcje-
        --a demoniczność kojarzy mi sie z czymś z góry ukartowanym-czarcim-
        sprawką niecnej istoty---a to lekcje, nasze skłonności--do
        wyprostowania
        patrzac na te demoniczne niby liczby w portrecie ludzi--nie zawsze
        one sie tak bardzo uwydatniaja-nawet jeśli wogóle osoba nie
        interesuje sie jakimś tam rozwojem duchowościa,nie mówiąc o
        numerologii-wychowanie,geny,środowisko być może --pomaga!
        albo i utrudnie lekcje!
        ale nie podoba mi sie "demoniczne"ujecie takie z piekła rodem-
        napawające przerażeniem ładujące strachem--dośc straszenia mamy na
        codzień
        skłonności do zazdrości, do pychy, do tyranizowania, seksizm...itp
        itd---do pracy--a czy można pracować z demonem?
        mnie sie podoba ujecie tego demonizmu w hunie---tam nie ma pojecia
        piekło---WSZYSTKO JEST DO UMIŁOWANIA
        NIE JESTEM EKSPERT OCZYWIŚCIE-TO MOJE ODCZUCIA
        aloha
    • paolonia Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 20.08.08, 22:09
      witam wszystkich bardzo serdecznie
      jestem 6 i nie zgadzam się, że liczby "zwykłe" są w jakikolwiek
      sposób "gorsze" od mistrzowskich smile
      mam przyjaciółkę 33,jest bardzo ciężka we współżyciu, cenię ja za
      wiele cech, zachowań itd itp ale...
      ma problemy bardzo duże w życiu, ze sobą, z otoczeniem - myslę
      sobie, że za bardzo nabiła sobie głowę tym, że jest mistrzem smile wg
      mnie najczęściej 33 to po prostu 6 smile

      ciężko jest wznieść się na "wyżyny"

      nie wiem czy przekazałam swoje myśli w sposób jasny, ale zawsze
      pozostaje dyskusja smile

      pozdrawiam ciepło smile
      • anne-bonney Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 06.10.08, 17:17
        Mam mieszane uczucia, gdy czytam jak wiele osób piszę 'to o mnie, wszystko się zgadza!'... Mimo wszystko opis dotyczący '33' dotyczy potencjału, większość osób powinna czytać przede wszystkim objaśnienie dla '6'... Potencjał jest oczywiście ogromny ale czy przez to nie jest również proporcjonalnie duże ryzyko porażki? Co widać po ciągu postów 'poświącających się, wykorzystywanych,porzucanych' przede wszystkim biadolących na problemy w związkach? Pisząc 'porażka' może niedokładnoe to mam na myśli, bo przecież przez wszystko można, a nieraz trzeba przejść, żeby potem się podnieść silniejszym i mądrzejszym - ale właśnie to jak sobie poradzimy jest ważne. Osobiście znam kilka '33' ,zresztą sama nią jestem, i wnioski moje są takie, że przy całym swoim potencjale są to nieraz osoby dużo bardziej przykre dla otoczenia niz wibracje 'podstawowe' i jeśli realizują się negatywnie to biada ich bliskim... Przejawiają słabości liczby '6', zwielokrotnione nieraz chyba przez swój potencjał. Problemy emocjonalne, manipulatorstwo, uzależnianie się od innych (szczególnie facetów), nieumiejętność przystosowania, zaroumiałość i inne, więc nawet 'poczucie misji' czy 'wyjątkowości' nie pomoże ,jeśli się taka '33' ostro nie weźmie do roboty wink Czyli pracy nad sobą . Opanowaniu 'demonów' i rozwoju tego potencjału o którym jest mowa. Czy to możliwe? Chyba tak skoro z takim potencjałem się rodzimy wink Niestety jednak nie znam żadnej '33' ,która realizowałaby naprawde swoje mistrzostwo - a bardzo chciałabym poznać! Sama pracuje nad sobą ale wiem, jak długa droga jeszcze przede mną. Wszystkim nnym '33' ( i nie tylko wink też życze powodzenia na tej wyboistej i długiej drodze do osiągnięcia pełni potencjału! smile
        • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 13.10.08, 23:10
          Ja znam jedną osobę z 33 która zrealizowała swoje "mistrzostwo"... A doszła do
          tego cóż... Przez egoizm! To paradoks wśród 33, ale może skuteczny. Może 33
          powinny porzucić przemożną chęć współistnienia i skupić sie na sobie. Przy
          własnym potencjale na pewno zrealizują to co będą chciały.
          Jednak los 33 jest bardziej pokrętny... I nie wszystkie 33 stać na zdecydowaną
          formę egoizmu.

          Większość z osób tu piszących to jak mniemam panie...
          Cóż... Nie tylko Wy macie problemy w związkach. Nie tylko was to dotyczy. Nie
          tylko faceci to swinie...
          Z tego co przeczytałem, doczytałem... Większość ma za sobą jakieś nieudane związki.
          I tak pociesze was!
          Przynajmniej miałyście szanse zawalczyć o związek. Cokolwiek z siebie dać.
          Pokazać silę waszej miłości.
          Mi taka szansa jest przy każdym podejściu odbierana. Wiec w sumie nie macie na
          co narzekać smile

          Ale problem 33 nie leży w związkach... To kwestia szczęścia jak sadzę. Może
          przeznaczenia... Nie wiem...
          Związki to jednak marginalna sprawa. To coś ziemskiego, coś cielesnego i
          materialnego. Czyż 33 nie są ponad to?
          Moim zdaniem są!
          I tu rodzi sie największy konflikt. Pragnienie miłości, a robienie rzeczy
          wielkich!!!
          33 skupiają sie na pragnieniach, niszcząc swój potencjał... Skutkiem czego
          niewiele się z nich realizuje. I to jest dramat!
          Bo mamy możliwość wyboru. A wybieramy to co nas najbardziej niszczy!

          Co znamienne... Mało sie mówi na tym forum co komu sie udało. Co kto osiągnął,
          ile dusz zbawił, lub przywrócił na właściwą ścieżkę...
          33 jak nikt skupiają sie na własnych emocjach, do bólu je piętnując... Ot tacy
          męczennicy z natury.
          Ale OK smile
          Ja tam sie ciesze... Powiadają bowiem, że 33 to stare dusze, które kończą swój
          epizod na ziemi, tudzież jak kto woli w 3 gęstości...
          Ja nie mogę sie doczekać, kiedy opuszczę to poronione miejsce, do którego za nic
          nie pasuje. Zupełnie inny poziom mentalny, zupełnie inny poziom ducha...
          Dlatego wszystkie smutne 33, nie traćcie nadziei smile
          jeżeli prawdą jest to co powiadają, to wkrótce, mam nadzieje spotkamy sie w
          bardziej przyjaznym miejscu smile Gdziekolwiek ono będzie smile
      • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 14.10.08, 21:37
        No tak... Reklama dźwignią handlu...
        Nie to żebym miał coś przeciwko. Każdy sam pracuje na swój los i każdy orze tak
        jak może smile
        Ale dziwiło mnie i dziwi zawsze, gdy ludzie obdarzenie MOCĄ pobierają opłaty za
        swoje usługi od osób, które bardzo duchowej pomocy potrzebują.
        Bo według mnie, choc moze sie myle... Ale według mnie wszelakie wrózbiarstwo i
        inne usługi ezoteryczne to nie jest praca. To nie jest to gdy człowiek
        zapierdziela po 8 godzin na magazynie przezucając cięzkie skrzynie...
        Ezoterykra i wszelkie formy z nią zwiazane to dar i brzemie zarazem. Dla jedych
        przyjemne dla innych mniej...
        Niemniej nie słyszałem co by Budda czy Jezus pobierali opłaty za swoje nauki czy
        porady życiowe... To nie o to chodzi moim zdaniem.
        Jasne, że z czegos trzeba żyć. Ale czy aby na pewno zarabiać na ludziach którzy
        potrzebują pomocy?
        Cóż... Kwestia etyki do rozpatrzenia...

        Przepraszam, ze nie w temacie, ale taka mnie refleksja naszła...
        • lilith_6 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 14.10.08, 22:23
          Znaczy się Ty ciężko pracujesz? smile
          Nie zdziwię się jeśli odpowiedź będzie pozytywna. Z takimi poglądami trudno, aby
          było inaczej tongue_out
          Nie ma ludzi wybranych - wszyscy ludzie obdarzeni są MOCĄ, tyle, że w różnych
          dziedzinach. Rzecz polega na tym, żeby tę swoją dziedzinę mocy odnaleźć i z
          przyjemnością wykonywać pracę za duże pieniądze smile

          > To nie jest to gdy człowiek
          > zapierdziela po 8 godzin na magazynie przezucając cięzkie skrzynie...

          Bingo! Nie każdy musi dźwigać skrzynie. Są tacy, którzy już otworzyli się na coś
          lepszego i tacy, którzy muszą jeszcze te skrzynie dźwigać, bo nie widzą innych
          możliwości.

          > Ale czy aby na pewno zarabiać na ludziach którzy
          > potrzebują pomocy?

          Właśnie o to chodzi smile Trzeba pomagać sobie nawzajem, najlepiej z przyjemnością
          zarabiając na swoich talentach.

          > Ezoterykra i wszelkie formy z nią zwiazane to dar i brzemie zarazem. Dla jedych
          > przyjemne dla innych mniej...

          Niekoniecznie. Jest tak jak sobie postanowisz: jeśli myślisz, że to brzemię, to
          tym właśnie będzie dla Ciebie. Świat jest taki, jakim myślisz, że jest (zasada
          Huny) smile

          > Niemniej nie słyszałem co by Budda czy Jezus pobierali opłaty za swoje nauki
          czy porady życiowe...

          Jezus był "sponsorowany". Przecież musiał z czegoś żyć. Ale nie o to chodzi,
          żeby podpierać się Jezusem: nie było nas tam, nie wiemy jak było, może w ogóle
          nie istniał? tongue_out A nawet jeśli, to nie był oświecony - przecież umarł na
          krzyżu... Tak czy siak, argument, że "tak robił, czy nie robił ktoś tam" nie
          jest dobrym argumentem.

          To tak pokrótce, bo czas mnie dziś nagli smile
          Pozdrówka smile

          Tak na marginesie: też jestem 33, tyle że zadowoloną z życia i od lat w
          szczęśliwym związku smile))


          • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 14.10.08, 23:31
            A widzisz droga lilith_6... Nie zapierdzielam ciężko. Wrzęcz opierdzielam sie i
            pije piwo za Twoje (budżetowe) pieniądze!
            Nie zrozumiałaś tego co pisałem...

            Dura lex sed lex... Twarde prawo ale prawo...
            Niestety mylisz sie. Są ludzie wybrani! Niestety, bo lepiej co by tak nie było!
            Ale tak jest. Jesteś wybrana czy tego chcesz cy nie. Wiedziesz sobie szczęśliwe
            życie, nie jesteś gwałcona, poniżana, masz co do garnka włożyć... Inni nie maja
            takich możliwości jak TY...
            Dodatkowo urodziłaś sie tym kim sie urodziłaś... Wierz lub nie, ale masz jakieś
            tam możliwości. jak je wykorzystasz to Twoja brocha.

            Zarabiając na swoich talentach?
            Jesteś piłkarzem, bokserem, tancerzem... jasne!
            Ja mówię o duchowości. Tego nie da sie na pieniądze przełożyć...
            jeżeli chcesz, żaden problem. Masz prawo... Ale w przypadku duchowości mijasz
            sie z powołanieniem...

            Cóż.. lilith_6... Byc może nie czujesz, nie odbierasz...
            Nie masz pojęcia jak to jest... Nie wiesz co to za brzemię.
            Ale nie myśl, ze sie skarzę smile
            Tylko nie powinno sie wypowiadać w tematach w których nie ma sie nic do
            powiedzenia, opierając sie jedynie na jakichś dogmatach (przykład Huny) smile

            A historia o Jezusie to legenda... Nie chodziło mi o to czy był, czy istniał,
            czy wodę w wino zmieniał... Ale o postawę. Nawet jeśli to legenda była.

            Gratuluje szczęśliwego związku smile
            I pociechy z dzieci życzę smile
            • lilith_6 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 15.10.08, 00:09
              Taisto smile
              > Nie zrozumiałaś tego co pisałem...

              Mylisz się, bardzo dobrze Cię zrozumiałam - x lat temu miałam podobne poglądy smile

              > Ale tak jest. Jesteś wybrana czy tego chcesz cy nie. Wiedziesz sobie szczęśliwe
              > życie, nie jesteś gwałcona, poniżana, masz co do garnka włożyć... Inni nie maja
              > takich możliwości jak TY...

              Mój drogi takie jest prawo karmy - każdy ma to, co sobie zgotował (dura lex sed
              lex tongue_outPP) big_grin
              A jasnowidzenie, jasnosłyszenie, różdżkarstwo i inne podobne talenty powiedzmy -
              ezoteryczne, bardzo łatwo przełożyć na pieniądze i tak też powinno się czynić.
              Bo przepływ pieniędzy, to przepływ energii - takie jest prawo działające we
              wszechświecie smile
              Mój drogi, skoro dla Ciebie prawa Huny to dogmaty nie przystające do życia, to
              znaczy, że znasz praw nim rządzących. Akceptuję to i nie będę więcej Cię
              uświadamiać skoro sobie tego nie życzysz. Cóż, każdy musi przekonać się o
              pewnych sprawach na własnej skórze smile
              Dziękuję za gratulacje smile A pociechy z dzieci mieć nie będę bo ich nie planuję big_grin
              3maj się smile
              • anabellasrellachlorellaa Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 05.08.14, 02:26
                Ja także uważam, że nie powinno się za to brać pieniędzy. Jednak jak byłam w dołku, to nawet u Akimy można było dostać wróżbę za 40 złotych. Tak więc ci co niby mają takie wysokie stawki za pomoc duchową, nie są przecież z kamienia. Jestem dziewiątką. Próbowałam pobierać pieniądze za pomoc, jak miałam ogłoszenie w gazecie o masażu Reiki, to kilku panów przyszło myśląc, że robię conieco ręką tam poniżej pasa, więc się wkuu….rrrr..łam. I robię za darmo, bez ogłoszeń. Nawet się nie dorobiłam łóżka do masażu. Z reguły wykonuję masaż Reiki na odległość, a zasadę Reiki, że chory najpierw musi poprosić, mam głęboko w czterech literach. Nic na siłę- dajcie młotek. A jak face to face- to na moim łóżku, albo po prostu na siedząco- i także działa. Jak wpadnę w trans, moja sesja może trwać i 3 h. Leczę każdego, po kolei kto mi przyjdzie na myśl. Mogę się pochwalić, że przyczyniłam się do ozdrowienia Schumachera nawet. Ale na co dzień pracuję z patologią. Z uzależnionymi od papierosów, alkoholu, piko (sama nawet spróbowałam co to- fajne , ale się nie uzależniłam). Wyrzucam nawet policjantów nieuczciwych z pracy- donoszę . Dzwonię do sanepidu jak kilka razy z rzędu widzę padlinę w Tesco rozkładającą się. Walczę. Nawet dzwonię do drogowców, by poprawili lusterko. Kasy jest tylko tyle, że starcza na podstawowe potrzeby. Zawsze jakimś cudem się znajduje. Jak leczę za darmo, to nigdy tak nie jest, że przepływu energii nie ma. Po prostu kaska płynie z innego źródła. I jest jej zawsze tyle ile potrzebuję. Zawsze jest tak, że po takiej trzygodzinnej sesji reiki wpadnie mi do łapki tysiąc lub dwa koła z pracy, którą wykonuję za pieniądze. Po prostu cudem i bez przepracowania się. Ogólnie to czuję się jak truteń czasami, bo nic nie robię, a kasę mam. Tylko dzięki Reiki. Nie jestem może aż tak czuła jak wy-33. Nie pitolę się z pacjentami. Mam jednego pacjenta- niezła energia- jedynka numerologiczna. Zagubił się. Sam nawet nie wie dlaczego mi powiedział, o swoich najskrytszych sekretach i o swym życiu od podszewki- ogólnie seks nim zawładnął, on nawet ma myśli, żeby oralnie zaspokoić faceta, chociaż np. z tarota mi wychodzi, że on jest hetero. Nieważne. Patologia totalna ( a ma się z Bóg wie kogo ten koleś!) - pozwala nawet swojej dziewczynie na zdrady. Mówi mi chorrre!!! Chore rzeczy na temat seksu. Ale nie o tym chciałam. Otóż wzięłam się solidnie za niego i ostatnio on dzwoni do mnie i mówi, że chciał się zabić w sobotę (po moim seansie, o którym nie wiedział) bo nagle mu zaczęło przeszkadzać, że dziewczyna go zdradza. A ja na to- nudzisz mnie- ile razy mówiłam, że masz ją rzucić? Nie pitol, zrobiłam ci sesję Reiki, to działa tak i tak. Nie zabiłeś się więc po ptakach. A tylko spróbuj się zabić- nie będziesz inkarnował!! Mała gróźbka i się wyłączyłam. Oczywiście zaraz smsy z przekleństwami i że jeste po..ebana wariatka itp. i td. Zawsze mnie śmieszy, że wysyła kilkadziesiąt smsów, a potem pisze, że nie pisz już do mnie, jak ja nie piszę, a potem znów się odzywa . Nie kumam co z nim jest. Myślę, że Reiki sama go przytuli, ,mam za dużo pacjentów by się z nimi patyczkować. Co jeszcze o mnie? Jestem agresywna, tylko dwóch sąsiadów mnie znosi. Mieszkam pod numerem 9, a pode mną mieszka dealer narkotykowy z pokręconą rodzinką, nawet psa mają z problemami. Synuś bije mamusię. Oj, na pewno niedługo to potrwa. Pracuję nad tym. I co chwilę taka patologia mnie spotyka. A tak na marginesie- jak od żula wyciągnąć kasę? Nie ma dnia by coś się nie działo. A to żebrak przy śmietniku, a to pijany żul, co się przewrócił i nie może wstać bo ma śrubę w kolanie a laski brak, a to głodny, a to tamtej pożycz kasę. O czym to ja chciałam w ogóle. Aaa jestem tu, bo poznałam negatywną 33. Tzn. nic mi nie zrobiła, tylko w jej obecności poczułam się nerwowo, nie mogłam oddychać, chciałam uciekać gdzie pieprz rośnie, taki Power poczułam od niej. Niestety negatywny. Od razu poprosiłam o datę urodzenia i o maila. Teraz charytatywnie ślęczę po nocy by coś jej napisać w Wordzie by się oświeciła. Tak więc trochę więcej odwagi 33!!! Takie dziamdzie mi się wydajecie czasami. Jesteście na Ziemi, tu nie ma duchowości prawie w ogóle. A tak na marginesie- umiem się lepiej wysławiać, ale będąc w tak patologicznym środowisku jak ja, nabieram innych manier. Wy dla mnie nie jesteście ludźmi. Takiego kopa dostałam od 11, że hej. Pierwszy raz w ciele człowieka i jak wibrujecie negatywnie, to nieludzcy sadyści się z was robią. Nieludzcy!!! To jest niesamowite! Posłańcy światła, a tu sadyści jak trochę tylko pobędą na ziemi. To chyba źle świadczy o ludziach. Tak, ale od mistrzów trzymam się z dala. Dupa w troki i do roboty mistrzunie!!!! I żyć mi tu o chlebie i wodzie. Sami chcieliście się tu narodzić, a się opier…alacie. Wstyd będzie po śmierci. Wstyd.
      • anne-bonney Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 15.10.08, 19:54
        ja bym raczej powiedziała, ze kolega szuka a poszukiwania sa chyba naznaczone buntem smile
        jest mi to dobrze znane i nie powiem ,że mam ten etap całkiem za sobą, choć odkąd dwa lata temu postawnowiłam się reazlizować na miare możliwości, to takie momenty dalej przychodzą, choć coraz rzadziej...
        co do pobierania opłaty...po pierwsze, ludzie często nie cenią tego co dostają za darmo. Są podania o nauczycielach buddyjskich, oświeconych, którzy za swe nauki pobierali złoto choć przecież nie dla bogacenia się, a dlatego żeby uczeń cenił wartość nauk. Po drugie ,jak już pisała koleżanka, to przepływ energii. Ktoś coś robi dla Ciebie, Ty coś dajesz w zamian.
        Co do 'naznaczenia'... Mówi się ,że dusza sama wybiera to, że przychodziu na świat, i to, przez co chce przejść. Jest to oczywiście kwestia wiary ale w tym świetle narzekanie nie ma sensu.
        Związki są ogromną potrzebą 6-ki, u 33-ek jest chyba jednak coś oprócz tej potrzeby ,że powoduje czasem, że 'tak źle i tak niedobrze' tzn potrzeba wolności ,jakichś zmian, samotności, albo nieopanowane przywiązywanie się, mówię tu m. in. o swoich doświadczeniach...
        Powiem Wam jednak, żeo dkąd się zdecydowałam rozwijać ,to choć jest wiele trudnych momentów to jest mi wiele lepiej !!! To jak sobie radzę z emocjami, zważam bardziej sama na siebie ale też próbuje robić coś dobrego powoduje, że życie już nie jest dla mnie li tylko bolesnym trwaniem w świecie do którego ciężko mi się przystosować. A kiedyś miałam naprawde spore problemy. Piszę to po to, bo może to komuś doda otuchy, że mając generalnie wiele podobnych cech, które nie czynią życia łatwiejszym można się podnieść nawet z głębokiego dołu.
        Oczywiście deficyt uczuć jest i podobno zawsze będzie, choćbym była w związku, bo mamy taką potrzebę miłości, ciepła i afirmacji, która nie jest do zaspokojenia i trzeba się z tym nauczyć żyć.
        Ja nie uważam, że związki są czymś tylko materialnym i przyziemnym, bo gdy spotka się dwoje naprawde odpowiednich ludzi to mogą być wpsniała bazą rozwoju, również na poziomie duchowym!
        Ja o tym marze, może kiedyś i takie moje marzenie się tu spełni ?
        Póki co, zajmuje się tym co mam do zrobienia.
        Taisto, może źle Cie zrozumiałam, ale może też dlatego nie mogłeś wejść w głębszy związek bo chciałeś zaangażowania za szybko i kobiety się trochę tego bały ? Głębokie relacje buduje się dłużej, ale nieraz ktoś gdy brakuje mu bardzo bratniej duszy ma skłonnośćdo zachowywania się już na samym początku jak w dalszej fazie związku i to powoduje kłopoty.
        W każdym razie życzę Ci powdzenia i żeby się powiodło i w tedj sferze Tobie, tak przecież dla nas, wszystkich 33 ważnej smile Ale żeby była ona motorem do działania na innych polach a nie przesłaniała świata.
        Pozdrawiam smile
        • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 15.10.08, 23:20
          Nie interesuje mnie związek oparty na seksie. Nie interesuje mnie związek oparty
          na tak zwanych zwykłych ludzkich reakcjach. Prostych zachowaniach, inwokacjach
          pozorów, błahostkach kształtujących rzeczywistość.
          Interesuje mnie coś monumentalnego, mistycznego i duchowego. Coś wielkiego,
          niewyobrażalnego i nie do ogarnięcia dla przeciętnego śmiertelnika, zapatrzonego
          w czubek własnego nosa i dno swojego portfela.
          Naprawdę mało jest takich dziewczyn, które są mentalnie gotowe na to by w taki
          związek wejść. By zrozumieć i odczuwać o wiele więcej niż szary człowiek,
          pozbawiony chociażby empatii i uczuć wyższych.
          Nie chce nikogo obrażać, ale zdecydowana większość dziewczyny, które spotykam są
          do cna zmanierowane. Pozbawione owych uczuć wyższych. Na poziomie koleżeńskim
          takie cos mi nie przeszkadza. Ale na poziomie związku pewne zachowania i reakcje
          staja się niedopuszczalne.
          Jeżeli już spotykam dziewczynę godną mojego zainteresowania to… Okazuje się, ze
          albo mieszka na drugim końcu Polski, albo ma inne rzeczy na głowie i żadne
          głębsze relacje jej teraz nie w smak… Ale przy ogromie swojego potencjału
          osobowościowego, zupełnie rozmija się z tym co może osiągnąć, wybierając po
          prostu zła drogę… I przeważnie patrzę później na to jak ta osoba się marnuje i
          potencjał własny rozmienia na drobne.
          To smutne… Stać z boku i czuć się niemym, bo druga osoba zupełnie nie rozumie,
          co się do niej mówi…
          Cóż… Staram się jednak nie przejmować tym.
          Co ma być to będzie, a ja i tak z perspektywy wszechświata jestem tylko pionkiem
          w grze, kółkiem w maszynie…

          Jeśli chodzi o pobieranie opłat… To cóż… Być może macie racje.
          Zaiste może być tak, ze ludzie doceniają cos dopiero, gdy za to zapłacą…
          Ja jednak bardzo rozgraniczam duchowość od materii. I dla mnie, patrząc z
          perspektywy etyki, pobieranie opłat za jakąkolwiek formę pomocy duchowej jest
          cóż… Dość wątpliwe.
          Pewnie jestem idiotą i ślepym idealistą, który chciałby żyć w świecie, gdzie nie
          liczą się pieniądze, ale to, jakim człowiek jest… Jego wartości i jego mentalność.
          ja bynajmniej nie wyobrażam sobie, bym miał wziąć jakakolwiek zapłatę za to, ze
          w jakiś sposób pomagam innemu człowiekowi na poziomie duchowym. Dla mnie to
          niewyobrażalne.

          Ale tyle na dziś…
          POZDRAWIAM i DOBRANOC smile
          • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 15.10.08, 23:22
            (sorry, nie wiedzieć czemu ucięło pierwsza cześć postu)

            anne-bonney
            dzięki za zrozumienie smile

            Co do kobiet, masz racje. Chciałem zaangażowania za szybko.
            Ale to tylko mała cząstka… Jeden detal.
            Bo widzisz, nie mam problemu z kobietami. Potrafię nawiązywać kontakty, mam
            wiele koleżanek, kilka przyjaciółek… Jednakże problemem są moje wysokie
            wymagania i cele jakie przed sobą i związkiem stawiam.
            Mnie nie interesuje „zwykły” związek. Nie interesuje mnie związek na zasadzie
            być żeby być.
            Nie interesuje mnie związek oparty na seksie. Nie interesuje mnie związek oparty
            na tak zwanych zwykłych ludzkich reakcjach. Prostych zachowaniach, inwokacjach
            pozorów, błahostkach kształtujących rzeczywistość.
            Interesuje mnie cos monumentalnego, mistycznego i duchowego. Coś wielkiego,
            niewyobrażalnego i nie do ogarnięcia dla przeciętnego śmiertelnika, zapatrzonego
            w czubek własnego nosa i dno swojego portfela.
            Naprawdę mało jest takich dziewczyn, które są mentalnie gotowe na to by w taki
            związek wejść. By zrozumieć i odczuwać o wiele więcej niż szary człowiek,
            pozbawiony chociażby empatii i uczuć wyższych.
            Nie chce nikogo obrażać, ale zdecydowana większość dziewczyny, które spotykam są
            do cna zmanierowane. Pozbawione owych uczuć wyższych. Na poziomie koleżeńskim
            takie cos mi nie przeszkadza. Ale na poziomie związku pewne zachowania i reakcje
            staja się niedopuszczalne.
            Jeżeli już spotykam dziewczynę godną mojego zainteresowania to… Okazuje się, ze
            albo mieszka na drugim końcu Polski, albo ma inne rzeczy na głowie i żadne
            głębsze relacje jej teraz nie w smak… Ale przy ogromie swojego potencjału
            osobowościowego, zupełnie rozmija się z tym co może osiągnąć, wybierając po
            prostu zła drogę… I przeważnie patrzę później na to jak ta osoba się marnuje i
            potencjał własny rozmienia na drobne.
            To smutne… Stać z boku i czuć się niemym, bo druga osoba zupełnie nie rozumie,
            co się do niej mówi…
            Cóż… Staram się jednak nie przejmować tym.
            Co ma być to będzie, a ja i tak z perspektywy wszechświata jestem tylko pionkiem
            w grze, kółkiem w maszynie…

            Jeśli chodzi o pobieranie opłat… To cóż… Być może macie racje.
            Zaiste może być tak, ze ludzie doceniają cos dopiero, gdy za to zapłacą…
            Ja jednak bardzo rozgraniczam duchowość od materii. I dla mnie, patrząc z
            perspektywy etyki, pobieranie opłat za jakąkolwiek formę pomocy duchowej jest
            cóż… Dość wątpliwe.
            Pewnie jestem idiotą i ślepym idealistą, który chciałby żyć w świecie, gdzie nie
            liczą się pieniądze, ale to, jakim człowiek jest… Jego wartości i jego mentalność.
            ja bynajmniej nie wyobrażam sobie, bym miał wziąć jakakolwiek zapłatę za to, ze
            w jakiś sposób pomagam innemu człowiekowi na poziomie duchowym. Dla mnie to
            niewyobrażalne.

            Ale tyle na dziś…
            POZDRAWIAM i DOBRANOC smile
            • anne-bonney Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 16.10.08, 10:41
              Taisto,
              'gryzie' mi się tu wyraźnie kilka rzeczy, odpowiem Ci, korzystając również z
              wiedzy mojej Nauczycielki bo sama miałam kiedyś podobne 'wątpliwości'.

              Jak możesz rozdzielać 'duchowość' od 'materii', skoro duch zszedł na ziemie
              przyoblekając się w materię i wszystko co dzieję się w materii ma również wymiar
              duchowy ?
              Z tego co mi wiadomo jednym z dużych zadań, jak i trudności, dla '33' jest
              właśnie nauczyć się w tej materii żyć znając wszelkie jej ograniczenia, jak
              chociażby to, że trzeba zarabiać, że wszystko kosztuje itd. To nie jest brak
              idealizmu, to jest też element pracy nad sobą! Ale dopóki nie sprawdzisz a
              pozostaje to w sferze jedynie intelektualnej, rozważaniach, to pewnie będzie się
              wydawać 'przyziemne'. 33 mają skłonność do uciakania właśnie w taki świat marzeń
              i ideałów, i to dosłownie 'uciakania'. A trzeba życ!

              Myślę jednak ,że może źle zrozumiałam i raczej chodziło Ci (co do niemieszania
              sfery duchowej z materią) o kwestie i pobudki 'przyziemne' od tych 'wyższych' i
              tutaj mnie zastanawia jedna rzecz, z tego co piszesz jasno wynika ,że to siebie
              uważasz za osobę dojrzałą do tej wspaniałej duchowej relacji i pełną empatii, a
              o ludziach piszesz ,że nie mają empatii i uczuć wyższych. Ale, przecież gdybyś
              sam był empatyczny to 1. nie napisał byś o ludziach w ten sposób 2. czułbyś to
              co oni mogą czuć będąc tak zamknięci. I tutaj do zastanowienia dla Ciebie, bo to
              jacy ludzie CIę otaczają świadczy o tym jaki sam jesteś i co dajesz. Jak w
              niebie tak i na ziemi, co w umyśle to i na zewnątrz...
              Nie uważam, żeby tak źle było z ludźmi, choć słyszy się oczywiście więcej o
              przypadkach negatywnych ale to inna kwestia.

              I jeszcze jedno, nie nam oceniać ,czy czyjaś ścieżka jest zła czy dobra, czy się
              marnuje czy nie. Ty możesz się zająć tylko swoją ścieżką. Jeśli patrzeć na to z
              punktu widzenia wiary w świat duchowy, to każdy jest tu z jakiegoś powodu, każde
              istnienie ma sens, skąd wiesz, czy ta koleżanka, która wg Ciebie marnuje
              potencjał, może ma właśnie taką trudną ścieżke, żeby pokazać Tobie czy innym jak
              nie chcecie czy nie powinniście żyć ?
              To co jest dobre dla Ciebie nie zawsze będzie dobre dla innych.

              Mówisz o pomaganiu. Co rozumiesz przez pomaganie duchowe i czy kiedyś komuś
              pomogłeś ? Ciągle mam wrażenie, że to cały czas u Ciebie tylko 'rozważania' co
              jest też bardzo typowe dla 33 smile Rozważac i widzieć wszystko w myślach ,zamiast
              sprawdzać. Jak siedzisz na podłodze i obok jest krzesło to przez samo myślenie
              ,że siadasz na krześle się na nim nie znajdziesz smile
              Może próbowałeś 'pomóc' tym koleżankom o których myślisz, że źle robią ale
              przecież to było tylko narzucanie swojego zdania (przepraszam). Na czym może
              polegać pomoc ? Ktoś przychodzi do Ciebie i prosi Cię o rade, a Ty przedstawiasz
              mu swój punkt widzenia ale myśląc co by był dla niego najlepsze, z naciskiem DLA
              NIEGO a nie na to, że TY tak myślisz... I to jest bardzo, bardzo trudne.

              Co do płytkich relacji, to chyba wiem co masz na myśli, ale uwierz, zaczniesz
              robić coś z sobą i robić coś wogóle, zmiany troche trwają, wybierzesz coś dla
              siebie ,grupowe medytacje, joga, wolontariat i tyle innych opcji ,poznasz już
              inne osoby z innym spojrzeniem.
              Ale musisz zacząć od siebie !! Co dajesz to dostajesz, skoro nie znalazłeś
              jeszcze tego 'monumentalnego uczucia' to widoczenie jednak na jakiejś
              płaszczyźnie nie jesteś gotowy, ale uwierz, każda miłość jest piękna! I
              wyraża się poprzez przyziemne sprawy, jak choćby sex , więc jak chcesz to
              oddzielić ?
              Czasem gdy ktoś szuka ideałów to po prostu z obawyi sam jest zamknięty na to co
              by mogło przyjść...

              Jeszcze o płaceniu...Myślę, że już trochę wytłumaczyłam jak to rozumiem pisząc o
              relacjach duch-materia, ale powiem Ci jeszcze jedno, pomyśl sobie, że chcesz iść
              na jakieś seminarium, choćby Reiki, jest za darmo więc się dużo nie
              zastanawiasz, zaangażowanie nie jest wysokie, wszyscy przyjdą z podobnym
              podejściem skutki też będą jakie będą i pewnie raczej z tego potem nawet nie
              skorzystacie. A jak masz wydać kilka stówek ,musisz się postarać żeby je
              zarobić, dobrze się zastanowisz czy wydasz właśnie na to itd. . Moja
              Nauczycielka zawsze większą część pieniędzy z różnych seminariów daje na cele
              dobroczynne, reszta- musi z czegoś żyć i się jakoś przemieszczać w różne miejsca
              bo całe życie poświęciła pomaganiu smile Myślę, że innych, którzy naprawde pomagają
              a nie jedynie zarobkują jest podobnie.
              Zresztą, jeśli ktoś chce Twojej pomocy ,to musi przyjść do Ciebe i o nią
              poprosić (tak, wielu osobom nie możesz pomóc bo one wcale tego nie chcą!),i musi
              być wymiana energii (czyli choćby taka, że Ty pomagasz a ktoś Ci płaci, moze też
              np umyć Ci okna czy zrobić coś innego na co się umówicie a oboje uważacie to za
              sprawiedliwe), żeby taka osoba była potem w stanie z tego korzystać, tak to już
              działa!

              Zastanawia mnie czemu, skoro o 'przyziemnych' sprawach, pracach jak
              'przerzucanie do magazynie' piszesz jako gorszych, a wszystko co 'wyższe' i
              'duchowe' jest lepsze, ale właśnie to drugie powinno być za darmo !

              Mam nadzieję, że nie zamotałam zbytnio, i że trochę przynajmniej da Ci do
              myślenia smile

              Pozdrawiam i miłego dnia!
              • taisto Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 16.10.08, 18:09
                anne-bonney

                Wyjaśnijmy sobie na wstępie pewną istotna dość kwestie smile
                Otóż wcale się nie cieszę, ze mój duch zszedł na ziemie i przybrał formę materii.
                Nie jestem z tego zadowolony i nie czuje się dobrze będąc człowiekiem.
                Co więcej, czuje się na Ziemi jak na zesłaniu…
                Cytując klasyka (Platon):
                „Spróbujmy oczyma wyobraźni ujrzeć ogromną ciemną jaskinię , w której
                przebywają ludzie przykuci doń kajdanami. Za plecami więźniów, na zewnątrz coś
                się dzieje i oświetla te wydarzenia blask porannego słońca. Ludzie nie mogą
                opuścić pieczary, wolno im jedynie śledzić wzrokiem ruchy cieni pojawiających
                się na ścianie, do której są przykuci. W pewnym momencie nie odczuwają już
                ucisku łańcuchów- są przekonani, że dane im jest obserwować życie wolne i
                autonomiczne. Cienie, z którymi przyszło im współistnieć poczynają traktować
                jako istniejące rzeczywiście i posiadające byt niezależny
                Na podstawie tej scenki rodzajowej, Platon pokazuje jak wygląda położenie
                człowieka, który egzystuje w świecie iluzji, wiedzie płytki żywot bez celu i
                wzniosłych ideałów, a wiedza jego jest czystą imaginacją. Jednak człowiek ów
                posiada ogromną możliwość zerwać kajdany i ujrzeć światło dzienne-dane mu jest
                osiągnąć szczęście swego życia i dotrzeć do prawdy, osiągnąć należyty sens-
                dzięki staraniom duszy, którą zwykł określać nieśmiertelną i przynależną do
                świata niezmiennego i wcielającą się w wiele istnień. Prowadzi, więc ogrom
                ziemskich żywotów, lecz przed i pomiędzy nimi, gdy pozbawiona jest ciała widzi
                świat po drugiej stronie. Śmierć ciała nie stanowi, zatem dla niej zła, ale
                raczej powrotem do życia właściwego, a więc do świata idei.”


                Ja czuje się trochę podobnie… A bynajmniej nie czuje się związany z tym światem.
                Nie mogę się doczekać końca mojej karencji i powrotu do domu.

                Nie przeczę, ze być może właśnie moim celem jako 33 jest, jak to ładnie
                określiłaś „nauczyć się w tej materii żyć znając wszelkie jej ograniczenia”.
                Przyjmując za pewnik fakt, ze cały czas się uczę, jest to doprawdy sroga i
                bolesna lekcja.

                Nie mnie oceniać czy jestem osoba dojrzała do „tej wspaniałej duchowej relacji”.
                Nigdy tego nie twierdziłem. Wiem jednak, co czuje i jakie cele mam, odczuwając.
                Z tego, co mi jednak wiadomo, to jestem wielkim empatą. Choć nie powiem bym był
                z tego powodu tez jakoś zadowolony. Mankamentów jest sporo, poczynając od faktu,
                iż musze unikać wielkich skupisk ludzkich, bo energia ludzi, ich odczucia i
                emocje stają się w pewnych momentach nie do zniesienia.
                Innym negatywnym czynnikiem empatii jest zupełna niekontrolowana chęć pomagania
                cierpiącym i co się z tym wiąże chęć zbawiania świata… Plan tyleż głupi, co
                nierealny, a przede wszystkim zupełnie niemożliwy. Zakłócający jednak poważnie
                spokój w głowie.

                Cóż… ja nie twierdze, ze wszyscy ludzie są źli i zepsuci.
                Po prostu nie wierze w ludzi jako gatunek. Dlatego pozwalam sobie na pewne
                uogólnienia.

                ”I tutaj do zastanowienia dla Ciebie, bo to
                jacy ludzie CIę otaczają świadczy o tym jaki sam jesteś i co dajesz.”
                Akurat z tym się nie zgodzę. Ponieważ jest to teoria dość naciągana.
                Widzisz… ja nie zabiegam o towarzystwo ludzi. Jacyś są teraz, jacyś byli kiedyś,
                jacyś będą w przyszłości. A ja ciągle taki sam…
                Ludzie przemijają. Wchodzą w naszej życie i wychodzą z niego.

                ”To co jest dobre dla Ciebie nie zawsze będzie dobre dla innych”
                Mam tego pełną świadomość smile
                Pół biedy jeśli jeszcze koleżanka robi cos pozytywnego i konstruktywnego.
                Wybierając droge okupiona wieloma wyrzeczeniami, ale dająca mimo wszystko
                spełnienie.
                Ale jeśli (przykład innej koleżanki) wychodzi za mąż za alkoholika który ją
                bije? Być może to jej droga była i pisane jej to było. Tyle, ze ja to
                przewidziałem na długo nim się pobrali… Ale nikt mnie nie raczył słuchać. Cóż…
                Ja mogłem tylko ostrzec. Każdy śmiertelnik sam decyduje o własnym losie i robi
                to, co uzna za stosowne.

                Fajnie, że doszliśmy w bólach do tematu pomagania smile
                Widzisz… Akurat tak się zdarzyło, ze pomagałem nie raz i nie dwa…
                Tak ludziom jak i zwierzętom. Choć bardziej wole pomagać zwierzętom… Problemem
                jest tylko, ze zwierzęta potrzebują naszej pomocy materialnej.
                Ale wracając do ludzi… Było kilka przypadków, ze pojawiałem się na chwile
                (zazwyczaj kilka miesięcy do roku czasu, w różnych okolicznościach przyrody)
                pomagając im przejść przed trudny okres w życiu. Właśnie wtedy, gdy
                potrzebowali, by ktoś ich wziął za rękę i przeprowadził przez pewien okres. Lub
                wziął na siebie część odpowiedzialności za podejmowane decyzje, odciążając tym
                samym część ich psychiki.
                To była jak najbardziej pomoc duchowa z wykorzystaniem fragmentami pewnych
                talentów ezoterycznych.
                Pisałaś, ze miałaś Nauczycielkę… Oni tez uważali mnie za swojego Nauczyciela,
                choć zupełnie do tego miana nie kandyduje. Robiłem to, co uznawałem za stosowne,
                ot co.
                Innym przykładem pomocy duchowej był mój kilku miesięczny wolontariat w
                hospicjum, przypłacony jakżeby inaczej depresją…

                Wiesz… Nie jestem ignorantem smile
                I doskonale wiem, ze udzielając pomocy ludziom trzeba kierować się ich
                potrzebami. Trzeba wejść w ich położenie i spojrzeć na świat ich oczyma, by
                wybrać najlepsze rozwiązanie dla danego człowieka, odrzucając jednocześnie na
                bok to, jakbym ja rozwiązał dany problem czy sprawę.

                ”ale uwierz, zaczniesz robić coś z sobą i robić coś wogóle, zmiany troche
                trwają, wybierzesz coś dla siebie ,grupowe medytacje, joga, wolontariat i tyle
                innych opcji ,poznasz już
                inne osoby z innym spojrzeniem.”
                Widzisz… Problemem jest to, ze już nie mam pojęcia, co więcej mogę z sobą
                zrobić. (znaczy nowy kierunek studiów rozpocząłem i zobaczymy co z tego wyjdzie)
                Wolontariat, akcje charytatywne, Joge, tai-chi, przerabiałem… I jakoś nie czułem
                się po tym lepiej.
                Co nie znaczy, ze czuje się źle… Nie, nie zrozum mnie źle.
                Chodzi o to, ze nie czułem tego, co większość ludzi po takich doświadczeniach.
                Czyli nie czułem się po prostu lepiej.
                Dodatkowo jak mówiłem, wolontariat przypłaciłem depresja, a jedna z akcji
                charytatywny dla zwierząt, ciężką zapaścią i próbą samobójczą.
                Wiec nie obraź się… Ale nie mów mi proszę „Co dajesz to dostajesz”.
                Może ktoś tak ma, ja mam zgoła inaczej.

                Jedno Ci mogę powiedzieć o pieniądzach… Wynalazek Fenicjan to jedna z
                najgorszych rzeczy, jakie spotkały ludzkość. Ludzie zabijają dla pieniędzy,
                niszczą planetę, dokonują czynów uwłaczających homo-sapiens! Pieniądze powodują,
                ze ludzie od wieków poniżają drugich ludzi, de facto stawiając się w roli
                nadludzi. Wiadomo – pieniądz rządzi światem. uncertain
                Ja nie mam żadnego szacunku dla pieniądza. Jasne pracuje, zarabiam pieniądze,
                mam co jeść… Ale czy czuje się z tym dobrze? Nie! Po prostu zostałem wpisany w
                zasady tego świata. I chcąc nie chcąc nie mam możliwości by było inaczej.
                Niemniej mam w pogardzie pieniądze. I wszystko, co wiąże się z obrotem kawałkiem
                papieru. Dlatego jak tylko mogę chce rozgraniczyć świat materii, jaki zbudowany
                jest na pieniądzach, a świat idei, który zbudowany jest na duchowości.
                Dlatego, choć być może dla niektórych brzmi to jak dobry żart. Staram się
                rozgraniczać duchowość od materii. Może z marnym skutkiem i pisane mi wielkie
                niepowodzenie, ale co tam smile

                Miłego Wieczoru smile

            • iinka Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 10.01.09, 21:35
              Przepraszam, że się wtrącę, ale mam wrażenie, że gardzisz ludźmi, być może dla
              tego pomaganie im nie przynosi Ci satysfakcji, a wręcz pogarsza samopoczucie.
              Piszesz też, że nie zadowala Cię taki normalny związek, chcesz czegoś
              najwyższego. A co jest wyższego nad miłość?
        • kija4 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 17.10.08, 19:55
          dopiero teraz zrozumialam co to znaczy cenic siebie i pieniadze
          ktore sie zarabia. Za zwyczaj dostawalam swietna prace, jak dla mnie
          to duzo 600zl w 3dni. Niestety teraz wszystko sie odmienilo i w
          miesiac prawie tyle zarabiam. Konkluzja - pracowalam czesto
          zanizajac swoja wartosc, godzilam sie pracowac dla innych za grosze
          bo przeciez to co robie to przyjemnosc. Wiec teraz jestem w kropce.

          Uwazam, ze jesli ktos jest dobry w tym co robi jak najbardziej
          powinien pobierac za to oplate i niewazne czy to prace duchowe czy
          nie.
          Czesto jesli dostajemy cos za darmo nie doceniamy tego, wysilku i
          milosci ktora otrzymujemy od 2giej osoby. Dopiero teraz to
          rozumiem..I szanuje pieniadze. 2gi raz sie tak nie damwink
          Taka praca za grosze sprawia tylko tyle ze nie mamy do siebie
          szacunku. A jesli go nam brakuje to jak mozemy cos robic dobrze?
          • kija4 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 17.10.08, 20:45
            przyjelo sie ze wrozby itd powinny byc za darmo, ale odwrotnie cos
            za cos bron boze. Nie potrafie zarabiac na tym co kocham i przez to
            trace. Czemu mam sie poswiecac skoro nie istnieje forma wyniany
            duchowosc za marerie (inna niz pieniadze)
            Ludzie ktorzy maja dar jak najbardziej powinni zajmowac sie tym w
            czym sa perfekcjonistami. Co innego to cena, ktora czasem jest tak
            wywindowana, ze az strach.

            Nie rozumiem opcji za darmo, kto nas bedzie zywil?wink

            Fakt sa tacy ktorzy swietnie zarabiaja - prowadza firmy itd. Jesli
            starcza im czasu i chca sie udzielac za darmo prosze bardzo. Tylko
            oni znaja wartosc pieniadza...czasu...

            (bladze dzis, strasznie zmeczona jestem:/)
    • issabell.m Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 03.11.08, 01:11




      Witam

      Jestem numerologiczna 33.urodziłam się 15.07.1982r.
      Mieszkam w niewielkim miasteczku na Śląsku
      Nie bedę charakteryzować drogi życiowej 33 bo wiele już napisano na ten temat,
      chciałam tylko podzielić się tym co mnie spotkało bo myślę że momentami jest to żywą ilustracją tego co piszą o 33.

      W dzieciństwie i czasach liceum często czułam się odrzucona przez rówieśników, czułam że jestem od nich gorsza (co często wykorzystywano i jeszcze mnie w tym utwierdzano.
      Nie pasowałam do żadnej z tworzących się w klasie grupek.
      Dopiero dużo pożniej zrozumiałam ze to dobrze że nie jestem taka jak inni i dzis ciesze sie ze swej indywidualniości.
      Dziś czuję sie atrakcyjną kobieta świadoma swojej wartości ale mam przeświadczenie ze nie wykorzystuję w całości mojego potencjału.
      Zaczełam studiowac pedagogike socjalno - opiekuńcza i myśle ze wybrałam dobrą drogę, która pomoże mi się spełnic.

      Wcześniej miałam kontakt w pracy z dziećmi z patologicznych rodzin więc czuję że mam jakąś zaprawe i siłę skoro to doświadczenie mnie nie zraziło.
      Od najmłodszych lat lubiałam karty.
      Potem uczyłam sie z nich wróżyc.
      Ludzie twierdzili że moje wróżby sie spełniają i nie mówili tego tylko po to by sprawić mi przyjemność.
      Pasjonowała mnie tez psychologia i parapsychologia, mistyka i tak jest do dzis.
      Zawsze też ważny był dla mnie człowiek.
      Wielokrotnie obcy ludzie zaczepiali mnie na przystankach autobusowych by zwierzac mi sie ze swoich problemów,niczego ode mnie nie chcieli.Potem mi dziękowali że ich wysłuchałam.
      Znajomi dziwili się, bo też było to trochę niezwykłe.
      Często trafiałam na partnerów z problemami emocjonalnymi i rodzinnymi albo z jednymi i drugimi.
      M in byli to rozwodnicy albo faceci w separacji, niezrównoważeni,z rozbitych patologicznych rodzin.
      Jeden z nich przymierzał sie do samobójstwa, inny był tyranem uprawiającym szantaż emocjonalny,jeszcze inny lubił poniżac ludzi by się dowartościowac.
      Myślę że nieprzypadkowo spotkałam ich na swej drodze.
      Ludzie chętnie mi się zwierzają.
      Nawet starsze osoby z większym życiowym doświadczeniem proszą mnie o radę, co mnie troche dziwi.
      Od dzieciństwa pasjonowały mnie kraje takie jak Turcja i Indie i kraje Dalekiego Wschodu.
      Podobały mi sie stroje,przedmioty, architektura, muzyka,taniec jednym słowem sztuka tych krajów.
      Poznałam Amerykanina hinduskiego pochodzenia.
      Wypatrzył mnie w tłumie ludzi.
      Jesteśmy tylko znajomymi i tak pozostanie
      Kiedyś mi się śnił w zupełnie innym otoczeniu w innych czasach.W jednym ze snów był moim partnerem a w drugim moim dzieckiem.Czuję że tak mogło być naprawdę.
      Wierzę w reinkarnację, sądzę że reinkarnacja jest ściśle powiązana z chrześcijaństwem,więcej, jest jednym z jego filarów.Wiele czytałam na ten temat, co jeszcze mnie utwierdziło w moich poglądach.
      Zdarzył mi się też proroczy sen.W noc w którą mi się przyśnił umarł we śnie nagłą śmiercią wujek mieszkający na sąsiednim podwórku.
      Nie pamiętam by śnił mi sie kiedykolwiek wcześniej.We śnie powiedział mi że jest ze swoją żoną ale rownocześnie już z nią nie jest.Byli w jednej sypialni ale jego dusza była już daleko stAd.
      Myśle że,wszystkie zdarzenia które nas spotykają nie są przypadkiem
      W moim życiu było wiele dziwnych sytuacji,spotkałam wiele różnych osób z różnorakimi problemami które ja miałam pomóc im rozwiązać.
      Może w taki sposób mam realizować ,,misję" 33-trójki.

      Na zakończenie chciałabym dodać otuchy tym 33 które są smutne i nie wierzą we własne siły- ,,nieżyciowym" 33.
      W tym że jesteście takie wrażliwe( czasem może nadwrażliwe tkwi Wasza siła.)
      Wszystkie złe wydarzenia przeżywacie bardziej niż inni ale dostrzegacie piękno i dobro tam gdzie inni go nie widzą,
      cieszy Was drobiazg a z takich właśnie drobiazgów składa się życie.
      Dajcie sobie szansę rozwijajcie się,kształćcie.
      Znajdźcie gałąź wiedzy lub dyscyplinę sportu w której czujecie się mocni i która was pasjonuje.
      Nie starajcie się dorównać innym,
      chodzi o to by znależc swoje miejsce a nie na siłe wpasować się w jakieś środowisko.
      Miejcie szacunek dla samych siebie a wtedy ludzie bedą się z wami liczyć.
      Pamiętajcie że to jesteście uczuciowe i dobre nie czyni Was słabymi (choć pewnie bedą Wam tak mówili)
      bo największą siłą jest siła serca choć ludzie w pogoni za pieniądzem często o tym zapominają.
      Pomagajcie ludziom,
      a wtedy Wasze problemy zejdą na dalszy plan a jednocześnie poczujecie się ważne a to podstawowa z potrzeb w życiu człowieka.Swiat potrzebuje ludzi takich jak Wy.

      Pozdrawiam i trzymam kcuki za wszystkie 33

      Wszystkie 33 łączcie się



      ********************************************************************
      ********************************************************************
      *******************************************************************
      *******************************************************************
      ********************************************************************
      *******************************************************************
      **********************************************************************************************
      ************************
      ******************
      **************
      ********
      ******
      ****
      **
      *

      33












































    • sekwencer Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 10.01.09, 15:51
      Tyle kobiet tutaj sie wypisuje o tym jak ciężko zbudować im spełniony związek -
      facet również może tak mieć.

      Mnie nigdy w życiu nie udało się zbudować spełnionego związku, ponieważ miłość,
      którą chciałem ofiarować wybrance była zbyt totalna. Dziewczyna zrywała kontakt,
      uciekała, znajdywała sobie szybko kogoś innego - Nie spotkałem jeszcze przez 21
      lat swojego życia dziewczyny, która wytrzymałaby miłość totalną, opartą na
      pełnej znajomości myśli i intencji drugiej osoby. Kobietom nie przeszkadza to,
      że mają być przed partnerem nagie fizycznie - jednak nagość myśli, uczuć i
      intencji - jest nie do wytrzymania dla dziewczyny która wierzy, że aby posiadać
      akceptacje musi być za *coś* przebrana przed drugą osobą.

      Czy to dlatego że ludzie w swoich związkach nawet kiedy się kochają, są w
      pancerzach psychicznych? kochając się samymi organami. Bezmyślnie jak króliki.
      Wydawać by się mogło że miłość jest największym przejawem otwartości na drugiego
      człowieka - jednak w obecnym społeczeństwie, od deski do deski tak nie jest.

      W moim życiu jest tak, że relacje z kobietami układają mi się doskonale, ale
      tylko do pewnego momentu. Kiedy moja miłość jest skierowana do partnerki w 10%
      (a wtedy nawet dobrze nie zaczyna się właściwy związek) dziewczyna nie
      wytrzymuje tego energetycznie, emocjonalnie i psychicznie. Jej podświadomość
      karze się ewakuować, palić za sobą mosty. Jest to podświadoma ucieczka przed
      okazaniem drugiej osobie prawdy o sobie. Tej największej prawdy, gdzie intencje,
      uczucia i myśli są wspólne.

      Chyba ludzie są tak zacietrzewieni przez społeczeństwo, że bycie przed kimś
      NAPRAWDĘ prawdziwym, jest czymś niedopuszczalnym, albo ja nie miałem szczęścia
      spotkać kobiety którą było by stać na taki poziom przejawiania miłości. (chciał bym)

      Miłość jako energia ma swoje pasma, w ludzkich związkach te pasma zachodzą na
      częstotliwości od czakry seksualnej do czakry splotu słonecznego (może 4%
      związków w drobnym stopniu używa czakry serca, ale to niespotykane raczej).
      Miłość tutaj na ziemi, związki - to podpisywanie niemej umowy na wzajemne
      używanie siebie dla spełniania swoich egoistycznych potrzeb.

      Fakt że kobiety które chcą budować ze mną związki, dążą właśnie do takiej cichej
      i ukrytej wymiany w oparciu o wzajemne wykorzystywanie siebie z uśmiechami na
      twarzach i uzależnienie psychiczne - czyni mnie skrajnie samotnym - Natomiast
      tej właściwej dla siebie formy związku nie jestem w stanie zbudować mimo tego że
      wiem jak - ponieważ dziewczyna której ofiaruje taką miłość, poczucie się naga
      psychicznie i podświadomie dopuści się totalnego aktu destrukcji na relacji,
      byle by znów móc się czuć bezpiecznie w swoim pancerzu psychicznym.

      Więc nie jest to tak, że tylko świadome duchowo kobiety są ofiarami ludzkiej
      ślepoty na wartość miłości i wszechobecnego opancerzenia na prawdziwą szczerość
      i więź.

      Facet również może czuć pewne obciążenie z tego powodu, jednak jest ono innej
      natury i ma inną mechanikę. O ile kobieta oddaje siebie i swoje dobro w
      nieodpowiednie ręce, mężczyzna nie potrafi znaleźć kobiety której mógł by po
      prostu popatrzeć prosto w oczy, po to aby zobaczyć swoją partnerkę, a nie zbiór
      odgrywanych ról społecznych.

      Jak ktoś chce, zapraszam na gg 6815289

      pozdrawiam
      • iinka Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 10.01.09, 21:31
        Witam
        Nie jestem 33, aczkolwiek znam pewnego 33. Owszem poczciwy chłop z niego, ale
        daje się totalnie wykorzystywać swoim bliskim, którzy traktują go jak służącego.
        Zrobi wszystko, byle być akceptowanym przez rodzinę /no cóż/. Zazwyczaj gdyba i
        uwielbia nad wszystkim długo dumać, za to rzadko bywa człowiekiem czynu. W
        związkach nie układa mu się, prawdopodobnie dla tego, że albo zachowuje się jak
        służący, albo natychmiast przechodzi do uznania się za jedyny słuszny autorytet,
        który jedynie słusznie doradza kobiecie. Jeśli ktoś ma inne zdanie to wg niego
        "błądzi" i czeka go straszliwa klęska /co uwielbia wieszczyć nieposłusznym/. Nie
        wiem, czy to nie jest jakiś problem z ego, bo raz leży pod stopami, a raz
        znajduje się przy gardle nakłaniając do tego, co on sam uważa za słuszne /chyba
        go to boli osobiście, kiedy ktoś nie słucha, chociaż rozumiem, że chce dobrze,
        ale nie zostawiając wolności innym trudno oczekiwać długiego i dobrego związku/.
        Pozdrawiam
      • szizumami Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 13.01.09, 20:18
        eeeee tam-
        mysle że nie jest tak żle-
        mniej oczekiwań,,,wiecej akceptacji..
        a z ta totalna miłoscia to moze jest tak,
        że co nieco tajemnicy jest idealna przyprawa do potrawy...

        no i totalitaryzm zawsze jako skrajnośc-
        może być i grożny..i nachalny...i przytłaczajacy
        alboż i nie zostawia tego minimum własnej przestrzeni

        wiesz to jest ekscytujace---troszke niepokoju,szczypta tesknoty...
        no może odrobina zaskoczenia...

        a nie bierz mnie!----już jestem goły!!
        ja bym też wolała powolną rozbiórke......

        pozdrawiam z nadzieja
          • quicksilver33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 19.01.09, 17:35
            sekwencer ach roznie to bywa. ja teraz jestem w takim zwiazku gdzie czuje druga
            osobe bez jej powloki
            ale to juz 3 lata smile

            od poczatku
            poznalam faceta i od razu poczulam ze ja go znam normalnie czulam go (i on tez)
            pare randek i spasowal. Przestarszyl sie- zupelnie serio to mowie. Bolalo jak
            cholera ale "nic na sile" .Bylam gotowa na wszystko ale on widocznie jeszcze nie
            przerobil do konca poprzedniej "lekcji" -moze w innym zyciu smile

            jakis rok pozniej zaineresowal sie mna inny facet a ja nie bylam zaineresowana
            smile a dzis juz 3 lata razemsmile))
            przelamalam ograniczenia w mojej glowie i dalam mu szanse. od poczatku czulam ze
            to wartosciowy czlowiek ale nie mial glebi glebi. jak ja to mowie za to ja nie
            mialam mnostwa rzeczy ktore on mial
            najpierw sie poznawalismy pozniej uczylismy od siebie i nadal sie uczymy. Dzieki
            niemu nie jestem juz taka zamknieta w sobie, i znioslam wiele blokad . A on
            dzieki mnie ma glebie glebi wykopalismy ja razem smile moze nie jest jeszcze
            odpowiednia ale dla chcacego....
            ale tak nie bylo od poczatku czekal rok (od zamieszkania) na wyznanie slowne
            uczucia z mojej strony
            nie mozna byc "golym" caly czas to sa te czarowne chwile gdy lezymy wpatrzeni w
            oczy i rozmawiamy ale do tego dochodzi proza zycia i musimy po prostu zyc

            nie wiem czy bedziemy razem "do konca zycia" ale on bedzie juz zawsze moja rodzina

      • anne-bonney Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 19.01.09, 19:59
        eh, stare dusze smile szczególnie w Twoim tekście to bardzo uderza, wiesz? smile no ale jakby nie było masz dopiero 21 lat, dopiero! , możliwość że spotkasz kogoś kto nadaje na podbnych falach jest nieograniczona - uwierz, że istnieja kobiety ktore w zwiazku chca wyjsc poza schemat, poza własne ego smile ale domyslam sie- moge nawet powiedzeic, ze wiem co czujesz teraz -sama doskonale wiem co to samotnosc, szczegolnie w 'tym' sensie
        co jednak nie znaczy ze trzeba sie poddawac smile
      • lopez39 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 08.02.09, 20:13
        > Tyle kobiet tutaj sie wypisuje o tym jak ciężko zbudować im spełniony związek -
        > facet również może tak mieć.

        TEŻ TAK MAM.

        > - Nie spotkałem jeszcze przez 21
        > lat swojego życia dziewczyny, która wytrzymałaby miłość totalną, opartą na
        > pełnej znajomości myśli i intencji drugiej osoby.

        MASZ D O P I E R O 21 LAT, A WIERZ MI SĄ TAKIE KOBIETY. BĘDĄC DOJRZAŁYM EMOCJONALNIE FACETEM NAPEWNĄ KTÓRĄŚ Z NICH SPOTKASZ.

        > Czy to dlatego że ludzie w swoich związkach nawet kiedy się kochają, są w
        > pancerzach psychicznych?

        Tak jest bezpieczniej na początku, zapewne dla większości z nich nie byłeś pierwszy, a przed zranieniem trzeba się chronić emocjonalnie i do zrzucenia pancerza trzeba CZASU.


        > mężczyzna nie potrafi znaleźć kobiety której mógł by po
        > prostu popatrzeć prosto w oczy, po to aby zobaczyć swoją partnerkę, a nie zbiór
        > odgrywanych ról społecznych.


        Z tym tez mamy problemy widząc swoje wizje i oczekiwania, a nie drugiego człowieka z zaletami i ułomnościami. Czasem trzeba się dobrze postarać żeby zobaczyć to jaki ktoś jest naprawdę, trzeba czasu, odrzucenia schematów.

        Ja (też 33), nie raz wkopałem się widząc kogo innego w kobiecie i nie jest to takie trudne w pierwszym uniesieniu miłosnym, i też pokazałem jaki jestem i to do zakończenia wystarczyło…

        Powodzenia, na pewno Ci się uda znaleźć kobietę jakiej szukasz.


      • magdalena.1230 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się :)) 09.02.09, 15:54


        Kochani urodziłam się 14 .09.1990 jestem numerologiczna 33.
        Przeczytałam powyższe doświadczenia 33 ja również się podpisuję pod
        nimi,również mam problemy w miłości natrafiam na mężczyzn , którzy
        są po przejściach lub potrzebują mojego wsparcia rozmowya po
        udzieleniu mojej pomocy odchodzą silni i spokojni a odwrotniesad(
        Czasami mam już dośc pomagania innym i serdecznie chciałabym
        spotkać kogoś na kim będe mogła się oprzeć kto da mi oparcie i
        siłe...
        Może jest trochę racji w słowach abyśmy 33-trójeczki nie angazowały
        się całą sobą w związki tylko podchodziły na luzie



        33-trójeczki życze dużo siły i pozdrawiam serdecznie
        • asia.33 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się :)) 16.05.09, 16:41
          o Madziu ja tez jestem 33...ponoc 33 trafiaja dosc pozno na swoich
          Ukochanych...w moim przypadku to sie sprawdziło...po drodze
          trafiałam na facetów , " których trzeba bylo naprawic" ...heheheh
          tak " naprawic" temu co miał kompleksy dodac wiary...az przyszedł
          czas ze juz nie chce tylko dawac i zaczełam walczyc o
          swoje...zwyczajnie równiez BRAC OD INNYCH ... dlaczego mam tylko
          dawac, opiekowac sie innymi? ...a ja co? gdzie miejsce dla
          mnie? ...33 musimy nauczyc sie egoizmu ...w tym pozytywnym
          znaczeniu...asertywnosci ...pokazywac innym ile jestesmy warci ..i
          ze mozemy naprawde wiele. Kazdego poprzedniego faceta
          wyprowadziłam "na ludzi" ..przykład..spotykam go jest w szkole
          zawodowej...pomagam w nauce ...motywuje...dzisiaj co ...facet zrobił
          doktorat...no i ten sam schwemat z kazdym kolejnym az powiedziałam
          stop...teraz ja wybieram to co chce i biore towar z górnej
          pólki ...i jest mi z tym dobrze. A co do usługiwania np w domu...jak
          domownicy nie umyja po sobie naczyn ...to te gary stoja tak długo az
          musza je umyc...ciezko mi na to patrzec ..ale zwyczajnie wychodze z
          kuchni ...właczam sobie np net i zajmuje swoimi sprawam\.
          Pozdrawiam wszystkie 33
          asia.33
    • wou_kay Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 09.02.09, 05:04
      Witam wink))

      Mam na imię Łukasz. Moją Liczbą Życia jest 33. Dowiedziałem się o tym w styczniu
      bieżącego 2009 roku na portalu czary.pl. Kiedy uświadamiałem sobie, co to
      oznacza, popłakałem się smile Otrzymałem Tą wibrację, kiedy urodziłem się 26 marca
      1984 r. Trzeba przyznać, że to zobowiązuje. Jestem uzdolniony muzycznie -
      śpiewam i od kilku lat tworzę nowe własne melodie, które bardzo kocham. Pragnę w
      przyszłości utworzyć ze swoich kompozycji piękne piosenki z oryginalnym i mądrym
      przesłaniem, które zrozumie każdy człowiek. Piszę czasami wiersze. Wierzę w
      Boga. Pozdrawiam smile))
    • nimfaaaaa pytanie 27.08.09, 00:01
      no powiem wam ze cos w tym jest
      caly czas mam wrazenie ze cos musze zrobic, nie potrafie siedziec
      bezczynie, ale jednak nie wiem co mam zrobic by zaspokoic swoje
      pragnienie. uczac sie ksiegowosci chyba trafilam w 10, bo teraz
      pracuje w charytatywnej galerii, ktorej staram sie z calych sil pomoc
      moimi pomyslami rozwijac. moze nie zarabiam duzo, ale kocham swoja
      prace
      A co do facetow? heeh to problem byl i jest tylko ze nigdy go nie
      laczylam z 33. fakt faktem jestem w zwiazku, ale niezbyt udanym. w
      zwiazku w ktorym tylko ja daje. nie mialabym problemu by znalezc
      sobie kogos innego, ale nie chce zarazem skrzywdzic ponikad obecnego
      partnera, poza tym boje sie samotnosci , braku milosci, a zawsze moze
      cos nie wyjsc..
      Mam do was jednak pytanie, co wszyscy maja na mysli poprzez duchowe
      rozwijanie?
      • szizumami Re: wpływaliście kiedyś na jakieś wydarzenia ? 11.09.09, 08:03
        jejku co ty masz dokładnie na myśli?

        posiadajac cechy przywodcze/i wiekszy potencjał energ.,czy duchowy/--
        ma sie też siłe wpływania na ludzi-
        jak sie chce-a idzie to samoistnie jeśli serce pełne
        miłosci/otwarte,równowaga/--tak moze miec 33 jesli nie pogubiło
        sie...

        ale manipulacja brzmi pejoratywnie

        moim zdaniem tylko tworzac --majac ciagły udział w---roztaczaniu
        dobra--np-łagodnosci,ciepła,wsparcia,godzenia,wybaczania....a nawet
        codziennego uśmiechu------tworzy sie pozytywna energie-współdziała z
        pozytywnymi energiami/istotami/

        w innej sytuacji może być tak--że myślisz-manipulujesz!--a tym
        czasem jesteś tylko narzedziem Manipulatorów

        /chyba że nie o tym?/
        pozdro
    • setepen Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 12.09.09, 00:43
      co wy wszystkie ze faceci tacy zlismile??
      z doswiadczene wiem ze i my mamy trudnosci w budowie trwalych
      relacji-przez kobietysmile stary schemat ktory wszyscy na tym forum
      znaja...daje ile moge...a dostaje kopasmileraz,drugi,trzeci sie
      zastanawialem czy tak zle trafiam czy to ze mna jest cos nie taksmile
      teraz juz sobie dalem spokoj z kobietami,jako ze przypadkow nie ma
      to albo sama sie znajdzie a jesli nie to znaczy ze tak mialo bycsmile
      taka karmasmile
      u kogos wczesniej przeczytalem w poscie ze od dawna czuje sie osoba
      wyjatkowa z jakims zadaniem. moge powiediec ze rowniez mam takie
      wrazenie od dziecka i patrzac na swe zycie z perspektywy widze ze
      wszystko ma swoj sens.jako osoby wybrane do zadania czekajmy na
      moment kiedy zrozumiemy na czym zadanie polega.a jako ze nas jest
      tyle osob to chyba bedzie jakas wieksza robotasmile

      peace
      • donbas Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 26.05.10, 16:41
        No wpiszę się chociaż chyba nie mam chyba nic specjalnego do powiedzenia. Jestem 33.
        Odnosząc się do poprzednich wpisów a'propos problemow w związkach to nie mogę przyłączyć się do ogólnego narzekania. Nie miałam kłopotow w związkach poniewaz nie dopuściłam nigdy do takiego stanu - ale to bardziej może wynika z mojego układu planetarnego ( brak zaufania do ludzi, ostrożność, skrytość itd).Co do spelnienia się w związku to już inna sprawa.
        Co do poświęcania się to i owszem ale dla rodziny i bliskich przyjaciół - potrafiłam zostawić swoje sprawy żeby zająć się sprawami innych. Zawsze pomagam w miarę swoich możliwości ( obcym ludziom tez ale rzadko się to zdarza ( po prostu rzadko ktoś obcy prosi mnie o pomoc).
        Czuję się co prawda wykorzystywana przez najbliższych ale nie jest to dla mnie wielki problem bo potrafię "ustawić" ich do pionu jak za dużo mnie wykorzystują.

        Największym problemem dla mnie jako 33 jest przeświadczenie o słabym wykorzytywaniu tej energii - od zawsze czułam, że muszę iść taką a nie inna drogą ( czyli wykorzystać ten dany od Boga potencjał) a życie ( los, przeznaczenie) wyznaczało mi zawsze jakieś granice. Ale jestem 13 z dnia urodzenia a z tym "świństwem" podobno nie sposób walczyć.
    • solhija Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 04.06.10, 21:18
      No jestem niestety 33 i trzeba przyznać, że ciężko mi czasami pogodzić się z
      tym, że nie wszystkim można pomóc, nie wszystkie sytuacje można uzdrowić, nie
      wszędzie chcą naszego serca na dłoni, a tam gdzie chcą to tylko po to, żeby
      wycisnąć jak cytrynę i wyrzucić, gdy się znudzi. Często mam wrażenie, że dążę do
      samounicestwienia przez poszukiwanie osób, którym byłabym potrzebna(bo chyba
      wiele 6/33 uwielbia czuć się potrzebnymismile, a którzy przez swoją dwulicowość
      wyprowadziliby mnie znowu na manowce. Po każdym takim ciosie wibruję negatywnie
      i zamiast być łagodną, przykładną 33 przechodzę na bardzo ciemną stronę Wenus.
    • martino2003 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 04.05.11, 02:12
      Ja też jestem 33 i uważam że to przeklęta liczba dla nas zwykłych ludzi żyjących w takich a nie innych czasach. Co całe biadolenie o wyższości jest strasznie męczące. Prawda jest taka, że promil ze wszystkich 33-jek jest w stanie zrealizować swój potencjał. Także spokojnie możecie założyć że jesteście 6-tkami, a co gorsza w negatywnej relacji niestety. Bo Polska jest ciężkim miejscem do życia, gdzie każdy kopie nas z każdej strony. Im bardziej jestem miły i uczynny dla ludzi tym bardziej mi się obrywa. To że niektórzy przechodzą na drugą "strone mocy" to jest powodowane tym cholernym światem zewnętrznym. Moim zdaniem lepiej być arogancką 1-nką niż mistrzowską 33-jką, bo wtedy Ty kopiesz a nie jesteś kopany.
      Prawdomówność to podobno "nasza domena"... więc przez chwilę pozwoliłem sobie poudawać prawdziwego nauczyciela i podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami.

      pozdrawiam
      • donbas Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 08.05.11, 21:47
        martino2003 napisał:

        > Ja też jestem 33 i uważam że to przeklęta liczba dla nas zwykłych ludzi żyjącyc
        > h w takich a nie innych czasach. Co całe biadolenie o wyższości jest strasznie
        > męczące. Prawda jest taka, że promil ze wszystkich 33-jek jest w stanie zrealiz
        > ować swój potencjał. Także spokojnie możecie założyć że jesteście 6-tkami, a co
        > gorsza w negatywnej relacji niestety. Bo Polska jest ciężkim miejscem do życia
        > , gdzie każdy kopie nas z każdej strony. Im bardziej jestem miły i uczynny dla
        > ludzi tym bardziej mi się obrywa. To że niektórzy przechodzą na drugą "strone m
        > ocy" to jest powodowane tym cholernym światem zewnętrznym. Moim zdaniem lepiej
        > być arogancką 1-nką niż mistrzowską 33-jką, bo wtedy Ty kopiesz a nie jesteś ko
        > pany.
        > Prawdomówność to podobno "nasza domena"... więc przez chwilę pozwoliłem sobie p
        > oudawać prawdziwego nauczyciela i podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami.
        >
        > pozdrawiam
        --------------------------
        Chcialoby sie powiedziec chol......a. To prawda. Już tyle razy zapierałam się w sobie, że bedę twarda, arogancka, impertynencka i agresywna. Ale niestety zawsze odpuszczam co niestety nie wychodzi mi na dobre, bo ludzie niestety nie doceniajaa dobroci myląc ją ze słabością.
        • martino2003 Re: Zapraszam wszystkie 33 do wpisywania się:) 09.05.11, 22:24
          Noo pewnie, że tak. Tylko jak kobieta jest dobra to jeszcze pół biedy, ale jak facet jest za dobry to znaczy od razu że jest albo cieniasem, albo pedałem, albo czymś jeszcze innym. A jak zbuduje wokół siebie mur i puszczam dotkliwe riposty to wtedy jestem nieszczęśliwym chamem. No ludzie, no błędne koło no.
          Co gorsza to doprowadziło do kryzysu potrzegania ludzi, dzisiaj ja po prostu uważam rasę ludzką na świnie, a nawet jak ktoś nie był to reszta ściągnie go do swojego poziomu...