do-liwa7
12.10.09, 12:29
Dzisiejsza Gazeta Wyborcza:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7133310,Jak_burmistrz_Piaseczna_farfalizuje_prawo.html
Sąd administracyjny odmówił rozpatrzenia wniosku piaseczyńskiej rady
gminy, który doprowadziłby do usunięcia burmistrza. Powód? Pod
wnioskiem nie podpisał się on sam.
Sprawa burmistrza Piaseczna Józefa Zalewskiego zamienia się w sądową
operetkę. Ciągnie się już od sześciu lat, zaczęła się od tego, że
błędnie wypełnił oświadczenie majątkowe. Dwa lata temu został za to
skazany przez sąd. Wyrok oznaczał, że musi stracić stanowisko. Nic
dziwnego, że burmistrz Zalewski odwoływał się, gdzie tylko mógł.
Jego sprawą zajmował się m.in. wojewoda, Naczelny Sąd
Administracyjny i Trybunał Konstytucyjny.
Piaseczyńscy radni przez cały czas popierali burmistrza. Sytuacja
zmieniła się o 180 stopni latem, gdy Instytut Pamięci Narodowej
opublikował materiały, z których wynika, że w czasach studenckich
Józef Zalewski był agentem SB. Choć burmistrz zaprzeczał, radni nie
chcieli go już bronić. W sierpniu zwrócili się do wojewódzkiego sądu
administracyjnego, by zgodził się na wycofanie ich skargi na decyzję
wojewody pozbawiającej burmistrza mandatu. Sąd wysłał właśnie do
Piaseczna odpowiedź: - Wniosek ma braki formalne. Nie podpisał go
burmistrz, a to on reprezentuje gminę na zewnątrz - mówi sędzia
Jacek Fronczyk z wydziału informacji sądowej WSA.
- To skandal. Sąd pozwala burmistrzowi Zalewskiemu być sędzią we
własnej sprawie - irytuje się Michał Szweycer, przewodniczący rady
Piaseczna. Zwraca uwagę, że trzy lata temu w podobnej sprawie NSA
uznał, że przewodniczący rady ma prawo reprezentować gminę. -
Orzecznictwo w tej kwestii nie jest ustalone - przyznaje sędzia
Fronczyk. - Radzie gminy przysługuje odwołanie do NSA.
- Oczywiście, że się odwołamy. Czekanie na rozstrzygnięcie NSA tylko
odwlecze koniec farfalizowania prawa przez burmistrza Zalewskiego -
mówi Michał Szweycer.