Dodaj do ulubionych

Difenbachia - problemy z uratowaniem

28.09.07, 14:35
Na wiosnę tego roku kupiłam bardzo ładną około 70 cm difenbachię. Niestety
podczas urlopu i wyjazdu została zalana przez osobę opiekującą się
mieszkaniem. W wyniku tego od dłuższego czasu staram się ją przesuszyć i
minimalnie podlewać. Pomogło jednakże część liści z powodu nadmiernej wilgoci
zżółkło i odpadło a na paru pojawiły się brązowe plamy, które w obecnej chwili
po prostu uschły. Problem polega na tym, że z powodu nadmiernej wilgoci młode
liście, które ledwo co się rozwinęły zgniły a tym samym można powiedzieć, że
zgnił sam wierzchołek rośliny. W tej chwili jest na etapie przysychania.
Zastanawia mnie czy roślina się pozbiera i czy puści nowe pędy ze względu na
uszkodzenie "wierzchołka wzrostowego". Co można zrobić żeby jej pomóc?
Obserwuj wątek
    • sz.kasiek Re: Difenbachia - problemy z uratowaniem 01.10.07, 13:08
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi - bardzo mnie ucieszyły. Na podstawie Waszych
      opinii doszłam do wniosku, że można ją ratować na dwa sposoby. Po pierwsze chyba
      utnę górny wierzchołek rośliny razem z trzema ostałymi się liśćmi a oprócz tego
      potnę łysą łodygę na kilka kawałków. Po drugie mam zamiar wyciągnąć ją z ziemi i
      tak jak radziła gabula777 obejrzeć bryłę korzeniową. Jeżeli będzie wyglądała w
      miarę dobrze to pozostawię część łodygi odchodzącej bezpośrednio od korzeni i
      przesadzę do nowej ziemi. Zastanawia mnie tylko kwestia pociętych kawałków. Czy
      należy je najpierw włożyć do wody żeby puściły korzenie czy bezpośrednio do
      ziemi (nie zwiędną wtedy?)?
      • sz.kasiek Re: Difenbachia - problemy z uratowaniem 02.05.08, 13:11
        Witam po długiej przerwie ;-)! Stosując się do wszystkich rad zrobiłam porządek
        z kwiatkiem. Okazało się, że bryła korzeniowa nie była w złym stanie i po
        odcięciu uszkodzonych części korzeni przesadziłam ją do innej ziemi. Łodygę
        natomiast pocięłam na kilka kawałków i również wsadziłam do lekko wilgotnej
        ziemi. Niestety jednak nie przetrwały - jedne zgniły a inne skurczyły się
        maksymalnie, więc prawie nic z nich nie zostało. Bryłę korzeniową tak naprawdę
        podlewałam przez jakieś 3 miesiące. Po tym okresie miałam sobie dać spokój, ale
        dalej siedziała w ziemi. Podlewałam jak mi się przypomniało ;-). Mimo tego
        tydzień temu okazało się, że wyrosła mi młoda szczepka. Jest zdrowa i ładna więc
        mam nadzieję, że coś z tego będzie ;-). Jednym słowem cierpliwość nagrodzona!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka