zrujnowalam gloksynie

29.08.05, 00:55
dwie, jedna nie miala tego szczescia...
wedlug zalecen podrecznika hodowli kwiatow podlalam je woda z domieszka
substancji pobudzajacych kwitnienie (taki niebieski proszek) i na poczatek
kwiaty, te juz uformowane, zaczely wiednac, a potem paczki pobrazowialy i
oczywiscie tez powiedly
jedna, ktora podlalam zwykla woda, kwitnie jak szalona i ma chyba ze 20 nowych
pakow, wyglada na to ze sie rozwina we wrzesniu
zabilabym autora tego podrecznika
    • paacynka Re: zrujnowalam gloksynie 04.09.05, 14:38
      kwiata jest łatwo przenawozić to raz, albo za dużo środka nawożącego, albo
      kwiat był swieżo przesadzony, albo jest delikatny do nawożenia. Ja
      miniatruowych róż nie nawożę np. bo one źle znoszą nawożenie, jedynie lubią
      zmianę ziemi, przesadzanie. Nie wiem co to za kwiatek co go zmarnowałaś.
      Zachował się jak po przesadzeniu na drobą sprawę. Ale kwiatek jeszcze żyje? czy
      cały obumar?
      • zettrzy Re: zrujnowalam gloksynie 04.09.05, 21:13
        kwiatek - dwa! nabylam trzy i jedna jest w porzadku, dwie inne - jedna pokwitla
        dwa tygodnie i przestala, trzecia stracila wszystkie kwiaty na miejscu
        madry Polak po szkodzie - teraz podlewam je ostrozniutko, sama woda, liscie maja
        ladne i zdrowe, tylko kwiaty i paki sie zmarnowaly
        no coz moze za miesiac poprawia sie i znowu zaczna kwitnac, sa przesliczne
        • wikilad Re: zrujnowalam gloksynie 29.09.05, 00:58
          Witam.Mam kilka takich cudenek.Napewno nie lubia gdy na listki albo lodygi
          trafia woda-odrazu zaczynaja gnić-dlatego podlewam je bardzo ostrożnie.Swoje co
          roku odnawiam. Po przekwiynięciu podlewam rzadko i stawiam w ciemniejsze
          miejsce(po takim odpoczynku lepiej i obficiej kwitną) a na zimę wcale obcinam
          wszystkio co zielone i przestaje podlewać na jakiś miesiąc-dwa; póżniej znów
          zaczynam podlewać i w połowie wiosny z powrotem mam piękne zielone listki a
          pózniej mi kwitnie i kwitnie i kwitnie. Jednak jeśli się boisz obciąć
          całkowicie-to poprostu daj im porządnie odpocząć...
          Aha...nie ma nic lżejszego niż rozmnażanie gloxinii: wystarczy uciąć jeden
          listek-wsadzieć do ziemi i cierpliwie czekać. za jakiś miesiąć-półtora na końcu
          nóżki zawiąże się nowa cebulka z której powstanie kwitnące cudenko. Czasem jest
          to też sposób na uratowanie kwiatka który został przelany albo zbyt surowo
          potraktowany nawozem: listki do ziemi a resztą można się nie przejmować.
          ja też robię to w ten sposób że listki ucinam i zasadzam do większej donniczki
          po 3-4 sztuki w jednej z miesęczną przerwą-wtedy mogę cieszyć się kwitnięciem
          dłużej i po kolei przycinam raz jeden raz drugi raz trzeci kwiatek...
          Powodzenia!!!
          • lustroo Re: zrujnowalam gloksynie 29.09.05, 07:24
            Siningia :) Gloksynia jest nazwą nieprawidłową, ciągle jej się używa :) jak
            wielu nazw zresztą :) Widocznie przyrodnicy, po wielu badaniach dopiero
            odkrywają przynależność do jakiegoś gatunku :) Pozdrówka.
    • jotcha Re: zrujnowalam gloksynie 29.09.05, 19:37
      a mnie to troche zastanawia - jak dotąd uważałam, że mam gloksynie, ale
      instrukcja obslugi jest troche inna - to co mam to sa rosliny cebulowe, nie
      kwitna co miesiac, tylko po kwitnieniu sie je zasusza. Rozmonzylam sobie jedna
      z odrostu na bulwie i co roku te bulwy sa coraz wieksze....

      Wiec jesli to jest ta roslina, to sie nie powinnas martwic, tylko ja zasuszyc i
      postawic w chlodnym i ciemnym miejscu, a na wiosne wsadzic w nowa ziemie i dac
      jej slonce :))
    • zettrzy Re: zrujnowalam gloksynie 29.09.05, 20:34
      dziekuje wszystkim za rady i slowa otuchy - zreszta jedna wybiera sie znowu
      kwitnac, ma paki i codziennie rosna, jeszcze moze z tydzien i znowu powinna
      miec fantastyczne, karmazynowe kwiaty z bialymi brzegami
      same rosliny sa w porzadku, liscie im nie zgnily ani nic, tyle ze paki sie
      popsuly - za duzo im dalam tego potasu; ale nic to, tak jak radzicie dam im
      spokoj na zime, i zobaczymy jakie beda piekne w przyszlym roku
      pozdrawiam
Pełna wersja