izabelka78
13.02.05, 18:14
Witam
No i stało się...
Popsułam szkatułkę...
Ale od początku.
Pomalowałam szkatułke na złoto (wyszła bosko), nakleiłam serwetke. potem
szkatułka dośc długo lezała bo czekałam na dostawę werniksów maimeri. Kupiłam
i od razu wziełam sie do roboty. Werniks patynujący i pękający jak
najbardziej spełniły swoje zadanie. Pięknie popękało, jak mała sliczna
pajęczynka. Ale że jestem bardzo niecierpliwa postanowiłam od razu wetrzeć w
te spekania asfalt. No i stało się najgorsze.
W niektórych miejscach asfalt nie tylko wszedł w spekania pieknie je
eksponując, ale przywarł do powierzchni, na którą go kładłam.
Przykro mi...

Ale wiem, że to moja wina. Pękający werniks nie wysechł jeszcze dokładnie. Co
prawda podsuszałam mocno suszarką.... no i to własnie dało złudzenie
całkowitej suchości.
Jak długo czekacie aż wyschnie pekający> dzień? dwa?
I jak grube warstwy werniksów kładziecie?
P.S.
APEL do Magicznej_chwili. Czy masz może jeszcze te serwetki (mniejsze) na
złotym tle zielone kwiaty w pękach? Kurcze, nie pamietam jak one się nazywają.
Wszystko musze chyba drzec teraz papierem ściernym... Bo już sama nie wiem co
z tym teraz zrobic. To sie do niczego nie nadaje. A Wy jak myslicie? Co teraz
z tym zrobić?
Pozdrawiam
smutna Iza