Dodaj do ulubionych

Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masakra!

23.01.08, 00:19
Dzisiaj kolejny pieszy pod kołami samochodu, zdaje się, że autobusu... Gminie
gratulujemy samopoczucia
Obserwuj wątek
    • arek.stanczak Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 09:25
      Gmina przygotowuje na tym skrzyżowaniu światła lub (jeśli się
      zmieści) - rondo. Nie ma więc powodu by z przekąsem gminie
      gratulować, bo jednak coś w tej sprawie robią.

      Druga kwestia (mieszkam w bloku naprzeciwko almy), że ludzie którzy
      przechodzą przez to skrzyżowanie wyglądają czasem jakby im się
      wydawało że są niezniszczalni. Idą sobie wolnym kroczkiem, wchodzą
      prosto pod koła z nadzieją że auto się gwałtownie zatrzyma. Inna
      sprawa, że kierowcy jeżdżą tam za szybko, no ale ...
      • gabryella Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 09:44
        Maskra to jest rzeczywiście - ciasnota blokowiskowa, na Ursynowie jest dużo
        bloków ale tam są szerokie ulice i dobra widoczność, ronda, światła, u nas
        bloków coraz więcej a wąskie uliczki, słaba widoczność, jednokierunkowe ulice,
        to jest miasteczko nie miasto i nie da się go rozciągnąć wzdłuż czy wszerz bo
        mamy granice gdzie Piaseczno się kończy i zaczyna jakby ktoś nie wiedział.
        • mahony2109 Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 12:50
          Ursynów nie jest dobrym przykładem. Oni latami mieli chociażby tego
          typu tragedie na przejściu dl apieszych przez Dereniową, między
          Belgradzką a Gandhi. Ludzie latami apelowali o światła. Dopiero po
          jakimś wielkim proteście o ile pamiętam po śmierci kogoś z
          pobliskiej szkoły, coś zrobiono. Ale nie światła, a jakąś plastikową
          pseudowysepkę... A mówimy o drodze lokalnej, nie żadnej wojewódzkiej.

          Pzdr.
    • mahony2109 Apel do pieszych! 23.01.08, 12:57
      Nie umniejszam niczyjej tragedii, ale ludzie strzeżcie się sami. Na
      władze w Polsce nie zawsze jest co liczyć, a polski styl jazdy
      samochodów jest generalnie kiepski (nie taki jak w Rosji, ale
      kiepski), a w Warszawie jest jeszcze gorzej. Bo jest za dużo aut i
      wszyscy się śpieszą. Tu nie można liczyć jak w części krajów zachodu
      że podejdziesz do przejścia i wszscy nagle staną (ale mnie to
      dziwiło w Grenoble, człowiek się zastanawiał gdzie iść z mapą, ciut
      za blisko przejścia, a ci już stawali). Tu trzeba zakładać, że nie
      staną i patrzeć i jeszcze raz patrzeć. I nie ryzykować życia biegnąc
      do autobusu czy tramwaju.

      Wczoraj obserwowałem mrożące krew w żyłach scenki. Od deszczu
      wysiadły światła wzdłuż sporej części Grochowskiej. Były godziny
      szczytu, więc duży ruch. A ludzie się rzucali przez tą ulicę jak
      tylko zobaczyli swój tramwaj. Widziałem dobrych parę prawidłowo
      jadących samochodów i jeden autobus, które hamowały z piskiem opon.
      Gdyby stuknęły wina byłaby pieszego - wtargnięcie. Ale piesi uważają
      że auto zawsze wyhamuje! Więc dla własnego bezpieczeństwa ludzie -
      lepiej pojechać następnym autobusem niż karetką...

      Pzdr.

      PS: bynajmniej nie sugeruję że osoba z powyższego skrzyżowania
      wtargnęła, ale biorąc pod uwagę że aż 80% potrąceń w mieście (a 95%
      tych przez tramwaje) to wina pieszych według kodeksu (inaczej na
      drogach poza miastem gdzie auta pędzą), to naprawdę należy przy
      każdej okazji przypominać ludziom co napisałem wyżej :)
        • arek.stanczak Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 14:39
          > Stoję przed przejściem dla pieszych 20 sekund, a potem ruszam.
          > To jak to może być wtargnięcie?

          Co to za bełkot ? To jest jakiś podział że do (np.) 10 sekund jest
          to wtargnięcie, a powyżej jakiegoś czasu to już można się wepchać z
          zamkniętymi oczami przed maskę i wtargnięcia nie ma ?

          Nie usprawiedliwiam kierowców, bo sam również nie zawsze się
          zatrzymuję żeby przepuścić pieszego, ale na litość boską czy
          naprawdę uważasz że jak stałeś 10 sekund to upoważnia Cię to do
          wkroczenia pod koła nadjeżdżającego pojazdu ? Nie rozumiem Twojego
          toku myślenia, za to teraz rozumiem dlaczego 95% potrąceń pieszych
          wynika z winy pieszego ...

          Ja osobiście jak widzę że ktoś DOCHODZI do pasów - zwalniam
          odruchowo, bo może wejść na jezdnię, ale jeśli już przy pasach stoi -
          to skąd mam wiedzieć, czy czeka 2 sekundy, 20, czy 2 minuty i może
          akurat mi wlezie przed maskę ?
          • richo Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 15:02
            arek.stanczak napisał:

            > > To jak to może być wtargnięcie?
            >
            > Co to za bełkot ?

            To Prawo o Ruchu Drogowym. Jak czasem trzymasz aktywnie kierownicę w
            ręku to powinieneś ten bełkot znać. Policz spokojnie do dwudziestu.
            To jest dwadzieścia sekund... cierpliwości na oczekiwanie swojego
            prawa do przejścia.

            > To jest jakiś podział że do (np.) 10 sekund jest
            > to wtargnięcie, a powyżej jakiegoś czasu to już można się wepchać
            z
            > zamkniętymi oczami przed maskę i wtargnięcia nie ma ?

            To ile mam czekać żebyś mnie zauważył?

            > Nie usprawiedliwiam kierowców, bo sam również nie zawsze się
            > zatrzymuję żeby przepuścić pieszego, ale na litość boską czy
            > naprawdę uważasz że jak stałeś 10 sekund to upoważnia Cię to do

            Zgubiłeś gdzieś dziesięć sekund. Jaki dystans przejedziesz w tym
            czasie? A jaki hamując?

            > wkroczenia pod koła nadjeżdżającego pojazdu ? Nie rozumiem Twojego
            > toku myślenia, za to teraz rozumiem dlaczego 95% potrąceń pieszych
            > wynika z winy pieszego ...

            Potrącenia pieszego wynikają z zetknięcia pojazdem z pieszym. Pieszy
            nie zrobi krzywdy siedzącemu w pojeździe. Jak STOJĘ przed przejściem
            Ty masz się zatrzymać, żebym nie wtargnął.

            > Ja osobiście jak widzę że ktoś DOCHODZI do pasów - zwalniam
            > odruchowo, bo może wejść na jezdnię, ale jeśli już przy pasach
            stoi -
            > to skąd mam wiedzieć, czy czeka 2 sekundy, 20, czy 2 minuty i
            > może akurat mi wlezie przed maskę ?

            Bo możesz go zabić w majestacie prawa?
            • arek.stanczak Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 16:00
              Richo jak dla mnie to wogóle nie musisz czekać, nawet tych 20
              sekund. To TY ryzykujesz zdrowie a może i życie, a nie kierowca.
              Jeśli chodzi o mnie - rzadko podejmuję ryzyko wejścia komuś "przed
              maskę" - kierowca wcale nie musi mnie zauważyć natychmiast.


              > To ile mam czekać żebyś mnie zauważył?

              Jeśli Cię zauważę, to w 90% przypadków wogóle nie musiałbyś czekać.
              Co innego jak jadę w kolumnie z innymi pojazdami. Sorki, ale
              nie "walnę w heble" żebyś sobie przeszedł bo na tyłku wyląduje mi
              koleżka który jedzie za mną.
              Tak, wiem - będzie to jego wina, ale auto do serwisu odstawię ja i
              na naprawę będę czekał również ja.
              Podobnie nie ryzykuję pchając się na pasy tuż przed auto. Wina
              oczywiście będzie kierowcy jeśli stuknąłby mnie, ale jakoś nie
              pocieszałoby mnie ten fakt podczas pobytu w szpitalu ...


              > Zgubiłeś gdzieś dziesięć sekund. Jaki dystans przejedziesz w tym
              > czasie? A jaki hamując?

              Sesnu pytań nie rozumiem, ale pytasz to odpowiem. Przejadę (jadąc
              zgodnie z przepisami) prawie 140m. Jeśli chodzi i hamowanie to
              zależy od stanu nawierzchni - może być 15m, a może być 200 ...
              • stentonik Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 16:21
                arek.stanczak napisał:
                > Jeśli Cię zauważę, to w 90% przypadków wogóle nie musiałbyś
                czekać.
                > Co innego jak jadę w kolumnie z innymi pojazdami. Sorki, ale
                > nie "walnę w heble" żebyś sobie przeszedł bo na tyłku wyląduje mi
                > koleżka który jedzie za mną.


                Taaa, wydłubywanie richa spod przedniej maski byłoby mniej kosztowne
                zapewne, a potem tylko szlauchem opłukać i... można znowu w drogę!
                • arek.stanczak Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 16:27
                  > Taaa, wydłubywanie richa spod przedniej maski byłoby mniej
                  kosztowne
                  > zapewne, a potem tylko szlauchem opłukać i... można znowu w drogę!

                  Chyba się nie zrozumieliśmy. Chodziło mi o sytuację kiedy jadę w
                  kolumnie pojazdów a pieszy czeka na przejście przez jezdnię. Jeśli
                  będę miał go przed maską to chyba oczywiste że depnę w hamulce, albo
                  będę uciekał na boki.
          • kradam Re: Apel do pieszych! 24.01.08, 12:13
            > Ja osobiście jak widzę że ktoś DOCHODZI do pasów - zwalniam
            > odruchowo, bo może wejść na jezdnię, ale jeśli już przy pasach stoi -
            > to skąd mam wiedzieć, czy czeka 2 sekundy, 20, czy 2 minuty i może
            > akurat mi wlezie przed maskę ?
            ???
            Możesz się zatrzymać się niezależnie od czasu oczekiwania pieszego. Nie ma tego
            w kodeksie, ale jest jeszcze coś takiego jak kultura.
        • mahony2109 Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 19:42
          Richo, tylko ze nalezy pamietac ze wlasnym cialem nie zatrzymasz
          samochodu, parafrazujac haslo by nie wjezdzac pod
          trawmajem "samochodem 40 ton nie zatrzymasz". Trzeba pamietac ze
          srodki transportu maja wlasne drogi hamowania, zalezne od pogody. I
          jakiekolwiek masz podejscie do kodeksu, jak wejdziesz gdy np:
          autobus nie ma szans sie zatrzymac to sie nie zatrzyma. I czy
          kierowce potem skaza to dla Ciebie moze nie miec juz znaczenia :(

          Pzdr.

          PS: sorki za brak polskich liter, mam jakas awarie :/
          • stentonik Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 21:28
            Nawet jeśli założą światła, zrobią rondo czy estakadę, to zawsze
            znajdzie się debil, albo po prostu roztargniony kierowca lub
            przechodzień, który nie wytrzyma i...skróci sobie...życie. Nie ma
            opcji ani gwarancji, że nic się nie stanie. Strach nawet chodzić
            chodnikiem, bo zawsze jakieś auto może wpaść w poślizg i nas wgnieść
            w jakiś murek.
            Dlatego ja przestałem się przejmować i myślę tylko o sobie na
            drodze. Staram się jeżdzić i zachowywać bezpiecznie i nie narażać
            innych. A jeśli ktoś nie szanuje siebie i innych to jego sprawa,
            jego życie. Przykro mi kiedy widzę wypadek, ale mam to w d...Szkoda
            poszkodowanych, a jeśli chodzi o sprawców-dobrze im tak. Podgłaśniam
            muzyczkę i jadę dalej.
            Dziś na Kracickiego w Nowej Iwicznej, tam gdzie był nie tak dawno
            śmiertelny wypadek z udziałem dzieci, wyszła kretynka z wózkiem.
            Zapewne sąsiadka feralnej rodziny. Wytoczyła się z bramy, obrała
            kurs na Lesznowolę i potoczyła się pchając wózek...jezdnią! Pomimo,
            że ma superasty nowy i równiutki chodnik! Ale nie, musiała leść
            szosą narażając siebie i dziecko na ŚMIERĆ. Samochody podjeżdzały
            jej pod plecy i wyprzedzały omijając łukiem.
            Gdyby coś ją rozjechało...
            • jazgarzew Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 21:49
              > Gdyby coś ją rozjechało...

              byłby lament że kierowca jechał za szybko,nie uważał i takie tam

              Podobna historia działa się w zeszłym roku w Julianowie na końcu ulicy Wilanowskiej.
              Mamusie urządzały sobie spacerki z wózkami po drodze.
              Ok.Muszą gdzieś wyjść,dojść do Lasu Kabackiego.
              Wąsko jak cholera,ledwo dwa samochody się mijają a te tępe kwoki(sory,innych słów na takie zachowanie nie mam) idą obok siebie
              nosz kurde..........

              aha
              chciałbym pozdrowić "kozaka" co wczoraj mi z wózkiem wtargnął przed samochód w Wilanowie

              Ludzie,pomyślcie trochę!
              Zostać kaleką lub stracić życie jest bardzo łatwo.
              • zemfiroczka Re: Apel do pieszych! 23.01.08, 23:15
                A ja niestety chodzę drogą, mimo że boję się jak cholera, że ktoś mnie potrąci- nie mam wyjścia- ktoś nie pomyślał, że na Julianowskiej na odcinku między Techniczną a cmentarzem też chodzą ludzie i przydałby się może jakiś chodnik. W taka pogodę, jaka jest ostatnimi czasy ludzie muszą tutaj wybierać: grząznąć w błocie i być dodatkowo ochlapanym wodą z ogromnej kałuży na drodze, bo jakiś kretyn jadąc autem nie zwolni widząc idacych ludzi owym błotem. Większośc wybiera wariant drugi- iśc ulicą.

                Apel inny- połóżyć porządne chodniki (nie tylko na Julianowskiej)
          • richo Re: Apel do kierowców! 24.01.08, 05:48
            mahony2109 napisał:

            > Richo, tylko ze nalezy pamietac ze wlasnym cialem nie zatrzymasz
            > samochodu,

            Nie będę świadomie sprawdzał nawet. A teraz Ty uświadom sobie, że w
            zetknięciu nie mam żadnych szans. Masz blachę, strefy zgniotu i
            jakieś przepisy, które jacyś napisali na kierownicy, żeby im było
            wygodniej, a mi łatwiej umrzeć. Wruszysz ramionami i pójdziesz do
            nieba.

            > parafrazujac haslo by nie wjezdzac pod
            > trawmajem "samochodem 40 ton nie zatrzymasz". Trzeba pamietac ze
            > srodki transportu maja wlasne drogi hamowania, zalezne od pogody.
            I
            > jakiekolwiek masz podejscie do kodeksu, jak wejdziesz gdy np:
            > autobus nie ma szans sie zatrzymac to sie nie zatrzyma...

            Rozumiem, że masz "bokserskie" podejście do problemu. "Razem z
            samochodem ważę ze dwie tony to na pewno on umrze".
            To SĄ wypadki.

            Uświadom sobie taką zmianę. Za każdy wypadek pieszy - kupa żelastwa
            odpowiada ten w tej kupie. Już nie pójdziesz do nieba, a jemu będzie
            trudniej zginąć. Otworzysz szerzej oczy?

            Mi wystarczy liczba ofiar rocznie. Podziel sobie przez liczbę dni w
            roku. Ile wyszło dziennie (trochę to nie fair, bo rok przestępny)?
            Nikt nie ogłasza żałoby narodowej codziennie, a mógłby.

            > I czy
            > kierowce potem skaza to dla Ciebie moze nie miec juz znaczenia :(

            Skąd czerpiesz taką wiedzę?

            > PS: sorki za brak polskich liter, mam jakas awarie :/

            Mogę pomóc. Mam wszystkie polskie literki ;)
            Pchnąć w tę łódź jeża lub osiem skrzyń fig. Żywioł, jaźń, Świerk.
            • mahony2109 Re: Apel do kierowców! 24.01.08, 12:21
              > Nie będę świadomie sprawdzał nawet. A teraz Ty uświadom sobie, że
              w
              > zetknięciu nie mam żadnych szans. Masz blachę, strefy zgniotu i
              > jakieś przepisy, które jacyś napisali na kierownicy, żeby im było
              > wygodniej, a mi łatwiej umrzeć. Wruszysz ramionami i pójdziesz do
              > nieba.

              Richo, to Ci nie wyszło, bo moje rady mają służyć jedynie pomocy
              pieszym zrozumieć, że dużo od nich zależy. Nie są radami z punktu
              widzenia kierowcy, bo... nie jeżdżę samochodem. I zawsze jestem
              pieszym. Tylko tak jak wczoraj na rzeczonej grochowskiej, tym co
              poczeka na bezpieczne przejście, a nie tym co biegnie jak baran do
              ósemki, tak że samochody hamują z piskiem opon... a potem ósemka i
              tak zamyka drzwi i mu zwiewa. Nie warto :/

              > Rozumiem, że masz "bokserskie" podejście do problemu. "Razem z
              > samochodem ważę ze dwie tony to na pewno on umrze".
              > To SĄ wypadki.

              Nie, mam podejście związany z latami działania w klubie miłośników
              komunikacji miejskiej. Wiem jak kierowcy i motorniczowie przeżywają
              każde potrącenie, ale wiem też że niestety w większości choć
              wciskają hamulec do dechy (jadąc prawidłowo - komunikacja ma dobrych
              kierowców) to nie są w stanie wyhamować. Zwłaszcza z tramwajami,
              potrąceń z winy motorniczych praktycznie nie ma! A mnie ciekawi
              bardziej jakie Ty masz podejście. Tramwaje powinny jechać 10 km/h
              żeby zawsze zdołać się zatrzymać przed każdym idiotą co wybiegnie 3
              metry przed tramwajem? Podróże by trwały godzinami a i tak by się
              znaleźli ludzie co by wybiegli metr przed i tramwaj by nie staną :/

              >
              > Uświadom sobie taką zmianę. Za każdy wypadek pieszy - kupa
              żelastwa
              > odpowiada ten w tej kupie.

              Według kogo? Bo nie przepisów ruchu drogowego w ŻADNYM KRAJU na
              świecie. I szczerze wątpię żeby tak było także według Kościoła (bo
              Ty ciągle o niebie), bo księża też ludzie, jeżdżą autami i wiedzą że
              jeśli np jedziesz 80 km/h (tam gdzie można) a ktoś wylezie parę
              metrów przed Ciebie to niewyhamujesz... I wracając do porównań
              wiary, żaden ksiądz Ci nie powie że za takie totalnie niezawinione
              potrącenie spalisz się w piekle.

              > Mi wystarczy liczba ofiar rocznie. Podziel sobie przez liczbę dni
              w
              > roku. Ile wyszło dziennie (trochę to nie fair, bo rok przestępny)?
              > Nikt nie ogłasza żałoby narodowej codziennie, a mógłby.

              Żałobę narodową ogłasza się przy wypadkach z dużą ilością osób
              (patrz definicja katastrofy) lub po śmierci wysokich rangą we
              władzach lub wybitnych w swoich dziedzinach przedstawicielach narodu.

              Ja niestety właśnie kończę socjologię i po 5 latach mam już w pojoną
              żelazną zasadę, że statystyka to k... nauk. Gołymi liczbami można
              wszystko udowodnić.

              > Skąd czerpiesz taką wiedzę?

              Cóż, ja osobiście nie wierzę w aż taką łączność świata doczesnego i
              wiecznego żeby taka ofiara nawet o tym skazaniu wiedziała ;P

              > Mogę pomóc. Mam wszystkie polskie literki ;)
              > Pchnąć w tę łódź jeża lub osiem skrzyń fig. Żywioł, jaźń, Świerk.

              Już odzyskałem jak widać :P

              A wracając do tematu dziwi mnie Twoje podejście. Zwłaszcza, że
              kierujesz je do mnie. Jak pisałem wyżej, ja nawet samochodem nie
              jeżdżę. Po prostu uważam, że powinniśmy się rozglądać, pamiętać o
              drodze hamowania i nie dać się zmasakrować. To nie jest trudne i
              nawet nie trwa podróżowanie dłużej, więc po co ryzykować... A
              atrybułowanie winy po samym wypadku naprawdę na niewiele ofierze się
              zdaje.

              Pzdr.
              • richo Re: Apel do kierowców! 24.01.08, 13:57
                mahony2109 napisał:

                [...]
                > A wracając do tematu dziwi mnie Twoje podejście. Zwłaszcza, że
                > kierujesz je do mnie...

                Nie. Ty tylko umiesz słuchać. Nie mam teraz nastroju, za dużo
                światła ;)

                Masz rower?
                • mahony2109 Re: Apel do kierowców! 24.01.08, 17:11
                  > Nie. Ty tylko umiesz słuchać. Nie mam teraz nastroju, za dużo
                  > światła ;)
                  >
                  > Masz rower?

                  Mam, ale... szczerze to się boję nim jeździć po ulicach. Pieszych
                  oddziala krawężnik... a rowerzysta... cóż... za dużo na Geodetów
                  widziałem by móc wyjechać na rowerze z własnych okolic :/
        • radow_praca Re: Apel do pieszych! 25.01.08, 13:22
          richo napisał:

          > Wystarczy usunąć "wtargnięcie" z PoRD.
          > Stoję przed przejściem dla pieszych 20 sekund, a potem ruszam. To
          jak
          > to może być wtargnięcie?

          Analogicznie. Jak stoję 20 sekund na skrzyżowaniu, ot choćby
          wyjeżdżając z Nadarzyńskiej na rzeczonym skrzyżowaniu, i nikt mnie
          nie chce wpuścić to ruszam. To jak to może być wymuszenie
          pierwszeństwa przejazdu?

          Życze powodzenia w skręcie w lewo w ciągu 20 sekund.
          A co do rowerzystów. Kierowca ma niewielkie mozliwości skorzystać z
          chodnika i przejścia dla pieszych jako alternatywnej drogi.
          • richo Re: Apel do pieszych! 25.01.08, 14:21
            radow_praca napisał:

            > To jak to może być wymuszenie
            > pierwszeństwa przejazdu?

            Na przejściu dla pieszych pieszy ma pierwszeństwo, ale nie może
            wtargnąć. Jak wyjeżdżasz z podporządkowanej to nie masz
            pierwszeństwa.

            > Życze powodzenia w skręcie w lewo w ciągu 20 sekund.

            Musisz chyba głośniej sobie to czytać.

            > A co do rowerzystów. Kierowca ma niewielkie mozliwości skorzystać
            z
            > chodnika i przejścia dla pieszych jako alternatywnej drogi.

            To się przesiądź na rower. W czym problem?
            • mahony2109 Re: Apel do pieszych! 25.01.08, 16:49
              > Na przejściu dla pieszych pieszy ma pierwszeństwo, ale nie może
              > wtargnąć. Jak wyjeżdżasz z podporządkowanej to nie masz
              > pierwszeństwa.

              Richo, to niestety według prawa nie jest prawdą. Nie wiem, może u
              nas istniają specjalne przejścia tego typu (np te w czerwono białe
              pasy - jest trochę takich, np: na Geodetów, na Ursynowie - w wielu
              krajach one oznaczają bezwzględene piewszeństwo), ale generalnie na
              przejściach masz obowiązek zachować ostrożność i istnieje pojęcie
              wtargnięcia. Kierowca będzie zawsze winny jeśli wjechał na czerwonym
              świetle, ale jeśli na zielonej strzałce czy na przejściu bez świateł
              to już policja bada sprawę i to czy pieszy wszedł tuż przed
              samochodem czy samochód gnał. Jak Ci się to tak nie podoba to może
              zbieraj podpisy o zmianę prawa ;)

              > To się przesiądź na rower. W czym problem?

              Zgaduję... nie pracujesz, uczysz się w najbliższej szkole, albo masz
              farta mieć pracę blisko i nie wymagającą eleganckiego ubrania?
              Dobrze zgadłem? Góra promil zwolenników rowerów wykonuje nimi trasy
              typu do pracy wymagającej garnituru w biurowcu w Centrum czy z
              Piaseczna na UW, nie mówiąc już o UKSW, SWPS czy Wacie. Dla takich
              ludzi rower nie jest żadną alternatywą. A nie wiesz, gdzie
              zacytowany kolega pracuje...

              Pzdr.
            • radow_praca Re: Apel do pieszych! 26.01.08, 13:37
              richo napisał:
              >
              > Na przejściu dla pieszych pieszy ma pierwszeństwo, ale nie może
              > wtargnąć. Jak wyjeżdżasz z podporządkowanej to nie masz
              > pierwszeństwa.
              >

              Na przejściu tak. Przed przejściem nie. Nawet gdy stoi już tam 22 sekundy.

              >
              > To się przesiądź na rower. W czym problem?
              >

              Ma to swoje zalety. Np żeby dojechac do pracy (centrum W-wy) wyjazd z domu około 4 rano. Korków nie będzie.
              Gorzej z powrotem. Bo tak się zastanawiam co zrobić z dziecmi. Jeden na ramę, drugi na bagaznik?
              • richo Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 01:13
                radow_praca napisał:

                > Na przejściu tak. Przed przejściem nie. Nawet gdy stoi już tam 22
                sekundy.

                Wybacz Mistrzu! Nic do Ciebie nie mam, ale to dobry przykład sposobu
                myślenia "zapuszkowanego" umysłu. Doprowadzić wszystko do absurdu.
                Ci z prawej na drodze z pierwszeństwem też mają czekać na Ciebie
                dopóki ich nie zauważysz? Nie! Bo nie ma przepisu o wtargnięciu! A
                przecież analogia jest oczywista. Już nie wymagam byś to ogarnął.

                > > To się przesiądź na rower. W czym problem?
                >
                > Ma to swoje zalety. Np żeby dojechac do pracy (centrum W-wy)
                wyjazd z domu około 4 rano. Korków nie będzie.

                Pracujesz w piekarni? Gdy mam jechać o 7:10 do Suwałk z Centralnego
                wyruszam o 6:30 z Piaseczna i jeszcze zdążę kupić bilet.

                > Gorzej z powrotem. Bo tak się zastanawiam co zrobić z dziecmi.
                > Jeden na ramę, drugi na bagaznik?

                A babcia na gastroskopię? Po co wozisz dzieci do piekarni na 4:30?
                I to jeszcze po chodniku i po przejściach? Bo chyba o niczym innym
                nie mówiłeś?
                • radow_praca Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 08:47
                  richo napisał:

                  > Wybacz Mistrzu! Nic do Ciebie nie mam, ale to dobry przykład
                  sposobu
                  > myślenia "zapuszkowanego" umysłu. Doprowadzić wszystko do absurdu.
                  > Ci z prawej na drodze z pierwszeństwem też mają czekać na Ciebie
                  > dopóki ich nie zauważysz? Nie! Bo nie ma przepisu o wtargnięciu! A
                  > przecież analogia jest oczywista. Już nie wymagam byś to ogarnął.

                  Nie mam siły na flejma. Zresztą nie warte to świeczki jest.
                  Zarzuczasz mi absurd sam rzucajac hasło o wejściu na przejscie dla
                  pieszych po x czasie oczekiwania bez względu na inne okoliczności.
                  Masz rację. Bardzo logiczne i nieabsurdalne.
                  I masz racje. Nie jestem w stanie posklejać tego zapuszkowanym
                  umysłem. Zwłaszcza w kwestii technicznej. Na palcach bedziesz
                  pokazywał kierowcom minuty jakie dzielą Cię od wejścia (nie
                  wtargniecia!!!) na pasy? Czy może tabliczkę elektroniczną bedziesz
                  miał ze sobą z wstecznym odliczaniem sekund?

                  > A babcia na gastroskopię? Po co wozisz dzieci do piekarni na 4:30?
                  > I to jeszcze po chodniku i po przejściach? Bo chyba o niczym innym
                  > nie mówiłeś?

                  "Już nie wymagam byś to ogarnął" że dzieci to takie małe stworzenia,
                  które chodza do szkół i przedszkoli. Dla ich własnego bezpieczeństwa
                  powinny zostać dostarczone do tej szkoły czy przedszkola a po
                  skończonych zajęciach odstawione do domu.
                  A Babcia nie tylko na gastroskopię. Rehabilitację, dentysta etc.
                  Fajnie będzie wyglądać transport rowerowy.

                  Ale ok. Kończąc dyskusję. Masz zdecydowaną rację. przesiądzmy się
                  wszyscy na rowery. Rozwiązemy tym wszystkie problemy komunikacyjne w
                  tym mieście i w tym kraju.
                  • richo Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 09:32
                    radow_praca napisał:
                    [...]
                    > Ale ok. Kończąc dyskusję. Masz zdecydowaną rację. przesiądzmy się
                    > wszyscy na rowery. Rozwiązemy tym wszystkie problemy komunikacyjne
                    w
                    > tym mieście i w tym kraju.

                    Nic takiego nie napisałem. Nie wiem po co silisz się na złośliwości.
                    Gdybyś czasem przesiadł się na rower i przewietrzył głowę może
                    łatwiej byłoby Ci zrozumieć, że istnieją "słabsi uczestnicy ruchu",
                    co nie znaczy, że mniej ważni.

                    Uważam zapis o wtargnięciu za bardzo niebezpieczny zwłaszcza dla
                    pieszych. W połączeniu z pierwszeństwem tworzy jakieś kuriozum.
                    Pieszy ma pierwszeństwo i masz mu ustąpić, bo możesz go zabić. On co
                    najwyżej pobrudzi, wgniecie Ci maskę. Będziesz mógł potem dzieciom
                    opowiadać, że potrąciłeś człowieka zgodnie z przepisami.

                    Chcesz korzystać ze swobody jaką daje rower to się przesiądź. Jeśli
                    wozisz dzieci daleko do szkoły to weź samochód. W czym problem?
                    No to kończę. Muszę dziecko odprowadzić do szkoły.
                    • malila Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 12:25
                      richo napisał:
                      > Pieszy ma pierwszeństwo i masz mu ustąpić, bo możesz go zabić. On
                      co
                      > najwyżej pobrudzi, wgniecie Ci maskę. Będziesz mógł potem dzieciom
                      > opowiadać, że potrąciłeś człowieka zgodnie z przepisami.

                      To jest najlepszy dowód na to, że znajomość przepisów prawa o ruchu
                      drogowym powinny być przedmiotem obowiązkowym w szkole podstawowej.
                      Pieszy ma pierwszeństwo NA pasach, nie PRZED pasami. Samochód, który
                      jedzie drogą z pierwszeństwem, już jest na drodze z pierwszeństwem.
                      To oznacza, że pieszy, który wszedł na pasy, nie musi się
                      zatrzymywać ani uciekać, jeśli zobaczy samochód np. na drugim pasie.
                      Nie musi w sensie, że nie ma takiego obowiązku.

                      Dobrze by też było, żeby pieszy, który błędnie pojmując przepisy
                      wejdzie komuś pod maskę, pomyślał. O tym, że kierowca mając do
                      wyboru zabicie kogoś zgodnie z przepisami i gwałtowne hamowanie
                      skutkujące staranowaniem swojego samochodu razem z fotelikiem
                      dziecięcym przez ten z tyłu, może wybrać mniejsze dla siebie zło.
                      • mo_nicka_ja Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 13:24
                        Malilu
                        masz dziecko tak?
                        często przechodzisz z wózkiem przez pasy?
                        JAK DŁUGO czekasz zanim sie ktoś zlituje(!) i przepuści cię na pasach?

                        bo z moich doświadczeń i obserwacji (czasy wózkowe już dawno za mną) wynika że jak nie spróbujesz postawić stopy na jezdni to będziesz stała nie te 20 sekund o które sie wyżej kłócą - ale może i kilkanaście minut! zalezy jaka ulica

                        po prostu kierowcy nie przepuszczają pieszych na pasach! nie, inaczej - bardzo nieliczni kierowcy przepuszczają pieszych

                        codziennie widzę co sie dzieje na pasach na skrzyżowaniu Powstańców Warszawy i Fabrycznej - czyli na trasie dzieci z całego osiedla Słowicza do szkoły
                        rano przez kwadrans (jak sie nie spóźnią) strażnicy miejscy przeprowadzają dzieci wstrzymując ruch - tylko kwadrans rano to przejście jest bezpieczne
                        a cała reszta dnia?

                        to nieustanne ryzykowanie - bo kierowcy pędza widząc dalej na skrzyżowaniu z Jana Pawła zielone światło! co sie dzieje w czasie deszczu? ano dodatkowo jest sie ochlapanym od góry do dołu...

                        dlatego uważam że powinno sie zmienic przepisy - tak jak na zachodzie, pieszy sygnalizujący zamiar przejścia przez jezdnię czyli stojący przy przejściu powinien zostać przepuszczony od razu - dochodzę do przejścia, staję i nadjeżdżający samochód sie zatrzymuje
                        skoro jest to możliwe w innych krajach - czemu nie u nas?

                        bo u nas kierowca - to PAN i WŁADCA?
                        obserwuje to też na co dzień na Szkolnej gdzie pod prąd prują czasem pełnym gazem samochody - a to pod pocztę, a to do Kusocińskiego, a czasem prawdziwi wyczynowcy dojeżdżają do Wojska Polskiego jeśli nikt im z przeciwka nie zagrodzi drogi i nie obtrąbi - to prawie codzienny obrazek, a przeciez nie stoję godzinami i nie czekam specjalnie (bo wtedy by sie pewnie okazało że to kilkanaście przypadków dziennie)

                        a swoją drogą zabawne jak sie punkt widzenia zmienia gdy kierowca musi zamienic sie w pieszego...
                        • malila Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 13:41
                          Nigdy w życiu nie musiałam czekać dłużej niż dwie minuty. Uważam, że
                          dłużej czeka się na zielone światło niż na kierowcę, który z własnej
                          woli przepuści pieszego tam, gdzie świateł nie ma.

                          > a swoją drogą zabawne jak sie punkt widzenia zmienia gdy kierowca
                          musi zamienic
                          > sie w pieszego...

                          A jeszcze bardziej zmienia się, gdy pieszy zmienia się w kierowcę.
                          Ale zmienia się jedynie punkt siedzenia. Bo przekonanie, że to mnie
                          należy ustępować i że to inni mają czekać - jest niezmienne - bez
                          względu na to, czy się siedzi za kierownicą czy stoi przed
                          przejściem. A ten, kto uwzględnia sytuację tego drugiego, będzie ją
                          uwzględniał zarówno jako pieszy, i jako kierowca. I nie będzie też
                          traktował ani kierowców, ani pieszych jako jeden byt w wielu osobach.
                          • richo Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 17:08
                            malila napisała:

                            > Nigdy w życiu nie musiałam czekać dłużej niż dwie minuty.

                            Dwie minuty!!!? W dwie minuty można przeczytać kilka stron książki,
                            niedoczekać się na Zingera, począć dziecko. Chyba Cię wyczucie czasu
                            myli. Zrozum, że nawet jako pieszy jesteś takim samym uczestnikiem
                            ruchu, jak gość w trzytonowym vanie. Tyle tylko, że nie masz szans i
                            przepisy powinny chronić Ciebie, bo jesteś słabsza.

                            > Uważam, że
                            > dłużej czeka się na zielone światło niż na kierowcę, który z
                            własnej
                            > woli przepuści pieszego tam, gdzie świateł nie ma.

                            Ty na pewno jesteś z Piaseczna?

                            Jeśli chcesz, to Ci to zademonstruję ;)
                        • mahony2109 Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 16:13
                          > masz dziecko tak?
                          > często przechodzisz z wózkiem przez pasy?
                          > JAK DŁUGO czekasz zanim sie ktoś zlituje(!) i przepuści cię na
                          pasach?

                          Wiesz, znacznie dluzej bedziesz stala w Wawie (i Piasecznie) niz...
                          nie, nie tylko na zachodzie, ale np: w Poznaniu czy Trojmiescie.
                          Zreszta nawet w Wawie czesto na 20 samochodow, 19 warszawskich
                          przejdzie, a pusci Cie taki z jakas rejestracja z rejestracja z
                          innego wojewodztwa. Tu jest niestety kwestia kultury jazdy tych
                          okolic. A na to cos chyba nie ma mocnych. Wiec moze najpierw uderzyc
                          sie nalezy w piers i pomyslec kto z nas jak nie odporowadza dziecka,
                          to jezdzi "po warszawsku" i zaczac inaczej :).

                          Pzdr.
                            • mahony2109 Re: Apel do pieszych! 28.01.08, 23:10
                              > [...]
                              > > to jezdzi "po warszawsku" i zaczac inaczej :).
                              >
                              > Mam nadzieję, że to dowcip, bo to głupie jest.

                              Niestety nie jest. Nie marzy mi się, żeby było jak np: w takim
                              Grenoble, gdzie człowiek zagubiony przystaje z mapą jakieś kilka
                              metrów od przejścia to już Ci wozy stają dęba, ale marzy mi się żeby
                              kultura jazdy była chociaż jak w Poznaniu czy Wrocławiu... a potem
                              jak w Niemczech. Na prawdę nie musi być porównywalna z Moskwą, Los
                              Angeles czy Ankarą... które wszystkie słyną z chamstwa na drogach. A
                              póki co niestety tylko Moskwy nie dogoniliśmy, pozostałe dwa już tak.

                              Proponuję zamienić rower na pociąg i pojechać na trochę dalsze
                              wycieczki to zrozumiesz o czym mowa ;)

                              Pzdr.
                              • woy Re: Apel do pieszych! 29.01.08, 08:02
                                > Nie marzy mi się, żeby było jak np: w takim
                                > Grenoble, gdzie człowiek zagubiony przystaje z mapą jakieś kilka
                                > metrów od przejścia to już Ci wozy stają dęba,

                                Norwegia, miasteczko wielkości Piaseczna. Przystawanie na chodniku by się
                                rozejrzeć kończyło się zatrzymaniem samochodu, a do pasów było daleko.

                                Moim zdaniem to kierowcy powinni bardziej przychylnie być nastawieni do
                                oczekujących na przejściu i ich przepuszczać. Widząc dzieci, wózek przy
                                przejściu zatrzymuję się bezwzględnie. W innych przypadkach przyznam różnie bywa.
                                w.
                        • radow_praca Re: Apel do pieszych! 29.01.08, 09:26
                          mo_nicka_ja napisała:

                          > dlatego uważam że powinno sie zmienic przepisy - tak jak na
                          > zachodzie, pieszy sygnalizujący zamiar przejścia przez jezdnię
                          > czyli stojący przy przejściu powinien zostać przepuszczony od
                          > razu - dochodzę do przejścia, staję i nadjeżdżający
                          > samochód sie zatrzymuje
                          > skoro jest to możliwe w innych krajach - czemu nie u nas?


                          To nie jest kwestia przepisów. Zresztą nie wiem jak to wygląda w
                          innych krajach od strony prawnej. Wydaje mi się ze to kwestia
                          kultury i mentalności danej nacji chocby tylko w wymiarze lokalnym.
                          W zeszłym roku minister infrastruktury Polaczek szumnie obwiescił
                          wszem i wobec że wprowadza obowiązek jazdy na swiatłach mijania co
                          walnie przyczyni się do spadku ofiar wypadków drogowych na naszych
                          drogach.
                          W zeszłym tygodniu Komenda Główna Policji podała dane za ubiegły
                          rok. Niestety okazało sie, że wypadków i zabitych na drogach było
                          więcej niż w 2006 r.
    • 28grzegorz Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 17:00
      Odnosze wrażenie że dyskusja zeszła na kolej wąskotorową, która jest niedaleko.
      Nie ma co robić przepychanek czy pieszym stać ileś sekund czy kierowca ma jechać
      w taki czy inny sposób.
      Faktem jest że w tym miejscu coraz częściej dochodzi do wypadków.
      Pieszy nie może przejść, bo auta nie przepuszczają go, natomiast kierowy nie
      zawsze z daleka widzą pieszego, bo po zmroku skrzyżowanie nie jest dobrze
      oświetlone.
      W każdym razie do czasu zrobienia tu porzdąku wszyscy muszą mieć w dupie oko i
      tyle.
    • zemfiroczka Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 19:13
      No tak, a ja dziś już drugi raz uniknęłam uderzenia mnie przez samochód przechodząc przepisowo na ZIELONYM świetle na tym samym skrzyzowaniu Armii Krajowej z Cyliczkowską. Tutaj właśnie okazuje się, że kierowcy mają ograniczoną wyobraźnię- "zielona strzałka- jadę,co się będę rozglądał czy czasem ktoś nie przechodzi przez pasy w tym momencie- a co mi tam, że piesi mają zielone".
      • mahony2109 Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 23.01.08, 23:57
        > Na nic się zdają apele do pieszych skoro kierowcy jeżdzą jak
        wariaci bez żadneg
        > o pomyślunku.

        Apele do kierowców też bywały. Nawet sam jeden zrobiłem na forum
        Józefosławia. Ale niestety zasugerowałem (co potwierdzały moje
        ówczesne obserwacje), że wyjątkowo bezczelni są kierowcy w okolicy a
        najgorsi ci w SUVach i dobrych wozach. I od razu dostałem flame'a
        jako jakiś rewolucjonista co chce zjadać bogatych bo im wózków
        zazdrości :D.

        Pzdr.
    • misiania Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 24.01.08, 09:15
      zainspirowana dyskusją zwróciłam wczoraj uwagę na przejście dla
      pieszych, którego wyjątkowo nie lubię, bo mam wrażenie, że tam
      ślepnę. to jest przejście koło laminy, przy przystanku autobusowym.
      i mimo, że są tam dwie latarnie a ja byłam nastawiona na uważanie -
      człowieka, co chciał przejść zobaczyłam w ostatniej chwili. czy ktoś
      może - jadąc od W-wy - dokonać wizji? czy jest możliwe, że w tym
      punkcie po zmierzchu światło latarni odbijające się od mokrej
      nawierzchni jezdni plus reflektory samochodów z naprzeciwka
      powodują, że w tym konkretnym miejscu człowiek stojący obok jezdni
      zlewa się z poboczem? (konkretnie to z trawą na tym pasie między
      jezdniami)
      • mahony2109 Re: Skrzyżowanie obok Almy - brak świateł - masak 24.01.08, 12:24
        Przy Laminie przejście jest tragiczne. Światła przy skrzyżowanie z
        Okulickiego (i z drugiej strony prze zajezdni) są za daleko by
        wygodnie wsztrzymywać ruch, a z kolei przystanek tak daleko
        umiejscowiony od skrzyżowania z okulickiego, że wszyscy chodzą tym
        przejściem. Tam powinny być światła, albo przeniesienie przystanku.
        Jak dla mnie przejście mniej bezpieczne niż przy Almie, bo na
        Puławskiej są często szalone prędkości :/

        Co do widoczności to nie odpowiem, bo jestem na nim tylko pieszym.

        Pzdr.
    • maam Skrzyżowanie obok Almy - o planowaniu w Piasecznie 25.01.08, 00:43
      Kochani!
      Dziekuję za wszystkie komentarze na temat i te nie na temat. Ale kilka słów
      wytlumaczenia:
      Skrzyżowanie obok Almy (Wojska Polskiego / Nadarzyńska) juz niedługo będzie
      sprawiać jeszcze więcej problemów. Powstaje nowe osiedle (Arche - Bema). Bedzie
      też z niego korzystać część samochodów wyjeżdzających z dość dużego osiedla
      Piekuta - Central Park. Skrzyżowanie stało się w miedzyczasie dość
      niebezpieczne. Kilka wypadków było podobno spowodowanych tym, ze wyjezdzający z
      Nadarzyńskiej (od zachodu) w lewo w stronę Warszawy są najmniej
      uprzywilejowanymi uczestnikami ruchu, a - zwłaszcza rano - stanowią jego
      najważniejszy składnik. Ponadto, jesli juz kogos wpuszczą samochody PĘDZĄCE
      (jeśli nie ma korka) ul. Wojska Polskiego, to po lewej może się napatoczyć
      pieszy. Na domiar złego naprzeciwko jest Alma, do której niektórzy pomysłowi
      kierowcy jadący od strony Warszawy skracają sobie drogę skręcając przez podwójną
      ciągłą w lewo. Ci, co przejeżdżają przez skrzyżowanie Nadarzyńską na wprost,
      również skręcają "nagle" do Almy w lewo zaraz za skrzyżowaniem przez linię
      ciągłą. Tak to wygląda. I nikt mi nie wmówi, że ktoś tu cokolwiek PLANOWAŁ. Ot
      tak wyszło i już. Jak się buduje domy, to trzeba też PRZEWIDZIEĆ, zaplanować i
      zadbać o inne rzeczy. Pozdrowienia dla gminy.
      • kradam Re: Skrzyżowanie obok Almy - o planowaniu w Piase 25.01.08, 12:16
        > ciągłą. Tak to wygląda. I nikt mi nie wmówi, że ktoś tu cokolwiek PLANOWAŁ. Ot
        > tak wyszło i już. Jak się buduje domy, to trzeba też PRZEWIDZIEĆ, zaplanować i
        > zadbać o inne rzeczy. Pozdrowienia dla gminy.
        Do gminy z propozycją usprawnienia tego skrzyżowania dzwoniłem pierwszy raz
        jakieś 2-3 lata temu. Odpowiedziano mi, że nie ma sensu, bo za mały ruch. Potem
        dzwoniłem jescze z raz, coś tam się podobno ruszało. Pomyślałem sobie, ze na
        dobre ruszy się po kolejnej ofierze.

        • radow_praca Re: Skrzyżowanie obok Almy - o planowaniu w Piase 25.01.08, 13:28
          Z czystej ciekawości zapytam o ewentualne plany
          zmiany/rozbudowy/przebudowy/urondowienia/uwiaduktowania etc
          skrzyżowania w Lesznowoli ul. Słonecznej z Postępu obok
          nowopowstałego MarcPol'u.
          Może ktoś wie czy gmina, powiat czy też inny zarzadca tego
          skrzyżowania zobligował włascicieli do współuczestnictwa w kosztach
          modernizacji. Czy tez zostawią, na żywioł, w stanie w jakim jest
          obecnie?
              • mahony2109 Re: Skrzyżowanie obok Almy - o planowaniu w Piase 13.02.08, 21:12
                > może jednak najprostsze i najtańsze rozwiązanie est najlepsze,
                stwierdzone prze
                > z
                > naukowców
                >
                > wiadomosci.onet.pl/1691794,69,item.html

                Hehe, uprawiają takie odkrywanie Ameryki. Pełno miejsc to już
                wcześniej odkryło. Chociażby w Atenach w centrum wiele ulic ma np:
                zamalowane pasy. Uznano, że a) mało kto się słucha, a b) tylko
                odmóżdżają. I mają mniej wypadków...

                Pzdr.
              • radow_praca Re: Skrzyżowanie obok Almy - o planowaniu w Piase 13.02.08, 22:00
                Myślisz, że u nas znajdzie się odważny polityk czy raczej działacz szczebla samorządowego, ktoy choćby zaproponuje taki pomysł?
                Nie wierzę.
                W przeciwieństwie do przekonania, ze wprowadzone zostaną nowe nakazy i zakazy niewiele wnoszące w poprawę bezpieczeństwa.
                Chciałbym dziś usłyszeć eks ministra Polaczka, który zarzekał się, że wprowadzenie obowiązku używania świateł mijania całą dobę zmniejszy liczbę ofiar na drogach. Tymczasem raporty Komendy Głównej Policji dotyczące statystyki wypadków za 2007 rok nijak nie chcą przystać do wieszczenia eks ministra. Co będzie następne? Obowiązkowe kaski i odblaskowe kamizelki dla rowerzystów i pieszych? Ograniczenia prędkości dla kierowcow do 20 km/h w terenie zabudowanym, do 50 poza i 80 na tych kilku kilometrach autostrad?
        • jazgarzew Re: i znowu stłuczka za stłuczką 01.03.08, 09:48
          Otóż to-jeździć to trzeba umieć!

          Jest niebezpieczne skrzyżowanie.Oznakowuje się je.ZA MAŁO!Zakłada się światła.ZA
          MAŁO!Robi się skrzyżowanie wielopoziomowe.ZA MAŁO bo banda debili nie potrafi
          się dostosować do ograniczenia prędkości i rozwala się o jeden z filarów.

          W Konstacinie postawiono na budowę rond zamiast skrzyżowań ze światłami.Może to
          jest jakieś wyjście.

        • maam Re: i znowu stłuczka za stłuczką 02.03.08, 01:13
          Po pierwsze, nie ma co porównywać kultury jazdy "na Zachodzie" i u nas, bylem,
          jeździłem nie raz to wiem. Poza tym oni tam MAJĄ chodniki (!), kładki dla
          pieszych, ścieżki rowerowe i nie budują bez ładu i składu, jak w Piasecznie.

          Po drugie - mam wujka, który zawsze powtarzał "jeżdzić to trzeba umieć" i
          przekoziołkował na prostej pod miastem, bo się nagle ślisko zrobiło, ale wiem -
          to przecież taki banał ... takie gadanie ...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka