wrzosowapolana
25.01.12, 07:15
Smutno, ponuro i cicho tu, więc postanowiłam sobie pomarzyć. Marzenie zaczynam zazwyczaj zapytaniem: "czego dziś bym chciała?" No i wyszło mi, że miałabym ochotę pobuszować w ciucholandzie

Kiedyś odwiedzałam te miejsca rzadko i niechętnie, ze względu na zapach i brak czasu. Teraz większość sklepów tego typu już nie "pachnie", ale czas i tak trzeba mieć.
Nie jestem ekologiem nawiedzonym ani nie przyłączam się bezmyślnie do jakiś akcji, ale ta (nawet nie wiem, jak się nazywa), w której chodzi o to, żeby nie kupować rzeczy nowych, jeśli można wykorzystać stare, już komuś niepotrzebne, przekonuje mnie. I nie chodzi tylko o to, żeby nie zaśmiecać Ziemi (na to mam niewielki wpływ), ale zwyczajnie żal mi czyjegoś wysiłku, pracy włożonej w uszycie np. sukienki.
Nie przywiązuję się do rzeczy, nie gromadzę ich, kiedy przestają być przydatne - wywalam bez wahania, ale czy muszę zastąpić ją koniecznie czymś nowym? Zresztą nowe, w naszych warunkach, nie zawsze oznacza lepsze. Nadal rodzime krawcowe mają ogromny kłopot z dopasowaniem - kroją w/g jednego szablony, jeden wymiar i jeden kształt. A i materiały w szmatexach bywają znacznie lepsze. No i wykończenie...
Nie, nigdzie dziś nie pójdę. Ani jutro, ale pomarzyć mogę