Ale zakurzyło w Lasach Chojnowskich! :-)

27.08.08, 15:57
I to zakurzyło na czarno. Wczoraj pojechałem poziomo w znane mi
miejsce, gdzie wczesną jesienią ub. roku znalazłem spore
gniazdko "czarnych kurek", którym to mianem okreslam lejkowca
dętego. Mimo niezachęcającego wyglądu, przypominającego uschnięty,
zwinięty w tutkę dębowy liść jest on blisko spokrewniony z
powszechnie znaną, jasnożółtą kurką, i smakuje tak samo dobrze. Za
to w odróżnieniu od niej doskonale nadaje się do suszenia. I jako
jeden z tzw "wynalazków" nie jest na ogół zbierany przez tych samych
laików co wolą opychać się małowartościowymi opieńkami, podobnie jak
parę lat temu - trującymi jak się miało okazać olszówkami. Toteż
zawsze mogę liczyć że przynajmniej takich smacznych lejkowców dla
mnie nie zabraknie. Dotarłem na miejsce już po zachodzie słońca,
mimo to natychmiast rzuciły mi się w oczy wystające z ziemi jakby
malutkie, krecie kopczyki. Żniwo byłoby obfite, gdyby nie to że
spóźniłem się kilka dni: część grzybków po spełnieniu swej
zasadniczej roli zaczęła już butwieć. Po wybaniu tych jeszcze
świeżych przeprowadziłem rower o kilkanaście metrów i udałem się na
dalsze poszukiwania, uwieńczone powodzeniem po przejściu dalszych
kilkudziesięciu metrów. Gdy jednak wróciłem po rower, okazało się że
postawiłem go tuż obok kolejnego "kurzego gniazdka". Tym razem
niemal każda kępka grzybów była zdrowa. Ostatnie, znalezione
wcześniej gniazdko wyzbierałem w kompletnych już ciemnościach,
kierując się tylko widokiem czegoś ciemnego na tle jaśniejszej
ściółki. Potem rzecz jasna niemal do północy rozkładałem grzybki do
suszenia: było tego chyba z kilogram. Teraz muszę niezwłocznie
spożytkować ubiegłoroczny zapas: pewnie staną się dodatkiem do
każdej potrawy...
    • drzejms-buond Re: Ale zakurzyło w Lasach Chojnowskich! :-) 28.08.08, 09:31
      przebóg!
      a jeżyny jeszcze są czy już wszystkie pozjadali?
    • agromek Re: Ale zakurzyło w Lasach Chojnowskich! :-) 28.08.08, 14:06
      tomjani napisał:

      > I to zakurzyło na czarno. Wczoraj pojechałem poziomo w znane mi
      > miejsce, gdzie wczesną jesienią ub. roku znalazłem spore
      .... [ciach] ....
      > suszenia: było tego chyba z kilogram. Teraz muszę niezwłocznie
      > spożytkować ubiegłoroczny zapas: pewnie staną się dodatkiem do
      > każdej potrawy...


      Cos rownie zblizonego do kolezenskiego przytrafilo sie ostatnimi
      czasy maloznce mojej ktora jadac do stajni coby konia ruszyc
      skonczyla w wiejskim Geesie zakpujac siatke bawelniana i 3 aparaty
      do baniek mydlanych po 2 złocisze każdy. A było to tak iz jadać do
      tejże stajni zachciało jej sie biedaczce za potrzeba do lasu się
      wybrać. I nie wiem czy tego dokonała ale wyszła z niego za naręczem
      kurek żółtych i pachnących. A że rąk jej nie starczyło to po siate
      skoczyła. Konia nie ruszyła a ja sie obiadałem grzybkami w
      śmietanie. Dnia kolejnego pojechała na jeżyny, które tamże również
      wyrosły. Nalewka będzie koloru denaturatu.

      Arek

    • richo Re: Ale zakurzyło w Lasach Chojnowskich! :-) 01.09.08, 02:48
      A weź się podziel gdzieś je przydybał! Znajomy truje mi o boskiej
      potrawie z przyprawą ze sproszkowanego lejkowca już ze dwa miesiące.
      Teraz nic mi nie smakuje, jak tego nie spróbuję ;)
      • tomjani Re: Ale zakurzyło w Lasach Chojnowskich! :-) 06.10.08, 13:17
        No i jak sukcesy? Wczoraj korzystając ze slonecznej pogody znów
        pojechałem w to samo miejsce, i już po chwili wiedziałem że i tym
        razem z całkiem pustymi rękami nie wrócę. Tym razem znalazłem tylko
        kilka wyrośniętych grzybów; te małe pozostawiłem w spokoju. Za to
        kilkaset metrów dalej trafiłem na kilka dorodnych kępek - z daleka
        wyglądały zupełnie tak samo jak zeschłe liście na obłamanej, leżącej
        obok gałązce dębu ;-) Może tamto miejsce oraz jego okolice nie są
        wyjątkiem, ale więcej już znaleźć się nie udało; gdy zakończyłem
        obfite żniwo, zapadł już mrok...
Pełna wersja