Gość: andy_sz
IP: *.dialin.buffalo.edu
17.06.02, 22:54
Nie wiem czy ktos z Was mial okazje bawic sie w ta gre (dla niewtajemniczonych
to zabawa w strzelanego na pistolety z farba). Ja wybralem sie z kolegami w
niedziele. Co za klimat, nie wiem czy siedzi we mnie wciaz jakis prehistoryczny
duch wojowniczy czy moze jakas czastka tego chlopca co biegal po podworku z
zabawkowym karabinem, w kazdym razie mnie wciagnelo na maxa. Trafilismy akurat
na deszcz i ostre blotko, skutkiem czego juz w pierwszej rozgrywce moje piekne
moro bylo mokre i ublocone, ale nie powiem, dobrze maskowalo :-). W pierwszym
wejsciu odstrzelili mi glowe po jakichs 10 sekundach, jak tylko wychylilem sie
zza drewnianej barykady. Dostalem zolta farba po masce i wlosach, przez co
przez chwile wygladalem jak fan muzyki punk-rock :-) Potem jeszcze przez to
bloto rozwalilem jedna barykade (nie dalo sie wyhamowac), ale bylo naprawde
super, Kolega z Serbi zaprawiony w bojach swietnie oslanial jak bylismy w
jednej grupie, gorzej jak gralismy przeciwko sobie. Mam dzisiaj dwa ogromne
siniaki od tych kulek z farba i wszystko mnie boli od tego biegania i
przewracania sie, ale za 2 tygodnie jedziemy znowu :-)))