Dodaj do ulubionych

A co głupiego robi Twój mruk?

20.09.12, 22:36
Natchnęły mnie rozważania z wątku obok o kotach walących w ścianę z rozpędu.
Mój zwierz, chociaż ogólnie mało pieszczochowaty, czasem domaga się głaskania. Kiedy zamiast głaskać gadasz z kimś, a później w dodatku zaczynasz kota drażnić, to kot stwierdza, że skoro ręce do głaskania są za wysoko, to trzeba coś z tym zrobić:
www.youtube.com/watch?v=1R0Nzx65_PY
Bez drażnienia mu się też czasem zdarza stwierdzić, że to właśnie jest moment, kiedy kot powinien być na rękach, a nie na podłodze wink.

Jak wygląda ścielenie łóżka przy zwierzu pewnie wszystkie wiemy...
youtu.be/psCYwVsQuiQ
Nie udało mi się go nigdy złapać na filmie jak skacze w dzikim tempie tam i z powrotem między oddalonymi od siebie o półtora metra kanapami, bo to zawsze następuje znienacka, ale może jeszcze dam radę!

A co robią Wasze zwierzaki?
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: A co głupiego robi Twój mruk? 20.09.12, 22:43
      Ja zawsze narzekam, że mam w domu dwa leniwce, które mało co robią.
      Jedynie Eryk czasem biega jak wariat i wydaje dźwięki, ale to tyle.

      Zawsze chciałam mieć kota, który wskakuje na ręce. Moje co najwyżej wskoczą mi na kolana, jak siedzę.
      Ścielenie łóżka to żaden problem - są zbyt leniwe, żeby coś robić wink One w ogóle nic nie robią. Nie niszczą rzeczy, nie skaczą po meblach, nie bawią się itp. To znaczy nie, że nie robią tego w ogóle, ale robią to w bardzo małej ilości i dość spokojnie. Mają do perfekcji opanowane spanie, leżenie mi na kolanach albo na biurku i wystawianie brzucha do głaskania wink
      LENIWCE.

      Czy któraś z Was też ma kociego leniwca? Bo wszędzie na forach raczej czytam o zwariowanych kotach, których jest pełno wszędzie.
      • amoureuse Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 10:34
        Kot moich Rodziców jest leniwcem. Takim maksymalnym. W dzień śpi, w nocy jest spaniem tak zmęczony, że też śpi. Wstaje na jedzenie i do kuwety, ewentualnie przez 15-20 minut łaskawie się pobawi. Kiedyś się śmiałam, że jak będzie starszy (teraz ma 3 lata), to będzie spał koło miski z jedzeniem, żeby nie musieć do niej podchodzić...
      • miss-alchemist Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 10:44
        > Czy któraś z Was też ma kociego leniwca? Bo wszędzie na forach raczej czytam o
        > zwariowanych kotach, których jest pełno wszędzie.

        Jeden z kotów mojej cioci jest właśnie takim leniwcem. To w zasadzie kotka wink Jedynym śladem jej aktywności fizycznej, jaki zaobserwowałam, jest fakt, że czasem leży w innym miejscu, niż poprzednio, kiedy jestem w odwiedzinach. Gdyby nie to, to bym się nawet nie domyśliła, że ona potrafi się ruszać tongue_out
        • yaga7 Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 10:46
          Ooo, to nasze tak mają. Potrafią x godzin leżeć w jednym miejscu.
          Starszy się wysprycił i jak chce być głaskany, a nie chce się ruszać, zaczyna rozpaczliwie miauczeć, zawsze się znajdzie jakiś człowiek (czytaj ja), który do niego przyjdzie i pogłaska wink
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 00:10
      słodki rudzielec big_grin
      Moje Brysio zasię uprawiało przy ścieleniu łóżka zabawę w "zmorę pod prześcieradłem". Miałam wtedy wersalkę ścieloną co wieczór - za każdym razem, kiedy przychodziło do rozścielania prześcieradła, a robiłam to przy otwartej skrzyni, kocio wskakiwał jak najszybciej pod nie.
      A potem się kładło kołdrę, poduszki, składało wersalkę i wygładzało pościel - i obowiązkowo należało się głośno zdziwić, czemu tam tak pod prześcieradłem coś wystaje i co to też być może. Brysiek wyłaził wtedy na powierzchnię z zadowoloną miną, jakby chciał powiedzieć "no, znowu ją oszukałem" big_grin
    • amoureuse Zakopywanie 21.09.12, 10:31
      Robin zakopuje. Zakopuje wszystko i namiętnie. Właściwie "zakopuje" machając łapką i wciagając w zakopywane miejsce wszystko, co się pod łapkę nawinie. Skończy jeść? Resztę należy zakopać "na później". Jedzenie nie smakuje? Zakopać. Oczywiście kuweta jest źródłem nieustannego zakopywania. Na siku wystarczy zakopywać minutę (pięć razy w ciągu tej minuty je odkopać i zakopać na nowo), ale na grubszą sprawę można poświęcić nawet i 3-4 minuty. Oczywiście żwirek jest za słaby, aby jaśniepan mógł się tylko do żwirka ograniczyć. Zakopać należy: kafelkami z podłogi, kafelkami ze ściany, zlewem, przy którym stoi kuweta, ubraniami, które należy uprzednio ściągnąć z kosza na brudne ubrania, a potem wciągnąć w kuwetę, dywanikami łazienkowymi itp. Jedzenie można zakopać tacką, na której stoją miski, a jeśli tacka okaże się za słaba, można użyć butów.
      Właściciele piją wino? Fuuu, to śmierdzi! Zakopać! Jedzą warzywa? Zakopać! I tak dalej...

      A pytanie mam: czy Wasze koty "śpiewają" do ptaków?
      • besame.mucho Re: Zakopywanie 21.09.12, 10:39
        big_grin

        Mój w kuwecie też długo zakopuje, ale poza kuwetą nie.

        > A pytanie mam: czy Wasze koty "śpiewają" do ptaków?

        Oj tak. Siedzi w oknie i robi "a a a a a aaaa". Poza tym śpiewa też kiedy ja śpiewam. Kiedyś się zastanawiałam czy to pochwała dla mojego głosu czy krytyka, ale doszłam do wniosku, że chyba jednak pochwała - jak zaczynam śpiewać, to mój mało głaskalski kot momentalnie przybiega, ociera się o nogi, miauczy, doprasza się głaskania. Normalnie miauczy dosyć mało, ale przy śpiewaniu potrafi bez przerwy dobrych kilkanaście minut.
      • yaga7 Re: Zakopywanie 21.09.12, 10:49
        Nie śpiewają smile

        Starszy czasem się patrzy na ptaki, a potem idzie spać, natomiast brytol się patrzy i czasem, ale to naprawdę rzadko, wyda śmieszny dźwięk ,nawet nie wiem, do czego można to porównać. Ale brytole w ogóle wydają śmieszne dźwięki, zupełnie nie jak koty.
      • indigo-rose Re: Zakopywanie 21.09.12, 11:29
        Moja kota śpiewała do owadów. Poza tym takie latające skwarki budziły w tym długowłosym kanapowcu uśpiony instynkt myśliwego.

        Z dziwnych rzeczy - moja kota nauczyła się i lubiła aportować. Zawsze robiłam jej kulki ze sreberka po czekoladzie i te kulki przynosiła z dumą jak zdobycz. Umiała też otwierać drzwi w dowolną stronę łapką, jeśli nie były domknięte na klamkę.
        • besame.mucho Re: Zakopywanie 21.09.12, 12:41
          > Umiała też otwierać drzwi w dowolną stronę łapką, jeśli nie były domknięte na klamkę.

          Moja cholera niestety nauczyła się otwierać też z klamki. Niestety, bo poza toaletą nie mam w żadnych drzwiach w mieszkaniu zamka, więc problemy z tym były już takie:
          - drugi kot z grzybicą, który powinien być odizolowany w osobnym pokoju. taaa...
          - malowanie mebli, ruda strzała nagle otwiera drzwi, wskakuje na świeżo pomalowany jaskrawy stołek i ucieka po mieszkaniu - mieszkanie w zielone ciapki
          - wybuch oleju w kuchni, kota szybko do pokoju, żeby nie rozniósł. 3 minuty, kot jest w kuchni, olej jest w całym mieszkaniu
          - olejowanie podłogi żeby pozbyć się tłustych plam po wybuchu oleju - kot wszędzie gdzie akurat być nie powinien

          Głowę dam, że ta bestia i klucz by się nauczyła przekręcać, gdyby musiała wink
          • miss-alchemist Re: Zakopywanie 22.09.12, 14:59
            Kota mojego lubego pewnego dnia odkryła, że za drzwiami mieszkania też jest świat. Od tamtego czasu notorycznie, kiedy tylko robi się ciepło, usiłuje się wydostać na zewnątrz. Odkryła także, że gdy się skoczy na klamkę i zawiśnie na niej ciężarem, to drzwi się otwierają tongue_out Dlatego też drzwi muszą być zawsze zamknięte na zamek, bo inaczej kota ucieknie (inna sprawa, że jak już ucieknie, to dalej nie wie, co z tą wolnością zrobić). Niestety, jednocześnie nie jest na tyle mądra, żeby zrozumieć, że jeśli pociągnięcie za klamkę nic nie dało raz, nic nie da także następnym razem, więc skacze na te drzwi jak ogłupiała. Zniszczyła je okrutnie. Skuteczną metodą na odstraszenie jej od tych czynności było postawienie pod klamką miski z wodą (za trzecim razem zorientowała się, że coś jest nie tak). Niestety, miska z wodą musi stać cały czas, po po kilku godzinach Fiona zapomina, że tam się działo coś złego i skacze znowu...

            Zołza odkryła także, że pod drzwiami do pokoju mojego lubego jest obluzowana listwa w podłodze. Kiedy te drzwi są zamknięte, podnosi łapą tę listwę, puszcza, a listwa wali głośno w podłogę. W końcu ktoś się wkurza i otwiera te drzwi wink Co ciekawe, w tym przypadku nie wpadła na to, że pomoże skok na klamkę tongue_out

            Fiona dostaje jedzenie na blacie, nie na podłodze (na podłodze zjadłby je pies, który z kolei pożera wszystko w zasięgu wzroku, czy jadalne, czy nie). Jest tak obrzydliwie leniwa, że jak widzi, że ktoś jest w pobliżu kuchni, to zamiast wskoczyć na blat, jak na kota przystało, opiera się przednimi łapkami o szafki i przeraźliwie miauczy, aż ktoś ją podsadzi. Za pierwszym razem się nabrałam, teraz ją ignoruję tongue_out Próbuje jednak za każdym razem, kiedy dostaje jeść.

            Tak, ona zdecydowanie nie ma właścicieli, tylko personel obsługujący tongue_out
      • miss-alchemist Re: Zakopywanie 21.09.12, 11:34
        > A pytanie mam: czy Wasze koty "śpiewają" do ptaków?

        Ja znam kota, który rozmawia. Ma, co prawda, ograniczone słownictwo, ale chętnie wchodzi w dyskusję. Mówi się do niej cokolwiek, a ona odpowiada "Mia-a-a-a". Co więcej, nie odpowiada przypadkowo, w dowolnym czasie, lecz czeka, kiedy się jej odpowie, po czym znowu gada. I tak w kółko. Zmienia czasem intonację, ale zawsze jest to samo "Mia-a-a-a" bez "u" na końcu.
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Zakopywanie 21.09.12, 11:50
          Antoni dużo rozmawia - ze mną i z innymi ludźmi, jeśli zechcą z nim pogadać
          mówi sporo, z intonacją, najczęściej opowiada coś zmartwionym tonem, domaga się odpowiedzi i wchodzi w dialogi
          i jeszcze gada przez sen big_grin
          • indigo-rose Re: Zakopywanie 21.09.12, 12:30
            Diana też sporo rozmawiała, nawet jak się ją wołało, to najpierw wołała "już idę", a dopiero potem biegła smile I miałam wrażenie, że słucha uważnie, jak się do niej mówi, bo patrzyła i patrzyła i tylko czasem wtrąciła swoje "miau".
      • brykanty Re: Zakopywanie 21.09.12, 11:58
        Brysio patrzył na ptaki pożądliwie i też wydawał specjalny odgłos. Akurat naprzeciwko okien był piękny modrzew, a ptaszyska złośliwie na nim siadały. Wtedy cały świat przestawał istnieć.
        • mela1 Re: Zakopywanie 21.09.12, 12:12
          Antek mówi "mucha". Spotkał chyba pierwsza w życiu i na jej widok wydaje dźwięk, którego w innych okolicznościach nie wydaje.
          Pięknie wskakuje na półkę pod telewizorem, a jest to pewna sztuka, bo miejsca niewiele, wyżej druga półka, a on dobrze celuje. Raz szala na kanapie aż wpadł za.
          Kot mojej koleżanki jak się obraził albo wkurzył, to trzaskał drzwiami od szafek, także takimi barkowymi.
      • zmijunia.lbn Re: Zakopywanie 22.09.12, 14:02
        amoureuse napisała:

        > A pytanie mam: czy Wasze koty "śpiewają" do ptaków?

        Tak, śpiewają - a raczej meczą. Jak za oknem dzieje się coś wybitnie pasjonującego, to przycupują obok siebie na parapecie i meczą jednocześnie - jedno 2 razy większe od drugiego, każde innym głosem. Komicznie to wygląda. big_grin

        A co do zakopywania - Sierściuch zakopuje praktycznie tylko w kuwecie i koło niej, ale za to długo, intensywnie i z pasją. Zanim się wykupcia, musi przekopać całą kuwetę w tę i nazad. big_grin
    • adra_19 Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 12:50
      Moja kota jest ciągłym źródłem radości i pocieszności.

      Musieliśmy zastawić kabinę prysznicową z jednej strony koszem na bieliznę, a z drugiej kuwetą, bo odkryła, że nie mamy na stałe przymocowanej osłony brodzika - zdejmowała ją i właziła pod kabinę big_grin

      Ćwierka na ptaki i chyba chmury za oknem, bo ja te ptaki nie zawsze widzę - robi świergolące dźwięki i co ś w rodzaju "ach".

      Jeśli chodzi o kradnięcie jedzenia, to prędzej gwizdnie sałatę niż kurczaka. Skrada się wtedy, podskakuje, atakuje z zaskoczenia i na koniec bezlitośnie rozszarpuje - wiadmo, słata waleczna jest i zaciekle się broni.

      Największego kręćka dostaje, kiedy gram na flażolecie - zaczyna ćwierkać, wrzeszcześ "mrra!", furkotać jak traktor, włazi na kolana, plecy i ociera się o twarz i flet. To włażenie na kolana jest o tyle ciekawe, że normalnie właziła tylko mniej więcej do momentu, jak skończyła pół roku, teraz jest jej chyba trochę za mało miejsca, bo ja nie jestem zbyt duża, a ona to prawie dwuletni miaukun.

      Aha, i nie wiem, czemu ludzie twierdzą, że maine coony to koty podłogowe. Nasze włazi na wiszące szafki w kuchni.
      • besame.mucho Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 12:56
        > Największego kręćka dostaje, kiedy gram na flażolecie - zaczyna ćwierkać, wrzes
        > zcześ "mrra!", furkotać jak traktor, włazi na kolana, plecy i ociera się o twar
        > z i flet. To włażenie na kolana jest o tyle ciekawe, że normalnie właziła tylko
        > mniej więcej do momentu, jak skończyła pół roku, teraz jest jej chyba trochę z
        > a mało miejsca, bo ja nie jestem zbyt duża, a ona to prawie dwuletni miaukun.

        Jak nic muzykalna rasa! Pisałam, że mój tak samo ze śpiewaniem!

        > Aha, i nie wiem, czemu ludzie twierdzą, że maine coony to koty podłogowe. Nasze
        > włazi na wiszące szafki w kuchni

        Taaaa, podłogowe. Mojemu też to ktoś powinien powiedzieć. Z podłogi to on najbardziej lubi wannę, tam rzeczywiście może przesiedzieć ze 2 godziny.
    • satia2004 Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 13:55
      besame.mucho napisała:
      > Natchnęły mnie rozważania z wątku obok o kotach walących w ścianę z rozpędu.

      Moja kotka przynajmniej raz dziennie dostaje 'pędzawki'. Biega jak szalona po mieszkaniu jakby ją ktoś gonił - z jednego końca na drugi. W ścinany nie uderza bo opanowała do perfekcji technikę hamowania na panelach big_grin Za to potrafi odstawić 'Matrixa' - w pełnym rozpędzie biegnie prosto na ścianę, skacze, odbija się na wysokości około 70-100cm, zawraca i biegnie w przeciwnym kierunku big_grin Jest to bardzo widowiskowe - my się przyzwyczailiśmy ale jak przychodzą znajomi to często są mocno zszokowani wink

      Aportuje. Jak najdzie ją ochota przynosi myszkę i patrzy wymownie, żeby jej porzucać. Zdarza jej się przynieść myszkę o 4 nad ranem do łóżka wink

      Zamiast otworów w drzwiach łazienki i WC mamy podcięcie wentylacyjne (ok 2cm). Jak ktoś jest w środku kota potrafi wrzucić przez szparę zabawkę - odrzucając zaczynasz zabawę w ping-ponga smile

      A na ptaki... szczeka big_grin

      Z cyklu: czego nie robi a 'powinna':
      - nie miauczy - to jest wydaje różne, gardłowe dźwięki w ramach miauczenia ale ładne 'miaaałł' nie wychodzi
      - nie ociera się o nogi - jak ktoś wraca do domu to z wielkiej radości ociera się o wszystko - o drzwi, ściany, buty, torby z zakupami ale o nogi nigdy!
      • zmijunia.lbn Re: A co głupiego robi Twój mruk? 22.09.12, 14:14
        satia2004 napisała:

        > Za to potrafi odsta
        > wić 'Matrixa' - w pełnym rozpędzie biegnie prosto na ścianę, skacze, odbija się
        > na wysokości około 70-100cm, zawraca i biegnie w przeciwnym kierunku big_grin

        Nasz Sierściunio tak robi, co przy jego gabarytach (8 kg - trochę za gruby, ale przede wszystkim duuży jak na dachowca) wygląda dość imponująco. W ogóle czasami wpada w szał i biega bez konkretnego celu, warcząc po drodze. Trzyma wtedy ogon jak biegnący koń big_grin
        www.blogkonie.pl/wp-content/uploads/2008/01/ujezdzenie-galop.jpg
    • grecz Re: A co głupiego robi Twój mruk? 21.09.12, 15:25
      1. Sie obraża. Na maksa. Do obrażenia wystarczy, gdy usiądę w miejscu gdzie ona przed chwilą siedziała. Albo tuż obok jej miejsca obecnego siedzenia. Stwierdza, że za mało ma miejsca. Wstaje. Siada na podłodze w widocznym miejscu, zadkiem do mnie. I siedzi. Nie reaguje na wołania, nawet uchem nie machnie. Po około 15 minutach odwraca łeb...i łaskawie przyjdzie na kolanka na drapanie.
      2. Ma taką zabawkę, kiedyś to było styropianowe czerwone jabłuszko, teraz taki rozmemłany flaczek wink Zdarza się, że gdy nie ma mnie w zasięgu wzroku (czytaj jestem w łazience lub w drugim pokoju) łapie to jabłuszko w zęby i miauczy w sposób podobny do miauku matki szukającej swych młodych. Dodam, że Zuzka młodych nigdy nie miała, lat ma 16... I tak miauczy, i miauczy, drze się niemiłosiernie rozpaczliwie, dźwięk nie do wytrzymania...Ostatnio zaczęła robić to także w nocy, spać nie można wink Najlepszą metodą na zamknięcie kotu gęby jest....pójść po kota i wziąć go na rączki wink
      3. Jak była młodsza to atakowała ludzi wink Tych wchodzących do mojego pokoju w szczególności (nawet moją mamę), ale zdarzało się i atakować tych tylko przechodzących koło niego...Na szczęście z wiekiem aktywność tego typu jej słabła wink
      • zmijunia.lbn Re: A co głupiego robi Twój mruk? 22.09.12, 13:55
        No więc Kruszyna.
        Kruszyna rano czatuje pod kiblem i jak ktoś do niego wchodzi, to się wślizguje i smyra nosem worek na śmieci. Z lubością. Z ekstazą wręcz. To samo jest z porannym pieczywem czy jakimikolwiek innymi zakupami. Kiedyś założyła sobie siatkę na szyję, potem jakiś czas się foliowych worków bała, a po jakimś czasie strach ewoluował w bezgraniczne uwielbienie. Może tak godzinami - wsadza głowę do worka i smyra, smyra, smyra. Nic wtedy nie słyszy i nic nie widzi.
        Gdyby zostawić zakupy na podłodze, zjadłaby wszystko zielone - sałatę, szpinak, liście od rzodkiewki, koperek, pietruszkę, szczypiorek, pora, wszystko. Kwiatki w wazonie też by zjadła. Trzeba uważać, bo jest jej absolutnie wszystko jedno, czy to zielone jest dla kotów jadalne czy nie. Nie mamy w domu żadnych kwiatków, rusza nawet śmierdzące, kłujące i twarde. Wszystko.
        Co jeszcze robi rano? Jak się otworzy drzwi do kuchni (zamykamy na noc), to robi rundkę sprzątającą - liże cokoliki od szafek. I tak chodzi dookoła kuchni i liże. zawsze są umyte na błysk.
        A jaka jest radość jak na szafce zostanie deska do krojenia z poprzedniego dnia! Wchodzi na szafkę i liże, liże, liże.. Potem zazwyczaj ktoś bez zastanowienia robi sobie na tej wylizanej desce śniadanie. big_grin
        Nie przychodzi na kolana, chyba że spać, ale to tylko do taty. Nie mizia się, nie śpi z ludźmi. Nienawidzi być noszona na rękach, ewentualnie na ramieniu. Za to bodzie - bodzie z całej siły, czasami z rozpędu, aż czaszki dudnią. Jak już jest w trybie baranka, to czasami kładzie sie na boczku, wyciąga i pozwala sie głaskać po brzuszku.
        A tak generalnie to to jest diablica, wieczny kociak. Lubi bawić się w berka. Jak zostanie złapana, to można poczochrać po brzuszku, a ona wtedy drapie i gryzie (raczej lekko). I znowu gonitwa.
        Jak jej się nudzi, to wychodzi na sam środek mieszkania i miauczy. Wytrwale, coraz głośniej, coraz żałośniej. Jak się krzyknie "zamknij się!" to się zamyka. wink Jak ma sprawę do konkretnej osoby, to siada w progu i zawodzi.
    • helenka333 Re: A co głupiego robi Twój mruk? 26.09.12, 18:23
      Dziś rano moja kaleka goniła swój ogonek... Widziałam coś takiego u psa, ale kociak? Bidulka nosi jeszcze kołnierz żeby sobie nie rozdrapywać ranki. Przez ten kołnierz wynika mnóstwo zabawnych sytuacji, np. Bronia próbuje gdzieś wsadzić łepek a tu nagle trach kołnierz blokuje jej dostęp i zdziwiona nie wie co się dzieje. Kołnierz uniemożliwia jej lizanie się, nic to dla Bronki, liże się po kołnierzu i myśli, że liże swoje ciałko. A już hitem było jak wczoraj Bronka próbowała się drapać bo szyjce, do której kołnierz blokował dostęp, więc drapała się po kołnierzu a w tym samym czasie mój TŻ drapał ją własnie po szyi i Bronka myślała, że sama się drapie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka