od września rusza numer alarmowy 112

29.07.05, 02:10
"Od pierwszego września na terenie wszystkich powiatów Podkarpacia ale i w
całej Polsce można będzie wezwać pomoc, dzwoniąc pod alarmowy numer 112.
Służby ratownicze można będzie wezwać nie tylko z telefonów komórkowych ale i
stacjonarnych. Polskich urzędników do pośpiechu i wprowadzenia takich
rozwiązań zmusili ich koledzy - urzędnicy z Brukseli.

Rzeszowskie Powiatowe Centrum Powiadamiania Ratunkowego. To tu odbierane są
sygnały od dzwoniących pod alarmowy numer 112. Mogą liczyć na pomoc pod
warunkiem, że zadzwonią z telefonu komórkowego. Mieszkańcy powiatu
rzeszowskiego, którzy teraz dzwonią pod 112, ale z telefonu stacjonarnego na
razie niestety słyszą tylko sygnał, że nie ma takiego numeru. Podobnie jest w
8 innych powiatach. Tam numer 112 dostępny jest tylko z komórek. Wyjątkiem są
powiaty leżajski, lubaczowski, łańcucki i dębicki, gdzie można dzwonić i z
komórki i z telefonu stacjonarnego. Te niejednolite zasady powodują że choć
większość osób zna i kojarzy numer 112. Wielu tak naprawdę nie wie gdzie
można z niego korzystać. Powodów do wątpliwości nie będzie już za miesiąc. Po
pierwszym września pod numer 112 dodzwonimy się z każdego telefonu w całym
województwie i kraju. Jednocześnie można będzie dzwonić na stare numery
alarmowe policji, straży pożarnej i pogotowia.
Marek Kondracki, Państwowa Straż Pożarna
-„Dzwoniąc na konkretne numery 999, 998, 997 w dalszym ciągu te numery będą
aktualne i pod tymi numerami od odpowiednich służb będzie można uzyskać
odpowiednią pomoc.”
Sygnały z numeru 112 w większości powiatów regionu odbierane będą w takich
powiatowych centrach, gdzie na miejscu oprócz strażaków jest też ekipa
pogotowia. Centrów mamy najwięcej w Polsce. Na ich uruchomienie czekają
jeszcze tylko mieszkańcy sześciu powiatów."
tvp.pl/400,20050728229716.strona

    • darino Re: od września rusza numer alarmowy 112 01.08.05, 12:51
      "Niebawem na całym Podkarpaciu zacznie działać numer alarmowy 112, pod którym
      można wezwać pomoc. Dyżurować przy nim będzie straż pożarna. Prosi jednak, by
      korzystać z niego tylko wtedy, gdy nie jesteśmy pewni, kogo prosić o pomoc !

      W naszym województwie można dzwonić na numer alarmowy 112 tylko w dziewięciu z
      21powiatów. Z tym, że w większości powiatów na ten numer można dodzwonić się
      tylko z telefonów komórkowych.

      Od pierwszego września także z telefonów stacjonarnych będzie można wezwać
      pomoc pod tym numerem. Po jego wykręceniu w słuchawce odezwie się strażak - po
      wysłuchaniu zgłoszenia zadecyduje, którą ze służb ratowniczych wysłać na
      miejsce zdarzenia.

      Straż pożarna prosi jednak, by numeru tego nie nadużywać. - Jeżeli będzie to
      np. kolizja drogowa, lepiej zadzwonić bezpośrednio na policję. My do kolizji
      nie jeździmy, a w momencie odebrania zgłoszenie musimy przekierować rozmówcę do
      funkcjonariusza na komendzie. To zajmuje więcej czasu a zgłaszający musi dwa
      razy mówić o tym samym - wyjaśnia Mariusz Wójcicki, rzecznik podkarpackiej
      straży pożarnej. Dotychczasowe numery alarmowe policji i pogotowia nadal
      działają.

      Numer bezpłatny 112 wprowadzany jest w całym województwie, bo takie są wymogi w
      Unii Europejskiej, w której on już funkcjonuje. Ma to ułatwić kontakt z
      ratownikami również turystom odwiedzającym nasz kraj. Jak strażacy będą
      porozumiewać się z cudzoziemcem?

      - Obcokrajowiec powinien mówić po polsku. W całej Unii turyści zgłaszają
      problem w języku urzędowym danego kraju - twierdzi Wójcicki.

      Straż pożarna zamierza jednak zorganizować kursy językowe dla ratowników. - W
      krajach Unii osoby znające obce języki pełnią dyżury w jednym z centrów
      ratownictwa i tam są kierowane rozmowy telefoniczne z obcokrajowcem z całego
      kraju. Być może ten model zostanie zastosowany też w Polsce, ale na razie
      musimy sobie jakoś radzić - przyznaje rzecznik."
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2848578.html
      • darino w Ustrzykach Dolnych od 20 sierpnia ! 13.08.05, 02:05
        "Do 20 sierpnia br. w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w
        Ustrzykach Dolnych uruchomiony zostanie telefoniczny numer alarmowy - 112.
        Telefon ,,112” jest numerem obowiązującym w krajach Unii Europejskiej.
        Uruchomienie ,,112” nie oznacza likwidacji trzech aktualnych numerów
        ratunkowych: 999 -pogotowie ratunkowe, 998 - straż pożarna, 997 - policja.
        Numer ,,112” to telefon ratunkowy, z którego należy korzystać przede wszystkim
        wtedy, kiedy nie potrafimy zidentyfikować zagrożenia i nie wiemy, czy należy o
        nim powiadomić pogotowie ratunkowe, straż pożarną czy policję. Ponadto ,,112”
        to numer przeznaczony dla cudzoziemców, którzy nie znają ,,krajowych” numerów
        telefonów alarmowych.
        Ze względu na to, że ,,112” łączy trzy najważniejsze służby odpowiadające za
        bezpieczeństwo wewnętrzne państwa i ma służyć właściwej i jak najszybszej
        reakcji na zagrożenia, wszystkie rozmowy będą rejestrowane. Rejestratory służą
        do gromadzenia informacji oraz identyfikacji zgłoszeń fałszywych lub
        złośliwych. Identyfikacja numeru będzie dotyczyć także tzw. numerów
        zastrzeżonych i telefonów komórkowych z uruchomioną funkcją zakazu prezentacji
        własnego numeru."

        Gazeta Bieszczadzka nr 16
        • tyrawa A jak w przemyskim i sanockim ? 14.08.05, 09:16
          Czy tu działa ten numer ?
          • darino w całej Polsce numer 112 musi zadziałać 16.08.05, 14:13
            od 1 września 2005 !!!
            • darino ruszył numer 112 i ... problemy ! 02.09.05, 01:06
              "Straż pożarna uruchomiła w czwartek w całym województwie nowy numer alarmowy
              112. Już pojawiły się jednak problemy z automatycznym przełączaniem wzywających
              pomocy do innych służb ratowniczych

              Oprócz numerów alarmowych pogotowia, policji i straży pożarnej od wczoraj na
              Podkarpaciu działa numer 112. Obsługują go strażacy we wszystkich powiatach
              naszego województwa. Strażak, który odbiera telefony decyduje, czy wezwać straż
              pożarną, pogotowie, czy policję. Z przełączaniem rozmów strażacy mają jednak
              problem. Choć Waldemar Wilk z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Rzeszowie
              zapewnia, że większość posiadaczy telefonów komórkowych i stacjonarnych może od
              wczoraj dodzwonić się pod nr 112, ale na razie tylko w dziewięciu powiatach
              strażacy mogą ich automatycznie przełączać do innych służb. W 12 powiatach
              ratownik musi zapisywać wezwanie i sam zgłosić je policji bądź pogotowiu. -
              Trwają prace nad usprawnieniem systemu. Telekomunikacja zapewnia, że do 10
              września we wszystkich komendach straży pożarnej na Podkarpaciu będzie on
              działał tak, jak powinien - wyjaśnia Wilk.

              Problem z dodzwonieniem się z telefonów stacjonarnych mają mieszkańcy gminy
              Tyczyn, Błażowa i Chmielnik. - Tam działa niezależny operator, który ma
              problemy techniczne uniemożliwiające dzwonienie na numer 112 - dodaje."
              miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2896696.html
              • darino w bólach powstaje system ratownictwa ... 02.09.05, 01:30
                "Wielki zintegrowany system ratownictwa w oparciu o numer 112 to na razie
                odległa przyszłość. Za to od dziś Polska ponaglana przez Brukselę wprowadza
                jego protezę.
                Obowiązek uruchomienia takiego systemu ratownictwa narzuca krajom UE dyrektywa
                o usługach powszechnego dostępu z 7 marca 2002 r., gdzie mowa o "możliwości
                bezpłatnego kontaktu ze służbami ratunkowymi przy wykorzystaniu jednego
                europejskiego numeru alarmowego 112". Chodzi o natychmiastowy kontakt z
                pogotowiem, strażą pożarną czy policją. "Stare" kraje UE miały wprowadzić
                dyrektywę w życie do lipca 2003 r., zaś "nowe" - do 1 maja 2004 r. Jedynie
                Polska nie dostosowała się do tych wymogów.
                Na numer 112 można było dotąd dzwonić jedynie z telefonów komórkowych. Komisja
                Europejska wiosną tego roku mocno skrytykowała nas za opóźnienia i zagroziła
                rozpoczęciem postępowania przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości w
                Luksemburgu.
                Minister spraw wewnętrznych i administracji Ryszard Kalisz zapowiedział
                wówczas, że od września numer 112 będzie działał zarówno w przypadku komórek,
                jak i telefonów stacjonarnych. Tym samym nie trzeba będzie wykręcać
                tradycyjnych numerów: 997 - do policji, 998 - do straży pożarnej i 999 - do
                pogotowia ratunkowego, choć pozostaną one w użyciu.
                W ostatnich dniach kolejni operatorzy - w tym największa TP SA - meldowali o
                przygotowaniu swych sieci do realizacji takich połączeń. Dalej jednak numer 112
                nie osiągnął pełnej funkcjonalności i nie wiadomo, czy Komisja Europejska
                przymknie na to oko. Działa w sposób siermiężny - łączymy się z dyspozytorem
                (dyżurny oficer straży pożarnej lub policji), a ten dopiero przekazuje
                informacje właściwym służbom w obrębie powiatu. W tym czasie płyną cenne
                minuty, często decydujące o życiu poszkodowanego.
                Docelowo system ma opierać się na Centrach Powiadamiania Ratunkowego, w których
                wspólnie czuwaliby przedstawiciele różnych służb i mogli szybko postawić
                prawidłową diagnozę oraz wysłać odpowiednią pomoc, czy to patrol policji, czy
                karetkę pogotowia.
                Na razie takich centrów jest ledwie 80 (obsługują je strażacy i lekarze, ale
                już nie policjanci). Docelowo ma ich być ponad 300. Nieoficjalnie mówi się, że
                koszt objęcia nimi całej Polski przekracza 200 mln zł.
                Zdaniem rzecznika MSWiA Marka Georgicy obecnie wprowadzane są procedury
                postępowania dyspozytorów wszystkich służb i "będą poddawane systematycznej
                analizie". - Pełne wdrożenie dyrektywy UE wymaga rozwiązań ustawowych, np.
                dostosowania prawa telekomunikacyjnego i stworzenia jednego powszechnego
                systemu ratownictwa w Polsce - mówi Marek Georgica.
                W wielu krajach, np. w USA, możliwości służb ratowniczych są jeszcze większe
                niż w UE. Operatorzy telekomunikacyjni są zobowiązani do błyskawicznego
                zlokalizowania wzywającego pomocy, gdyby nie był w stanie podać miejsca pobytu.
                Istnieją też systemy powiadamiania SMS-ami (w Polsce działa taki w Olsztynie).
                Umożliwiają wzywanie pomocy nie tylko przez osoby głuchonieme, ale i w
                sytuacjach wymagających dyskretnego działania."
                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2895112.html
                • darino śmigłowiec ratowniczy z Sanoka 05.02.06, 21:04
                  "Nie wiadomo czy będzie niebawem potrzebna. Jedyna na Podkarpaciu latająca
                  karetka czyli śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Sanoku jest
                  statystycznie używany tylko raz dziennie. To oznacza, że są dni, kiedy wcale
                  nie lata. Na przykładzie tej maszyny najlepiej widać, jak bardzo potrzebujemy
                  nowej ustawy o systemie ratownictwa. Oraz pieniędzy na inwestycje, których
                  zazwyczaj nie mają samorządy. Dlatego sanockie starostwo musi teraz główkować,
                  co zrobić z terenem Lotniczego.
                  Maksymalnie dwadzieścia pięć minut. Tyle potrzebuje ten ratowniczy śmigłowiec
                  aby dotrzeć w najodleglejsze zakątki Bieszczadów na przykład do Wołosatego czy
                  na Tarnicę. Dodatkowym plusem jest właściwie brak ograniczeń jeśli chodzi o
                  miejsce lądowania. W ubiegłym roku śmigłowiec wylatywał 350 razy czyli
                  statystycznie rzecz biorąc prawie raz dziennie. Był wzywany najczęściej do
                  wypadków na stokach narciarskich i nagłych zachorowań Rzadziej do wypadków
                  komunikacyjnych. Ci, którzy pełnią dyżury ratownicze czasem nie ruszając się z
                  miejsca, twierdzą, że śmigłowiec jest wykorzystywany bardzo nierównomiernie.
                  Najczęściej wzywają go dyżurni centrów powiadamiania ratunkowego z Przemyśla i
                  Sanoka. Najrzadziej z powiatu bieszczadzkiego. Jaki może być sposób na to aby
                  jedyny taki na Podkarpaciu śmigłowiec był w pełni wykorzystywany? Zdaniem
                  sanockiego starostwa światełkiem w tunelu może okazać się z jednej strony
                  ustawa o ratownictwie medycznym, z drugiej rządowy program dla ściany
                  wschodniej.
                  Bogdan Struś, starosta sanocki
                  -„Wpisanie nas do tego programu pozwoliłoby pozyskać znaczące środki, które są
                  wprost niezbędne do zainwestowania dla stworzenia tej jednej całości jeśli
                  chodzi o ratownictwo medyczne czyli połączenie oddziału ratunkowego z
                  lotniskiem.”
                  Według szacunków realizacja tych planów czyli powstanie w Sanoku szpitalnego
                  oddziału ratunkowego oraz remont i rozbudowa lotniska kosztowałyby w sumie aż 8
                  milionów złotych."
                  tvp.pl/400,20060205299489.strona


Pełna wersja