Dodaj do ulubionych

Życie...czy warto???

05.09.08, 17:23
Zastanawia mnie to,że jak nie umie się normalnie żyć czy lepiej jest
umrzeć.Nie będzie trzeba się męczyć...
Obserwuj wątek
    • bad_witch7 Re: Życie...czy warto??? 05.09.08, 20:48
      a czy warto zyc na wozku, walczyc z rakiem skoro wlosy wypadna....co
      znaczy normalnie? tak jak inni? ja nie zyje normalnie, to mnie nie
      martwi, boli mnie to ze nie zyje tak jak chce, ze zzera mnie pustka,
      ze trace ludzi, ze nie umiem kochac, ze wszyscy depcza to czym ja
      zyje, ale czy to usprawiedliwia mnie do wywieszenia bialej flagi?
      codziennie patrze na ludzi ktorzy sie poddali, mam w sercu ludzi
      ktorzy nie chcieli juz cierpiec
      trzeba walczy, bo nie wiadomo co przyniesie przyszlosc, bedzie
      bolalo, nie raz padnie sie na ziemie, ale wazne zeby wstac.
      • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 06.09.08, 12:20
        Tak,wiem,że będzie potem lepiej.Bywa.Ale mój problem mnie
        przerasta.Nikomu nie pozwalam się do siebie dotykać.Nie umiem się z
        nikim związać,a lata lecą.Samotność boli.I dotyk.
    • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 06.09.08, 12:30
      ...
    • clooney_g Re: Życie...czy warto??? 06.09.08, 15:36
      1. Jasne, ze nie warto....
      2. W jaki sposob umrzec....
      3. Walic to ....



      napisz do mnie
    • bad_witch7 Re: Życie...czy warto??? 06.09.08, 16:56
      mam tak samo, wiem jak to boli, ale jesli jestes w takim dole to nie
      wchodz na neta tylko wejdz w siebie, w sieci jest milion osob ktore
      cie dobija na jedna ktora ci pomoze, nie licz ze ktos rozwiaze za
      ciebie twoj problem, podaruje ci milosc, przezyje twoje zycie za
      ciebie, nie tedy droga
      licz tylko na siebie i w realnym swiecie szukaj pomocy, psycholog,
      medytacja, i odbierz to co ci zabrano bo szkoda zycia, na prawde
      szkoda tego czasu, lata leca, kolejne lato samotne za nami, a w
      srodku lod caly rok http
      ://pl.youtube.com/watch?v=Hbm4G_7rGzQ&playnext=9&playnext_from=QL
      zeby z tego przejsc do tego pl.youtube.com/watch?v=ATtSfe_DaJU

      powodzenia nie bedzie latwo, ale o latwe rzeczy sie nie walczy!
      wiec walcz!!
      pl.youtube.com/watch?v=GNfwolnkJG0
      ja dzis wracam na swoje pole walki , jak wroce to tu zajrze mam
      nadzieje ze przeczytam o postepach. trzymaj sie
    • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 07.09.08, 16:45
      Dzięki.Miałam wtedy taki dzień.Czasem pomaga,gdy o tym mówię.Ogólnie
      jest dobrze,ale mam czasem zły dzień.Już dawno wzięłam się za
      siebie,chodzę do lekarza.Ale lekarz mnie nie ''uzdrowi'',ja
      potrzebuję mężczyznę.
      • edziulka2703 Re: Życie...czy warto??? 24.10.08, 18:12
        Czasami w życiu naprawdę tak się można pogubić, że sam człowiek nie
        wie jak mógl się doprowadzić do takiego stanu. Gdy patrzę na siebie
        sprzed 3 lat widzę normalną dziewczynę, bez problemów, lubianą,
        wesołą. Potem wszystko się zawaliło. Nie wiem przez co. Przez moją
        głupotę, przez alkohol, chwilową rozpacz? Przejmowałam się głupotami
        i przez nie się wpakowałam w prawdziwe kłopoty. Dobrze że miałam
        możliwość ucieczki - wyprowadziłam się z tego miejsca, które kojarzy
        mi się z jednym. Od tamtych ludzi. Na nowym miejscu miałam mieć
        spokój, nie chciałam nikogo poznawać. Nie udało się, mam tu nowych
        znajomych. Ale nie przyjaciół i nie będę ich mieć. Nikomu nie powiem
        co się stało, iedy mnie jeszcze nie znali. Właściwie nie poznają
        mnie nigdy całej. Nie potrafię sobie wybaczyć rzeczy, które
        wybaczyli mi inni. Tym bardziej mnie to męczy. Lepiej by było gdyby
        mnie nienawidzili. Żyję w swoim świecie, dobrze mi z tą moją smutną
        wegetacją. Nie wiem kiedy to się zmieni i czy w ogóle. Czasami też
        myślę, czy nie byłoby prościej... Ale boję się że nie udałoby mi
        się, że odratowaliby mnie i byłoby jeszcze gorzej.
    • masher Re: Życie...czy warto??? 27.10.08, 19:01
      co masz do zycia? dobrze jest sobie pozyc. jesli ci zle w zyciu to zmien cos aby
      bylo ci lepiej. poddawac sie nie warto, to droga dla cienkich bolkow. znacznie
      wiecej odwagi i samozaparcia wymaga wlasnie zycie gdy idzie sie pod wiatr.
      takich ludzi winno sie cenic najwyzej. a zycie ma to do siebie ze nie mozna
      wykonac resetu, nic nie powroci do ustawien fabrycznych... zyjesz tylko raz i
      cen ten dar! zyj tak abys niczego nie zalowala i ulepsz sobie zycie. tego zycze
    • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 28.10.08, 12:24
      Nie poddaję się,ale nie mam w nikim oparcia.W przyszłym roku
      wyjeżdżam ,zaczynam nowe życie.Wiem,że póki nie wyjadę nie będzie
      dobrze.Mam gorsze dni,ale gdyby nie plany i marzenia,które są dla
      mnie całym moim życiem to dawno bym ze sobą już skończyła.To jest
      tak dla mnie ważne,że to daje mi siły.
      Nikt nie zapyta mnie czy coś się stało,że teraz taka
      jestem .Najlepiej osądzać.Ludzie,którzy mnie znali wcześniej dziwią
      się,że zmieniło się moje podejście do życia.Ale to nie jest
      najgorsze.Kiedy jest ok wszystko spują ojciec z matką.On przechodzi
      samego siebie.Wyzywa mnie,że zdurniałam...itd.Zamiast zapytać się co
      się stało,to osądza,poniża.Szybko się dorobiłam,wiele osiągnęłam,ale
      on tego nie widzi i ma mnie za durnia i tumoka.Zresztą sam przyznał
      się do tego.Jak tu ma być lepiej??? Mieszkam sama,ale i tak mi
      dokucza.Moim zdaniem było by najlepiej zerwać z nimi znajomość.I tak
      nasze stosunki w porównaniu do innych to 1%.Uważam,że są dla mnie
      toksyczni.Nie nawidzę ich.Ale kto to widział,żeby wyzywać córkę od
      psychicznych,bo ma swoje pasje.Czepia się o wszystko.Tym bardziej,że
      tym czepianiem sam sobie zaprzecza.Dam przykład:nie obroniłam
      jeszcze dyplomu,wiszczał,że nie piszę pracy,a jak napisałam to
      wiszczał,że po co piszę,że są ważniejsze sprawy.Powiem tak wpierdala
      się w moje życie,choć wie,że i tak jego zdanie się nie
      liczy.Przedwczoraj usłyszałam,ze powinnam mieć już męża i dzieci.Mam
      23 lata i nic nie muszę.A na dodatek wmawia mi,że mam kompleksy.I
      jak tu normalnie żyć.Dogadałabym mu porządnie,ale nie będę się
      zniżać do jego poziomu.Dziwne,pochodzę z inteligenckiej rodziny,ale
      nigdy bym się nie spodziewała,że będę mieć takiego ojca i
      matkę.Matka wie co się kiedyś wydarzyło,dlaczego mam depresję,ale
      najwyraźniej zapomniała,albo nie chce pamiętać.Zamiast mnie wspierać
      niszczą mnie.Doprowadzają mnie do takiego stanu,że w dany moment
      mogłabym się zabić.Ale są plany ,marzenia...Nie chę by mnie to
      ominęło.
      • edziulka2703 Re: Życie...czy warto??? 07.11.08, 22:26
        no właśnie tylko to jest najtrudniejsze zacząć coś nowego kiedy nie
        masz w nikim wsparcia i nikt tak naprawdę nie interesuje się Tobą.
        Ludzie spytają raz co ze mną jest, nawet nie wysłuchają odpowiedzi i
        myślą że są w porządku bo próbowali pomóc. A ta obojętność tak
        rani... Katia, wiem co czujesz, choć może na to nie wygląda. życzę
        wszystkiego co najlepsze bo zasługujesz na to jak mało kto.
        Osiągniesz swoje cele trzymaj się marzeń, spełnią się szybciej niż
        myślisz. Nie potrzeba ci tych kazań które ludzie wypisują bo pewnie
        nie trafiają do ciebie a tylko pogłębiają kontrast między Tobą a
        innymi ludźmi. A ja w Ciebie wierzę, pamiętaj.
        • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 11.11.08, 16:40
          Dzięki Edziulka.
    • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 10.11.08, 20:55
      Edziulka dzięki ;-)
      Czasem jedna chwila może zawalić życie.
      • edziulka2703 Re: Życie...czy warto??? 14.11.08, 19:43
        Pisz co jakiś czas co u Ciebie. Będę wiedzieć że sobie radzisz.
        Coraz lepiej. Pozdrówki
        • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 20.12.08, 13:33
          edziulka2703 napisała:

          > Pisz co jakiś czas co u Ciebie. Będę wiedzieć że sobie radzisz.
          > Coraz lepiej. Pozdrówki

          Dzięki.Jest coraz lepiej.Tyle rzeczy poszło do przodu.Znów żyję na
          wysokich obrotach.Znów spełniam swoje marzenia i plany.
          • edziulka2703 Re: Życie...czy warto??? 11.01.09, 22:53
            To super. Cieszę się. Wiedziałam że Ci się uda!
            U mnie niestety gorzej ale chodzę na terapię, staram się życie jakoś
            wyprostować.
            I znalazłam fajne forum www.forum.nerwica.com Świetni ludzie tam są,
            zawsze wspierają. Polecam. Pozdrówki
            • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 17.02.09, 08:44
              Edziulka dzięki za stronkę.
    • masher Re: Życie...czy warto??? 19.01.09, 11:40
      jak sie nie umie to trzeba sie naumiec :] zycie jest za piekne aby z niego
      rezygnowac. ze trudne i czasem ciezkie? no coz czasem i takie bywa. ale mimo
      wszystko piekne :)
      • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 17.02.09, 08:43
        Masher ,ale to co się stało mało kto przeżył.
        • masher Re: Życie...czy warto??? 17.02.09, 12:08
          no co sie stalo? zostalas kadlubkiem, upitolilo ci wszystkie konczyny u gnata?
          stracilas wszystkie zmysly i nie potrafisz normalnie funkcjonowac? bebechy
          odmawiaja ci posluszenstwa? nawet te powody nie za niczym aby konczyc zycie.
          zycie jest zbyt piekne.
          kazdy ma wybor- byc miekka faja ktora poddaje sie z byle powodu [nie ma takiego
          powodu aby sobie pieprznac w leb] albo byc twarda sztuka i miec odwage kopnac
          wszystko w dupe. wybor jest prosty :]
    • tapatik Re: Życie...czy warto??? 24.02.09, 15:24
      Naucz się normalnie żyć. Tylko przedtem zdefiniuj co to znaczy :-)
      Poszukaj w księgarni albo bibliotece "Obudź w sobie olbrzyma" Antoniego
      Robbinsa, a przekonasz się, że jeśli chcesz to możesz wszystko zmienić.
    • kk-katia Re: Życie...czy warto??? 11.03.09, 14:46
      Masher może tak trochę grzeczniej!!! Nie masz pojęcia co się
      wydazyło,więc tak szybko nie oceniaj.
      • masher Re: Życie...czy warto??? 11.03.09, 21:35
        no to co takiego sie stalo? grzeczniej? po co, przecie ktos kto rozwaza sepuku
        nie ma sam do siebie szacunku. od innych tego wymagasz? wiec sie zdecyduj albo
        trabka albo bombka. ujme to inaczej, cieszy mnie to, ze wkoncu stajesz w swojej
        obronie bo swiadczy to tylko o tym ze nabierasz checi do zycia. i tego sie
        trzymaj bo nic nie jest wystarczajacym powodem aby sie poddac. nic oznacza NIC
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka