s_z_a_k
16.11.03, 20:26
Słowianie tu byli
W żyłach współczesnych Islandczyków płynie nie tylko krew wikingów, o czym
wiadomo od dawna, lecz prawdopodobnie także Słowian.
Według średniowiecznych kronik pierwszym mieszkańcem Islandii, wyspy
położonej na północnym Atlantyku, był Norweg Ingolf Arnarson. Około 870 roku
osiedlił się w miejscu, któremu nadał nazwę Reykjavik, czyli zatoka dymów.
Nazwa ta nie jest przypadkowa, ponieważ w pobliżu założonej przez niego
wioski znajdowało się wiele gorących źródeł, nad którymi unosiła się para
wodna. W poszukiwaniu ziemi uprawnej w ślad za Ingolfem przybywali na
Islandię kolejni osadnicy. Jak oceniają historycy, około 1000 roku na wyspie
mieszkało niemal 30 tysięcy ludzi (obecnie żyje tam około 280 tysięcy osób).
Od ponad tysiąca lat Islandczycy uważają się za bezpośrednich potomków
Skandynawów. Ale kroniki opowiadają także o mężczyźnie zwanym Natfarri,
który przybył na Islandię kilka lat przed Ingolfem Arnarsonem. Prof.
Przemysław Urbańczyk z Instytutu Archeologii i Etnologii w Warszawie
przypuszcza, że człowiek ten był Słowianinem, i to nie jedynym, jaki
osiedlił się na wyspie w IX i X wieku. Teorię prof. Urbańczyka potwierdzają
wykopaliska, które uczony prowadzi na Islandii wraz z międzynarodową ekipą
archeologów. - O ekspansji Słowian na tereny północnoeuropejskie wiemy
niewiele. Na pewno jednak byli nie mniej odważni i przedsiębiorczy niż
Skandynawowie. Ślady ich obecności można znaleźć nawet na dalekiej północy -
mówi prof. Urbańczyk.
Większość współczesnych Skandynawów została wychowana w przekonaniu, że w
okresie wypraw wikingów (IX-XI wiek) jedynie ich przodkowie podejmowali
odważne wyprawy łupieżcze i handlowe, przemierzając rzeki i morza Europy,
zwłaszcza jej wschodniej części. Według obowiązujących do niedawna teorii
średniowieczna kultura północnoeuropejska była na znacznie wyższym stopniu
rozwoju niż słowiańska. Skandynawskie znaczyło po prostu lepsze.
Pierwszy, który odważył się zweryfikować ten pogląd, był szwedzki naukowiec
dr Mats Roslund z uniwersytetu w Lund. W opublikowanej dwa lata temu
książce "Goście w domu" dowodzi, że około roku 1000 "Słowianie mieli głęboki
wpływ na kulturę skandynawską". Przynajmniej przez 250 lat w północnej
Europie panowała prawdziwa "moda na słowiańszczyznę". Ceramika, której
używano m.in. w Szwecji, była importowana między innymi z Rusi lub
produkowana w Skandynawii na wzór ruskiej. Rzemieślnicze umiejętności
Słowian były tak wysoko cenione, że zachęcano ich do osiedlania się w
Szwecji oraz Danii i wytwarzania naczyń na potrzeby lokalnego rynku.
Publikacja szwedzkiego badacza wywołała burzę wśród skandynawskich
archeologów i historyków. Dotąd żaden z nich nie zajmował się problemem
słowiańskiego osadnictwa w północnej Europie. Uczeni skupiali się przede
wszystkim na badaniu dziejów wypraw podejmowanych przez mieszkańców Północy.
Dotychczas znane źródła historyczne: kroniki, sagi i znaleziska
archeologiczne interpretowano jako dowody zwycięskiej ekspansji handlowej i
osiedleńczej Skandynawów na tereny Rusi (gdzie założyli m.in. Kijów i
Nowogród), północnej Francji (obszar, który skolonizowali, do dziś nazywa
się Normandią, od Nordmann - człowiek północy) oraz Wysp Brytyjskich i
Islandii.
Zasiedlenie tej smaganej północnymi wiatrami wyspy było wielkim sukcesem
kolonistów, bowiem Islandia była niezamieszkana, natomiast było na niej pod
dostatkiem ziemi uprawnej. W portach Skandynawii żeglarze przekazywali sobie
opowieści o rozległych obszarach, które za darmo można wziąć w posiadanie.
Dzieje kolonizacji wyspy są bardzo dobrze udokumentowane. Obok sag zachowały
się bowiem dwie kroniki, będące zapisem rodowych opowieści przekazywanych z
pokolenia na pokolenie. Pierwsza z nich to "Księga Islandczyków", którą
około 1130 roku napisał mnich Ari Thorgilsson, zwany Uczonym, druga zaś to
XIII-wieczna "Księga zasiedlenia", której autorem jest poeta, polityk i
historyk Sturla Thordarson. Oba dokumenty podają mniej więcej te same
informacje. Kroniki ze szczegółami opisują, kto i kiedy przypłynął na
Islandię, podają nazwę fiordu, na którym się osiedlił, a także z kim się
ożenił. A ponieważ na Islandii nazwy miejscowości nie zmieniły się od ponad
tysiąca lat, archeolodzy bez problemu mogą zlokalizować domy pierwszych
osadników.
Zanim jednak powstał Reykjavik, na wyspę przypłynął Szwed Gardar
Svafarsson. "Księga zasiedlenia" wspomina, że na Islandii zimował. Kiedy
odpływał, jego statek ciągnął za sobą łódź, na pokładzie której znajdowało
się troje ludzi: mężczyzna zwany Natfarri, czyli Nocny Wędrowiec
(Skandynawowie zapewne nie potrafili wymówić jego prawdziwego imienia,
dlatego nadali mu ten przydomek) oraz niewolnik i niewolnica. Z nieznanych
przyczyn lina łącząca statek z łódką zerwała się, a wikingowie porzucili
towarzyszy podróży. - Rozbitkowie osiedlili się na wyspie i to właśnie oni
byli pierwszymi Islandczykami - uważa prof. Urbańczyk.
HMM. MOŻE PRA PRA PRZODEK NATALI :)))
POZ, SZAK :))