amityr
26.01.12, 21:01
Może kupować sobie konserwy dla pieska
O tym, że zawartość mięsa w konserwach dla zwierząt jest wyższa niż w tych dla ludzi, zaalarmował ministra zdrowia poseł PiS, Łukasz Zbonikowski.
Poseł dokładnie przyjrzał się etykietom na konserwach i napisał do ministra Bartosza Arłukowicza: - W skład popularnych pasztetów wchodzą: woda, tłuszcz wieprzowy, skóry z indyków kurcząt, podroby, soja, a także tzw. MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie - czytamy w piśmie.- Pod tym kryją się natomiast zmielone skóry, ścięgna, chrząstki, kości, szyje, ogony, mózgi, tłuszcz, a także inne resztki pochodzące z rozbioru tusz i kości.
Zbonikowskiego oburza nie tylko wątpliwy skład pasztetów i mielonek. - Zatrważający jest również fakt, iż zawartość czystego mięsa w wyrobach żywnościowych przeznaczonych dla ludzi jest znacznie niższa niż w tych przeznaczonych dla zwierząt, bowiem podczas gdy mielona karma dla psów zawiera 98% czystej wołowiny, w skład mielonki dla ludzi wchodzi tylko 77% mięsa, z czego 65% stanowi wieprzowina, a wołowina jedynie 12%.
Od prawie 8 lat nie istnieją żadne przepisy, które nakładałyby na producentów obowiązek stosowania konkretnego składu wyrobów gotowych - wyjaśnia Jakub Szulc, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.