upowiec
30.10.05, 18:59
www.ipn.gov.pl/
"Podczas II wojny światowej część środowisk ukraińskich, głównie w Galicji,
widziała w III Rzeszy jedyną siłę, która mogła zapewnić powstanie
niepodległej Ukrainy. Dlatego niejednokrotnie zwracały się one do Niemców z
propozycją powołania ukraińskich jednostek wojskowych. Na początku 1943 r.
rosnące straty skłoniły niemieckich przywódców do przyjęcia propozycji.
Postanowiono sformować galicyjską dywizję Waffen SS przeznaczoną do
regularnych walk na froncie wschodnim. Przyjęła ona nazwę 14. Ochotniczej
Dywizji SS "Galizien" (po ukraińsku "Hałyczyna"). Tworzenie cudzoziemskich
jednostek SS nie było w tym czasie niczym wyjątkowym. Pod hasłem walki z
komunizmem sformowano podczas wojny m.in. jednostki francuskie, holenderskie,
łotewskie, estońskie, chorwackie czy białoruskie.
Informację o formowaniu dywizji ogłoszono 28 kwietnia 1943 r. Choć Niemcy nie
poczynili żadnych koncesji politycznych, tworzenie ukraińskiego SS
powszechnie odebrano jako pierwszy krok w stronę powstania własnego państwa.
Z tego powodu nie było większych problemów z naborem ochotników.
Z pierwszego rzutu ochotników do dywizji Niemcy sformowali kilka pułków
policji SS (numeracja od 4 do 8). Włączono je w skład dywizji wiosną 1944 r.
Nim to zrobiono, dwa spośród nich - 4. i 5., wzięły udział w akcjach
skierowanych przeciw partyzantom.
Dywizja "Hałyczyna" otrzymała niemieckie dowództwo. Na jej czele stanął
generał major Fritz Freitag, a szefem sztabu został mjr Wolf Heike. Dowódcami
pułków policyjnych byli - mjr SS Binz (4) i ppłk. SS Franz Lechthaler (5).
Na początku 1944 r. dywizję skierowano na front. W czerwcu 1944 r.
skoncentrowano ją w rejonie Brodów. W lipcu, razem z kilkoma jednostkami
niemieckim została okrążona i rozbita przez nacierającą Armię Czerwoną. W
kotle zginęło lub dostało się do niewoli około 7 tys. żołnierzy dywizji.
Niemcy szybko uzupełnili zdziesiątkowaną dywizję jednostkami rezerwowymi,
odtwarzając jej stan w ciągu kilku miesięcy. Na początku października 1944 r.
skierowano ją do zwalczania powstania na Słowacji. W końcu stycznia 1945 r.
przerzucono ją do Słowenii, gdzie zwalczała partyzantkę Tito. Od 1 kwietnia
1945 r. do końca wojny, dywizja toczyła boje z Armią Czerwoną w rejonie Grazu
w Austrii.
17 marca 1945 r. ukraińskie środowiska emigracyjne utworzyły Ukraiński
Komitet Narodowy (UNK), będący reprezentacją Ukraińców wobec III Rzeszy.
Jednocześnie powołano Ukraińską Armię Narodową (UNA). Miano ją stworzyć ze
wszystkich ukraińskich żołnierzy walczących po stronie Niemiec, w tym, przede
wszystkim, z członków dywizji SS "Hałyczyna". Dowódcą UNA został mianowany
gen. Pawło Szandruk.
Generał Szandruk, były oficer WP, odznaczony za wojnę obronną 1939 r. krzyżem
Virtuti Militari, zaraz po objęciu funkcji udał się do dywizji "Hałyczyna" i
doprowadził do przemianowania jej na 1. Ukraińską Dywizję UNA. 7 maja 1945
r., pod jego też wpływem opuściła linię frontu, oderwała się od wojsk
radzieckich i wkrótce skapitulowała przed Anglikami i Amerykanami. Ukraińców
osadzono w obozach we Włoszech. Zmiana nazwy dywizji, fakt, że jej żołnierze
byli do 1939 r. obywatelami polskimi, wreszcie interwencje Watykanu i być
może gen. Andersa, uchroniły ją przed deportacją do ZSRR. Warto wspomnieć, że
według ukraińskich źródeł 176 żołnierzy dywizji, już po kapitulacji, przeszło
do armii Andersa. W 1947 r. byłym żołnierzom dywizji SS "Hałyczyna" pozwolono
wyjechać do Kanady i Anglii.
Niewątpliwie najwięcej emocji w historii ukraińskiej SS budzą popełnione
przez nią prawdziwe i domniemane zbrodnie wojenne. Chodziło tu przede
wszystkim o działania 4. pułku policji w Galicji Wschodniej, oraz 5. pułku
policji na Lubelszczyźnie. Najpoważniejsze zarzuty dotyczą spalenia wsi Huta
Pieniacka i udziału w tłumieniu powstania warszawskiego.
Wieś Huta Pieniacka była polską placówką samoobrony przed UPA. 23 lutego 1944
r. przybył do niej poszukujący sowieckich partyzantów mały oddział 4 pułku
policji złożony z Ukraińców, ochotników do Dywizji SS "Galizien". W trakcie
rekonesansu doszło do przypadkowej strzelaniny z miejscowa samoobroną. W
starciu zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy. Na wieść o śmierci Ukraińców
Niemcy zorganizowali im manifestacyjny pogrzeb i przeprowadzili karną
ekspedycję, która zrównała wieś z ziemią. Kilkuset cywilnych mieszkańców
zamordowano. Według relacji świadków żołnierze porozumiewali się po
ukraińsku. Zdaniem badaczy ukraińskich pododdziały Dywizji SS "Galizien" nie
brały udziału w pacyfikacji. Powołują się przy tym na ocalałą kronikę
dywizji. Fakt, że napastnicy rozmawiali ze sobą po ukraińsku, tłumaczą
obecnością w niemieckiej policji ukraińskich volksdeutschów. Kwestia ta
wymaga dalszych badań. Niemniej - moim zdaniem - byłoby rzeczą dziwną, gdyby
Niemcy nie pozwolili członkom 4. pułku policji wziąć odwet na Hucie
Pieniackiej za śmierć dwóch swoich kolegów. Zresztą obecności ukraińskiego
oddziału SS "Galizien" w pacyfikacji Huty Pieniackiej nie wykluczył Swiatomir
Foston, były żołnierz Dywizji "Galizien", a obecnie prezes Brytyjskiego
Stowarzyszenia Kombatantów Ukraińskich w wywiadzie opublikowanym w "Gazecie
Wyborczej" 27.12.2000 r.
Jeszcze bardziej złożona jest sprawa udziału Ukraińców w tłumieniu Powstania
Warszawskiego. Jak pokazały badania Ryszarda Torzeckiego i Andrzeja A. Zięby,
w czasie Powstania nie było w Warszawie zwartych jednostek SS "Hałyczyna".
Zbrodnie przypisywane oddziałom ukraińskim popełniły inne oddziały, w tym
m.in. brygada Bronisława Kamińskiego, formacja złożona z obywateli ZSRR,
walczących po stronie niemieckiej. Pomyłka wzięła się stąd, iż warszawiacy, w
dużej mierze pod wpływem informacji o pogromach dokonywanych na Wołyniu przez
UPA, wszystkie cudzoziemskie jednostki walczące po stronie Niemiec określali
jako ukraińskie. Przeciwko powstańcom Niemcy skierowali natomiast dwie
kompanie (zapewne około 300 ludzi) Ukraińskiego Legionu Samoobrony (ULS),
które walczyły na Powiślu we wrześniu 1944 r. W marcu 1945 r. ULS włączono w
skład dywizji SS "Hałyczyna". Czy jednak w skład Legionu wchodziły w tym
czasie wspomniane dwie kompanie, tego nie wiadomo.
Pojawienie się niedawno informacji o żyjących w Wielkiej Brytanii ukraińskich
żołnierzach SS przywołało obawy, aby historia znów nie pogorszyła stosunków
polsko-ukraińskich. Tego typu zagrożenia w żadnym razie nie należy
lekceważyć. Niemniej, nie może ono doprowadzić do zaniechania zajmowania się
kontrowersyjnymi problemami. Należy jednak pamiętać, że wybór dokonany przez
ukraińskich żołnierzy SS nie był ani lepszy, ani gorszy od tego, którego w
tym samym czasie dokonywali łotewscy i estońscy członkowie dywizji SS.
Dr Grzegorz Motyka pracuje w Biurze Edukacji Publicznej IPN w Lublinie, autor
wielu publikacji na temat stosunków polsko-ukraińskich w latach
czterdziestych XX wieku.
Artykuł ukazujący szerzej działania dywizji SS "Galizien" ukaże się w
pierwszym numerze naukowego pisma IPN "Pamięć i Sprawiedliwość"."