Prawo spółdzielcze...czy ktoś się zna?...

23.09.09, 13:48
Witam!
Szukam u Was pomocy, bo już mnie wyprowadza z równowagi Spółdzielnia...nie
podam nazwy, ale chyba wszyscy będą widzieć o która chodzi...
Sprawa wygląda tak...w roku 2008 w kwietniu sprzedaliśmy mieszkanie
własnościowe spółdzielcze w tej spółdzielni. Po kolejnym piśmie dostaliśmy
potwierdzenie, że jesteśmy skreśleni z listy członków spółdzielni, ale zwrot
udziału członkowskiego nastąpi po zakończeniu roku księgowego. Najpierw jedna
Pani kazała nam dzwonić w styczniu, jak zadzwoniłam w styczniu, to druga się
oburzyła i obstukała, ze głupoty wymyślam, bo w połowie roku najwcześniej nam
oddadzą. Pod koniec sierpnia dowiedziałam się, że rada zarządu ma opóźnienie,
bo były urlopy i po połowie września się zbierze.... no i w końcu się
zebrała... zadzwoniłam aby się dowiedzieć kiedy mam się zgłosić,po odbiór
udziału, przełączyli mnie do do głównej księgowej, a ta stwierdziła, ze trzeba
przysłać fax a oni to dalej sprawdzą... fax wysłałam zaraz z poniedziałku, ale
poprosiłam męża, żeby się dowiedział jak się sprawy mają i jak zadzwonił to
powiedzieli, ze pieniędzy nie dostaniemy, bo zostały przeznaczone na pokrycie
strat...jakich strat?...przecież my już od roku nie jesteśmy członkami
spółdzielni....Do tej pory nikt mi nie mówił, ze nie zostaną zwrócone....
Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?...bo mnie już ręce opadają...pomocy...
    • misiania Re: Prawo spółdzielcze...czy ktoś się zna?... 23.09.09, 14:02
      na prawie spółdzielczym się nie znam, ale z życia wiem, że zgodność
      z prawem czyichś działań najlepiej rozpatrywać, mając na papierze
      kto, co i dlaczego zrobił. czyli - jeśli zwróciliście się do
      spółdzielni na piśmie o zwrot kasy, to niech wam na piśmie
      odpowiedzą, czemu tej kasy nie dostaniecie (bo tak stanowi statut
      spółdzielni, bo taka jest decyzja prezesa, itp.). może się dowiecie,
      o jakie straty chodzi. to, że jakaś pani coś komuś powiedziała przez
      telefon, raczej nie ma znaczenia.
Pełna wersja