Zamioculas mnie zaskoczył/ła;)

17.01.06, 13:54
Pamiętacie może, nawet skarżyłam się ostatnio, że jedno kłącze dziwnie mu
rosło.
I tak, do tej pory byłam przekonana, że mamy pana, a tu wielkie zdziwienie.
Zaraz po "feralnym" kłączu, które dziwnie wyrosło, zaczęło rosnąć następne, i
żeby było ciekawiej, dwa dni temu odkryliśmy, że formuje się tam kwiat! Tak
więc z właścicielki Zamioculasa pana stałam się posiadaczką Pani Zamioculas.
Ciekawe, czemu zajęło jej 3 lata , nim wypuściła kwiat. Czy musiała dojrzeć??
    • aka10 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 17.01.06, 16:21
      Chiara! Zamioculcas w domowych warunkach wcale nie musi kwitnac.Ja tez jednak
      mialam to szczescie,chyba ze 3 kwiatki wypuscila.Podobne do
      anthurium,aczkolwiek duzo mniej urodziwe.Teraz chyba dwa nowe klacza beda po
      dlugim czasie odpoczywania.
      A kwiatkowi zrob zdjecie:-)Pozdrawiam.
      • sylwinka80 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 13:19
        HHmm, mnie tez zaskoczyl, ale pod innym kątem. Kupując ten kwiatek,
        wiedziałam,ze nie wymaga dużej opieki, tzn, malo wody, słońca, jednym słowem
        mowiąc wszystkodoporny. A tu co niespodzianka, od samego początku żółkna mu
        liście, niektóre usychają.Nie wiem co się dzieje, przesadziłam do glinianej
        donicy,podlewam co 2 tyg., stoi w półnaslonecznionym miejscu,nawet ma imie -
        Zofia:)
        Pomóżcie, myslałam, ze powodem moze byc bardzo suche powietrze w mieszkaniu
        (kalofyfery),ale juz sama nie wiem.
        • chiara76 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 13:22
          ciekawe, co Ci napiszą inni, ale chyba wygląda na to, że jest jednak przelany...
          Hmm, a może od początku coś z nim było nie tak. Poczekajmy, co jeszcze Ci
          doradzą.
          Mój przed tym kwitnięciem miał taką dziwną fazę, jedno kłącze wyrosło i
          praktycznie zaraz uschło, aż się martwiłam o całą roślinę. Ale zaraz za nim
          zaczęło rosnąć nowe kłącze i to to z kwiatem.
          Muszę mu zrobić zdjęcie rzeczywiście, bo nie wiem, ile się utrzyma.
          Na razie kwiat wygląda bardzo dziwnie, jak taka pałka, co rośnie nad jeziorami,
          z tym, że jest w białym kolorze.
          • sylwinka80 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 13:46
            To jak myslisz moze go jeszcze rzadziej podlewać, np. co 3 tygodnie
            • chiara76 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 14:15
              podobo Zamioculas lubi jak ma sucho. Lepiej zniesie sucho, niż jak się go
              przeleje. Niedobrze, jeśli nadgniły korzenie, u mojego tak się nie stało.
      • chiara76 Do Aki10 06.02.06, 12:24
        Ako, wysłałam Ci zdjęcia tego, co wyrosło. :)
        Mam nadzieję, że się spodobają. Przy okazji, zadałam Ci w emailu pytanie o
        roślinę.
    • mike75 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 14:16
      Myślę że Zamioculcas zaskoczy Pania jeszcze bardziej a to z tego powodu, że nie
      jest ani chłopcem ani dziewczynką ale poprostu jest i tym i tym w jednym. Kwiat
      który wyrósł na Pani Zamioculcasie jest poprostu obupłciowy, najpierw na kolbie
      (bo taki kwiat ma zamioculcas)rozwijająsię męskie kwiaty pręciki z pylnikami i
      rozwijają się one stpniowo poczynając od dołu kolby ku górze, w miejscu
      przekwitłych pylników zaczynąja sie pojawiać żeńskie słupki tak iż na jednej
      kolbie znajdują się męskie pręciki z pylnikami oraz żeńskie słupki.Jeśli
      zamioculcas jeszcze kwitnie to może Pani sprawdzić za pomocą lupy że kolba w
      miejscu gdzie niema już pylników w kremowym kolorze ma kolor brązowy a na tym
      tle widać małe zielone kropeczki i to są właśnie kwiaty żeńskie.

      pozdrawiam
      • chiara76 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 16:36
        dziękuję za wyczerpujące objaśnienie. Czy w takim razie mogłabym jakoś
        spróbować wysiać nową roślinę?? Czy lepiej zostawić kwiat do uschnięcia??
        • mike75 Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 17:46
          Oczywiście mozna by spróbowac wysiać i wtedy nalezałoby poczekać aż zawiąża się
          owoce i dojżeją czyli kwiat musi uschnać i jeśli doszło do zapylenia to wówczas
          bedą sie wytwarzały owoce i nasiona. Jednak w tym wypadku sprawa jest watpliwa
          bowiem pylniki znajduja się w górnej części kolby a żeńskie słupki w dolnej oraz
          męskie kwiaty z tego co pamiętam kwitna wczesniej aby nie doszło do zapylenia
          pyłkiem tej samej rośliny, oczywiscie można byłoby sie pokusić i spróbować
          sztucznie zapylić ale moim zdaniem szkoda zawodu a efekt mógłby by byc znikomy.
          Zamioculcasy lepiej rozmnaza sie wegetatywnie. Poprostu uciąć nozem pojedynczy
          listek i spróbowac go ukorzenić.
    • aree Re: Zamioculas mnie zaskoczył/ła;) 03.02.06, 21:38
      Do wszystkich, którzy podlewają kwiata co 2 tyg.

      ZA CZĘSTO!

      Historia mojego kwiata. Kupiłam latem średniej wielkości okaz, ok. 5 dużych i 7-
      8 małych gałęzi w doniczce, która była zdeformowana i pęknięta, bo bulwy się
      tak rozrosły. Doniczkę rozcięłam i przesadziłam do zwykłej ceramicznej sporych
      rozmiarów. Niestety za późno przeczytałam, że on jednak lubi za małe doniczki,
      pewnie lubi sobie coś porozrywać.

      Nic, kwiat postawiłam przy zachodnim oknie, latem, po południu dużo słońca.
      Czasami okno zasłaniałam, żeby mi się kwiaty nie ugotowały. Kwiat ani nie
      drgnął w jedną ani w drugą stronę, ani nic nie wypuścił, ani nic nie uschło.
      Przyszła zima, on dalej jak sztuczny. Przyszły kaloryfery, kwiat stoi w
      bezpośrednim działaniu gorącego powietrza bijącego z kaloryfera, w ceramicznej
      doniczce, która przyspiesza wysuszanie korzeni. Podlewałam chyba co miesiąc
      dosłownie ok. pół szklani wody, tyle, żeby lekko zwilżyć samą górę. Dosłownie,
      nie częściej niż raz w miesiącu. Stwierdziłam, że tego kwiata w ogóle nie
      trzeba podlewać. I tak stoi sobie do dzisiaj przy gorącym kaloryferze.

      I nagle w tym tygodniu odkrywam, że idzie nowa gałąź! Wygląda na zdrową, ale
      jeszcze się nie rozwinęła to nie wiem dokładnie. nadal nic nie uschło, kwiat
      tylko urósł w górę odkąd go kupiłam.

      Drugi dużo mniejszy zakupiłam do eksperymentów. Postawiłam w ciemnym kącie i
      nie podlewam chyba w ogóle, może 2 razy coś mu wlałam odkąd u mnie stoi. Mam go
      krócej i jak na razie stoi jak sztuczny, nie przesadzałam, stoi tak jak był
      kupiony. Zero wody i bardzo mało światła, słońca nigdy.

      Za jakiś czas napiszę co z nich wyrosło...
Pełna wersja