zwyczaje w bombardierach

18.12.12, 17:14
Generalnie nie mam szczescia jezdzenia tymi ekskluzywnymi pociagami rano ale raz jechalam na tyle wczesnie ze zalapalam sie na pietrusa. Bylo ok. 6.40 i strasznie ciemno na dworzu. Weszlam sobie na gore pociagu. Byl ścisk i do tego strasznie ciemno (wszystkie swiatla powylaczane, a na dodatek wiekszosc rolet nie wiem dlaczego tez opuszczona).
Poczulam sie jakos nieswojo. Gdybym siedziala w tych ciemnosciach to nic bym przeciw nie miala ale juz stanie w takich warunkach nie nalezy do przyjemnosci. Pokrecilam wiec żarowka i swiatlo sie zapalilo ku oburzeniu siedzacych i podsypiajacych. Pan mnie pouczyl ze na uwadze trzeba miec dobro ogółu (tego siedzacego). ja wytlumaczylam, ze to nie wgon sypialny.
Ja rozumiem ze Ci ludzie chca spac (dodatkowo niszczac rolety, na ktorych ukladaja swe głowy), ale z drugiej strony ja w ciemnosciach i tloku stac także nie chce.
    • nomado Re: zwyczaje w bombardierach 18.12.12, 20:30
      Jest tu jakiś negocjator ?
      • nomado Re: zwyczaje w bombardierach 18.12.12, 20:31
        może ... mediator ;) ?
    • gabryella Re: zwyczaje w bombardierach 19.12.12, 08:34
      Może i dobrze, że nie często nie jeździsz z tym "wielkim państwem" z Radomia, jakby mieli bliżej pracę to by nie musieli spać w pociągu, chociaz nie wiem co lepsze - śmierdzący piwskiem i papierochami oświetlony gruchot radomski czy "ę i ą" Radomiak ale ciemny :P
      • izak31 Re: zwyczaje w bombardierach 20.12.12, 10:24
        Swiatło to jeszcze mały pikus....ale spróbuj w zwykłym pociągu otworzyć okno....Jak sie przedział zapcha to nawet zdjecie kurtek nie pomaga i trzeba otworzyc okno....nagle co niektorzy się budzą i drą ryja,że im wieje. Juz czasami odpowiadam,że mogę sie zamienić oraz to,że jak zemdleje to może stanać cały pociag w oczekiwaniu na pogotowie...
    • pakulson Re: zwyczaje w bombardierach 20.12.12, 11:17
      Nie wiem jak to możliwe, że "piętrus" przyjechał o 6:40... ale mniejsza z tym.
      Po wtóre to zawsze trzeba mieć na uwadze dwie strony. Nie mysleć tylko o sobie. Ja też jezdze z Piaseczna i w ciągu 20 minut jazdy na Służewiec potrafie przysnąć (o ile cudem jest miejsce siedzące). Ci ludzie z Radomia wyjeżdzają ok. 5 rano. Pomyśl o ktorej muszą wstać, aby do tej kolejki dojechać. Chcą wykorzystać tak na prawdę stracony w podróży czas na choćby chwilę snu. Wsiada nagle taka Paniusia raptem na kilka stacji i przeszkadza półmrok.
      Jesli chcesz swiatełko - proszę bardzo - na pomostach zawsze jest zaświecone. Ale tam w ścisku sposobności na wyjęcie ksiązki/tabletu nie ma.
      • pakulson Re: zwyczaje w bombardierach 20.12.12, 11:22
        Dodam jeszcze, że w Bombardierach ogólnie panuje największa kultura podróżnych. Nie ma żuli zatruwających życie i powietrze. A i częściej się usłyszy przepraszam czy dziękuję. Proponuję dłuższą jazdę starymi składami i po problemie.
      • 3fx Re: zwyczaje w bombardierach 20.12.12, 14:08
        Jeżeli komuś przeszkadza światło może sobie zakryć oczy i po problemie. Nie trzeba będzie wtedy wykręcać świetlówek. Gdyby producent i zamawiający pociąg życzyli sobie aby pasażerowie mogli samodzielnie wyłączać oświetlenie to byłyby wyłączniki - skoro ich nie ma to oznacza, że oświetleniem ma sterować automat lub obsługa, a nie pasażerowie.

        I tutaj nie chodzi tylko o czyjeś widzimisię, ale głównie o bezpieczeństwo. Wyobraź sobie, że nagle wszyscy muszą ewakuować z tego wagonu - jak myślisz czy ktoś wtedy będzie myślał o wkręcaniu świetlówek?

        Poza tym czy w domu też wykręcasz żarówkę gdy chcesz zgasić światło?

        pakulson napisał:
        > Nie wiem jak to możliwe, że "piętrus" przyjechał o 6:40... ale mniejsza z tym.
        > Po wtóre to zawsze trzeba mieć na uwadze dwie strony. Nie mysleć tylko o sobie.
        > Ja też jezdze z Piaseczna i w ciągu 20 minut jazdy na Służewiec potrafie przys
        > nąć (o ile cudem jest miejsce siedzące). Ci ludzie z Radomia wyjeżdzają ok. 5 r
        > ano. Pomyśl o ktorej muszą wstać, aby do tej kolejki dojechać. Chcą wykorzystać
        > tak na prawdę stracony w podróży czas na choćby chwilę snu. Wsiada nagle taka
        > Paniusia raptem na kilka stacji i przeszkadza półmrok.
        > Jesli chcesz swiatełko - proszę bardzo - na pomostach zawsze jest zaświecone. A
        > le tam w ścisku sposobności na wyjęcie ksiązki/tabletu nie ma.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja