Szczyt bezczelności !!!

27.06.09, 07:23
Przewodnicząca Rady Gminy Lesznowola Hanna Kosik, po tym jak Kurier
Południowy ujawnił, że wykorzystuje telefon służbowy do prywatnych
celów podała się do dymisji. Podczas ostatniej sesji radni
większością głosów zdecydowali nie przyjąć rezygnacji
przewodniczącej. Hanna Kosik podziękowała za zaufanie i poprosiła o
czas do namysłu - w ciągu tygodnia lub dwóch ma podjąć decyzję czy
nadal będzie pełnić swoją funkcję

Służbowy numer telefonu przewodniczącej rady gminy Hanny Kosik
pewnie do dziś widniałby na reklamach i stronach internetowych
dotyczących agencji nieruchomości oraz firmy zajmującej się
ogrodami, gdyby nie nasze publikacje.

Zmowa milczenia?

W lutym na naszych łamach opublikowaliśmy artykuł „Służbowy telefon
na prywatne sprawy”.
- To prawda - przyznała na naszych łamach przewodnicząca Kosik. -
Rzeczywiście podaję ten numer telefonu przy okazji prowadzonej
działalności gospodarczej, ale tylko ten telefon odbieram. Wszystkie
sprawy dotyczące działalności załatwiam natomiast, dzwoniąc z
telefonu prywatnego - zapewniała Hanna Kosik.
Nasza publikacja wywołała gwałtowną reakcję mieszkańców gminy,
którzy w listach i telefonach negatywnie oceniali postępowanie
przewodniczącej. Niektórzy domagali się jej ukarania, a namawiali
nas byśmy o sprawie powiadomili prokuraturę. Niestety po naszej
publikacji żadnego stanowiska nie zabrała ani rada gminy, ani urząd.
Służbowy numer telefonu zaczął powoli znikać z niektórych stron
internetowych, ale wciąż widniał na tablicach ogłoszeniowych. W
następnym numerze Kuriera Południowego powróciliśmy do sprawy,
powodując kolejną lawinę listów i telefonów do redakcji... i znów
milczenie radnych i urzędu. Wówczas redaktor naczelny „Kuriera
Południowego” pisemnie zwrócił się do gminy o zajęcie stanowiska.

Sprawa wyjaśniona?

Nasze pismo wpłynęło do pani wójt Marii Jolanty Batyckiej-Wąsik,
która stwierdziła, że jej podlega urząd, a nie radni więc
korespondencję przekazała... Hannie Kosik, by ta w imieniu gminy
Lesznowola zajęła stanowisko we własnej sprawie. Kosik na sesji
przeprosiła za swoje zachowanie, podkreśliła że telefon służy jej
tylko do służbowych celów, swoje postępowanie nazwała „niefortunnym”
i zapewniła, że „sytuacja nie ma już miejsca”.
Krótkie oświadczenie przewodniczącej nie wywołało żadnej reakcji ze
strony radnych. Nie padło żadne pytanie, nikt nie zabrał głosu.
Po naszej kolejnej publikacji wójt gminy poinformowała o zleceniu
kontroli wewnętrznej w zakresie korzystania przez przewodniczącą z
telefonu służbowego. Pod koniec kwietnia otrzymaliśmy pismo od wójt
Lesznowoli Marii Jolanty Batyckiej-Wąsik o wyniku kontroli.
Dowiedzieliśmy się, iż „nie można uznać, że działania Pani
Przewodniczącej były nacechowane złą wolą” i „w ocenie Samorządu
Gminy przedmiotowa sprawa została wyjaśniona”

Kontrola wykazała, że
zapłaciła, czy zapłaciła
dopiero w czasie kontroli?

W piśmie „o wynikach kontroli” nie znaleźliśmy żadnych informacji
godnych opublikowania. Kontrola wykazała, że wydatki przeznaczone w
budżecie gminy na opłaty za rachunki telefoniczne pani
przewodniczącej zostały zrealizowane w kwotach niższych niż
planowane. Cóż to oznacza? Można się domyślać, że albo pani
przewodnicząca za mało dzwoniła, albo zaplanowano wydatki zbyt duże.
Gdzie dzwoniła i czy w sprawach służbowych czy prywatnych - to już
sprawa, która zeszła na drugi plan. Z pisma pani wójt dowiedzieliśmy
się też, że została zawarta umowa użyczenia telefonu pomiędzy
przewodniczącą a wójtem na okres pełnienia funkcji. Niestety nie
wiemy, kiedy ta umowa została zawarta i czy przeprowadzona kontrola
obejmowała cały okres jej trwania. W tym tygodniu z pytaniami
zwróciliśmy się do urzędu - na razie odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
W piśmie pani wójt najbardziej zaskakuje nas jedno zdanie: „Jak
ustalono też w trakcie kontroli wewnętrznej należności za rozmowy
prywatne przeprowadzone z telefonu służbowego zostały przez Panią
Przewodniczącą wpłacone na konto Urzędu Gminy Lesznowola”.
Zdanie pozbawione przecinka zrozumieć można dwojako, albo iż w
trakcie kontroli wykazano, że za rozmowy prywatne pani Kosik
zwróciła pieniądze, albo też, że zwróciła pieniądze, ale dopiero w
trakcie kontroli. Tak czy inaczej, zaprzecza wcześniejszym
twierdzeniom przewodniczącej, która zaklinała się, że telefon tylko
odbiera, a z drugiego, prywatnego oddzwania w sprawach związanych z
prowadzoną działalnością gospodarczą. Dlaczego zwracała pieniądze za
prywatne rozmowy skoro rzekomo ich nie prowadziła?

Po chrześcijańsku

Liczyliśmy na to, że sprawa się wyjaśni na najbliższej sesji.
Zamiast wyjaśnień przewodnicząca rady gminy podała się do dymisji.
Jako powód wskazała... przyczyny osobiste: prowadzenie działalności
gospodarczych w czasie kryzysu i inne obowiązki, które trudno
pogodzić z pełnioną funkcją w samorządzie. Na ostatniej sesji radni
mieli głosować nad przyjęciem rezygnacji. Znając układy w
lesznowolskiej radzie, od samego początku jasne było, że rezygnacja
nie zostanie przyjęta. Tak też się stało. Zanim jednak doszło do
głosowania głos zabrała radna Justyna Gawęda, wzywając radnych do
zdjęcia z porządku obrad, punktu o przyjęciu rezygnacji
przewodniczącej. Ustawa samorządowa mówi o tym, że jeśli rada nie
podejmie uchwały przyjmującej rezygnację przewodniczącego rady w
ciągu miesiąca, to jest to równoznaczne z przyjęciem uchwały.
Prawnik gminy podała jednak zaskakującą informację iż rada jest
zobowiązana do podjęcia uchwały - dlaczego więc ustawodawca wziął
pod uwagę konsekwencję sytuacji w wypadku bezczynności rady? Na to
pytanie odpowiedzi już nie usłyszeliśmy. Nic dziwnego, nikt z
radnych go nie zadał. Był to pierwszy sygnał, że intencja jest
jedna - pozostawić Hannę Kosik na stanowisku przewodniczącej rady.
Nie pomogło wezwanie Marii Rogowskiej, by uszanować wolę
przewodniczącej i zgodzić się na jej rezygnację.
- Wiadomo, że przyczyną rezygnacji pani przewodniczącej wcale nie są
sprawy prywatne. Dla mnie jest jasne, że powstała presja złożyła tą
dymisję - powiedział wiceprzewodniczący rady Marian Dusza i decyzję
radnych ocenił jako najważniejszą w ciągu ostatnich lat. - Powiem po
chrześcijańsku. Pani przewodnicząca przyznała się do błędów,
wykazała skruchę, przeprosiła społeczność Lesznowoli, uregulowała
należności, czyli dokonała zadośćuczynienia.
Radny Marcin Kania wystąpił z wnioskiem o głosowanie imienne. W
głosowaniu opowiedział się za przyjęciem rezygnacji Hanny Kosik. Tak
samo głosowali radni Gerard Gieleciński, Jerzy Soliwoda, oraz radne
Maria Rogowska i Justyna Gawęda. Pozostali radni, solidaryzując się
z Hanną Kosik zagłosowali przeciwko. To im przewodnicząca
podziękowała.
- Nie byłam przygotowana na taki wynik - powiedziała Kosik. -
Przyczyny zawodowe, osobiste, są istotne. Muszę mieć czas na
przemyślenie decyzji. W ciągu tygodnia czy dwóch ją podejmę -
zapowiedziała. W czasie głosowania nad przyjęciem swojej rezygnacji
wstrzymała się od głosu.


www.kurierpoludniowy.pl/?wyd=pno&page=artykul&id=3992
    • 77nika Re: Szczyt bezczelności !!! 02.07.09, 18:22
      I to jest właśnie brak honoru, jakiegokolwiek honoru, wstyd i hańba.

      tak jak napisał chłop na KP

      "tak to jest jak rządzą baby. bałagan, nikt nie panuje nad niczym,
      ale gruby makijaż przykryje każdą niedoskonałość. "

    • pessimo1964 Re: Szczyt bezczelności !!! 28.07.09, 23:38
      brawo pismaki ale przekręt wykryliście
      niesamowite śledztwo a ile wątków
      podobno babcia tej pani dwa razy wzywała z tej komórki pogotowie
      to nic że numer 112 jest darmowy
      niesamowity numer został ujawniony
      reportaż śledczy powinien dostać jakąś nagrodę Borewicza
      conajmniej...
      • stoper57 Re: Szczyt bezczelności !!! 29.07.09, 13:08
        lokalne pisemka w jakiejś części żyją z gminnych ogłoszeń i
        artykułów sponsorowanych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie udusi
        kury, która...
        Wykryli mało istotną "aferę" żeby urealnić mocno mdlący wizerunek
        gminy, w której może być (i jest) dobrze lub jeszcze lepiej.
        Dostało (?) się pani przewodniczącej i widzisz ludu - nie ma
        pobłażania, nie ma "świętych krów"...
        Tylko, czy to aby ten wierzchołek? I tej góry lodowej? (i czy to na
        pewno jakaś górka?)
        Nie bardzo chce mi się wierzyć, że innych i ważniejszych spraw nie
        ma.
Pełna wersja