Dodaj do ulubionych

jest jeszcze szansa??? Załamałam się :(

25.09.06, 21:16
Mam 32 lata, jestem samotna. Myślicie, ze w tym wieku jeszcze można sobie
ułożyć życie? Nie mam jakiś wygórowanych wymagań, nie inetersuje mnie status
majątkowy faceta (a im sie wszytkim wydaje, ze my tylko o pieniądzach
myślimy), poprostu chciałabym żeby był jakimś fajnym gościem na poziomie. Nie
jestem jakaś ostatnia, nie wyglądam na swoje lata, no taka chyba normalna
jestem, samodzielna, niezależna, niegłupia, z zainteresowaniami... I pewnie
takich jest nas tu dużo. Tylko jak sie przywyczaic do tej samotności? Bo gdzie
szukac tego jedynego? Portale randkowe raczej odpadają - już próbowałam,
panowie zdecydowanie preferują młodsze dziewczyny, do ludzi wychodze, mam
sporo znajomych i ... nic. Załamałam sie :(
A może biuro matrymonialne? W końcu wszytko dla ludzi...
Obserwuj wątek
    • nirgendwo Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 26.09.06, 01:38
      A ja szukam tylko od 32 w górę :)

      Szczęście przyjdzie wtedy, kiedy się nie spodziewasz. Tak więc uśmiechaj się,
      rozwijaj zainteresowania, może pomagaj innym? Wiele osób pisało, że już
      zrezygnowało z szukania, a tu nagle po kilku miesiącach, roku albo kilku ktoś
      się pojawiał, właśnie Ten.

      A portale randkowe trzeba traktować z dystansem, bo inaczej można się załamać.
      Trochę luzu, mniej powagi.

      Uśmiechnij się, przyszła jesień, ale jaka słoneczna :)
    • wymarzony Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 26.09.06, 12:14
      Tak, mozna. Tak jak zawsze mozesz trafic szostke w totolotka.
      Ciekawe czy jest tak jak piszesz, czy rzeczywiscie taka jestes. Nie watpie, ze
      tak myslisz, ale w rzeczywistosci roznie bywa:(.
      Sprawa 1, nic na sile. Zobaczyj jak duzo kobiet jest nieszczesliwych . Poczytaj
      chocbby na tych forach. Roznie wybraly, skonczyly tak samo. Nieszczesliwe,
      zdradzane, i zdradzajace. Zalosne, niespelnione, sfrustrowane kobiety. Zal
      czytac. Przykre. Ale prawdziwe. Wiec zastanow sie , czy na sile chcac miec kogos
      nie popelnisz tego bledu co wiekszosc kobiet. Za bledy i glupote zwykle sie placi.
      Sprawa 2, cholernie ciezko o fajnego faceta. jezeli rzeczywiscie jestes taka
      jak napisalas, to tymbardziej ciezko. Ale naprawde, lepiej sie "meczyc" samemu
      niz we dwojke. nie badz zdesperowana, ani nie zadawalaj sie pierwszym lepszym.
      To droga donikad. Bycie we szczesliwym we 2, to ciezka praca. Dla dojrzalych
      ludzi. A takich nie ma za wielu, zarowno wsrod kobiet jak i mezczyzn.
      Jest jeszcze seks. tu rzeczywiscie moze byc realny problem. Ale to juz kwestia
      priorytetow i podejscia do zycia.
      pozdrawaim i zycze powodzenia!
      • minsi do wymarzonego 26.09.06, 13:06
        ej, wymarzony, a te madrosci zyciowe to spisałeś z podrecznika dla szkólek
        niedzielnych czy ze stenogramu spotkania koła gospodyn wiejskich ?
        Ale ten nick twoj to wskazuje na wysoką samoocenę, rozumiem że tez szukasz
        jakiejś panny, bo jakby nie to po co komu tak kretynski nickname? Z tą wysoką
        samooceną to uważaj, to broń obosieczna i tylko w przypadku silnej osobowości
        sie sprawdza.
    • saldek Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 26.09.06, 14:06
      po pierwsze nie załamuj się... po co masz mieć doła i minę cierpiącą. Więcej
      zdziałasz z uśmiechem ale nie takim przyklejonym jak co poniektórzy mają wpisany
      do umów o pracę ;) a 32 lata to całkiem ciekawy wiek ;) a ciekawych
      dziewczyn/kobiet w tym wieku niewiele jest... Wiec masz szanse (przynajmniej ja
      sobie tak wmawiam ;) )

      P
      • matylda742 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 26.09.06, 16:24
        no wymarzony troche racji ma, nic na siłe. Bo potem są różne dramaty i po co.
        Ale chciałby czlowiek tak normalnie spotkac kogoś fajnego. A mój opis wyglada
        jakoś niesmaowicie? Ja jestem normalna, niebrzydka, nieglupia itd czyli jak
        polowa społeczeństwa (a przynajmniej wydaje mi sie, ze tak jest, chociaż
        zgadzam sie, ze spotkać fajnego, zadbanego faceta na poziomie jest bardzo
        trudno). I jak pewnie niestety ta połowa zadaje sobie pytanie dlaczego to mi
        sie nie udaje? Szkoda tylko ze na to nie ma odpowiedzi ani jakiejś prostej
        rady. No nic, nie ma się co dolowac, widocznie tak musi być. Na razie będe
        starała się osiągnać stan pełnego zadowolenia z zaistniałej sytuacji (bo
        przecież jakies dobre strony singlowania też sa, prawda?) A może komuś udalo
        się osiągnac taki stan? Ale to chyba pytanie nie na to forum... Pozdrawiam
        wszytkich i życze duzo szcześcia, komuś w końcu musi sie udać :)
        • minsi Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 26.09.06, 16:32
          istnieje bardzo wiele teorii na rozne tematy, jedna z nich znana mi mowi, ze
          jesli czlowiek jest gotowy na nowy zwiazek, to spotyka na swojej drodze
          interesujacą osobe. Coś w tym jest na pewno, zawsze warto zadac sobie pytanie
          czy jest sie gotowym na nowy zwiazek, czy tez jakieś duchy przeszłości nie
          ścigają ;).
          w pierwszym messagu napisałaś, ze randki z netu nie dają nic. Mylisz sie-
          ostatnio niemal wszyscy znajomi poznają ludzi wlasnie przez net - niekoniecznie
          przez portale stricte randkowe. Dobrze jest nie zamykac sobie samemu drzwi - a
          co Ci szkodzi , zeby Twoj anonsik wisiał na stronie randkowej - moze akurat
          kiedys cos z tego bedzie.
          A i nie załamuj się tym, że jesteś załamana. To normalne ze niepowodzenia
          powodują doły, nie ma co sie temu dziwić, tylko głupek cieszy się ze straty.
          No i wlasnie jak słusznie zauwazyłaś, w zyciu nie ma prostych reguł ani dróg na
          skróty. pzdr
          • dobrotka06 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 03.10.06, 12:09
            Też mam 32 lata. Jestem sama jak ten przysłowiowy kołek u płota. Teoretycznie
            powinnam się pochlastać. Bo właściwie według standardów to moje życie jest do
            dupy - ani faceta, ani rodziny, ani sukcesu finansowego. Po prostu dno. I
            czasem tak to odczuwam. Na szczęście rzadko. Powoli przyzwyczajam się do mojego
            jednoosobowego życiorysu. Nie jest to moja wymarzona sytuacja. Chchiałabym
            mieć normalną rodzinę. Ale nie mam szczęścia do facetów. Trafiają mi się
            egzemplarze zupełnie nie dla mnie. Miałam z tym zgryz, aż do pewnego dnia kiedy
            się wkurzyłam i sama sobie powiedziałam, żę sobie tego nie życzę. Mam swoje
            życie. Niezbyt łatwe, ale za to nie zupełnie nudne. I nie daję już sobie
            wmawiać, że to ze mną jest coś nie tak. że innym się udaje. Przyglądam się tym
            innym - nie ma wśród moich koleżanek żadnej z którą chciałabym się zamienić.
            Mogę im zazdrościć, że kogoś mają bo im łatwiej w pewien sposób. Ale one też
            mają swoje problemy.
            Chciałabym mieć kogoś z kim mogłabym dzielić się drobnymi, codziennymi
            radościami i smutkami, z kim mogłabym robić rzeczy wielkie ale nie dam się
            zgnębić tym, że nie mam szczęścia na tego kogoś trafić. Życie mija, a ja mam
            dość płakania. Skoro panowie boją się kobiet, które wiedzą czego chcą to ich
            probvlem. Niech tracą. Mogłoby być fajnie. Ale nie, to nie. Mam przyjaciół a to
            jest NAJWAŻNIEJSZE.
            • minsi Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 03.10.06, 13:11
              bo jest taka jedna reguła- należy cieszyć się tym co się ma, niż żałować tego,
              czego się nie ma. A co do tego "nie mam szczęśia do facetów", to chyba nie do
              końca tak jest. Istnieje takie zdanie "jeśli pewnego dnia odkryjesz, że twoja
              partnerka jest głupia, prawdopodobnie zawsze taka była", i to także się odnosi w
              drugą stronę- tylko trzeba widzieć pewne rzeczy i analizować je z dystansu, a
              nie liczyć na motylki w brzuszku bo one niczego nie załatwiają.
              pzdr
              • dobrotka06 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 03.10.06, 13:22
                W brzuszku to ja mam chyba dinozaury, nie motylki...;)
                Ja naprawdę nie mam szczęścia do facetów, ale to nie znaczy, że się z nimi
                męczę. Na szczęście moje i ich mam wyczucie i nie wchodzę w związek bez
                przyszłości. Raz jeden jedyny posunełam się bardzo daleko, ale zrobiłam to z
                pełną premedytacją i świadomością, czyniąć eksperyment i próbując sobie
                odpowiedzieć na nękające wiele osób (i mnie wtedy) pytanie: czy ze mną jest coś
                nie tak? A może nie stać mnie na wielkie uczucia i trzeba wejść w związek tzw z
                rozsądku? Mam niesmak po tym eksperymencie, chociaż i tak na tyle dobrze to
                wszystko poszło, że facet nie ma załamki. Odzywamy sie do siebie kulturalnie i
                pomagamy kiedy trzeba bez wzajemnych pretensji, choć w relacjach wzajemnych da
                się wyczuć pewną sztywność. Ale się nie dziwię, nie mam pretensji ani nic. Bo
                to był mój eksperyment. Już teraz wiem, ze ze mną jest wszystko w porządku, że
                związek "na siłę", po prostu żeby kogoś mieć nie wchodzi w grę. Teraz po prostu
                walczę z życiem żeby mnie nie utopiło, bo próbuje to zrobić uparcie i wcale nie
                skrycie. Ale, pomijając wady, o których wiem, żę je mam, lubię siebie taką jaką
                jestem. Nie zamierzam grać kogoś innego i powoli zaczynam doceniać zarówno
                siebie jak i to co mam. Bez akceptacji kogokolwiek. I choć czasem doskwiera mi
                tęsknota za jakąś bliską duszą to poza tym jestem zadowolona. Uczę się sama,
                swoimi oczami oceniać otoczenie, siebie i to co robię. Mam własne zdanie. Wiem
                czego chcę. Nie potrzebuję "uznania w oczach ukochanego mężczyzny" żeby poczuć
                się jednostką wartościową. I to jest zdecydowana korzyść z przedłużającej się
                samodzielności.
                • matylda742 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 04.10.06, 20:19
                  Dobrotka, świetnie napisane, tego mi właśnie było potrzeba :) Nie załamywac sie,
                  nie szukać dziury w całym. Jest tak a nie inaczej i trzeba się cieszyc z tego co
                  sie ma. No i święta racja, tych szcześliwych mężatek jest tyle co kot napłakał,
                  więc o dobry związek jest naparwde bardzo trudno. O ile to w ogóle jest
                  pocieszenie, bo ja absolutnie nikomu źle nie życze. Ja też próbowałam zwiażku z
                  rozsądku i też nic z tego nie wyszło, więc to jednak nie tędy droga. A lepiej
                  mieć spore grono znajomych i poprostu żyć niż ciągle byc w stanie zawieszenia i
                  szukać tej drugiej połówki. Jak będzie sie miał ktoś znaleźć to sie znajdzie.
                  Pozdrawiam :)
      • dobrotka06 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 05.10.06, 09:32
        To nie jest problem tylko mężczyzn. To jest również problem kobiet. Często jest
        tak, że kobiety oczekują od facetów czegoś, czego faceci nie mogą dać bo nawet
        nie rozumieją o co chodzi. Poza tym związek to praca obu stron. I, owszem, z
        natury kobiety są lepiej do związków przystosowane, ale czy ja wiem czy to
        zawsze facet jest tym złym? Generalnie to wszystko tego jednego
        najważniejszego - szczęścia trafienia na kogoś z kim się zgramy.

        Chcesz namiary na dojrzałego faceta? Znam takiego. Gość, który nie zostawi
        kobiety ot tak sobie. Szkoda żeby się zmarnował...
        • grzespelc Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 05.10.06, 11:45
          > To nie jest problem tylko mężczyzn. To jest również problem kobiet. Często
          jest
          > tak, że kobiety oczekują od facetów czegoś, czego faceci nie mogą dać bo
          nawet
          > nie rozumieją o co chodzi. Poza tym związek to praca obu stron. I, owszem, z
          > natury kobiety są lepiej do związków przystosowane, ale czy ja wiem czy to
          > zawsze facet jest tym złym? Generalnie to wszystko tego jednego
          > najważniejszego - szczęścia trafienia na kogoś z kim się zgramy.


          Zgadzam się z jednym zastrzeżeniem; oczywiście, że nie zawsze facet jest tym
          złym, i to nie tylko nie zawse, ale myślę, że nawet niewiele częściej...
          • dobrotka06 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 05.10.06, 13:26
            No, nad statystyką to ja się nie będę zastanawiać, bo to zazwyczaj subiektywne
            odczucie. Fakt, że faceci potrafią być "gorsi" w tym sensie, że zostawiają
            dzieci kobiecie i idą w świat nie martwiąc się o to swoje potomstwo (i nie
            ważne czy przypadkowe czy nie.). I generalnie numery wycinane przez facetów są
            boleśniejsze ale to chyba taka natura samców - ogólnie są brutalniejsi. Choć z
            drugiej strony spotyka się przypadki, i to wcale nie rzadkie, że facet chciałby
            być tatusiem, ale nie może. Bo mu ex wraz z sądem uniemożliwiają. Takie to
            głupie życie. Można o tym dyskutować bez końca.

            Ale generalnie rzecz biorąc - moje drogie panie, nasze babcie radziły sobie z
            panami całkiem przyzwoicie (szczególnie biorąc pod uwagę, że sporo z nich
            spędzało życie w niechcianych małżeństwach) bo wiedziały gdzie ich panowie mają
            panel sterowania i jak go obsługiwać. I jednocześnie wiedziały, że panowie nie
            należą raczej do obiektów samosterujących czego się obecnie od nich oczekuje.
            Wydaje mi się, że owszem, trochę się panowie zepsuli, za bardzo zrobili się
            bezradni i trochę ich przeraża, że panie zrzuciły maski i otwarcie przyznają
            się do swoich zdolności i zapędów do zarządzania. Przeraża ich też świadomość,
            że panie robiły to od wieków tylko skromnie się z tym ukrywając. Ale nic to.
            Trudno mówić o niedojrzałości akurat tylko panów. Obie strony mają problem w
            odnalezieniu się w tej głupiej sytuacji, którą sobie poniekąd same stworzyły.
            Polecam po prostu nie czepiać się byle spodni. Szukać takiego, którego
            instrukcja obsługi będzie dla danej pani jasna i oczywista i wtedy wszystko się
            ułozy. A ponadto przystępować do prób tworzenia związku ze świadomością, że nie
            polega on na całkowitym poddaństwie jednej ze stron (obojętnie, której) i na
            zaborze mienia i osobistej wolności, do którego niektóre panie mają nieziemskie
            zdolności a inne tylko tendencje....

            Tylko mnie nie zabijcie. To nie jest jakaś obrona panów. Staram się po prostu
            jakoś obiektywnie spojrzeć na problem - choćby po to żeby nie dostać świra!
            • grzespelc Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 09.10.06, 10:02
              I generalnie numery wycinane przez facetów są
              > boleśniejsze

              Jesteś pewna?

              > Trudno mówić o niedojrzałości akurat tylko panów. Obie strony mają problem w
              > odnalezieniu się w tej głupiej sytuacji, którą sobie poniekąd same stworzyły.

              Ano właśnie. I to ja mnawet widzę, że to właśnie kobiety nie bardzo radzą sobie
              z reakcją facetów na zachodzace w nich zmiany, i to również z tą pozytywną.

              A ponadto przystępować do prób tworzenia związku ze świadomością, że nie
              > polega on na całkowitym poddaństwie jednej ze stron (obojętnie, której) i na
              > zaborze mienia i osobistej wolności, do którego niektóre panie mają
              nieziemskie
              > zdolności a inne tylko tendencje....

              Otóż to! Tylko jak wytłumaczyć kobiecie, że to że nie chcesz rządzić w związku
              nie znaczy automatycznie, że chcesz, aby ona rządziła...
      • dobrotka06 Re: Na pewno jest. 10.10.06, 14:16
        To do mnie?
        Jeśli tak to odpada. Strata czasu. Już choćby dlatego, że nie chodzę "na
        randki".... Ja raczej przyzwyczajam się do życia z "dziurą po kimś kogo nigdy
        nie było i nie będzie"... Nie jest to trudne. Trzeba tylko uważać na wiatr :)
        • tapatik Re: Na pewno jest. 10.10.06, 14:49
          dobrotka06 napisała:

          > To do mnie?

          To jest wybitnie do Matyldy, ale skoro o to prosisz może być i do Ciebie.

          > Jeśli tak to odpada. Strata czasu. Już choćby dlatego, że nie chodzę "na
          > randki".... Ja raczej przyzwyczajam się do życia z "dziurą po kimś kogo nigdy
          > nie było i nie będzie"... Nie jest to trudne. Trzeba tylko uważać na wiatr :)

          Tylko nie wpadnij w tę dziurę, bo się potłuczesz i będziesz mieć siniaki....
          ...nie powiem na czym :-)))
    • alicjads1 Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 12.10.06, 12:49
      Tak sobie Was czytam, ciekawe forum, mam 31 lat, jestem takim "pol-singlem"
      (facet daleko i nie do konca kompatybilny), wiec baaaardzo dobrze rozumie
      problemy. Pomijajac zupelnie tego konkretnego faceta, sama nie wiem, czy
      chcialabym byc z kims. W sumie sie przyzwyczailam, ze jest sobie sama sterem,
      zeglarzem, okretem, nie wiem, czyna dluzsza mete bym zniosla przyslowiowe
      porozwalane skarpetki.
      Moze za dlugo bylam sama...Choc tak naprawde to w sensie fizycznym nigdy- bo
      mam wielu przyjaciol i kochana rodzinkę, zawsze moge na nich liczyc. No i nigdy
      tez nie mieszkalam sama. Wynajmuje pokoj w moim mieszkaniu.
      Ok, ale mam te 31 lat, jak dlugo jeszce tak mozna bedzie? Rodzice kiedys umra,
      przyjaciele sie za bardzo zaanagazuja w swoje rodziny i oddala, a ja?
      No więc jednak lepiej byloby kogos odpowiedniego znalezc. Ale jak?
      Wypowiedzialam sie wlasnie w sasiednim watku, ze jak sie ma charakter
      smodzielnej, pewnej siebie dziewczyny, szcerej do tego, to szanse na
      znalezienie odpowiedniego partnera malutkie jakies sa. To nie mit, to prawda,ze
      mezczyznie boja sie takich kobiet i wola jak udajemy slodkie
      idiotki.Wykorzystuje to czasem w epizodycznych sytuacjach, dziala jak cholera,
      ale przeciez nie mozna tak wiekszosc czasu, nie chce tak...
      Poki co, jest tam gdzies daleko ten mezczyzna, ktory ratuje moje "ego". Z
      roznych jednak przyczyn pewnie rozstaniemy sie i wtedy pewnie jeszce bolesniej
      sie przekonam, ile mialam racji.
    • makgaywer Re: jest jeszcze szansa??? Załamałam się :( 07.09.07, 12:43
      Nie załamuj się, bo na pewno znajdziesz tego jedynego i będziesz
      szczęśliwa ja jestem rozwodnikiem od 4 lat i nie tracę nadziei na
      ułożenie sobie życia jestem niezależny dzieci już dorosłe poszły na
      swoje, ale tez samotność mi dokucza myślę ze w końcu to się zmieni,
      choć mówiąc szczerze to boje się trochę żeby nie wpaść z deszczu pod
      rynnę. Ale cóż, kto nie ryzykuje........Pozdrawiam i bądź dobrej
      myśli Juras
    • hela37 SZUKAM PRZYJACIELA! 22.01.08, 08:50
      STARA/47/,BRZYDKA,BEZ KASY,ROZCHWIANA EMOCJONALNIE,bez widoków na
      przyszłość,,samochodu,z długami, dziećmi/w miarę dorosłymi/,nie potrafiąca
      myśleć o sobie tylko o innych,LUBIACA SEX - pozna wariata
      /miłego/,wyrozumiałego, brzydszego od diabła, z kasą !
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka