wypalanie traw - znów to samo !

30.03.05, 07:05
Palący problem, który występuje corocznie w naszym kraju, to wypalanie traw.
Potocznie mówi się, że to ludzka bezmyślność, brak wiedzy. Ekolodzy, leśnicy,
naukowcy mówią, że dla świata przyrody wypalanie traw to katastrofa
ekologiczna.

Strażacy określają problem mianem Wiosennego Zagrożenia Pożarowego. Po raz
kolejny ogromnym problemem dla strażaków z naszego regionu stają się pożary
traw. Na terenie powiatu sandomierskiego w Wielkim Tygodniu straż pożarna
interweniowała z tego powodu aż 43 razy. Strażacy najczęściej wyjeżdżali do
pożarów na teren gmin Sandomierz i Dwikozy, Samborzec, Koprzywnica, Zawichost
i Klimontów. Trawy wypalane są także na terenie powiatu tarnobrzeskiego. Od
piątku pożarów takich było aż czternaście.

O tym, dlaczego nie powinno się wypalać traw, pisze i mówi się co roku bardzo
dużo. Strażacy i ekolodzy jednym głosem wymieniają co najmniej kilkanaście
argumentów, wśród najważniejszych znajdują się takie:

- Każdego roku w pożarach giną ludzie i zwierzęta – mówią strażacy. -

- Każdy pożar, a co za tym idzie - każda interwencja sporo kosztuje. Sam
przyjazd straży pożarnej do ognia kosztuje kilkaset złotych; w skali kraju są
to dziesiątki tysięcy pożarów i miliony złotych. Te ogromne sumy pokrywane są
w ostatecznym rozrachunku

z budżetu państwa. Oznacza to, iż to my - całe społeczeństwo - ponosimy
ciężar finansowy walki z pożarami. Zapewne każdy z nas miałby ciekawsze
propozycje na zagospodarowanie tak wielkich kwot pieniędzy, które każdego
roku "przemijają z wiatrem". Dym, będący następstwem wypalania, oznacza tony
toksyn w powietrzu, niszczona jest gleba i jej cenne minerały.

Straż pożarna kolejny raz apeluje więc o rozsądek i wyobraźnię. Nawet
niewielki początkowy ogień może być przecież przyczyną ogromnej tragedii,
ludzkiej śmierci czy utraty dobytku.

mrok

Super Nowości z dnia 30_03_2005
    • upowiec utrata dotacji za wypalanie ? 30.03.05, 07:17
      Strażacy i kontrolerzy tropią niefrasobliwych rolników

      PODKARPACKIE. Nie tylko grzywna grozi rolnikom przyłapanym na wypalaniu traw.
      Stracić mogą również dopłaty obszarowe - ostrzega Agencja Restrukturyzacji i
      Modernizacji Rolnictwa.
      Strażacy nie nadążają z gaszeniem wzniecanych pożarów. - Ten scenariusz
      powtarza się co roku, liczne apele i prośby zdają się na nic - ubolewa kpt.
      Mariusz Wójcicki z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.
      Od 20 do 28 marca w naszym regionie odnotowano prawie 200 pożarów suchych traw
      i poszycia leśnego.
      Rolnicy i działkowicze nadal tkwią w przekonaniu, że popioły spalonej
      roślinności użyźniają glebę. Tymczasem skutek jest zupełnie odwrotny. Wysoka
      temperatura niszczy warstwę próchnicy i wyjaławia ziemię. W płomieniach giną
      ptaki, m.in. czajki i skowronki, które na łąkach zakładają swoje gniazda.
      Podobny los spotyka żaby, jeże, krety, ślimaki, mrówki i drobne gryzonie.
      - Wskutek ludzkiej bezmyślności ginie świat przyrody, o istnieniu którego
      podpalacze nawet nie chcą wiedzieć - mówi Elżbieta Sopel, naczelnik Wydziału
      Ochrony Środowiska, Leśnictwa i Rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Przemyślu.
      Amatorów wypalania traw być może przekonają kontrolerzy z Agencji
      Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Będą sprawdzać, czy pola zgłoszone
      do dopłat bezpośrednich utrzymywane są w tzw. "dobrej kulturze”. - A to oznacza
      również, że nie można wypalać pozostałości roślinnych - mówi Henryk Siek, szef
      Oddziału ARiMR w Nisku. Jeżeli kontrolerzy udowodnią rolnikowi, że wypalał
      trawę na łące objętej unijnymi dotacjami, dopłata zostanie cofnięta.

      Bartłomiej Pucko
      Dariusz Delmanowicz
      "Nowiny", 30. Marca 2005 04:00

      • darino wypalanie 30.03.05, 09:15
        To wypalanie to tragedia. Na wiosnę nasze gminne OSP jeżdżą prawie codziennie
        do pożarów związanych z wypalaniem traw.
        Niestety wstrzymywanie dotacji nie pomoże, bo trawy wypalają ludzie, którzy
        dotacji nie pobierają !
        • upowiec plaga piromanów 31.03.05, 08:13
          Pomimo apeli powtarzanych co rok, z nadejściem wiosny w teren ruszają bezmyślni
          piromani (najczęściej nieletni), żeby „zabawiać się” podpalaniem suchych traw.
          Pozbawieni wyobraźni, prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy, że niszczą
          przyrodę i powodują ogromne niebezpieczeństwo. Na przykład w piątek, 25 marca,
          przy ulicy Słowackiego w Przemyślu od płonącej trawy zajął się nieużywany
          jednopiętrowy barak, którego gaszenie było bardzo utrudnione ze względu na brak
          w pobliżu ujęcia wody. W dwa świąteczne dni strażacy z JRG w Przemyślu aż
          piętnaście razy wyjeżdżali do płonących traw, a przecież każdy taki wyjazd to
          wcale niemałe koszty, które wszyscy ponosimy. Odpowiednie służby zapowiadają
          wzmożone patrolowanie zagrożonych terenów i bezwzględne karanie piromanów.

          J.S
          "Życie Podkarpackie", 2005-03-30
          • upowiec dopłaty z dymem ? 13.04.05, 07:15
            Znów płoną łąki. Z wypalaniem traw od lat walczą m.in. strażacy, policjanci
            oraz służby leśne. Podpalaczom grożą surowe kary. Najwięcej jednak mogą stracić
            rolnicy.

            Podczas wypalania traw temperatura na powierzchni gleby sięga 700 stopni
            Celsjusza. Ogień zabija ekosystem łąk. Giną m.in. cenne gatunki ziół, owady,
            żaby, jeże, krety oraz gromady ptaków, które mają na łąkach tereny lęgowe. Co
            gorsze, nieraz dochodzi do tragedii.

            Tak się stało w minioną sobotę w Giedlarowej k. Leżajska. 73-letnia kobieta
            wypalanie trawy przypłaciła życiem. Zaczadziła się duszącym dymem z płonącej
            trawy i straciła przytomność. Gdy zauważono wypadek, na pomoc było za późno.

            - W tym roku tylko od 20 marca strażacy z województwa podkarpackiego wyjeżdżali
            do pożarów traw kilkaset razy. Spłonęło kilkaset hektarów pól - mówi kapitan
            Mariusz Wójcicki, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego
            Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. - Gdy trawa jest sucha, wystarczy
            wiatr, by pożar przeniósł się z prędkością nawet 60 kilometrów na godzinę.

            Pożary w polach wymagają zaangażowania wielu jednostek straży pożarnej, a
            przecież w tym samym czasie mogą być one niezbędne w innym miejscu dla
            ratowania życia i mienia ludzkiego. Szacuje się, że wyjazd jednego wozu
            bojowego to koszt rzędu 1 tysiąca złotych. Kto za to płaci? Oczywiście my
            wszyscy, całe społeczeństwo.

            Wobec podpalaczy stosuje się sankcje karne określone w kodeksach wykroczeń i
            karnym, do pozbawienia wolności włącznie. Jednak złapanie kogokolwiek na
            gorącym uczynku jest trudne. Ostatnio natomiast znaleziono bat na rolników
            palących swoje łąki.

            - Nasi kontrolerzy ciągle monitorują tereny rolne - mówi Iwona Musiał, rzecznik
            prasowy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie. - Jeśli
            zauważą ślady po wypalaniu traw, które są widoczne nawet przez kilka tygodni,
            może to być powodem cofnięcia unijnej dopłaty.

            Średnio 2 hektary łąki palą się niecały kwadrans. W tym czasie rolnik może
            stracić ponad 1 tys. zł dopłat unijnych.

            ANDRZEJ ŁAPKOWSKI

            Super Nowości z dnia 13_04_2005
    • nina40 Re: wypalanie traw - przyczyną wypadku samoch. 31.03.05, 17:42


      Nic nie zagraża życiu aktora / arch. RMF
      Na płatnym odcinku autostrady A-4 przed Katowicami doszło dzisiaj do wypadku, w
      którym został ranny znany krakowski aktor, Andrzej Grabowski.

      Aktor trafił szpitala w Sosnowcu. Jak dowiedział się reporter RMF, obrażenia
      nie zagrażają życiu Grabowskiego. W wypadku zostały jeszcze ranne 2 inne osoby.

      Przyczyną zderzenia się kilku aut była zła widoczność, spowodowana gęstym dymem
      z wypalanych w pobliżu traw.

      Jak poinformował mł. asp. Robert Stopa z komisariatu policji autostradowej w
      Balicach pod Krakowem, w rejonie wypalanych traw na krótkim odcinku drogi
      doszło do dwóch niezależnych wypadków - na prawym pasie zderzyły się trzy
      ciężarówki, a na lewym dwa auta osobowe. Scenariusz obu zdarzeń był bardzo
      podobny - gdy wjeżdżające w kłęby dymu samochody hamowały, uderzyły w nie auta
      jadące z tyłu. W forda Grabowskiego uderzył volkswagen.

      Oprócz aktora, którego przewieziono śmigłowcem do Szpitala Wojewódzkiego im.
      Św. Barbary w Sosnowcu, na obserwację do szpitala w Mysłowicach trafiła także
      inna poszkodowana osoba, jadąca jedną z ciężarówek. Trzeciego poszkodowanego
      opatrzono na miejscu.

      Życiu znanego aktora nie grozi niebezpieczeństwo. - Mogę wszystkich uspokoić,
      właściwie nic mi się nie stało, mam rozciętą głowę. Ktoś we mnie wjechał w
      gęstym dymie z palonych traw - powiedział przewieziony do szpitala Grabowski
      reporterowi radia RMF. Aktor doznał także ogólnych potłuczeń ciała.

      Ostrożniejszy w rokowaniach był dyrektor sosnowieckiego szpitala, Zbigniew
      Swoboda. - Mogę jedynie powiedzieć, że trwają badania, konieczne są konsultacje
      trzech specjalistów - powiedział dyrektor. Nie chciał przesądzać, czy konieczne
      będzie dalsze leczenie pacjenta w szpitalu. Okaże się to po zakończeniu badań.

      Do wypadku doszło tuż przed południem. Przez około godzinę odcinek autostrady w
      kierunku Katowic był całkowicie zablokowany, ponieważ na pasie ruchu wylądował
      śmigłowiec sanitarny.

      Aneta Gołębiowska z zespołu prasowego śląskiej straży pożarnej potwierdziła, że
      do wypadku przyczyniło się wypalanie traw w bezpośrednim sąsiedztwie
      autostrady - kłęby dymu utrudniły jadącym kierowcom widoczność. Informację o
      płonących trawach straż pożarna i służby autostradowe otrzymały chwilę przed
      doniesieniem o zderzeniu samochodów.

      (INTERIA.PL/RMF/PAP)


      .





      • darino podpalacz zatrzymany ! 14.04.05, 14:05
        info.onet.pl/1081732,11,item.html
    • tarnowian11 Re: wypalanie traw - znów to samo ! 05.04.05, 07:15
      aby troche poprawic samopoczucie napisze wam ze nasi sasiedzi za miedzy
      Meksykanie co wiosne robia to samo.Kilka lat temu wypalanie traw wymknelo im
      sie spod kontroli i caly Meksyk plonal.Jako ze wiatry wieja z poludnia na
      polnoc
      zylismy w wiecznym dymie tygodniami, mieszkajac setki kilometrow od "ogniska".
      Pamietam moment gdy samolot ktorym rozpoczynalem podroz do Polski wzbil sie
      ponad te brunatne kleby dymu i ukazalo sie nam bezchmurne blekitne niebo,powoli
      oddalalismy sie od tego smierdzacego piekla na dole.Wzielismy bardzo dlugie
      wakacje tak ze gdy wrocilismy u sasiadow wszystko co bylo do spalenia juz sie
      spalilo.
      • darino to chyba atawizm ! 05.04.05, 13:33
        To chyba zachowania atawistyczne związane ze zdobywaniem nowych terenów
        rolniczych przez wypalanie prastarej puszczy :)
        Teraz pole się po prostu kupuje ...
        • darino wypalanie w Dynowie 22.04.05, 02:37
          DYNÓW
          Płonące wzgórza
          Od kiedy zrobiło się ciepło i pogodnie, strażacy mają pełne ręce roboty.
          Wszystko przez niestrudzonych wypalaczy traw.

          Starsi rolnicy twierdzą, że wypalenie starej trawy użyźnia glebę. Nic bardziej
          mylnego. Taki zabieg nie tylko wyławia glebę, ale też niszczy wszystkie
          mikroorganizmy glebowe, mające wpływ na jej właściwości i żyzność. Codziennie
          na dynowszczyźnie, jak i w całym regionie, strażacy dzięki wypalaczom traw mają
          pełne ręce roboty. Tak było w pierwszy czwartek kwietnia (7 bm.). W płomieniach
          stanęło całe wzgórze znajdujące się za budynkiem miejscowego Zespołu Szkół. Na
          miejsce przyjechali strażacy z PSP, w gaszeniu pomogli też chłopcy grający w
          piłkę na obiektach szkolnych. Z dymem poszło kilka hektarów łąk. Z płonącej
          trawy uciekała zwierzyna leśna i bażanty. Gdyby strażacy nie interweniowali tak
          szybko, pożar dotarłby do rosnących nieopodal suchych wierzb i spowodowałby
          znacznie większe straty.
          Warto w tym miejscu przypomnieć, że rolnikom którym udowodni się wypalanie
          traw, grozi nie tylko kara grzywny, ale także utrata części unijnych dotacji.

          GSz, "Życie Podkarpackie", 19-04-2005
    • upowiec liczba wypalań maleje ! 26.04.05, 06:41
      "Gazeta Wyborcza", dw 25-04-2005
      Na Podkarpaciu gwałtownie spadła liczba wyjazdów do pożarów traw. Czyżby
      rolnicy przestraszyli się utraty unijnych dopłat czy to raczej skutek
      deszczowej pogody?

      Plaga wypalania traw zaczęła się pod koniec marca. - Codziennie na Podkarpaciu
      straż pożarna wyjeżdżała do tych pożarów od 100 do 170 razy dziennie - mówi
      Mariusz Wójcicki, rzecznik podkarpackich strażaków. Ratownicy zaczęli apelować
      do rolników, by zaprzestali tych praktyk. Tym, którzy starali się o dopłaty z
      Unii, za wypalanie traw groziła utrata części pieniędzy. W ostatnich kilkunastu
      dniach liczba pożarów wyraźnie spadła. Czyżby rolnicy wystraszyli się
      konsekwencji? - To raczej skutek pogody. Zaczął padać deszcz - uważa Wójcicki.
      Strażacy twierdzą, że rolnicy, którzy starają się o dopłaty z UE, nie wypalają
      traw, bo doskonale wiedzą o karach finansowych. Mogą stracić nawet 20 procent
      dopłat.

      - Trawy na ogół wypalane są na nieużytkach, wzdłuż torów kolejowych albo dróg.
      Mało kto wypala je na polach uprawnych - wyjaśnia Wójcicki. W ostatnich dniach
      liczba tego typu zdarzeń spadła do 20 dziennie.

    • darino "palacy problem" - c.d. 29.07.05, 02:05
      Już nie tylko ścierniska, ale siano, które rolnicy koszą, by dostać dopłaty z
      Unii, płonie na podkarpackich polach. Nie pomagają groźby, że przez to można
      stracić dopłatę. Zresztą żaden rolnik z naszego regionu dotąd nie został tak
      ukarany

      Rolnik z podrzeszowskiej wioski tłumaczy: - Mam kilka hektarów ziemi. Wcześniej
      je ugorowałem. Teraz, żeby dostać dopłatę, muszę to kosić. Z sianem nie mam co
      zrobić, bo ani krowy, ani konia nie hoduję. Dlatego je spalam - opowiada.

      Późnymi popołudniami pola pod Rzeszowem przypominają wielkie ognisko, nad
      ziemią snują się kłęby białego dymu. Na rozwiązanie, o którym opowiada nasz
      rozmówca, wpadli też inni.

      - Za wypalanie traw i siana grożą sankcje. Najwyższa to całkowita utrata dopłat
      bezpośrednich - uczula Izabela Kulaga, rzecznik Agencji Restrukturyzacji i
      Modernizacji Rolnictwa.

      ARiMR, która wypłaca dopłaty bezpośrednie - za jeden hektar rolnik dostaje ok.
      500 złotych - apelowała do rolników, by nie wypalali traw, już w ubiegłym roku.

      - Kontrolerzy, którzy sprawdzali wtedy gospodarstwa pod kątem tego, czy rolnicy
      podali prawdę we wnioskach, badali też, czy na polach nie było wypalania. Takie
      przypadki udało im się wykryć, ale nikt z rolników nie dostał kary. Stosujemy
      zasadę, w myśl której dopiero powtórne złapanie rolnika na takim uczynku,
      skutkuje sankcją. Za pierwszym razem dostaje tylko ostrzeżenie - tłumaczy
      Kulaga.

      Tegoroczne kontrole rozpoczęły się w ostatni poniedziałek. Potrwają do jesieni.
      Rewizorzy pojawią się w losowo wybranych gospodarstwach. Może się ich
      spodziewać 5,5 proc. rolników. Na Podkarpaciu kontrola obejmie nieco ponad
      siedem tysięcy gospodarstw.

      O wypalaniu siana przez rolników doskonale wie Janusz Kurnik, zastępca
      dyrektora wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w urzędzie wojewódzkim: -
      Widząc, co się dzieje, dochodzę do wniosku, że nie do końca przemyślana została
      sprawa dopłat bezpośrednich. Uzależnia się je od skoszenia trawy, a nie bada
      się, co rolnik z nią robi. Gdyby musiał się wytłumaczyć, na jaki cel
      przeznaczył siano, na pewno zjawisko spalania by zmalało. Myślę, że w przyszłym
      roku w umowach z rolnikami powinien znaleźć się taki zapis - uważa Kurnik.

      - Takie rozwiązanie byłoby najrozsądniejsze - popiera ten pomysł Zbigniew
      Witkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, główny konserwator
      przyrody: - Rolnicy muszą w końcu zrozumieć, że nie wolno wypalać traw.
      Przecież już teraz grozi im odebranie dopłat - dodaje.

      W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z kolei słyszymy, że jest już tak wiele
      przepisów, które powinny powstrzymać rolników od wypalania siana, że jeszcze
      jedno obwarowanie na niewiele się może zdać: - Nawet najlepsze prawo nie
      sprawi, że ludzie przestaną kraść - argumentuje obrazowo Leszek Juszczak,
      dyrektor departamentu dopłat bezpośrednich w resorcie rolnictwa.

      Te przepisy, które już obowiązują, to ustawa o ochronie przyrody (za wypalanie
      grozi areszt lub grzywna) oraz rozporządzenie ministra rolnictwa, które
      nakazuje rolnikowi utrzymywać glebę w dobrej kulturze rolnej. W myśl tego
      rozporządzenia rolnik, aby dostać dopłatę bezpośrednią z Unii, łąkę musi
      wykosić co najmniej raz w roku, a siano z niej usunąć najpóźniej do 31 lipca. W
      tym samym rozporządzeniu jest napisane, że łąki, pastwiska i ścierniska nie
      mogą być wypalone. - W myśl porozumień między Polską a Unią Europejską rolnik,
      który stara się o płatności unijne, jest zobowiązany do gospodarowania
      przyjaznego dla środowiska - tłumaczy dyrektor Juszczak.

      Podkarpaccy rolnicy nie biorą sobie do serca tych zapisów. Straż pożarna
      regularnie, niemal codziennie, otrzymuje wezwania do wypalanych traw.

      - Wypalanie powoduje wyjałowienie gleby. W płomieniach giną też zwierzątka.
      Poza owadami, także ptaki. Na przykład skowronki, one przecież bytują w
      trawach - przypomina Halina Stanisz z Ligi Obrony Przyrody w Rzeszowie.
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2845258.html
    • nina40 Re: wypalanie traw - znów to samo ! 30.07.05, 08:57
      Wypalają nie tylko u nas, wracałam z nad morza i na trasie między Gdańskiem a
      Warszawą widziałam kilkanaście bardzo rozległych miejsc gaszonych przez straż
      pożarną.
      • darino tym razem ścierniska ... 22.08.05, 21:02
        "Po wiosennym wypalaniu traw na łąkach i nieużytkach, przyszła kolejna plaga
        pożarów. Tym razem rolnicy, którzy kończą właśnie żniwa, podpalają ścierniska,
        a nawet słomę. Przy wysokich temperaturach i silnym wietrze takie pożary to
        ogromne niebezpieczeństwo. Niestety rolnicy od lat pozostają głusi na prośby,
        groźby i kary. Nie odstrasza ich nawet to, że mogą stracić unijne dopłaty.
        Kłęby dymu i płomienie to teraz na polach widok niemal tak częsty jak pracujące
        kombajny. Powód jest prosty: rolnicy, którzy nie hodują zwierząt, po żniwach
        nie mają co zrobić ze słomą, dlatego puszczają problem z dymem. Właśnie tak,
        jak ten gospodarz spod Kańczugi. Strażacy niemal codziennie odbierają
        zgłoszenia o pożarach. Wypalanie ściernisk jest niebezpieczne, bo ogień może
        łatwo przenieść się na przykład na pobliskie gospodarstwa, albo na sąsiednie
        uprawy. Dym jest też groźny dla podpalacza. W płomieniach giną zwierzęta, ptaki
        i owady. Ogień wyjaławia ziemię. Rolnicy, którzy wypalają pola i łąki tracą też
        unijne dopłaty. Unijne dotacje to od 200 do około 500 złotych za hektar, w
        zależności od uprawy."
        tvp.pl/400,20050822238273.strona



        • nina40 Re: tym razem ścierniska ... 22.08.05, 21:16
          Mam nadzieję,że rolnicy są informowani o możliwościach utraty dotacji i to ich
          powstrzyma przed bezmyślnym paleniem trawy. Przypomniałam sobie ,że kilka lat
          temu mieszkaniec Korzeńca stracił życie z powodu wypalania traw. Najpierw
          podpalał trawy na swoim polu a póżniej usiłował ugasić szybko
          rozprzestrzeniający się ogień. W tym czasie dostał zawał i chwilę póżniej już
          nie żył. Oddać życie za trawę to zupełny bezsens.
          • charity Re: tym razem ścierniska ... 27.08.05, 01:57
            To nie przeszkodziło jego żonie wkrótce podpalać okolicznych rowów...
            • upowiec kar się nie boją ! 12.04.06, 21:17
              miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3278482.html
              Właściwie nikt do tej pory nie zajął się na poważnie tropieniem podpalaczy.
              Wszelkie odpowiedzialne instytucje tylko udają, że coś robią w tej sprawie.
Pełna wersja