Dodaj do ulubionych

"Wygnancy" - czy kiedys wrócicie czy nie?

IP: 217.153.24.* 13.06.01, 11:00
Osobiscie wyjechalem z miasta, poniewaz nie widzialem w nim dla siebie zadnych
perspektyw na sensowna prace (i place), ale szczerze mówiac gdybym mogł w
Pulawach godziwie zarabiac (czyli tyle, by wystarczylo na utrzymanie rodziny
bez koniecznosci waletowania u rodzicow), to bym z nich nie wyjezdzal.

Jakie są wasze odczucia? Myslicie ze istnieje szansa, by mlodzi ludzie chcieli
dobrowolnie(!) zostac w miescie?
Czy Pulawy beda kiedykolwiek w stanie zapewnic mlodym ludziom perspektywy
rozwoju?

A wy, "wygnancy" - planujecie kiedys wrocic, czy raczej nie?

Pozdrawiam serdeczne i czekam na opinie!

Jekyll
Obserwuj wątek
    • Gość: Asia Re: Na emeryturę wrócę IP: 195.94.196.* 13.06.01, 14:24
      Mam nadzieję, że za parę lat coś się zmieni w Puławach pod tym względem, bo
      inaczej zostaną tu niedługo sami emeryci i ludzie pesymistycznie nastawieni do
      zmian. Opuściłam to miasto z tego samego powodu, stolyca jest okropna, ale daje
      mi możliwość pracowania i zarabiania na tyle by w miarę normalnie żyć, a nie
      wegetować. Gdyby takie możliwości istniały w Puławach nie sądzę, by cokolwiek
      mogło mnie skłonić do wyjazdu stąd. To jest bardzo ładne miasto, żyje się
      spokojniej, nie ma problemu z odległościami itd. Myślę, że tu wrócę, ale obawiam
      się, że jeśli się nic nie zmieni to dopiero na emeryturę.

    • Gość: Kasia Re: IP: 10.0.211.* / 212.191.188.* 13.06.01, 19:41
      Witam,
      Jak pisałam w poście poniżej pochodzę z Dęblina... to jeszcze większa dziura
      niż Puławy. TAK! Szczególnie w odczuciu tamtejszej młodzieży - dlatego kto
      może - wieje gdzie popadnie... Pracy nie ma... i nie bedzie - bo niby gdzie???
      To w sumie niezłe miasto - małe... spokojne w miarę... ale idealne tylko dla
      emerytów ( - podobnie jak Puławy - ukłon w stronę Asi!!!) i małych dzieci...
      Osobiście nie widzę siebie na stałe w Dęblinie, ani w pobliskich Puławach...
      przyjechać w odwiedziny ...to tak, ale na dłuższa metę raczej bym się nie
      zdecydowała na zamieszkanie tam.
      Pozdr
    • Gość: Aelirenn Re: IP: *.if.pwr.wroc.pl 15.06.01, 16:24
      Uwielbiam Pulawy i chcialabym tam kiedys wrocic. Jako ze jestem dopiero na
      pierwszym roku studiow to mam cicha nadzieje ze moze za piec lat cos sie zmieni
      i bedzie mozna tam godziwie zyc. Ale rzeczywiscie w tym momencie raczej nie ma
      tam perspektyw ... A na razie zamierzam sobie wrocic na wakacje i to jak
      najszybciej :)
      • Gość: lenin Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 21:28
        też kiedyś myślałem, że wrócę... a minęło już 11 lat odkąd na stale wylądowałem
        w W-wie. tak wyszło. nie kryję, że wróciłbym - bo Pulawy są piękne, bo mam tam
        przyjaciół, bo jest tam spokojnie, bo nie ma tempa, bo tam były piękne chwile.
        ale pewnie jednak nie wrócę...
        te dylematy przeżywa wiele osób - bo podobno tylko wyjazd daje tzw."szersze
        perspektywy". i ludzie z Puław masowo wyjeżdzają. kiedyś nawet pewien człowiek
        powiedział mi, że Puławy są jak pleśń :))) wszędzie się zalęgną. u mnie w pracy
        np. są 3 osoby (na 30) z Puław (czyli 10%). np. w warszawskich mediach (głównie
        radio) jest dużo zdolnych ludzi właśnie z Puław. istne ztrzęsienie. może trochę
        przesadzam z tym zatrzęsieniem, ale lokalny patriotyzm zobowiązuje :))) bądź co
        bądź jak przyjeżdzam do Puław to czuję się po prostu cudownie.
      • Gość: ahmed Re: IP: *.gazeta.pl 19.07.01, 13:41
        a ja wroce wiem o tym
        nawet umowilismy sie z moimi przyjaciolmi ze spotkamy sie na starosc w Pulawach
        w mojej jedynej ojczyznie nie wazne gdzie bede i gdzie beda moi przyjaciele
        liczy sie to ze tworzymy niezwykla grupe i ze jestesmy z Pulaw
        teraz ja mieszkam w Warsaw ale to nie ma znaczenia bo i tak wszedzie bede tylko
        imigrantem...
        peace !
    • Gość: gosia Re: IP: 213.134.130.* 31.07.01, 09:14
      Ja nie wrócę, chyba że na emeryturze. W moim zawodzie na pewno nie znajdę w
      Puławach pracy tak dobrze płatnej, jak w Warszawie. Poza tym podoba mi się
      tutaj. Podoba mi się to, ze, jak to w dużym mieście, można zachować anonimowość
      i prywatność. Co prawda czasem Warszawa męczy i wtedy tęsknię za rodzinnym
      domem, miejscami i wspomnieniami z dzieciństwa, wtedy przyjeżdżam naładować
      akumulator. To jednak dobrze, że jest takie miejsce na świecie
      • Gość: Marek Re: Pulawy IP: *.*.*.* 31.07.01, 14:38
        Ja juz podczas studiow zdecydowalem, ze zostane w Warszawie. Teraz mieszkam w tym miescie od okolo 8 lat,
        ale wciaz cignie mnie do Pulaw. Gdybymy mogl pracowac w swoim zawodzie w Pulawach, mysle, ze bym tam
        wrocil bo Warszawa moze imponowac tylko swa wielkoscia (oraz tym co z tym zwiazene) oraz rynkiem pracy,
        ktory jednak w ost. czasie "schodzi na psy".
        Zamiast czekac na emeryture namawiam do kupna dzialki pod Pulawami, Kazimierzem - miejsce dobre do
        weekendowego wypoczynku, zanim wyscignie nas w tym Warszawa. Oni znaja sie na tym co ladne i atrakcyjne.
        Poza tym nie wiem czy wiecie, ze na Osiedlu Skorosze - zupelnie nowe osiedle przy Al. Jerozolimskich na terenie
        Ursusa powstaja "little Pulawy" - za klika miesiecy bedzie nas tam czterech z rodzinami (ja jeszcze bez) z
        naszego pieknego miasta. Sadzac po tablicach rejestracyhnych samochodow na osiedlu bedzie wiecej
        pulawiakow.
        I stanie sie etak jak mowia moi warszawscy znajomi, ze ich zakryjemy czapkami..
        Co do perspektyw rozwoju miasta - jesli nie przyjdzie wielki kapital i nie postawi jakichs nowoczesnych zakladow
        to raczej nic sie nie zmieni.
        Szansa dla nielicznych (majacych pieniadze na zainwestowanie) moze byc turystka oraz tranzyt - za pare lat
        bedziemy mieli pewnie nowy most.
        Pozdrwiam pulawiakow badz pulawian,
        Marek


        • Gość: Jank Puławiacy w Warszawie IP: *.pl 01.03.02, 15:04
          Odpowiadam na strasznie stary post, ale co tam.
          Co do liczby młodych ludzi przybywających do Warszawy to stara prawda - każdy
          rocznik oddaje kompanie ludzi, którzy bardzo silnie kotwiczą w Wawie. W czasie
          studiów widziałem na uczelni twarze ludzików z Puław, pojawiające się
          gromadkami na każdym nowym roku.
          Ale, ale, inwazja z Puław przyjęła bardziej zorganizowaną formę - puławskie
          PBK (?) zbudowało osiedle na Jelonkach, na Jana Olbrachta. Sympatyczne,
          wygodne domy, chyba ze 200 mieszkań zamieszkanych - no zgadnijcie przez
          kogo ? ;o)))
          Oczywiście nie w 100%, paru "obcych" (Alien) też się podobno dostało...
          Na koniec jedna uwaga nt Wawy - ogromna większość ludzi ściąga tam "za
          chlebem" i nie zwraca uwagi na samo miasto. Zwykle widzą tylko codzienność i
          nie obchodzi ich czym to miasto było i gdzieniegdzie jeszcze bywa. Nie wiedzą
          nawet, nie tak łatwo w tym mieście znaleźć Warszawianina. Smętne to i
          powierzchowne. Fakt, łatwiej dostrzec więcej rzeczy jak się ma warszawską
          rodzinę. A wierzcie mi że warto się przyglądać!
          Pozdrawiam
          • Gość: jazzak Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic IP: *.mst.gov.pl 01.03.02, 15:15
            Gość portalu: Jank napisał(a):

            > Odpowiadam na strasznie stary post, ale co tam.
            > Co do liczby młodych ludzi przybywających do Warszawy to stara prawda - każdy
            > rocznik oddaje kompanie ludzi, którzy bardzo silnie kotwiczą w Wawie. W czasie
            > studiów widziałem na uczelni twarze ludzików z Puław, pojawiające się
            > gromadkami na każdym nowym roku.
            > Ale, ale, inwazja z Puław przyjęła bardziej zorganizowaną formę - puławskie
            > PBK (?) zbudowało osiedle na Jelonkach, na Jana Olbrachta. Sympatyczne,
            > wygodne domy, chyba ze 200 mieszkań zamieszkanych - no zgadnijcie przez
            > kogo ? ;o)))
            > Oczywiście nie w 100%, paru "obcych" (Alien) też się podobno dostało...
            > Na koniec jedna uwaga nt Wawy - ogromna większość ludzi ściąga tam "za
            > chlebem" i nie zwraca uwagi na samo miasto. Zwykle widzą tylko codzienność i
            > nie obchodzi ich czym to miasto było i gdzieniegdzie jeszcze bywa. Nie wiedzą
            > nawet, nie tak łatwo w tym mieście znaleźć Warszawianina. Smętne to i
            > powierzchowne. Fakt, łatwiej dostrzec więcej rzeczy jak się ma warszawską
            > rodzinę. A wierzcie mi że warto się przyglądać!
            > Pozdrawiam

            Jank, o co chodzi w tych kilku ostatnich zdaniach, rozwiń proszę ten zawiły i
            ciekawy temat.
            Pozdrawiam

            • Gość: Jank Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic IP: *.pl 01.03.02, 16:54
              Ściągnąłem sobie na głowę problem. Ponieważ pomieszałem przynajmniej dwie
              kwestie - spieszę z wyjaśnieniem.
              1. Ludzie przyjeżdżają do takiech miejsc jak Warszawa "za nauką" i "za
              chlebem" - i to jest ich dobre prawo i tradycja - nie tylko w Polsce.
              2. Problem zaczyna się jak trochę pomieszkają. Znam ładnych
              parę "przyjezdnych" osób, które otwarcie twierdzą, że najchętniej wyjechałyby
              z Warszawy, bo im to miasto obrzydło, jest straszne itp. Jedyne co ich trzyma
              to fakt że ktoś im rozsądnie płaci. Że żyje się zbyt szybko (ale wygodnie), że
              hałas, ruch wszędzie i trzeba się pilnować, że kontakty z ludźmi są
              powierzchowne.
              3. Masa ludzi prowadzi irytujące życie "od pizzy do pizzy", "od zakupów do
              zakupów" i nie mają właściwie żadnych zainteresowań poza tymi, o których sądzą
              że "należy o nich mówić". Nie interesuje ich miejsce w jakim żyją, co ich
              otacza. I nie sposób tego tłumaczyc ani recesją ani szybkością życia w wielkim
              mieście, obserwuję to od wielu lat.
              4. Wielu spośród "przyjezdnych" łapie "wielkomiejską" pozę (zwłaszcza
              wobec "prowincjuszy", bo w Wawie to wygląda kretyńsko) i moim skromnym zdaniem
              to właśnie tacy wyrabiają Warszawie marną opinię w kraju. Wystarczy, że buc ma
              warszawską rejestrację. Z drugiej strony - w środku dnia w Warszawie trudno
              znaleźć na ulicy Warszawianina - kto trochę tu mieszka, ten wie o czym mówię.
              Co ciekawe, zaryzykuję opinię, że Puławiacy zachowują się "znacznie powyżej
              średniej". Może dlatego,że Wawa miała w Puławach zawsze znacznie wyższe
              notowania niż np. Lublin czy Kraków.
              5. Tragiczne jest to, że dzisiejsza "warszawskość" mieszkańców liczy się w
              zasadzie od końca II Wojny. Niestety ! Większość zatem i tak jest przyjezdna,
              a Warszawian za sprawą historii można znaleźć wszędzie na świecie tylko nie w
              Stolicy. Chyba że na Powązkach, Bródnie i Wolskim.
              6. Że nie ma tradycji, "stołecznego" stylu życia, bohemy podobnej do
              krakowskiej ? No cóż - patrz punkty powyżej.
              Co z powyższego wynika ? Ano, że wkurza mnie to, że mało kto zdaje sobie
              sprawę z tego gdzie się znalazł. Że drugiego miasta o takiej (zwłaszcza XX-
              wiecznej) historii nie ma w kraju. Że ludzie widzą tylko rzeczy powierzchowne
              i nie stać ich na odrobinę zainteresowania - KAŻDA dzielnica tego miasta ma
              wręcz NIESAMOWITĄ historię i miejsca. Wielu ludzi natomiast ma "wyrobione"
              zdanie o tym mieście i jego mieszkańcach. Szkoda, naprawdę szkoda.

              Jeżeli mieszkańcy (nie tylko tacy jak ja - z warszawskimi korzeniami) nie
              będą "mieszkali świadomie", to tak rozwalone i zgnębione miasto jak Wawa nie
              odzyska swojej tożsamości.

              Ten post powinien w zasadzie znaleźć się na zupełnie innym forum, ale myślę że
              to samo można w kilku punktach powiedzieć o Puławach. Zatem - wracam do spraw
              puławskich.
              Pozdrowienia.
              • manus Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic 01.03.02, 20:06
                Gość portalu: Jank napisał(a):

                > Ściągnąłem sobie na głowę problem. Ponieważ pomieszałem przynajmniej dwie
                > kwestie - spieszę z wyjaśnieniem.
                > 1. Ludzie przyjeżdżają do takiech miejsc jak Warszawa "za nauką" i "za
                > chlebem" - i to jest ich dobre prawo i tradycja - nie tylko w Polsce.
                > 2. Problem zaczyna się jak trochę pomieszkają. Znam ładnych
                > parę "przyjezdnych" osób, które otwarcie twierdzą, że najchętniej wyjechałyby
                > z Warszawy, bo im to miasto obrzydło, jest straszne itp. Jedyne co ich trzyma
                > to fakt że ktoś im rozsądnie płaci. Że żyje się zbyt szybko (ale wygodnie), że
                > hałas, ruch wszędzie i trzeba się pilnować, że kontakty z ludźmi są
                > powierzchowne.
                > 3. Masa ludzi prowadzi irytujące życie "od pizzy do pizzy", "od zakupów do
                > zakupów" i nie mają właściwie żadnych zainteresowań poza tymi, o których sądzą
                > że "należy o nich mówić". Nie interesuje ich miejsce w jakim żyją, co ich
                > otacza. I nie sposób tego tłumaczyc ani recesją ani szybkością życia w wielkim
                > mieście, obserwuję to od wielu lat.
                > 4. Wielu spośród "przyjezdnych" łapie "wielkomiejską" pozę (zwłaszcza
                > wobec "prowincjuszy", bo w Wawie to wygląda kretyńsko) i moim skromnym zdaniem
                > to właśnie tacy wyrabiają Warszawie marną opinię w kraju. Wystarczy, że buc ma
                > warszawską rejestrację. Z drugiej strony - w środku dnia w Warszawie trudno
                > znaleźć na ulicy Warszawianina - kto trochę tu mieszka, ten wie o czym mówię.
                > Co ciekawe, zaryzykuję opinię, że Puławiacy zachowują się "znacznie powyżej
                > średniej". Może dlatego,że Wawa miała w Puławach zawsze znacznie wyższe
                > notowania niż np. Lublin czy Kraków.
                > 5. Tragiczne jest to, że dzisiejsza "warszawskość" mieszkańców liczy się w
                > zasadzie od końca II Wojny. Niestety ! Większość zatem i tak jest przyjezdna,
                > a Warszawian za sprawą historii można znaleźć wszędzie na świecie tylko nie w
                > Stolicy. Chyba że na Powązkach, Bródnie i Wolskim.
                > 6. Że nie ma tradycji, "stołecznego" stylu życia, bohemy podobnej do
                > krakowskiej ? No cóż - patrz punkty powyżej.
                > Co z powyższego wynika ? Ano, że wkurza mnie to, że mało kto zdaje sobie
                > sprawę z tego gdzie się znalazł. Że drugiego miasta o takiej (zwłaszcza XX-
                > wiecznej) historii nie ma w kraju. Że ludzie widzą tylko rzeczy powierzchowne
                > i nie stać ich na odrobinę zainteresowania - KAŻDA dzielnica tego miasta ma
                > wręcz NIESAMOWITĄ historię i miejsca. Wielu ludzi natomiast ma "wyrobione"
                > zdanie o tym mieście i jego mieszkańcach. Szkoda, naprawdę szkoda.
                >
                > Jeżeli mieszkańcy (nie tylko tacy jak ja - z warszawskimi korzeniami) nie
                > będą "mieszkali świadomie", to tak rozwalone i zgnębione miasto jak Wawa nie
                > odzyska swojej tożsamości.
                >
                > Ten post powinien w zasadzie znaleźć się na zupełnie innym forum, ale myślę że
                > to samo można w kilku punktach powiedzieć o Puławach. Zatem - wracam do spraw
                > puławskich.
                > Pozdrowienia.


                Bardzo dobrze powiedziane. W Pulawach mozna zauwazyc doslownie to samo. Ja
                jestem Pulawiakiem z dziada pradziada i obserwuje ten sam proces jaki ty widzisz
                w Warszawie. Ale to sie juz nie zmieni. Wkraczamy w okres coraz wiekszej
                migracji i wszyscy z wszystkimi niedlugo sie wymieszaja.
                • Gość: jazzak Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic IP: *.mst.gov.pl 04.03.02, 08:29
                  manus napisał(a):

                  >
                  > Bardzo dobrze powiedziane. W Pulawach mozna zauwazyc doslownie to samo. Ja
                  > jestem Pulawiakiem z dziada pradziada i obserwuje ten sam proces jaki ty widzis
                  > z
                  > w Warszawie. Ale to sie juz nie zmieni. Wkraczamy w okres coraz wiekszej
                  > migracji i wszyscy z wszystkimi niedlugo sie wymieszaja.

                  Tak, zwłaszcza materiał genetyczny.

                  • Gość: darek282 Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic IP: 213.17.170.* 26.07.02, 16:08
                    Ja też jestem wygnańcem do Warszawy i też chciałbym kiedyś wrócić do Puław.
                    Stolica jest stolicą tylko z nazwy. Takiego brudu, syfu i chamstwa nie ma chyba
                    w całej Polsce. Ale co zrobić. Tu jest kasa i tu trzeba jej szukać.Zawsze można
                    ją jednak wydawać w naszych Puławach przy kochanej Perle Chmielowej.
                    Pozdrawiam wszystkich Puławiaków w W-wie.
                    • xpek Re: Puławiacy w Warszawie i jeden z okolic 06.08.02, 14:23
                      Gość portalu: darek282 napisaý(a):

                      > Ja też jestem wygnańcem do Warszawy i też chciałbym kiedyś wrócić do Puław.
                      > Stolica jest stolicą tylko z nazwy. Takiego brudu, syfu i chamstwa nie ma
                      chyba
                      >
                      > w całej Polsce. Ale co zrobić. Tu jest kasa i tu trzeba jej szukać.Zawsze
                      można
                      >
                      > ją jednak wydawać w naszych Puławach przy kochanej Perle Chmielowej.
                      > Pozdrawiam wszystkich Puławiaków w W-wie.

                      PODPISUJĘ SIĘ POD TYM OBIEMA RĘKAMI :)
        • Gość: Tomek Re: Pulawy IP: proxy / *.plo.warszawa.supermedia.pl 27.11.02, 10:06
          > Poza tym nie wiem czy wiecie, ze na Osiedlu Skorosze - zupelnie nowe osiedle
          pr
          > zy Al. Jerozolimskich na terenie
          > Ursusa powstaja "little Pulawy" - za klika miesiecy bedzie nas tam czterech
          z
          > rodzinami (ja jeszcze bez)

          Jest nas napewno wiecej na Skoroszach :)
          Ja mieszkam od maja na Tomcia Palucha 11,
          a w moim bloku tez mieszkaja sasiedzi z Pulaw.
          pozdrawiam wiec wszystkich Pulawiakow na Skoroszach

          Tomek

            • agat1 Re: Pulawy 28.11.02, 09:33
              Niby nie jest mi źle tu gdzie jestem, głównie za sprawą rodziny, ale...chętnie
              wróciłabym w rodzinne strony choćby dziś
                • agat1 Re: Pulawy 28.11.02, 14:06
                  Gość portalu: arek.bial napisał(a):

                  > Noooooooo, święte słowa.Połazić po KAzimierzu, zaraz potem albo zaraz
                  przedtem
                  > po Janowcu. Ubłocić się w wąwozach, rozpalić ognisko, pośpiewać - teraz to
                  jyż
                  > nawet wypić piwko - rewelacja.
                  ..to Ty już i piwko pijesz? Uważaj tylko, żeby Ci się ręce nie trzęsły...
            • Gość: Tomek Re: Pulawy IP: proxy / *.plo.warszawa.supermedia.pl 03.12.02, 09:13
              Gość portalu: arek.bial napisał(a):

              > Czyli jak widać puławiacy się rozjeżdżają.Piszcie gdzie jesteście najdalej i
              > jak wam tam w innych stronach.

              Ja bym tam chetnie wrocil. jak bym mial robote :-(
              Wcale mnie nie kreci mieszkanie w Warszawie (poza przyjemnosciami typu teatr,
              wystawy czy kino oraz kupa znajomych ze studiow). Wcale tu nie jest tak fajnie
              i nie jest to zadna ziemia obiecana. Kto lubi stac w korkach? halas? itp. itd.
              Warszawa niestety nie ma klimatu jak miasta typu Krakow czy Wroclaw. Choc
              troche napewno ja jednak polubilem przez te pare lat. Ale i tak bardziej lubie
              Pulawy :)))

              Tomek
              • Gość: agat1 Re: Pulawy IP: 195.116.92.* 03.12.02, 10:40
                A ja powoli zaczynam układać plan powrotu w rodzinne strony, tylko rodzina
                jeszcze o tym nie wie...
                Uda mi się na pewno, mozejeszcze nie teraz, a za kilka lat.
                W Warszawie nie chciałabym mieszkać NIGDY, a na dom pod Warszawą mnie nie stać,
                no i te dojazdy. Ja z mojego obecnego miasta do warszawy jade krócej niż moje
                koleżanki mieszkające w Warszawie do pracy...
                • Gość: jazzak Re: Pulawy IP: *.mst.gov.pl 03.12.02, 11:51
                  Gość portalu: agat1 napisał(a):

                  a na dom pod Warszawą mnie nie stać,
                  Czasami pod miastem można coś tanio kupić - wiem bo się będę przeprowadzać.
                  >
                  > no i te dojazdy. Ja z mojego obecnego miasta do warszawy jade krócej niż moje
                  > koleżanki mieszkające w Warszawie do pracy...

                  Fakt ja śmigam bolidem 20 min. (gdy brak korków tzn. wakacje, zima) i 40 min
                  jak jest ciasno a do pracy mam ok. 20 km. Znajomek z Krasnobrodzkiej poświęca
                  na dojazd ok. 1h
                  • agat1 Re: Pulawy 03.12.02, 12:16
                    Gość portalu: jazzak napisał(a):

                    > > Czasami pod miastem można coś tanio kupić - wiem bo się będę przeprowadzać.
                    ...kolega raczy żartować, hehehe, co znaczy tanio pod Warszawą? I gdzie to
                    jest? Nasz dom tutaj nie jest wart pewnie nawet tyle, co 1000 m2 ziemi w
                    Zalesiu albo innej Jabłonnie. A o domu już nie wspomnę
                    • Gość: jazzak Re: Pulawy IP: *.mst.gov.pl 03.12.02, 13:20
                      agat1 napisała:

                      > Gość portalu: jazzak napisał(a):

                      > ...kolega raczy żartować, hehehe, co znaczy tanio pod Warszawą? I gdzie to
                      > jest? Nasz dom tutaj nie jest wart pewnie nawet tyle, co 1000 m2 ziemi w
                      > Zalesiu albo innej Jabłonnie. A o domu już nie wspomnę

                      Ja nastawiam się na kameralne mieszkanie. A co do działek Konstancin ok 50-100
                      $m2 ale kilka km dalej na 'S' kupisz śmiało za 5-10$ m2 a i spotkać można
                      siedliska za ok 100-150 tys zł. Piaseczno - Góra Kalwaria - Karczew k.Otwocka -
                      klimaty wiejskie no i w dolinie Wisły.

                      Ps. na + dobry dojazd do stolicy przez Piaseczno lub Konstancin.
                      Kolegen ma do sprzedania działkę pod Konstancinem (1500 m od granic miasta) za
                      30 $m2.
                      pozdrawiam
                      • agat1 Re: Pulawy 03.12.02, 14:40
                        Okolice Góry Kalwarii to dla mnie byłoby niezłe wyjście, do rodziców bliżej a
                        do siostry dwa kroki - tylko teraz jak tu męża namówić, żeby sprzedał dom,
                        zktórym jest bardzo związany emocjonalnie...a powszechnie uważa się, że to
                        kobiety są sentymentalne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka