Dodaj do ulubionych

Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci.

23.01.06, 15:58
Witam serdecznie!
Chcialabym poruszyc kwestie, ktora mnie nurtuje od bardzo dawna. Nie
rozumiem podejscia rodziców, ktorych dzieci uczeszczaja do szkoły podstwowej
czy tez gimnazjum,dlaczego nikt nie przejmuje sie stanem wiedzy jaki wynosza
ich dzieci ze szkoly. Mam na mysli sposob nauczania co niektorych nauczycieli
(np.. tych ktorzy dawno powinni byc na emeryturze) oraz rodzicow ktorzy
stawiaja swoje pociechy na piedestale nie wymagajac od nich kompletnie
zadnego wysilku,a gdy pojawi sie konkretny nauczyciel, ktory az swieci posrod
reszty, to naciska sie aby obnizyl poziom bo dzieci maja same dwóje.Jak ma
sie stopien do wiedzy? czy z takim podejsciem dojdzie sie gdziekolwiek? Nie
mieszkam obecnie w Birczy i ,myslalam ze kiedys tam wroce ale jak slysze od
czasu do czasu jak wyglada np.edukacja w tej poczciwej miejscowosci
odechciewa mi sie jakichkolwiek powrotow.
Mozne znajdzie sie ktos kto mi to wytlumaczy bo naprawde nie potrafie tego
zrozumiec. pozdrwiam serdecznie, a wszczegolnosci tych kotrzy wymagaja od
siebie oraz od swoich bliskich bardzo duzo.
Obserwuj wątek
    • dymek25 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 23.01.06, 16:23
      Szczęsliwie edukację podstawową i gimnazjalna swoich dzieci mam za soba, ale i na studiach nie jest lepiej (na niektórych kierunkach), tylko, ze co ambitniejsi studenci robia swoje nie oglądając się na wykładowców. A nie wiem, czy stary nauczyciel, przed emeryturą nie jest lepszy od młodego, któremu się nie chce, nie opłaca, bo za takie pieniądze...Tylko, że nauczyciele nigdy nie zrabiali dobrze, ale byli pasjonatami zawodu.
    • darino Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 23.01.06, 16:26
      Witaj !
      Szkołę w Birczy skończyłem dawno temu, nie pracuje już chyba żaden z
      nauczycieli, którzy mnie uczyli. Wydaje mi się, że oprócz nauki w szkole ważne
      są też zajęcia pozalekcyjne - brałem udział w kółku fizycznym, startowałem w
      kilku olimpiadach.
      Nie komentuję więc Twojej wypowiedzi, bo brak mi informacji na ten temat.
      Zagląda na forum trochę młodzieży, może oni to skomentują ?
      A może któryś nauczyciel ?
    • nina40 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 23.01.06, 19:42
      Zmieniły się czasy, zmieniły programy nauczania i mentalność ludzi. Dzisiaj
      niewiele osób lubi się przepracowywać a do nich należą też nauczyciele.
      Pracowałam kiedyś w tym zawodzie, jestem też matką to i mam obowiązek
      wypowiedzieć się. Dawniej nauczyciele byli zaangażowani w nauczanie,wychowanie,
      rozwijanie zainteresowań dzieci i młodzieży, często kosztem swojego prywatnego
      czasu. Dzisiaj oddzielają te wszystkie procesy, sobie zostawiając nauczanie i
      to czasami z mizernymi skutkami. Zdaję sobie sprawę,że w ciągu roku szkolnego
      po odjęciu wszystkich ferii, rekolekcji,matur(w szkołach średnich w tym czasie
      prawie wogóle nie ma nauki bo nauczyciele są w komisjach) zostaje niewiele
      czasu na solidną naukę połączoną z realizacją materiału. Mimo tego uważam ,że
      jeżeli nauczyciel wykonuje zawód z powołania, ma solidną wiedzę i dar
      przekazywania jej, to rodzice docenią tę zaletę i nie będę walczyli o obniżenie
      poziomu nauczania. To od nauczyciela zależy czy potrafi zainteresować uczniów
      swoim przedmiotem i czy będzie musiał wystawiać dwóje. Żeby wymagać szacunku i
      zaufania trzeba tę drugą stronę też nimi obdarzyć.
      • krystynaa5 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 23.01.06, 20:39
        Dziekuje bardzo za odpowiedz!
        Moj punkt widzenie mysle bardzo sie rozni od Pani punktu widzenia. Wiem jak
        nauczyciele traktuja dzieci, mlodziez czy tez swoja prace. Poniewaz mam ciagly
        kontakt z jedna jak i druga strona medalu. Sama chodzilam do szkoly w Birczy i
        jestem niezmiernie wdzieczna nauczycielom ktorzy mnie uczyli,za to ze wymagali
        ode mnie tyle ile wymagali poniewaz poszlam do szkoly sredniej i podstawowe
        przedmioty takie jak matematyka,jezyk polski, jezyk angielski nie sprawialy mi
        zadnych kłopotow. Ostatnio rozmawialam z dziewczyna ktora konczy w tym roku
        szkole srednia w Birczy i ze wszytskich uczacych ja nauczycieli wymienila tylko
        dwoch ktorym jest wdzieczna za to ze byli wymgajacy i potrafili ja zarazic
        swoim przedmiotem. Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawe ze dzieci wychodzace z
        gimnzjum w Birczy uwazaja ze "Pana Tadeusza" napisal Rej a o podstawach z
        jezyka angielskiego juz nie wspomne czy tez matematyki. Prosze mnie żle nie
        zrozumiec ale wklejanie biografii wybitnego autora do zeszytu i "wyklepanie"
        jej na pamiec to nie jest wyjscie. Co z tego ze dzieci wychodzace z gimnazjum
        maja same "5" skoro nie znaja tabliczki mnozenia. A gdy zjawiaja sie
        nauczyciele ktorzy stawiaj jakies poprzeczki juz w szkole podstawowej to neguje
        sie ich poniewaz to za wysoki poziom.
        Moja Mama nigdy nie traktowala mnie jak osobe świeta, wymagala ode mnie i
        doceniala to ze inni ode mnie wymagaja, nigdy sie nie zdazylo zeby skarzyla sie
        ze mam za wysoki poziom, poprzewracalo sie niektorym rodzicom w glowach,tego
        jestem pewna, a Ci ktorzy jeszcze trzezwo mysla czesto zapominaja zagladnac do
        zeszytu swojego dziecka czy to zeszyt czy moze "wyklejanka".
        pozdrawiam goraco
        • nina40 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 24.01.06, 08:39
          Droga Krystyna, moje zdanie na temat nauczania w szkole wcale tak nie różni się
          od Twojego. Przecież napisałam o tym, że nauczyciele powinni umieć
          zainteresować dzieci przedmiotem i odpowiedzialni są za przekazaną im wiedzę.
          Miałam na myśli nauczycieli ambitnych i z powołaniem do swojej pracy. Wiem
          natomiast,że są tacy którzy odwalają swoją pracę, co w połączeniu z dużą
          ilością wolnych dni w ciągu roku szkolnego daje mizerne efekty w procesie
          nauczania. Jeżeli uczeń twierdzi,że "Pana Tadeusza" napisał Rej to chyba żle
          świadczy o nauczycielu j.polskiego. Ja poprostu nie obwiniałabym tak bardzo
          rodziców bo za nauczanie w szkole odpowiedzalni są nauczyciele a ci pierwsi
          niech przynajmniej wychowują swoje pociechy na porządnych ludzi. Podsumowując
          stwierdzam,że ogólnie obniżył się poziom nauczania w szkołach. Coraz więcej
          dzieci i młodzieży,chcąc przygotować się do lepszej szkoły, uczelni korzysta z
          korepetycji czy innych dodatkowych płatnych zajęć. Nie świadczy to dobrze o
          naszej oświacie a my możemy tylko ponarzekać. Bardzo chciałabym przeczytać
          opinie nauczycieli,którzy aktualnie pracują w szkołach. Może ktoś odezwie się.
          • dymek25 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 24.01.06, 10:59
            Można powiedzieć, że moich rodziców moja i brata nauka nie interesowała,bo to był nasz obowiązek, chodzili na wywiadówki i tyle. Zajęcia dodatkowe załatwialismy sobie sami, po książki do biblioteki chodziliśmy sami,do konkursów czytelniczych, poetyckich itp zgłaszalismy sie takze sami. Przepraszam, ale korepetycje były sprawą wstydliwa (nikt nie chciał być matołem), a słabszym uczniom pomagali lepsi.Ale faktem jest, że w kazdej szkole było kilku nauczycieli, którym się CHCIAŁÓ.
            • frantic666 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 25.01.06, 17:18
              Tak tak nie można osiągnąć niczego bez ciężkiej pracy, jeżeli chcecie aby wasze
              dzieci odnosiły sukcesy np w olimpiadach mam genialne rozwiązanie aby zachęcic
              nauczycieli do pracy z nimi Proponuje aby nauczyciel którego uczen wygrał jakis
              konkurs zakwalifikował sie do olimpiady okręgowej otrzymywał premię!!!

              Dziwi mnie fakt że wieksza połowa nauczycieli np w birczanskim gimnazjum ma
              tytuł nauczyciela dyplomowanego, a pytam sie za co skoro jak mi wiadomo było
              tylko kilku olimijczyków z gimnazjum ;D

              Pani dyrektor skoro macie tak wykfalifikowaną kadrę to czemu tak mało
              sukcesów???

              Prosze tylko o szczerą oddpowiedź bo jak na razie widze ze tylko z chemii i
              informatyki (jak podajecie na swojej stronie) udało sie a co z resztą???
    • niunia1113 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 24.01.06, 13:09
      Z uwagą śledzę dyskusję na temat szkół w Birczy. Jestem matką dzieci, które do
      nich uczęszczały. Sama kończyłam ośmioklasową Szkołe Podstawowa w Birczy.
      Pamiętam z własnego doświadczenia jak narzekaliśmy na wymagających nauczycieli.
      Dziś jako osoba dorosła widzę ile czasu uczniowie poświęcaja na naukę ,
      czytanie, ile na oglądanie filmów w telewizji, pracę z komputerem. Moi rodzice
      jasno ustalili reguły gry. Latem nie wolno mi było wrócić później niż o 21,
      zimą o 20. Do szkoły chodziłam w fartuszku, a malowanie czy farbowanie włosów
      nie przyszło mi nawet do głowy. Filmów dla dorosłych nie oglądałam, bo nie
      pozwalali rodzice. Rodzice, księża, nauczyciele mieli dużo do powiedzenia.
      Dziś,,jajko mądrzejsze od kury" , a autorytetów brak. Dzieci przychodzą do
      szkoły z róznych rodzin, z rozmaitymi problemami. Wiele z nich jest głodnych
      (mówiły mi o tym moje dzieci). Dojeżdzają do szkoły z odległych miejscowości
      naszej Gminy. Dzieci , których rodzice zdają sobie sprawę z rangi
      wykształcenia, wiedzą po co trafiły do szkoły. Inne chcą tylko aby kolejny
      dzień minął-więc zdarza się im pomylić Reja z Mickiwiczem.Myslę, że nieraz
      krytykujac wszystkich i wszystko należałoby zapytać siebie czy jako rodzice
      jesteśmy bez zarzutu. Czy dla ,,świetego spokoju" nie dajemy im za wiele
      swobody, a pózniej szukamy winnego.
      • darino było mniej czynników "odwracających uwagę" :))) 24.01.06, 14:21
        Cóż, dawniej do wyboru można było uczyć się i czytać książki, albo biegać po
        lasach, grać w piłkę i jeździć rowerem. W zimie sanki.
        W telewizji jeden program, kino trzy razy w tygodniu (ale tylko dwa filmy, bo w
        piątek i niedzielę wyświetlano ten sam), brak komputerów.
        Teraz młodzież ma większą możliwość wyboru (i rzadziej wybiera naukę).

        Co do szkoły, to nosiłem fartuch, i w dalszym ciągu jestem zwolennikiem
        szkolnych mundurków :)) - obecnie szkoła to rewia mody.
        • krystynaa5 Mundurki:) 24.01.06, 14:31
          Ja rowniez uwazam ze mundurki powinny być w szkołach, mlodziez nie ma zahamowac dosc czesto co do stroju- gołe pępki,pupy,i tylko widac paseczek od stringów:/
          Dzieci pochodzą z roznych rodzin i dlatego roznie sa ubrane,jedne bardziej skromno inne mniej,ale mundurek to naprawde dobra sprawa.
          • nina40 Re: Mundurki:) 24.01.06, 16:57
            Kochani,musicie wreszcie pogodzić się z tym,że czasy się zmieniły. Nie można
            mieć rozwoju techniki,cywilizacji, członkowstwa w Unii Europejskiej, wyjazdów
            na zagraniczne wczasy dokądkolwiek się chce, ekranizacji lektur szkolnych,
            dostepu do internetu i mundurków szkolnych w jakich my chodziliśmy do szkoły.
            Dobrze by było gdyby tak się udało ale czasy mundurków, czytania wszystkich
            lektur i respektu przed księdzem i nauczycielem już nie wrócą. My jako rodzice
            mamy obowiązek wychowania dzieci w szacunku do nas,szkoły i kościoła,
            powinniśmy zwracać uwagę jak dzieci chodzą ubrane ale musimy im dawać też dobry
            wzorzec. Nic na siłę, minęły czasy pasa,kabla i stawiania do kąta.
            Przypomnijcie sobie w jakich warunkach i na jakich pomocach szkolnych my
            zdobywaliśmy wiedzę a jak mają nasze dzieci. Nie możemy im zafundować trochę
            nowoczesnego a trochę "naszego" życia. Wiem,że tak byłoby najlepiej ale nie ma
            na to szans i trzeba się pogodzić z pędzącym duchem czasu.
            • darino Re: Mundurki:) 25.01.06, 00:30
              W ciągu ostatniego roku czytałem kilka artykułów o triumfalnym powrocie
              mundurków (na razie do kilkunastu prywatnych szkół). Słyszałem też o kilku
              publicznych szkołach, które wprowadziły obowiązkowe mundurki ...
              Co do reszty to oczywiście zgadzam się z tobą, Nino.
              Jeszcze sprawa religii w szkole. Uważam, że "prawdziwsze" było chodzenie na
              lekcje religii do parafii ...
              • nina40 Re: Mundurki:) 25.01.06, 07:40
                Chyba nie był to trimfalny powrót do mundurków,przynajmniej nie dla dzieci,
                które traktują to jak karę,przebierają się tylko na niektóre lekcje(w
                zależności od wymagań danego nauczyciela)i z zazdrością patrzą na uczniów szkół
                publicznych. U nas mundurki wymagane są w szkole katolickiej i w jednym liceum
                publicznym. Nie znaczy to ,że młodzież chętnie i zawsze je zakłada. Darino.
                taka forma religii jak kiedyś też bardziej mi się podoba ale w tej chwili,jak
                chyba zauważyłeś, wkracza ona do szkoły coraz śmielej i na większych prawach.
                Pozdrawiam.
              • dymek25 Re: Mundurki:) 25.01.06, 10:48
                Wkraczamy tu na inne pole do dyskusji, ale mam
                pytanie, co robi młodzież nie chodząca na lekcje
                religii? Czy są jeszcze lekcje etyki? A co z innymi
                wyznaniami?
                • krystynaa5 Religia 25.01.06, 11:18
                  Jak chodzilam do podstawowki to byla u mnie w klasie kolezanka ktora nie chodzila na lekcje religii, spedzala ją w swietlicy albo na korytarzu:/ ale jak jest dzisiaj to naprawde nie wiem.
    • savage6 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 25.01.06, 17:05
      Wiecie co ja już nie wiem co powiedziec ale powiem NIE PAMIĘTA WÓŁ JAK
      CIELĘCIEM BYŁ a po za tym co wy mówice co wy chcecie od swoich dzieci, nie
      porównujcie ich ze sobą bo teraz są wychowywane w innych czasach, mają własne
      problemy, a szkoła... szkoła przeminie i pozostaną tylko wspomnienia. Ja sie
      ciesze że dzieci mylą Reja z Mickiewiczem bo to oczym pisali już dawno
      przestało ich dotyczyc system jest zły po co mówic o Mickiewiczu, czy nie
      lepiej powiedziec cos o wielkich polakach naszych czasów np cos
      O Janie Pawle II, a wkuwanie Pana Tadeusza to juz wstyd i strata czasu.
      Pozdrawiam wszystkich i prosze nie wymagajcie wiele od swoich pociech bo czy
      jest w tych działanieach jakis sens.
      • krystynaa5 "Pan Tadeusz" to Epopeja narodowa!!! 25.01.06, 23:47
        "Pan Tadeusz" to Epopeja narodowa!!! Jestem w szoku ze uwaza Pan ze nie powinnismy wymagac tak podstawowych rzeczy od naszych dzieci. Kazdy Polak powinniem wiedziec kim byl Adam Mickiewicz i co napisal, nie mowie tutaj o balladach czy romansach ale "Pana Tadeusza" bezdyskusyjnie.
        Skoro Pan uwaza:"(...) nie wymagajcie wiele od swoich pociech bo czy
        jest w tych działanieach jakis sens" to albo Pan nie ma dzieci albo probuje Pan w sposob infantylny podtrzymac rozmowe.
        • savage6 Re: "Pan Tadeusz" to Epopeja narodowa!!! 26.01.06, 12:21
          Ja jestem kosmopolitą wiec to powinno wam wszystko wyjaśnic. A co do Pana
          Tadeusza i Adama Mickiewicza jeżeli ktos dokładnie czytał jego biografie a wiec
          wiele książek na jego temat to wie że Mickiewicz do konca nie był takim wielkim
          Polakiem, niektórzy wręcz posądzili go o zdradę czego dowodem miało byc to że
          Mickiewicz wcale nie przebywał na zesłaniu tylko w luksusowym senatorium, co
          budzi wiele kontrowersji trzeba wiedziec ze w tamtych czasach za takie (i tu w
          cudzysłowi zeby mnie ktos źle nie zrozumiał) "przewinienia" jakie dopuscił się
          MIckiewicz wielu poetów trafiało na Syberie albo odrazu ich eliminowano. Wiec
          pani Krystyno co do epopeji ja bym nazwał ją komedią bo pewne źródła również
          podają że Pan Tadeusz miałbyc komedią taką jak napisał Fredro, a zbieg
          okolicznosci uczynił ją epopeją. Ja tu podałęm tylko fakty i wiem że każdy ma
          prawo do własnego zdania na ten temat
          • dymek25 Re: "Pan Tadeusz" to Epopeja narodowa!!! 26.01.06, 13:08
            Savage, nie wiem jak się ma kosmopolityzm do propagowania nieuctwa.
            Poza tym piszesz: "ja tu podałem tylko fakty",a przecież informacja:że"pewne źródła również podają,że Pan Tadeusz miał być komedią..."nie jest żadnym
            faktem.Miałam zamiar już nie dyskutować, ale nie można nie reagować na bełkot.
    • cola120 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 26.01.06, 12:59
      Jestem zszokowana tą opinią dlaczego ktoś kogo nie ma w gimnazjum i wnim nie
      uczy wypowiada się .Zdaje się ,że taka osoba ma bardzo niski poziom
      wykształcenia i w ogóle nic sobą nie prezentuje.Otóż ,tak w każdym Gimnazjum
      jest bardzo trudna młodzież ,ale nauczyciele doskonale sobie z nią radzą ,z
      tego co mi wiadomo Gimnazjum W Birczy jest głownym prezenterem naszej
      gminy .Zadna inna szkoła nie lgnie do prezentacji na różnych uroczystościach
      gdy coś potrzeba to ich widzą a jak nie to plotkują nie stworzone
      rzeczy .Ludziom języka nie ukruci ale czas najwyższy aby się dowiedzieli
      wszyscy ,że pozim nauczania jest wysoki i jeżeli rodzic pomaga nauczycielom to
      nie narzeka, kto jest mądrym człowiekiem to zdaje sobie sprawę, że do uczniów w
      tym wieku trudno trafić, ale nauczyciele jak wspominiałem doskonale sobie radzą
      a problemy są z dziećmi z rodzin patologicznych.Ni dość ,że zapomnieli o nich
      rodzice to opieka społeczna nie wiele w tym kierunki robi.Braki też wynikają ze
      szkół podstawowych ponieważ przychodzą do gimnazjum uczniowie nie umiejący
      nawet czytać!!!!!Myślę ,że to zwykła ludzka zawiść .Nie bójcie się posyłać
      dzieci do naszego Gimnazjum ,tam jest wiele atrakcyjnych zajęć i wiele pracuje
      się społecznie kto jest mądry to zauważy a kto "głupi" zajmuje się plotkami i
      traci czas na głupstwa .
      • krystynaa5 Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 27.01.06, 01:59
        Przepraszam serdecznie jesli kogos uraziłam swoja wypowiedzia. Oczywiscie kazdy ma prawo miec swoje zdanie. wypowiadajac sie nie mialam na mysli konkretnego przemiotu. I bardzo sie ciesze ze pojawil sie ktos kto tak walecznie broni Gimnazjum w Birczy.pozdrawiam serdecznie

        PS.Moja wypowiedz zostala oparta na wypowiedziach uczniow.
    • stodrugi Re: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci. 27.01.06, 09:11
      Zeby dokonywac osadow instytucji szkoly jako miejsca ksztaltowania postaw i
      charakterow wlasnych dzieci rodzice powinni odpowiedziec sobie na pytanie czy
      sami robia wszystko co w ich mocy i obowiazku aby dac swoim pociechom
      odpowiednie wzorce, reguly zachowan, odpowiednie podejscie do nauki, itp.
      Wydaje mi sie ze dopiero jesli na tym polu ze spokojnym sumieniem (a z tym bywa
      roznie w zaleznosci od stoponia swiadomosci spolecznej i samokrytyki) stwierdza
      ze wszystko jest ok mozna zaczac z bliska przygladac sie szkole, nauczycielom i
      tym co soba reprezentuja. Z uwagi na fakt ze jestem dosyc blisko zwiazany ze
      srodowiskiem nauczycielskim w Birczy wydaje mie sie ze nie bede odosobniony w
      twierdzenieu ze niczym specjalnym to srodowisko nie wyroznia sie ponad srednia
      krajowa. Ogolny ped ku kolekcjonerstwu kolejnych papierkow, zaswiadczen,
      wyimaginowanych kursow potwierdzajacych "wybitne" osiagniecia pedagogiczne,
      marny poziom etyczny i intelektualny, traktowanie szkoly przede wszyskim jako
      instrumentu zapewniajacego spokojne bytowanie przeplata sie z jednostkami
      wybitnymi, odznaczajacymi sie jakze nie modna dzisiaj checia pracy u podstaw,
      stawiajacych wyksztalcenie i przyszlosc powierzonych im dzieci jako cel
      nadrzedny i nie podlegajacy zadnym targom czy licytacjom. Jak kazda inna
      dziedzine zycia tak i szkolnictwo dosiegnela reka bezdusznej ekonomii i wolnego
      rynku, a od zawsze nie najlepiej oplacana grupa pedagogow zaczela szukac okazji
      do poprawienia swojej sytuacji materialnej czesto zapominajac o fakcie ze maja
      byc przede wszystkim ELITA, kims kto zaraz po rodzicach a często zamiast nich
      ma najwiekszy wplyw na uksztaltowanie CZLOWIEKA!!! wiec powiedzenie „jaka
      placa taka praca” nie powinno mieć nigdy miejsca wtym wypadku....nikt nikogo
      nie zmusza do pracy w szkolnictwie tym bardziej ze nadchodzacy niż
      demograficzny będzie sial spustoszenie w szeregach nauczycieli wiec niech wśród
      nich zostana tylko ci którzy się do tego najzwyczajniej nadaja
    • darino w Stubnie chcą zlikwidować państwowe szkoły 28.11.06, 01:39
      'W najbliższy czwartek w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie
      odbędzie się sprawa gmina Stubno przeciw Ministerstwu Edukacji. Gmina zamierza
      zlikwidować swoje szkoły i oddać je fundacji, chce mieć także większy wpływ na
      to, co się w nich dzieje.
      W gminie Stubno w powiecie przemyskim są dwa zespoły szkół, w każdym są
      podstawówka i gimnazjum. Uczy się w nich około 600 uczniów. Od 1996 roku ze
      swojego budżetu gmina dokłada do ich działalności 300-400 tys. zł, bo subwencji
      oświatowej (2,6 mln zł rocznie) nie wystarcza na podstawową działalność. - To
      są przejadane pieniądze, z nich wypłacane są pensje nauczycieli. Gdybyśmy te 3
      mln zł wypadali na doposażenie, szkoły byłyby wzorcowe - uważa Janusz Słabicki,
      wójt gminy Stubno.

      Kwota, którą musi dokładać do oświaty, to spora część budżetu wiejskiej gminy.
      Dlatego na początku roku samorząd zdecydował, by zlikwidować obie szkoły i
      przekazać je specjalnie powołanej w tym celu fundacji Oświata w Gminie Stubno.
      W jej skład wchodzą: przewodniczący rady gminy, wójt, sekretarz i skarbnik,
      dwaj radni (przewodniczący komisji oświatowej i budżetowej) oraz po dwóch
      przedstawicieli rad rodziców i rad pedagogicznych tamtejszych szkół. - Zmiana
      pozwoliłaby nam realnie wpływać na funkcjonowanie szkół, bo teraz jesteśmy w
      pozycji biernego płatnika - wyjaśnia wójt Słabicki.

      Władze gminy Stubno twierdzą, że ustawa o systemie oświaty oraz Karta
      nauczyciela nie gwarantują im wpływu na to, co się dzieje w szkołach. -
      Chcielibyśmy móc decydować o doborze kadry. Teraz nauczyciel jest nieusuwalny.
      W szkołach o godz. 8 jeszcze nikogo nie ma, a o godz. 12 - już nikogo nie ma.
      Teoretycznie nauczyciela obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy, przy pensum 18
      godzin. Nie widzę, by ktoś przepracowywał w szkole te dwadzieścia parę godzin.
      Za nadgodziny płacimy osobno, za zajęcia pozalekcyjne osobno. Zamierzamy
      zwiększyć pensum godzin do 24 lub 26. O 10 proc. zmniejszyłoby się
      zatrudnienie, ale ci, którzy by zostali, mogliby zarabiać więcej niż teraz -
      tłumaczy wójt.

      Na takie rozwiązanie nie zgodził się jednak kurator oświaty. Powód był prosty:
      przepisy nie przewidują takiej sytuacji. Gmina musi prowadzić przynajmniej
      jedną szkołę na swoim terenie.

      W tym konkretnym przypadku takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Gmina Stubno
      leży tuż przy granicy polsko-ukraińskiej. W szkole w Kalnikowie jest spora
      mniejszość ukraińska. - Gdybym zlikwidował i przekazał fundacji tylko jedną ze
      szkół, natychmiast wybuchłby konflikt - nie ukrywa wójt.

      Dlatego złożył zażalenie na negatywne postanowienie kuratora do Ministerstwa
      Edukacji, a gdy ono podtrzymało opinię, zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu
      Administracyjnego w Warszawie. W najbliższy czwartek odbędzie się rozprawa.

      Wójt nie żywi wielkiej nadziei, że w sądzie administracyjnym samorząd, który on
      reprezentuje, wygra sprawę. - Nawet jeśli przegramy, tą sprawą zwrócimy uwagę
      na problem i być może sprawimy, że resort i rząd zastanowią się, czy nie
      zmienić prawa. Bo nie jest ono ustalone raz na zawsze, rzeczywistość wokół nas
      dynamicznie się zmienia, jeśli prawo do niej nie przystaje, należy je zmienić -
      uważa Janusz Słabicki i dodaje: - Odwołujemy się do ducha samorządności, do
      ducha prawa. Chcemy mieć więcej do powiedzenia w naszych szkołach. Teraz
      jesteśmy postawieni w sytuacji: "płać i płacz", a my się na to nie godziny. Nie
      chcemy rewolucji, chcemy mieć po prostu lepsze szkoły.

      Dla Gazety: Maciej Karasiński, podkarpacki kurator oświaty

      Podtrzymuję stanowisko poprzedniego kuratora i ministerstwa. Nie wydaje mi się
      też, by zmiana prawa i zwolnienie gminy z obowiązku prowadzenia przynajmniej
      jednej szkoły było dobre. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że fundacje czy
      stowarzyszenia prowadzące szkoły będą działać wiecznie. Co stanie się z
      dziećmi, kiedy placówki przestaną istnieć? Dlatego taka zmiana prawa byłaby
      niebezpieczna."

      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3758507.html
      • darino orzeczenie Sądu Administracyjnego w tej sprawie 01.12.06, 07:32
        "Gmina nie może zrzec się prowadzenia wszystkich szkół publicznych na swoim
        terenie - stwierdził w czwartek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Tym
        samym oddalił skargę wójta gminy Stubno na decyzję ministra edukacji.
        Gmina chciała zlikwidować na swoim terenie dwa zespoły szkół, a ich prowadzenie
        powierzyć fundacji Oświata w Gminie Stubno. Nie zgodził się na to ani kurator
        oświaty, ani Ministerstwo Edukacji.

        Sędzia Iwona Kosińska poinformowała, że w uchwale o likwidacji zespołów szkół w
        Stubnie i Kalnikowie rada gminy nie podała, w jakiej innej konkretnej szkole
        uczniowie tych zespołów mieliby się uczyć dalej. Podała, że w uchwale zapisano
        tylko, że w miejsce zespołów na ich bazie mają zostać utworzone szkoły
        niepubliczne. Tymczasem - jak przypomniała - rodzice i kurator muszą być co
        najmniej na sześć miesięcy przed likwidacją szkoły poinformowani, gdzie dzieci
        będą kontynuować naukę: musi to być istniejąca szkoła, z podanym konkretnym
        adresem.

        Sędzia podała także, że w statucie fundacji zapisano, że jej majątek wynosi 10
        tys. zł i w przypadku wyczerpania środków ulegnie ona likwidacji. Pytała, jak
        realizowany miałby być obowiązek szkolny w gminie, gdyby fundacji zabrakło
        środków. - Kurator nie może dopuścić do sytuacji, że dzieci nie mają gdzie się
        uczyć, gdy zostanie zlikwidowana fundacja - podkreśla Iwona Kosińska. Wyrok
        jest prawomocny.

        Janusz Słabicki, wójt gminy Stubno, spodziewał się takiego rozstrzygnięcia.
        Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku zapowiadał, że zmianą zapisów prawnych
        dotyczących obowiązku gminy w prowadzeniu szkół będzie chciał zainteresować
        parlamentarzystów."
        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3765669.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka