Powinien poznać starszych wujków?:)

24.10.12, 13:26
Kot ma już ze 3 miesiące, nie zna innych kotów. Zastanawiam się czy wziąć go do teściów. To godzina drogi samochodem (w drodze do weterynarza w samochodzie był spokojny), duży dom, ogród (ale zimno ma być), 2 stare, wykastrowane koty. Zastanawiam się czy go wziąć na jeden dzień, żeby zobaczył inne zwierzaki, czy to za duży stres. Czasem pewnie będziemy musieli gdzieś z nim pojechać albo u kogoś zostawić i nie wiem czy można jakoś kota przyzwyczaić. Aha, będzie 3 dni po drugim szczepieniu. Może się kontaktować z kotami wychodzącymi, wyjść na dwór? Smycz mam, więc to nie będzie problem.
    • filoruska Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 14:53
      Po szczepieniu zaleca się chociaż tydzień bez zmiany warunków, bo kot może generalnie się gorzej czuć. Dlatego w tym momencie bym go nie brała. Może spróbujcie przy następnej wizycie? Jeśli dobrze znosi jazdę samochodem, to im więcej będzie jeździł, tym bardziej się do tego przyzwyczai. Natomiast na obcym terenie wcale nie musi się dobrze czuć. To już zależy od kota. Jeśli nie boi się obcych ludzi, to powinien na obcym terenie szybko dojść do siebie. Różnie to bywa u różnych kotów. U maluchów generalnie łatwiej. Jak wprowadzam nowe koty do stada, to bywa, że maluch jest u siebie już pierwszego dnia, a bywa, że po 2 tygodniach. Nie wiesz też, jak tamte koty zareagują na małego. Zazwyczaj na kocięta koty reagują albo pozytywnie albo neutralnie, ale musisz się liczyć z tym, że się wściekną i będzie trzeba całą wizytę koty izolować.
      Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
      Poćwicz chodzenie na smyczy po domu, żeby to nie była dodatkowa nowość przy wizycie. I pamiętaj, że przy kocie na smyczy to kot prowadzi, a człowiek idzie za nim, a nie odwrotnie. Dobrze dopasuj szelki, bo już widziałam, jak kot się z wysunął z szelek. Koty są genialnie elastyczne.
      • mela1 Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 15:53
        Na długo nie jedziemy, więc może zostać, ale wiem, że nie lubi. Stare koty olewają wszystko i wsyztskich, wpadające czasem psy znane i gościnne, kiedyś był dokarmiany kot w piwnicy i też ich nie zainteresował.
        Na razie założyłam szelki, na początku się wściekał, potem chyba zignorował. Smycz mi głównie po to, żeby go przypiąć na torby na czas wizyty u lekarza, bo mi poprzednio uciekł z transportera, na szczęście już w przychodni. I ewentualnie puszczenia na ogródek teściów, ale to pewnie wiosną. Nie wiem czy bym się wybrała na spacer po osiedlusmile
        Obcych się zaczął bać, ale szybko mu mija. Jak był malutki, to było mu wszystko jedno, kto go bierze na ręce, teraz ucieka jak widzi gości, ale po chwili można sie z nim bawić.
        W ogóle to kot idealny, lepszego bym sobie nie wymyśliła. Tylko ile razy to powiem, to wywija jakiś numersmile Ale i tak uważam, że jak na razie, odpukać, to jest grzeczny, spodziewałam się większej demolki i szkód.
    • mniickhiateal Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 15:11
      mela1 napisała:

      > Kot ma już ze 3 miesiące, nie zna innych kotów. Zastanawiam się czy wziąć go do
      > teściów. To godzina drogi samochodem (w drodze do weterynarza w samochodzie by
      > ł spokojny), duży dom, ogród (ale zimno ma być), 2 stare, wykastrowane koty. Za
      > stanawiam się czy go wziąć na jeden dzień, żeby zobaczył inne zwierzaki, czy to
      > za duży stres. Czasem pewnie będziemy musieli gdzieś z nim pojechać albo u kog
      > oś zostawić i nie wiem czy można jakoś kota przyzwyczaić. Aha, będzie 3 dni po
      > drugim szczepieniu. Może się kontaktować z kotami wychodzącymi, wyjść na dwór?
      > Smycz mam, więc to nie będzie problem.

      Od strony szczepień to nie wiem i spytaj weta, od strony behawioralnej odradzam. Mało który kot jest na tyle ciekawski i towarzyski, żeby się prawdziwie uradować ze zmiany otoczenia i ekspozycji na inne koty (a nawet jeśli Twój jest, nie wiadomo, czy wujki też będą takie otwarte). (Przy okazji, może się narażę, ale też uważam za wyjątkowo niemądry pokrewny pomysł, żeby wyprowadzać koty na krótkie spacery i brać je na wycieczki. To terytorialne stworzenia, i żeby się czuć komfortowo, potrzebują czasu, żeby się zapoznać i zawłaszczyć sobie jakiś teren, więc po co to ludzie robią? I jeszcze te smycze. To nie psy ani nie ludzie, które się cieszą z "odmiany". Ech.)

      W temacie wychodzenia uważam raczej, że kot niewychodzący normalnie nie powinien wychodzić okazyjnie, bo a) może się spłoszyć nadmiarem nowych bodźców i zgubić, i nie znając otoczenia, nie umieć sensownie wrócić; b) na zewnętrzu czają się przykre niebezpieczeństwa ludzio-genne, od samochodów i okienka piwniczne z trutką na szczury, po zwyrodnialców i kretynów. W ramach disclaimera ujawnię swe faszystowskie poglądy: ogólnie, nauczona bolesnymi doświadczeniami, stanowczo uważam, że poza wyjątkowymi przypadkami idealnie pięknych ogrodów oddalonych od jakichkolwiek jezdni, cudzych okienek piwnicznych, w które można wpaść i się dać zamknąć, i pozbawionych dostępu jakichkolwiek porąbanych ludzi czy psów, koty są zdecydowanie bezpieczniejsze przechowywane w mieszkaniu (z zabezpieczonymi siatką oknami, a co). Tak więc kto się nie zgadza, może mnie od razu zaszufladkować jako nadopiekuńczą cat-lady i zignorować porady wink

      Jak chodzi o zostawianie kota pod cudzą opieką podczas wyjazdów, przez parę dni to chyba najlepiej jest kotu, jak ktoś do niego przychodzi nakarmić, pogadać i pogłaskać, na dłużej - jeśli ktoś z nim pomieszka. Jeśli kot musi być oddany na chwilę do innego otoczenia, zwłaszcza zamieszkałego przez inne koty, trzeba się od razu nastawić, że aklimatyzacja kilka dni zajmie, i że w ciągu 2 tygodni może w ogóle być za mało czasu, żeby sytuacja zrobiła się idylliczna. W skrócie pisząc, w nowym miejscu trzeba kotu dać spokój i czas na zapoznanie się z otoczeniem, nie napastować pieszczotami, postawić mu najlepiej w jednym, zamykanym, pokoju jedzenie i w drugim kącie kuwetę, żeby nie musiał przemierzać dalekich, wrogich przestrzeni w ich poszukiwaniu. W przypadku innych kotów, takie pomieszczenie też jest konieczne, a zapoznawanie powinno się odbywać pod obserwacją, ostrożnie pozwalamy się obwąchać i ustalić, kto zacz i kto gdzie szefuje, w razie konfliktów dozujemy czas spotkań i kot "nowy" powinien wracać do swojego pomieszczenia, żeby obie strony się nie stresowały nadmiernie.
      • besame.mucho Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 19:39
        Mnie się wydaje, że sporo zależy od samego kota smile. Na przykładzie mojego:

        > Przy okazji, może się narażę, ale
        > też uważam za wyjątkowo niemądry pokrewny pomysł, żeby wyprowadzać koty na kró
        > tkie spacery i brać je na wycieczki.

        Z moim się zgadza, jeśli chodzi o krótkie wycieczki, ale już na działkę jeździć ze mną uwielbia. Jak pierwszy raz był, to się pierwszą godzinę trochę czaił zanim poznał dom i obwąchał kąty, ale teraz jest zachwycony. No bo w Warszawie ani na trawę nie wyjdzie, ani tyle ptaszysk nie zobaczy. A tam pełnia szczęścia.
        Poprzedniej kotki za to nie braliśmy, tak nie znosiła jazdy samochodem, że nie wchodziło w grę wiezienie jej w kilkugodzinną trasę.
        A moja koleżanka przygarnęła kiedyś kota przyzwyczajonego przez poprzednich właścicieli do spacerów na smyczy. Ewidentnie to lubił i sam się dopraszał, żeby go wyprowadzić na przechadzkę smile.

        > W temacie wychodzenia uważam raczej, że kot niewychodzący normalnie nie powinie
        > n wychodzić okazyjnie, bo a) może się spłoszyć nadmiarem nowych bodźców i zgubi
        > ć, i nie znając otoczenia, nie umieć sensownie wrócić; b) na zewnętrzu czają si
        > ę przykre niebezpieczeństwa ludzio-genne, od samochodów i okienka piwniczne z t
        > rutką na szczury, po zwyrodnialców i kretynów

        U mnie na działce kot wychodzi, chociaż w Warszawie nie. Ale a) wychodzi w szelkach z przypiętą długą smyczą, żeby sobie mógł spokojnie połazić, ale żeby nie mógł wleźć na kilka godzin w las (lub wychodzi kiedy ja wychodzę na leżak i jest cały czas w zasięgu wzroku), b) działka jest z dala od jezdni, ludzi, i tak dalej.

        > Jak chodzi o zostawianie kota pod cudzą opieką podczas wyjazdów, przez parę dni
        > to chyba najlepiej jest kotu, jak ktoś do niego przychodzi nakarmić, pogadać i
        > pogłaskać, na dłużej - jeśli ktoś z nim pomieszka.

        Poprzednia kotka zostawała w domu, bo nie lubiła zmieniać miejsc. Piętro pod nami mieszkała wtedy babcia i kota sobie tego piętra zmieniać nie życzyła. Babcia już wtedy nie pracowała, przeważnie była w domu i jak wyjeżdżaliśmy to przychodziła codziennie posiedzieć z kotą.
        Rudy za to nie lubi zostawać sam, ogólnie on jest nieco "psi" (w sensie bardziej osobisty niż terytorialny - z tego co się zdążyłam zorientować znacznie bardziej mu pasuje wyjechanie ze mną w obce miejsce niż zostanie beze mnie w znanym domu). Jeśli jadę gdzieś, gdzie nie mogę go wziąć ze sobą, to wędruje do brata - wypróbowaliśmy obie opcje i rudy zdecydowanie woli być u brata niż być u mnie z bratem przychodzącym nakarmić i pomiziać. Brata zna nieźle, bo czasem wyjeżdżamy razem na działkę, więc do jego obecności jest przyzwyczajony. Z obcymi nigdy nie zostawał, więc tu nie wiem jak by było.
        • filoruska Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 23:32
          Jeden z moich kotów też uwielbia wyjścia na smyczy. Pewnie bez smyczy uwielbiałby jeszcze bardziej... Może też ze mną jeździć w dowolne miejsce. Wszędzie jest u siebie. Nie znosi tylko siedzenia w transporterze w samochodzie. Mam dla niego takie coś, co pozwala go przypiąć za szelki do uchwytu do pasów i tak jeździ zadowolony.
    • filoruska Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 24.10.12, 16:33
      Przykład:
      wracałam niedawno z akcji adopcyjnej z 3 tymczasami. Wpadłam do mamy po drodze. Postawiłam u niej transportery na korytarzu i otwarłam. Jeden kot nie wyszedł. Dwa kociaki ok. 4 miesięczne wyleciały od razu zwiedzać mieszkanie. Po 15 minutach czuły się jak u siebie i wcale im nie przeszkadzał miejscowy rezydent.
      Czyli wszystko zależy od kota. Im starszy kot, tym gorzej znosi zmiany.
      • felisdomestica Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 25.10.12, 09:54
        No owszem, tak bywa, ale wyprowadzanie kota na dwór?? W szelkach? I po takiej wpadce z ucieczką w lecznicy? Szelki są do niczego, każdy kot się z nich jest w stanie wyplątać.
        Ja bym kota nie przyzwyczajała do spacerów. Potem nie jest się w stanie opanować kociej żądzy wychodzenia.
        • mela1 Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 25.10.12, 10:29
          Kot już szelek nie zauważa. Dziś wpadł do mnie do pracy, potem był u weterynarza i był bardzo grzeczny. Zważyłam go stawiając na wadze bez cyrków z ważeniem torby, nawet wielkiego psa chyba nie zauważył jak był na kolanach i zasłoniłam mu pysk. Pewnie był przestraszony, to tak spokojnie siedział, ale jak go postawiłam w gabinecie na stole, to był przyczajony, ale wszedł na parapet (na wysokości stołu, jakby przedłużenie) i wyglądał. Przy zastrzyku płakał, ale się nie wyrywał. A może to magiczna moc kropli Bacha?
          Do torby wchodzi sam, po otwarciu nie ucieka, w samochodzie mu otworzyłam trochę i wystawił głowę. Jak go głaskałam, to mruczał.
          Widzę, że nie jestem najbardziej cackającą się z kotem osobąsmile Nie przemeiszczamy się zbyt często, ale wolę, żeby przyzwyczaił się do samochodu czy innych ludzi, bo nie chcę mieć potem wyrzutów sumienia i nie móc pojechać na wakacje, bo kot. Może jak wcześniej pozna i ewentualnie polubi "dziadków" to będziemy mogli go podrzucić na tydzień. Na pewno bardzo nie lubi być sam w domu, więc tydzień kiedy ktoś tylko przyjdzie nakarmić i pogłaskać odpada, nie umiałabym wyjechać wiedząc, że siedzi sam i tęskni.
          • besame.mucho Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 25.10.12, 10:46
            > Widzę, że nie jestem najbardziej cackającą się z kotem osobąsmile Nie przemeiszcza
            > my się zbyt często, ale wolę, żeby przyzwyczaił się do samochodu czy innych lud
            > zi, bo nie chcę mieć potem wyrzutów sumienia i nie móc pojechać na wakacje, bo
            > kot.

            Ja też dużo wożę, zresztą jak pisałam - mój ewidentnie woli ze mną w obcym miejscu niż z obcym w znanym miejscu. U weterynarza jest grzeczny i nie panikuje, więc jak trzeba dłużej poczekać na wizytę, to też go w poczekalni wyjmuję z transportera i sadzam na kolanach, co się ma chłopak spinać przez dwie godziny zamknięty. Chowam/nie wyciągam jak widzę, że ktoś wchodzi z psem i jeszcze nie wiem jak ten pies na kota zareaguje, albo jak któryś z psów będących w poczekalni się kotem interesuje.
            Jedyne na co bym uważała, to to otwieranie torby w czasie jazdy samochodem (o ile kot nie jest w środku w szelkach i przypięty jakimś karabińczykiem), bo to może być zwyczajnie niebezpieczne - będzie jakiś hałas, gwałtowne hamowanie, czy coś, kot się wystraszy, smyrnie Ci pod pedał i nie masz nawet jak hamulca nacisnąć. Chyba że piszesz o sytuacji, w której w samochodzie jadą dwie osoby i jedna przy tym kocie siedzi i ogarnia co się dzieje.
            • mela1 Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 25.10.12, 11:21
              Tak, ja jako pasażer, kot u mnie w torbie na kolanach, przypięty smyczą do torby karabińczykiem, a torbę tylko uchyliłam, chociaż jakby się uparł, to może by się wysunął, ale złapałabymsmile
              • besame.mucho Re: Powinien poznać starszych wujków?:) 25.10.12, 11:39
                A nie no, przypięty i na kolanach to ryzyka chyba nie ma smile. Ja zazwyczaj z moim jeżdżę w samochodzie sama, więc nie otwieram, bo kto wie co by mu nagle do łba strzeliło. No i też nawet nie za bardzo bym miała jak otworzyć, bo transporter jest za duży, żeby go przypiąć pasem (pas nie sięga), więc jedzie na tylnym siedzeniu zablokowany pochylonym fotelem pasażera, żeby transporter nie latał na zakrętach i przy hamowaniu, więc drzwiczki są tym fotelem przyblokowane.
                Ale na szczęście kot mi się przyzwyczaił do jeżdżenia, więc jęczenia w samochodzie nie ma, idzie spać i budzi się po kilku godzinach na miejscu.
    • mela1 Po wycieczce 01.11.12, 22:25
      Pojechaliśmy i kot powinien dostać medal. W samochodzie najpierw się rozglądal, potem poszedł mi spać na kolanach. Wiozłam go w torbie, w szelkach i smyczą przypiętego do torby, ale wyjęłam ni siedział mi po prostu przypięty na kolanach. Spał, mruczał, generalnie bezproblemowo w obie strony.
      W nowym miejscu pół godziny powoli chodził na ugiętych łapach, obwąchiwał, powąchał dwa dorosłe koty. Potem uznał miejsce za swoje i to chyba lepsze niż dom, bo więcej miejsca, mebli, schody, kwiatki, mozna zwiedzać, wskakiwać. Zjadł sporo,wyjadł nawet starym kotom z misek. Wzięliśmy ze sobą kuwetę, postawiliśmy na widoku, od razu użył. Na noc zamknęliśmy go z kuwetą i jedzeniem w naszej sypialni. Po zejściu na śniadanie kot rozglądał się w miejscu, gdzie wczesniej stała kuweta, znieśliśmy, nasiusiał. W ogóle nie nalał nigdzie poza kuwetą.
      Zachowywał się tak samo jak w domu, biegał, szalał, spal na kolanach, mruczał. Nowi ludzie ok, nożna na nich wskoczyć, przytulić się.
      Ale koty... Mały chyba chciał się bawić. Najpierw było obwąchanie, spokojnie, a potem zaczeły fuczeć. 15-letni Mrunio, kot bojowy olał gówniarza, zachowywał się zwyczajnie, a jak mały podchodził za blisko, to fukał. 7-letni Pusio, pierdoła, płaczek, głupek. Nie lubi jak go biorę na ręce, głaszczę, ale w przeciwieństwie do Mrunia nigdy nie drapnął, ugryzł, tylko płakał i się wyrywał. Mały kot przestraszył go do tego stopnia, że z fuczenia przeszedł do wydawania dźwięków potępieńca z horroru. Siedizał cały dzień schowany za firanką albo w kącie, jak ktokolwiek się zbliżał, fuczał i gotowało mu się w środku. Pani chciała go uspokoić, wzięła na ręce, to ją podrapał. No masakra, nigdy nie widziałam tego kota w takim stanie. Mam nadzieję, że mu minie.
      Mój egzamin na podróżnika zdał śpiewająco, w domu zjadł i dosypia na kolankach. Jestem z niego dumna.
Pełna wersja