Przymus bycia szczęśliwym.

29.03.11, 09:06
Panuje takie przekonanie, że jak życie nas cieszy, jesteśmy pogodni i radośni, to znaczy, że z nami wszystko w porządku. Jeśli natomiast pojawia się smutek, cierpienie i zniechęcenie, to trzeba z tym coś zrobić, najlepiej natychmiast, bo to nienormalne. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia. Na życiowe posiłki składa się nie tylko kawior i ostrygi. Bywa, że trafia nam się serek topiony lub pasztetowa, a czasem, i to wcale nie tak rzadko, coś, co nam zaszkodzi i struje. Nienormalne byłoby, gdybyśmy wtedy, kiedy nas mdli i goni smile, tryskali euforią i pozytywnym myśleniem. Jest czas na radość i czas na smutek. To wszystko bardzo ludzkie uczucia. Czy można być w pełni człowiekiem, kiedy przeżywa się tylko zdrowe uczucia, bo tak nakazuje dobry ton i moda? I czy to faktycznie zdrowe, jeśli w niesprzyjających, trudnych okolicznościach nakłania się nas do poprawy nastroju? A może to normalne właśnie, że kiedy np. ktoś nas zranił, oszukał, kiedy odszedł ktoś bliski lub kiedy nie opuszcza nas obawa z czego opłacimy czynsz, martwimy się, smucimy i cierpimy?
Bardzo bym chciała, żeby moje życie przypominało pełną kwiatów łąkę, skąpaną w słońcu, ale tak nie jest. Potykam się o kretowiska, kaleczę przedzierając się przez chaszcze i nie mam zamiaru liżąc rany, suszyć zębów wink
    • izis52 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 09:52
      Może jednak niezupełnie przymus, moda, a tylko obiektywne fakty. Generalnie osoby nieszczęśliwe, smutne - dołują otoczenie, a więc zdecydowana większość bardziej, czy mniej szczęśliwych, woli takich unikać, aby nie mącić swojego stanu. Nieszczęśliwiec jak się połapie, zwyczajnie gra lub bawi się w ślepą babkę. Szczerze mówiąc - troszkę lubię takie nieco nostalgiczne osoby o niespokojnych umysłach. Bez nich nie powstałyby najpiękniejsze perełki literatury, sztuki, a i zwyczajne życie byłoby nudne. Jednak przejście od nostalgii do depresji bywa płynne, a granica dość umowna.
      • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 10:23
        Osoby, jak to nazwałaś "nieszczęśliwe", a ja nazywam-przeżywające trudne uczucia, same unikają ludzi, więc raczej nikogo nie dołują. A gdyby nawet, to czy miejsce wśród ludzi jest tylko dla "szczęśliwych"?
        • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 11:24
          Gdybyśmy chodziły tylko po kwitnących łąkach, też byłoby źle, bo nie widziałybyśmy spowszedniałego widoku pięknych kwiatów. Tak więc w całej rozciągłości zgadzam się z Wami.
          Jednak z zasady nie pokazuje na zewnątrz swoich nastrojów, albo robię to bardzo rzadko i to tylko przy niektórych, wybranych osobach.
          O moim dole (nie nieszczęściu żadnym!) wiedzą przyjaciółki i Wy. Przyjaciółki już oduczyłam idotycznego pocieszania. One wiedzą, ze mają mi dać spokój. Od niedawna, bo ten dół to właściwie drugi w życiu taki prawdziwy i długi.
          Nie mogę narzekać na nic, nie mam specjalnych problemów, nikt mnie nie gnębi, a dół jest.
          Myśle, ze muszę się po prostu oswoić ze swoją niemocą. Pewnie powinnam pójść do lekarza, bo to może organizm daje o czymś znak, ale jeszcze nie dojrzałam. big_grin
          A przymus bycia szczęśliwym przyszedł do nas ze "zgniłego zachodu", bo jak Wrzosie napisałaś, ludzie nie lubią smuciarzy, więc z takimi nie robi się interesów, a przecież nasz świat teraz na kasie stoi i sukcesie. Mamy ten komfort, ze możemy sobie pozwolić już na doły wink
          • misia007 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 12:53
            Cóż doły raczej omijam co nie znaczy,że życie moje różami jest usłane.Nie jest zapewniam ale postanowiłam się nie dać i nie daję. I moda na bycie szczęśliwym nie ma tu nic do rzeczy.Tak sobie postanowiłam i kropka Z problemami nie kryje się przed przyjaciółmi ale wiedzą oni,że pocieszenia nie oczekuję bo nic mi to nie pomoże.Problemy są z gatunku nierozwiązywalnych i albo mogę się nimi zadręczać albo nie przejmować.Wole to drugie.Nie ukrywam że miśkowe wsparcie gra tu ogromną rolę bo te problemy wspólne w sumie są i rozkładają się na nas oboje.Lżej nam przez to z pewnością.Dobrze jest również uświadomić sobie ile nam rzeczy,spraw dobrze idzie bo w końcu wszystkiego mieć nie można .Coś za coś,ważne żebysmy w bilansie zysków i strat byli po własciwej stronie.
            • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 13:50
              Prawdę powiedziawszy ja nawet nie wiem, czy to dół. To tak jak w temacie tamtego wątku....niemoc, kompletny brak sił i ochoty na cokolwiek. Nie jestem nieszczęśliwa, tylko ta niemoc mnie rozwala. Wiadomo, ze tak bywa od czasu do czasu, nawet u młodych, ale to już trwa po prostu za długo.
              Od południa mam jakiś nagły przypływ energii. Miałam nie pisać, żeby nie zapeszyć, ale nie wytrzymałam big_grin Papiery wprawdzie wciąż leżą, ale wykonałam kilka innych uciążliwych prac i nadal mam ochotę do roboty.
              Teraz służbowy mail, a potem papiery. Mam nadzieję, że będę się miała czym pochwalić wieczorkiem big_grin
              A jak mi wystarczy normalności do jutra, to się zarejestruje do domowej lekarki. Porobię podstawowe badania. No! wink
              • misia007 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 14:50
                brawo!!!
                • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 14:56
                  Trzymajcie mnie, bo wybuchnę, a staram się nie big_grin
                  A wracając do tematu, to mail uciążliwy załatwiony, rachunki do płacenia wyselekcjonowane, teraz lecę ze psem (Wrzosie "psicer" to określenie Eurytki, które mi sie bardzo spodobało, a dotyczy spaceru z psem, od którego nikt mnie nie uwolni wink) i jeżeli mi nie minie, to dalej będę walczyć. Aż sie boję, bo za dobrze.....może dlatego, ze wylałam żale na Was? big_grin
                  Chyba sobie nawet dohtórkę odpuszczę.
                  • misia007 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 15:01
                    O te żale lżejsza jesteś z pewnością- korzystaj!!!
                    • filip505 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 17:14
                      ...popieram zdanie misi i izis,zrobcie bilans,
                      zastanowcie sie co nam daje "smurek" a
                      co "dobry chumor",to jak z psicer,
                      nikt mnie nie uwolni,albo, nikt mi nie zabierze,
                      na oba okreslenia znajda sie argumety,jednak
                      przy drugim pojawi sie usmiech ,jak pomyslimy
                      ze zyskujemy zdrowie(poranny i wieczorny spacer),
                      robimy przyjemnosc kochanemu psu,moze spotkamy
                      przyjaciela,itp,czyli myslenie pozytywne,
                      jestem przekonany natlo ze do wieczora,jak nie
                      dzisiaj to jutro napiszesz nasz czym sie pochwalic,
                      ....okreslenie "zgnily zachod" to chyba przezytek,
                      jestesmy zachodem.
                      • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 17:36
                        A czemu Ciebie Filip nie wywaliło, hę? uncertain Pewnie masz chody u Adminki. Albo ja na jakiejś bocznicy jestemsad
                        Filip, Ty z głowy mówisz, a my z duszy niemocą ogarniętejwink
                        • natla Wrzosowisko 29.03.11, 17:55
                          ....nimoto jedna wink big_grin
                          Tak bywa z tym wstrzeliwaniem się pod czyjąś wypowiedź. Raz się udaje, zwłaszcza kiedy odpowiada się od razu, a raz nie. Na to jest jedna rada....WPISUJ W ODPOWEDZI NICKA OSOBY, DO KTÓREJ PISZESZ. Zwróć uwagę, że ja zawsze tak robię i nie mam problemu, ze ktoś niewłaściwy weźmie moją odpowiedź do siebie.
                          Kiedy 2 lub trzy osoby gadają ze sobą, łatwo można odczytać do kogo...jeżeli nie z właściwego umieszczenia postu, to z kropeczejk przy poście. Gorzej sie połapać, kiedy odpowidasz po kilku h, bo kropeczki mało czytelne po kilkunastu wcześniejszych postach.
                          • misia007 Re: Wrzosowisko 29.03.11, 18:02
                            No i jak tam humor Natlo,chyba lepiej bo ostatni post taki ostry raczej w tonie znaczy.
                            • natla Re: Wrzosowisko 29.03.11, 18:18
                              Ostry w tonie????????????????????????
                              Jak tak wygląda, to może dlatego, że pisałam w dużym pośpiechu, ale ja tej łostrości nie widzę.
                              A tak na marginesie, faktycznie.....trzymam się dalej na fali big_grin Może to tak mnie ubawił mail, kto wie wink
                              Pogięta i osamotniona big_grin
                              • wrzosowapolana Re: Wrzosowisko 29.03.11, 18:32
                                Natlu, żadnej ostrości nie dostrzegłam. Co do "mimoto"? Chyba miernoto miało być? big_grin Ale energetyczna jesteś, tu Misia ma rację. Jak Red Bool smile
                                • natla Re: Wrzosowisko 29.03.11, 18:35
                                  Żadna tam miernoto....niEEEmoto jedna big_grin No!
              • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 16:48
                A co powiesz pani doktor? Że nic Ci się nie chce?tongue_out Zapewniam Cię, jej też się nie chcebig_grin Poza tym czytałaś Misię: nic nie dają do palenia, tylko żołądek niszczą uncertain
                • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 17:04
                  {czemu, jak się chcę wstrzelić do rozmowy, to nie mogę, tylko mnie na aut wyrzuca...wrrr...? }
                  • filip505 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 19:00
                    ....jakies chody chyba mam,(pomarzyc dobra rzecz),
                    zobacz ze za mnie ci odpowiedziala,
                    ja bym napisal;jakos tak wyszlo,
                    • misia007 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 19:13
                      Tak jak wrzosek mówi,skrzydełka natlo się czuje!
                    • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 19:30
                      Tak, Filip, Natla dwoi się dziś i troismile Nie mylić z trolitongue_out
                      • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 19:34
                        Trolii się też, bo miała z takowym styczniość big_grin Dobrze, że eter między nami, bo bym za siebie nie odpowoadała big_grin Ale co sie ubawiłam, to moje. Tylko wciąż zadaje sobie pytanie co z tą ambicją i wytartym czołem. wink
                        • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 20:00
                          Mnie nie pytaj. To jakaś obca naleciałośćsmile
                          • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 20:13
                            Ambicja też? big_grin
                            • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 20:46
                              Ależ skąd! Jeszcze Wam wszystkim pokażę! big_grin
                              Żartuję. Nigdy nie byłam specjalnie ambitna. Raczej mnie popychano, niż się pchałam wink
                              • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 29.03.11, 21:13
                                Ale ja myslę o tym drugim znaczeniu "braku ambincji" , tym kombatybilnym z wytartym czołem big_grin
                                • eurytka Re: Przymus bycia szczęśliwym. 30.03.11, 06:51
                                  Natlo, trochę przekręciłaś, spacer z psem, to jest
                                  psiacer < od spacer
                                  https://www.chuda777.republika.pl/grafika/piesek.gifhttps://www.chuda777.republika.pl/grafika/kontuzja.gif
                                  tego słowa używam ale nie ja je wymyśliłam.
                                  Psicer to mi sie kojarzy z tapicer lub sznaucersmile
                                  lub ewentualnie sznycel czy hycel
                                  https://www.chuda777.republika.pl/grafika/ha_ha.gif
                                  • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 30.03.11, 08:38
                                    Wiedziałam, że przekręcam, tylko nie wiedziałam jak. Psispacer sobie bardziej skojarzyłam, ale niechaj będzie psiacer smile
                                • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 30.03.11, 07:46
                                  Natlu, ja nie znam i nie rozumiem tego powiedzenia. Wiem, że była jakaś dyskusja i poczyniono jakieś ustalenia, ale jakoś nie zapamiętałam smile
                                  • natla Re: Przymus bycia szczęśliwym. 30.03.11, 08:39
                                    Wrzosie, powiem Ci tak: "a idźze, idźze" big_grin
                                    • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 31.03.11, 17:42
                                      No iść sobie mogę, ale wcale nie będę przez to mądrzejsza smile
                                      • dobra-kobieta Re: Przymus bycia szczęśliwym. 05.04.11, 21:59
                                        mam te same odczucia! Czasem wszystko sie wali, człowiek nie wie jak ma dalej zyc, zdrowie niedopisuje a w koło słyszę tylko zeby sie nie przejmować , ze zycie jest piękne. Czasem jest piękne , ale sa takie chwile ze człowiek zastanawia sie po co zyje! Na szczęscie rzadko!
                                        • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 06.04.11, 09:00
                                          Z czasem coraz częściejwink
                                          • misia007 Re: Przymus bycia szczęśliwym. 06.04.11, 11:29
                                            Wrzosku...nie kracz!!!!
                                            • wrzosowapolana Re: Przymus bycia szczęśliwym. 06.04.11, 13:31
                                              Niech się Młoda szykuje, a co? smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja