podkarpacka religijność ...

18.11.05, 01:51
"W najbliższą niedzielę w kościołach odbędzie się wielkie liczenie wiernych,
dzięki któremu powstanie aktualna mapa polskiej religijności. Jak dotąd
mieszkańcy naszego regionu należeli do najbardziej religijnych w kraju. Czy w
tym roku jakiś inny region odbierze nam palmę pierwszeństwa?

- Ponad 90 proc. Polaków nazywa się katolikami, ale jakość ich wiary jest
różna - mówi ks. prof. Witold Zdaniewicz, szef Instytutu Statystyki Kościoła
Katolickiego. Badania religijności, które przeprowadzane są od roku 1980,
pokazują, że mieszkańcy Podkarpacia należą do jednych z najbardziej
religijnych w Polsce.

W 2003 roku średnio w kraju na mszę świętą w niedzielę udawało się 46 proc.
parafian, ale w diecezji rzeszowskiej aż 71 proc., a w przemyskiej 67 proc.
Poza tym, kiedy średnio prawie 17 proc. wiernych przyjmowało komunię, to w
diecezji rzeszowskiej było ich o dwa procent więcej.

Jeszcze lepiej jest w diecezji tarnowskiej, do której m.in. należą parafie
dębickie i mieleckie. Tam trzy czwarte parafian uczestniczą w niedzielnej
mszy św., a co czwarty - przyjmuje komunię. - Są to jedne z najwyższych
wskaźników w kraju. Południe jest zdecydowanie bardziej religijne od np.
centrum Polski - komentuje ks. Zdaniewicz. Jak pokazują długoletnie badania,
liczba wiernych, którzy biorą udział w mszy św., raczej się nie zmienia, ale
za to zwiększa się liczba osób przystępujących do komunii. Zdaniem ks.
Zdaniewicza w tym roku z uwagi na śmierć Jana Pawła II wskaźniki mogą być
wyższe.

Choć statystyki pokazują, że dębiczanie bardzo licznie uczęszczają do
kościoła, ks. Stanisław Fiołek z tamtejszej parafii św. Jadwigi twierdzi, że
na mszę św. przychodzi coraz mniej osób. - Religijność Polaków zmienia się na
minus. Ludzie są i wygodni, i coraz bardziej obojętni religijnie - uważa ks.
Fiołek.

Z kolei ks. Stanisław Tomkowicz, proboszcz rzeszowskiej parafii św. Judy
Tomasza, jest innego zdania: - Przez 30 lat tu jestem i nie widzę, żeby
frekwencja podczas mszy świętej była mniejsza. A jeśli chodzi o liczbę osób
przystępujących do komunii, to zwiększyła się nawet dwukrotnie.

W ciągu roku w tej parafii wydawanych jest ok. 180 tys. komunikantów na 8,5
tys. parafian. Według obliczeń proboszcza w każdą niedzielę 55-60 proc.
wiernych przychodzi na mszę. - Ojciec Święty kiedyś powiedział, że tu, na
południu, jest dobre powietrze i dobrze by było, żeby poszło ono na całą
Polskę - podsumowuje z uśmiechem ksiądz i zapewnia, że do kościoła przychodzą
nie tylko osoby w podeszłym wieku. - Przychodzą też młodzi i wcale nie stoją
pod chórem, ale modlą się i przystępują do komunii - zapewnia Tomkowicz.
Księża twierdzą zgodnie, że w religijności przodują panie, których więcej
przychodzi do kościoła i przyjmuje komunię.

* Pierwsze liczenie wiernych odbyło się w 1980 r. Od tej pory co roku odbywa
się ono tradycyjnie w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Przed każdą mszą
przy wejściu do kościoła stoją ministranci i lektorzy, którzy liczą
przychodzących do kościoła. Osobno są liczeni panowie i panie. Księża także
zapisują liczbę wydanych komunikantów.

O religijności danej parafii świadczy to, ile procent parafian z 82 proc. (od
liczby parafian odlicza się statystyczne 18 proc. tych, którzy nie są
zobowiązani do bycia na mszy, czyli chorych i dzieci do lat 7) uczestniczy w
mszach i przystępuje do komunii świętej."
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3020229.html
    • darino pełne kościoły ... 22.05.06, 13:54
      "Rzeszów nowym liderem, a Łódź na szarym końcu - tak w skrócie wygląda
      najnowszy ranking polskich miast pod względem frekwencji na niedzielnych mszach.

      Specjaliści z Instytutu Statystyki Kościoła katolickiego dwoili się i troili,
      by przed przyjazdem papieża Benedykta XVI do Polski wyliczyć wskaźnik
      frekwencji Polaków na niedzielnych mszach świętych. Nic dziwnego, bo papież
      podczas każdej swojej pielgrzymki do nowego kraju ma zwyczaj zerknąć na
      aktualne dane o frekwencji owieczek. Czy polski Kościół będzie miał się czym
      pochwalić?

      Raczej nie. Mimo, że aż 94 proc. Polaków uważa się za katolików, to w zeszłym
      roku w niedziele do Kościoła chodziło zaledwie 45 proc. wiernych. Niedzielna
      frekwencja w polskich kościołach spada od 1982 roku (wtedy na mszę chodziło aż
      57 proc. z nas), ale Kościół liczył na to, że śmierć Jana Pawła II ją odwróci.
      Tymczasem w zeszłym roku - w porównaniu z danymi z 2004 roku - wzrosła zaledwie
      o 2 proc., a co najgorsze w większości diecezji spadła!

      Są jednak też miejsca, gdzie na mszę przychodzi bardzo wielu parafian. W
      diecezji rzeszowskiej, która prowadzi w rankingu, zawsze było nieźle, ale w
      zeszłym roku odsetek wiernych uczestniczących w mszach skoczył z 66,5 do 71
      proc. - Tego zjawiska nikt do końca nie potrafi wytłumaczyć - mówi sekretarz
      diecezji rzeszowskiej ks. Wiesław Matyskiewicz. - Zawsze byliśmy w czołówce,
      obok diecezji tarnowskiej i przemyskiej. Być może to wynik pracy i determinacji
      naszych księży, którym udało się przyciągnąć więcej wiernych do świątyń -
      ocenia.

      Rzeszowska diecezja dostaje gratulacje i pochwały od biskupów. Ale w większości
      pozostałych księża muszą się raczej nastawić na reprymendy. Aż w 21 z 41
      diecezji frekwencja na mszach w porównaniu z poprzednim rokiem spadła! Wyraźnie
      odstają: sosnowiecka (32 proc.), szczecińsko-kamieńska (30 proc.), a przede
      wszystkim łódzka, która jako jedyna zanotowała frekwencję poniżej 30 proc. i
      która od lat jest pod tym względem na szarym końcu rankingu. Tamtejsza porażka
      duszpasterska jest wciąż taką samą zagadką jak rzeszowski sukces. - Robimy, co
      możemy, żeby przyciągnąć wiernych do kościołów i można powiedzieć, że nam się
      udaje, bo zahamowaliśmy już ten spadek - mówi ks. Zbigniew Tracz, vicenotariusz
      łódzkiej kurii. Co księża z diecezji łódzkiej chcą zrobić, by ich diecezja -
      zamiast tkwić na szarym końcu tabeli - zaczęła piąć się w rankingu? - Stawiamy
      na pogłębienie katechezy dorosłych - zapowiada ks. Tracz.

      Aktualny ranking powstał na podstawie ogólnopolskiego liczenia wiernych. W
      każdej parafii ministranci 20 listopada 2005 roku policzyli wiernych obecnych
      na mszach i przyjmujących komunię świętą. Te dane przez ostatnie tygodnie
      podliczano w warszawskim Instytucie Statystyki Kościoła Katolickiego."
      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3361035.html
      • darino ranking diecezji 2006 22.05.06, 13:55
        serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3361036.html
        • darini Re: ranking diecezji 2006 22.05.06, 14:44
          o darino ! coż to ! pozostalo ci gadać tak samemu ze sobą :)
          • piotrzr Re: ranking diecezji 2006 22.05.06, 18:47
            jako jeden z promila wśród tych 70 paru procent wcale sie wynikom nie dziwię.
            Czy tak wysoka "frekwencja" to zle czy dobrze??
            Ja lubię galicyjską prowincjonalność, pewien konserwatyzm, tradycjonalizm.
            Przy kolejnych spowiedziach wielkanocnych czy bożonarodzeniowych ogląda sie w
            kościołach tłumy wiernych bardzo zróznicowanych wiekowo.To samo na śródrocznych
            mszach - i dotyczy to róznych miejscowośći - czy to Rzeszowa, Sanoka, Krosna,
            Przemysla itd.
            Na ile ta religijność jest powierzchowna a na ile "ideowa" to inna sprawa.
            Mnie tradycjonalizm religijna się podoba /nawet jeśli przekłada się na głupie
            decycje wyborcze/
Pełna wersja