Dodaj do ulubionych

dzieci mające problemy z nauką

26.10.04, 08:52
Cześć,
Chciałam poruszyć temat dzieci mających problemy w nauce.U mojego dziecka
stwierdzono wolniejsze dojrzewanie układu nerwowego,a rozwój poszczególnych
zdolności umysłowych przebiega nieharminijnie.W związku z tym wszystko
przychodzi mu z wielkim trudem.Ma problem ze skoncentrowaniem uwagi,czyta
wolno często bez zrozumienia,no i ta nieszczęsna tabliczka mnożenia-znacie
jakieś sposoby na nią?
Moje dziecko jest cały czas pod kontrolą psychologa.Ostatnio polecono nam
terapię biofeedbackiem.Udało mi się zarejestrować na listopad.Pomimo wysokiej
ceny zdecydowałam się.Ciekawe jakie będą efekty.Czasami przeżywam chwile
załamania,jestem bezradna.Odezwijcie się,może podpowiecie mi coś
ciekawego,podniesiecie na duchu.beata
Obserwuj wątek
    • rysa9 Re: dzieci mające problemy z nauką 26.10.04, 21:39
      Witaj Beatko,
      Cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Mój synek z dużym prawdopodobieństwem
      znajdzie się w gronie dzieci z trudnościami w uczeniu się.

      Nie wiem co Ciebie może pocieszyć ale mnie buduje myśl, że znani ludzie tacy
      chociażby jak Albert Einstein, Hans Christian Andersen, Aleksander Graham Bell
      czy Agata Christie też mieli problemy z nauką :-)

      Czytałam zdaje się na forum dzieci.org.pl o tym biofeedbacku. Czy możesz
      napisać coś więcej o tej terapii?

      Co do tabliczki mnożenia, to słyszałam o metodzie rysowania kwadratu 10x10 z
      wynikami w środku (mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi, bo nie mam pojęcia
      jak to opisać :-)
      A mnie przyszedł do głowy pewien pomysł, tyle że pracochłonny przy wyższych
      wartościach; np. 3x2 rysujesz trzy kreski pionowe i dwie przecinające je
      poziome; ilość punktów przecięcia daje wynik mnożenia.
      Ja w szkole radziłam sobie jeszcze w ten sposób, że zamiast mnożyć dodawałam
      (też pracochłonne):

      6x15

      15 15 15 15 15 15
      30 30 30
      90 30
      120
      • anma biofeedback 26.10.04, 22:58
        My bylismy raz na biofeedbacku. To wygląda tak, ze na głowę zakłada się taką
        gumową siatkę (podobnie jak do badania EEG) i przyczepia sie elektrody. Dziecko
        siada przed ekranem monitora, na którym pojawiają się rózne obrazy. Na przykład
        droga i jadący samochód i dziecko ma za pomoca skupienia się na tym obrazie
        prowadzić samochód tak aby nie wypadł z trasy. Albo na ekranie jest koło i
        dziecko skupiając się na tym kole powoduje ze koło "rośnie". No i tego typu
        zabawy:-) Ma to poprawiać koncentrację, zdolnośc uczenia się, itp. Korzystał z
        takiego treningu róniez Adam Małysz przygotowując się do skoków:-)) Bylismy na
        takich próbnych zajęciach dośc dawno już, ale wtedy (1,5 roku temu) jeden seans
        kosztował 50 zł a powiedziano nam ze, aby to miało sens dziecko powinno
        zaliczyć około 10 seansów.
        Pozdrawiam
        • beeaataa25 Re: biofeedback 27.10.04, 12:14
          Niestety cena nie zmieniła się.Te 10 seansów to podobno tylko lekko poprawia
          kondycję,u dzieci z mikrouszkodzeniami mózgu,u dyslektyków i w ogóle przy
          większych problemach,należy zafundować sobie ok.40-60 seansów.To dużo
          pieniędzy,ja jednak patrząc na problemy mojego dziecka oddałabym wszystko,aby
          mu pomóc.We Wrocławiu w poradni psychiatrycznej dla dzieci,wykonują biofeedback
          na fundusz,jednak kolejka jest ogromna,czeka sie ok.roku mamy numer 855.
          Pozdrawiam BEATA
          beata_555@poczta.onet.pl
            • beeaataa25 Re: biofeedback 27.10.04, 21:00
              Ta poradnia znajduje się na Białowieskiej(wejście od Rysiej),ale tam nawet
              prywatnie czeka się dosyć długo.Ja czekam od połowy września,dlatego nie
              wytrzymałam i zapisałam się też do Promyka,chociaż mialabym większe zaufanie do
              tej poradni.Oni zajmują się tam tylko dziećmi,przed tymi seansami zalecili
              zrobienie EEG,a w Promyku nawet nikt o to nie pytał.Boje się czy to nie jest
              tak,że oni tylko tam robią pieniądze.
              Pozdrowionka.BEATA
      • beeaataa25 Re: dzieci mające problemy z nauką 27.10.04, 12:26
        Dzięki za rady i słowa otuchy.Ale mnie już nie pocieszają ci sławni
        dyslektycy.O biofeedbacku napiszę więcej,jak już zaczniemy z niego korzystać(od
        15 listopada.W jakim wieku masz dziecko i czemu sądzisz,że będzie miało
        problemy?
        Moja "biedota" ma dzisiaj kartkówke z pisemnego odejmowania,aż skóra na mnie
        drży. Pozdrowionka.BEATA
        beata_555@poczta.onet.pl
        • rysa9 Re: dzieci mające problemy z nauką 27.10.04, 19:26
          Beatko, pewnie łatwiej by mi było znaleźć przekonujące słowa, gdyby moje
          dziecko już chodziło do szkoły i przeżywałabym to co Ty teraz.
          Tymczasem jesteśmy na etapie przedszkola (moje dziecko ma 5 lat). Skąd wiem, że
          jest w grupie ryzyka? Bo ma opóźnioną mowę, motorykę a co za tym idzie brak
          koordynacji ruchowej, problemy z koncentracją, podejrzenie o nadpobudliwość...
          Wątpię, żeby dogonił rówieśników przed pójściem do szkoły ale staram się tym
          nie przejmować tylko... znaleźć mocne strony mojego dziecka i to na nich się
          skupić. Nie jest to łatwe, gdy wkoło słyszę same negatywne opinie ale staram
          się nie dać zwariować. Bo jeśli ja zacznę myśleć tak jak ci wszyscy specjaliści
          i panie przedszkolanki, to takie negatywne myśli zaszczepię w moim dziecku a
          wtedy już na pewno nie osiągnie żadnego sukcesu.
          Mój znajomy, żeby nie dać sobie wmówić, że jego dziecko jest leniwe i umieć
          rozmawiać z nauczycielami poszedł na kurs dla dyslektyków.
          • verdana Re: dzieci mające problemy z nauką 28.10.04, 21:46
            Moze ja pocieszę?
            Mój syn zaczął mieć kłopoty juz w klasie pierwszej. Jego pismo nie tyle było
            nieczytelne, ile w ogóle go nie było. Nieskładne wężyki. Ale pani była osobą
            rozsądną, tak że pod koniec I klasy miał piątkę na świadectwie. Potem pani się
            zmieniła. Nie tolerowała błędów, dostalismy skierowanie do psychologa. Syn
            okazał się dysgrafikiem, dysortografikiem, miał mało sprawne dłonie (słabo
            rysował, miał kłopoty z zapinaniem guzików). W dodatku nie umiał nauczyć się
            tabliczki mnożenia, kolejności miesiecy, mylił plusy z minusami (to wszysko
            współistnieje z dysleksją). Na szczęście czytał bardzo dobrze i tylko to go
            ratowało.
            Odtąd zaczęła się pielgrzymka po psychologach, terapeutach, reedukatorach.
            Stosowanie metody Denisona, nie-Denisona itd. Z każdym psychologiem i metodą
            było gorzej. Wreszcie rozsądna psycholog, gdy byliśmy już załamani,zrobiła mu
            testy na IQ. Wyszło 145. W jednym dniu dziecko, ktore czuło się w klasie
            głupkiem, dowiedziało się, że ma iloraz inteligencji bliski geniuszowi (max
            150). To, jak można sie domyślić, podziałało na niego pozytywnie. Został
            wysłany na zajęcia dla dzieci wybitnie uzdolnionych.
            Reedukacja nie dała rezultatu - nie nauczył się pisać poprawnie. I nie umie
            nadal. Do liceum zdał, ale po I semestrze został przeniesiony przeze mnie do
            chyba njagorszego prywatnego liceum zawodowego w W-wie - w LO uczył się b.
            marnie, a nauczycielka polskiego "nie uznawała czegoś takiego jak
            dysortografia".
            Egzaminu na studia państwwe nie zdał, bo nie mógł zdać. Był60-70 na 1200
            zdajacych z polskiego, matematyki i historii, ale oczywiście nie był w stanie
            zdać angielskiego - ortografia.
            Teraz jest studentem Szkoły Wyzszej Psychologii Społecznej - uczelni prywatnej,
            ale prestiżowej. Dobrym studentem. Jego koledzy z renmowanych liceów oblewają
            egzaminy - on zdaje wszystkie, zawalają zajęcia - on jest zawsze przygotowany.
            Jest działaczem samorządu uczelni i reprezentantem swojej uczelni na zebraniach
            samorzadów szkół wyższych. Pisać całkiem poprawnie nie umie - używa komputera z
            funkcją poprawiania błędów. Potrafi wszystko naprawić. Złożyć każdą figurę z
            origami. Cały wysiłek w gruncie rzeczy okazał się niepotrzebny. W momencie, gdy
            przestaliśmy go "reedukować" ilość błędów raptownie się zmniejszyła, a motoryka
            rąk - gwałtownie poprawiła. Dlatego jestem bardzo podejrzliwa wobec nowych,
            szczególnie drogich metod. Obawiam się, ze większość z nich służy głównie
            wyciąganiu pieniedzy od zatroskanych rodziców.
            Moja córka miała dysortografię. Nie kiwnęłam nawet palcem. Teraz pisze
            poprawnie.
            • agaschm Re: dzieci mające problemy z nauką 29.12.04, 14:18
              to bardzo ciekawe co napisała verdana. ostatnio przeczytałam ciekawą książkę
              pt: "Jak nauczyć dziecko myśleć", gdzie bardzo fajnie wytłumaczona jest kwestia
              inteligencji. Otóż tak naprawdę przeprowadzne testy na inteligencję mierzą
              tylko jeden rodzej inteligencji- nazwaną w tej książce "analityczną". Czyli
              mierzą wiedzę zdobytą i możliwość jej suchej analizy. Okazuje się jednak, że
              obok tej analitycznej należy również uwzględnić inteligencję twórczą i
              praktycznę. Często bywa tak, że u osób z silnie rozwiniętą jedną sferą
              inteligencji, zauważa się niedobory w dwóch pozostałych. Zastanówmy się
              dlaczego wybitni artyści np. malarze, plastycy itp. nie koniecznie dobrze radzą
              sobie z zadaniami nanalitycznymi- matematycznymi? Dlaczego ludzie - wybitni
              naukowcy, często siedzą gdzieś w cieniu i nie ujawniają się. Często w życiu
              potrzebna jest bardziej wiedza praktyczna i twórcza, po to by móc wykorzystać
              umiejętności analityczne. W książce podają przykłady różnych osób, które jako
              dzieci osiągały w szkołe b,dobre i średnie lub słabe wyniki w nauce a następnie
              opisują ich losy w dalszym życiu.
              Ja osobiście wyciągnęłam z tej lektury następujący wniosek- nie można skupiać
              się tylko na przekazywaniu dzieciom wiedzy teoretycznej z różnych dziedzin i
              kształtować jego zdolności analitycznych, trzeba nauczyć dzieci myśleć, jak
              radzić sobie w życiu, jak mają samodzielnie rozwiązywać swoje problemy. Należy
              rozwijać w miarę równomiernie wszystkie 3 sfery inteligencji.
              W książce podane są przykłady przekazywania tej wiedzy w różny sposób, a każdy
              wpływa trochę inaczej na rozwój inteligencji.
              Trochę się rozpisałam.... ale temat naprawdę wydał mi się ciekawy.
          • domafi Re: dzieci mające problemy z nauką 19.01.05, 11:12
            Rysa 9
            Mam synka mniej więcej w wieku twojego 4,5 roku, też chodzi do przedszkola, też
            ma problemy z mówieniem, choć robi postępy, codziennie pracuje i jest naprawdę
            dzielny. Jakie są relacje w przedszkolu Twojego synka z rówieśnikami, jak
            zachowuje się Twój maluszek w domu i co na temat Twojego synka mówią panie w
            przedszkolu. Jestem ciekawa, mogłybyśmy się wymienić informacjami, ćwiczeniami
            i zabawami, które w moim przypadku mają zmobilizować mojego synka do mówienia.
            Synek jest pod stałą kontrolą logopedy - specjalista korekcja wad
            artykulacyjnych wymowy. Napisz na priv, czasami potrzebna jest bratnia dusza.
            Pozdrawiam cieplutko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka