Dodaj do ulubionych

utworzenie Turnickiego Parku Narodowego

01.12.04, 10:50
Nic nie słychać już w tej sprawie. Czy Bircza straciła szansę na rozwój
turystyki i godną egzystencję ?
Moje zdanie jest takie: tak, Bircza straciła wiele przez upór Urzędu Gminy,
Nadleśnictwa i ajentów leśnych. Staranie się teraz o status uzdrowiska jest
musztardą po obiedzie.
Przy Parku Narodowym mielibyśmy uzdrowisko w kieszeni - teraz Birczy
pozostaje wegetacja !
Obserwuj wątek
    • h.olejnik Re: utworzenie Turnickiego Parku Narodowego 04.12.04, 18:23
      Witam !. Myślę ze tak nie jest, znane mi są starania gminy co do otrzymania
      statusu "Gmina Uzdrowiskowa" swego czasu u mojej teściwej na Kamiennej Górce
      gościli dziennikarze, którzy dość pohlebnie wypowiadali sie na powyższy temat.
      Myślę ze to jest realne i nie odnoszę wrazenia że gmina teraz wegetuje,
      oczywiście Darino - jesteś na miejscu , niejako na bieżąco
      dostrzegasz "determinację" Urzędu Gminy w tej sprawie, ja tylko przedstawiłem
      swój pogląd na powyższe, myśle że jak ponownie przyjadę na wakacje to zapewne
      zwreyfikuje swoje zdanie. Pozdrawiam
    • darino Turnicki węzeł gordyjski I 08.05.05, 13:14
      www.pracownia.org.pl/dzikiezycie/artykul.php?id=385
      Na łamach DŻ kilka lat temu wielokrotnie pisano o kampanii na rzecz utworzenia
      Turnickiego Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim. Po latach wracamy do tego
      problemu. Bo jest do czego wracać...

      O co chodzi?

      Obszar projektowanego parku należy do Pogórza Karpat Wschodnich, który jest
      stosunkowo mało przekształcony przez człowieka. Teren projektowanego TPN
      znajduje się w sąsiedztwie zbiegu trzech prowincji geobotanicznych, czego
      konsekwencją jest rzadko spotykana różnorodność gatunków i zespołów o
      odmiennych wymaganiach siedliskowych. Są zatem gatunki stepowe zasiedlające
      suche nasłonecznione zbocza oraz cieniolubne i zimnolubne gatunki górskie.
      Teren w przeważającej większości jest pokryty lasem. Bogata jest fauna –
      spotyka się tu duże drapieżniki, takie jak ryś, wilk, niedźwiedź oraz rzadkie
      gatunki ptaków: puchacz, gąsiorek, zimorodek. Obszar ma również bardzo wysokie
      walory krajobrazowe.

      Sercem projektowanego TPN jest dawne tzw. państwo arłamowskie. Pod koniec
      rządów Władysława Gomułki powstał tu Ośrodek Urzędu Rady Ministrów – miejsce
      polowań dla ówczesnych notabli. Był to teren leśny o powierzchni 16 000 ha
      ogrodzony 120-kilometrowym wysokim i gęstym płotem. Dzięki specjalnym
      pochylniom zwierzęta mogły wchodzić na ten teren, ale nie mogły już wyjść. Stąd
      obfitość zwierzyny łownej dla ówczesnego establishmentu. Na miejscu
      nieistniejącej wsi Arłamów wybudowano hotel, domki w stylu pseudotatrzańskim i
      lotnisko dla rządowych samolotów.

      Teren projektowanego parku jest słabo zaludniony i w dużej mierze wtórnie
      zdziczały. Ludność stąd – podobnie, jak w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim –
      została wysiedlona w ramach akcji „Wisła”, a wsie spalone. Wiele wsi do dziś
      jest niezamieszkałych, a o dawnej obecności ludzi świadczą tylko zdziczałe sady
      i zapuszczone cmentarze.

      Z tych względów obszar jest słabo zagospodarowany, a spora część terenu
      projektowanego parku należy do Skarbu Państwa. Był to bardzo ważny aspekt
      przemawiający za utworzeniem parku, albowiem zwykle problem z wykupem ziemi od
      prywatnym właścicieli jest przeszkodą w objęciu jakiegoś obszaru ochroną.

      Inicjatywa utworzenia parku narodowego na obszarze byłego państwa arłamowskiego
      wyszła w 1992 r. od ówczesnego ministra ochrony środowiska Stefana
      Kozłowskiego, który wystąpił z takim wnioskiem do wojewody przemyskiego.
      Wkrótce został opracowany i wydany w formie książkowej projekt parku. Autorzy w
      uzasadnieniu potrzeby utworzenia parku piszą m.in.: „Jednym z najważniejszych
      argumentów przemawiających za powołaniem parku narodowego jest stan zachowania
      oraz zróżnicowanie zbiorowisk roślinnych. W szczególności są to:
      • rozległe kompleksy leśne o bardzo wysokim stopniu naturalności (ok. 60% lasów
      to naturalne zbiorowiska leśne, budowane w większości przez starodrzewy jodłowo-
      bukowe o charakterze puszczy karpackiej);
      • jedyny w Polsce lesisty fragment brzeżnej części Karpat Wschodnich;
      • dobrze wykształcone i zachowane zbiorowiska roślinne, z których najcenniejsza
      jest dolnoreglowa żyzna buczyna karpacka;
      • bogate gatunkowo zbiorowiska łęgów górskich i podgórskich;
      • znaczący udział zbiorowisk kserotermicznych z licznymi elementami flory
      pontyjskiej i subpontyjskiej;
      • liczne stanowiska 68 gatunków roślin górskich (w tym 6 wschodniokarpackich),
      70 gatunków chronionych oraz 12 uznanych za rzadkie i ginące;
      • liczne fragmenty przyrody i krajobrazu kwalifikujące się do ochrony
      rezerwatowej;
      • okazałe egzemplarze drzew i krzewów lub ich zgrupowania;
      • interesujące procesy sukcesji roślinnej na dawnych gruntach rolnych,
      zmierzające do odtworzenia naturalnych zbiorowisk leśnych”.
      Dwa lata później projekt pozytywnie zaopiniowała Rada Ochrony Przyrody. W 1995
      r. Rada Ekologiczna przy Prezydencie RP domaga się jak najszybszego utworzenia
      Turnickiego PN. Jednak ówczesny minister Stanisław Żelichowski uznał, iż nie
      widzi możliwości powołania nowego parku. Poparła go Regionalna Dyrekcja Lasów
      Państwowych z Krosna, która wcześniej wobec projektu miała stanowisko
      pozytywne.

      Kręte ścieżki kampanii

      Od początku 1996 r. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot prowadziła kampanię na
      rzecz utworzenia Turnickiego PN, jednak ani ministerstwo, ani Generalna
      Dyrekcja Lasów Państwowych nie uznawały tego terenu na tyle cennym, aby objąć
      go najwyższą w Polsce formą ochrony. Przyrodnicy i ekolodzy mieli jednak inne
      zdanie. 15 lutego 1996 r. powołano społeczną radę TPN, w skład której weszli
      autorzy projektu, profesorowie Stefan Kozłowski i Roman Andrzejewski,
      przyrodnicy oraz przedstawiciele Pracowni. Przewodniczącym rady został
      ornitolog Przemysław Kunysz.

      W tym samym roku, 8 marca, w Nadleśnictwie Bircza Pracownia złożyła swoje
      stanowisko w sprawie opracowania „Planu Urządzania Lasu Nadleśnictwa Bircza” na
      obszarze projektowanego Turnickiego PN, w którym domaga się uznania za
      konieczne w gospodarowaniu lasem m.in. zinwentaryzowanie drzew pomnikowych,
      gniazd ptaków drapieżnych, pozostawienie starych, próchniejących i dziuplastych
      drzew, zalesianie jedynie po uprzedniej waloryzacji powierzchni nieleśnej oraz
      nieregulowanie potoków i pozostawianie w nich leżących kłód.

      W kampanię na rzecz parku włączyły się również zespoły muzyczne, które
      zadedykowały swe koncerty lasom arłamowskim. „Trasę arłamowską” w latach 1996-
      1997 miały zespoły Dezerter, Fate i La Aferra. Koncerty odbyły się na terenie
      gmin, w których granicach mieścił się projektowany park (Ustrzyki Dolne) oraz w
      okolicznych dużych miastach – Rzeszów, Krosno. Swoją wystawę pt. „Mistyka
      Przyrody”, zorganizowaną w kwietniu 1998 r., poświęcił projektowanemu parkowi
      rzeszowski fotografik Jan Darecki „Jano”.

      Od początku kampanii zbierane były podpisy pod petycjami, wśród sygnatariuszy
      znalazło się wiele osób miejscowych. 7 października 1996 r. w Warszawie pod
      Ministerstwem Ochrony Środowiska odbyła się pikieta ok. 20 osób z Warszawy,
      Bielska, Łodzi, Przemyśla i innych miast. Stertę podpisów (30 tysięcy!) przyjął
      dyrektor Departamentu Przyrody dr inż. Jan Wróbel, ale – jak oznajmił członkom
      Pracowni i przybyłym dziennikarzom – ministerstwo nie przewiduje w najbliższym
      czasie utworzenia Turnickiego PN ze względu na brak finansów oraz niskie walory
      przyrodnicze tego regionu. Kolejna manifestacja odbyła się w czerwcu 1998 r. w
      Przemyślu. Uczestnicy zbierali na mieście podpisy pod petycjami i do ówczesnego
      wojewody, Leszka Kisiela, skierowali apel ws. szybkiego utworzenia Turnickiego
      PN oraz wprowadzenia moratorium na cięcie starodrzewów. Wojewoda był nastawiony
      przychylnie do żądań ekologów, ale niewiele to pomogło. Parku jak nie było, tak
      nie ma. Kolejni wojewodowie – już bardziej oddaleni od terenów projektowanego
      Turnickiego PN – sprawą się nie przejmowali. Tak było wygodniej.

      Większość terenów projektowanego parku stanowiły grunty należące do państwa.
      Niewiele to pomogło w staraniach o objęcie ich ochroną. Po pierwsze, państwo
      woli zarabiać pieniądze niż chronić przyrodę, zatem Agencja Własności Rolnej
      Skarbu Państwa sprzedaje te tereny prywatnym właścicielom. Po drugie, państwowe
      wcale nie znaczy „wspólne” czy „niczyje”, jak to się często wydaje. Pieczę nad
      tym obszarem sprawują bowiem różne lobby, zwłaszcza powiązane ze sobą kliki
      łowiecko-leśne. Leśnicy czują się tu jak niepodzielni władcy, a ich mocna
      pozycja nie bierze się znikąd. Lasy Państwowe na tym obszarze, dotkniętym
      bezrobociem i zapaścią przemysłu, są największym pracodawcą i najbogatszą
      firmą. To oni tak naprawdę rozdają karty w całym regionie,
      • darino Turnicki węzeł gordyjski II 08.05.05, 13:18
        To oni tak naprawdę rozdają karty w całym regionie, a lokalne władze polityczne
        muszą się liczyć z ich głosem, jak z niczym innym. Wspierający ich miłośnicy
        polowań, niejednokrotnie wywodzący się ze sfer polityki i biznesu, tylko
        potęgują tę siłę.

        Wytną i po problemie

        Leśnicy ani myśleli wypuścić tego terenu z własnych rąk. Oznaczałoby to nie
        tylko utratę zysków z wycinki starodrzewów, ale i pozbawienie władzy
        symbolicznej – gdyby budynek przyszłego parku narodowego miał większe znaczenie
        niż budynek nadleśnictwa, to i paradowanie w zielonym mundurze nie otwierałoby
        tak wielu drzwi, jak obecnie.

        Pod piły poszły zatem dorodne buki i jodły z okolic najcenniejszych miejsc
        parku – Rezerwatu „Turnica” i góry Suchy Obycz. Mocno na wycinanie starodrzewów
        naciskała Przeworska Fabryka Krzeseł „Trax”. Jej dyrektor publicznie wypowiadał
        się, że najlepsze drewno do produkcji krzeseł znajduje się na terenie
        projektowanego parku i zrobi wszystko, aby park nie powstał. Wtórowali mu
        leśnicy z Birczy, którzy uważali, że lasu cały czas przybywa i wycinki nie
        stanowią zagrożenia. W ręce prywatnych właścicieli dostały się budynki
        rządowego ośrodka w Arłamowie. Rozwijająca się tam infrastruktura turystyczna
        znacznie bardziej niż za PRL-u ingeruje w ekosystem i tendencje te cały czas
        się nasilają.

        Miejscowi ludzie mają bardzo ambiwalentny stosunek do parku. W lutym 1997 r. w
        ramach projektu sieci Strażników Miejsc Przyrodniczo Cennych odbył się obóz
        szkoleniowy w Rybotyczach na Pogórzu Przemyskim. Aktywiści poznali walory
        przyrodnicze i kulturowe okolicy oraz rozmawiali z miejscową ludnością.
        Skrajnie odmienne były poglądy na utworzenie parku wójta Fredropola (za swoją
        proparkową postawę stracił wkrótce posadę), który upatrywał w idei parku szansy
        rozwoju i promocji ubogiej gminy oraz wójta Birczy, który zalecił nam
        utworzenie parku w Bielsku-Białej oraz wykazał bardzo agresywną postawę w
        stosunku do jakichkolwiek idei ochroniarskich na tym terenie.

        I tak mijały lata. Park nie powstawał. Ministerstwo środowiska cały czas
        zasłaniało się brakiem pieniędzy, a następnie zgody samorządów lokalnych.
        Leśnicy wycinali co się dało, co najwyżej starając się zamaskować swoją
        standardową działalność poprzez tworzenie pokazówek w rodzaju leśnych
        kompleksów promocyjnych. Promocja to może i jest, ale na pewno nie ochrony
        przyrody, lecz pozyskiwania drewna. Od jakiegoś czasu dochodziły do nas słuchy,
        że na tym obszarze dzieje się coraz gorzej, nawet jak na standardy polskiej
        gospodarki leśnej. Korzystając więc z okazji, jaką jest sezon urlopowy,
        wybraliśmy się na Pogórze Przemyskie, by zobaczyć, co w trawie piszczy. Warto
        było jechać, bo mogliśmy dzięki tej wyprawie zrewidować kilka mitów narosłych
        wokół całego problemu. Także mitów ekologicznych...

        Podróż na wschód

        Ekolodzy w starciu z oporem urzędniczej i biznesowej materii mają na ogół w
        odniesieniu do obszarów chronionych proste rozwiązanie. Nazywa się ono rozwojem
        turystycznym. Logika jest taka: im więcej turystów odwiedzi dany region, tym
        więcej zostawią pieniędzy, a w związku z tym do idei parku przekona się duża
        liczba „tubylców”, mniejsze będzie też znaczenie dochodów uzyskiwanych „z
        lasu”. Wszystko pięknie, problem w tym, że taka wizja ma się do Pogórza
        Przemyskiego jak pięść do nosa.

        Powiedzmy sobie szczerze: turystyka nie jest mniej inwazyjna niż leśnictwo.
        Widać to doskonale w Tatrzańskim PN. Współczesna turystyka to nie piesze
        wędrówki z plecakiem i podziwianie przyrody. To sznury samochodów, zabudowa
        całej okolicy pensjonatami i wszelkimi możliwymi inwestycjami, to
        infrastruktura, blichtr i tandeta. Piękno Pogórza Przemyskiego nie stanowi dziś
        żadnej wartości dla tej nowoczesnej turystyki – samochodem można wszystkie
        tutejsze atrakcje turystyczne objechać w dwa dni i na tym koniec. Żeby
        przyjezdni chcieli zostać na dłużej, trzeba by ich czymś „zająć”, czyli
        zeszpecić całą okolicę różnymi inwestycjami służącymi tzw. czynnemu
        wypoczynkowi. Tyle tylko, że na takich inwestycjach traci zawsze przyroda, bo
        zabudowa wlewa się w coraz to nowe skrawki chronionego terenu. Pomysł rozbudowy
        kolejki na Kasprowy Wierch w Zakopanem jest najdobitniejszym przykładem tego, w
        którym kierunku zmierza tzw. rozwój turystyczny. Uchowaj Boże Pogórze
        Przemyskie przed naśladowaniem takich rozwiązań. To teren atrakcyjny, ale nie
        dla tłumów turystów, lecz raczej dla koneserów. Rezerwaty przyrody, zachowane w
        jeszcze dobrym stanie lasy gospodarcze, piękne wzgórza i rozległe widoki,
        mnóstwo malowniczych potoków. I nieco zabytków kultury materialnej, ale niezbyt
        spektakularnych. Ot, jakiś zabytkowy układ przestrzenny małego miasta,
        cmentarna kaplica sprzed dwóch stuleci, niewielki dworek pełniący funkcję
        szkoły, cerkiew przemianowana na kościół, stare chałupy w malutkich wioskach.
        Owszem, to wszystko jest warte uwagi, bardziej nawet niż pokazowe zabytki dużej
        klasy (jak wymuskany pałac w Krasiczynie), ale ile osób zechce odwiedzać takie
        miejsca, przebywać w nich dłużej niż kilka dni, zwłaszcza poza sezonem
        urlopowym? I co ważniejsze w kontekście alternatywy wobec pracy w lesie –
        zostawić jakieś poważniejsze pieniądze? Poważniejsze niż te, które dają co
        miesiąc Lasy Państwowe: pensje, ubezpieczenia, dodatki służbowe.

        Niedaleko stąd są Bieszczady i tam jeżdżą i będą jeździły tłumy turystów. Co
        musiałyby zrobić lokalne władze np. Birczy, aby przebić taką „atrakcję
        turystyczną”, jak obrzydliwe betonowe monstrum na Solinie, dzięki któremu
        powstał tam oblegany zalew? Dzisiaj nie ma na terenach projektowanego
        Turnickiego PN prawie żadnych turystów. Czasem przemkną jacyś rowerzyści,
        przejazdem – po drodze w Bieszczady – zatrzyma się samochód, by jego
        pasażerowie obejrzeli mizerną cerkiewkę. I to wszystko. W gospodarstwie
        agroturystycznym, w którym mieszkaliśmy, większość gości to robotnicy sezonowi
        czy ekipa weselników. O życiu z turystów nikt chyba nie myśli tu poważnie:
        kilka gospodarstw agroturystycznych prowadzą osoby dorabiające do emerytur, a
        jakieś większe inwestycje tego typu (np. hotelik ze stadniną koni) zarabiają
        raczej na wizytach nowobogackich z pobliskiego Przemyśla niż na przyjezdnych z
        daleka. I niewiele zmieniłoby w tym względzie utworzenie parku narodowego.
        Przestańmy się łudzić wizjami tysięcy wrażliwych na przyrodę turystów z
        Zachodu, którzy będąc chcieli zostawiać tu tysiące dolarów czy euro – gdyby
        było to w Polsce na dużą skalę realne (i to w całym kraju, a nie w kilku
        modelowych miejscach), to mielibyśmy od dawna dziesiątki lokalnych inicjatyw na
        rzecz tworzenia parków narodowych, tak jak mamy podobne postawy w kwestii tego,
        na czym naprawdę się dziś zarabia, czyli wyciągów narciarskich i innych
        lunaparków. Poza kilkoma centrami turystycznymi (np. Arłamów), większość
        okolicznych miejscowości nie odczułaby żadnego napływu turystów. A to właśnie w
        tych wioskach mieszkają dziś ludzie, dla których Lasy Państwowe są wymarzonym
        pracodawcą i jedyną ostoją w świecie ekonomicznego zamętu. Nie łudźmy siebie,
        nie oszukujmy innych.

        Leśnik na włościach

        Lasy Państwowe to naprawdę lokalna potęga. Widać to nawet na pierwszy rzut oka.
        Urząd Gminy Bircza mieści się w starej, małej kamieniczce nieopodal rynku.
        Siedziba nadleśnictwa to wielki gmach główny, któremu towarzyszy kilka niewiele
        mniejszych. Obok budynki z mieszkaniami służbowymi dla leśników. Od razu widać,
        gdzie naprawdę są pieniądze i władza. Nie inaczej jest w świadomości
        społecznej. Nasza gospodyni z dumą mówi, że jej syn jest leśniczym. Gdy
        siedzimy pod sklepem w Leszczawie Dolnej, zagaduje nas miejscowy, na oko 30-
        letni mężczyzna, lekko pijany. Już po chwili wiemy, że nie ma tu żadnych
        perspektyw, no chyba – tu oczy rozmówcy rozbłyskają ̵
        • darino Turnicki węzeł gordyjski III 08.05.05, 13:24
          Już po chwili wiemy, że nie ma tu żadnych perspektyw, no chyba – tu oczy
          rozmówcy rozbłyskają – że ma się pracę w lesie. O, wtedy to co innego. Ale on
          pracy w lesie nie ma, podobnie jak jego koledzy spod sklepu. Dorabiają czasem
          parę złotych w mieszczącym się nieopodal prywatnym tartaku, gdzie niedoszłe
          parkowe drzewostany przerabiane są na deski. Praktycznie nie widać w okolicy
          żadnych poważnych – niezwiązanych z lasami – przedsięwzięć gospodarczych.
          Jedynie spółdzielcza piekarnia, kilka sklepów i knajp, warsztat samochodowy,
          mały zakład masarski – i to wszystko. Jeśli coś powstaje, to zyski idą
          zewnątrz – jak we wspomnianym hoteliku przy stadninie, którego właścicielem
          jest potomek Sapiehów mieszkający w Belgii, zatrudniający administratora z
          Przemyśla. Miejscowi mieli przy tym pracę, gdy trzeba było rozsypać gruz w celu
          utwardzenia terenu – na kilka butelek taniego wina wystarczyło. Cały
          zysk „wyjeżdża” z okolicy.

          A Lasy Państwowe płacą nieźle i w terminie. Nic dziwnego, bo jedyny większy
          przejaw działalności gospodarczej to ogromne ciężarówki wywożące drzewa z lasu.
          Widzimy je, jak transportują grube pnie jodeł i pochodzące z przecinki
          niewielkie buki – te ostatnie miejscowi kupują na opał, niemal przy każdym domu
          piętrzy się sterta bukowych klocków.

          U Pana Boga za piecem

          Leśnicy robią tu, co chcą. Nikt im nie patrzy na ręce, bo to odludzie, poza tym
          kto chciałby podpaść takiej potędze. Tu prawie każdy ma w rodzinie lub wśród
          znajomych kogoś, kto pracuje w LP. Nic więc dziwnego, że lasy znikają. Nie ma
          powodu, by wątpić, że coś odbywa się tu niezgodnie ze sztuką leśną. Zapewne są
          operaty, plany, ustalenia, pieczątki i podpisy. Ale co nas to obchodzi, gdy
          napotykamy barbarzyńsko ogołocony z drzew stok? Albo dziesiątki niemiłosiernie
          rozjeżdżonych dróg zrywkowych. Albo urągające zdrowemu rozsądkowi i ekonomii
          składy, na których piętrzą się od kilku lat – widać to wyraźnie po kolorze
          drewna i całym otoczeniu – stosy drzew nieznajdujące nabywców. Tu już nie
          chodzi o park narodowy, lecz o to, by cokolwiek ocalić przed tzw. zrównoważoną
          gospodarką leśną.

          Całemu procederowi towarzyszy swoista mitologia. Leśnik nie wycina, on tylko
          gospodaruje lasem, ku pożytkowi obecnego i przyszłych pokoleń. I stać go na
          gest, żeby to unaocznić. Tak jest w rezerwacie przyrody „Krępak”, przepięknym,
          choć niestety rozciętym na pół ruchliwą drogą Przemyśl – Sanok. Jedną część
          rezerwatu zostawiono w spokoju, choć też nie do końca, o czym przekonuje świeżo
          pocięty na niewielkie klocki pień powalonej przez wiatr jodły rosnącej na
          brzegu strumienia. W drugiej części leśnicy utworzyli ścieżkę dydaktyczną,
          służącą nie tyle do nauczania, co do indoktrynacji. Z niemal każdej planszy
          możemy się dowiedzieć, że leśnicy dwoją się i troją, żeby Polska rosła w siłę,
          a ludziom żyło się dostatniej: walczą ze „szkodnikami”, dokarmiają zwierzęta
          (czego dowód tuż przy ścieżce widnieje w postaci paśnika, poidła i lizawki) –
          aby ograniczyć zgryzanie przez nie młodych pędów i kory z drzew, itd. O
          konieczności działań leśników w lesie informują nas ustawione co i rusz
          tabliczki. Z nich też dowiadujemy się o tym, jakie rośliny i zwierzęta możemy
          tu zaobserwować. I obserwujemy, rzecz jasna, skoro tak piszą, to muszą być.
          Przez długi fragment ścieżki nie słyszeliśmy ani jednego ptaka. Dochodzimy do
          odpowiedniej tabliczki z informacją, co w lesie śpiewa i oto do naszych uszu
          zaczęły dociera głosy różnych ptaków. Wszystko jest tu tak sztuczne, że
          śmiejemy się, iż to odgłosy z playbacku albo ptaki zostały wytresowane pod
          kątem potrzeb turystów. Żeby ułatwić poznanie przyrody rezerwatu, wzniesiono
          nawet monstrualnej wielkości konstrukcje – schody, barierki etc. – chyba na
          wypadek, gdyby miejsce to odwiedziła jakaś wyelegantowana paniusia w butach na
          wysokich obcasach lub otyły amerykański nastolatek. W każdym razie przyrodę
          rezerwatu można w całej okazałości zobaczyć dopiero po opuszczeniu ścieżki i
          zagłębieniu się w królestwo jodeł i buków, stojących i powalonych, dziuplastych
          i omszałych, wspaniałych.

          Nie ma się co zatem dziwić, że leśnicy czują się tu dobrze i niespecjalnie
          przejmują taką ochroną przyrody, która polega na zostawieniu natury samej
          sobie, nie zaś na tworzeniu tablic informacyjnych i edycji kolorowych
          folderków. W dodatku wspierają ich w utrwalaniu owego status quo myśliwi.
          Ambony strzeleckie to widok powszedni. W kiosku w Birczy „Łowiec Polski” jest
          wyeksponowany tak, jak najpoczytniejsze tygodniki. Czyta go np. kierowca
          autobusu, który jedzie do Sanoka. „Gwiazdami” festynu z okazji Dni Birczy są
          dzielni strzelcy z miejscowego koła Polskiego Związku Łowieckiego. I komu tutaj
          jest potrzebny park narodowy?

          Stagnacja

          Ludzie nigdzie się nie spieszą, nikt nie oczekuje cudu ani wielkiej zmiany. W
          wioskach sklepy są zamykane w środku dnia na kilka godzin, ot, taka polska
          wersja sjesty. We wszystkich z nich te same podstawowe towary. Wszystkie lokale
          rozrywkowe zamykane są o 22.00. Panuje tu cisza i spokój. I brak perspektyw.
          Gdy w niedzielne popołudnie wybieramy się na festyn, zachwyca nas głos jednej z
          dziewczynek występujących na scenie. To laureatka wielu konkursów, taka
          birczańska „gwiazda”. Ale, jak mówi nasza gospodyni, pewnie się zmarnuje, bo
          matka nie ma pracy od kilku lat, a ojciec niedawno ją stracił i nikt nie wyśle
          Dorotki do porządnej szkoły muzycznej. W Birczy w domu kultury główna forma
          aktywności to sala bilardowa...

          Czas też jakby zatrzymał się w miejscu. Pod pomnikiem w centrum Birczy leżą
          świeże wiązanki. Pomnik wzniesiono ku chwale funkcjonariuszy MO, UB i KBW,
          poległych w walkach o „utrwalenie władzy ludowej” i z „reakcyjnym podziemiem”.
          Nieopodal obelisk upamiętniający żołnierzy, którzy oddali swe życie w walkach
          z „bandami UPA” – też leżą świeże kwiaty. W pobliżu pierwszego pomnika, jakieś
          sto metrów od niego, popada w ruinę stara synagoga (już zburzona - przyp.
          darino). Mało kto z miejscowych wie, że to była właśnie synagoga.

          Poza tym wszyscy mają tu kompleks Bieszczadów. Ba, niekiedy mówią o swoim
          terenie, że to Bieszczady. Stąd też restauracja ma w nazwie Bieszczady,
          podobnie z innymi lokalami czy miejscowymi produktami w sklepach. Taki
          prowincjonalny kompleks. I trudno im się dziwić – Bieszczady są znane w całej
          Polsce, walą tam tłumy turystów, a tu co? Ano nic, stagnacja. Dobrze chociaż,
          że na Ukrainę niedaleko – każdy bardziej obrotny wsiada w samochód i przemyca
          stamtąd spirytus i papierosy. Jedyne pewne źródło dochodu.

          Ani słowa o parku

          Tym ludziom nie ma sensu mówić o parku narodowym czy turystyce. Najpierw trzeba
          im dać zarobić, stworzyć perspektywy i zorganizować realną alternatywę wobec
          pracy w lesie. Wtedy na park zgodzą się chętnie. Ale to wszystko wymaga
          pieniędzy, olbrzymich pieniędzy. A tych, jak wiadomo, nie ma, a już na pewno
          nie na ochronę przyrody i pomoc takim prowincjonalnym okolicom.

          Jeśli chcemy mieć Turnicki Park Narodowy, to przestańmy wierzyć w turystykę i
          edukację lokalnej społeczności, a zacznijmy naciskać na leśników, by
          zaprzestali barbarzyńskich form wycinki, a także na władze centralne, by
          zechciały wyłożyć na wsparcie tych terenów chociaż tyle, ile dokładają do
          budowy warszawskiego metra. To na początek wystarczy, jeśli mądrze spożytkuje
          się gotówkę. Bo nie tylko o pieniądze tu chodzi, lecz także o świadomość, że
          miejscowi nie są zostawieni samym sobie, a jedyny podmiot, na którego
          zainteresowanie mogą liczyć to Lasy Państwowe.

          Karolina Bielenin, Remigiusz Okraska
    • darino wywiad z profesorem Jerzym Pióreckim 19.07.05, 14:22
      Zamieszczony w magazynie "Dzikie Życie" nr 7,8/2005.
      Cały wywiad w edycji internetowej ukaże się za 3 miesiące, więc tytaj
      zaprezentuję tylko fragmenty.

      Naszą rozmowę chciałbym rozpocząc od arboretum. Z tym miejscem jest Pan
      związany od ponad 30 lat, stworzył je Pan od podstaw. Jak doszło do jego
      powstania ?

      J.P.: (...)Gdy odchodziłem na emeryturę, arboretum powiększyło się do 22 ha.
      Natomiast całość arboretum, co wiązało się z przychylnością władz byłego
      województwa przemyskiego, ma obecnie 322 ha. Na Pogórzu Przemyskim, w Cisowej,
      (między Krasiczynem a Birczą) jest bowiem jeszcze 300 ha gruntów. Jest to
      polana śródleśna. Tam głównie zajmujemy się gatunkami zagrożonymi, ginącymi i
      poznawaniem naturalnej sukcesji.

      Jakie najcenniejsze gatunki można znaleźć w arboretum ?
      J.P.: Trudno jednoznacznie powiedzieć. Jest tam największa kolekcja miłorzębu,
      około 300 sekwoi. W Cisowej, inaczej niż w Bolestraszycach (gdzie utrzymuje się
      w celach dydaktycznych 2-3 drzewa), sadzone są nie pojedyncze drzewa, ale duże
      kolekcje roślin nawet na powierzchni 30 arów. (...)

      Znany jest Pan również ze swojego zaangażowania na rzecz powołania Turnickiego
      Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim. Wraz z profesorami Januszem Janeckim i
      Januszem Kotlarczykiem był Pan inicjatorem powołania tego parku. Czym
      niezwykłym dla polskiej przyrody jest ten region ?
      J.P.: Są to dwie podstawowe kwestie. Pierwsza to taka, że w kraju nie mamy w
      rejonie pogórza obszarów chronionych najwyższą formą ochrony, jaką jest park
      narodowy. Mamy parki górskie, nadmorskie, nizinne, ale nie mamy parku
      narodowego na pogórzu. Obszar ten jest reprezentacją, która jest najlepiej
      zachowana w krainie pogórza, zarówno ze względu na elementy flory, krajobrazu,
      jak i bardzo interesującą rzeźbę terenu. Ten teren jest położony w Karpatach
      Wschodnich. Między granicą ukraińską a zakolem Sanu jest rzeźba
      charakterystyczna dla Karpat fliszowych - układ równoleżnikowy grzbietów
      górskich i nizin, oraz, rzecz bardzo ciekawa, sieć rzeczna i drogowa. Znajdują
      się tu lasy jodłowo-bukowe, ale ich walory urozmaica rzeźba terenu, np.
      niektóre wzniesienia mają kształt dzwonu.
      Druga kwestia dotyczy sieci osadniczej, która zanikła całkowicie na skutek
      wydarzeń historycznych II wojny światowej. Ten fakt powoduje, że nie ma
      sprzeczności między interesem społecznym a interesem nadrzędnym, jakim jest
      park narodowy, bowiem około 96 % własności tego terenu znajduje się w rękach
      skarbu państwa. Głównie są to obszary leśne, część to użytki, które wchodziły w
      skład dawnego tzw. państwa arłamowskiego. Stwarza to duże możliwości, bowiem
      gdy spojrzy się na Pieniny, gdzie należało wykupić wiele gruntów, tutaj mamy
      znacznie lepszą sytuację.

      Co w tym momencie według Pana jest najbardziej niebezpieczne dla przyrody
      terenów projektowanego Turnickiego Parku Narodowego ?
      J.P.: Bez wątpienia wykup terenów porolnych przez prywatnych właścicieli. Lasy
      Państwowe nie przejęły całej własności po gospodarstwach pomocniczych URM
      (Kwaszenina, Trzcianiec, Grąziowa, Łomna, Trójca). To o tyle ciekawe tereny, że
      są one dawnymi terenami użytków porolnych i nie są zalesione, w związku z czym
      w krajobrazie pogórza i parku odgrywają bardzo istotną rolę krajobrazową, dla
      ochrony flory nieleśnej, czy też jako ostoja dla zwierzyny. Jesli więc nawet
      biorą te tereny w opiekę leśnicy, to prowadzą głównie nasadzenia świerka.
      Świerczyna jest dobrym miejscem jako ostoja ochronna dla zwierzyny płowej, lecz
      nie jest to gatunek typowy dla tego pogórza, tylko dla gospodarstwa
      łowieckiego. Tutaj przeważają jednak gospodarstwa łowieckie, które są
      nadrzędne. Drugim zagrożeniem dla tej przyrody są działania grup łowieckich.
      Mit "państwa arłamowskiego" nadal funkcjonuje, kto tutaj poluje, ten jest w
      odpowiednim towarzystwie, występuje taki snobizm.

      Jaka może być przyszłość Turnickiego Parku Narodowego ?
      J.P.: Myślę , że ten temat musi podjąć już pokolenie ludzi młodszych ode mnie,
      którzy będą doceniać ten teren, jego wartości kulturowe i przyrodnicze. Mam
      nadzieję, że przyszłe pokolenia będą odważniejsze i skuteczniejsze w działaniu.
      Problemem może jednak okazać się wykupywanie ziem z tych obszarów.
    • darino Turnicki Park Narodowy - coś się dzieje ! 31.03.06, 13:33
      Na forum gminnym przeczytałem, że powoli tworzy się w Birczy grupa gotowa do
      dalszej walki o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego !
      Jest nadzieja, że do sprawy włączą się ogólnopolskie organizacje ekologiczne.
      Z całego serca życzę powodzenia i chętnie przyłączę się do działań w tej
      sprawie, na ile odległość pozwoli.
          • darino może Unia wymusi to, czego nie zdołały władze ... 15.08.06, 09:34
            "– Po 1989 r. powstało zaledwie kilka parków narodowych: Biebrzański, Bory
            Tucholskie, Góry Stołowe, Magurski, Narwiański i Ujście Warty – czy to właśnie
            tyle, na ile nas stać?

            – To niemal wszystko. Na objęcie ochroną w postaci parku narodowego czeka
            jeszcze m.in. Polesie, Pogórze Przemyskie, północno-zachodnia część Jury, czyli
            Złoty Potok i Ogrodzieniec. Parki narodowe w całości należą do Natury 2000,
            parki krajobrazowe – w 70 proc. i tam właśnie, a także na obszarach dotąd
            niechronionych, można by rozciągnąć sieć Natury 2000."

            wiadomosci.onet.pl/1352362,2677,2,kioskart.html
      • stodrugi Re: praca magisterska na temat Parku 06.04.06, 09:41
        darino, istnieje jeszcze jedna, bardzo ciekawa praca magisterska dotyczaca
        bezposrednio TPN i to napisana przez osobe z birczy!!! nie chce ujawniac jej
        tozsamosci bo nie czuje sie upowazniony do tego typu dzialan, jezeli czyta
        forum to moze zabierze glos w tej sprawie, jezeli nie to w razie potrzeby moge
        bez trudu dotrzec zarowno do autora jak i samej pracy.
        dodam tylko ze w/w praca zostala nagrodzona stypendium zagranicznym i wybrana
        do 15-ki najlepszych opracowan w kraju w zakresie ochrony srodowiska w 2000 roku
    • darino kampania na rzecz utworzenia Turnickiego Parku 02.04.06, 18:34
      Kampania na rzecz utworzenia Turnickiego Parku Narodowego

      Koordynator: Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot
      43-300 Bielsko-Biala, ul. Modrzewskiego 29/3; telefax: (033)-818-31-53;
      www.most.org.pl/pnrwi; wapienica@pnrwi.most.org.pl
      Adresat: politycy, samorządowcy, społeczność lokalna
      Tematyka: ochrona obszarów przyrodniczo - cennych

      www.nfosigw.gov.pl/site/main/edukacja_ekologiczna_05_odslona.php?id=1034749963&id_01=1034759179&id_02=1034858980&id_03=1034859059&id_04=103582115
      1

    • darino protokół z 2000 roku 04.04.06, 01:35
      Pozwoliłem sobie skopiować z forum gminnego :

      P R O T O K Ó Ł

      ze spotkania Zespołu ds. utworzenia Turnickiego
      Parku Narodowego w dniu 26.09.2000r.
      w Bolestraszycach


      Spotkanie w imieniu Wojewody Podkarpackiego otworzył P. dr Marian Stój -
      Wojewódzki Konserwator Przyrody w Rzeszowie witając członków Ze-społu ds.
      utworzenia TPN oraz zaproszonych gości.
      Obradom przewodniczył p. Kazimierz Dobrowolski przedst. Ministerstwa
      Środowiska.
      P. Dobrowolski przedstawił program spotkania jaki zaproponował Wojewoda w
      zaproszeniach oraz poinformował, że reprezentuje p. Radziejewskiego -
      Głów-nego Konserwatora Przyrody. Sta-nowisko MŚ przedst. p. Jerzy
      Lęcznar.
      Ostatnie spotkanie w 1998r. we wrześniu. W związku ze zmianą województw
      Wojewoda zmienił skład zespołu.
      Do tej pory prowadzona była korespondencja pomiędzy Ministrem Środowiska a
      Wojewodą Podkarpackim, Starostą Przemyskim, prof. Jerzym Pióreckim.
      Wo-jewoda Podkarpacki wyraził chęć kontynuowania przez Komisję dalszych
      prac. WOŚ PUW nawiązywał kontakt z MŚ w sprawie granic i możliwości
      utworze-nia TPN. Na ostatnim spotkaniu proponowana powierzchnia parku
      wynosiła 18,6 tys. ha. Dlaczego długo to trwa. Są kłopoty z budżetem oraz
      etatami. W sierpniu co roku te pozycje znikały z budżetu. Środki
      przeznaczone były na rzecz Białowieskiego PN. Sprawy te uzależnione są od
      stanowiska Rady Mini-strów.

      P. Dobrowolski - Ministerstwo Środowiska w najbliższym czasie nie widzi
      możliwości uzyskania środków finansowych na utworzenie TPN.
      Realizacja ustaleń z ostatniego protokołu:
      1)Opracowano dla gmin:
      a) Społeczne i ekonomiczne uwarunkowania tworzenia Turnickiego Parku
      Narodowego przez Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN
      b) Kierunki rozwoju funkcji turystycznej gmin: Bircza, Fredropol i Ustrzyki
      Dolne na terenach związanych z projektowanym Turnickim Parkiem Na-rodowym -
      Tadeusza Burger

      2)Miały być opracowane materiały na temat ekonomicznych możliwości tere-nów
      wchodzących w skład TPN (nie było środków na ten cel).
      P. Lęcznar - budżet na park narodowy nie był zatwierdzony przez Rad
      Mini-strów i dlatego Ministerstwo Środowiska nie podejmowało żadnych
      działań. Nie było też zgody samorządów lokalnych m. in. gminy: Fredropol,
      Ustrzyki Dolne.
      P. Dobrowolski - stanowisko Min. Tokarczuka do posła Górnego, m. in.:
      "Z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma zgody UG Fredropol i Ustrzyk
      Dolnych"
      Kompleks promocyjny na tym obszarze - propozycja utworzenia jako etapu
      przejściowego.
      Minister rozpocznie działalność1.01.2001r., jeżeli społeczności lokalne
      wyrażą zgodę. Resort pozostaje w kontakcie z PUW WOŚ".
      P. Rębisz jako przedstawiciel Rady Powiatu Przemyskiego - w lutym zwrócił
      się do Ministerstwa Środowiska o informację na temat Turnickiego Parku
      Narodo-wego. W kwietniu otrzymano ekspertyzę z 1999 r. opracowaną przez p.
      Tade-usza Burgera.
      Po konsultacjach z radnymi, dopóki samorządy gmin nie wyrażą zgody dopóty
      Rada Powiatu nie zajmie swojego stanowiska .
      P. Lęcznar.
      Departament odpowiedział w sierpniu do Starostwa Przemyskiego, że został
      przygotowany opis granic i zasady jakie w parku będą obowiązywać na bazie
      materiałów opracowanych w Przemyślu w urzędzie Wojewódzkim.
      Do projektu trzeba było wprowadzić zmiany. Pan Dobrowolski Tadeusz - były
      WKP w Rzeszowie do czerwca to prowadził. Starosta mógł to stanowisko
      uzy-skać z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Powierzchnia Parku około
      18,5 tys. ha. Ta powierzchnia się nie zmieni. Nie ma potrzeby. P.
      Piórecki.
      Pytanie do p. Rębisza czy Rada Powiatu głosowała za utworzeniem TPN.
      Pan Rębisz.
      Rada Powiatu nie zajęła stanowiska. Radni ponaglają aby sprawę wyjaśnić.

      W związku z przyjazdem p. M. Kuchcińskiego - Wicewojewody Podkar-packiego,
      p. Dobrowolski poinformował o przebiegu dotychczasowych obrad.
      P. Kuchciński potwierdza stanowisko popierające Wojewody Podkarpackiego.
      Jeszcze minister Szyszko mówił, a teraz Minister Tokarczuk potwierdza, że
      je-żeli samorządy nie wyrażą zgody to administracja państwowa nie będzie
      anga-żować się w sprawy utworzenia TPN.
      Zachęcał członków Komisji aby przekonywać samorządy.
      Wojewoda zachęca Samorządy do tego tematu. Żadne nakazy administracyjne nie
      mogą mieć miejsca. To tak jak z przejściami granicznymi. Jeżeli samorządy
      nie wyraziłyby zgody to Wojewoda Podkarpacki nie starał by się o pieniądze z
      Unii Europejskiej.
      Doświadczenia z Białowieskiego Parku Narodowego ostudziły zaangażowanie
      Wojewody. Wojewoda Podkarpacki popiera utworzenie TPN, ale zdaje sobie
      sprawę z realiów finansowych i braku poparcia samorządów.
      P. Dobrowolski
      Z doświadczenia wiem, że wymagana jest opinia samorządów. W 22
      przypad-kach, tylko w dwóch nie było zgody (w przypadku powiększenia do
      10000 ha Białowieskiego PN, Babiogórski - nie było opinii samorządu w
      ogóle ).
      Ministrowi zależy na tym żeby teren ten był chroniony, żeby doszło do
      powsta-nia TPN. Warto porozmawiać o innych alternatywnych formach ochrony,
      cho-dzi o to żeby nie było konfliktów w społeczeństwie.
      P. Kotlarczyk - consensus społecznej sytuacji jest niezrozumiały. Po
      spotkaniu w maju 1998 r. z Ministerem Radziejowskim, inicjatorzy tego
      spotkania propo-nowali aby przekonywać społeczeństwo. Nie było odzewu ze
      strony Wójtów gmin. Nie było zaproszenia. Władze samorządowe przyjęły tę
      inicjatywę w 1998 r. jako możliwość rozwoju. Ugrzęzło to w miejscu.
      Zespół ds. utworzenia TPN można podzielić:
      - na ludzi, którzy chcą parku,
      - na tych którzy nie chcą parku.
      Trudno będzie przekonywać społeczeństwo jeżeli stanowiska w Zespole są
      róż-ne. Członkowie tego Zespołu muszą sobie dawać sprawę, że nie utworzenie
      TPN będzie hamulcem dla tych terenów. Inicjatywa spotkań na temat
      "Zielo-nych Karpat" pokazała, że szansą jest turystyka.
      Bodźcem dla turystyki są parki narodowe.
      Na pewno wszystkie "gminy parkowe" są przekonane o korzyściach wynikają-cych
      z utworzenia parku narodowego. Parki narodowe nie są nieszczęściem, ale
      akumulatorem na ściąganie turystów.
      W Komisji muszą się spolaryzować stanowiska, co do utworzenia TPN. Bo jeżeli
      nie, to szkoda czasu na spotkania.
      P. Kuchciński - postęp prac w sprawie TPN jest niewielki.
      P. Bobowski przewodniczący RG Bircza - po pierwsze rozbieżność kwot co do
      funkcjonowania TPN - 100 osób 13 mln - Lęcznar.
      -73 etaty 5,3 mln-Dobrowolski.
      Duża sfera ogólności. Nikt ludziom nie mówi, co w zamian ?
      Nadleśnictwa nie przekonamy (teraz pracuje około 400 osób). Nie ma
      konkret-nego programu. Rządowi jest to obojętne. Rząd boi się symulacji
      kosztów utworzenia TPN. Nie wiadomo jakie są zakazy, w jakich odległościach
      co moż-na robić. Musiały by być podpisane umowy między Ministerstwem
      Środowiska a samorządami.
      P. Kaczmarek Stanisław - z-ca Burmistrza Ustrzyk Dolnych.
      Czy będzie brana pod uwagę opinia samorządów? O przebiegu prac dowiaduję się
      z prasy i z poczty pantoflowej.
      W ekspertyzie p. Burgera jest dużo nieścisłości, dotyczy to agroturystyki,
      tury-styki masowej. Naukowcy nie będą stanowić źródła dochodów dla
      mieszkańców czy gminy.
      P. Franciszek Ryzner - przedstawiciel Gminy Fredropol - negatywna opinia.
      Zgadza się z przedmówcami.
      Z pkt. 8 ekspertyzy wynika, że Ministerstwo OŚZN i L w pierwszym okresie
      utworzenia TPN powinno odgrywać decydującą rolę.
      P. Kuchciński - z dzisiejszgo spotkania wynika, że podstawą jest brak
      informa-cji.
      P. Kotlarczyk - p. Radziejowski powiedział w 1998 r., że park narodowy to
      nie rezerwat. Że są duże możliwości rozwoju regionu, ale wójtowie nie są nim
      zain-teresowani. Brak dobrej woli ze strony samorządów.
      Konieczne jest wyjaśnienie MŚ jak to jest w innych parkach, gdzie co wolno
      robić, w jakich strefach.
      Pan Burger w swoich postulatach stoi po stronie samorządów, żeby nie stała
      im się krzywda.
      Wynik spotkania: przekonać miejscową ludność, pojechać do parku
      Magurskie-go. To można zrealizować na szczeblu wojewódzkim.
      Ekspertyza nie dotarła do gmin tylko do kilku osób.
      P. Kuchciński podsumował
      Poprzez cykl spotkań musi być prowadzona gruntowna
      • darino protokół z 2000 roku - część II 04.04.06, 01:38
        P. Kuchciński podsumował
        Poprzez cykl spotkań musi być prowadzona gruntowna informacja o idei
        utwo-rzenia TPN, jakie skutki. Skierować informację do właściwych
        samorządów: Ustrzyki Dolne, Fredropol, Bircza, powiaty: przemyski i
        bieszczadzki.
        Zaangażować w ten temat samorząd województwa podkarpackiego.
        Spotkanie z innymi środowiskami np. łowieckimi, sołectwami. Koordynatorem
        może być Wojewoda Podkarpacki.
        Pytanie czy powinno to robić MŚ, raczej Wojewoda.
        Od 1999 r., opinia gmin jest ważna. Jeżeli nie będzie ujęty ten temat w
        strate-giach to nie ma szans pozyskania środków finansowych na wszystkie
        inwesty-cje, które mają być finansowane ze środków centralnych lub PHARE.
        Muszą znaleźć się w planach województwa. Potrzebna jest zgoda gmin i
        samorządu województwa.
        W Samorządzie Wojewódzkim trzeba dużego wysiłku aby przekonać radnych
        samorządu Województwa Podkarpackiego.
        P. Kościelny - rozumie samorząd, ludzie chcą mieć gwarancje.
        Trzeba opracować "strategię rozwoju gmin na tle TPN jako element strategii
        województwa ". To mogłoby przekonać społeczeństwo. Rozwiązaniem musi być
        dokument gospodarczy. Nie mogą stracić ani ludzie ani lasy.
        Czego się będzie można spodziewać np. za 20 lat(infrastruktura, miejsca
        pracy, rozwój turystyki).
        P. Kuchciński w ciągu kilku miesięcy spróbuje zorganizować informację dla
        mieszkańców, żeby wszyscy wiedzieli o co chodzi. P. Dobrowolski
        3 pkt. spotkania
        Przedstawienie alternatywnych granic; może lepiej utworzyć Park o mniejszej
        powierzchni a potem powiększać.
        Prof. Piórecki. Dzisiaj nie ma sensu omawiać sprawy granic. Były 3 czy 4
        kon-cepcje, dwie z dokumentacją geodezyjną. Trzeba zacząć od spotkań. To nie
        jest takie proste. W N-ctwie Bircza nie pracuje tyle ludzi ile przedstawia
        p. Bobow-ski, ZUL będzie pracował dalej.
        RDLP nie chciała budynków przekazywać. Tutaj są same lasy, nie ma ludzi.
        P. Misiak - popiera prof. Pióreckiego. W społeczeństwie niepokój budzi każda
        zmiana granic. W Magurskim Parku Narodowym była umowa między MŚ a gminami.
        Koncepcja alternatywna: poszerzyć granice rezerwatu np. Turnicę o Suchy
        Obycz, tworzyć użytki ekologiczne na bazie "Programu ochrony przyrody N-ctwa
        Bircza".
        P. Kaczmarek - bezrobocie w gminie Ustrzyki Dolne wynosi 20 %. W parku
        narodowym - mniejsze zatrudnienie, większe bezrobocie. Powiat cały objęty
        prawnymi formami ochrony przyrody. Pokazać źródła finansowania - bardzo
        trudno pozyskać środki. Gmina Ustrzyki Dolne zajęła się sprawą ochrony
        przy-rody m.in. wyłączyła z zabudowy niektóre cenne enklawy przyrody. Gmina
        ro-zumie sprawy ochrony przyrody. Chcemy mieć możliwość rozwoju. Z ostatnich
        informacji wynika, że część budynków została sprzedana. Chodzi o to żeby je
        utrzymać w dobrym stanie, a nie tylko posiadać .
        P. Lęcznar proponuje aby wykorzystać materiały przygotowane przez PUW, żeby
        stworzyć coś na wzór projektu rozporządzenia z opisem granic, po-wierzchnią
        i zakazami. Wojewoda może tworzyć rezerwaty, a więc najcenniej-sze elementy
        przyrody może obejmować ochroną. Gdyby teren ten został objęty ochroną
        rezerwatową to utrzymało by się przyrodę w dobrym stanie.
        Ministerstwo Środowiska nie może opracować "biznes planu dla tego terenu" a
        tylko "prognozę". Dobrze, że gminy wychodzą naprzeciw parkowi poprzez
        stra-tegie. Zmieniło się kierownictwo w Narodowym Funduszu Ochrony
        Środowi-ska, poprawią się warunki finansowania. Parki podkarpackie dostały
        na inwe-stycje środki w wysokości 2,5 mln zł. Na etapie tworzenia parku musi
        być "gdybanie" a nie konkrety.
        P. Marian Stój - ust. się do bezrobocia Ustrzyk Dolnych. W N-ctwie Bircza
        po-wstanie druga jednostka, a więc bezrobocie się nie zwiększy.
        P. Kuchciński - kierunek rezerwaty przyrody -polityka
        województwa idzie w dobrym kierunku.
        - nowe miejsca pracy poprzez powiatowe urzędy pracy.
        P. Bańcarz - przedstawiła rezerwaty przyrody oraz użytki ekologiczne na
        tere-nie N-ctwa Bircza.
        P. Zagrobelna - 11000 ha zajmują rezerwaty w RDLP w Krośnie na ponad 8000 ha
        nie ma planów. 25 tys. ha - projektowanych - nie ma pieniędzy na
        dokumen-tację. Nie ma pieniędzy na eliminację chorego żubra. W lutym trzeba
        im poma-gać. Są niedźwiedzie, są wilki. Nie ma pieniędzy na ochronę tym
        bardziej, że budżet nie dokłada. Od Pogórza Ciężkowickiego do Przemyskiego
        są tereny chronione.
        P. Kotlarczyk- sugestia ze strony p. Lęcznara żeby przygotować
        rozporządzenie. Takie rozporządzenie jest, tylko na mniejszą powierzchnię. W
        rozmowie ze spo-łeczeństwem należałoby go użyć jako argumenu. Samorządy nie
        mogą o wszystkim decydować gdyż jest to dziedzictwo narodowe. Musimy je
        chronić. Nie wolno doprowadzić do dalszego zaprzepaszczenia tych szans. W
        pierw-szych początkach tworzenia TPN wszystkie grunty były własnością Skarbu
        Pań-stwa.
        Uznawać rezerwaty.
        P. Lęcznar - w nowej ustawie o ochronie przyrody plany ochrony będą określać
        tylko wytyczne do ochrony rezerwatów.
        P. Kościelny - mimo braku środków trzeba stwierdzić, że cele ochronne są
        re-alizowane.
        P. Zagrobelna - N-czowie chronią przyrodę w obiektach chronionych. Sprawa
        zalesienia w dolinie Jamnej miała miejsce na pow. 4,5 ha na ogólną pow.
        ponad 300 ha.
        P. Misiak - rezerwaty w granicach TPN to tylko "Reberce, "Turnica", "Na
        Opalonym". Koszty opracowania dokumentacji są bardzo małe, planów ochrony -
        mniejsze. Projekt rozporządzenie TPN został zawieziony do Ministra Ochrony
        Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
        Może posłużyć do informacji samorządom.
        P. Kaczmarek - jeżeli na kompleksie leśnym o powierzchni 1000 ha wyłącza się
        500 ha w rezerwatach to obkłada się teren i ludzi rezerwatami.
        P. Kunysz - jeśli będzie zgoda samorządów, czy zawsze będzie odpowiedź MŚ,
        że w pierwszej kolejności jest powiększenie Białowieskiego PN.
        P. Rębisz - cenne fragmenty rodzimej przyrody są chronione ustawą o lasach.
        Walory rodzimej przyrody na każdym KTG jest uwzględniane.
        Wpływy do budżetu z ramienia ochrony rezerwatowej jest bardzo niski dla
        gmi-ny.
        P. Kuchciński - przygotować uchwałę Rady Powiatu Przemyskiego do
        Parla-mentarzystów o zwiększenie 2-krotnie wpływów do gmin za ochronę
        przyrody.
        P. Kukuła - strategia rozwoju województwa podkarpackiego została
        opracowa-na. W gminach strategie powinny współgrać. W ekspertyzach
        strategicznych województwa wspomniano o tworzeniu TPN. Jeśli TPN będzie
        powstawał to konieczne jest rekompensowanie tych szkód dla gmin. W NFOŚ i GW
        oraz w WFOŚ i GW już jest to realizowane. Plany wykonawcze województwa będą
        po-pierane jeżeli gminy będą temat popierać.
        P. Lęcznar - dla MŚ pierwszoplanową pozycją jest Białowieski PN. Są to
        bardzo duże pieniądze. Nie wiadomo czy budżet to wytrzyma. Czy TPN utrzyma
        się w priorytetach? Jest projekt Mazurskiego Parku Narodowego, jest Turnicki
        PN. Najnowszy "PN Ujścia Warty" - będzie chyba w pierwszej kolejności, gdyż
        po-pierają go samorządy.
        Podatki leśne - posłowie pracują, ponoć parki będą traktowane tak jak lasy,
        dla samorządów będą to większe kwoty. Faktem jest, że Nadleśniczowie chronią
        przyrodę w obiektach chronionych, szczególnie w rezerwatach. Wynika to ze
        statusu prawnego rezerwatów. Dobrym przykładem jest "Program ochrony
        przyrody N-ctwa Bircza".
        Należy kształtować świadomość w społeczeństwie.
        P. Dobrowolski - zaniepokoiły mnie wypowiedzi samorządowców, którzy
        trak-tują "nas" i "was". Ministerstwo -to przyrodnicy. Gdyby nie "leśnicy"
        to tych 20 PN nie byłoby. Wprowadzenie leśnych kompleksów promocyjnych to
        też zasłu-ga leśników. Rozumiemy, że ochrona przyrody to jest to, co zostało
        zapisane w polityce ekologicznej Państwa czyli w zrównoważonym rozwoju
        Państwa.
        Przygotowywany jest drugi dokument uwzględniający samorządy, w jaki sposób
        będą one korzystać z parków narodowych. Możnaby też powiedzieć odwrotnie,
        samorządy nie chcą wyważyć zysków i strat z tytułu utworzenia parku
        narodo-wego.
        Park Narodowy wpłynie na ograniczenie gospodarki leśnej, ale może być
        roz-wój folkloru, wycieczek. Samorządy traktują często MŚ i przyrodników po
        dru-giej stro
        • darino protokół z 2000 roku - część III 04.04.06, 01:40
          Park Narodowy wpłynie na ograniczenie gospodarki leśnej, ale może być
          roz-wój folkloru, wycieczek. Samorządy traktują często MŚ i przyrodników po
          dru-giej stronie.
          W Europie stoimy jako kraj na końcu pod względem procentowym powierzchni
          parkowych. Park narodowy daje większe możliwości rozwoju, nie jest to
          prze-ciwko samorządom. Czasem jest to przeciwko leśnikom pracującym w
          nadle-śnictwach, ze względu na niższe pobory w parkach narodowych. Trwają
          prace nad wyrównaniem płac "parkowców" i leśników. Co roku MŚ występuje w
          bu-dżecie o TPN. Chwilowo nie ma pieniędzy. Jestem przekonany, że ten teren
          wymaga ochrony. To stwarza ogromne trudności w prowadzeniu polityki
          go-spodarczej. Można na to spojrzeć jako na zrównoważony rozwój.
          Ustalenia są słuszne - oparcie się o już opracowany projekt rozporządzenia
          TPN do dyskusji z samorządami. MŚ nie jest w stanie dać gwarancji
          ekonomicznych i gospodarczych. MŚ może popierać w innych instytucjach
          pozarządowych. MŚ chce aby opracować taki plan zagospodarowania terenu TPN.
          P. Kuchciński - Wojewódzki Konserwator Przyrody będzie sprawę koordyno-wał.
          Mam nadzieję, że władze samorządowe przekonamy.

          Protokół sporządziła: Stanisława Bańcarz

          Przemyśl, 2000-10-02
      • greywolf2 Re: koordynacja działań w sprawie TPN 07.04.06, 21:09
        " Nowe chronione obszary w Karpatach

        Koalicji 4 organizacji pozarządowych udało się przekonać polski rząd do objęcia
        ochroną 8 nowych obszarów w ramach sieci Natura 2000, w polskich Karpatach.
        Bezpośrednią inspiracją dla rządu był przygotowany m.in przez WWF
        raport: "Propozycja optymalnej sieci obszarów Natura 2000 w Polsce -
        tzw. "Shadow List"".

        W dniach 30-31 maja w Kranjskiej Gorze (Słowenia) odbyło się I Seminarium
        Biogeograficzne dla nowych krajów członkowskich UE regionu alpejskiego. Podczas
        spotkania zorganizowanego przez Komisję Europejską i Europejski Ośrodek
        Tematyczny dokonano oceny propozycji złożonych przez nowe kraje członkowskie UE
        dotyczących sieci Natura 2000, obejmujących region alpejski. Przed rozpoczęciem
        seminarium propozycja polskiego rządu była bardzo ograniczona, w stosunku do
        innych krajów UE i obejmowała zaledwie 25,34% powierzchni polskiej części
        regionu alpejskiego. Słowenia, dla porównania zgłosiła 55% powierzchni regionu
        alpejskiego położonego na jej terytorium.

        Tuż przed seminarium, nieoczekiwanie polski rząd zgłosił pod ochronę osiem
        nowych obszarów w tym Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Ostoja Popradzka, Gorce,
        Ostoje Nietoperzy Powiatu Gorlickiego, Ostoje Nietoperzy Beskidu Wyspowego,
        Kościół w Górkach, Kościół w Radziechowych. WWF wspólnie z innymi organizacjami
        pozarządowymi już od ponad roku postulował o objęcie ochroną tych terenów w
        ramach sieci Natura 2000. Nasze badania dotyczące tych terenów opublikowaliśmy
        w Shadow List i to one właśnie stały się podstawą dla tej decyzji rządu.
        Dyskusja przedstawicieli rządu z reprezentantem polskich NGOs podczas
        seminarium była tak owocna, że doprowadziła do włączenia do sieci jeszcze dwóch
        obszarów z Shadow List : Ostoi Jaśliskiej i Gór Słonnych i jednego z
        dodatkowych obszarów zaproponowanych przez Koalicje - Łąk Nadmagurskich. "
        -----------------------------------------------------
        GÓRY SŁONNE już w sieci Natura...a co z resztą...?
      • obserwator1231 Re: koordynacja działań w sprawie TPN 29.08.06, 16:34
        Park w Birczy będzie pomimo nieprzyjemnego nastawienia "kaczorów'.Oni jeszcze
        nie zrozumieli co to znaczy chronic naturalne środowisko i jakie jest to
        duże bogactwo państwa .Zrobimy bardzo wiele by unia wymusiła na
        bliżniakach -by chronili to co służy człowiekowi . Sprawy powołania parku
        obecnie przejołem po ryśku , który chwilowo jest nieobecny z wiązku z wyjazdem
        zagranicznym .Informuje mnie ,że prowadzi tam nieformalne rozmowy , które
        przyspieszą prace w Polsce zwiazane z utworzeniem parku .
    • sceptyk31 Re: utworzenie Turnickiego Parku Narodowego 27.11.06, 17:39
      Utworzenie parku narodowego w tym rejonie jest sprawą wysoce potrzebną. Tylko
      trzeba pamietać iz zrozumienie tych problemów przez rządzących jest zbliżone do
      zera - vide wypowiedzi obecnego premiera na słynnym rozliczaniu ministrów kilka
      miesiecy temu. Z drugiej strony trzseba pamiętać iż przy takim przedsięwzieciu
      od razu znajdą sie chętni by na tym troche kasy zarobić. Ale pisząc o tym
      trzeba więcvej dokladności - parku nie bedzie niewątpliwie w Birczy, ale tam
      może być jego siedziba. Ale jeśli ciągle się pisze o Birczy to nieobeznany z
      prawem pomysli iz może mu to jakoś zaszkodzić w korzystaniu z tego co posiada.
      Trzeba więc przypominac że park może byc na gruntach prywatnych jedynie za
      zgodą zainteresowanych, utworzenie parku to nie utrata oracy w lesie ale cos
      wręcz przeciwnego - jest szansa na dodatkowe zatrudnienie. Trzeba pamiętać że
      ludzie boją sie nowego. Trzeba więc ustawicznie prowadzić swoistą "pracę
      organiczną". Może tematem "bombardować" nowe wladze gminy Bircza ? Choc trzeba
      pamietać że park bedzie leżał chyba w większości w gminie Fredropol. Ja mysle
      że kiedyś powstanie, oby nie za póżno. Ja znam Pogórze Przemyskie raczej wzdłuż
      dróg, ale od wiosny mam zamiar to zmienić.

      www.rdomin.com/
    • darino problem z programem Natura 2000 15.12.06, 09:18
      "Także wczoraj Komisja Europejska poinformowała o rozpoczęciu kolejnego etapu
      innej procedury przeciwko Polsce. Chodzi o wskazanie przez polskie władze zbyt
      małej liczby tzw. obszarów Natura 2000. Zgodnie z unijnymi dyrektywami każde
      państwo ma obowiązek wskazania odpowiedniej liczby obszarów „chronnych”. Polska
      zidentyfikowała tylko 72 takie miejsca w całym kraju. Zdaniem UE takich
      obszarów powinno być co najmniej 140."
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3788076.html
      Być może jest jeszcze jakaś szansa dla Turnickiego Parku Narodowego ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka