Dodaj do ulubionych

Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skutki :(

15.02.09, 22:35
czyli zwierzenia zwierzyny

Chce opowiedzieć o pewnym sporcie?? grze towarzyskiej?? łowach ??
nie wiem jak to nazwać - sami uczestnicy tego procederu między sobą
nazywają wulgarnie „Mężatkę na pal” lub „Pożycz żonę”.
Proceder zdobywa popularność w Słupsku i ościennych.
Uprawiają go napakowani zwolennicy koksu, a sekundują ich własne
dziewczyny.
Prowadzący łowy powinien się poruszać bajernym autem, drugie auto
nie rzucające się w oczy, ale najlepiej van z przyciemnianymi
szybami.
Zwierzynę wyszukują na forach otwartych gdzie mogą się zorientować
w układach oraz jej sytuacji życiowej. Doskonała jest Nasza Klasa bo
mogą występować we własnej postaci, bo proceder nie łamie prawa a
jedynie ofiara łamie przysięgę małżeńską. Łowcy nie osiągają
korzyści materialnych i sami ponoszą koszty związane z procederem.
Zakładają podfora ukryte na które zapraszają tylko po jednej
ofierze. Myśliwi nie są błyskiem intelektu, posługują się gotowcami
z netu żeby oczarować niedocenianą i znudzoną domowym życiem
kobietę. Myśliwy jest cierpliwy jak w lesie. Wstawia wpisy, a jak ma
już ofiarę na swoim ukrytym forum następuje bombardowanie
komplementów przeniesionych z netu. Ofiara całkowicie się oddaje
kawalkadzie bajecznych słów. Godzi się na pierwsze spotkanie na
uboczu w bajernym aucie. Jest tak podniecona sytuacją, że wsiadając
do niego nie zauważa w pobliży stojącego van z przyciemnianymi
szybami, a w środku jurorzy i jurorki z klubu z przygotowanym
sprzętem utrwalającym. To, że wielbiciel nie jest jak Adonisem i
mówi mniej płynnie niż brzmiały gotowce, nie przeszkadza jej bo
liczy się chwila i napakowany gość. Wówczas van powolutku podjeżdża
i idą w ruch kamerki i dobre aparaty. Ofiara nic nie zauważa bo chce
żeby ta chwila trwała i trwała i widzi tylko to co chce widzieć.
Auto służy jeszcze jakiś czas, zależy od sytuacji, ale główny cel
jest żeby umówić się w hotelu lub na mecie na pełną noc lub najwyżej
punktowaną całą dobę - jest to trudniejsze bo oszalała i zauroczona
jednak chce utrzymać rodzinę. Najlepszym wyjściem jest urwanie
jednego dnia z delegacyjnego, rodzinnego lub innego wyjazdu. Noc w
zasadzie kończy przyjemną cześć łowów dla ofiary, ale podobno może
to trwać jeszcze jakiś czas tzw. igranie z mężem.
Z reguły jednak Główny łowczy już ma wystarczające materiały na
uzależnienie ofiary i wyrusza na ostatnia w tych łowach wyprawę.
Jedzie pod jej dom kiedy wie że są dzieci i mąż, telefonuje do niej,
że ma natychmiast zejść na dół bo on potrzebuję jej w tej chwili.
Ofiara jest przerażona, błaga w łazience że nie może teraz i
rozłącza się. Za moment dostaję mms-a z najbardziej intymnym
zdjęciem, gdzie widać nie tylko jej twarz ale i najbardziej
charakterystyczne cechy jej kobiecości do natychmiastowego
rozpoznania przez męża i wykluczające fotomontaż.
Mówi mężowi jakąś idiotyczna wymówkę i pędzi do auta gdzie łowca
teraz już władczo nakazuję zaspokojenie swojej męskości tu i teraz,
a niedaleko oczywiście jurorzy liczą punkty.
Na tym łowy się kończą, satysfakcja łowcy jest pełna, gra skończona,
ale fotografie i nagrania nie zostają zwrócone - czy to tylko ta
jedna fotografia czy jest ich więcej ofiara się nie dowie.
Pozostanie oszalała z niepokoju, ogłuszona swoim zauroczeniem. Łowca
występuje otwarcie, znają go uczestniczki forów, koleżanki widzą
podjeżdżające jego auto, nawet może męża poinformować że emabluje ją
ten gość - punktowane jest poznanie się z mężem i poinformowanie go
że jest zauroczony jego piękną żoną - sprawa jest legalna i
oficjalna tylko grzech jest po stronie ofiary.
Następną ofiarę wybiera kolejny napakowany myśliwy i zabawa trwa i
będzie trwać bo takie jest życie.
Nawet jak to przeczytają potencjalne przyszłe ofiary już będące w
polu ostrzału to nie uwierzą bo ich cud nad cudy tak pięknie mówiący
im komplementy i górnolotnie wyrażający miłość nie może należeć do
bractwa myśliwych, nie uwierzą też mężowie potencjalnych ofiar.
Punktacja jest skomplikowana, ale najwięcej jest za mężatkę
wielodzietną mającą za męża wojskowego lub policjanta, dalej inni
mundurowi, no i na koniec garniturowcy.
Unikają żon bogatych biznesmenów bo ci nie patyczkują się tylko
zlecają załatwienie sprawy szybko!
Jestem byłą ofiarą i jestem obserwatorem kolejnych łowów.
Moje życie rodzinne wisiało na włosku.
Myślę, że za jakiś czas osiągnę spokój i uzyskam swoje rozgrzeszenie.
Zrobię wszystko dla dzieci i męża żeby nasza rodzina była
najszczęśliwsza.
Nie rezygnuję Internetu i uczestniczeniu w jego życiu, wiem już kogo
się wystrzegać.
Podane szczegóły stamtąd znam od dziewczyny która wyłamała się z
tego bractwa i mnie odszukała - teraz jesteśmy prawie w przyjaźni.
Podobno w Internecie są strony zamknięte gdzie wstawiają zdjęcia,
filmiki, sprawozdania i punktację z łowów na mężatki z innych
regionów Polski i zagranicy, ale tego nie mogę potwierdzić.
Ufff - pierwszy raz to wyartykułowałam i jest mi lżej
Obserwuj wątek
    • dareczka1202 Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut 20.02.09, 18:43
      jestem w ogromnym szoku,że coś takiego ma miejsce.
      Jestem tak zaskoczona tym co przeczytałam,że aż nie wiem co napisać.
      Ciekawe,jak wiele kobiet padło ofiarą tej kretyńskiej zabawy,i jak
      sobie później z tym radzą,bo przecież trzeba mieć mnóstwo odwagi i
      siły w sobie żeby z kimś o tym porozmawiać!
      Pozdrawiam i życzę Pani wszystkiego dobrego!
    • Gość: kursanci mamy inny problem do roztrzygnięcia IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.02.09, 13:38
      jestesmy na dwutygodniowym kursie i wieczorami rozmawiamy o
      zwierzynie i karkach
      Zastanawiamy sie nad strona estetyczno-higieniczna ich kontaktow
      W celach poznawczych weszlismy na strone karkow w Naszej Klasie
      reakcje byly rozne ale w zasadzie bleeeeeeeeee i drgawki obrzydzenia:
      img21.imageshack.us/my.php?image=karki.jpg
      nasza-klasa.pl/profile/11998671
      Zdrada zdradą, trudno, zawsze sie to dzialo jak swiat istnial, ale
      pytanie do zwierzyny_slupskiej:
      -czy po spotkaniach z karkiem i spelnieniu swoich i jego zyczen, jak
      wracalas do domu to czy calowalas na powitanie dzieci w usta?
      Porobilismy zaklady, wiekszosc jest ze tak
      • Gość: kursanci Nie otrzymaliśmy odpowiedzi odnośnie całowania IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.02.09, 23:16

        traktujemy ze brak odpowiedzi to potwierdzenie!
        Niedługo kończymy kurs i rozjeżdżamy się, musimy rozliczyć zakłady
        które porobiliśmy w tym temacie!
        Właściwie przez wszystkie wieczory wałkowana była ta sprawa i
        opowiadaliśmy różne znane nam przypadki, ale nie na taka skalę,
        większość z nas to kobiety, jak zawsze -
        Szkoda ze zwierzyna_slupska nie chce z nami rozmawiać bo są aspekty
        tego delikatnie mówiąc niesmacznego zapomnienia, dla nas nie do
        ogarnięcia
        Buszowaliśmy wśród Karków na ich profilach poprzez profil zbiorczy w
        Naszej Klasie „KOKSY MIĘŚNIAKI NIE TYLKO FACECI <<<Polski>>>
        nasza-klasa.pl/profile/11998671
        coś paskudnego, ale mimo to wyciągnęłyśmy Koksiarzy ze Słupska - i
        poprzez „znajomych” trafialiśmy na ich „dziewczyny” (kretyńska nazwa
        w tym przypadku) ale też tylko ze Słupska - w programie do drzewa
        genealogicznego umieściliśmy te „damy do towarzystwa”, przypisując
        je jak się okazuje nie tylko do jednego Koksiarza, - pyszna zabawa -
        wystarczy wrzucić jak się Kark wabią i ukazuje się cały układ
        panienek i niepanienek!
        podzieliliśmy również komentarze do zdjęć na autorów i autorki
        ktoś powinien zrobić w tym temacie pracę naukową, istne kuriozum.
        Pisownia i słownictwo niepowtarzalne i jeśli nie są to skradzione
        teksty to wprowadzą przeciętnego polonistę w osłupienie.
        Wykształcenie bardzo przydatne go grzebania przy maszynach -
        blacharz, tokarz, mechanik, szkoły kończone niedawno - nie mylić ze
        skończeniem szkoły.
        Rodzi to nasze następne pytania:
        1) jak inteligentna kobieta wyrobiona życiowo, nawet jeśli oszalała,
        nie trzeźwieje po zetknięciu się z osobnikiem nie z jej świata,
        którego środowisko nie posiada etosu a jedynie grypserę???
        2) czy rozmawiając ze swoim ślubnym porównuję poziom konwersacji???
        3) czy odróżnia wartość pierwszych kulfoników swojego dziecka, które
        napisało „Kocham Cię” od zerżniętych z netu gotowców ???
        4) czy słucha i wykonuje polecenia w sprawach codziennych i
        towarzyskich wydawanych przez Koksiarza?? i jak to godzi z
        poleceniami i prośbami ślubnego???
        5) jak reaguje na jawne deklaracje i wspominki dziewczyn „jej” Karka
        na wpisach w NK???
        6) jak się zabezpiecza przed chorobami przenoszonymi w wyniku takiej
        znajomości, a przenoszonymi przez śluzówkę, czyli właściwie nawet
        przez drażnienie rzęsami???
        7) czy i jak często poddaje się testom na AIDS/HIV i czy proponuje
        takie testy mężowi i prowadzi na nie dzieci???
        Przecież prowadzi równoległe życie - Zycie kury domowej i laski
        Karka ze wszystkimi tego skutkami!
        Szkoda że się niedługo rozjeżdżamy, ale chyba każde z nas będzie
        nadal z zainteresowaniem śledzić ten wątek, te mezaliansy!
        ZWIERZYNO_SLUPSKA - odezwij się !
        Ps.: jak dasz znać podamy na @gazeta nasze adresy do korespondencji
    • Gość: bielsko wita Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut IP: *.gprs.plus.pl 24.02.09, 15:31
      Wszystkiemu są winne te kobiety które dały się naciągnąć i nie
      piszcie mi tu o tym że sytuacja ich zmusiła. Zgadzam się są różne
      sytuacje, ale przecież zawsze można się rozwieść lub poszukać innego
      rozwiązania, nie widzę większego problemu. Nie ma co się użalać nad
      Nimi, bo przecież wiedziały w co się pakują. A na przyszłość niech
      przynajmniej lepiej się kamuflują ze swoją zdradą np. drugi nr tel
      znany tylko kochankowi i większa czujność bo na seks w samochodzie
      to się zabiera małolaty, a nie dojrzałe kobiety.
      A co do wspomnianej gry, uważem że jast fajną rozrywką i wielki
      szacunek dla gości którzy na nią wpadli. I co więcej sam bym w nią
      chętnie z wami zagrał ale niestety odległość nie pozwala:-( P.S.
      Panowie nie dajcie się zastraszyć i powodzenia:-)
      • Gość: a my wierzymy ciekawie opisana taka reakcja jak twoja w Pardon IP: *.220.105.5.dsl.dynamic.eranet.pl 25.02.09, 11:17
        Zgłoś do usunięcia » Link do komentarza » Odpowiedz
        16:20 [21.02.2009]

        gość
        Od pewnego czasu w ramach ćwiczeń na uczelni analizujemy wypowiedzi
        dyskutantów w wątkach które wzbudzają najwięcej emocji. Już dawno
        wyłoniła się pewna prawidłowość, że czym bliżej tematu i osobiście
        zaangażowany w fabułę w realu jest autor wpisu tym ostrzej neguje, a
        jeśli totalnie odrzuca, to znaczy że jest bohaterem opisywanej
        historyjki - w tej dyskusji oponentów jest właściwie dwóch. Jeden to
        prawdopodobnie Kark który według legendy zna 50 słów (słoń rozróżnia
        60 słów) i został nauczony 51-go słowa bzdura i tylko może tym
        słowem operować ze znanymi mu ozdobnikami. W dyskusji nie ma
        możliwości ściągnięcia gotowca (którym się tylko potrafi
        posługiwać) - gotowce są monotematyczne głównie dla więźniów i
        osobników z IQ poniżej 65. Drugi to bardziej wyrobiony, operujący
        słowem pisanym w zakresie podstawowym i ten zdaje sobie sprawę z
        zagrożenia płynącego z dyskusji i skutków tej dyskusji i
        przeniesienia się dyskusji dalej. Jest też możliwe, że to jeden i
        ten sam dyskutant z przebłyskami wiedzy podstawowej, może wspartej
        podpowiedziami kobiety Karka?
        Są to prawidłowości niezależnie od tego jak głęboko temat jest
        osadzony w realiach.
        Sporo wypowiedzi to typowy chwast internetowy, ale trzeba przyznać
        jest tez sporo trafnych wypowiedzi.
        Kobiety z balastem doświadczenia życiowego są bardziej wyrozumiałem
        i w stanie zrozumieć bohaterki tematu.
        To na tyle - w tej dyskusji jest dużo materiału do zebrania.
        Dziękujemy
    • farukh2 Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut 04.03.09, 08:05
      Wiele juz niby w zyciu widzialam. Jestem w szoku! Bezwzglednosc,
      wrecz okrucienstwo, cynizm, i wulgarnosc na poziomie zenitu!
      Mam nadzieje, zycze Tobie, zebys odtworzyla swoje malzenstwo.
      Czasami robi sie gorsze rzeczy, niz tak jak Ty zakochuje. Moze i
      bylo to fatalne zauroczenie. Calym swoim zyciem pokaz sobie teraz,
      ze to byla pomylka, a jestesmy tylko ludzmi. I nie trac poczucia
      swojej wartosci! Nie daj sie ponizyc nikomu. Im wieksze swinstwa
      ludzie maja za uszami, tym wiekszym blotem obrzucaja innych. Maskuja
      w ten sposob swoje wystepki. Uwierz mi , da sie w pewnym sensie
      zapomniec o tym, ludzie szybko znajda inna ofiare, inny cel.
      Trzymam kciuki!
    • Gość: heops Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.09, 09:12
      Rozumiem że każda baba która puści się z pierwszym lepszym facetem poznanym
      przez internet kiedy w domu siedzi mąż z dziećmi nawet jeśli ten facet robi to
      żeby ją wykorzystać nagle staje się ofiarą? hehe ciekawe bo dla mnie ona niczym
      nie różni się od panienki stojącej przy drodze... ufam swojej dziewczynie ale
      gdyby takie coś mnie spotkało pierwszy był by rozwód a następnie pozbawienie
      praw rodzicielskich tak żeby dzieci mogła oglądać tylko na starych zdjęciach,
      historia żenująca...
      • Gość: Zochan Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 10:46
        Oczywiście, jak baba się spotyka z kochankiem to jest dobrze, a jeżeli ten kochanek nie jest zwykłym kochankiem tylko facetem, który dla zabawy wykorzystuje głupie ździry to nagle baba staje się biedna i oszukana. Nic nie tłumaczy zdrady, a to, że przy jej okazji ostro się dostaje po dupie to plus i takie zabawy powinny być częściej i w większej ilości miejsc może ukruciłoby to tym zdzirą pole do zabawy kosztem jedynej prawdziwej ofiary czyli ich męża. A jak mąż jest zły to rozwód brać.
    • Gość: Someone Re: Gra w "Pożycz Żonę" w Słupsku - zasady i skut IP: 89.191.139.* 04.03.09, 11:53
      Wyobraźmy sobie sytuację, w której taka kobieta nie staje się ofiarą tzw.
      łowcy, lecz poznaje zwykłego faceta, z którym zdradza "kochanego" męża.
      Rzeczony kochanek spotyka się z nią, mówi czułe słówka, spotyka się w celach
      wiadomych w zaciszu hoteli i hotelików.
      Teraz wróćmy do sytuacji opisanej powyżej - kobieta spotkała swojego
      "Adonisa" w przysłowiowym BMW, przeczytała parę czułych słów i oczywiście w
      wiadomym celu spotkała się z nim w zacisznym miejscu.
      Różnica w tym momencie polega na tym, że nasz "Adonis" zakpił z niej i
      pokazał (prawdopodobnie mimowolnie) ile znaczy jej miłość i przywiązanie do
      "szczęśliwej" rodziny, która kiedyś prawdopodobnie była jej głównym celem i
      marzeniem. Pokazał to w brutalny sposób, ale trzeba przyznać, że dosadny.
      A co do terminu ofiara, tak szczodrze używanego w powyższej historii to
      Słownik ortograficzny języka polskiego (Muza 2001, 2005 - T. Karpowicz) słowo
      ofiara definiuje jako "1. osoba lub zwierzę, które doznały przemocy lub straciły
      życie;" - a w tym wypadku kobieta taka zdradziła dobrowolnie (bez przemocy), z
      wielką chęcią i niewątpliwie przyjemnością oddając swoje wdzięki "Adonisowi".
      Otwarte obnażenie jej zdrady i celowość działań "Adonisa" wcale nie czyni z niej
      ofiary, bo jak napisałem wcześniej między nim,a zwykłym kochankiem praktycznie
      nie ma różnicy, a przecież nie mówimy o ofiarach kochanków?!
      Oczywiście życie łatwe nie jest i są różne przypadki w związkach, ale jeżeli
      kobieta jest niezadowolona ze swojego związku z partnerem to nie lepiej (bo na
      pewno nie jest to łatwiejsze) porozmawiać z nim o tym co ją gnębi- przecież z
      jakiegoś tam powodu powiedzieli sobie kiedyś to sakramentalne "TAK"?!
    • Gość: kursant Panowi! O czy tu wypisujecie?? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.03.09, 14:56
      Panowie! Perorujecie o czyś o czym nie macie pojęcia

      Sprawdźcie czy to nie wasza skromna i nieśmiała żona wpisuję
      napakowanemu dwudziestolatkowi takie deklaracje a następnie żebyś
      przypadkiem nie poznał kotoś kto to pisał konto lipne usuwa i tworzy
      dwa następne żeby moc dalej zaspakajać swoje wizje i marzenia w
      chwilach przerwy od akcji!
      Baza jest pełna takich kapiących potem i pachnących seksem wpisów
      Te wpisy są oczywiście niezależnie od wpisów właściwych wiekiem i
      pozycją nastolatek

      "Ślicznie Ci w różowym hahahaha...pozdrawiam:)" (napakowany ubrany w
      różowy damski beret)

      "Słodka tak samo jak Ty misiaczqu ;*" (pod zdjęciem malej suńki)

      "Rarrr :D Tylko Cie schrupać :D:D:D ;*" (delikwent na foto oddaje
      mocz poza kadrem)

      Podzieliliśmy się (kursanci byli) profilami panów Karków, to
      pierwsza część co mnie przypadło, ale wstawimy więcej niebawem
    • Gość: rogacz Rogacze przestańcie pluc może na swoje kobiety IP: *.220.104.139.dsl.dynamic.eranet.pl 05.03.09, 23:58
      Karki się odezwały na GP24:
      "CYTAT(lord750 @ 5.03.2009, 20:41)
      Gdybyscie durni mezowie wiecej czasu poswiecali swoim zonom, kochali
      sie z nimi w miejscach publicznych tak zeby adrenalinka im
      podskoczyla wtedy my nie musielibysmy robic tego za was. A nawet nie
      wiecie do czego sa zdolne te wasze przykladne zoneczki ...

      To tylko i wyłącznie świadczy o kobietach, tych - jak to raczyłeś
      określic - przykładnych żonach...
      Zdrada - zdarza się...ale żeby z KIMŚ...a nie z jełopem od hantla
      granatem oderwanym...
      Żadna szanująca się - to czytelny przytyk do waszych "dziewczyn" -
      kobieta nie poleci na tępego osiłka w BMW...a jeśli poleci, to
      niczym nie różni się od waszych materaców. I stąd się wzięła moja
      konkluzja...o ile wiesz bez Wikipedii, co to słowo oznacza.
      "nie musielibyśmy tego robić za was"...heh...samouwielbienie aż
      kapie z twoich słów. Pozdro dla wASZYCH dZIEWCZYN...Przyszłych żon...
      No nie, rzygać się chce..."
    • Gość: kursanci Studium zdrady dla Szanownych Rogaczy, IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.03.09, 17:57
      którzy pogardzają autorkami zwierzeń !

      Jestem słaby w potoczystym pisaniu jako spec od Internetu od
      strony techniczno-artystycznej a nie humanistycznej, ale tym razem
      włączyła się moja SuperŻona, która psychologią para się dla chleba,
      a nawet specjalizuje w Psychologii Internetu SPOŁECZNOŚCI
      INTERNETOWE - czyli z 15 słów sczytuje co autor(ka) chciał(a)
      przekazać drugiej osobie, jego stan emocjonalny i wzajemne relacje.
      Jej jest analiza zachowań i interpretacja szyfrowanych wpisów, moje
      usystematyzowanie stron i wpisów.

      Przeanalizujemy ostatnie wcielenie anonimowej kobiety zamężnej,
      pewnie spokojnej, sympatyczne, radosnej, dzieciatej, szczęśliwej
      w małżeństwie.
      Młodego pakera (postać znana nam z forum pakerów i koksiarzy gdzie
      się wystawia) poznaje na przełomie listopada i grudnia, w trakcie
      tej znajomości chyba tworzyła różne lewe konta bo sporo jest wpisów
      charakterystycznych dla niej pod kontami usuniętymi. Po wpisach
      widać jak narasta w niej namiętność do młodego prostego pakera,
      który w swoim profilu ma takie kredo, że generał koreański by się
      nie powstydził. Przede wszystkim to robi z siebie ofiarę
      losu z połamanymi skrzydłami, które może jedynie poskładać wzorowa
      żona i matka bo gromada panieneczek będących w jego świcie to nie
      nadaję się do tego!
      Profil „o sobie” to mix hiphopu z bełkotem Mein Kampf potem Phil
      Bosmans i na końcu żeby już dobić zauroczoną mężatkę kradnie treść
      psychoterapii E.Liszewskiej ''Uwierz w siebie'' i to chyba
      spowodowało piorunujący skutek, bo zaczynają wpisy żyć mroczną
      strona jaźni mężatki. Kuriozum to już wspomniany wpis pod zdjęciem
      zrobionym chyba (bo kto?) przez mężatkę w kadrze amerykańskim ale
      powyżej bioder, w łazience kiedy oddaje on mocz, a jej wpis brzmi:
      "Rarrr :D Tylko Cie schrupać :D:D:D ;*" - co jednoznacznie określa
      stopień zażyłości, my stawiamy na spędzenie pełnej nocy!
      Następne zdjęcia robione przez mężatkę, bo przez kogo?? młody twór
      sterydów identycznie ubrany w markową koszulkę (pewnie prezent od
      niej)z niezmienionym fizys, na tle okna po ciemku i za dnia, co to
      znaczy? może nic, ale jest to okres kiedy mężatka robi różową
      winiety z deklaracją miłości Julii.
      Chyba jakieś kłopoty powodują, że zamyka lewy profil i tworzy nowy
      pod nazwą Julia Keil (Julia bo miłość a Keil kulinaria?) i pracowuje
      miłosną winietę z sercami, trzecie pękniętym i sypiącym się w gruzy -
      czym sygnalizuje że rozumie jego rozterki człowieka padniętego ze
      połamanymi skrzydłami i jest gotowa go ratować każdą częścią swojego
      ciała - oraz z wpisanym pastiszem opowiadania H. Sienkiewicza „U
      bram Raju” przerabianym w necie wg własnych potrzeb aż stał się
      parodią,która w różowych kolorach musiała młodego pakera doprowadzić
      do gotowości czyli cel został osiągnięty!
      Paskudne, że oprócz aspektu moralnego to to, iż zamiast Świętego
      Piotra z oryginały opowiadania Sienkiewicza, mężatka dla własnych
      potrzeb wstawiła domyślnie młodego pakera - to chyba paskudnie
      nieprzyzwoita jest wolta!

      img118.imageshack.us/my.php?image=juliakeil01.jpg
      img118.imageshack.us/my.php?image=superzona1.jpg
      avatarek z podpisem przechodzonego małolata przykryliśmy z powodów
      estetycznych i zachowania anonimowości drugiej strony też.

      W tym czasie robiliśmy z innymi „kursantami” przegląd naszych
      znalezisk w NK na terenie Słupska (z profilu właśnie o pakerach) i
      zakupiliśmy sześć prezentów SUPERŻONA na różne lewe konta -wszystkie
      nasze dane w bazie pochodzą z materiałów jawnych i nie
      zastrzeżonych, wystawionych na widok publiczny. Wystarczy postawić
      ptaszka i niepowołani nie widzą a my się nie włamujemy!
      Nasza mężatka Julia jako jedyna w ciągu paru minut skasowała
      prezent - czy ktoś widział żeby kasować prezent? Tak ją to zabolało,
      taka bezpieczna, taka sprytna, taka zorganizowana i dopasowana do
      młodego pakiera! Dostała druga nagrodę, niech stracimy! Na koniec
      dnia skasowała konto. Będzie musiała znowu tworzyć nowe lewe, żeby
      wysyłać znaki dymne do młodego pakera ale już przez pocztę NK co nie
      da mu już takiej satysfakcji, że jest gotowa i rozłożona jak książka
      Wisłockiej.
      W poniedziałek w GP ukazuje się artykuł ze spowiedzią zwierzyny,
      zaczyna się szum, nasza mężatka wstawia pakerowi wpis, który miedzy
      wierszami ma dać znać że nic się nie zmienia, niech się nie boi bo
      jest dla niego nadal jak książką Wisłockiej. Jak tak się
      zastanowimy, że w tle jest jej mąż, z którym na pewno rozmawia o
      artykule i o spowiedzi, to dochodzimy do wniosku że pogardza jego
      inteligencje totalnie i przedkłada nad nią sterydowy rozumek
      dwudziestolatka i to już jest chore i przekracza wszelkie granice.
      Nie planuje zaprzestania kontaktów, tylko planuje doskonalenie
      kamuflaży w nowej sytuacji. Nikt i nic jej nie zatrzyma, ani mąż ani
      dzieci ani rodzina, a tym bardziej poczucie przyzwoitości i
      moralność, żyć chwilą a potem chocby potop!
      Kapitalne posuniecie wykonuje przechodzony małolat bo zamiast
      chronić swoje źródło miłości - wywala w tym czasie ze swojej galerii
      dwa zdjęcia BMWcy bo przecież zazdrosny mąż może jego mechaniczną
      kochanicę porysować gwoździem albo oblać kwasem. Taka to jest
      mentalność właściciela konta które jedynie służy mu do afiszowania
      się wszelkimi sukcesami, oczywiście sprowadzonymi najwyżej do dwóch
      dziedzin życia. Nie skasuje wpisów osoby która dla niego zrobi
      WSZYSTKO, bo wpisy go gloryfikują w jego mniemaniu, co jest
      najważniejsze i jest jego racją bytu.

      Zastanawiające, że wg zasad opisanych w tytułowym poście powinna być
      już w obrocie następna mężatka gotowa na wszystko!

      Jeśli doczytałeś się do końca, Szanowny Rogaczu, przemyśl sobie
      powyższe, jest to wzięte z kart NK - należy pogratulować ci bo to
      może właśnie twoja małżonka złamała ciąg i dzięki niej myśliwy stał
      się zwierzyną, a zwierzyna głównym łowczym (łowczynią) która ma
      tylko problem żebyś się nie dowiedział o chłoptasiu oraz żeby
      wyrośnięty na sterydach małolat był nią zainteresowany.
      Szanowny Rogaczu nie obrażaj autorek wątkowego wyznania, bo nie
      możesz być pewien czy obecnie twoja żona nie obsługuje sterydowca,
      nie możesz być pewien czy tego nie robi wracając z przedszkola
      (szkoły), w drodze do pracy, w trakcie pracy, wracając z pracy,
      do aptek, do sklepu, do rodziny, do kościoła, do niby przyjaciółki,
      w twoim mieszkaniu, w windzie, na schodach, na dachu, w pociągu,
      na plaży, na przednim siedzeniu, na tylnim siedzeniu, na masce,
      na bagażniku, przed wyjazdem, w trakcie wyjazdu, po przyjeździe,
      bo twój intelekt przegrywa w przedbiegach ze splotami sterydowymi!

      Tylko jedno może cię uratować, to że żona zda sobie sprawy z tego,
      iż stała się obecnie z chłoptasiem, osobą publiczną, ale chyba nie
      odpuści za żadną cenę!

      Czyli zastanów się zanim oplujesz znowu obcą ci kobietę Szanowny
      Rogaczu czy nie opluwasz swojej żony!

      Dla naszej bohaterki, jeśli wybierze jednak życie blachary z
      przechodzonym sterydowym małolatem, polecamy plan zajęć blachary,
      niech SUPERŻONA zdecyduje czy jej taki odpowiada na nowej drodze
      życia?!
      www.nastolatek.pl/art.php?id=1412
      Na koniec pozwolimy sobie na wstawienie wypowiedzi z GP jako
      znamienne MOTTO tych opowieści:

      ~lord750~ Goście Wczoraj, 20:41 Wpis #185

      Gdybyscie durni mezowie wiecej czasu poswiecali swoim zonom, kochali
      sie z nimi w miejscach publicznych tak zeby adrenalinka im
      podskoczyla wtedy my nie musielibysmy robic tego za was. A nawet nie
      wiecie do czego sa zdolne te wasze przykladne zoneczki ...
    • Gość: kursant Dziękujemy za zainteresowanie naszymi rozważaniami IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.03.09, 10:59
      temat jest frapujący, ale i przeszywający grozą bo to niepojęte jak
      normalna kobieta, Superżona i Supermama może rzucić się w otchłań
      dla osobnika spoza jej kręgu kulturowego! Literatura zna, ale w
      naszej rzeczywistość?!

      Poprzez zrenice78 otrzymaliśmy parę maili - bo pomysłowość
      społeczności internetowej nie zna granic!
      Uzgodniliśmy ze tak pozostanie - prosimy pisać na gazetowy
      zrenica78. Nie ujawnimy swojego adresu z uwagi na to, że nie życzymy
      sobie bezpośrednich kontaktów z przedstawicielami subkultury, mimo
      ich zapewnień o dobrej woli i chęci oczyszczenia się oraz niesienia
      pomocy oraz całkowitym odcięciem się od młodego pakera.
      Maile które otrzymaliśmy są bardzo ciekawe i czekamy na następne.
      Prosimy nie przysłać żadnych szczegółów odnośnie Superżony, jak
      nazwisko, namiary, miejsce pracy, układy rodzinne. Skasowaliśmy
      maila natychmiast po zorientowaniu się co zawiera. Uzgodniliśmy że
      zrenica78 już na swoim etapie będzie selekcjonować.
      Również dziękujemy za jakikolwiek kontakt osobnikowi proponującemu
      sexdzwonki ponoć z głosem jednej ze złowionych - próbka zawierająca
      akord z oferowanej całości jest wstrząsająco autentyczne i
      rozpoznawalna - dlatego nie życzymy sobie dalszych maili, a mail z
      załącznikiem został skasowany.
      Prosimy o niepodawanie lewych kont NK, adresów mailowych, kont
      komunikatorów itp. Superżony bo nie jest to naszym celem.
      Propozycja żebyśmy powiadomili męża Superżony i podawanie kontaktu
      do niego jest nie na miejscu i niesmaczna.
      W poprzednim poście z analizą, zastosowaliśmy jedynie taka formę,
      żeby wstrząsnąć mężczyznami potępiającymi w czambuł kobietami które
      nam się zwierzyły!

      Przesłane pliki foto pary w objęciach mogą tylko zrobić dużo złego,
      a tak naprawdę są słabo czytelne, ale faktycznie rozpoznawalne,
      młody paker bez żadnej wątpliwości, a exif nie pozostawia
      wątpliwości kiedy , ale prosimy o nie przesyłanie zdjęć, nie
      jesteśmy właściwymi adresatami.

      W następnym poście moja Prawdziwa Superżona odpowie na pytania w
      mailach jak wyglądają hipotetycznie niektóre aspekty tematu,
      ale to trochę potrwa bo najpierw sprawy zawodowe czyli komercyjne

      Czekamy na następne maile ale merytoryczne, a nie donosy itp
      • zrenica79 Re: Dziękujemy za zainteresowanie naszymi rozważa 14.03.09, 16:57
        potwierdzam
        może nie jestem aktywną w internecie ale ze stażem
        Wierzę w szlachetność mieszkańców Słupska brzydkiej ich części,
        szczególnie że za moim wybrańcem i mężem przyjechałam do Słupska z
        Łodzi i pokochała miasto i mieszkańców.
        Sprawą interesujemy się oboje, z naciskiem na karków, pakerów,
        koksów i jak tam ich nazywają, z uwagi na obrzydliwą krzywdę jaką
        wyrządzili mojej siostrze - również niekodeksową krzywdę!
      • Gość: Superzona kursanta La cumparsita w trójkę efektem wynaturzonej empati IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 15.03.09, 19:12
        część 1
        Moje, nasze komentarze i wyniki analiz są celowo przerysowane oraz
        pewna dozą satyry, ale utrzymane w ramach norm kulturowych naszego
        etosu, a mają na celu trafienie z meritum do trójki bohaterów oraz
        ostrzeżenie jak największej rzeszy przed zagrożeniami w ślad za
        wyznaniem zwierzyny_slupskiej.
        -do Superżony trafiają bez problemów z uwagi na jej poziom
        intelektualny, jedynie je odrzuca dla utrzymania status quo
        -do napakowanego młokosa trafią właściwie przy pomocy wykładni
        Superżony, która jednak tłumaczy mu tendencyjnie żeby utrzymać
        status quo
        -do małżonka, który nie jest zainteresowany zrozumieniem i
        działaniem z uwagi na utrzymanie status quo
        czyli pełna jednomyślność, a my kierujemy do potencjalnych ofiar
        innych związków małżeńskich

        Przepraszam że tak długo nie odpowiadała, ale dostaliśmy następne
        maile o młodym pakerze, w tym też z okresu bytowskiego, które
        zawierają tyle nowych faktów, że napisałam od nowa rys
        relacji „Piękna i bawara” (jest to ksywa z okresu późniejszego i nie
        komplementująca w tym przypadku a wręcz odwrotnie, sam sobie nadał i
        histerycznie wymusza stosowanie!) - bawara w slangu znaczy BMW-ica,
        która jest produkowana jak sama nazwa wskazuje B jak w Bawaria.
        Słupska diaspora pogardza tym bawarą (bawarów jest kilku) i nazywa
        najbardziej pogardliwa ksywą więzienną.
        Bardzo obszerny mail od nich, zawiera tyle materiału, że starczy na
        parę charakterystyk zachowań (sic!)
        „Piękna i bawara”
        Jak to możliwe? - nadal powtarzane pytanie
        Supermama-Superżona z ociężałym młokosem sterydowym a w tle ON,
        małżonek z dziećmi!
        Zauroczenie, zaprzedanie ciała i zaprzedanie duszy, zaprzedanie
        spojrzeń dzieci, zaprzedanie uczuć może już nie tak żarliwych, ale
        pewnych i stałych własnego ślubnego, przez wynaturzenie EMPATII u
        Superżonomamy

        Gdyby młody paker nie był ociężały umysłowo co w kobiecie typu
        Superżona wyzwala empatię, dla potrzeb jej omotania zacząłby utykać
        na nogę, nosić rękę na temblaku lub opaskę na oku, bo płakać to wg
        maili płacze i nieustannie się żali, że nikt go nie kocha, nikt nie
        rozumie, że go lekceważą, że dziewczyny to same niewierne lacho…gi,
        a główny cel tego zachowania to żeby w Supermamie wyzwolić
        rozrywające współczucie i potrzebę niesienia mu pomocy w drodze do
        intymniejszych kontaktów.
        Ten sam osobnik zachowuje się diametralnie różnie w równoległych
        kontaktach z Superżoną w której instynktownie rozdmuchuje empatię z
        potrzebami zaspokojenia zmysłów,
        a partnerkami z jego subkultury, dla których jest bawara, o które
        wcale nie zabiega i jak to jest opisane w jednym z maili, z kamienną
        maską i rybimi oczami je podczas gdy partnerka jest przy jego
        niższych partiach niż usta, czyli typowe dla tej subkultury
        pogardzanie godnością kobiety i samym aktem. (vide’ również
        wstawianie w net fotki podczas oddawania moczu-cechowanie terenu
        przez samca). Nie jest wykluczone, że poziom stosunków z Superżona
        także obecnie już osiągną ten najniższy poziom romantyzmu!
        Natrętnie powraca pytanie o choroby przenoszone droga płciową, czy
        Superżona i Supermama sama kontroluje u siebie i inspiruje okresowe
        badania w tym zakresie męża i dzieci oraz czy wracając lub czekając
        w mieszkaniu, na powitanie całuje dzieci w usta, o męża mniejsza. I
        te pytania zawsze będą wracać bo nie da się zmyć coś co jest
        niezmywalne!
        Zastanawiające jest co Superżona planuje? jak widzi przyszłość?
        Obecnie zachłystuje się grzechem i cudownym uczuciem górowania
        intelektualnego, bycia mentorem z możliwością pouczania młodego
        ograniczonego pakera w każdym temacie i w każdej dziedzinie, ale jak
        nawet uda jej się ta sztuka i podciągnie go o jeden stopień wyżej w
        swojej iluzji, to co? wyprowadzi męża w mieszkania? i wprowadzi na
        pokoje młodego pakera przeszkolonego (wytresowanego) do w miarę
        poprawnego zachowania z zezwoleniem na odzywaniem do jej dzieci? do
        rodziny? jedzącego sztućcami? Niepojęte? Pojęte!
        • Gość: Superzona kursanta La cumparsita w trójkę - część 2 - Mąż IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 16.03.09, 11:40
          Część 2.
          Jak to możliwe, że mąż nie domyśla się permanentnego wiarołomstwa
          jego kobiety, jego ukochanej, którą zna na wylot i instynktownie
          wyczuwa jej potrzeby i troski?
          bo wierzy, bo chce wierzyć, we wszelkie kłamstwa i mało wyszukane
          tłumaczenia?
          Superżona na pewno problem załatwia metodą prostą i oczywistą,
          metodą starą jak świat, metodą klasyczną i akademicko-książkowa.
          Superżona informuje męża, że jest napastowana (tu w sieci),
          obrzucana kalumniami i podejrzeniami o czynną zdradę i związku z tym
          oddaje się pod jego skrzydła (nie połamane), bo przecież jak on wie
          najlepiej jest ona czysta jak łza!
          Mężowie zawsze się na to nabierają, a ten pewnie nawet zaczyna
          trochę sam szukać, ale nie jest zainteresowany udowodnieniem
          wiarołomstwa bo co mu z tego przyjdzie?
          Jak nie odkryje prawdy to Superżona i Supermama będzie dla niego
          ugodowa i przymilna, będzie się wyjątkowo starać pokazać mu, że nie
          jest TO obecnie dla niej uciążliwym, niemiłym obowiązkiem małżeńskim
          (w porównaniu do atrakcji z wolno myślącym Love Machine), ale tym
          jedynym i niepowtarzalnym jak było od początku do niedawna!
          a jak odkryje prawdę to jego wizerunek zostanie zdruzgotany jako
          męża, kochanka, człowieka, przyjaciela, ojca jej dzieci, bo nie
          został zdradzony przez Superżonę! zdrada istnieje w przypadku nowego
          partnera równorzędnego lub wyżej, a w przypadku współżycia po
          kryjomu z ociężałym umysłowo przerośniętym sterydowym młokosem gdzie
          popadnie, gdzie zetknęły się akurat powiedzmy ich dłonie? Przecież
          to nie zdrada, ale zaprzeczenie ludzkich wartości, to pogarda dla
          etosu, to zdziczenie obyczajów, to odwrócenie mężowi ewolucji i
          wejście ponowne na drzewo!
          To który mąż na to pójdzie? a jak jeszcze jest leniuchem, lubi
          spokój, traktuje dom jako azyl, podsunięte jedzenie, czystą koszulę?
          A jak odkryje, to musi zająć stanowisko, jednoznaczne stanowisko, to
          już lepie udawać, że nie wie co się dzieje gdy on jest lub ona jest
          poza domem!
          i o tym wie najlepiej na świecie jego Superżona i nic i nikt jej nie
          zatrzyma w zaprzedaniu swoich wartości, macierzyństwa i małżeństwa!
          Dla Rybich Oczu (ksywa z maili), dla Love Machine! Koszmar, co?
          PORAŻAJĄCE! Empatia!
          Jest hipotetycznie jeszcze jedna opcja, że Superżona siłą swojej
          perswazji zakoduje małżonkowi, iż Rybie Oczy to wspaniały jego
          zastępca, następca i kaskader i jeśli zaakceptuje formalnie La
          cumparsita w trójkę, trwałość takiego związku będzie jak opoka i po
          wasze czasy, znaczy do oddalenia się Chłoptasia przed rutyną i
          nudą!

          To tyle, idę do swojego prawdziwego Supermęża!

          PS.: na chwilę obecna otrzymaliśmy bardzo dużo maili, zawierających
          masę informacji - musimy się przez to przekopać i zweryfikować.
          Piszecie Państwo o przeszłości, teraźniejszości i o paradoksie o
          przyszłości oraz zadajecie pytania w zasadzie podobne.
          Zdecydowana większość pochodzi od osób chyba znających Superżonę,
          lubiących ją, chcących jej pomóc, ale jak napisała „Przerażona” ona
          nie da sobie pomóc bo nie można poruszyć nawet tego tematu
          gdyż „wierzga i gryzie”. Za pakerem ujęła się jedna osoba
          pisząc: „dziwka zmarnuje biednego chłopaka”.
          Musimy poskładać myśli i poskładać materiały i urealnić je - czyli
          przerwa

      • Gość: kursant Do Supermamy - jeszcze sprawy m.in. ogólnych IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 15.03.09, 19:21
        prosimy o nie czynienie gwałtownych ruchów mających na celu
        wykasowania wątku, bo jak chyba sama Supermama zauważyła nie
        przynosi to niczego dobrego, a jedynie w 100% potwierdza trafność
        wniosków i spostrzeżeń.

        -polecenie jakie wydałaś swojemu sterydowemu chłoptasiowi skasowania
        jego oficjalnego profilu w NK rozbudziło jedynie zainteresowanie
        nim, jako twoim partnerem, w odwróconych łowach,
        -również polecenie skasowania jednego z wielu profili operacyjnych
        diaspory słupskiej (wg ich maila) po liście do chłoptasia oraz
        wpisach do jego oficjalnego profilu oraz fotek, spowodował wysłanie
        tego listu do ciebie oraz powiadomienie później o całości nas,
        (diaspora nie wyklucza słanie listów dalej i bliżej)
        -skasowanie lewego profilu Julia Keil po nadaniu ci drugiej nagrody
        Superżony potwierdziło jedynie trafność ocen sytuacji i chronologii
        wiarołomstwa małżeńskiego

        Takie zachowanie rozsierdza nadawców i wyzwala u nich chęć
        napomnienia, co nie dotyczy nas, bo działamy z innych pobudek.
        Mamy już propozycję ciągnięcia tego tematu na forach
        publicystycznych oraz na łamach rzetelnej prasy, czym na chwilę
        obecną nie jesteśmy zainteresowani.
        Natomiast jesteśmy zainteresowani Tobą jako anonimowym człowiekiem z
        tego samego kręgu kulturowego, z tym samym etosem. Młody paker jest
        jedynie tłem i przyczynkiem twoich zachować, a jego sprawa podlega
        zwyczajowej jurysdykcji diaspory o czym świetnie wiedział mimo
        wrodzonym opóźnieniom, że łamie podstawowy kanon zasad honorowych
        i że ŻONY mężczyzn z pewnych grup zawodowych są nietykalne! Był o
        tym ostrzegany z wyprzedzeniem - wszystko wiemy z otrzymanego maila,
        w którym jest też prostowane i różnicowane zwyczaje zwykłych pakerów
        polujących od posiadającej swój kodeks honorowy diaspory Bayerische
        Motoren Werke AG w skład której wchodzą także miłośnicy innych aut i
        motocykli, a członkowie są starannie selekcjonowani.

        I dobre rady:
        - w mailach powtarza się regularnie jedna z cech chłoptasia,
        archiwista, kabel i gawędziarza, co zgadza się z jego wizerunkiem.
        Rada jest już spóźniona, ale…
        - sms-y które jemu wysyłasz może on następnie przesłać na swoją
        skrzynkę mailową i mieć jako dokument, rozmowy telefoniczne
        nagrywać, wszystkie rozmowy z komunikatorów przenieść do Worda i
        archiwizować niezależnych folderach, zdjęcia to każdy wie co!
        Jako Superżona powinnaś zażądać ostatecznego skasowania wszystkiego -
        powiedzmy w następną urwaną noc z małżeństwa, w przerwie usiąść
        przy komputerze i kasować plik po pliku, to samo w komórce, to samo
        w cyfrze, pozostają jeszcze pamięci zewnętrzne ukryte lub
        wyniesione, ukryte w doniczce, w skrzynce na listy, w liczniku na
        gaz, podklejone pod meble, za plakatem, u kolesia lub blachary
        którzy mogą je dowolnie kopiować, ale ważniejsze jest ukrycie ich
        przed tobą itp. - nie znajdziesz również archiwów przesłanych przez
        niego na hosty lub na wirtualne HD jak napęd Gmail - czyli
        teoretycznie jesteś zdana na niego całkowicie, chyba że wyznasz
        wszystko w domu i zaczniesz od nowa ale już po uwzględnieniu naszych
        rad!
        - czy kiedy rozmawiasz ze swoim mężem mówiąc że jesteś w np.
        Poznaniu, a twoja komórka jest w zasięgu nadajnika słupskiego nie
        obawiasz się tego?? zastanów się zanim ponownie to będziesz
        stosować! spójrz jak pokazuje na twoim wyświetlaczu twoją
        lokalizację, lub się nie pokazuje, ale jest! a jeśli twój małżonek
        ma możliwości rozpoznawania lokalizacji rozmówcy?
        - o całowaniu dzieci wiesz od mojej żony
        - badania kontrolne to już twój wybór i sprawa
        - nie pozwalaj używać kosmetyków typowych dla sterydowców, są
        rozpoznawalne dla ludzi zdrowych - musisz kupować mu takie same
        jakie używa mąż co znacznie zwiększa koszt romansu
        - używaj zawsze tych samych czułych określeń dla jednego i drugiego,
        takiego jak już upowszechnione spod fotki jego suczki Kaili, twoje
        określenie: Misiaczqu;*
        - nie patrz tępo w ścianę ze ściśniętymi nogami bo wydaje ci się, że
        widzisz Rybie Oczy bo to mogą być oczy twoich dzieci wyrażające
        zdziwienie z niemym pytanie „Mamo? dlaczego?!”
        - mimo wszystko staraj się choć przed sobą zachować trochę
        godności, to pomaga w stresie i obłędzie zauroczenia! - jego inność
        i opóźnienie nie jest żadnym wytłumaczeniem twojego postępowania!
        Możesz zawsze napisać drogą jak inni, wysłuchamy twoich racji co
        spowodowało sprzeniewierzenie się sobie, dzieciom, mężowi i rodzinie
        a to do poczytania na bieżąco:
        www.wiadomosci24.pl/artykul/nasza_klasa_8211_nowy_portal_towarzyski_86238.html
        www.wiadomosci24.pl/artykul/zwierzenia_zwierzyny_czy_ktos_nabija_kobiety_na_pal_90532.html
    • Gość: kursant „Piękna i bawara” - wizja lokalna IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.03.09, 11:21
      Wizję lokalną relacjonuję ponownie, bo moja wspaniała, prawdziwa
      Superżona po przeczytaniu i naniesieniu zawodowych poprawek
      wykreśliła 9/10 tekstu - wyrzuciła wszystko dotyczące szczegółów,
      terminów, miejsca oraz przechwałek bawara.
      Dostaliśmy wiadomość, że możemy w pewnym miejscu i czasie zobaczyć
      bawara od Superżony. Zabraliśmy ze sobą przyjaciół i pojechaliśmy w
      70 km trasę..
      Auto z uwagi, że charakterystyczne i na rejestrację, zaparkowaliśmy
      dalej. Wchodząc rozglądaliśmy się, moja mówi: „-tam! to ten
      troglodyta!” Fakt, młody troglodyta jak z maską pośmiertną na papie,
      rybimi oczami i niezmąconym czółkiem, wypisz wymaluj ze zdjęcia
      zrobionego mu przez Superżonę podczas oddawania moczu, z jego
      galerii na NK!
      Na miejscu byli już nasi nowi znajomi słupscy, bardzo zainteresowani
      tematem. Usiedliśmy. Nie podsłuchiwaliśmy, tylko słuchaliśmy bo nie
      dało się nie słyszeć - czyli na 6 par uszu i oczu. Wiodący temat to
      postać Superżony. Osłupieliśmy kiedy się połapaliśmy, że nie używali
      jej imienia lub przezwiska - np. mamuśka - ale mówili po prostu jej
      nazwiskiem - o kobiecie! zapewne pięknej! mówić per nazwisko,
      przedmiotowo?! nie spotkaliśmy jeszcze takiej formy, chyba że mówi
      się o woźnej. Byli bardzo ożywieni, czasami ściszali głosy żeby
      zaraz wybuchnąć śmiechem i następnie zarzucić osiłkowi konfabulację,
      szczególnie w temacie warszawskim, co go niesamowicie spieniało i
      nawet rybie oczy zaczynały mu się ruszać. Żeby uwiarygodnić niektóre
      pikantne wynurzenia puszczał w krąg komórkę, padały wówczas mniej
      lub więcej niecenzuralne komentarze. Po którymś zarzucie, że „ko.ci
      ale swoja grabę a nie - tu nazwisko!”
      „Misiaczqa;* do schrupania” (oryginalne nazewnictwo Superżony)
      poniosło, mozolnie, długo klikał coś na komórce, cały się na tym
      skupił, sylabizował wargami, wyglądał że pęknie zaraz, a potem
      nieruchomo czekał z wytrzeszczem rybich oczu. Nawet kompani byli
      skonsternowani wyczynem kochasia! Wreszcie odpowiedź, przeczytał, a
      nawet wykrzywił się na uśmiech i podał komórkę, którą przekazywali
      sobie i gwizdali, bo musiała być to pełna deklaracja oddania,
      uczucia i gotowości matki dzieci, żony męża, córki, synowej itd.,
      inteligentnej kobiety, która dla napakowanego cielca otwarła lewe
      konto w NK, nazywała Julia Keil, wstawiła dla niego tandetnie
      lukrowaną laurkę z sercami wraz żałosnym pastiszem pięknego
      pierwotnie opowiadania, żeby móc pod fikcyjną postacią wpisywać
      swoje stany sercowe i potrzeby ciała na jego profilu i galerii!
      Nasze panie nie zdzierżyły i poprosiły ze chcą już wracać.
      Zostaliśmy jeszcze chwilę bo padło pytanie o konto troglodyty w
      Naszej Klasie które Superżona kazała mu zlikwidować. Zgrywając
      bohatera odpalił, że obecnie ma parę innych oraz ma od Superżony
      (nazwiskiem) „loga” do jej konta i może wchodzić kiedy chce i jak
      chce na Naszą Klasę wszędzie jako ona, a żeby dobić wszystkich
      powiedział że ma ”loga” do jej prywatnego forum gdzieś indziej -
      zapadła cisza. Ogarnięci obrzydzeniem wyszliśmy. Prawie całą
      godzinną podróż powrotną milczeliśmy, tak byliśmy wstrząśnięci.
      Główny wniosek jaki wysnuliśmy z wizji lokalnej, to to że trzeba
      robić takie wycieczki dla mężatek którym przyszła ochota na
      młodocianego, ociężałego umysłowo, napakowanego troglodytę!
      Dlaczego ciągle wraca temat Superżony? - w pytaniach od was tez -
      chyba dlatego że jest niepojęte, iż Superżona z klasą, nadal
      upadlała swoje dzieci, męża, rodzinę, dając do pełnej dyspozycji
      swoje ciało troglodycie, oddając mu duszę, oddając w upublicznianych
      deklaracjach swoją godność, oddając mu coś co w obecnych czasach
      stało się cenniejsze od honoru - jak to mówi tępawy paker - „loga”.
      Czy Superżona motając i doskonaląc kamuflaż zaciera swoją wpadkę i
      stara się o niej zapomnieć? wydaje się, że nie! służy to jedynie
      atawistycznej potrzebie utrzymania więzi z młodym troglodytą, a
      swoje życie oraz życie rodziny podporządkowuje temu doraźnie i
      perspektywicznie! czy są granice upodlenia? wychodzi na to że nie ma!
      Mimo wszystko, stopień winy Superżony wyceniamy na 10% całości z
      uwagi, na to że jest ona prawdopodobnie spowodowana pierwotnym Zewem
      Natury!, używając najbardziej delikatnego i poetyckiego określenie
      oraz niemożnością jego zaspokojenia i rozładowania w domu!
      Tylko 40% winy ponosi młodociany troglodyta, bo ma ograniczoną
      zdolność rozpoznawania swoich czynów, ale wiedział o nietykalności
      Superżony, a mimo to robi nadal to co robił. Niewybaczalne jest też
      łamanie świętej zasad dyskrecji, tę podłą cechę podaje większość
      autorek nadsyłanych informacji o nim, ale trudno tych zasad szukać u
      osobnika na tak niskim poziomie intelektualnym.
      50% całej winy ponosi szacowny małżonek, który musi być świadom co
      się dzieje - bo nie można już ukryć stałego związku w każdej
      nadarzającej się chwili! kiedy jest on omawiany w miejscach
      publicznych z użyciem nazwiska które dał on na ślubie Superżonie.
      Z tego co piszą, w tym diaspora używając nazwiska, to małżonek chyba
      już orientuje się, który to jest JEGO bawara! Jego bo wdarł się w
      ich życie, w rodzinę, której przed nim nie obronił!
      Kończąc proponujemy Szacownemu Małżonkowi prosty test:
      - czy ma „loga” do NK Superżony, który pozwoli mu tam wszędzie
      wejść, czyli probierz małżeńskiego zaufania? - bo bawara twierdzi że
      go ma!
      wynik testu pozwoli określi, kto jest kto i na jakim szczeblu w tym
      barwnym trójkącie małżeńskim!
    • Gość: kursant „Piękna i bawara” - La cumparsita w trójkę trwa n IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.03.09, 11:23
      nadal!

      Tak się zastanawiamy, czy obecnie niepisanie nazwiska Superżony mija
      się z celem i jest hipokryzją, ponieważ słyszeliśmy je na 6 par uszu
      (szanowanych i prawnie wiarygodnych uszu!), kilku chłystków używało
      je z pełną swobodą oraz jeszcze parę osób przypadkowych też musiało
      zapamiętać, a także w kilku mailach nazwisko to jest, czyli nazwisko
      staje się powszechnie znane! Nazwisko jest uszargane przez bawara,
      ale sytuacja przecież może zmienić się diametralnie jak w biblijnej
      przypowieści. Wykluczamy możliwość zmiany nazwiska przez Superżonę
      na nazwisko bawara, ona mimo wszystko chyba też!
      Jeśli jeszcze napiszemy w tym temacie to tylko w wyjątkowej
      sytuacji, w ramach vox populis.

      Autorki wizji lokalnej proponują nam jeszcze namiar na spotkanie
      troglodyty z Superżoną, tylko musi być bardzo precyzyjnie zgrane,
      ale po tym co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, rezygnujemy i
      przekazujemy tę atrakcję słupskim znajomym - a spektakl można
      nazwać: „Piękna i bawara” - La cumparsita w trójkę trwa nadal!
      Piszemy o tym jawnie bo Superżona nie opamięta się jeśli nie zrobiła
      tego do tej pory - biorąc pod uwagę pierwszy wpis z seks podtekst
      (data) pod zdjęciem bawara do daty napisania miłosnej deklaracji
      sczytywanej przez hałastrę! Szmat czasu to już trwa !
      Otrzymaliśmy link do albumu ze zdjęciami naszych bohaterów, ale gdy
      go otworzyliśmy w ciągu paru sekund zniknął - wystarczyło tylko
      czasu na potwierdzenie autentyczności na nich bawara:
      foto.onet.pl/jtga2,wo8t5oo8ib0w,u.html
    • zrenica79 „Piękna i bawara” - La cumparsita w trójkę trwa 03.04.09, 13:41
      Zgodnie z tym co napisał kursant, który wraz z żoną tymczasem
      wycofał się i przekazał nam sprawy słupskie, sygnalizujemy, że z
      dwóch niezależnych źródeł otrzymaliśmy zbieżne informacje ważne dla
      sprawy, w tym jedno z bezpośredniego otoczenia bawara.
      Chyba jutro, ewentualnie w niedziele około południa opiszemy to
      szczegółowo, sądzę że z użyciem nazwisk całego trójkąta (zgodnie z
      prośbami) skoro Szacowny Małżonek aprobuje w całej rozciągłości stan
      rzeczy, Superżona rozdaje karty, a bawara, mniejsza o niego, jemu to
      obojętne byle mieć! Cała jestem zemocjonowana

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka