korky
03.04.04, 19:08
Spotkaliście się kiedyś w Słupsku z agesją, chodzi o to czy dotyczyła ona was
bezpośrednio? Ja w sumie to tylko dwa razy. Kiedyś w wakacje przechodziłem
koło Empiku i szdłem sobie spokojnie, aż nagle dostałem z buta, na szczęscie
nie w głowę tylk w rękę i nie było to bolesne. Kolesia nawet nie znałem i
pierwszy raz go widziałem, kopnął mnie tylko i szybko odszedł a ja stałem jak
wryty, bo nie wiedziałem o co chodzi?! Koleś był taki łysawy, w ręku niósł
reklamówkę i szedl naprawdę bardzo szybko, jakby był jakiś zdenerwowany albo
nawciągany, nic mi sie na szczęscie nie stało, miałem tylko brudną bluzkę.
Innym razem siedziałem sobie na ławce z dwoma kumplami na Starym Rynku na
tych ławeczkach i podeszło do mojego kumpla dwóch kolesi (jednego z nich
znałem, ale w sumie tak nie za dobrze, bo go już kilka lat nie widziałem) sie
go spytać o papierosa, on powiedział, że nie ma i było ok, ale tak naprawdę
miał papierosa i sobie go potem wyciągnął, ten koleś co się go pytał o tego
papierosa to zauważył i sie zdenerwował (a był po spożyciu alkoholu, ja
zresztą z moimi kupmlami też). No i podszedł do mojego kumpla, zaczęli się
szarpać, ja sobie odszedlem na bok, bo zawsze jak mogę unikam przemocy no i
mi się jakoś upiekło. Ale mój jeden kumpel miał złamany nos i był chyba z dwa
dni w szpitalu. Trzecie historia już nie dotyczy mnie, tylko mojego kolegi,
który kiedyś ze swoim kolegą wybrał się na przejażdżkę autobusem nr 13
(jeszcze jak jeździła po staremu) no i dojechali na ul. Leśną, tam akurat
autobus stanął i kierowca kazal im wysiąść (bo tam jest chyba pentla czy coś)
no to oni wysiedli i czekali aż kierowca rozpocznie nowy kurs. Wtedy
podbiegło do mojego kumpla i jego kolegi kilku kolesi i zaczęli ich bić,
kopać itp. Na szczęście ten kierowca to zauważył, oni podbiegli do autobusu i
udalo im się uciec bez większych obrażeń. Jeszcze jeden przykład dotyczy w
sumie też mnie.. była 18-nastka mojego kumpla (tego samego co jechał tą 13-
nastka), było to w "Metrze". o i potem mimo ochronywpadło sobie trzech kolesi
(już dosyć mocno napitych) i zaczęli sobie brać jedzenie, picie itp. nie
zrobili co prawda nikomu nic złego, ale pobili kila talerzy itp. Ochrona ich
wyprosiła a potem znowu wpuściła, też mądrych ludzi zatrudniaja w tej
ochronie :/ Kumpel nie musiał płacić za te zniszczenia.. no najważniejsze, że
wszyscy cali byli. A wam coś podobnego sie przytrafiło?