Gość: Czarodzie
IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl
24.01.03, 00:02
Chce napisac jedno, poruszane sa ostatnio w calym miescie tematy rowerow.
Mowi sie o nich na forum, w gazetach, w radio, wsrod moich znajomych, na
ulicy. To fajnie ze dwukolowce maja tylu zwolennikow i tylu obroncow.
Jakis czas temu jednak zaczelo mnie wkurzac to ze rowerzysci stali sie w
Slupsku swietymi krowami. (To nie moje slowa ale redaktora w lokalnej TV). I
chyba w tym sporo racji, bo w styczniu chodze po naszym miescie na piechote i
juz kilka razy mialem sytuacje awaryjne z rowerzystami, ktorzy gnaja np. po
Wolnosci szybciej niz przystopujace na swiatlach samochody. Juz kilka razy
ocierano sie o mnie albo wrecz obito mi dlon kierownica (i zaznacZam ze
szedlem po prawidlowej stronie). Zdecydowalem sie o tym napisac bo to nie
bylo raz czy dwa ale jest juz czesto. Nie licze momentow kiedy zwyczajnie
musze salwowac sie odskok w bok bo jedzie jakis szaleniec. Skoro ja moge mimo
ciasnego chodnika zejsc na bok i sunac niemal przy murze bo tak wyrysowano
sciezke dla pieszych to od rowerzystow oczekuje wiekszej wyobrazni i
mniejszej szybkosci.