Dodaj do ulubionych

młody i psycholog:)

16.05.06, 10:10
post na wyrost, bo idzie dopiero jutro:)
Ale ja byłam w tamtym tygodniu, pani psycholog pracuje w gabinecie razem z
pania pedagog. Robią bardzo miłe wrazenie. Na podstawie wywiadu stwierdziły
zagrożenie dysleksją, jutro dostanę materiały na ten temat. Mamy tez iść do
okulisty zbadać wzrok. Od września młody rozpocznie prawdopodobnie terapię.
Mamy nowa panią w przedszkolu, pani ma straszne kłopoty z Miłoszem: wpada w
histerię na stołówce, płacze, za późno chodzi spać i jest rano niewyspany.
Słowa: jesteśmy pod opieką psychologa zamykaja pani buzię:) Po jutrzejszej
diagnozie mam zapisać sie na kolejną wizytę SI. Do szkoły zostały nam dwa
lata. To w sumie sporo czasu na terapię, nie?
--
każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
Obserwuj wątek
    • iwpal Re: młody i psycholog:) 16.05.06, 10:20
      Sporo czasu, poszłaś w odpowiednim momencie i miejmy nadzieję, zę bedziecie
      odpowiednio zaopiekowani; zanim pójdzie do szkoły, bedzie już "na prostej"
      --
      Pozdrawiam
      IwonaP.
      • anatemka Re: młody i psycholog:) 17.05.06, 13:36
        Miłosz był bardzo zadowolony. Pierwsze słowa po wyjściu to czy bedzie mógł
        jeszcze przyjść do tych pań:) Na diagnozę muszę jeszcze kilka spotkań poczekać.
        --
        każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
    • anatemka Re: młody i psycholog:) 28.06.06, 12:02
      już po diagnozie. Miłosz jest rozwiniety w normie wieku, lateralizacja
      nieukończona/raczej lewe ucho, raczej prawa ręka, oko i noga/, bardzo duże
      zagrożenie dysleksją, wyjątkowo wrażliwy, z niską ocena własnej osoby i
      emocjami z którymi nie wie co robić. Psycholog zaleciła przenieść Miłosza do
      przedszkola, jeśli chłopiec który jest dla niego źródłem ogromnego stresu/ma
      z.downa/ idzie razem z nim do starszej grupy, bo sobie emocjonalnie nie jest w
      stanie poradzić z takim obciążeniem. Na szczęście nie idzie. Zalecenia na
      wakacje: kolorowanki, wylepianki. Po wakacjach praca intensywna nad dysleksją,
      kinezjologia. Chciała przenieść Miłosza do przedszkola montesori, niestety nie
      było już miejsc, mamy się zastanowić nad zerówką, podstawówką i gimnazjum
      montesori. Ja bardziej myslałam o klasie integracyjnej, ale może nie będzie
      takiej potrzeby.
      Kochane, jak bezboleśnie namówic młodego do kolorowania? Juz mu powiedziałam,
      że pani psycholog/b.ją lubi/ dała mu takie zadanie na wakacje, że będziemy
      zbierać prace do teczki, a potem wszystkie zaniesiemy żeby sie pochwalić.
      Kupiłam plastelinę, zaczął lepić plastusia, zapału mu starczyło na głowe, uszy,
      nos i tułów, spodnie sobie odpuścił. Psych mówiła o kolorowaniu, czy malowanie
      też może być?
      Widziałam rysunek Miłosza: przerysowywanie figur: mam bujną wyobraźnie, więc od
      razu zgadłam co jest co:)
      Chciałabym z nim ćwiczyć codziennie, ale nie chcę żeby to był przykry
      obowiązek. Powiedzcie, czy dobrze kombinuję: codziennie powiem mu, np. po
      obiedzie, że teraz praca dla pani psycholog. I nawet jeśli to będzie jedna
      kreska, to też dobrze.
      --
      każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
        • verdana Re: młody i psycholog:) 10.07.06, 11:14
          Będę okrutna.
          Z jednej strony rzeczywiscie należy robić, co się da, aby zapobiec dysleksji. Z
          drugiej strony zmuszanie dziecka do czynności, których nie lubi i w których
          jest słaby, to najgorszy start do szkoły, jaki potrafię sobie wyobrazić. Mam
          nadzieję, ze nie zostanę zlinczowana, zniechęcając do systematycznej pracy, ale
          z doświadczenia wiem, że to może się smutno skończyć. Dziecko nie lubiące
          rysowania, nie umiejące rysować - może trochę wyrobić sobie rękę, rysować
          trochę lepiej o jednocześnie przekonać się, ze codziennie "nic mu sie nie
          udaje" - kolory wychodza poza linię, pies wygląda jak szafa. Dla dziecka o
          zaniżonej samoocenie to klęska.
          Pracować z dzieckiem oczywiście trzeba - to nie ulega watpliwości. Jeżeli
          jednak mogę coś poradzić, to zapisanie dziecka na plastykę, z sympatyczną
          prowadzącą, a nie systematyczną pracę w domu. Mieszanie funkcji matki i
          nauczycielki nie wychodzi na zdrowie ani dziecku, ani matce.

          Zdołowałam w ten sposób jedno dziecko... Na wiele lat.
          --
          Mops w naturalnym środowisku

          img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
          • anatemka Re: młody i psycholog:) 11.07.06, 15:47
            no przecież ja nad nim z batem nie stoję:) a to systematyczne rysowanie to....
            motywacja raczej dla mnie . Wiem , że jak odpuszczę, to raz a dobrze. No ale
            dzięki za 'trzeźwe'spojrzenie:)
            --
            każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
      • judytak Re: młody i psycholog:) 11.07.06, 10:57
        anatemka napisała:

        > Chciałabym z nim ćwiczyć codziennie, ale nie chcę żeby to był przykry
        > obowiązek. Powiedzcie, czy dobrze kombinuję: codziennie powiem mu, np. po
        > obiedzie, że teraz praca dla pani psycholog. I nawet jeśli to będzie jedna
        > kreska, to też dobrze.

        bo ja wiem, oczywiście zależy od dziecka, ale chyba taka ścisła systematyka, i
        do tego w wakacje, to za wcześnie, za dużo, więcej szkody, niż efektu... będzie
        łatwiej i logiczniej z dzieckiem szkolnym, któremu to "pani zadała", i to
        jest "obowiązek", i "wszyscy przecież muszą odrobić lekcje"

        więcej sensu ma wyszukiwanie wszelkich zabaw zręcznosciowych typu papier-ołówek
        (labirinty, splątane sznurki, kolorowanie po numerkach, itp., jest mnóstwo
        bardzo sympatycznych zeszytów z takimi rzeczami), robienie masy solnej,
        pieczenie ciast, wycinanie, klejenie, i wszystkie takie rzeczy, które
        rysowaniem są, ale jednak nie są (np. rysowanie na takich "magicznych
        tablicach" kredką z magnesem)

        dobrze jest też znaleźć rozmaite matywacje do rysowania/kolorowania (prezent
        dla babci na urodziny, list do cioci na wieś, itp. itd.), wieszać na ścianie
        (na lodówce magnesem...) wszystko, co chociaż w miarę się udało
        roli motywacyjnej pani psycholog bym nie przesadziła, lepiej raz w tygodniu,
        niż codziennie...

        pozdrawiam
        Judyta
          • verdana Re: młody i psycholog:) 13.07.06, 22:15
            No i jeszcze jedna rzecz, tak mi się nasunęła na podstawie zaleceń psychologa.
            To rysowanie, lepienie itd nie pomoże na dysleksję. Pomoże tylko na jeden z jej
            elementów - tzn. na tak zwaną dysgrafię - czyli brzydkie pisanie. To akurat
            najmniej wazny element. Jeszcze 15 lat temu warto było z tym walczyć wszelkimi
            środkami, teraz należaloby zastanowić sie, czy warto poświęcac az tyle energii,
            by dziecko pisało ładne literki. Trochę energii - na pewno. Zabawy, o których
            pisala Judyta sa akurat - przyjemne, pożyteczne i nie sprawiaja wrazenia
            ciężkiej pracy.
            Natomiast ryzyko dysleksji pozostaje i tak. Co poradzono Ci na to o wiele
            powazniejsze zagrozenie?
            Ja przede wszystkim sprawdzilam, czy dziecko mozna nauczyć czytać. Tzn. czy z
            np. trzech znanych literek "m" , "a" , "k" jest w stanie odczytać słowo "mak".
            Moj najstarszy znał wszystkie litery, a czytał np. "lampa". Na szczęscie w porę
            przeczytalam co robic i już jako 6-latek czytał w miarę dobrze (ale to był
            tylko drobny objaw dysleksji - prawdziwa dysleksja tak latwo nie przejdzie...).
            Jeśli Twój synek bez kłopotu odczyta kilka prostych wyrazów ze znanych liter -
            to ma zagrozenie dysleksja, ale dysleksji nie ma. Jak ma, to z tym trzeba
            rzeczywiscie walczyć. Warto skłaniac go, by opowiadał zasłyszane bajeczki,
            obejrzane filmy, odpowiadał na pytania do bajeczek - zresztą reedukator na
            pewno Ci powie, ja sie na tym nie znam.
            pamiętaj też, ze psycholog nie wszystko wie, czasem jego zalecenia trzeba
            korygować. Mojego syna psycholog (z podobnych powodów, opóźnienie w
            czynnosciach manualnych) skierował na roczna reedukację, bo jak stwierdził -
            dziecko nie ma szans nauczyć się pisać. Dziecko - mimo opóźnienia - już umialo
            pisać, ale tego nie sprawdzono.
            No i nie mów raczej, ze pracę trzeba zrobić "dla pani psycholog". Pewnego dnia
            dziecko może odmowic chodzenia do psychologa, jesli się to konczy stałą i
            nieprzyjemną pracą.
            Wybacz "mądrzenie się", ale ja przerabiam trzecie dysortograficzne dziecko, z
            elementami dysleksji i po starannym zmarnowaniu dzieciństwa pierwszemu, pewnych
            rzeczy się nauczyłam.
            --
            Mops w naturalnym środowisku

            img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
            • iwpal Re: młody i psycholog:) 14.07.06, 08:27
              >verdana napisała:
              > No i jeszcze jedna rzecz, tak mi się nasunęła na podstawie zaleceń psychologa.
              > To rysowanie, lepienie itd nie pomoże na dysleksję. Pomoże tylko na jeden z
              jej> elementów - tzn. na tak zwaną dysgrafię - czyli brzydkie pisanie<
              Rysowanie pomaga na poprawę koordynacji wzrokowo-ruchowej, czyli coś, co jest
              wazne przy czytaniu, bo oko uczy sie przenosić uwage z bodźca na bodziec;
              jeszcze lepiej działają puzzle, gdzie mózg uczy sie składać całość z elementów;
              w wypadku problemów z czytaniem lepiej działa metoda sylabowa, niż literowanie.
              Te wszystkie zalecenia jednak to budowanie dachu przy słabych fundamentach
              (znaczy procesach neurofizjologicznych).
              ---
              Pozdrawiam
              IwonaP.
            • judytak Re: młody i psycholog:) 14.07.06, 16:49
              verdana napisała:

              > Ja przede wszystkim sprawdzilam, czy dziecko mozna nauczyć czytać. Tzn. czy z
              > np. trzech znanych literek "m" , "a" , "k" jest w stanie odczytać
              słowo "mak".

              ze mnie żadna specjalista, ale chyba to zależy od dojrzałości
              moja córka, która śladu dysleksji, ani żadnych towarzyszących problemów czy
              objawów nie miała, bardzo chciała się nauczyć czytać w wieku 4 lat
              no i bez problemu w ciągu kilku tygodni rozpoznała wszystkie litery, bez
              problemu też składała i rozkładała wyrazy na głoski, a z liter najprostszego
              słowa nie potrafiła odczytać, mimo, że bardzo chciała 9ona chciała, nie ja)
              nie potrafiła tego też rok póxniej, ani dwa lata później
              a w którymś momencie to "zaskoczyło", samo od siebie...

              więc to, że pięcioletnie dziecko nie umie złożyć znanych mu liter w słowo, moim
              zdaniem o niczym nie świadczy...

              pozdrawiam
              Judyta

              P.S. a "robótki ręczne" pomagają na wiele rzeczy: na postrzeganie przestrzenne,
              na koordynację motoryki małej, na koordynację ręka-oko, na koncentrację, na
              zwyczaj dokończenia tego, co się zaczęło...
              psycholog pewnie ani myślał o ćwiczeniach związanych z czytaniem o pięciolatka,
              bo w tym wieku dziecko jeszcze nie musi umieć czytać...
              J.
              • verdana Re: młody i psycholog:) 16.07.06, 11:09
                Nie, odwrotnie!!! Nie chodzi mi absolutnie o to, że jak dziecko "nie umie"
                złożyc liter w słowo, to ma dysleksję - no, chyba że jest w wieku, kiedy
                powinno juz umieć czytać.
                Chodzi mi o rzecz odwrotną. Dziecko, które bez wysiłku sklada litery w słowo,
                dysleksji nie ma. Mimo wskazującego na dysleksję zagrożenia. Tymczasem, z moich
                doswiadczeń wynika, ze psychologowie nie zawsze sprawdzają taki drobiazg.
                --
                Mops w naturalnym środowisku

                img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
                • iwpal Re: młody i psycholog:) 17.07.06, 00:13
                  Verdano - dysleksja to umownie nazwa zespołu dyslektyczno-ortograficznego, do
                  kóre go zaliczamy czystą dysleksję, dysgrafię, dysortografię, dyskalkulię.
                  "Ryzyko dysleksji" oznacza, ze dziecko powinnobyc obserwowane pod kątm
                  mozłiwosci wystąpienia któregoś z symptomó, przy czym dysortografię można
                  rozpoznać ok.IV klasy, gdy juz dziecko powinno znać reguły ortograficzne i je
                  stosować; masz rację, ze najmniejszym problemem jest dysgrafia, bo można pisać
                  na komputerze, ale szkoła ma swoje wymagania i pewnych rzeczy przeskoczyć sie
                  nie da. Najtrudniejsza do rozpoznania i terapii jest dyskalkulia (specyficzne
                  zaburzenia w liczeniu).
                  --
                  Pozdrawiam
                  IwonaP.
                  • verdana Re: młody i psycholog:) 17.07.06, 17:30
                    Wiem. Przerabiam to z trzecim dzieckiem.
                    Tylko trzeba jednak wiedzieć, z czym się ma do czynienia. Trudnosci z czytaniem
                    są najwazniejsze i o ile występują, jestem za tym, by nad tym problemem
                    naprawdę cięzko pracować. Wtedy warto dużo poświęcić. Podobnie, jak sądze, jest
                    z dyskalkulią.
                    Jeśli jednak pozostaje tylko dysgrafia i dysortografia(tu tez komputer jest
                    niezwykle pomocny), to nalezy zastanowić sie nad priorytetami. na pewno warto
                    pracowac z dzieckiem, ale nie poświecać temu az tyle czasu , nie kierowac uwagi
                    dziecka głównie na jego niedostatki - a niestety, systematyczna i sumienna
                    praca w domu zwykle do tego prowadzi...
                    W dodatku już trzecia osoba (dwóch psychologów i jeden reedukator) oświadczylo
                    mi, ze o ile terapia trudności z czytaniem daje niezłe rezultaty, to o wiele
                    gorzej jest z dysortografią. Można pracowac całe lata bez efektów, a jedynym
                    widocznym skutkiem jest zniechęcenie dziecka - czasem do całej nauki szkolnej.
                    Dlatego uwazam, ze najpierw trzeba wiedzieć, z czym można miec do czynienia, a
                    potem decydowac się na terapię.
                    --
                    Mops w naturalnym środowisku

                    img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka