Dodaj do ulubionych

Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji

26.10.05, 04:52
Witajcie, proponuję założenie wątku dla Tych, co chcą zamieszkać na starej
Saskiej Kępie. Każdy z Was zapewne ogląda mieszkania znajomych, skierowani
przez pośredników, z ogłoszeń... Proponuję wymianę informacji o obejrzanych
mieszkaniach, adresach, kontaktach (te ostatnie wyłącznie na adresy e.mail, w
związku z ochroną danych osobowych). Każdy z nas zapewne miał już
dowiadczenie z agencjami, które bez zmrużenia oka doliczają prowizję i
kupującemu i sprzedającemu, pobierając łącznie za transakcję nawet 5-6%
wartości nieruchomości!!! Nie dając w zamian nic poza możliwością obejrzenia
mieszkania. Bez żadnej odpowiedzialności, bez zobowiązań, bez chęci uczciwego
reprezentowania tylko jednej ze stron... Często agencje przedstawiają oferty
stare, wygórowane, bezwartościowe - ostatnio nawet mają w swoim dossier
nieruchomość najprawdopodobniej wyłudzoną... ale mimo to dzwonią, a może uda
się sprzedać... Wyłącznie z chęcią zarobienia wygórowanej marży.
Pozdrawiam... pszyman@mediclub.pl
Obserwuj wątek
          • kai_agnes Re: Przestań mnożyć byty. 26.10.05, 12:39
            Sama też próbowałam na tym forum szukać pomocy w zakresie "mieszkaniowym" i to
            był zapewne błąd. Nie to miejsce i tyle. Można oczywiście bardzo długo i
            namiętnie deliberować o sklepach, ulicach, oświetleniu, przychodniach itp. O
            podziale na "prawdziwych kępowiczów" i tych "słomianoobutych" przyjezdnych, na
            blokersow i kamieniczników. I jest pewnie więcej tematów. Nie wydaje mi sie
            jednak zasadne potępianie kogoś w czambuł tylko dlatego że rozpytuje w jakimś
            środowisku, być może zorientowanym, o ewentualne oferty mieszkaniowe. Czym w
            istocie to sie rózni od pytania, o dobrego lekarza, przedszkole, sklep,
            fryzjera? Chyba niczym szczególnym, ot pytanie i tyle. Pozdrawiam serdecznie.
            A tak z ciekawości, które to mieszkanie na tzw. rynku agencyjnym
            jest "wyłudzone"?
            • kiki_de_montparnasse Re: Przestań mnożyć byty. 26.10.05, 14:34
              A kto potepia kogoś w czambuł? Chodzi o to, ze tych ogłoszeń jest dużo - więc
              może nalezy to uporządkować (dla dobra samych zainteresowanych). Lepiej podnieść
              swój wątek, a nie zakładać nowy. A co myślicie o tym, by powstał osobny wątek z
              ogloszeniami? Szkoda, że nie ma takiej możliwości jak "przyklejony" - tak by
              zawsze był na górze. Uważacie, że to ma sens?
              • kai_agnes Re: Przestań mnożyć byty. 27.10.05, 12:25
                Myślę, że to jest bardzo dobry pomysł, żeby utworzyć nowy wątek na forum, tzw.
                mieszkaniowy. Uporządkuje to wiele. Przypominam, że wystąpiłam
                jako "społecznica" w "obronie" zupełnie innej osoby. Moje osobiste wołanie na
                puszczy przeszło bez echa i nie mam do nikogo pretensji, że nie był
                zorientowany w tzw. temacie. Mieszkania szukam na własną rękę, korzystając
                oczywiście z pomocy agencji. Mam już jakieś doświadczenie (obejrzalam około 30
                mieszkań)i jeśli ktoś potrzebuje porady, to może mnie zawsze zapytać.
                Pozdrawiam serdecznie
            • achzarit Re: Przestań mnożyć byty. 26.10.05, 14:39
              kai_agnes napisała:

              > Sama też próbowałam na tym forum szukać pomocy w zakresie "mieszkaniowym" i
              > to był zapewne błąd.
              Wybacz, zapewne błędem osób tu udzielających się jest brak wolnych mieszkań do
              sprzedania jak i gnuśna niechęć do rzucania się w poszukiwanie lokali za friko.

              > Nie wydaje mi sie jednak zasadne potępianie kogoś w czambuł tylko dlatego
              > że rozpytuje w jakimś środowisku, być może zorientowanym, o ewentualne oferty
              > mieszkaniowe
              No to cholera, okazujemy się kiepsko zorientowani. Co za pech trafić na forum
              leni i niezorientowanych obiboków.
              Nikt na razie nie został "potępiony w czambuł" a dwa identyczne wątki obok
              siebie to chyba dość.
              • kai_agnes Re: Przestań mnożyć byty. 27.10.05, 12:44
                W ramach repliki:)
                achzarit napisał:

                > "Wybacz, zapewne błędem osób tu udzielających się jest brak wolnych mieszkań
                do
                > sprzedania jak i gnuśna niechęć do rzucania się w poszukiwanie lokali za
                friko."
                >
                Nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje od forumowiczów rzeczy niemożliwych, czy
                też cudów. Sytuacja mieszkaniowa jest jaka jest i tyle. Oczywiście skrajną
                głupotą byłoby obciążanie innych osób (Bogu ducha winnych) za to, że komuś nie
                udaje się kupić wymarzonego mieszkania. Z drugiej strony, nie mozna sie dziwić,
                że ktoś chciałby zamieszkać w pięknym mieszkaniu na urokliwej Saskiej Kępie i
                nie zapłacić za to fortuny.
                "No to cholera, okazujemy się kiepsko zorientowani. Co za pech trafić na forum
                > leni i niezorientowanych obiboków."
                Mam wrażenie,że ktoś poczuł się urażony moją wypowiedzią. Nie takie były moje
                intencje. Jeśli jednak niezamierzenie kogoś uraziłam, to przepraszam.
                >
    • j.kozinska Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 26.11.05, 21:55
      p.szymanski1 napisał:

      > Witajcie, proponuję założenie wątku dla Tych, co chcą zamieszkać na starej
      > Saskiej Kępie. Każdy z Was zapewne ogląda mieszkania znajomych, skierowani
      > przez pośredników, z ogłoszeń... Proponuję wymianę informacji o obejrzanych
      > mieszkaniach, adresach, kontaktach (te ostatnie wyłącznie na adresy e.mail, w
      > związku z ochroną danych osobowych). Każdy z nas zapewne miał już
      > dowiadczenie z agencjami, które bez zmrużenia oka doliczają prowizję i
      > kupującemu i sprzedającemu, pobierając łącznie za transakcję nawet 5-6%
      > wartości nieruchomości!!! Nie dając w zamian nic poza możliwością obejrzenia
      > mieszkania. Bez żadnej odpowiedzialności, bez zobowiązań, bez chęci uczciwego
      > reprezentowania tylko jednej ze stron... Często agencje przedstawiają oferty
      > stare, wygórowane, bezwartościowe - ostatnio nawet mają w swoim dossier
      > nieruchomość najprawdopodobniej wyłudzoną... ale mimo to dzwonią, a może uda
      > się sprzedać... Wyłącznie z chęcią zarobienia wygórowanej marży.
      > Pozdrawiam... pszyman@mediclub.pl

      Zamierzam sprostować ten bełkot. Mianowicie agencje biorą prowizję 2,9% a nie 5-
      6%.A tak się dzieje tylko dlatego,że każda praca w naszym kraju jest jeszcze
      wynagradzana (i chwała za to).
      Agencja powinna posiadać licencję, a wtedy pokazuje aktualne do sprzedaży
      mieszkania... i na tym zapewniam nie kończy się jej praca. Przygotowuje
      odpowiednie umowy i zabezpiecza klienta od strony prawnej. A co to oznacza?
      Mianowicie sprawdza czy stan prawny zakupowanej nieruchomości jest uregulowany
      i zabezpiecza przed innymi ewentualnymi porażkami. Zawód agenta nieruchomości
      nie różni się niczym od innych pełnionych profesji w tym kraju. Jest takie samo
      prawdobodobieństwo trafienia na lekarza przekrętasa, szewca złodzieja,
      gołosłownego dziennikarza jak i oszusta agenta. Zatem... Nie uogólniajmy!!!
      • xxara Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 00:03
        Belkot to wasza specjalnosc. Agencje biorą 2,9 % od jednej strony i 2,9% od
        drugiej strony, wiec razem jest prawie 6% z ceny mieszkania - matematyka na
        poziomie podstawowki, ale pewnie nie wszyscy agenci kończyli podstawówkę...

        Agencja zabezpiecza klienta od strony prawnej? to dopiero historia. Przy akcie
        notarialnym to wlasciciel przedstawia wypis z ksiegi, a notariusz spisuje umowe.
        Agencja tylko nagania notariuszom klientow i niektorzy notariusze odpalają
        wlascicielom agencji działę, o czym szeregowi agenci-frajerzy nawet nie wiedzą.
        Normalnie te działę moglby wyngocjowac dla siebie klient. Nie rozszmieszaj mnie,
        ze agencja wykonuje jakiekolwiek czynnosci prawne, bo jest to typowa sciema.
        Rozumiem, ze w ten sposob zarabiasz na chleb i dzialaj sobie dalej, ale nie
        fałszuj rzeczywistości. Agenci zarabiają głównie na ludziach przyjezdnych i
        tych, którzy tylko raz w życiu sprzedają nieruchomość i nie kumają, o co w tym
        biznesie chodzi. Piszesz, że agencja sprawdza czy stan prawny zakupowanej
        nieruchomości jest uregulowany i zabezpiecza przed innymi ewentualnymi
        porażkami. Cha cha cha - a w jaki niby sposób możesz zabezpieczyc przed innymi
        porażkami, zwłaszcza prawnymi - agenci to nie prawnicy (prawnik to zupełnie inny
        zawód, trzeba skończyć 5-cioletnie studia i zrobic aplikacje, a na agenta
        załapuje się każdy kmiot; przy czym agencja nie zatrudnia prawnika na potrzeby
        zwykłaej transakcji bo agencja to zazwyczaj faks plus licencjonowany agent i
        jakiś pomagier, który odbiera wspólny telefon), akt notarialny to tylko
        pokwitowanie, a co jesli ktoś chcialby wziac tego samego dnia kredyt pod zastaw
        sprzedawanego mieszkania i jednoczesnie je sprzedac? Może to zrobić i nikt mu w
        tym nie przeszkodzi! Jednym zdaniem: agenci to pasożyty, którzy nieświadomym
        stanu prawnego ludziom nawijają makaron na uszy i wyciągają od nich horendalne
        prowizje za nic. Bywaj zdrowa pani kozinski
    • tempak1 Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 11:37
      Święte słowa Pani xxaro!! Niestety Polacy nie są przyzwyczajeni do zmian miejsca
      zamieszkania i dlatego kupno/sprzedaż lokum to wydarzenie porównywale z
      narodzinami bądź śmiercią. Ja przeszedłem kilka mieszkań zanim odnalazłe się na
      SK i tylko na początku korzystałem RAZ z usług pośrednika. Kupno mieszkania nie
      różni się NICZYM od kupna używanego samochodu. A pani agentka, jak to agentka,
      nawet na forum musi kłamać. Matematyka jest prosta 5 - 6 procent!! Przy
      mieszkaniach wartych średnio 400 - 450 tysięcy złotych na SK to kwoty sięgające
      prawie 25 tys za jedną operacje kupuj-sprzedaj. I faktem jest że agencja nie
      ponosi ŻADNEJ odpowiedzialności. Przed kim niby?? Przed sądem?? a z jakiej
      paki?? kupuje czy sprzedaje?? Kogo reprezentuje więc agencja w spornych
      kwestiach?? NIKOGO Bo to pasożyt. A w komisie samochodowym(poważnym) jak
      kupujesz "chodzone" auto to z reguły dostajesz 6 miesięcy gwarancji. Agencja ci
      tego nie da, chya że .. towarzyska:)
      • kiki_de_montparnasse Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 14:32
        Może i ja się wypowiem. W swoim życiu kupował i sprzedawałam już pare
        nieruchomości, wiec mam w tym pewne rozeznanie. Agencji płacimy 2,9%, nie 6%.
        Toco mówisz to typowa demagogia. Mozna powiedzieć, że agencja ma z transakcji
        6%, ale ty tyle nie płacisz. Nigdy w życiu nie zapłaciłam az tyle agencji,
        zawsze dostawałam jakąś zniżkę. Agencja nie stanowi ochrony prawnej, ale kupując
        z nią masz pewien komfort - kiedy kupowałam mieszkanie, w którym mieszkam nie
        musiałam martwić się o jakiekolwiek formalności. Jeśli sie na tym znasz, nie ma
        problemu. Gorzej gdy znasz sie kiepsko i trafisz na średniego notariusza. Moja
        agentka zebrała wszystkie papiery, umawiała się ze sprzedającym, a przede
        wszystkim znalazła mi mieszkanie, do którego prawdopodobnie bym nie trafiła
        sama. Dlaczego? Bo ludzie sprzedając w większości korzystają z agencji. Moim
        zdaniem to często błędne, ale dopóki tak jest - z agencją łatwiej znaleźć jest
        mieszkanie, szczególnie gdy masz ostre kryteria. Tak było w moim przypadku.
        Zdarzyło mi sie też kupować nieruchomość bez agenta, na szczęście mój mąż jest
        prawnikiem i nie było problemów ze stroną formalną, ale sama na pewno miałabym
        trudności. I tak na koniec, żeby mieć licencję rzeba skończyć studia, następnie
        podyplomowe obrotu nieruchomościami (WPiA UW) i pracować 2 lata w branży.
        • xxara Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 18:02
          Trzeba sobie jakos wytłumaczyć wydatek rzędu kilkunastu tysięcy, który ponosi
          się na prowizje. Ja mam inne pomysły jak wydać te pieniadze. Na czym tu się
          znać? Są ludzie, którzy muszą skończyć kurs gotowania na gazie i zaplacic za to
          kupe kasy. Studia żeby zostać agentem? Chyba kurs... Prowizja ktorą płaci
          sprzedający jest wliczona w cene mieszkania. Kupujący dodatkowo płaci swoją,
          więc razem płaci 6%. Po prostu jest to wliczone w cene. Prowizja podraża kwotę
          transakcji. Jakie papiery zbiera agent? Wypis z ksiegi wieczystej od
          sprzedającego. Co to znaczy kiepski notariusz? Umowa kupna sprzedaży jest jedną
          z najprostszych czynności.
                • xxara Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 28.11.05, 10:01
                  To czemu reklamujesz na forum agencję? "Papierami" pewnie nazywasz zaswiadczenia
                  z administracji o niezaleganiu z czynszem itede. Zakładam, że człowiek, który ma
                  wiecej niz 2 szare komórki składa, że mieszkanie powinno mieć zapłacony czynsz
                  media, przepisany telefon i wymeldowanego byłego właściciela. Zresztą o
                  wszystkich potrzebnych dokumentach informuje notariusz. "Papiery" to takie
                  typowe dla agencji gadanie, robienie szumu, że to niby takie skomplikowane. To
                  są podstawowe dokumenty, o których wie każdy człowiek funkcjonujący w dużym
                  mieście w XXi wieku. Przepraszam, nie każdy - bo agencje żerują na tej niewiedzy
                  • lewe_oko Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 28.11.05, 11:43
                    Napisałam o tej agencji, bo pare osób mi ją polecało i wiem że mieszczą sie na Saskiej. Wiem, że cięzko w to uwierzyć, ale zrobiłam to z czystej życzliwości. To jest właśnie koszmar forum, napiszesz dobrze o restauracji - jesteś jej właścicielką, napiszesz agencje nie sa takie złe - jesteś agentką i tak ciągle.

                    Ale ponieważ sie juz wtrąciłam to dodam swoje 3 grosze. Dosłownie pare tygodni temu sprzedawałam mieszkanie mojej mamy i pomagałam jej kupić nowe. Najpierw poszłyśmy do agencji (której nazwy nie przytoczę, bo bedzie, że reklama - chociaz chyba nie mają SK) i zgłosilyśmy mieszkanie. Pani przyszła tego samego dnia. Bardzo dokładnie obejrzała mieszkanie. Spisała wszystko - łacznie z rodzajem drewna na podłodze. I już od nastepnego dnia przychodziła z klientami. Ja chcąc sprzedać bezpośrednio dałam ogłoszenie w Internecie. I zaczął się obłęd. Telefon nie przestawał dzwonić. Zgodziłam się, aby 3 agencje umieściły mieszkanie w ofercie. Inne juz zbywałam (było to często trudne i irytujące). Z tych 3 agencji, tylko jedna pani pofatygowała się do mieszkania, inne wypytywały się przez telefon (ale dośc dokładnie). Sprzedałam mieszkanie w 2 dni. W te 2 dni oglądano je co godzinę kolejny klient. Było ogromne zainteresowanie. Pani agentka numer jeden widząc to, zaproponowała swojemu bardzo zainteresowanemu klientowi podniesienie ceny za nasze mieszkanie (inni te przebijali ceny i mieliśmy już lepsza ofertę), a swoją prowizję zmniejszyła o połowe. No i sprzedałyśmy mieszkanie z pośrednikiem, mimo że wolałyśmy bez. Podpisałysmy umowę przedwstepną, pani agentka chroniła swojego klienta, wiec zapłaci on ostatnią ratę dopiero po naszej wyprowadzce. A potem zaczełyśmy szukać mieszkania. Znalazłam na 5 stronach w Internecie 3 ogłoszenia bezpośrednie, które pasowaly do naszych warunków - wszystkie nieaktualne. Nota bene - w necie panuje totalny bałagan i to wina agencji. W ogóle jest u nich bałagan - mimo moicgh informacji i zdjecia ogłoszenia ciągle dzwonią. W końcu znalałyśmy mieszkanie - ideał. Ale ogłaszała je agencja i to na wyłącznośc. I co miałyśmy zrobić? Nie kupić, bo przez agencję? No i kupiłysmy - sporo negocjując cenę. Prowizja 2%. Obie agentki - i sprzedająca i kupująca znały sie na rzeczy i sporo nam pomogły. Bez nich tez dałybyśmy sobie radę, ale na pewno było łatwiej. Niestety tak wyszło - morał dla mnie taki, że agencji jest za dużo i rzucają sie na wszystko, a porządnych wśród nich jest niewiele. Mimo to nie uwazam, że nalezy wieszać psów na wszystkich. Poza tym do czego prowadzisz? Uważasz, że agencje są zbędne? To w takim razie dlaczego funkcjonują na całym świecie.
                    • xxara Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 28.11.05, 15:09
                      Ok, tym razem zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci. Wieszam psy, bo agencje
                      strasznie utrudniaja sprzedaz bezposrednia, zamieszczaja po 20 ofert jednego
                      mieszkania, podrazaja wartosc transakcji, na sile wcinajac sie w sprzedaz
                      bezposrednia, zamieszczaja w gazecie ogloszenia o tresci "bezposrednio" (wiec
                      ja jako wlasciciel musze juz dac ogloszenie drozsze w ramce z adnotacja ze
                      bezposrednio od wlasciciela), opowiadaja glupoty klientom i potem sa takie
                      kwiatki, ze zastraszony klient niesie w zebach agencji ogloszenie
                      bezposrednie i w wiekszosci ich praca ogranicza sie do wykonania kilku
                      telefonow. Poza tym gdy szukasz mieszkania agencja to tylko bank danycch -
                      czesto nieaktualnych i niesprawdzonych. I zeby cos kupic, trzeba samemu sie
                      niezle nalatac, wiec za co tak horendalna prowizja? Agencji jest za duzo i dla
                      mnie obcowanie z nimi zawsze bylo horrorem, bez wzgledu na to czy sprzedawalam,
                      czy kupowalam. Moze rzeczywiscie wypowiadam sie w troche zbyt ostrym tonie i za
                      to przepraszam, bo oczywiscie nic do Ciebie nie mam i kazdy moze wyrazic swoje
                      zdanie i wydawac kas jak mu sie podoba Pzdr
    • tempak1 Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 22:40
      droga kiki! masz sporo racji, jednak w rzeczywistości nie wygląda to tak
      kolorowo. 5-6 procent to rzecz jasna suma obu prowizji. Moje mieszkanie
      kupowałem za 250 tys więc łatwo policzyć (wówczas agencja brała pełne 3 %) że
      jest to 7500 od strony. za co? tylko za wykonanie telefonu i podanie adresu.
      Oczywiście wcześniej właściciel musiał to mieszkanie zgłosić. Ale to toż nic nie
      kosztowało agencji. Chodzi o to że prowizja jest za duża!! Na szczęście jestem
      Polakiem więc...:) załatwiamy nasze sprawy ze znjomymi na typowego Polaka. Kilka
      wskazówek dla kupujących:
      - Kolega/żanka chodzi oglądać a kupiec potem sam umawia się ze sprzedającym i
      agencja wyeliminowana,
      - U mnie między Dabrówki, Berezyńską, Lipską a Elsterską co jakis czas pojawiają
      się ogłoszenia prywatne o sprzedazy bezpośredniej,
      - Internet, źródło darmowych ofert, co prawda jest to tylko wskazanie ulicy ale
      na takiej Elsterskiej wystrczy zapytać kogokolwiej (12 kamienic) i wszystko jasne.
      Trochę pracy, łażenia ale się opłaca. Właśnie kupiłem inne mieszkanie i także
      bez agencji. Uważam że prowizja na poziomie 1 - 1,5 procenta załatwia sprawe. I
      niech żaden agent nie wciska kitu że ponosi olbrzymie koszty, bo wszędzie
      (gazety i portale ogłoszeniowe) mają olbrzymie zniżki. To tyle.
      Wątek potrzebny bo jak napisałem wcześniej, ludzie rzadko kupują mieszkania czy
      domy i się tego boją. Ja to rozumiem ale na prawde to nic wielkiego. I bez
      Agentury:)
      • kiki_de_montparnasse Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 27.11.05, 23:09
        Może zacznę od tego, że chciałabym aby na naszym forum była miła atmosfera :)

        A do rzeczy - u mnie było tak. Szukałam bardzo długo. Na początku w ofertach bezpośrednich. Gratki, tradery, oferty.net, aaaby itp. 90% stanowiły ogloszenia agencji. Mimo to obejrzałam parę mieszkań bezpośerdnio. Niestety nic mi się nie spodobało. Koleżanka poleciła mi agentkę, która pokazała mi bardzo dużo mieszkań. Była fajna o tyle, że bardzo szybko zrozumiała o co mi chodzi. Była już mną mocno zmęczona, bo oglądałam mnóstwo mieszkań ;) Robiła swoje agencyjne szacher-macher, ale koniec końców policzyła 2% prowizji, a ja ztargowałam cenę mieszkania. Pomogła mi załatwić wszystkie formalności - z tego co pamietam papierów było sporo. Miałam swojego zaprzyjaźnionego notariusza, który chciał dużo dokumentów, tak aby na pewno wszystko było dobrze. Pani agentka wszystko załatwiała - wypisy z rejestru gruntów, rozliczenia z budowy, rozwód pana od którego kupowałam i jeszcze parę innych spraw. Wysyłała to mojemu notariuszowi i rozmawiała z nim. Dla mnie te nazwy to czrna magia ;). Umowa, którą przygotowała była rzetelna - sprawdzał ją mój mąż, ktory jest prawnikiem. Słowem czułam sie obsłużona. Ale jasne, że wolałabym żeby zostało to w kieszeni.
        • tapeta Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 28.11.05, 00:02
          Wszyscy macie trochę racji. Kiki mówiąc że dla człowieka nieobeznznego którego
          stać na zapłacenie tych 3% jest to dobry interes (pod warunkiem że jakimś cudem
          znajdze dobrego agenta - miałaś dużo szczęścia). Xxara kiedy mówi o pazerności i
          braku wartości dodanej agencji niestety też - w zdecydowanej większości
          przypadków. Kilka razy zmieniałem mieszkanie poprzez umowy kupna/sprzedaży. Dwa
          razy odbyło się to przy pomocy agencji: kupno pierwszego i sprzedaż ostatniego.
          I muszę wam powiedzieć że o ile przy kupnie zastanawiałem się nad stosunkiem
          realnej wartości pracy agenta do pobieranej prowizji, o tyle przy sprzedaży
          straciłem wszelkie złudzenia. Obserwacje są takie:
          1.Ludzie generalnie boją się kupować bez agencji bo myślą że agencja ich
          zabezpiecza (przykład: pan znalazł moje bezpośrednie ogłoszenie w internecie i
          poszedł z nim do agencji żeby go reprezentowała)
          2.Agenci są w 99% kompletnymi beszczelami i ignorantami. Np. telefon "dzień
          dobry tu agencja X mam klienta, mogę przyjść?", umawiamy się zwalniam się w tym
          celu z pracy, klient "a, to parter?" ja "agent nie wspomniał?" nie. Inny
          przykład. Przychodzi pani agent z klientem i do mnie: "ten pokój to jaką ma
          powierzchnię?, a czynsz to jaki?, niech pan mi przypomni to spółdzielcze?" Nie
          spółdzielcze.
          3.Agencje pobierają w rzeczywistości ok 6%+22%VAT od kupującego i jeszcze ok 1%
          od notariusza. Schemat jest taki: "ile pan chce dostać za to mieszkanie?" 270,
          "to napiszemy 290". A potem od 290 kupujący zapłaci 3%. Zapłacił już 3%+VAT od
          270, ale często o tym nie wie.
          Reasumując, życzyłbym nam wszystkim lepiej zorientowanych w tych sprawch
          obywateli i bardziej profesjonalnych agentów. Dzisiaj niestety uważam że agenci
          w swojej zdecydowanej masie to naciągacze.
          • dorocha Re: Zamieszkać na Saskiej Kępie bez agencji 28.11.05, 08:15
            Kiedy sprzedawałam poprzednie mieszkanie, dałam ogłoszenie na traderze, w
            gratce itd. Pierwszy tydzień o tym telefon nie przestaweał dzwonić - agencja za
            agencją, czy mogą wpisać je do swojej bazy danych. Prowizję doliczali do mojej
            kwoty, więc śmieszna stuacja, 20 ogłoszeń z moim mieszkaniem, z czego jedna
            cena "normalna" i reszta wyższa o 6 do 10 tysięcy. Żaden - powtarzam, żaden z
            tych agentów nie pofatygował się, aby samemu przyjść i to mieszkanie obejrzeć,
            stwierdzali że wystarczą im to co napisałam plus moje zdjęcia. Po raz pierwszy
            pojawiali się dopiero z klientami, którzy oczywiście sami musieli mnie
            wypytywać o mnóstwo spraw.
            Teraz oglądamy sporo mieszkań, i sytuacja jest taka sama, pytam agentkę: ładne
            to mieszkanie tak naprawdę?, bo na zdjęciach niewiele było widać? a ona: nie
            wiem, nie byłam.
            Niestety najczęściej agenci nie wiedzą o czym mówią, nie wiedzą co sprzedają, a
            ja naprawdę nie potrzebuję osoby, która zadzwoni za mnie domofonem.
            A formalności nie są straszne, przerabiałam, bez żadnego wcześniejszego
            doświaczenia, znajomych prawników, notariuszy etc. dałyśmy z kupującą radę, i
            obie jesteśmy zadowolone.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka