pkowalski123
22.10.09, 21:50
Dał mi do myślenia taki obrazek - w czwartek przez kilka godzin nie działała sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu Dużej i Pisłudskiego. Wszyscy wiemy, że to spore utrudnienie, szczególnie kiedy z Dużej chcemy wyjechać w stronę Warszawy. Kilka km dalej za skrzyżowaniem ze Szkolną stoi jeden radiowóz, a kilkaset metrów drugi. Stoją z radarami. Podjeżdżam do gościa z lizakiem i mówię, że zamiast się tu zabawiać, powinni raczej podjechać kilka km dalej i trochę posterować ruchem. Odpowiedź: niech pan to zgłosi, nie nasza sprawa.
Telefon do drogówki Warszawa - to teren Wołomina, niech pan tam dzwoni. Telefon do Wołomina - to nie nasi ludzie, nasi stoją w Zielonce.
Ja rozumiem, że drogówka nie jest od naprawiania świateł, ale mogą chwilę pokierować ruchem i pomóc, ale gdzie tam, każdemu to zwisa. W cywilizowanych krajach policjant ma przede wszystkim pomagać. U nas wiadomo - nie ma jak wp...ć mandacik.